Płomykówka siedziała tak w ciszy, dopóki kotka nie wymruczała, że się boi. Uczennica westchnęła cicho. Naprawdę to rozumiała, ale wolała, żeby Psotka odpoczywała. Była malutka, sen był dla niej bardzo ważny! Mimo to pozwoliła małej kuleczce wtulić się w jej futro. Polizała delikatnie jej główkę. Mruczała cicho, aby ją uspokoić, a gdy usłyszała prośbę, żeby została, nawet się nie wahała. Nie musiała iść dziś na trening, Rozświetlona Skóra tylko czekał, aż kotka zdecyduje się zostać wojowniczką, widziała to po nim. Dlatego rzadko kiedy wychodzili na treningi, zazwyczaj uczennica po prostu pomagała mu polować na zwierzynę i resztę dnia miała wolną. Chyba, że było to coś super ważnego albo jak sama prosiła, bo nie mogła już znieść nudy. Minęło też już trochę czasu od wojny, więc medyczki miały mniej roboty. Więc położyła się, uważając, aby nie zgnieść czarno-białej kotki. Przez to, że Psotka wtulała się w futro starszej, teraz wystawała jej tylko ciemna główka, która widocznie odbijała się na rudym futrze uczennicy.
— Nigdzie nie idę — zapewniła, układając się wygodnie.
Lizała kotkę, myjąc ją. Sama tego nienawidziła jak była od niej niewiele starsza, ale teraz widziała, jak szybko musiała się brudzić. Kurz osiadał na futerku młodszej, pewnie przez zabawy. Płomienna Łapa miała dużo jaśniejsze futerko, jak bardzo musiało być to widoczne u niej!
— Opowiem ci bajkę, co? — zaproponowała, a kocie z uśmiechem pokiwało głową. Zamyśliła się, aby przypomnieć sobie jakąś historię, którą usłyszała u Dwunożnych. — Raz była czwórka kotów — zaczęła, wracając wspomnieniami, jak z braćmi leżeli w wygodny posłaniu, a mama, która wreszcie uspokoiła Świergotka i Trójkę opowiada im bajkę na dobranoc. — Znaleźli ogromne drzewo, a pod nim orzech. Większy niż jakiekolwiek jabłko! Lśniące jak złoto! Jeden kot chciał go zjeść, drugi - zakopać, a trzeci położyć na parapecie. Czwarty kot stwierdził, że otworzy orzech. Chociaż męczyła się z tym chwilę, orzech wreszcie pękł. — Zachichotała. — A wyleciał z niego świetlik. Zatańczył w powietrzu i za wyciągnięcie go obiecał spełnić jedno życzenie. Czwórka kotów zastanawiała się długo i sprzeczała. Wreszcie jednak poprosili o ciepły, słoneczny dzień, aby móc razem wylegiwać się na trawie i bawić ile wlezie. I tak właśnie się stało — dokończyła już szeptem.
Teraz, nawet jeśli dużo starsza, chciała, aby opowieść okazała się prawdziwa. Gdyby znalazła taki orzech, chyba poprosiłaby o przywrócenie Trójki do życia. A może po prostu o powrót do tego, co już było, nim znalazła się tu…
— Już lepiej? — zapytała po chwili, patrząc na kuleczkę. — Spróbujesz zasnąć?
<Psotko??>
[400 słów]
[przyznano 8%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz