BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mrówka x Perkoz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mrówka x Perkoz. Pokaż wszystkie posty

30 lipca 2022

Od Mrówki CD. Perkoza

 Perkoz miał kilka irytujących cech, które Mrówka dostrzegła już na pierwszym treningu. Kotka niechętnie wybierała się na wspólne treningi. O wiele bardziej wolała szkolenie z Krzemieniem. Czarnego wojownika uważała za starszego i bardziej doświadczonego, miała do mentora ogromny szacunek. Perkoz był młodszy od niej i do tego razem wychowywali się w żłobku. Kotka nienawidziła myśli, że musi być jej mentorem. Chciała mieć szkolenie za sobą. Przyjęcie roli wojowniczki było nie tylko marzeniem, ale również celem. Musiała pokazać pobratymcom, że jest kimś więcej niż uczennicą i wnuczką liderki. Perkoz jednak uparcie uważał, że nie pójdzie do Błysk dopóki nie uzna, że Mrówka jest gotowa. Kocur podkreślał również fakt, że skończył pierwszy szkolenie i to on ma uczyć ją. Mrówka miała ochotę w takich sytuacjach na niego nawrzeszczeć.
Czas mijał, podobnie jak szkolenie. W końcu Mrówce udało się je dokończyć. Krzemień i Perkoz zostali zwolnieni z obowiązku bycia jej mentorami. Mrówka, wojowniczka Owocowego Lasu, czuła się dumna i szczęśliwa z powodu awansu. Gdyby nie tragedia, która rozegrała się w Owocowym Lesie i wśród jej rodziny, pewnie nowa ranga byłaby jeszcze większym zaszczytem.
Mrówka wiedziała, że jej podróż nie kończy się na zostaniu wojowniczką. Chciała osiągnąć coś więcej. Coraz częściej spoglądała na stanowisko medyka. Może nie tyle, co chciała nim zostać na zawsze, co podszkolić się w lecznictwie, zdobyć cenną wiedzę i poszerzyć swoje doświadczenie o coś nowego i ciekawego. Przede wszystkim będzie to umiejętność potrzebna. Nigdy nie wiadomo, kiedy będzie trzeba kogoś uratować.
Panowała Pora Opadających Liści. Mrówka z zachwytem podziwiała pojedyncze krople deszczu cieknące po liściach. Wczorajsza ulewa miała swoje plusy. Po deszczu wszystko wyglądało jak nowo narodzone. Kotka spacerowała pomiędzy drzewami, obserwując teren z równoczesnym zachwytem i czujnością. Postanowiła odpocząć, korzystając z ładnej pogody i wolnego czasu. Złota kotka zatrzymała się dopiero na dźwięk kroków i szelest liści. Zawęszyła i westchnęła na znajomy zapach. Perkoz.
- Myślałam, że tylko ja nie wygrzewam się w legowisku. – miauknęła. Chłodne powietrze nie było specjalnie zachęcające. O wiele bardziej koty wolą promienie słońca. Dlatego niektórzy woleli zostać w posłaniach, ogrzewając siebie nawzajem. Obserwowała jak Perkoz wyłania się z krzewów. – Ale skoro już tu jesteś, to możesz dotrzymać mi towarzystwa. Może się czegoś nauczysz. – rzuciła zaczepnie. Odkąd nie był jej mentorem, obecność Perkoza jej nie przeszkadzała.


<Perkoz?>

23 marca 2022

Od Mrówki CD. Perkoza

 Orzeł niemal zszedł na zawał, kiedy dowiedział się o wypadku swojej córki. Kostka ledwo dała radę go uspokoić. Rodzice odwiedzili ją w legowisku Plusk. Mrówka leżała na swoim posłaniu, zmusiła się jednak do utrzymania kontaktu wzrokowego z rodzicami. Nie mogła nic wyczytać z wyrazu pyska matki. Była nią zawiedziona? A może złość niemal buzowała w jej ciele lub smutek wychodził uszami? Kostka stanowiła zamkniętą księgę, nawet jeśli Mrówka znała ją całe swoje życie. Najwięcej mówił ojciec, przytaczając wspomnienia z własnego wypadku i wypytując o najdrobniejszy szczegół. Po śmierci babci Szyszki stał się jeszcze bardziej nadopiekuńczy. Mrówka tęskniła za babcią, kochała ją i znowu chciała wtulić w jej ciepłe futro. Jednak Mrówka miała silniejszy charakter od ojca, u niej inaczej odbywała się żałoba. Zdołała pozbyć się smutku, zostawiając po Szyszce wyłącznie dobre wspomnienia. Mrówka skupiła się na szkoleniu, chcąc awansować jak najszybciej. Miała dość upokorzeń. Nikt nie umiał jej zrozumieć, nawet nie próbowali. Myślała o wszystkich mieszkańcach Owocowego Lasu jak o żałosnych lisich łajnach. Kotka wbiła pazury w posłanie, dając chociaż minimalny upust swojej frustracji.
- Musisz na siebie uważać, córeczko. To się mogło skończyć gorzej. Najlepiej unikaj wspinaczki i skakania po drzewach, jeśli tego nie potrzebujesz. - Orzeł liznął ją troskliwie między uszami. - Wszystko dla twojego bezpieczeństwa. 
- Mysie serce. - Kostka spiorunowała wzrokiem partnera. - Lepiej żeby nie była bojaźliwa. Nie może bać się drzew z powodu drobnego wypadku. Ale na przyszłość niech lepiej kontroluje emocje. - spojrzała na córkę. Mrówka drgnęła. Miała wrażenie jakby matka zaglądała jej w duszę. 
- Pewnie masz rację, kochanie. - wzruszył ramionami wojownik. - Mrówko, a jak twój trening? 
Orzeł zmienił temat, jednak jego wzrok wciąż troskliwie spoczywał na zadrapaniach złotej kotki. Jeśli będzie smarować je maścią, powinny się za kilka dni zagoić. Powinna nauczyć się trochę medycyny, żeby nie polegać wyłącznie na opinii Plusk. 
- Jest dobrze, robię postępy. 
- To z pewnością. Niech tylko przełożą się na rzeczywisty sukces. - miauknęła Kostka i chociaż nie miała na celu zranienia córki, a jedynie pobudzenie jej do działania, Mrówka poczuła się urażona, że kolejny kot wypomina jej pozycję ucznia. Wystarczyło, że przeżywała to codziennie na szkoleniu i wśród młodszych uczniów, a także jak patrzyła na swojego brata już dawno pełniącego funkcję wojownika w Owocowym Lesie. 
- Jestem zmęczona. - miauknęła, zamykając oczy. Liczyła, że to skłoni rodziców do wyjścia.
Nie myliła się, Kostka i Orzeł kilkanaście uderzeń serca później opuścili legowisko medyka. Odetchnęła z ulgą. Przewróciła się na drugi bok, krzywiąc z powodu zadrapań na ciele. Musiała przydusić Krzemienia do zwiększenia programu szkoleniowego. Mogła trenować od rana do nocy. Chciała nauczyć się jak najwięcej, zaimponować. Musiała zostać wojowniczką, stanowiło to najważniejszy życiowy cel. 
Mrówkę odwiedził jeszcze Słonecznik, jednak wizyta brata była krótka i polegała na prostych pytaniach. Udzieliła krótkich odpowiedzi. Przyniósł jej świeżą mysz. Posiłek przyjęła z wdzięcznością, już od dawna nie miała czasu zjeść w spokoju. 


***

Perkoz czekał na nią w umówionym miejscu. Wcześniejszego dnia odbyła trening walki z Krzemieniem. A ponieważ mentorzy się zmieniali, teraz musiała stanąć przed synem Owieczki. O ile do Krzemienia jakiś respekt czuła, tak przy Perkozie nie potrafiła odczuwać tego samego. Był od niej młodszy i tylko przez rangę doświadczony. Nie miał na koncie żadnych osiągnięć jako wspaniały wojownik. Był jednym z wielu członków Owocowego Lasu, szarakiem. Mrówka nie chciała tak skończyć. Po zakończeniu szkolenia zamierzała zabłyszczeć przed całą społecznością. Uśmiechnęła się zadziornie, jednak ten uśmiech znikł momentalnie, gdy zatrzymała się przed Perkozem. 
- Cześć! - miauknął uprzejmie, gdy pojawiła się na jego horyzoncie. Jego wzrok spoważniał i powiedział już spokojniej. - Jak się czujesz po tym wypadku? Wszystko dobrze? Wiesz, jeśli chcesz, możemy dzisiaj darować sobie trening.... Znaczy, jeśli wciąż cię boli.
Ogon kotki poruszył się z irytacji. Ugryzła się prędko w język. Wciąż znajdowali się w obozie, a ona wyraźnie czuła na sobie wzrok Kostki. Uspokoiła ruch ogona. Powinna bardziej panować nad emocjami, być oazą spokoju, precyzji i czujności. 
- Witaj. - miauknęła na powitanie. - Nic mi nie jest. Śmierdzące zioła od Plusk każdego postawiłyby na łapy. 
Opuścili obóz. Po przekroczeniu jego progu, Mrówka poczuła się o wiele swobodniej. Kotka rozejrzała się czujnie wokół, wyłapując dźwięki i zapachy. Ruszyła pewnym krokiem przed siebie. Teraz z Perkozem szli ramię w ramię.
- Posłuchaj, skończmy ten trening i miejmy go za sobą. Ty nie chcesz trenować mnie, ja nie chce dłużej być uczennicą. Powiedz Błysk, że jestem już gotowa i oba problemy rozwiążą się same. - mruknęła. - Już niedługo przekroczę trzydziesty księżyc. Nie wiem, co czeka za Ogrodzeniem, ale nie chce się o tym przekonać. 


<Perkoz?>

22 marca 2022

Od Perkoza CD. Mrówki

 — Dobrze. Szybko wrócę do kondycji. - miauknęła zgodnie z prawdą. Westchnęła. - Przepraszam, zachowałam się niemądrze. Nic złego mi nie zrobiłeś, jedynie ja jestem sobie winna. 
Tak odpowiedziała kotka, gdy zapytał ją, jak się czuje. Pewny siebie uśmiech zniknął z rudo-białej mordki, a zapanowało zmartwione spojrzenie. 
—  Idź, chce zostać sama. 
Spojrzał się na kotkę i przeniósł wzrok na Plusk. Skoro chciała samotności, nie miał zamiaru protestować. Wyobrażał sobie, jak mocno musiał boleć jej upadek. Nic wielkiego najwidoczniej się nie stało, ale nie sądził, że jej się to przytrafi.

* * *

— Co z tobą? — miauknął Ćma, gdy Perkoz wychodził od Plusk i Mrówki z postawą jak zbity pies. — Jakimś cudem masz zły humor?
—  Jak bardzo niewiarygodne by było, gdybym powiedział, że tak? — odparł niebieskooki, czując, jak jego wąsy drżą. Nie rozumiał wybuchu Mrówki. Ale go przeprosiła. Naprawdę był złym mentorem?
— Nieważne — miauknął niemal natychmiast point. — Wiesz, co dzisiaj zrobiłem? Upolowałem najwięcej zwierzyny ze wszystkich kotów!
Perkoz przewrócił oczami. Ćma był dobrym kompanem, dopóki nie zaczynał się chwalić. Właściwie to byli bardzo podobni, ale wyjątkowo tego świtu Perkoz nie miał ochoty na bitwy o to, kto jest lepszym kotem.
— Spodziewałem się, że zaczniesz mówić, że oskubałeś jakiegoś lisa ze skóry czy poderwałeś trzy kotki na raz — miauknął sarkastycznie Ćma. — Rany, serio jesteś w złym nastroju.
— Mrówka mnie chyba nie lubi — stwierdził. — Znaczy... Przeprosiła mnie, ale sam wiesz. Wydaje mi się, że przytłacza ją to długie siedzenie na gałęzi uczniów. Jestem od niej młodszy, a zostałem szybciej mianowany na wojownika.
— Co się nią przejmujesz? Jeśli to taka zrzęda jak Poziomka, to pewnie siedzi tam z własnego życzenia!
Rudy mimowolnie się zaśmiał, ale poważny wzrok błyskawicznie wrócił na jego pysk.
— Jest ambitna. Wydarła się dziś na mnie, ale to i tak nie dorównuje temu, jak Poziomka nas goniła, gdy się do niej ścigaliśmy. — rzucił. — Po prostu nie wiem co zrobić. To moja pierwsza uczennica, a ma o mnie takie zdanie! Jak do niej dotrzeć?
— Wyglądam ci na speca od kota? — mruknął Ćma. — Nie wiem. Porozmawiaj z nią czy coś. Dziwi mnie, że nie jesteś taki optymistyczny jak zwykle.
Rudy jedynie skinął głową. Na następnym treningu musiał z nią pogadać. Nie sądził, że bycie mentorem będzie takie trudne! 

* * *

Po Krzemieniu przyszła kolej na jego trening z Mrówką. Jego łapy same zdawały się prowadzić do kotki. Była chyba poddenerwowana tym wszystkim. On też by był, gdyby dawał z siebie wszystko, a liderka tego nie zauważała. 
— Cześć! — miauknął uprzejmie, gdy pojawiła się na jego horyzoncie. Nie wiedział, co jej powiedzieć po całej tej sytuacji. Jego wzrok spoważniał i powiedział już spokojniej. — Jak się czujesz po tym wypadku? Wszystko dobrze? Wiesz, jeśli chcesz, możemy dzisiaj darować sobie trening... Znaczy, jeśli wciąż cię boli.

<Mrówka?>

Od Mrówki Do Perkoza

 Najbliższe księżyce faktycznie nie należały do zbyt pracowitych. Mrówka przykładała małą uwagę nauce polowania, natomiast szkolenie z walki traktowała z największą uwagą i przyjemnością. Krzemień niewiele mógł pomóc, jego uczennica zwyczajnie zatonęła we własnych ambicjach. Była wściekła, że pomimo dorosłego wieku, wciąż nie była mianowana na wojowniczkę. Czuła się tak jakby wszystkich zawiodła i to wyzwalało w niej negatywne emocje. Coś miała po Kostce. Właśnie takie negatywne myśli potrafiły uwolnić opryskliwą kotkę. I chociaż myślała, że nic jej już nie zaskoczy, a resztę treningu odbędzie na znajomych zasadach, Błysk przydzieliła jej drugiego mentora. Według swoich śmiesznych i żałosnych zasad. Skoro Mrówka osiągnęła dojrzały wiek, ale nie była mianowana, to powinna dostać drugiego opiekuna. Szkolenie pod okiem dwóch mentorów miało zapewnić korzyści, jednak w Mrówce wyzwoliło więcej złości. Jeśli Błysk chciała wojowniczki, to mogła ją łaskawie mianować! Swoją frustrację utkwiła w liderce. Na domiar złego jej drugim mentorem był Perkoz. 
Perkoz. Znajomy pyszczek, chód, głos. Znała go doskonale. Razem bawili się w żłobku. Rodzice Mrówki, Kostka i Orzeł, przygarnęli Perkoza i jego siostrę, wychowując niczym swoje własne kocięta - a przynajmniej tata tak podzielił uwagę, Kostka zawsze była po stronie swoich biologicznych kociąt. Orłu zależało, żeby stali się wielką, kochającą rodziną. Chociaż ona i Perkoz znali się od kociaka i przez jakiś czas dzielili gałąź uczniów, kotka właściwie nie znała kocura. Wystarczyło, że został wojownikiem przed nią. Buzujący w kotce gniew, musiał więc pewnego dnia wybuchnąć. 
Krzemień i Perkoz podzielili się. Miała mieć treningi na przemian z jednym z drugim. Prawdę mówiąc, Mrówka pilnie przykładała się do szkolenia z Krzemieniem. Zawsze przychodziła punktualna, wykonywała posłusznie polecenia mentora i sprawnie powtarzała zadania. Natomiast u Perkoza spóźniała się nałogowo, nie chwaliła się umiejętnościami i z całą pewnością można rzecz, że ignorowała swojego mentora. Miała oczywiście w nosie, czy ten naskarży przywódczyni. Zawsze będzie mogła posłużyć się manipulacją. Mrówka nie miała zamiaru traktować Perkoza jak swojego mentora. Powinno być na odwrót, to ona miała być przykładem. To było okropne, gdy po powrocie na gałąź uczniów słyszała drwiny kierowane w swoim kierunku. 
Złota kotka wysunęła pazurki, wbijając je w korę najbliższego drzewa. Zmrużyła ślepka, spoglądając ku górze. Gęsta korona drzewa musiała skrywać w sobie mnóstwo ptactwa. Mogłaby jakiegoś upolować, gdyby miała na to ochotę. Mrówka bardziej wolała walczyć, polowanie nie było złe, ale czegoś mu brakowało. 
- Mrówko! Nie możesz się tak daleko oddalać bez mojej wiedzy. 
Uczennica odwróciła pyszczek w stronę kocura, piorunując go spojrzeniem. Też sobie wymyślił. Była od niego starsza, umiała o siebie zadbać. Kotka wskoczyła na drzewo, sprawnie posuwając się ku górze. Znajdując się na jednej z gałęzi, zwróciła żółte ślepia na Perkoza. Uniosła pyszczek w aroganckim geście. 
- Mam pod ogonem twoje rozkazy. Chcesz wiedzieć co o tobie myślę? Błysk to mysi móżdżek jeśli sądzi, że dogadam się z własnym rówieśnikiem. Jestem od ciebie starsza, a to ty zostałeś pierwszy wojownikiem. Nie mogę traktować z respektem kogoś, kto ssał niedawno mleko matki. Odwal się ode mnie, raz na zawsze. Nigdy nie będziesz moim mentorem, a tym bardziej przyjacielem. Jesteś głupim lisim bobkiem! 
Złość buzowała w młodej kotce. Poruszała ogonem z wściekłością, nawet nie kryjąc tak długo tłumionych emocji. Poczuła nagłą chęć pozwolenia im odejść. 
- Tyle trenowałam żeby zostać wojowniczką, a Błysk upokarza mnie w taki cholerny sposób. - syknęła. - Jesteście wszyscy żałośni!
Kotka utkwiła wzrok w następnym drzewie i wolno zwisającej gałęzi. Rozbiegła się, wysuwając przed siebie łapy, celując prosto w gałąź. Uczepiła się jej, podciągając i od razu przymierzając się do podjęcia następnego skoku. 
- Więc humor dzisiaj ci nie dopisuje? Może gdybyś słuchała się swoich mentorów, szkolenie szłoby ci szybciej. - podsunął urażony. - Skoro zostałem wojownikiem szybciej od ciebie, to z pewnością z jakiegoś powodu. No cóż, nie zmienię twojego zdania. Nie warto się nad tym zamartwiać! 
- Zostałeś wojownikiem z litości albo Błysk pozjadała rozum, w co jestem w stanie uwierzyć. Już dawno jestem gotowa zostać wojowniczką i zrobię to bez niczyjej pomocy! - zawołała zdenerwowana. 
Wykonała kolejny skok. Przednie łapy zahaczyły o gałąź. Wbiła pazurki, chcąc podciągnąć także tylne. Źle wymierzyła skok. Gałąź była jednak mokra po ostatnim deszczu. Podczas Pory Nowych Liści często niszczyła się pogoda. Mrówka skrzywiła się w momencie, w którym poczuła jak jej łapy ślizgają się po gruncie. Kotka z piskiem spadła z gałęzi, prosto na błotnistą ziemię. Czuła ból przechodzący przez ciało. Musiała być wdzięczna, że nie była to wysoka odległość. Może skończy się na zwichnięciu. Kotka zdołała dojrzeć nad sobą zmartwiony pyszczek Perkoza zanim straciła przytomność.

***

- Obudziła się!
To było pierwsze, co usłyszała po otworzeniu ślepi. Mrówka zamrugała kilkukrotnie, przyzwyczajając oczy do nagłych promieni słońca przebijających się przez krzewy. Do nosa kotki docierały intensywne wonie ziół. Legowisko medyka. Mrówka położyła uszy na łebku. Momentalnie się skrzywiła. Bolało ją całe ciało. 
- Jesteś obolała, leż. Masz szczęście, że obrażenia nie są poważniejsze. - Plusk zwróciła się do niej, jednak uczennica nie poświęciła uwagi kotki. Inna sprawa zaprzątała teraz jej umysł. 
Kostka ostrzegała, że powinno się panować nad emocjami. Pozwoliła im się uwolnić i przez swoją nieuwagę źle wyglądała. Tyle razy skakała po drzewach i nigdy nie zdarzył się wypadek. Aż do teraz. Musiała się nauczyć panować nad złością. 
- Perkoz mnie przyniósł? - mruknęła, dopiero teraz zwracając uwagę na Plusk.
- Tak, zareagował szybko. 
Westchnęła. Spodziewała się, że Kostka i Orzeł dadzą jej niezły wykład o dbaniu o siebie. Krzemień pewnie też. Nie potrzebowała ich rad, sama wiedziała w czym popełniła błąd. Nie dopuści, żeby się powtórzył. 
- Mogę wejść? 
Zastrzygła uszami na głos należący do Perkoza. Plusk nie miała oporów przed wpuszczeniem kocura do legowiska. Syn Owieczki odnalazł ją wzrokiem. Mrówka napięła instynktownie mięśnie. Leżała na posłaniu z miękkiego mchu i niestety śmierdzącego ziołami. Kotka odwróciła pyszczek w przeciwną stronę, gdy kocur usiadł obok niej. Nie chciała żeby oglądał ją tak słabą. To był zwykły wypadek.
- Jak się czujesz? 
Mrówka prychnęła. Pytał z grzeczności lub żeby się upewnić, czy nie dostanie reprymendy za nieprzypilnowanie uczennicy. Zabawne. Kiedy rozpoczynała szkolenie jako wyrośnięty kociak, czuła się niezwykle dumnie ze statusu ucznia. Teraz do niej przylegał jak uwierająca etykieta. 
- Dobrze. Szybko wrócę do kondycji. - miauknęła zgodnie z prawdą. Westchnęła. - Przepraszam, zachowałam się niemądrze. Nic złego mi nie zrobiłeś, jedynie ja jestem sobie winna. 
Ułożyła głowę na wyciągniętych łapach, przykrywając pyszczek za pomocą puchatego ogonka. 
- Idź, chce zostać sama. 


<Perkoz?>

27 sierpnia 2021

Od Perkoza

 Kocurek obudził się i przeciągnął, lekko, ziewając. Ciężko było mu zaakceptować, że jest na tym świecie, chociaż się na niego nie prosił. Że musiał wyleźć z brzucha akurat Owieczki. Ale skoro już tu był, to nie zamierzał pokazywać innym, że się boi czy coś. Był w końcu odważny i piękny! 
Wstał, choć drobne ciałko i jeszcze nie wyćwiczone nogi utrudniały mu zgrabne chodzenie. Mimo to Perkoz starał się wyglądać jak najlepiej. Chciał poznać resztę kociarni. Kogoś oprócz siostry... Ech, siostra. Wiecznie niezadowolona idiotka, z którą musiał wytrzymywać.
 Pod Jabłonią było wystarczająco miejsca, by móc swobodnie się poruszać, zwłaszcza dla takiego chuchra, więc Perkoz był przynajmniej zadowolony. I nie potrzebna była mu żadna matka ani ojciec. 
Podszedł z wysoko uniesioną brodą i zaczepnym uśmieszkiem do jakiejś kotki. Nie znał jej, ale miał nadzieję, że jego pewność siebie jest wystarczająca, by wzbudzić u kogokolwiek podziw. Był przecież tego wart. Perkoz - najwspanialszy kocur na świecie!
- Witaj! - Powiedział, patrząc z góry na liżącą się koteczkę. Cynamonowa podniosła na niego wzrok.
- Czego? - Odpowiedziała, pewnie nawet nie zastanawiając się nad słowami.
Kocur, zamiast wycofać się przez opryskliwość i szorstkość słowa, które wylało się z ust kotki, brnął dalej. Najwyżej ją zdenerwuje. Cóż, przywykł, że dobrze wychodzi mu granie komuś na nerwach. Nawet go satysfakcjonowało, gdy udało mu się wyprowadzić kogoś z równowagi. Zwłaszcza Miód. Ale nie próbował na innych. 
- Już nie mogę zawierać nowych znajomości? - Wpatrywał się w nią intensywnie. - Rozumiem, że pewnie nikt nie jest tu wart mojej uwagi, ale wolę się rozejrzeć. Jak masz na imię?
- Co cię to interesuje? - Fuknęła, zanim automatycznie się poprawiła. - Mrówka. A ty? Perkoz?
- Tak - Odparł kocur. - Choć możesz mnie nazywać "najśliczniejszy kot na świecie" lub "najlepszy członek Owocowego Lasu". Brzmi lepiej. I jest adekwatnie.
Zauważył, jak kotka przewraca oczami, a jej uszy nerwowo drgają, jakby zaraz miała zrobić coś niepożądanego, ale nie przejął się tym. Najwyraźniej był tak świetny, że wywierał wrażenie na każdym, kogo spotka! I dobrze. Miał dość już towarzystwa wyłącznie Miodek, która nie docenia, jak fajnego ma brata. Może inne koty wykażą się odrobinkę większym szacunkiem!
- Nie, dzięki. Jak dla mnie jesteś po prostu kociakiem, i tyle. - Była szczera. Ale Perkoz miał to gdzieś.
- Nie każdy dostrzega piękno na pierwszy rzut oka - Odparł kocur i wzruszył ramionami. - Może później ci się poszczęści. 
- Przestań - Warknęła kotka.
Perkoz nie zamierzał. Trochę ten wybuch go zaskoczył, ale tego po sobie nie pokazał. Usiadł obok kotki, zamierzając truć jej dupę do końca dnia. Każdy musiał go poznać. A on musiał poznać każdego. Chciał w tym szambie znaleźć kogoś, kto doceni jego wyjątkowość.

<Mrówka?>