TW: opowiadanie o zbieraczu skór
– Koszmarze, dlaczego jeszcze nie śpisz?
Cętkowany popatrzył na swoje łapy.
– Nie wiem, po prostu nie mogę zasnąć.
– Hmm… – pomyślała zielonooka. – Chyba wiem jak temu zaradzić…
Kotka usiadła i nakazała Koszmarowi położyć się na posłaniu z mchu.
– Pewnej nocy grupa kotów chcąca wejść na wyspę na jeziorze, zwanej Spaloną Zatoczką, gdyż niegdyś piękna wyspa z bujną roślinnością przez piorun zmieniła się w spopieloną ziemię, szukały pnia, po którym mogłyby się tam dostać. Otóż krążyły legendy o strasznym widmie nawiedzającym to miejsce, a grupka chciała sprawdzić, czy to prawda. Po długich poszukiwaniach znaleźli podwodną kłodę, która prowadziła na wyspę. Najodważniejszy z kotów zrobił jeden krok, zapewniając pozostałych, że to bezpieczna ścieżka. Gdy ostatni, rudy kot położył łapę na spopielone ziemi, zobaczył szarego kota o czarnych oczach ze zwisającą przy nich skórą, jakby komuś ją zabrał. Oczywiście, powiedział to innym, ale oni mu nie uwierzyli. Szli przez wyspę, aż w końcu dotarli do spalonej wierzby. Koty chciały się na nią wspiąć dla zabawy, lecz to był błąd. Spod ziemi wykopało się widmo, które widział ostatni kot. Potwór wydawał dziwne dźwięki i ruszał nienaturalnie głową. Przybysze zaczęli uciekać w stronę kłody. Najodważniejszy kot stanął w miejscu, gdzie była kłoda, gdyż średnio ją było widać znad wody, lecz jej tam nie było. Kocur runął w wodę, tracąc przytomność, jego pobratymcy widzieli go później martwego na tafli wody. Potwór się zbliżał, a trzy pozostałe koty musiały wiać. Postanowiły wspiąć się na sam czubek wierzby, licząc na to, że widmo nie da rady. Pierwsza szła szara kotka, wcześniej będąc najbliżej teraz zmarłego kocura. Później był rudy kot a na końcu niebieski. Wczepiali pazury w korę, wdrapując się wyżej i wyżej, dwójka kotów już była na ostatnich gałęziach, lecz ostatni zaklinował nogę w niższych konarach. Zaczął ciągnąć, łamiąc przy tym małe gałązki, aż w końcu coś go pociągnęło w dół. Było to samo drzewo, złe na niebieskiego i wepchnął go do swej gardzieli. Widmo okrążało drzewo, czekając na ruch kotów. W końcu kotka postanowiła się poświęcić, zeskoczyła z drzewa prosto na stwora, a rudy w tym czasie zaczął uciekać w stronę obozu. Przerażony obejrzał się przez ramię, kotka walczyła z potworem, ale zadawała obrażenia tylko jego skórze. Otworzył gardziel z zębiskami, ugryzł kocicę, a ten przejął władzę nad jej ciałem. Rudemu udało się uciec i opowiedział innym tę przygodę, ale nikt mu nie uwierzył.
Kocurek lubił takie krótkie straszne historie bez głębokiej fabuły. Ziewnął, zamienił się w kulkę i zapadł w głęboki sen…
<Kocimiętkowy Wirze?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz