Dzień był wspaniały, słońce lekko przygrzewało, wiał delikatny chłodny wiatr. Co mogło pójść źle w tak piękny dzień jak ten? Otóż.. Ból stawów. Tak. To był pierwszy raz kiedy Piasek dostała bólu stawów. Oczywiście nikogo nie było w pobliżu i sama musiała się udać do medyczki. Kotka wstała i ruszyła w stronę legowiska medyka z bólem w kończynach. Piaskowa już prawie dotarła na miejsce, kiedy to nagle wielki ból chwycił ją w tylną łapę.
- Fenkułowe Serce! Jesteś tam? - Zapytała chrapliwie. Oczekując przyjścia kotki zza legowiska spojrzała Różana Łapa.
- Piaskowa Mgło. Co się stało? - Przekręciła łepek pytająco.
- Eh, ból stawów, kiedyś też to zrozumiesz. - Uśmiechnęła się lekko kotka. Uczennica podparła Piaskową Mgłę i weszły do środka.
- Kiedyś, na pewno Piaskowa Mgło, ale jeszcze nie teraz. - Odwzajemniła ciepły uśmiech. Piaskowa Mgła ułożyła się na posłaniu i zaczęła przyglądać się Różanej.
<po nałożeniu okładu czy co to tam było!!!!>
- Dziękuje Różana Łapo, będzie z ciebie dobry medyk. - Wymruczała ciepło do uczennicy, które lekko się zaczerwieniła.
<Różana? default smiley :d>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piaskowa Mgła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piaskowa Mgła. Pokaż wszystkie posty
09 sierpnia 2017
20 maja 2017
Od Piaszczystej Mgły CD Kruczego Wąsa
Wszystkie myśli przeleciały kotce przez głowę. Może jednak nie było jej dane umrzeć godnie u boku partnera?
-Ym... Kompletnie nie wiem co powiedzieć... Znaczy... Chciałabym mieć kocięta. - Wyszeptała kotka nieśmialej. Nie miała pojęcia co ma więcej dodać, czy się zgodzić? To brzmiało tak dziwnie, ale gdyby jednak miałaby kociaki, to jakby miała powiedzieć im kto jest ojcem? Chociaż nie musiałyby wiedzieć. Po dość długiej chwili Piasek się zdecydowała.
- No to pomóż. - Spojrzała na kocura, a po chwili się położyła, a Kruczy Wąs podszedł bliżej.
Po wszystkim Piaskowa Mgła odgoniła kocura od siebie i uciekła do obozu.
- Nie wiem czy to był dobry pomysł... Ale chcę te kociaki! - Wymruczała sobie w myślach kotka. Położyła się o otarła kilka razy o ziemię, a po kilku biciach serca wstała i ponownie zaczęła iść do obozu. To uczucie było bardzo dziwne, ale musiała się pogodzić z tym, że między nią a Kruczym nigdy nic nie będzie, mimo wszystko, zostaną jej jeszcze kociaki...
<Krucz? Trochę krótkie ale serio nie wiedziałam jak to napisać>
06 maja 2017
Od Piaskowej Mgły CD Kruczego Wąsa
Widząc zastępce wychodzącego z legowiska lidera, Piaskowa Mgła uniosła wesoło ogon i wydobyła z siebie cichy pomruk.
- I co? - W jej głosie można było lekko poznać, że nie interesowało ją teraz to, o czym rozmawiał Kruczy Wąs z liderem.
- Idziemy na patrol, pójdę po Wilcze Futerko. - Wyjaśnił czarny kocur i obrócił się w stronę legowiska wojowników, w którym przebywała owa kotka. Piaskowa Mgła postanowiła czekać już przed wyjściem z obozu.
***
Na patrolu starsza z wojowniczek szła łapa w łapę obok zastępcy. Kotce biło dość szybko serce, mimo wszystko, próbowała skupić się na patrolu. Spoglądała też raz na wilcze Futerko, raz na Kruczego Wąsa. Chwilami się zatrzymywali i oznaczali granice. Wieczorny powietrze było chłodne i przyjemne, takie dni, były najlepszymi na polowania dla uczniów.
- Nie wiem jak to powiedzieć... - Zaczęła Piaskowa Mgła lekko się denerwując. Czarny kocur spojrzał na nią pytająco, a Wilcze Futerko szła z tyłu nie interesując się. - Ciesze się, że jestem tutaj, z Tobą. - Wymruczała, zaczęła iść bliżej zastępcy, wojowniczka za nimi aż zachichotała lekko, lecz Piaskowa Mgła nie zwracała na nic uwagi.
<Kruczy Wąsie? "Miłość rośnie wokół nas" XD>
- I co? - W jej głosie można było lekko poznać, że nie interesowało ją teraz to, o czym rozmawiał Kruczy Wąs z liderem.
- Idziemy na patrol, pójdę po Wilcze Futerko. - Wyjaśnił czarny kocur i obrócił się w stronę legowiska wojowników, w którym przebywała owa kotka. Piaskowa Mgła postanowiła czekać już przed wyjściem z obozu.
***
Na patrolu starsza z wojowniczek szła łapa w łapę obok zastępcy. Kotce biło dość szybko serce, mimo wszystko, próbowała skupić się na patrolu. Spoglądała też raz na wilcze Futerko, raz na Kruczego Wąsa. Chwilami się zatrzymywali i oznaczali granice. Wieczorny powietrze było chłodne i przyjemne, takie dni, były najlepszymi na polowania dla uczniów.
- Nie wiem jak to powiedzieć... - Zaczęła Piaskowa Mgła lekko się denerwując. Czarny kocur spojrzał na nią pytająco, a Wilcze Futerko szła z tyłu nie interesując się. - Ciesze się, że jestem tutaj, z Tobą. - Wymruczała, zaczęła iść bliżej zastępcy, wojowniczka za nimi aż zachichotała lekko, lecz Piaskowa Mgła nie zwracała na nic uwagi.
<Kruczy Wąsie? "Miłość rośnie wokół nas" XD>
22 marca 2017
Od Piaszczystej Mgły CD. Kruczego Wąsa
- Szybko nam poszło, nieprawdaż? - Zapytała kotka nie oczekując odpowiedzi. - Pamietam jak to było być uczniem... - Uśmiechneła sie w myślach spoglądając na Kruczego Wąsa.
Razem truchtem pobiegli do obozu, udało im sie jeszcze złapać mysz i jednego wróbla. Wojownicy wrócili do obozu i oboje odłożyli zdobycze.
- Heh, fajnie mi sie z tobą polowało. - Przyznała sie Piaszczysta Mgła lekko sie czerwieniąc na policzkach. - Może zaczniemy razem polować cześciej. - Dodała po chwili pomrukując, a jej serce zaczeło rytmicznie bić. Czuła sie... Dość dziwnie. Pierwszy raz czuła coś takiego. Może chodziło o coś mocniejszego niż wspólne polowanie? Wojowniczka przysiadła i pomrukując zaczeła wylizywać łape i spoglądając co chwile na Kruczego Wąsa. Kocur także wydał z siebie ciche pomruki i przysiadł obok Piaszczystej Mgły. Spoglądał na nią dziwnie.
- Mam coś na nosie? - Zapytała zwalając "coś' z pyszczka.
- Nie, nie! - Zaśmiał sie zastepca.
- O, to w takim razie nic nie mówiłam. - Zachichotała również i podsuneła sie bliżej do Kruczego Wąsa czując ciepło jego sierści. To było takie dziwne, ale też fantastyczne uczucie. Spojrzała na niego po chwili z uśmiechem na pysku.
<Kruczy Wąsie? Sorry za brak jednej literki, ale klawiatura mi sie przestawiła ;-;>
Razem truchtem pobiegli do obozu, udało im sie jeszcze złapać mysz i jednego wróbla. Wojownicy wrócili do obozu i oboje odłożyli zdobycze.
- Heh, fajnie mi sie z tobą polowało. - Przyznała sie Piaszczysta Mgła lekko sie czerwieniąc na policzkach. - Może zaczniemy razem polować cześciej. - Dodała po chwili pomrukując, a jej serce zaczeło rytmicznie bić. Czuła sie... Dość dziwnie. Pierwszy raz czuła coś takiego. Może chodziło o coś mocniejszego niż wspólne polowanie? Wojowniczka przysiadła i pomrukując zaczeła wylizywać łape i spoglądając co chwile na Kruczego Wąsa. Kocur także wydał z siebie ciche pomruki i przysiadł obok Piaszczystej Mgły. Spoglądał na nią dziwnie.
- Mam coś na nosie? - Zapytała zwalając "coś' z pyszczka.
- Nie, nie! - Zaśmiał sie zastepca.
- O, to w takim razie nic nie mówiłam. - Zachichotała również i podsuneła sie bliżej do Kruczego Wąsa czując ciepło jego sierści. To było takie dziwne, ale też fantastyczne uczucie. Spojrzała na niego po chwili z uśmiechem na pysku.
<Kruczy Wąsie? Sorry za brak jednej literki, ale klawiatura mi sie przestawiła ;-;>
12 marca 2017
Od Piaszczystej Mgły CD. Kruczego Wąsa
Rudawa wojowniczka spojrzała na zastępce Agrestowej Gwiazdy gdy tylko poczuła jak kocur sztywnieje.
- Coś się stało? Pójść po Fenkułowe Serce? - Zapytała z lekkim zmartwieniem, chociaż czuła, że nie o to tu chodzi.
- Nie trzeba. - Wyjaśnił pomrukując, po chwili kocur wyglądał na bardziej rozluźnionego. Piaszczysta Mgła uśmiechnęła się do niego i popatrzyła w niebo.
- Pora Nowych Liści zbliża się wielkimi krokami. - Potwierdziła wojowniczka wdychając świeże wiosenne powietrze. Po chwili nawet sama z siebie zaczęła mruczeć, bez tego by się nie obeszło. Pora Nowych Liści, można powiedzieć, że sama kierowała kotami, w końcu było coraz cieplej i przyjemniej.
- Może chciałbyś pójść ze mną na polowanie? - Zaproponowała kotka, jej oczy iskrzyły radością. Lekki, przyjemny wiatr dmuchnął w pyszczki kotów, sprawiał wrażenie nowości. Już niedługo zakwitną kwiaty, a zwierzyna zapełni polany. Po kilku biciach serca Piaszczysta Mgła wstała i zapytała ponownie:
- To jak? Idziemy? - Uśmiechnęła się szeroko mrużąc przy tym oczy.
<Kruczy Wąsie?>
- Coś się stało? Pójść po Fenkułowe Serce? - Zapytała z lekkim zmartwieniem, chociaż czuła, że nie o to tu chodzi.
- Nie trzeba. - Wyjaśnił pomrukując, po chwili kocur wyglądał na bardziej rozluźnionego. Piaszczysta Mgła uśmiechnęła się do niego i popatrzyła w niebo.
- Pora Nowych Liści zbliża się wielkimi krokami. - Potwierdziła wojowniczka wdychając świeże wiosenne powietrze. Po chwili nawet sama z siebie zaczęła mruczeć, bez tego by się nie obeszło. Pora Nowych Liści, można powiedzieć, że sama kierowała kotami, w końcu było coraz cieplej i przyjemniej.
- Może chciałbyś pójść ze mną na polowanie? - Zaproponowała kotka, jej oczy iskrzyły radością. Lekki, przyjemny wiatr dmuchnął w pyszczki kotów, sprawiał wrażenie nowości. Już niedługo zakwitną kwiaty, a zwierzyna zapełni polany. Po kilku biciach serca Piaszczysta Mgła wstała i zapytała ponownie:
- To jak? Idziemy? - Uśmiechnęła się szeroko mrużąc przy tym oczy.
<Kruczy Wąsie?>
28 lutego 2017
Od Piaszczystej Mgły CD. Kruczego Wąsa
Wojowniczka jeszcze nie doszła do siebie po walce z lisem, była tym wstrząśnięta, tym bardziej, że nie należała już do grona młodszych wojowników. Była lekko zadrapana na prawej łopatce z której małym strumyczkiem leciała krew. Zauważyła Kruczego Wąsa wychodzącego z legowiska lidera, więc podreptała do niego z nadzieją, że wie, gdzie aktualnie znajduje się Fenkułowe Serce.
- Kruczy Wąsie, widziałeś Fenkułowe Serce? - Zapytała zniecierpliwiona kotka.
- Tak, jest u Agrestowej Gwiazdy. - Odparł. - Ale lepiej tam nie idź, dostał białego kaszlu. - Dodał po chwili zastępca. Piaszczysta Mgła spuściła wzrok.
- Mocno jesteś poharatana? - Zapytał obwąchując ranę kotki.
- Raczej nie. - Przyznała wojowniczka obracając się.
- Wytrzymasz, poczekaj w legowisku medyka. - Wyjaśnił zastępca. Po chwili zniknął w norce.
Piaszczysta Mgła leżała spokojnie czekając na zjawienie się medyczki, w wejściu malowała się sylwetka zgrabnej biało czarnej kotki.
- Już jestem, przepraszam, że to tyle trwało. - Mruknęła i wzięła pajęczynę kładąc ją na ranie Piaszczystej Mgły. Po krótkiej chwili pojawił się również Kruczy Wąs prawdopodobnie sprawdzając jak idzie medyczce.
- Makowa Łapo, podasz mi ziarna maku? - Zapytała uśmiechając się do ucznia który skinął łbem i pobiegł po mak.
<Kruczy Wąsie?>
- Kruczy Wąsie, widziałeś Fenkułowe Serce? - Zapytała zniecierpliwiona kotka.
- Tak, jest u Agrestowej Gwiazdy. - Odparł. - Ale lepiej tam nie idź, dostał białego kaszlu. - Dodał po chwili zastępca. Piaszczysta Mgła spuściła wzrok.
- Mocno jesteś poharatana? - Zapytał obwąchując ranę kotki.
- Raczej nie. - Przyznała wojowniczka obracając się.
- Wytrzymasz, poczekaj w legowisku medyka. - Wyjaśnił zastępca. Po chwili zniknął w norce.
Piaszczysta Mgła leżała spokojnie czekając na zjawienie się medyczki, w wejściu malowała się sylwetka zgrabnej biało czarnej kotki.
- Już jestem, przepraszam, że to tyle trwało. - Mruknęła i wzięła pajęczynę kładąc ją na ranie Piaszczystej Mgły. Po krótkiej chwili pojawił się również Kruczy Wąs prawdopodobnie sprawdzając jak idzie medyczce.
- Makowa Łapo, podasz mi ziarna maku? - Zapytała uśmiechając się do ucznia który skinął łbem i pobiegł po mak.
<Kruczy Wąsie?>
24 lutego 2017
Od Piaszczystej Mgły CD Kruczego Wąsa
Piaszczysta Mgła skinęła głową do Kruczego Wąsa i zebrała koty wyznaczone do patrolu. Po chwili znikła z obozu razem z innymi.
Wracając do obozu na wojowniczce było widać zniecierpliwienie, przebierała łapami szybciej niż reszta kotów. Kiedy była już w obozie zauważyła Kruczego Wąsa, był najbliżej więc do niego podeszła. Oczy Piaszczystej Mgły przeszywał strach, nie trudno było zauważyć, że coś niebezpiecznego czeka na klan Klifu.
- Zwietrzyliśmy lisa! - Wypluła szybko, serce jej biło strasznie. Zastępca wyglądał na zdziwionego. Jednak inna reakcja była by nie na miejscu.
- Gdzie? - Zapytał zastępca spoglądając prosto w oczy kotce.
- Przy granicy z klanem Nocy. - Mruknęła wdychając nerwowo powietrze. Zastępca obrócił się i pobiegł do legowiska lidera. Czeka nas ciężka walka... - Pomyślała blado ruda wojowniczka mrużąc oczy ze zmęczenia.
Kiedy słońce było już w zenicie, zastępca klanu wybrał wojowników zdolnych wypłoszyć lisa z ich terytorium. W tym Piaszczystą Mgłę. Kotka już pełna powagi opuszczała obóz razem z innymi kotami, wszyscy zaczęli wąchać wokół.
- Jesteś pewna, że to był lis? - Zastępca spojrzał na kotkę z lekką powagą. Piaszczysta Mgła skinęła łbem i odwróciła się by dalej szukać. Nagle wyczuła ostry zapach lisa. Tego była już pewna, ufała swemu węchowi. Automatycznie zjeżyła sierść i wygięła się w łuk, zauważyli to inni wojownicy, którzy podbiegli do kotki i uczynili to samo.
- Jest gdzieś blisko, czuję go! - Warknął Kruczy Wąs.
Nagle Piaszczysta Mgła poczuła uderzenie wielkich łap, nie miała wątpliwości co to mogło być.
- Lis! - Wykrzyknęła, a wszyscy zebrani wojownicy rzucili się na zwierzę. Rudawa wojowniczka zaczęła drapać lisa ostrymi pazurami, jednak zwierzę wzięło ją w zęby i rzuciło o ziemię. Nagle przed nią skoczył Kruczy Wąs zapalony do walki jak nigdy. Rzucił się na lisa drapiąc go po pysku, Piaszczysta Mgła także się przyłączyła razem z innymi wojownikami. Zwierzę pisnęło i zaczęło się wycofywać, może koty nie mogły zabić lisa, ale przepędzić już tak. Lis zniknął razem z swoim odorem. Blado ruda wojowniczka dyszała ciężko, nie wierzyła w to, co przed chwilą przeżyła.
- Dziękuję Kruczy Wąsie. - Nagle się obudziła i zaczęła lizać bez pozwolenia zastępcę po czole, po chwili jednak się wycofała, w końcu to był zastępca lidera!
- Prze... Przepraszam, po prostu... Dziękuję Ci, uratowałeś mi życie...
<Kruczy Wąsie?>
Wracając do obozu na wojowniczce było widać zniecierpliwienie, przebierała łapami szybciej niż reszta kotów. Kiedy była już w obozie zauważyła Kruczego Wąsa, był najbliżej więc do niego podeszła. Oczy Piaszczystej Mgły przeszywał strach, nie trudno było zauważyć, że coś niebezpiecznego czeka na klan Klifu.
- Zwietrzyliśmy lisa! - Wypluła szybko, serce jej biło strasznie. Zastępca wyglądał na zdziwionego. Jednak inna reakcja była by nie na miejscu.
- Gdzie? - Zapytał zastępca spoglądając prosto w oczy kotce.
- Przy granicy z klanem Nocy. - Mruknęła wdychając nerwowo powietrze. Zastępca obrócił się i pobiegł do legowiska lidera. Czeka nas ciężka walka... - Pomyślała blado ruda wojowniczka mrużąc oczy ze zmęczenia.
Kiedy słońce było już w zenicie, zastępca klanu wybrał wojowników zdolnych wypłoszyć lisa z ich terytorium. W tym Piaszczystą Mgłę. Kotka już pełna powagi opuszczała obóz razem z innymi kotami, wszyscy zaczęli wąchać wokół.
- Jesteś pewna, że to był lis? - Zastępca spojrzał na kotkę z lekką powagą. Piaszczysta Mgła skinęła łbem i odwróciła się by dalej szukać. Nagle wyczuła ostry zapach lisa. Tego była już pewna, ufała swemu węchowi. Automatycznie zjeżyła sierść i wygięła się w łuk, zauważyli to inni wojownicy, którzy podbiegli do kotki i uczynili to samo.
- Jest gdzieś blisko, czuję go! - Warknął Kruczy Wąs.
Nagle Piaszczysta Mgła poczuła uderzenie wielkich łap, nie miała wątpliwości co to mogło być.
- Lis! - Wykrzyknęła, a wszyscy zebrani wojownicy rzucili się na zwierzę. Rudawa wojowniczka zaczęła drapać lisa ostrymi pazurami, jednak zwierzę wzięło ją w zęby i rzuciło o ziemię. Nagle przed nią skoczył Kruczy Wąs zapalony do walki jak nigdy. Rzucił się na lisa drapiąc go po pysku, Piaszczysta Mgła także się przyłączyła razem z innymi wojownikami. Zwierzę pisnęło i zaczęło się wycofywać, może koty nie mogły zabić lisa, ale przepędzić już tak. Lis zniknął razem z swoim odorem. Blado ruda wojowniczka dyszała ciężko, nie wierzyła w to, co przed chwilą przeżyła.
- Dziękuję Kruczy Wąsie. - Nagle się obudziła i zaczęła lizać bez pozwolenia zastępcę po czole, po chwili jednak się wycofała, w końcu to był zastępca lidera!
- Prze... Przepraszam, po prostu... Dziękuję Ci, uratowałeś mi życie...
<Kruczy Wąsie?>
22 lutego 2017
Od Piaszczystej Mgły CD Kruczego Wąsa
Piaszczysta Mgła właśnie rozmawiała z karmicielką wpatrując się z zatroskanym wzrokiem w jej kocięta. Widziała jakim ciepłem otacza je ich matka, czasem miała nawet takie poczucie, że jej też brakuje takich małych kulek osładzających każdy dzień. Wiedziała jednak, że kocięta to też obowiązek, ale wojowniczka miała już swoje lata, więc był to najwyższy czas na poszukanie partnera, tylko szkoda, że w taką porę. Przed chwilą do kociarni wszedł Kruczy Wąs - zastępca lider klanu Klifu. Blado ruda kotka popatrzyła na niego przez chwilę, a potem znów wbiła wzrok pełny troski w kociaki.
- Więc Kolorowy Liściu, kocięta zdrowe? - Zapytała z zmartwieniem tak jakby były to jej kociaki.
- Tak Piaszczysta Mgło, nie musisz się martwić, jest z nimi wszystko w porządku. - Wymamrotała karmicielka jakby czytając w myślach Piaszczystej Mgły, a po chwili posłała ciepłe spojrzenie kociakom. Wojowniczka uśmiechnęła się do karmicielki, a później spojrzała na Kruczego Wąsa.
- A ty Kruczy Wąsie? Jak się czujesz? - Zapytała już spokojnym tonem. W końcu zastępca to już nie mały kociak podatny na choroby.
- Wszystko dobrze. - Zamruczał czarny kocur spoglądając na Piaszczystą Mgłę. Nie wiedząc czemu, Piasek przeczuwała, że to nie koniec rozmowy. Więc chciała zacząć pierwsza.
- Wybrałeś już grupy na patrol? - Zapytała Piaszczysta Mgła liżąc łapę i jednocześnie spoglądając na czarnego kocura.
- Dziękuję, że przypomniałaś. - Parsknął i uśmiechnął się.
- No to wyznacz patrole, przecież jesteś zastępcą a chodzisz po obozie jak starszyzna. - Wymamrotała wojowniczka z lekkim śmiechem w głosie.
<Kruczy Wąsie?>
- Więc Kolorowy Liściu, kocięta zdrowe? - Zapytała z zmartwieniem tak jakby były to jej kociaki.
- Tak Piaszczysta Mgło, nie musisz się martwić, jest z nimi wszystko w porządku. - Wymamrotała karmicielka jakby czytając w myślach Piaszczystej Mgły, a po chwili posłała ciepłe spojrzenie kociakom. Wojowniczka uśmiechnęła się do karmicielki, a później spojrzała na Kruczego Wąsa.
- A ty Kruczy Wąsie? Jak się czujesz? - Zapytała już spokojnym tonem. W końcu zastępca to już nie mały kociak podatny na choroby.
- Wszystko dobrze. - Zamruczał czarny kocur spoglądając na Piaszczystą Mgłę. Nie wiedząc czemu, Piasek przeczuwała, że to nie koniec rozmowy. Więc chciała zacząć pierwsza.
- Wybrałeś już grupy na patrol? - Zapytała Piaszczysta Mgła liżąc łapę i jednocześnie spoglądając na czarnego kocura.
- Dziękuję, że przypomniałaś. - Parsknął i uśmiechnął się.
- No to wyznacz patrole, przecież jesteś zastępcą a chodzisz po obozie jak starszyzna. - Wymamrotała wojowniczka z lekkim śmiechem w głosie.
<Kruczy Wąsie?>
21 lutego 2017
Od Piaskowej Mgły CD Borsuczka
Blado ruda już starsza wojowniczka uśmiechnęła się do kociaka, choć ten spoglądał w stronę Kruczego Wąsa. Zastępca klanu już miał coś powiedzieć, lecz wojowniczka go do tego nie dopuściła.
- No... Znam nieco historię klanu Klifu. - Mówiła przyjaźnie. - Wiesz kto był pierwszym liderem naszego klanu? - Zapytała kociaka, wiedziała, że raczej nie będzie wiedział, więc ciągnęła dalej. Oczy kociaka się powiększyły z ciekawości. - Pierwszym liderem klanu Klifu była Niespodziewana Gwiazda, niestety nie wiele o niej wiem, byłam za jej panowania kociakiem. - Borsuczek wydawał się być zaciekawiony.
- A kto był później liderem? - Zapytał już bardziej pewny siebie niż do tej pory.
- Cóż... Po śmierci Niespodziewanej Gwiazdy na krótko przejęła władzę Ametystowa Chmura, moja matka. Niestety zginęła w wypadku... - Oczy Piaszczystej lekko się zamgliły, lecz postanowiła odrzucić gorycz na bok. - Liderem został Onyksowy Łowca, znany później jako Onyksowa Gwiazda. Był to mój ojciec, a równocześnie najznakomitszy lider ze wszystkich. Dzięki niemu klan Klifu był honorowym klanem. Nie to co za czasu jakiegoś słabego sojuszu. Onyksowa Gwiazda zdobył nam nowe terytoria i rządził dość twardą łapą, choć uważam, że to aż tak nie było. - Piaszczysta Mgła lekko się zamyśliła. Po chwili ponownie zaczęła przedstawiać historię klanu Klifu wspominając o Spopielonej Gwieździe.
- A naszym aktualnym liderem jest Agrestowa Gwiazda. - Kotka uśmiechnęła się i spojrzała na zastępcę lidera.
- Coś jeszcze chcesz wiedzieć Borsuczku? - Zapytała opiekuńczo wpatrując się w ślepka kociaku.
<Borsuczek?> <Kruczy?>
- No... Znam nieco historię klanu Klifu. - Mówiła przyjaźnie. - Wiesz kto był pierwszym liderem naszego klanu? - Zapytała kociaka, wiedziała, że raczej nie będzie wiedział, więc ciągnęła dalej. Oczy kociaka się powiększyły z ciekawości. - Pierwszym liderem klanu Klifu była Niespodziewana Gwiazda, niestety nie wiele o niej wiem, byłam za jej panowania kociakiem. - Borsuczek wydawał się być zaciekawiony.
- A kto był później liderem? - Zapytał już bardziej pewny siebie niż do tej pory.
- Cóż... Po śmierci Niespodziewanej Gwiazdy na krótko przejęła władzę Ametystowa Chmura, moja matka. Niestety zginęła w wypadku... - Oczy Piaszczystej lekko się zamgliły, lecz postanowiła odrzucić gorycz na bok. - Liderem został Onyksowy Łowca, znany później jako Onyksowa Gwiazda. Był to mój ojciec, a równocześnie najznakomitszy lider ze wszystkich. Dzięki niemu klan Klifu był honorowym klanem. Nie to co za czasu jakiegoś słabego sojuszu. Onyksowa Gwiazda zdobył nam nowe terytoria i rządził dość twardą łapą, choć uważam, że to aż tak nie było. - Piaszczysta Mgła lekko się zamyśliła. Po chwili ponownie zaczęła przedstawiać historię klanu Klifu wspominając o Spopielonej Gwieździe.
- A naszym aktualnym liderem jest Agrestowa Gwiazda. - Kotka uśmiechnęła się i spojrzała na zastępcę lidera.
- Coś jeszcze chcesz wiedzieć Borsuczku? - Zapytała opiekuńczo wpatrując się w ślepka kociaku.
<Borsuczek?> <Kruczy?>
08 lutego 2017
18 września 2016
Od Piaszczystej Mgły
Wyszłam z obozu szukając pożywienia. Było mi trochę smutno z powodu ojca. Czuję się troszkę samotna... Nie ma żadnych kocurów w klanie poza medykiem i moim ojcem. Jest jeszcze Cicha Łapa, ale on jest... no wiadomo. Jest jeszcze Brzozowy Potok, ale on mi się nie podoba.
W każdym razie musiałam się skupić na polowaniu.
Wypatrzyłam sobie ptaka. Był to wróbel, który skakał na kamieniu i i dziobał poszukując pożywienia. Nie to co ja, ja je znalazłam. Przyległam brzuchem do ziemi i po chwili wyskoczyłam na niego, miałam go w łapach, dziobnął mnie i niechcący go wypuściłam.
- Kurcze! - Warknęłam i ruszyłem gdzie indziej w poszukiwaniu następnego ptaka. Wszystkie były na drzewach, a ja nie chciałam się połamać. Znalazłam kolejnego na trawie i zaatakowałam. Udusiłam i już nie miał szans na ucieczkę.
Bardzo, bardzo dużo bić serca później
Wróciłam do obozu z trzema ptakami. Inni wrócili przede mną i na kamieniu leżało już dużo jedzenia. Odłożyłam moje zdobycze na kupkę. Wszyscy zaczęli jeść, lider też.
<Ktoś? Nie koniecznie>
W każdym razie musiałam się skupić na polowaniu.
Wypatrzyłam sobie ptaka. Był to wróbel, który skakał na kamieniu i i dziobał poszukując pożywienia. Nie to co ja, ja je znalazłam. Przyległam brzuchem do ziemi i po chwili wyskoczyłam na niego, miałam go w łapach, dziobnął mnie i niechcący go wypuściłam.
- Kurcze! - Warknęłam i ruszyłem gdzie indziej w poszukiwaniu następnego ptaka. Wszystkie były na drzewach, a ja nie chciałam się połamać. Znalazłam kolejnego na trawie i zaatakowałam. Udusiłam i już nie miał szans na ucieczkę.
Bardzo, bardzo dużo bić serca później
Wróciłam do obozu z trzema ptakami. Inni wrócili przede mną i na kamieniu leżało już dużo jedzenia. Odłożyłam moje zdobycze na kupkę. Wszyscy zaczęli jeść, lider też.
<Ktoś? Nie koniecznie>
17 sierpnia 2016
Od Piaszczystej Mgły CD. Wieczornego Blasku
Myślał, że tak po prostu odejdę? Klan Nocy to zwykłe zabijaki, nawet nie myślą co robią.
- Nie. - Powiedziałam spokojnie przewracając oczami. - To ty nie masz racji. Twoja "kochana" mamusia zabiła lidera klanu Wschodu i jego zastępcę, masz tylko szczęście, że się zrehabilitowała. - Syknęłam, Wieczorny Blask patrzył na mnie zdziwiony, nadal mi nie wierzył.
- Nie wierzę! - Parsknął i zacisnął zęby.
- Po co miałabym kłamać? - zapytałam. Nagle kocur zaczął się nad tym zastanawiać.
- Ponieważ nas nienawidzicie tak jak my was. - Wypluł.
- Skąd Ci to przyszło do głowy? Kocur zmrużył oczy jakby szukając pretekstu. - Mój ojciec nie jest rządnym zemsty zabijaką. Czy jak twój ojciec zabił mi brata i matkę to mój się zemścił?
- No nie... - Mruknął wojownik.
- Właśnie. - Powiedziałam. Kocur patrzył na mnie jakby nie wiedząc co powiedzieć.
<Wieczorny Blasku? I co na to powiesz? x)>
- Nie. - Powiedziałam spokojnie przewracając oczami. - To ty nie masz racji. Twoja "kochana" mamusia zabiła lidera klanu Wschodu i jego zastępcę, masz tylko szczęście, że się zrehabilitowała. - Syknęłam, Wieczorny Blask patrzył na mnie zdziwiony, nadal mi nie wierzył.
- Nie wierzę! - Parsknął i zacisnął zęby.
- Po co miałabym kłamać? - zapytałam. Nagle kocur zaczął się nad tym zastanawiać.
- Ponieważ nas nienawidzicie tak jak my was. - Wypluł.
- Skąd Ci to przyszło do głowy? Kocur zmrużył oczy jakby szukając pretekstu. - Mój ojciec nie jest rządnym zemsty zabijaką. Czy jak twój ojciec zabił mi brata i matkę to mój się zemścił?
- No nie... - Mruknął wojownik.
- Właśnie. - Powiedziałam. Kocur patrzył na mnie jakby nie wiedząc co powiedzieć.
<Wieczorny Blasku? I co na to powiesz? x)>
11 sierpnia 2016
Od Piaszczystej Mgły CD. Wieczornego Blasku
Usiadłam udawając, że się uspokoiłam, lecz tak nie było. Chciał mnie zabić? A Kodeks Wojownika?
- Chciałam zobaczyć nastawienie wojowników klanu Nocy do nas... chociaż, lepiej było trafić na ciebie niż na waszego lidera. - Powiedziałam nieco niespokojnie.
- Po zabiciu mojej maki myślisz sobie, że tak po prostu zapomnimy o tym? - Wypluł i odwrócił wzrok.
- Wracając do "mogę cię zabić tu i teraz"... - Mruknęłam, kocur szybko spojrzał na mnie gniewnie. - Nie szkoda ci siebie? Nie można zabijać tak po prostu z zemsty... Czarna Gwiazda pewnie trafi do Miejsca Bez Gwiazd... - Syknęłam a kocur miał gdzieś moje słowa.
- Twój ojciec zabił moją matkę, też trafi do Miejsca Bez Gwiazd! - Parsknął.
- Skąd niby wiesz? Onyksowa Gwiazda musiał zabić Poranną Rosę, poprosił go o to duch jego poprzedniego lidera z klanu Wschodu.
- Co? - Kot rozszerzył oczy. Wydawał się być poruszony tymi słowami.
- Poza tym... jak miał zabić tak po prostu kotkę, w której był zakochany... - Mruknęłam cicho a wojownik klanu Nocy się wykrzywił.
- Zakochany? - Zdziwił się.
- W końcu byli w jednym klanie. - Oznajmiłam i zaczęłam wylizywać łapę. - Później spotkał ją gdzieś na waszych terenach gdy był samotnikiem, a ostatnie spotkanie raczej wiesz jak się zakończyło...
Kot nie odpowiedział...
- Mój ojciec nie kłamie, a ja raczej mam lepsze relacje z tego co po tobie widzę.
<Wieczorny Blasku?>
- Chciałam zobaczyć nastawienie wojowników klanu Nocy do nas... chociaż, lepiej było trafić na ciebie niż na waszego lidera. - Powiedziałam nieco niespokojnie.
- Po zabiciu mojej maki myślisz sobie, że tak po prostu zapomnimy o tym? - Wypluł i odwrócił wzrok.
- Wracając do "mogę cię zabić tu i teraz"... - Mruknęłam, kocur szybko spojrzał na mnie gniewnie. - Nie szkoda ci siebie? Nie można zabijać tak po prostu z zemsty... Czarna Gwiazda pewnie trafi do Miejsca Bez Gwiazd... - Syknęłam a kocur miał gdzieś moje słowa.
- Twój ojciec zabił moją matkę, też trafi do Miejsca Bez Gwiazd! - Parsknął.
- Skąd niby wiesz? Onyksowa Gwiazda musiał zabić Poranną Rosę, poprosił go o to duch jego poprzedniego lidera z klanu Wschodu.
- Co? - Kot rozszerzył oczy. Wydawał się być poruszony tymi słowami.
- Poza tym... jak miał zabić tak po prostu kotkę, w której był zakochany... - Mruknęłam cicho a wojownik klanu Nocy się wykrzywił.
- Zakochany? - Zdziwił się.
- W końcu byli w jednym klanie. - Oznajmiłam i zaczęłam wylizywać łapę. - Później spotkał ją gdzieś na waszych terenach gdy był samotnikiem, a ostatnie spotkanie raczej wiesz jak się zakończyło...
Kot nie odpowiedział...
- Mój ojciec nie kłamie, a ja raczej mam lepsze relacje z tego co po tobie widzę.
<Wieczorny Blasku?>
28 lipca 2016
Od Piaszczystej Mgły
Dzień był spokojny. Postanowiłam, że wybiorę się na tereny klanu Nocy. W końcu nigdy tam nie byłam, więc ciekawie by było tam pójść. Czy wojownicy klanu Nocy nienawidzą nas? Wyszłam z obozu ukradkiem i zwróciłam się w stronę tunelu.
***
Byłam już przy Sowim Drzewie. Zobaczyłam w oddali jakiegoś kota. Czyżby klan Nocy? Schowałam się za krzykiem a ciemny kot wpatrywał się we mnie. Jego żółte ślepia zdawały się aż atakować mnie spojrzeniem. Ciarki mnie przeszły na ten widok. Onmnie wwidział i był gotowy do ataku.
- Kim jesteś? - Zapytał nieufnie lecz spokojnie. Nie odpowiadałam, bałam się, że gdy się ujawnie to on mnie rozszarpie.
- Cuchniesz klanem klifu! - Warknął kocur i nagle wyskoczył na mnie. Jego pazury spoczęły na moim karku.
- Co ja Ci zrobiłam? - Prychnęłam a przez ranę zaczęły mi lecieć łzy.
- Twój lider zabił moją matkę! - Syknął zaciskając pazury.
- A twój moją. - Powiedziałam delikatnie.
<Wieczorny Blasku?>
***
Byłam już przy Sowim Drzewie. Zobaczyłam w oddali jakiegoś kota. Czyżby klan Nocy? Schowałam się za krzykiem a ciemny kot wpatrywał się we mnie. Jego żółte ślepia zdawały się aż atakować mnie spojrzeniem. Ciarki mnie przeszły na ten widok. Onmnie wwidział i był gotowy do ataku.
- Kim jesteś? - Zapytał nieufnie lecz spokojnie. Nie odpowiadałam, bałam się, że gdy się ujawnie to on mnie rozszarpie.
- Cuchniesz klanem klifu! - Warknął kocur i nagle wyskoczył na mnie. Jego pazury spoczęły na moim karku.
- Co ja Ci zrobiłam? - Prychnęłam a przez ranę zaczęły mi lecieć łzy.
- Twój lider zabił moją matkę! - Syknął zaciskając pazury.
- A twój moją. - Powiedziałam delikatnie.
<Wieczorny Blasku?>
29 czerwca 2016
Od Piaskowej Łapy CD Błyskającego Wąsa
Jej mentor dał jej bardzo ważne pytanie, przecież uczeń musi znać Kodeks Wojownika, marna była by wojowniczka z Piaskowej Łapy nie umiejąca Kodeksu.
- To proste! - Mruknęła terminatorka. Oczywiście nie myślała nad tym czy coś powie źle. - Broń klanu nawet kosztem życia. twoja lojalność musi pozostać przy własnym klanie, gdyż pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. Nie poluj na terenie innego klanu. Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami. Terminatorom nie wolno jeść dopóki nie zapolują i nakarmią starszyznę. Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po pasowaniu. Słowo przywódcy jest prawem. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. - Wymieniła punkty Kodeksu Wojownika. Błyskający Wąs spojrzał na nią dziwnie. Czyżby zapomniała czegoś wymienić? Najwyraźniej tak. Mina mentora była kwaśna, a zarazem zdziwiona. Terminatorka nie umiała całego Kodeksu.
- Pominęłaś parę ważnych rzeczy. - Odpowiedział Piaskowej Łapie.
- Co pominęłam?! - Zapytała oburzona.
<Błysku? brakus wenus>
- To proste! - Mruknęła terminatorka. Oczywiście nie myślała nad tym czy coś powie źle. - Broń klanu nawet kosztem życia. twoja lojalność musi pozostać przy własnym klanie, gdyż pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. Nie poluj na terenie innego klanu. Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami. Terminatorom nie wolno jeść dopóki nie zapolują i nakarmią starszyznę. Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po pasowaniu. Słowo przywódcy jest prawem. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. - Wymieniła punkty Kodeksu Wojownika. Błyskający Wąs spojrzał na nią dziwnie. Czyżby zapomniała czegoś wymienić? Najwyraźniej tak. Mina mentora była kwaśna, a zarazem zdziwiona. Terminatorka nie umiała całego Kodeksu.
- Pominęłaś parę ważnych rzeczy. - Odpowiedział Piaskowej Łapie.
- Co pominęłam?! - Zapytała oburzona.
<Błysku? brakus wenus>
22 czerwca 2016
Od Piaskowej Łapy CD Ducha
Jego naderwane uszko nadal pachniało krwią, było mi go żal.
- Spopielony Kwiecie, zaprowadźmy go do Zakrzywionego Oka. - Zaproponowałam.
- Właśnie chciałam to zrobić. - Mruknęła kotka. Duch nadal wydawał się być przestraszony. Weszliśmy do jaskini medyka.
- Gdzie jest Zakrzywione Oko? - Zapytałam Jelenią Łapę układającą zioła.
- Właśnie wchodzi.- Powiedziała, skierowaliśmy wszyscy wzrok w stronę wejścia do jaskini. Powoli wchodził do nas medyk.
- Co się stało? - Zapytał.
- Znaleźliśmy kociaka z naderwanym uchem. - Powiedziała szybko Spopielony Kwiat. Medyk przyjrzał się maluchowi.
- Coś się znajdzie. - Oznajmił i zaczął krążyć między ziołami szukając odpowiedniego. Wziął pajęczynę i ziarenko maku na uszko kociaka.
- Czy to mu pomoże? - Zapytałam podenerwowana.
- Tak, aha jeszcze coś, ziarenko maku łagodzi ból, a po jakimś czasie Duch zaśnie. Oczywiście nie długo. - Mruknął i spojrzał na kociaka.
<Duch, Zakrzywiony, Spopielona?>
- Spopielony Kwiecie, zaprowadźmy go do Zakrzywionego Oka. - Zaproponowałam.
- Właśnie chciałam to zrobić. - Mruknęła kotka. Duch nadal wydawał się być przestraszony. Weszliśmy do jaskini medyka.
- Gdzie jest Zakrzywione Oko? - Zapytałam Jelenią Łapę układającą zioła.
- Właśnie wchodzi.- Powiedziała, skierowaliśmy wszyscy wzrok w stronę wejścia do jaskini. Powoli wchodził do nas medyk.
- Co się stało? - Zapytał.
- Znaleźliśmy kociaka z naderwanym uchem. - Powiedziała szybko Spopielony Kwiat. Medyk przyjrzał się maluchowi.
- Coś się znajdzie. - Oznajmił i zaczął krążyć między ziołami szukając odpowiedniego. Wziął pajęczynę i ziarenko maku na uszko kociaka.
- Czy to mu pomoże? - Zapytałam podenerwowana.
- Tak, aha jeszcze coś, ziarenko maku łagodzi ból, a po jakimś czasie Duch zaśnie. Oczywiście nie długo. - Mruknął i spojrzał na kociaka.
<Duch, Zakrzywiony, Spopielona?>
21 czerwca 2016
Od Piaskowej Łapy CD Błyskającego Wąsa
Rano przyszedł po mnie Błyskający Wąs.
- Na początek może powiesz, czego uczyłaś się z Dziką Burzą? - Zapytał mnie.
Szybko sobie przypomniałam o polowaniu z byłą mentorką.
- Uczyła mnie jak polować na ptaki, ćwiczyłam skradanie i polowanie na myszy. - Powiedziałam wszystko czego uczyła mnie Dzika Burza. Smutno mi się zrobiło, bo bardzo dobrze się dogadywałyśmy.
- Nie ćwiczyłaś ataku na wroga? - Spytał zdziwiony Błyskający Wąs. - Powinnaś to już umieć, masz 15 księżyców!
- No nie ćwiczyłam. - Przyznałam się. Kocur pokręcił głową. Wyszliśmy z obozu by uczuć się ataku.
- Dobrze, pamiętaj, nigdy nie ustawiaj się z wiatrem i nie patrz w punkt który chcesz zaatakować. - Powiedział rudy pręgowany kocur. Kiwnęłam głową i zaczęłam się skradać, najpierw cofając się o kilka kroków od mentora. Łapy miałam naprężone do skoku, a oczy spoglądały na jego pysk, chciałam zaatakować w pierś. Odbiłam się od ziemi i niechcący spojrzałam na miejsce w jakie miałam zaatakować Błyskającego Wąsa, jednak on to zauważył i z łatwością odepchnął mnie łapą.
- Widzisz? Patrzyłaś w punkt ataku. - Oznajmił rozczarowany.
- Wiem, niechcący spojrzałam, ale najpierw patrzałam na twój pysk. - Mruknęłam.
- W takim razie spróbujmy jeszcze raz, dam ci fory. - Powiedział i cofnął się. Przycisnęłam się do podłoża, tym razem nie wyskakiwałam, tylko wybiegłam jak szybko mogłam i zaatakowałam mentora w prawy policzek. Kocur chciał zrobić unik, ale nie zdążył.
- Widzisz? O to chodzi! - Pochwalił i uśmiechnął się do mnie.
- To skoro test zaliczony to co teraz będziemy się uczyć? - Zapytałam z uśmiechem na pyszczku.
<Błyskający Wąsie?>
- Na początek może powiesz, czego uczyłaś się z Dziką Burzą? - Zapytał mnie.
Szybko sobie przypomniałam o polowaniu z byłą mentorką.
- Uczyła mnie jak polować na ptaki, ćwiczyłam skradanie i polowanie na myszy. - Powiedziałam wszystko czego uczyła mnie Dzika Burza. Smutno mi się zrobiło, bo bardzo dobrze się dogadywałyśmy.
- Nie ćwiczyłaś ataku na wroga? - Spytał zdziwiony Błyskający Wąs. - Powinnaś to już umieć, masz 15 księżyców!
- No nie ćwiczyłam. - Przyznałam się. Kocur pokręcił głową. Wyszliśmy z obozu by uczuć się ataku.
- Dobrze, pamiętaj, nigdy nie ustawiaj się z wiatrem i nie patrz w punkt który chcesz zaatakować. - Powiedział rudy pręgowany kocur. Kiwnęłam głową i zaczęłam się skradać, najpierw cofając się o kilka kroków od mentora. Łapy miałam naprężone do skoku, a oczy spoglądały na jego pysk, chciałam zaatakować w pierś. Odbiłam się od ziemi i niechcący spojrzałam na miejsce w jakie miałam zaatakować Błyskającego Wąsa, jednak on to zauważył i z łatwością odepchnął mnie łapą.
- Widzisz? Patrzyłaś w punkt ataku. - Oznajmił rozczarowany.
- Wiem, niechcący spojrzałam, ale najpierw patrzałam na twój pysk. - Mruknęłam.
- W takim razie spróbujmy jeszcze raz, dam ci fory. - Powiedział i cofnął się. Przycisnęłam się do podłoża, tym razem nie wyskakiwałam, tylko wybiegłam jak szybko mogłam i zaatakowałam mentora w prawy policzek. Kocur chciał zrobić unik, ale nie zdążył.
- Widzisz? O to chodzi! - Pochwalił i uśmiechnął się do mnie.
- To skoro test zaliczony to co teraz będziemy się uczyć? - Zapytałam z uśmiechem na pyszczku.
<Błyskający Wąsie?>
09 czerwca 2016
Od Piaskowej Łapy CD Zakrzywionego Oka
Łapa mnie nadal bolała, ale w każdym razie już nie miałam tego ciernia w łapie. Uśmiechnęłam się do medyka.
- Jeszcze raz ci dziękuję Zakrzywione Oko! - Mruknęłam. Popatrzyłam na Jelenią Łapę. Wyglądała trochę ponuro.
- Nie wiedziałaś, że to był cierń? - Szepnęłam do kotki.
- Nie. - Powiedziała Jelenia Łapa równie cicho co ja. Było mi przykro z jej powodu. Nic nie umiała, chociaż dobrze, że chciała być medykiem. Bo nie wiem jak by się sprawdzała w walce. Spojrzałam ponownie na pręgowaną kotkę. Podszedł znów do mnie medyk.
- Masz, to na złagodzenie bólu. - Stwierdził.
- Zakrzywione Oko? Mogę pozbierać zioła? - Zapytała uczennica medyka.
- Po co? Mam ich pełno, a poza tym nie puściłbym cię samej. - Mruknął medyk. Leżałam na posłaniu wysłuchując rozmów medyka i jego uczennicy.
<Zakrzywione Oko? Troszku zabrakło mi weny. Leć do sklepu i kup nową :)>
- Jeszcze raz ci dziękuję Zakrzywione Oko! - Mruknęłam. Popatrzyłam na Jelenią Łapę. Wyglądała trochę ponuro.
- Nie wiedziałaś, że to był cierń? - Szepnęłam do kotki.
- Nie. - Powiedziała Jelenia Łapa równie cicho co ja. Było mi przykro z jej powodu. Nic nie umiała, chociaż dobrze, że chciała być medykiem. Bo nie wiem jak by się sprawdzała w walce. Spojrzałam ponownie na pręgowaną kotkę. Podszedł znów do mnie medyk.
- Masz, to na złagodzenie bólu. - Stwierdził.
- Zakrzywione Oko? Mogę pozbierać zioła? - Zapytała uczennica medyka.
- Po co? Mam ich pełno, a poza tym nie puściłbym cię samej. - Mruknął medyk. Leżałam na posłaniu wysłuchując rozmów medyka i jego uczennicy.
<Zakrzywione Oko? Troszku zabrakło mi weny. Leć do sklepu i kup nową :)>
Od Piaskowej Łapy
Było mi smutno z powodu brata. Zostałam tacie już tylko ja... Życie jest okrutne. Onyksowa Gwiazda odwrócił się w moją stronę.
- Idź do Dzikiej Burzy. Będziesz musiała częściej polować. - Stwierdził po czym poszedł w swoim kierunku. Pokłusowałam do cętkowanej wojowniczki.
- Onyksowa Gwiazda mówi, że mamy iść teraz na trening. - Oznajmiłam wpatrując się w oczy mentorki.
- Nie dziwie się czemu. Chodźmy. - Mruknęła kotka. Podreptałam za nią. Wychodząc z obozu napotkałam Szarego Płomienia, który pilnował wejścia. Skinęłam mu głową i ruszyłam dalej.
- Okej, teraz coś trudniejszego. Upoluj ptaka, pamiętaj, nie jest to łatwa zdobycz.
Popatrzyłam na sikorkę siedzącą na gałęzi drzewa. Wspięłam się cicho i naskoczyłam na ptaka. Zajrzałam w łapy i nic tam nie było.
- Widzisz? To nie takie proste. - Oznajmiła Dzika Burza. Zeskoczyłam z drzewa i zaczęłam skradać się do ptaka siedzącego na kamieniu. Nie widział mnie. Odbiłam się od ziemi wyciągając pazury. Tym razem mi nie uciekł. Pierzaste zwierzątko próbowało wyrwać się mi z łap. Ścisnęłam mocniej i ptak stracił życie.
- Bardzo ładnie! - Pochwaliła mnie Dzika Burza.
<Dzika Burzo?>
- Idź do Dzikiej Burzy. Będziesz musiała częściej polować. - Stwierdził po czym poszedł w swoim kierunku. Pokłusowałam do cętkowanej wojowniczki.
- Onyksowa Gwiazda mówi, że mamy iść teraz na trening. - Oznajmiłam wpatrując się w oczy mentorki.
- Nie dziwie się czemu. Chodźmy. - Mruknęła kotka. Podreptałam za nią. Wychodząc z obozu napotkałam Szarego Płomienia, który pilnował wejścia. Skinęłam mu głową i ruszyłam dalej.
- Okej, teraz coś trudniejszego. Upoluj ptaka, pamiętaj, nie jest to łatwa zdobycz.
Popatrzyłam na sikorkę siedzącą na gałęzi drzewa. Wspięłam się cicho i naskoczyłam na ptaka. Zajrzałam w łapy i nic tam nie było.
- Widzisz? To nie takie proste. - Oznajmiła Dzika Burza. Zeskoczyłam z drzewa i zaczęłam skradać się do ptaka siedzącego na kamieniu. Nie widział mnie. Odbiłam się od ziemi wyciągając pazury. Tym razem mi nie uciekł. Pierzaste zwierzątko próbowało wyrwać się mi z łap. Ścisnęłam mocniej i ptak stracił życie.
- Bardzo ładnie! - Pochwaliła mnie Dzika Burza.
<Dzika Burzo?>
15 maja 2016
Od Piaskowej Łapy
Po śmierci mamy i brata czuliśmy pustkę w sercu. To wszystko dzieje się tak szybko... Tata został liderem a ja za kilka księżyców zostane wojowniczką w klanie Klifu. Podeszła do mnie Dzika Burza.
- Chodź Piaskowa Łapo. Dziś będziemy ćwiczyć skradanie. - Oznajmiła kotka i uśmiechnęła się do mnie. Ruszyłam za kotką kierującą się w stronę wyjścia z obozu.
Byłyśmy na miejscu.
- Dobrze. Pokaż jak się składasz. -Zachęciła kotka. Przycisnęłam się lekko do ziemi i zaczęłam się skradać.
- Dobrze ci idzie. - Pochwaliła mnie Dzika Burza. - Teraz był b wyskok, możemy spróbować.
Zauważyłam o długość kociego ogona od siebie mysz. Zaczęłam się skradać a po chwili wyskoczyłam na nią i zabiłam. Mentorka wyglądała na dumną.
- Bardzo Dobrze! - Uśmiechnęła się do mnie.
<Dzika Burzo?>
- Chodź Piaskowa Łapo. Dziś będziemy ćwiczyć skradanie. - Oznajmiła kotka i uśmiechnęła się do mnie. Ruszyłam za kotką kierującą się w stronę wyjścia z obozu.
Byłyśmy na miejscu.
- Dobrze. Pokaż jak się składasz. -Zachęciła kotka. Przycisnęłam się lekko do ziemi i zaczęłam się skradać.
- Dobrze ci idzie. - Pochwaliła mnie Dzika Burza. - Teraz był b wyskok, możemy spróbować.
Zauważyłam o długość kociego ogona od siebie mysz. Zaczęłam się skradać a po chwili wyskoczyłam na nią i zabiłam. Mentorka wyglądała na dumną.
- Bardzo Dobrze! - Uśmiechnęła się do mnie.
<Dzika Burzo?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)