BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płomienna Pieśń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płomienna Pieśń. Pokaż wszystkie posty

26 listopada 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Już niedługo będę miał dzieci! Jakie to wspaniałe dawać życie komuś innemu! Jaką będą miały płcie? Jak będą się nazywały? Jak będą wyglądały? Będą przypominały mnie czy Azaleę? Tyle pytań, na które dostanę odpowiedź niby wkrótce, ale czas wciąż się dłużył. Ale czy to odpowoednia pora na kociaki? Przecież urodzą się na Porę Nagich Drzew!
Właśnie jedliśmy dwie ryby. Azalea jadła ze Śnieżynką jedną, a ja drugą. Wczoraj nie polowałem. Uznałem, że przyda się dzien odpoczynku, a jedzenia było tyle, że spokojnie wystarczy na następny dzień. Po zjedzeniu polizałem Azaleę i Śnieżynkę między uszami i wyszedłem na polowanie. Woatr deliiatnie rozwiał moją sierść.

<Az?>

22 listopada 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Trudne pytanie. Ciężko jej będzie żyć z obcymi kotami, ale możliwe, że jak dorośnie nie będzie pamiętała swojej prawdziwej rodziny.
- Chyba musimy ją wychować... - odpowiedziałem niepwne zerkając w jej stronę. Właśnie zaczęła jeść rybę.
- Racja. - odpowiedziała. Wtedy wpadł mi do głowy pewien pomysł. Może tak... własne kociaki? Śnieżynka nie czułaby się osamotniona.
- Azaleo... Co sądzisz o własnych kociakach? - zapytałem cicho. Znów spojrzałem na kociaka. Oglądała teraz legowisko przeżuwając prawdopodobnie ostatni kęs ryby na dziś.
- Teraz? A co ze Śnieżynką? - zapytała. Uff... to oznacza, że chciałaby mieć ze mną kociaki.
- Pomyślałem, że jakbyśmy mieli je teraz to nie czułaby się tak osamotniona. Miałaby kogoś o kilka księżyców od siebie młodszego. - odpowiedziałem. Po kilku wymianach zdań zgodziła się. Podszedłem do Śnieżynki. Kiedy zasnęła wyszliśmy z Azaleą i oddaliliśmy się od legowiska.

<Buzzie Astralu?>

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Siedzialiśmy w kółku. Ja siedziałem przy Azalei, obok niej siedziała czarna kotka, następnie srebrna kocica, a przy mnie pręgowany Pieszczoch. Rzeczywiście byli bardzo mili. Przez chwilę nawet myślałem, że sami chcieliby pójść do lasu, ale po chwili przypomnieli sobie, że kochają to miejsce i Dwunożnych i trochę się boją.
Dobrze wiedziałem na jaką opowieśc przyszedł teraz czas - na opowieść o tej samotniczce, która mnie zaatakowała. Wystraszyła się Azalei i zwiała.
- Niedawno Płomienną Pieśń zaatakowała samotniczka. - zaczęła opowiadać. - Kiedy przyszłam od razu uciekła. - Oszczędziła przyjaciołom szczegółów, w przeciwieństwie do innych opowieści. Opowiadała im każde najdrobniejsze uczucie. Miałem wręcz wrażenie, że zapamiętała każdy najdrobniejszy ruch listka.
- Wiedziała, że lepiej z waszą trójką nie zadzierać. - zaśmiała się srebrzysta. Dość długo jeszcze opowiadała. Po dłuższym czasie przyjaciele zaczęli się rochodzić, bo Dwunożni ich wołali. Kiedy zostaliśmy sami postanowiliśmy wrócić. Słońce właśnie szczytowało i razem z Azaleą zdecydowaliśmy, że zachaczymy jeszcze o rzekę i wejdziemy na terytorium klanu nocy. Bardzo dawno nie jedliśmy ryb, a wiadomo, że ryby to jeden z lepszych pokarmów kiedy zbliża się Pora Nagich Drzew. Upolowaliśmy trzy ryby. Zaczęliśmy więc wracać. Najkrótsza droga biegła niedaleko obozu Nocnych. Wiele ryzykowaliśmy przechodząc tamtędy, więc udaliśmy się trochę drogą okrężną.
Niosłem dwie ryby, a Azalea trzecią. Do moich uszu dotarły piski kociaka. Najpierw myślałem, że się przesłyszałem.
- Też to słyszysz? - zapytała moja partnerka i zatrzymała się. Kiwnąłem głową. Zostawiliśmy ryby i poszliśmy w kierunku dźwięków. Po bardzo krótkim czasie naszym oczom ukazał się czarno-biały kociak. Powąchałem - Klan Nocy.
- Co robimy? - zapytałem.
- Może... ją oddamy? - zapytała Azalea, ale nim skończyła sama wiedziala już, że to zły pomysł. Bo jakby to wyglądało? Wchodzimy do obozu i mówimy "Cześć, znaleźliśmy waszego kociaka". To jasne, że to byłaby nasza ostatnia kwestia, którą byśmy wypowiedzieli.
- Nie wiemy ile już tu jest i ile jeszcze będzie musiała tu być. Jeżeli wieczorny patrol by jej nie znalazł musiałaby spędzić noc sama. - oznajmiłem.
- Więc zabierzmy ją. - rzuciła szybko kotka. Kiwnąłem głową. Kociak miał czarną głowę i grzbiet. Patrzyła na nas błagalnie. Zdecydowanie była już tak duża by skubać mięso. Azalea chwyciła ją ostrożnie. Wróciliśmy po ryby, które wziąłem i znów ruszyliśmy do legowiska.
Kiedy byliśmy na miejscu położyłem ryby na drobną mysz i spojrzałem na kociaka.
- Jak się nazywasz? - zapytałem ciepło. Była zakłopotana i nie pewna, ale pewnie bała się, że nikt by jej nie znalazł, więc chciała iść z nami.
- Śnieżynka.

<Azalea?> Zróbmy sb dzieci xDD

19 listopada 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Czy chciałbym pójść z Azaleą do jej przyjaciół? No oczywiście, że tak! Chciałbym poznać tych, wśród których wychowywała się i dzięki którym jest taka jaka jest. Poza tym, kto wie czy nie zaatakowałby jej jakiś kot po drodze. Nie chcę, żeby coś jej się stało. Tylko... czy naprawdę będą dla mnie mili? Sam pamiętam, że przy pierwszym spotkaniu z Oślinionym Futrem nie zapowiadało się, żebym kiedykolwiek powiedział o nim cokolwiek dobrego. Ale kiedy przyszedłem do lasu został moim najlepszym przyjacielem.
- No oczywiście! - odpowiedziałem po dłuższym zastanowieniu się. - To kiedy idziemy? - zapytałem po krótkiej chwili.
- Może jutro? Będziemy mogli dłużej z nimi posiedzieć. - odpowiedziała. Kiwnąlem glową zadowolony.

<Az?>

18 listopada 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Uff... Na szczęście. Przytuliliśmy się do siebie i polizałem Azaleę między uszami. Nareszcie wszystko było tak jak być powinno.
Wiatr powoli zrywał liście z drzew, które zaczęły pokrywać ziemię jak mech. Las stał się kolorowy i choć powietrze było coraz zimniejsze różno barwne liście wynagradzały tą "szkodę". Zupełnie tak jakby Pora Opadających Liści chciała przeprosić za to, że po niej następuje Pora Nagich Drzew.

* ileś tam czasu później *

Choć nie byłem z Azaleą od dawna chciałbym mieć już z nią kociaki. Myślałem o tym jak będą wyglądały i jak je nazywiemy... ale jeszcze nie wiem czy by je chciała. Nie jesteśmy ze sobą nawet jeden księżyc!

<Astralu?> XDD

13 listopada 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Azalea... wow! To co powiedziala było takie... po prostu... nie wiem co powiedzieć.
- Nic nam nie stanie na drodze. - powiedziałem i otarłem się o jej przyszczek. Teraz wiem już na pewno... Kocham ją. Ale, czy ona też do mnie coś czuje? Co jeżeli nie? Co jeżeli zapytam ją czy chce być moją partnerką, a ona odmówi? Przecież razem mieszkamy... Boję się. Nie chcę jej stracić.

*ileś tam później*

Każdego dnia zastanawiam się co zrobić. Bycie przy niej i nie wyznanie miłości to prawdziwe męki. Dzisiaj to zrobię... Wyznam jej miłość, zapytam czy chciałaby być moją partnerką. Tak! Ale... nie, nie mogę teraz się zadręczać. Co będzie to będzie.
Było południe. Wszedłem do legowiska. Azalea jadła właśnie drozda.
- Azalea... Bo ja... - zacząłem cicho. Kotka czekała cierpliwie. - Kocham cię. - powiedziałem głośniej. - I czy chciałabyś zostać moją... partnerką? - dodałem po dłuższej chwili. Byłem zestresiwany. Bałem się odpowiedzi Az.

<Bazie Astralu?>

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Wiedziałem, że kiedyś zapyta się o to.
- Kiedyś byłem w Klanie Prawdy. Kiedy dowiedziałem się, że liderka chce zniszczyć inne klany Klan Gwiazdy powiedział mi, że mam pomagać Czterem Klanom. Liderka była okrutna. Mój przyjaciel też dostał taką przepowiednię. Liderka zaatakowała mnie i próbowała zabić. Uciekłem i od tamtej pory jestem samotnikiem. Ta kotka mówiła, że była w Klanie Prawdy. Mówiła, że Czysta Gwiazda kazała wszystkim mnie szukać i zabić. Dołączyła po moim odejściu. - odpowiedziałem. Wiele kosztowało mnie żeby to z siebie wyrzucić. Jednak dało mi to wiele dobrego. Już tak bardzo nie bolało. Azalea wpatrywała się we mnie. Zupełnie nie spodziewała się takiej odpowiedzi.

<Az?> Kiedy ich w końcu spikniemy? XD

Od Płomiennej Pieśni CD Kamiennego Serca

Kolejny samotnik? Bardzo mi się to nie podobało. Żeby dołączył do klanu to by mnie nie obchodził. Polowałby wtedy na swoim terytorium i ode mnie zależałoby czy mogę go spotkać czy nie.
Szedłem na polowanie. Kiedy trochę oddaliłem się od legowiska zobaczyłem go. Szybko odwróciłem wzrok i udawałem, że go nie ma. Czułem na sobie jego spojrzenie. Atmosfera była napięta. Szedłem dalej, aż w końcu zniknęłem mu z pola widzenia.
Szybko wyczułem królika. Zacząłem skradać się w jego kierunku. Już go widziałem. Był ode mnie kilka długości myszy. Skok i kłapnięcie szczękami i już wracałem do legowiska ze zdobyczą w pyszczku. Jednak mój spokój został zakłócony. Coś na mnie skoczyło. Błyskawicznie puściłem zdobycz i ugryzłem przeciwnika w łapę. Zasyczał i zaczął mnie gryźć. Był bardzo silny. Po kilku próbach zrzuciłem go. To te... Kamienne Serce, co przylazł do mnie niedawno. Cały czas trzymałem łapę, a rana z każdym jego ruchem stawała się coraz większa. W końcu puściłem. Z łatwością unikałem jego ataków. Po chwili walki uderzył mnie w głowę. Moje ucho krwawiło, czułem jak zwisa jego część. Szybko się pozbierałem i z jeszcze większą złością i determinacją rzuciłem się na niego. Kocur się przewrócił. Poczuł moje pazury na klatce piersiowej. Było to płytkie draśnięcie, specjalnie takie zrobiłem. Pokazałem mu jak szybko mógłby pożegnać się ze swoim życiem jakbym chciał. Jednym ruchem odepchnął mnie. Jeszcze troche i uderzyłbym w drzewo.

<Kamieniu?>

12 listopada 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Kamiennego Serca

Kocur, samotnik? Po co on tutaj? Może jeszcze ma z nami zamieszkać? Ph... Niech wynosi się stąd jak najszybciej. Po ostatnim spotkaniu z samotnikiem jestem bardzo do nich zrażony. Co jeśli zaraz nas zaatakuje?
- Czego? - powstrzymywałem się od syczenia na nieznajomego.
- Płomień... - upomniała mnie cicho Azalea. Była zdziwiona moim zachowaniem. - Jest głodny. Pomyślałam, że możemy mu pomóc. - dodała po chwili głośniej. Kocur patrzył się na mnie bez wyrazu, natomiast ja patrzyłem z wrogością.
- Yhym... już. - odwróciłem się i wyjąłem z legowiska śmierdzące mięso. Szybko rzuciłem mu pod łapy najbardziej wronie jedzenie jakie było. O ile się nie myle upolowane było trzy dni temu. Moja wrogość była bardzo dobrze wyczuwalna.

<Az?/Kamień?>

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

- Bez twojego talentu nie nauczyłbym ciebie niczego. - uśmiechnąłem się. To była najszczersza prawda. Miałem wrażenie, że naprawdę prawie niczego jej nie nauczyłem, wszystko robiła jakby tylko udawała, że nie wie o co chodzi.
Kotka także się uśmiechnęła. Bardzo, bardzo ją polubiłem. Zastąpiła mi Wilczą Różę. Może nawet... coś do niej czuję? Potrząsnąłem głową żeby wyżucić to z głowy.
Ten incydent z tą samotniczką  zepsuł mi chumor. Nie chciałem myśleć o Klanie Prawdy, dość już się ukrywałem i uważałem gdzie chodzę, żeby nikogo z nich nie spotkać. Ale jak widać przeszłość lubi wracać. Po chwili doszliśmy do legowiska.

<Az?> pisałam to 4 dni ;__;

09 listopada 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Nieznajoma zaczęła się szarpać. W pewnej chwili nagle wyskoczyła z uścisku i przygwoździła Azaelę do ziemi. Błyskawicznie ją zrzuciłem z kotki. Odwróciła się i zaczęła syczeć. A kiedy Az wstała, zobaczyła, że nie ma żadnych szans więc uciekła.
- Nic ci nie jest? - zapytałem i otarłem się o 'współlokatorkę'.
- Nie, a tobie? - odparła. Pokręciłem przecząco głową.
- Walczyłaś jak prawdziwa wojowniczka. Jakbyś urodziła się w lesie. - pochwaliłem z lekkim uśmiechem.
- Naprawdę tak sądzisz? - zapytała niedowierzając. Zaczęliśmy powoli kierować się w stronę 'domu'. Nikt już nie miał ochoty na polowanie.
- Kiedy tylko na nią skoczyłaś nie miała zamiaru dalej walczyć. - odpowiedziałem. Kotka miała teraz większe oczy ze zdziwienia.

<Az?>

07 listopada 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Jak się cieszę, że się zgodziła. Już się bałem, że mnie wyśmieje, albo coś. Chyba naprawdę mi na niej zależało.

* ileś tam czasu później *

Azalea była cudowna! Chyba się zakochałem... Umiała już walczyć i polować. Była już prawdziwym dzikim kotem. Odkąd się do mnie "wprowadziła" minął prawie księżyc. Był wczesny ranek. Az jeszcze spała. Wyszedłem z legowiska i ruszyłem na polowanie. Wyczułem mysz. Rzuciłem się w tamtą stronę. Niestety w pewnym momencie wpadłem na jakąś kotkę. Zasyczała od razu i mnie zrzuciła. Nastroszyłem sierść na karku i zacząłem syczeć.
- Zdrajca! - wrzasnęła po chwili. O co jej chodzi? Jaki zdrajca? Chyba mnie z kimś pomyliła.
- Co? - zapytałem. Ta zamiast odpowiedzieć rzuciła się na mnie. Przycisnęła do ziemi.
- Nie myśl, że zapomniałam. Zdradziłeś Klan Prawdy! Czysta Gwiazda kazała wszystkim ciebie szukać, żebyć nie wydał tego reszcie klanów Płomienna Pieśnio. - odpowiedziała. W czasie kiedy mówiła wyślizgnąłem się jej. Odskoczyłem na bok. Czysta Gwiazda naprawdę sądziła, że mogę chodzić w pobliżu jej klanu? Poza tym skąd ona wie jak wyglądam?

<Az?>

06 listopada 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

- Dobra. - odpowiedziałem. Podszedłem i zerwałem skórę, a następnie oderwałem mały kawałek mięsa i położyłem przed sobą.
- Gdzie będziesz mieszkała? - zapytałem po chwili przeżuwając pyszną mysz. Azalea wzięła niepewnie małego kęsa.
- Nie wiem. - odparła. Ciekawe czy nie chciałaby zamieszkać u mnie... Moje legowisko z pewnością zmieści jeszcze jednego kota. Zastanawiałem się właśnie jak się o to zapytać. Czy wogóle chciałaby ze mną mieszkać? Zna mnie zaledwie od kilku dni. Ale nie ukrywając cieszyłbym się gdyby się zgodziła. Naprawdę bardzo ją polubiłem.
- A może... Chciałabyś zamieszkać u mnie...? W sensie... moje legowisko zmieści nas obu. - powiedziałem po chwili. W momencie kiedy zacząłem mówić zrobiło mi się gorąco i zestresowałem się, a teraz wszystko powoli opadało.

<Az?>

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Azalei szło bardzo dobrze. Wiedziałem, że teraz przyszedł ten moment, którego najbardziej się obawia.
- Skocz na nią i szybko uduś. - odpowiedziałem tak samo cicho jak ona przed chwilą. Powoli zwróciła głowę w stronę myszy. Następnie skoczyła i szybko zaczęła zaciskać na niej szczęki. W ostatniej chwili mysz pisnęła, a następnie samotniczka zacisnęła mocniej szczęki. Mysz była martwa. Widziałem w oczach Az, że nie chce robić tego więcej, ale takie są prawa lasu - coś musi zginąć, żeby coś przeżyło.
- Świetnie. - pochwaliłem. Kotka stanęła w bez ruchu.
- Wróćmy do legowiska. - powiedziała i chwyciła ofiarę.

<Az?>

31 października 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Azalea bardzo dobrze się skradała, aż nie mogłem uwierzyć, że wcześniej była taka głośna. Po chwili zatrzymała się i spojrzała na mnie. Następnie zapytała czy dobrze to robi.
- Bardzo dobrze. Chyba od razu możemy przejść do polowania. - pochwaliłem ją.
- Naprawdę? - zapytała podekscytowana. Miałem wrażenie, że jestem jej mentorem, a ona kociakiem, który wczoraj został mianowany na ucznia. Kiwnąłem głową.
- Spróbuj coś wywęszyć. - powiedziałem.
- Nie wiem czy mi się uda... Jeszcze nie rozróżniam wszystkich zapachów. - odpowiedziała niepewnie.
- Spróbuj. - zachęcałem. Azalea zrobiła kilka głębokich wdechów.
- Nie wiem który zapach to zapach myszy. - przyznała lekko stłumiona. Przed chwilą myślała, że zapoluje, a teraz miała problem ze znalezieniem czegoś do złapania.
- Lekko słodni. Najbardziej odróżnia się od pozostałych. - podpowiedziałem. Znowu wzięła kilka wdechów.
- Chyba mam. - oznajmiła po chwili niepewnie.
- Prowadź. - znów zmuszałem ją do samodzielnej pracy. Nie powiedziałem czy czuć tu mysz czy nie. Kotka zaczęła iść w miarę jak zapach stawał się intensywniejszy szła coraz ciszej, robiłem tak i ja, żeby niczego nie zepsuć.

<Az?>

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Więc wiem jak to jest mieć ucznia... Chociaż to nie uczeń tylko była Pieszczoszka. Bardzo fajna Pieszczoszka. Wyszliśmy z legowiska i oddaliliśmy się od niego trochę. Usiadłem, a Azalea zrobiła to samo.
- Musisz nauczyć się skradać. I nie chodź już tak jakbyś była na swoim terytorium, bo będąc samotnikiem nie ma się takiego. Trzeba uważać, żeby ktoś z klanu ciebie nie usłyszał. Lepiej nie ryzykować. Kiedy polujesz trzeba się skradać, żeby zwierzyna cię nie usłyszała i wiatr musi wiać ci w pyszczek, żeby cię nie wyczuła... - oznajmiłem. - Spójrz. - powiedziałem i zacząłem się skradać w dość szybkim tępie. Po chwili zatrzymałem się i znuw zwróciłem się w stronę Az.
- Spróbuj. - powiedziałem i czekałem, aż kotka zacznie próbować.

<Az?>

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Co mogę jej jeszcze opowiedzieć? Chyba już wszystko o życiu w lesie opowiedziałem. Może lepiej byłoby przejść do nauki polowania?
- Nie wiem co mógłbym co jeszcze powiedzieć... Chyba wszystko już powiedziałem... A nie, klany zbierają się w jednym miejscu podczas zebrania klanów. Wtedy wojownicy wszystkich klanów chwalą się swoimi osiągnięciami i swoimi uczniami o ile takich mają. Uczniowie mogą porozmawiać z uczniami z innych klanów, a starszyzna rozmawia o tym jak kiedyś było. O poprzednich liderach, lub o klanach, które były naszymi przodkami. Liderzy omawiają problemu które ma ich klan i mogą się pochwalić, że mają nowych wojowników lub uczniów. Podczas zebrań musi być bezwzględny pokój. - oznajmiłem. Katka była wyraźnie zaciekawiona. Przesunąlem się i usiadłem żeby miała więcej miejsca. Teraz chyba już wszystko wie o klanach.
- Chciałabyś nauczyć się polować? - zapytałem po dłuższej chwili.

<Az?> wena mi się kończy ;_;

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Siedziałem przez chwilę cicho. Towarzystwo Azalei by mi nie przeszkadzało, ale czy ona chciałaby teraz ze mną rozmawiać? I czy byłbym w stanie normolnie rozmowiać po tym, jak straciłem moją miłość...
- Jak chcesz to możesz zostać. - odpowiedziałem. - Przyda mi się teraz ktoś. - uśmiechnąłem się smutno. Łzy przestały mi lecieć i choć nadal miałem wrażenie, że płaczę próbowałem być wesoły. Otarłem łzy o posłanie. Ta cisza... Chciałem ją jakoś przerwać, nie wiedziałem jak, więc zapytałem wręcz bezsensowne pytanie:
- Czamu znowu tu się zjawiasz? - Było bezsensowne, bo wiedziałem co tu robi i dlaczego, ale ta cisza była nie do wytrzymania. Kotka usiadła przed legowiskiem. Doskonale się widzieliśmy.
- Bo... Bo odeszłam od ludzi... - odpowiedziała. Wiedziałem co oznaczają dla niej ludzie, ale inni tego nie zrozumieją.; Czemu odeszła, źle jej było? Jeszcze kilka dni temu nie miała pojęcia o niczym, o tym co jemy, gdzie mieszkamy i tak dalej.
- U nas mówi się na ludzi Dwunożni. Bo wiesz, mają dwie nogi. - znów spróbowałem się uśmiechnąć, tym razem był to słaby, lecz wesoły uśmiech. Teraz pozostała druga kwestia, ta, że odeszła. - Czemu odeszłaś? - dodałem jeszcze.
- Bo chyba wolę las... To znaczy, tam mi było bardzo dobrze, ale ciągnęło mnie tutaj. - odpowiedziała. Wiedziałem coś o tym, sam byłem w podobnej sytuacji.
- Kiedyś byłem Pieszczoszkiem. Od zawsze byłem samotnikiem, kiedy skończyłem naukę przez matkę chcieli mnie mianować. Nie wierzyłem w Klan Gwiazdy i znów nie wierzę. Uciekłem do Dwunożnych potem poznałem Oślinione Futro. Kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy stoczyliśmy walkę. Później okazało się, że dołączyliśmy do tego samego klanu. Wtedy byliśmy przyjaciółmi.pomógł mi uwierzyć w Gwiezdnych, potem musiałem uciec z klanu, bo liderka chciała mnie zabić, bo próbowałem pomóc innym klanom. Ona chciała je zniszczyć. Oślinione Futto podczas walki zaatakował swój klan i stracił przez to życie... Wrzucili go do rzeki... Patrzyłem jak umiera, nie mogłem nic zrobić, nurt był zbyt silny... Od tamtej pory znowu jestem samotnikiem... - opowiedziałem Azaeli. Na początku chciałem jej pokazać, że nie tylko ona odwróciła się od Dwunogów i wkroczyła w wolny świat. Ale trochę mnie poniosło, w tym wszystkim nawet zapomniałem o stracie Wilczej Róży.

<Az?>

30 października 2016

Od Płomiennej Pieśni CD Azalei

Samotny? Nigdy nie czułem się samotny.
- Nie jestem samotny, codziennie spotykam się z Wilczą Różą, czasami spotykam koty z innych klanów. Czasami też innych samotników... chociaż, lepiej gdyby las był podzielony na terytoria samotników i klanów... - oznajmiłem. Wtedy dotarło do mnie, że faktycznie jestem samotny. - Poza tym, mam jakiś uraz do klanów. Ostatnio do jednego dołączyłem i musiałem uciekać... - powiedziałem. Czułem, że to bardziej wymówka dla mnie, żeby zrobiło mi się lepiej, że to wcale nie moja wina, że nie mam teraz nikogo, nawet przyjaciół.

***

Wilcza Róża przyszła do mnie lekko przestraszona. Od razu zapytałem co się stało i przytuliłem ją.
- Jestem w... w ciąży. - powiedziała niepwnie. Odskoczyłem od niej.
- Z kim?! - zawołałem. - Zdradziłaś mnie! Pewnie masz tam kogoś w tym swoim durnowatym klanie. - syknąłem i nastroszyłem sierść. Kotka przestraszyła się.
- N-nie... Płom... - zaczęła się tłumaczyć.
- Przestań! Nie mogę tego słuchać! To dlatego, że musimy się ukrywać? Dlatego, że jestem zwykłym wyrzutkiem, który musiał uciekać z klanu, bo przestraszył się liderki, co? - przerwałem. W oczach kotki widziałem łzy. Ma za swoje, mogła się pilnować. - Dlatego, że jestem gorszy, że jestem samotnikiem?... - głos mi zmiękł. Miałem wrażenie, że wszystko właśnie się zawaliło. Nie miałem już nikogo...
- Ale Płomienny, to nie tak jak myślisz... - zaczęła płaczliwie, a głos jej się załamywał.
- Nie, odejdź... Nie chcę cię już więcej widzieć, nie znam cię... - znów przerwałem wojowniczce. Usiadłem i patrzyłem w ziemię delikatnie skulony. - Odejdź! - wrzasnąłem. Zaczęła powoli się odwracać. Syknąłem by się pośpieszyła, a ta ruszyła pędem. Nie mam już nikogo... nie mam już po co żyć... Jeżeli Gwiezdni by istnieli napewno skończyłoby się to inaczej... Więc zawsze miałem rację, Oślinione Futro się mylił, Gwiezdny Klan i Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd nie istnieją. Po śmierci wszystko się kończy, nie ma niczego dalej...
Wszedłem do legowiska i skuliłem się. Z moich oczu powoli zaczęły lecieć łzy, coraz szybciej i szybciej...
- Płomienna Pieśnio? - usłyszałem głos niepewnej kotki, to Azalea.
- Słyszałaś to? - zapytałem. Kotka zajrzała do mojego legowiska.
- Końcówkę. - odpowiedziała. Ale czyżby Wil... nie, nigdy więcej nie wypowiem tego imienia... od dzisiaj to Ona. Czyżby Ona przyprowadziła kogoś, kto może być moim przyjacielem? Nowym przyjacielem, takim jak Oślinione Futro? Ale mi go brakuje... gdyby żył nigdy nie dopuściłby do takiej sytuacji...

<Az?>

Od Płomiennej Pieśni CD Azalea

Miło z jej strony, że chce pomóc po tym jak spłoszyła mysz. Jednak czy umie polować? W to wątpiłem skoro uważała myszy bardziej za przyjaciół niż jedzenie.
- Nie musisz. Poszukam zakopanej zdobyczy, którą upolowali wojownicy i ją zabiorę. - odpowiedziałem.
- Wojownicy? - zapytała.
- Tak, tacy w klanach. Walczą, polują, pilnują terytorium i wogóle. - odpowiedziałem.
- Klany?
- Są tu cztery klany - Klan Wilka, Burzy, Nocy i Klifu. Jesteśmy na terytorium Klanu Burzy, koty tu są nieszkodliwe. Jedyne co zrobią to pogrożą i powiedzą, że masz odejść. Klan Nocy jest najagresywniejszy, a pozostałe dwa są średnie. Klan ma lidera, zastępcę lidera, medyka, ucznia medyka, wojowników, królowe, starszyznę, uczniów i kociaki. - odpowiedziłem. - Po imieniu można poznać mniej więcej jakiej rangi jest kot. Ja jestem Płomienna Pieśń, więc byłbym wojownikiem, nazywałbym się tak samo gdybym był medykiem lub zastępcą. Kocię może mieć na imię Płomyk, a uczniowie Płomienna Łapa. Lider może się nazywać Płomienna Gwiazda. - dodałem po chwili. Może zbyt dużo powiedziałem kotce? Chyba tak, bo znowu patrzyła pustym wzrokiem i wszystko analizowała. Muszę powoli uświadamiaç jej o co chodzi w życiu w lesie.
- A ty... Czemu nie jesteś wojownikiem? - zapytała po dłuższej chwili.
- Jestem samotnikiem. - odpowiedziałem.

<Lea?> Mruczek wikipedia xDD