»» ———— ⚜ ———— ««
Przeszłość,
w nowym obozie,
pora nagich drzew
»» ———— ⚜ ———— ««
— Kurza Łapo, wiem, że może być Ci ciężko, jednak... Jednak to nadal twoja matka, a moja siostra. Jeśli myślisz, że jesteś z tymi uczuciami sam, to się mylisz. Ciągle zastanawiam się, czy podjęłam wtedy właściwą decyzję, wypowiadając się o jej losie w ten sposób, skazując na pracę w tunelach. — A mogła jednak nie wspominać o Rudzikowym Skrzydełku, teraz miała na głowie poddenerwowanego młodzika, który uważa, że jego matka powinna zginąć wraz z dwójką skazańców. — Czasem najlepszą karą jest pozostawienie przy życiu, z narastającym poczuciem winy, żalem — dodała, wracając do swojego opanowania. Nie może dać się ponieść emocją, musi pokazać, że potrafi być oparcie dla Kurzej Łapy i jego siostry.
Początkowo kobaltowe spojrzenie zmiękło, lecz z kolejnymi słowami reakcja ucznia się zmieniał, by finalnie zastępczyni mogła usłyszeć prychnięcie z tego strony.
— Zabili ci partnera, twoją matkę i matkę twojej pół siostry — mówił powoli bez krzty emocji, spoglądając w sufit — A zachowujesz się, jakby Tańcującego Pierza i Nieustraszonego Chomika nigdy tu nie było. Jakby Gradobijący Cierń nie powiedział, że ciała naszych poległych wojowników zostały wrzucone do wody i mogą w każdej chwili się wynurzyć. I z jakim spokojem żeście przyjęli tę śmierci. — Zmarszczył brwi. — ... Czy Zawodzące Echo... nie, Zawodząca Gwiazda to zaplanował? Wiedział, że nie ma morderczyni i potencjalnego truciciela w obozie, i kazał własnemu ojcu włóczyć się na samym końcu orszaku... jakby świadomie skazywał go tym na niechybną śmierć. — Obrócił głowę w jej kierunku. — I czemu Rudzik dostała najłagodniejszą karę ze wszystkich? Przyznała się do zabicia Ognistej Piękności. Przyznała się do złamania jej kości i wrzucenia do paszczy ognia. Każdy z nich zabił. Czemu dajemy im żyć? Czemu dajemy żyć Gradobijącemu Cierniowi, wiedząc, że zabił dwa koty, w tym przywódcę i najbliższą osobę dla Echa? I czemu emanujecie takim spokojem!? — Uniósł się i wstał gwałtownie, mierząc ją wzrokiem. — Wasza cała święta... nie wiem, szóstka? Śniący Obserwator, Wdzięczna Firletka, Lotosowy Pąk, Cyklonowe Oko, Zawodząca Gwiazda... i ty — mówił, podejrzliwie mrużąc oczy. — I cała ta zgraja kotów pragnących krwi! Mówiono mi o egzekucji ojca Ciernia i Berberysa! Czemu... czy to jest jakiś spisek!? — cofnął się do kamiennej ściany.
— Kurza Łapo! — syknęła, kiedy uczeń nie chciał przestać mówić i sam się jedynie nakręcał bardziej. — Zrozum, że o wielu sprawach jeszcze nie masz pojęcia. Śmierć każdego z nas czeka, czy to naturalna w sędziwym wieku, czy z łap bliskich, jak ostatnio. To, że wraz ze Śniącym Obserwatorem, Wdzięczną Firletką, Lotosowym Pąkiem, Cyklonowym Okiem, Zawodzącą Gwiazdą i pewnie innymi Burzakami zachowujemy spokój, nie znaczy, że ta sprawa w żadnym stopniu na nas nie wpłynęła. Po śmierci matki, informacji o zdradzie Rudzikowego Skrzydełka zostałam cholerną zastępczynią klanu! To ja z Zawodzącą Gwiazdą i Wdzięczną Firletką dźwigamy na barkach cały klan. Musimy myśleć o ogóle, a nie pojedynczych jednostkach. Jeśli chcesz być przewodnikiem, nie możesz mieć tak egoistycznego podejścia — wyjaśniła, pod koniec opanowując emocje. Jeszcze tego brakuje, by inni to widzieli, słyszeli, czy jakkolwiek się dowiedzieli. Nie mogła sobie na to pozwolić, nie kiedy klan potrzebował silnego oparcia w liderze i zastępcy. — Jeśli chcesz jeszcze pomówić, poszukać wsparcia to jestem, ale nie myśl, że będę bezczynnie obserwować, jak podążasz obecną drogą. Jeśli będzie trzeba, to wykonam obowiązek twojej matki i wychowam ciebie i Perłówkową Łapę na dumnych Burzaków, którzy będą w stanie obiektywnie patrzeć na sprawy klanu.
Po tych słowach oddaliła się, pozostawiając ucznia samego sobie, by miał czas się uspokoić i przemyśleć jej słowa. Może i zareagowała dość ostro, a okazanie zrozumienia Kurzej Łapie niezbyt jej wyszło, lecz jeśli jest mądry, to szybko zrozumie, czemu cętkowana tak postąpiła. Musiała teraz myśleć o przyszłości klanu, tej Zawodzącącej Gwiazdy oraz własnej. Nie wiadomo, czy za parę księżyców nie pojawią się kolejni zdrajcy, którym nie spodobają się rządy dymnego. Musiała być na to gotowa. Gotowa na poświęcenie życia lub zajęcie miejsca kocura.
»» ———— ⚜ ———— ««
Obecnie, po śmierci
Rudzikowego
Skrzydełka, czuwanie
»» ———— ⚜ ———— ««
Kiedy po obozie rozeszła się wieść o śmierci Rudzikowego Skrzydełka, srebrna czuła, jak łapy się pod nią uginają, a świat przed oczami wiruje. Gdyby nie Oskrzydlony Ognik u boku, ta zapewne by upadła głucho na kamienną posadzkę obozu. Zimny dreszcz rozszedł się po jej ciele, pozostawiając po sobie uczucie zimna, a niebieskie ślepia, teraz jakby puste, nie były w stanie skupić się w jednym miejscu. Gardło ścisnął jej głęboki żal i smutek, powodując nawet trudności ze złapaniem głębszego oddechu. Miała ochotę krzyczeć, wręcz drzeć się na całe gardło, by każdy wiedział, że Skrzydlata Płomykówka jest w stanie, które nigdy nie doświadczyła, nawet po śmierci Sójczego Błękitu. Wtedy nie mogła pozwolić sobie na rozpacz, gdyż klan jej potrzebował, jednak teraz? Teraz powoli podnosili się z kolan, a ona mogła zająć się również prywatnymi sprawami.
Teraz już wiedziała, co Poczciwy Szakłak musiał czuć przy śmierci Poczciwego Dziwaczka oraz Kołysankowej Łapy i zaczęła być pełna podziwu dla niego. Sama czuła, jak jej dusza jest rozrywana na kawałki z każdym uderzeniem serca, sprawiając wrażenie już nie do odratowania.
Długo nie minęło, gdy Zawodząca Gwiazda natknął się na nią w jednym z tuneli, sprawiając wrażenie, jakby właśnie jej szukał. Jego ruszy były sztywne, jakby chwilę wcześniej był świadkiem czegoś, co już na stałe utknie w jego pamięci. Ruda nawet nie zdążyła otworzyć pysk, by nieco ochrypłym głosem zadać pytanie dymnemu, kiedy ten przeszedł do rzeczy. Miała mu pomóc wyciągnąć ciało siostry. Nie rozumiała czemu, jednak nie miała siły pytać o to — skinęła głową, a następnie ruszyła za starszym.
Przy wejściu do legowiska więźniów, skinęła głową Cyklonowemu Oku, który stał na straży. Srebrno rude pręgowane klasycznie ciało jej siostry wyglądało wyjątkowo marnie, zupełnie inaczej niż ją zapamiętała z czasów, kiedy to Rudzik była entuzjastyczną kotką, która jako pierwsza starała się wyciągnąć Szakłaka z emocjonalnego dołka. Jej białe łapy niemal ponownie się pod nią ugięły. Szybko jednak się opanowała, kiedy tylko wyciągną zmarłą, to pozostanie przy niej, mając zamiar odbyć czuwanie, nawet jeśli oznaczałoby to zarażenie się czarnym kaszlem, który był rzekomym powodem jej śmierci.
Widok papki blisko pyska Rudzikowego Skrzydełka jednak skutecznie rozwiał podejrzenia o czarny kaszel. Może i łączyła poszlaki zbyt pochopnie, lecz miała wrażenie, że nie było przypadkiem, iż to właśnie syn zmarłej poinformował lidera o odejściu jednego z więźniów. Pamiętała słowa młodego kocura, kiedy ten jeszcze był uczniem — już wtedy Kogut nie rozumiał decyzji o pozostawieniu Rudzikowego Skrzydełka przy życiu.
»» ———— ⚜ ———— ««
Ogłoszenie losów
Łzawej Łapy oraz
Połyskliwego Koguta
»» ———— ⚜ ———— ««
— Zawodząca Gwiazdo, czy mogłabym jeszcze zabrać głos w tej sprawie? — spytała, kiedy tylko sytuacja z Poziomkową Łapą została opanowana, a koty ponownie zebrały się w Grocie Pamięci. Początkowo dymny nie był przekonany, jakby z obawy, że oddanie głosu bliskiemu zmarłej może okazać się złym pomysłem. Po dłuższej chwili jednak skinął głową, a srebrna przeniosła wzrok z niego na dwójkę oskarżonych. — Połyskliwy Kogucie — zaczęła od swojego bratanka. — Klan pokładał w tobie nadzieję, w tym ja, że wyrośniesz na wspaniałego przewodnika, który pomimo matki zdrajczyni będziesz w stanie odnaleźć się wśród nas. Starałam się ciebie wspierać pomimo wielu obowiązku zaraz po pożarze, zapewne nie tylko ja się starałam, lecz jak widać, dla ciebie to było za mało. Uznałeś, że dobrym pomysłem będzie wraz z Łzawą Łapą morderstwo więźnia, ale jednocześnie własnej matki. Nie obchodzi mnie to, że może na to zasługiwała, czy może nawet prosiła. Nie masz poszanowania dla czyjegoś życia! Powinieneś zostać wygnany jak Dziki Berberys lub nawet poddany egzekucji, niczym Nieustraszony Chomik i Tańcujące Pierze, skoro nie żałujesz swych czynów! — Z każdym zdaniem jej chłodne opanowanie przeradzało się w zburzenie, by ostatnie słowa wręcz wykrzyczeć, co raczej nie było przyjemnym doświadczeniem dla pobliskich kotów. Nim ktokolwiek zdążył jej przerwać, kontynuowała: — A ty Łzawa Łapo. — Skierowała swoje spojrzenie na uczennicę. — Zawiodłaś o wiele więcej kotów. Nie tylko ojca, matkę czy rodzeństwo, ale oba klanu! Jako uczennicy Wdzięcznej Firletki każdy Ci ufał i postanowiłaś tak to wykorzystać. Powinnaś również być wygnana, nawet jeśli pochodzisz z miotu, który symbolizuje sojusz pomiędzy Klanem Burzy a Owocowym Lasem. Swym występkiem splamiłaś ten sojusz! Nie jesteś godna tego zaszczytu!
Kiedy tylko zakończyła swój monolog, jeszcze przez chwilę po jaskini rozchodziło się echo jej wyroku na dwójce morderców. Miała gdzieś to, że okazała słabość w postaci braku zapanowania nad sobą. Każdy szanujący się wojownik, który nie chce, by młode pokolenie wyrosło na zdrajców i morderców, powinien podzielać jej zdanie. Ona nie bała się nim podzielić, wręcz przeciwnie — niech każdy wie, jakie ma podejście do tej sprawy. Może i zrobiła z siebie okrutną, bezwzględną zastępczynię lidera, jednak czasem ktoś musiał być tym złym, gdyż Echo bardzo dyplomatycznie podchodził do wszystkiego, co często się przydawało. Jednak pobratymcy czasem muszą widzieć, że lider to też kot, który ma własne myśli, odczucia, emocje i nie jest idealny, choć znajdą się Ci, go będą tak kreować.
— Na koniec chciałabym wyznaczyć koty, które odprowadzą tę dwójkę do ich nowego legowiska. Cyklonowe Oko i Lodówkowy Ciosie? — Z pytaniem na pysku spojrzała na dwójkę wymienionych wojowników, którzy jednocześnie skinęli głową, a następnie ruszyli w stronę Łzawej Łapy i Połyskującego Koguta, których dotychczas pilnowała Śpiewający Raniuszek w towarzystwie Wdzięcznej Firletki, która nieopodal siedziała z ciasno owiniętym ogonem wokół łap.
<Zawiodłam się na tobie, bratanku>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz