Obudziła się w nocy. Ciężkie powietrze objęło cały żłobek, cały obóz, całe tereny Klanu Klifu, jak nie dalej. Deszczowa woń wdarła się do nozdrzy obudzonych kotów, w tym Igiełkę. Niewielka koteczka wyjrzała na zewnątrz, by zobaczyć, co się dzieje. Dlaczego wszystko pachnie inaczej, dlaczego czuła na grzbiecie to dziwne uczucie. Wychodząc nieco za próg żłobka, dojrzała nad łepkiem ciemne niebo. Szare chmury tańczyły wolnego walca z szarymi, oplatając wcześniej ciemną, nocną toń. Wiatr je ganiający na moment zszedł na dół, by zmierzwić futro niewielkiego kocięcia. Szylkretka położyła po sobie uszy, słysząc jego szept. gdy nagle, niebo rozbłysło jasną dłonią. Cienkie palce powędrowały po niebie, trzymane przez jeden trzon, jedną gałąź. Błysk wyglądał, jakby próbował połaskotać niebo, ciągnąć się aż po horyzont. I parę uderzeń później - rozległ się przeszywający grzmot. Ziemia zadrżała od uderzenia, które powędrowało aż pod łapki młodej koteczki. Igiełka pisnęła, kładąc po sobie uszy i kuląc pod siebie ogon. Zaraz zniknęła we wnętrzu, jej zdaniem, bezpiecznego żłobka, prosto w objęcia mamy. Czarno-rude futro pochłonęło jej niewielkie ciało, zapewniając komfort i chwilowy spokój. Spokój, który powoli uspokajał jej pędzące serduszko. Wilcza Pogoń mimo szturchań nie uchyliła nawet ślepia, na co Igiełka schowała się w jej sierści tylko głębiej. Chciała wiedzieć, dlaczego niebo nagle na nią zaryczało. I czy zrobi to znowu, jeśli wyjdzie ze żłobka w nocy. Może lepiej nie kusić losu i nocą zostawać w ramionach bezpiecznego schronienia?
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
14 lipca 2022
Od Igiełki do Truskawkowej Grządki
Poza żłobkiem było... nareszcie ciepło. Mogła bez problemu wychodzić na dwór, ciesząc się wiosennym słońcem. Przyjemne, ciepłe promienie muskały jej grzbiecik, a miła temperatura rozchodziła się po całym jej ciałku. Wyszła więc, jeszcze zanim reszta klusek się porządnie przebudziła. Igiełka rozciągnęła wszystkie łapki i wyciągnęła grzbiecik, po czym szyjkę. I wtedy, zauważyła obiekt swojego, nowo znalezionego zainteresowania. Niewielki, okrąglutki i gładki kamień, od tak leżący sobie w obozie. Tak niedaleko jej łapek. Nie widząc właściciela, mała szybko zadecydowała. Był jej. Tylko jej. Przynajmniej na razie. Pacnęła go łapką, by zobaczyć, jaki jest ciężki. Mogła się nim na spokojnie bawić! Podrzuciła go więc raz. I kolejny. Kamień leciał to w prawo, to w lewo, rzucany przez szylkretową kulkę. Młoda była tak pochłonięta zabawą z kawałkiem skały, że nawet nie zauważyła, jak obóz zaczął ożywać po nocy. Coraz więcej kotów przechodziło obok, to odwiedzić karmicielki, to wybrać najlepsze piszczki ze stosu ze zwierzyną. A Igiełka, tak zapatrzona w nową zabawkę, nie chciała stracić nawet najkrótszego momentu, nim znajdzie się jej właściciel. Tak więc podrzuciła kamień jeszcze raz, jednak tym razem nie wylądował on na ziemi, a na pysku rudego medyka.
- Wujek Truskawek! - pisnęła Igiełka, podbiegając bliżej. - Przepraszam! Nie chciałam tak wysoko... - wytłumaczyła się, widząc, jak kocur skrzywił się po dostaniu kamykiem. - Wszystko dobrze?
< Truskawku? >
05 lipca 2022
Od Igiełki CD. Wilczka
Z zachwytem słuchała historii Wilczej Pogoni. Zachwytem owianym ciszą, delikatnym kiwaniem główką i okazjonalnym, skromnym uśmiechem. Jednak zachwyt ten, iskrzył się w sercu młodej koteczki. Była zafasycnowana opowieścią, ciekawa kolejnych watków nastawiała uszu. Pozwoliła, by łagodne słowa matki wbiły się prosto w jej mózg, znajdując sobie wygodny kącik do zaszycia się. Nie dostrzegała świata realnego, przez ułamek chwili żyła tylko dźwiękami, spływającymi z pyska Wilczej. Aż nie poczuła delikatnego wiercenia się przy swoim boku. Niewielkie szylkretowe ciałko ułożyło się na niej wygodnie, na co Igiełka otuliła rodzeństwo ogonkiem (na tyle ile mogła) i położyła główkę na ich główce. Ciepłko Wilczka było przyjemne, a jego równie rzadkie co jej włoski łaskotałyją miło w policzek.
— Opowiesz nam coś jeszcze, mamusiu? — zamruczała Igiełka, układając się wygodniej przy Wilczku. — Co dalej działo się w Klanie Muszelki?
Wilcza Pogoń usmiechnęła się delikatnie, widząc kolejno ziewające pyszczki maluchów i ledwo co uniesione główki, kiwające się na boki. Senny nastrój powoli ogarniał cały żłobek. I mimo tego, że to Igiełka poprosiła o ciąg dalszy, sama słyszała już tylko urywki histori. "W Klanie Muszelki raz pojawiła się wydra", "wojownicy pomogli bezbronnemu zwierzęciu", "rzeka była długa i szeroka", "udało się przetrwać suszę..." i mimo, że ostatniej części
już w ogóle nie usłyszała, wiedziała, że kończy się i żyli długo i szczęśliwie. Jak wszystkie bajki i historie.
<Wilczek?>
Od Igiełki CD. Liska
— Igiełko, pobawisz się z nami? — zamruczała Morze, posyłając dopiero co obudzonej szylkretce uśmiech. Igiełka wywróciła oczami, po czym niechętnie się rozciągnęła, ziewając przeciągle. Wolałaby pospać jeszcze chwilę u boku mamusi niż ganiać własny ogon, jednak ktoś musiał pilnować gromadkę maluchów, szczególnie, że Wilcza nadal słodko chrapała.
— Pobawię się, pobawię — zamruczała, otrzepując swoje rzadkie futerko z piasku.Gdy tylko wstała, poczuła chłód rozchodzący się po całym jej ciałku, goniony przez gęsią skórkę na gołej skórze. Tak bardzo zazdrościła innym kociakom kompletnego futerka. Może jej też jeszcze urośnie? Pokręciła główką i obrzuciła rodzeństwo i resztę pytającym spojrzeniem. — To w co się właściwie bawimy?
– Dobre pytanie...
— O! O! Ja wiem! — zastanawianie się Morza przerwała Lisek. — Pobawmy się w Dwa Klany! Jest nas dużo więc wyjdzie!
Morze i Igiełka równo przekręciły łebki na propozycję niewielkiej, włochatej szylkretki.
— Jak się w to bawić? — wymiauczała w końcu Morze po dłuższej, bezentuzjastycznej ciszy. Lisek uniosła wysoko ogonek i wskoczyła na jeden z kamieni przytarganych przez kociacki w żłobku.
— To proste! Są dwa klany i każdy ma za zadanie wrzucić o tą kulkę mchu — i tu wskazała na roślinkę. — Między dwa kamienie które rozstawimy po przeciwnych stronach żłobka. Jedna para kamieni należy do jednej drużyny, druga do drugiej. Każdy wrzut to jeden patyk! Im więcej patyków Klan pozbiera, tym lepiej, bo wtedy zostaje zwycięzcą!
Igiełka musiała przyznać, była pod wrażeniem pomysłu siostry. I to tak szybko, na poczekaniu to wymyśliła? Niesamowite... Czyli jednak dobrze, że się obudziła. Z podekscytowaniem obejrzała się po żłobku.
— To jak dobieramy Klany? — zapytała, mając cichę nadzienę że będzie mogła grać z Liskiem i Morzem.
<Lisku?>
30 czerwca 2022
Od Igiełki
Pierwsze godziny życia miały posmak zimnego powietrza powoli wypełniającego płuca zmieszany z słodką wonią mleka, do którego zaraz cała szóstka maluchów próbowała się dorwać. Wodzone jedynie węchem, wszystkie kierowały się do jednego miejsca. Przy przyjemnie ciepłym i miękkim brzuchu matki było jednak znalazło się miejsce dla wszystkich klusek. Wierciły się i przepychały nawzajem, raz po raz plątając łapki w futerko Wilczej. Wyciągały niewielkie łapki, masując powierzchnie, nieświadomie licząc na jeszcze odrobinkę pożywienia, byleby napełnić do końca brzuszek. Wśród pisków zaraz pojawiły się przeciągłe ziewnięcia. Różowe języczki pokazywały się na chwilę, by zaraz schować się w spowrotem w pyszczku, szukającym odpowiedniej pozycji do snu. pierwszy dzień zakończył się powolnym zasypianiem, wtulonym w resztę niewielkich ciałek. Sama Wilcza Pogoń również mogła zaznać chwilę spokoju utkaną z cichego pochrapywania gromadki, przerywaną sennymi popiskiwaniami. Prawdopodobnie cieszyła się ów momentem jak najdłużej, wiedząc, że by wychować 6 własnych maluchów z parma dodatkowymi potrzeba niemałej siły i cierpliwości, a całkowicie przespane noce mogą na parę księżyców wyparować z pamięci młodej matki.