BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agrest x Bylica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agrest x Bylica. Pokaż wszystkie posty

19 lipca 2022

Od Agresta cd. Bylicy

Gwałtowna reakcja kotki z początku go zaskoczyła, ale z każdym jej słowem stawał się coraz bardziej wściekły. Już dawno wykrzyczałby niebieskiej co o niej myśli, gdyby tylko miał na to czas pomiędzy wylewającymi się z niej zdaniami. 
Że niby go szukała? W takim razie nie robiła tego wystarczająco dobrze! Jakaś tam jej przyjaciółka zmarła? Świetnie! Sam chciałby stracić tylko jedną osobę. Ktoś tam kogoś otruł? Idealnie wręcz! Znała sprawcę śmierci swoich bliskich, o czym on mógł jedynie pomarzyć. 
Wzmianka Bylicy o tym, że nie miała nikogo, już kompletnie go rozsierdziła. A on kogoś miał?! Nie. W najgorszym momencie swojego życia był sam. Zupełnie sam. 
— Nie było tak prosto was znaleźć! Myślisz, że wejdę sobie na tereny Owocniaków, powiem „hej, szukam Agresta, możecie wskazać mi drogę?”?! — wdarła się. Tak! Dokładnie tak myślał! W kotce się jednak coś zmieniło po tym, jak na niego wrzasnęła. — Ja… przepraszam… jestem okropną matką… Zawiodłam ciebie i Kuklika… i nie byłam w stanie obronić reszty z moich dzieci — Jej głowa opadła nisko, wzrok wbiła w ziemię. Z zielonych oczu zaczęły skapywać łzy. 
„Tak, jesteś” – już miał jej odwarknąć, gdy usłyszał głos innego kota. 
— Hej! To samotnik! 
Momentalnie zamarł. O nie. Tylko nie to. Przyłapali go, przyłapali. Raptem cały gniew młodego wojownika, został zalany przez falę paniki.
Co sobie pomyśleli, widząc, jak z nią rozmawia? Wiedział, iż nie powinien lekceważyć rozkazów Błysk. A jednak to zrobił. Po raz kolejny. Co powie jego tata, jeśli się o tym dowie? Na pewno uzna, że popełnił błąd. Znów do niego dopuścił. I wtedy znów to się powtórzy. 
Kiwnął głową do członków patrolu na znak, że zrozumiał przekaz i gdy tupot ich łap znalazł się bliżej jego ucha, ruszył wraz z nimi w pogoń.
Żałował tego, że spotkał się z Bylicą. Miał dzięki temu poczuć się lepiej, a tymczasem to jedynie zrujnowało jego nastrój. 
Wojownicy zatrzymali się, kiedy samotniczka przekroczyła granicę. 
— Znasz ją? — zapytał Szpak, mierząc go badawczym spojrzeniem.
— Nie. Chciałem jej pokojowo wyjaśnić, że to nasz teren, ale najwidoczniej było to zbyt trudne do pojęcia — syknął Agrest, z przerażeniem rejestrując drżenie swojego głosu.
— Rozumiem, lecz następnym razem się z nią tak nie cackaj. Nie chcemy, żeby ktoś kradł nam zwierzynę. 
Bicolor skinął głową, odrobinę się rozluźniając. 
— Naprawdę wierzysz w tak nudne wytłumaczenie? — Skowronek przewróciła oczami na niebieskiego. — A może to jakaś jego kochanka? — zasugerowała z uśmieszkiem i przeniosła wzrok na Agresta. — Czy to przez nią tak wiercisz się w nocy? Jak ma na imię? Od ilu księżycy się spotykacie? Jak często? Czy ma odpowiednie futro? Wiesz, takie, które jest w stanie wchłonąć wszystkie twoje gorzkie łzy? 
Wykrzywił pysk w obrzydzeniu. Chciało mu się wymiotować, słysząc insynuacje burej. Nie cierpiał jej. Zawsze zadawała jakieś dziwne lub osobiste pytania.
Szpak parsknął pod nosem, jednak zaraz odparł:
— Nikogo nie interesują twoje fantazje Skowronek, zachowaj je dla siebie. 
Vanka prychnęła oburzona.
— A ty tak wszystkim nie rozkazuj, i tak nikt cię nie słucha. 
Niebieski spojrzał na nią powątpiewająco.  
— Może… poszlibyśmy już stąd? — po raz pierwszy odezwał się Irys, jedyny normalny z tej grupy. 
Każdy zgodził się skinięciem głowy i patrol zaczął wracać. Skowronek i Szpak wyszli na prowadzenie, a Agrest został w tyle, niespokojnie machając ogonem.
— Nie sądzę, że serio tak myślała — szepnął do niego brat. 
— Nie wiem — wymamrotał, nie spoglądając mu w oczy. 

***

Wpatrywał się w liderkę z niedowierzaniem. Brzoskwinka nie sprawiała wrażenia kogoś, kto wygłosiłby takie przemówienie, więc dużo zyskała w jego oczach. Wreszcie wyjdą z ukrycia! Zemszczą się na Klanie Nocy! 

***

Syknął, gdy uderzył głową o czyjeś ciało. Zaskoczony podniósł się z ziemi, a ujrzenie z kim ma do czynienia tylko spotęgowało tę emocję. 
— Agreście? — miauknęła równie zdziwiona Bylica. 
Ostatnim razem mocno się na nią zdenerwował. Jednak dobrze, że nie powiedział tego, co zamierzał – nie myślał wtedy racjonalnie. Wprawdzie wciąż miał żal do kotki, ale teraz to nie było istotne. Mogła znajdować się w zagrożeniu, a priorytetem bicolora było ją ostrzec. 
Rozglądnął się nerwowo. Tym razem nie może dać się przyłapać. O tej porze raczej nie powinien przechodzić tutaj patrol. A jeśli jakimś cudem ktoś go zauważy… będzie zmuszony zacząć ją gonić. 
— Bylico, posłuchaj mnie. Musisz uważać na Plusk — starał się mówić jak najwyraźniej, żeby zrozumiała powagę sytuacji — Ona jest… bardzo nieprzewidywalna. Ostatnio… przyłapano ją na morderstwie Błysk. 

<Bylico?>

25 czerwca 2022

Od Bylicy CD Agresta

Bylica przedzierała się przez bagienne szuwary. Idąc rozmyślała o tym, jak wiele terenów zagarnęły koty Owocowego Lasu. Nawet bagna! Bagna Nocnego Pióra! Na szczęście błękitna odkryła, iż rzadko tu przychodzili. W końcu nie było to…wymarzone miejsce łowieckie. Srebrna kocica zastanawiała się, czy jej stosy nadal stoją. „Jeśli ktoś je zniszczył, to przysięgam, że mu kłaki powyrywam” pomyślała córka Sikorki. Nagle dostrzegła jakiegoś czekoladowego kota, pachnącego owocniakami. Cholera. Ale miała pecha…
— Co robisz na terenach Owocowego Lasu? — zawołał kocur, gdy znalazł się w połowie drogi do samotniczki.
Podchodził coraz bliżej i bliżej, a błękitna zaczynała go rozpoznawać. Gdy w końcu była pewna, iż to on, uniosła wyżej głowę, jej futro nieco opadło, gdyż delikatnie się wcześniej podniosło, a oczy rozwarły w zaskoczeniu.
— Bylico?
Trudno było jej w to uwierzyć. Jej syn. Spotkała swojego syna! Pojawiły się w jej sercu jednak wyrzuty sumienia, że nie miała okazji go spotkać wcześniej. Oraz smutek, iż nie udało jej się go dorwać, kiedy była tak załamana po zgromadzeniu na którym poznała sekret Muchomorzego Jadu, który tak ją wyprowadził z równowagi.
— Agreście? Jak wyrosłeś! Opowiadaj co się u ciebie działo.
— Zostałem wojownikiem niedawno.
— Moje gratulacje! – miauknęła Bylica, starając się być uradowana i zachowywać uśmiech. Tak, cieszyła się ze spotkania syna Janowca, ale to nie zmieniało faktu, iż jej obecna sytuacja doprowadzała ją do ciągłego stresu i nerwów.
— A poza tym… tak trochę umarła mi z połowa rodziny. — wojownik uśmiechnął się gorzko. — Cały czas jakieś morderstwa, cały czas ktoś umiera lub jest zraniony.
— Och — kotka objęła go w geście pocieszenia. Biedny Agrest! Ona sama również wiedziała, jak to jest stracić dużą część rodziny w krótkim czasie — bardzo mi przykro. Wiedz, że zawsze możesz liczyć na moją pomoc. — zapewniła. — Wiadomo kto za tym stoi? – spytała. Jeśli tak, to była gotowa pomóc Agrestowi pozbyć się drania lub drani. Nikt nie będzie mordowało kotów, na których jej zależy, ani tych, na których zależy jej bliskim!
— Dzięki. Nie, nie. — Odsunął się i gwałtownie pokręcił głową, co zaskoczyło nieco błękitną. — A co u ciebie? — spytał czekoladowy. Myśli Bylicy o tym co się niedawno stało od razu z ogromną prędkością i siłą wróciły do jej umysłu.
— Klan Nocy to przeklęci porywacze! — Wściekła wbiła pazury w ziemię, próbując się nieco w ten sposób wyżyć na niewinnej niczemu glebie. Agrest nadstawił uszu z niepokojem. - Ach Zabrali moje… m-moje kocięta. – miauknęła smutno kocica.
— Kocięta? Masz kocięta?
— Od jakiegoś czasu tak, są młodsze od ciebie. — Zwiesiła smętnie głowę. Jej kochane dzieci…Krokus…Fiołek…Deszczyk, Skowronek, Kminek…— Nie udało mi się ich obronić przed tyloma wojownikami.
— Aha, czyli… już znalazłaś sobie kogoś nowego — wymamrotał, zanim zdołał się powstrzymać.
I wtedy Bylica ponownie pękła.
- Znalazłam sobie kogoś innego?! – wykrztusiła, marszcząc brwi i zaczynając machać swą kitą na wszystkie strony – Szukałam cię! Przez wiele dni przychodziłam na granicę, aby znaleźć ciebie, Plusk, Kuklika, które kolwiek z was! – wrzasnęła starsza – moja przyjaciółka zmarła na przeklęty czarny kaszel, okazało się jeszcze, że głupi medyk Klanu Nocy otruł moją znajomą! Byłam w załamce, chciałam kogokolwiek spotkać, żeby przestać się tak okropnie czuć! A nikogo nie było! Nie miałam NIKOGO poza wami! I chciałam się tobą zaopiekować, ale jak miałam to u licha zrobić?! – oddychała ciężko, sfrustrowana tym wszystkim – nie było tak prosto was znaleźć! Myślisz że wejdę sobie na tereny owocniaków, powiem „hej szukam Agresta możecie wskazać mi drogę?”?! – wtedy właśnie zorientowała się, iż wrzeszczy na zaskoczonego tym Agresta – ja... – czuła, że zapada się pod ziemię – przepraszam…jestem okropną matką…zawiodłam ciebie i Kuklika…i nie byłam wstanie obronić reszty z moich dzieci… - miauknęła spuszczając łeb. Jej wzrok padł na jej białe łapy, a z ślipi popłynęły łzy.
Nagle usłyszała kolejne kroki.
- Hej! To samotnik! – usłyszała głos jakiegoś kota. O nie. Przyszła jakaś grupka, wyglądająca na patrol. Patrzyli na kocicę z nastroszonym futrem, a ona na nich. Już po chwili koty wyszczerzyły kły i zaczęły się niebezpiecznie do niej zbliżać. Szara postawiła kilka kroków za siebie…a potem odwróciła się, ponownie zostawiając swego syna. „Naprawdę jestem okropna…”
Wykorzystując swoją burzacką szybkość, popędziła niczym strzała przez bagna. Przeskakiwała po skałach i co po suchszych kawałkach terenu, aby breja jej nie zatrzymała. Słyszała ciężkie oddechy owocniaków za sobą, jednak wiedziała również po tętencie ich łap, że powoli zwalniają a odległość między nimi zmniejsza się. Bylica więcej podróżowała i niegdyś była w Klanie Burzy, wiedziała, jak sprawnie się przemieszczać na różnych terytoriach. Po pewnym czasie, kiedy udało jej się już zgubić wojowników, stanęła. Krew pulsowała starej kotce w uszach, natomiast ona uniosła głowę i wydała z siebie wrzask frustracji i żalu. Położyła się na ziemi, zakryła łapami ślipia, po czym zaczęła głośno szlochać pod jakimś drzewem.
***
Skradała się w stronę szarej myszy. Łapa za łapą, była coraz bliżej niewielkiej piszczki. Nieświadomy jej obecności gryzoń spokojnie skubał sobie kępkę trawy. Podstarzała kocica napięła mięśnie tylnych łap, po czym skoczyła. Czas było zapolować, aby móc dać pożywienie czwórce jej kociąt, którym udało się do niej dotrzeć.
Okazało się jednak, iż podobnie jak mysz nie zauważyła obecności kogoś jeszcze, przez co wpadła na drugiego kota z impetem. Przerażona zwierzyna uciekła. Pięknie! Teraz już jej nie znajdzie! Spojrzała na delikwenta, który popsuł jej polowanie.
- Agrest? – miauknęła zdziwiona, patrząc na syna. Ich ostatnie spotkanie…trochę nie wypaliło. Dobra. Bardzo nie wypaliło. Oby to nie poszło tak źle jak poprzednie.
<Agreście?>

21 czerwca 2022

Od Agresta do Bylicy

*Dawno, jeszcze zanim Bylica znalazła Krokus*

Przemierzał oszronioną ziemię, poszukując zwierzyny. W porze nagich drzew jak zwykle był z nią problem. Zdecydował, że podejdzie bliżej bagien. Może tam znajdzie jakiegoś żerującego ptaka? 
Agrest nosił rangę wojownika już od ćwierć księżyca, jednak wciąż nie mógł się do niej przyzwyczaić. Nie musiał ciągle doskonalić swoich umiejętności, a wywieranie na sobie presji przestało być potrzebne. I z jednej strony niezmiernie mu ulżyło, ale z drugiej zaczął odczuwać ogromną… pustkę. Wbrew pozorom posiadanie więcej wolnego czasu wcale nie sprawiało mu przyjemności. Co chwila błąkał się po obozie, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Osiągnął jedyny cel, jaki posiadał, więc do czego powinien teraz dążyć? 
Wytężył wzrok, gdy dostrzegł czyjąś sylwetkę nieopodal szuwarów. Najwidoczniej nie tylko on postanowił zapolować. Napuszył się, żeby zrobić większe wrażenie i ruszył w stronę samotniczki.
— Co robisz na terenach Owocowego Lasu? — zawołał, gdy znalazł się w połowie drogi. 
Im bardziej zbliżał się do kotki, tym większe odnosił wrażenie, że skądś ją kojarzy. Chwilę później stanął naprzeciw niej i uniósł brwi. Zielone oczy, dziko pręgowane futro. Niemożliwe. 
— Bylico?
Kiedy jeszcze wierzył, że dojdzie do tego spotkania, zamierzał przekazać jej, iż nie może być dłużej jego mamą, bo tacie się to nie podoba. Tymczasem, patrząc prosto w jej oczy, nie potrafił i nawet nie był pewien czy chciał. Już sam nie wiedział, jak ich relacja powinna wyglądać. 
— Agreście? Jak wyrosłeś! Opowiadaj co się u ciebie działo. 
— Zostałem wojownikiem niedawno.
— Moje gratulacje!
— A poza tym… tak trochę umarła mi z połowa rodziny. — Uśmiechnął się gorzko. — Cały czas jakieś morderstwa, cały czas ktoś umiera lub jest zraniony.
— Och — kotka objęła go w geście pocieszenia, za co bicolor był wdzięczny — bardzo mi przykro. Wiedz, że zawsze możesz liczyć na moją pomoc. — zapewniła. — Wiadomo kto za tym stoi?
— Dzięki. Nie, nie. — Odsunął się i gwałtownie pokręcił głową. — A co u ciebie? — zmienił temat, nie chcąc dłużej wracać do tego wszystkiego. 
— Klan Nocy to przeklęci porywacze! — Wbiła pazury w ziemię. Wojownik nadstawił uszu z niepokojem. Ach tak, słyszał, iż mają w tym doświadczenie. — Zabrali moje… m-moje kocięta. 
— Kocięta? Masz kocięta? 
— Od jakiegoś czasu tak, są młodsze od ciebie. — Zwiesiła smętnie głowę. — Nie udało mi się ich obronić przed tyloma wojownikami. 
Część jego chciała wspierać Bylicę, ale słysząc tę informację, poczuł się przede wszystkim ukłuty. Czy to właśnie przez te kocięta była nieobecna tyle czasu? Momentalnie zaschło mu w gardle. 
Najpierw jedna jego „mama”, potem druga. Każda z nich postanowiła urodzić sobie potomstwo i zupełnie przestać się nim obchodzić. Czy nie był wystarczający? 
— Aha, czyli… już znalazłaś sobie kogoś nowego — wymamrotał, zanim zdołał się powstrzymać. 

<Bylico?>