BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nocka x Bielicze Pióro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nocka x Bielicze Pióro. Pokaż wszystkie posty

25 września 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Rozwydrzonej Łapy

Słuchała z uwagą słów uczennicy, która starała się wytłumaczyć swoje zachowanie i ten niespodziewany atak w stronę dawnej liderki. Teraz, gdy poznała jej wersję wydarzeń, potrafiła zrozumieć jej zachowanie. To jednak jej nie usprawiedliwiało. Nie powinna nawet pomyśleć, aby tknąć staruszkę, nawet za takie słowa. Wiadome było, że Stokrotkowa Polana nie była zbyt poczytalna. Odkąd pamiętała ciężko się z nią dało dogadać, ponieważ jedyne co zaprzątało jej głowę to duchy. Kiedyś podziwiała ten kontakt jaki miała z Mroczną Puszczą, lecz wraz z wiekiem i nabywając doświadczenia, zrozumiała, że kotka nie rozmawiała z duchami. Była chora. Oczywiście nie zamierzała umniejszać złotej, w końcu była matką Szakalej Gwiazdy, ale słuchając opinii starszych od siebie, którzy pamiętali Stokrotkową Polane za kocięctwa, dochodziła do wniosku, że to o czym starsza mówiła, było tylko wytworem jej wyobraźni. Może właśnie dlatego została włączona w szeregi kultystów? Irgowy Nektar nie chciała przyznać przed klanem, że urodziła dwie miernoty. Jedną pozbawioną talentu do wojowniczych spraw, drugą opętaną szaleństwem. Przynajmniej jej wnuczki wyszły porządne. Chociaż patrząc na Cienistą Łapę, która zmarła w tragicznych okolicznościach, zaczęła się zastanawiać czy jej nieporadność płynęła z krwi. 
— Ja to rozumiem — odezwała się w końcu do czarnej, która siedziała przed nią niczym zbite kocię. — Pogubiłaś się. Nie zastanowiłaś się nad konsekwencjami swoich czynów. Zadziałałaś impulsywnie, lecz to nie oznacza, że nie zasłużyłaś na karę. Nawet jeśli ktoś z ciebie szydzi, nie powinnaś ponosić się emocją i reagować agresją. Spójrz na Sosnową Igłę. Całe życie kierowała się tylko jednym i co za to dostała? Ogólną pogardę i niechęć wszystkich członków klanu. Nawet Mroczna Gwiazda nią gardził — westchnęła przypominając sobie jak lider zawsze wybierał burą do wymierzania kar. — Chcę przez to powiedzieć, że musisz odpłacić za swoje winy i wynieść z tego lekcję. Jeżeli naprawdę szczerze żałujesz, Szakala Gwiazda w końcu ci przebaczy. A co do Klanu Gwiazdy... Przykro mi to mówić, ale oni już dawno nas porzucili — miauknęła na moment zastanawiając się nad wyjaśnieniem tej sprawy małej, która wbiła w nią zaszklone, pełne szoku oczy. — Nie zsyłają naszym medykom snów. Liderzy nie dostają od nich znaków. Od dawna nikt nie słyszał ich głosu, nawet Kunia Norka. Czy uważasz, że wciąż nad nami czuwają? Jeżeli tak troszczą się o koty, to dlaczego milczą? Czemu podczas zgromadzeń nie objawiają się czterem klanom? Wyparli się nas. Opuścili. I nawet to przyznali, dawno temu, przed twoim narodzeniem, gdy dopiero poznawaliśmy te tereny. Przekazali, że nie będą już mieszać się w nasze życie, że dadzą nam wolą łapę. Okazało się to prawdą, bowiem od tamtej pory milczą. Tak właśnie nas opuścili i wątpię, że jeszcze kiedykolwiek wrócą. Przykro mi. Lepiej, abyś nareszcie dorosła i zrozumiała, że Gwiezdni nie są już nam tak bliżsi jak w opowieściach. 

<Rozwydrzona Łapo?>

31 sierpnia 2023

Od Rozwydrzonej Łapy CD. Bieliczego Pióra

Dlaczego to zrobiła? Jak mogła odpowiedzieć na to pytanie? Na pewno wtedy nie myślała. Z pewnością zrobiła to impulsywnie. Wolała nie przypominać sobie tamtego uczucia. Nie słyszała i nie widziała niczego. Szumiało jej w uszach. W myślach pojawiały się po kolei słowa: „zostawi cię… Gwiezdni cię opuszczą… Czeka cię wieczne cierpienie… Klan Gwiazdy ci wszystko zabierze…”. Potrząsnęła głową, aby pozbyć się przykrych wspomnień. Nie chciała o tym myśleć. Oczywiste jest, że Klan Gwiazdy zawsze będzie przy niej. Dlaczego tak bardzo przejęła się słowami opętanej lub chorej psychicznie starszej? Natychmiast rozejrzała się, czy nigdzie nie ma Szakalej Gwiazdy. Kto wie, czy kotka mogła usłyszeć jej myśli, jeśli była wystarczająco blisko? Lepiej nie ryzykować. Wróciła na ziemię i przypomniała sobie słowa Bieliczego Pióra. Zdała sobie sprawę, że musi na nie odpowiedzieć. Starała się, żeby glos jej nie zadrżał.
- To… nie było do końca tak, jak się wydaje - zaczęła usprawiedliwiająco. 
Kotka uniosła brwi.
- A jak? - zapytała zaciekawiona. Nocka spięła się w sobie. Nie chciała o tym opowiadać, a tym bardziej nie przyjaciółce liderki. Mogła na przykład nasłać tu Bielicze Pióro, żeby usłyszeć po co to zrobiła. Albo żeby ją jakoś zabić. „Przestań. Nie zabije cię. To twoja przywódczyni, a od czasu zaatakowania Stokrotkowej Polany nie zrobiłaś nic złego”. Marzyła, żeby te słowa były prawdą. Zorientowała się, że starsza kotka czeka. No cóż… Nie ominie jej wrócenie do wspomnień, które chciała raz na zawsze zakopać gdzieś głęboko w umyśle i nigdy do nich nie wracać.
- Nie rzuciłam się na nią - szepnęła ochryple. - To nie tak. To nie był atak. Nawet jej nie drasnęłam! - pisnęła. „Ale próbowałam” - dodała w myślach.
- Nie? - Bielicze Pióro najwyraźniej nie łapała o co chodzi.
- Ja nie potrafię walczyć! Nie dałabym rady jej niczego zrobić! Ja tylko na nią… skoczyłam! I próbowałam ją drapać swoimi pazurami! A ja… praktycznie nie mam pazurów! - spojrzała na swoje łapy. Pazury były bardzo długie. Codziennie rano je ostrzyła i rosły bardzo szybko. Miała je większe i dłuższe niż Pierzasta Łapa. Zdecydowanie miała pazury. I to nie byle jakie. Bielicze Pióro tylko się na nie patrzyła.
- Wtedy ich nie miałaś - powiedziała. Rozwydrzoną Łapę zalała fala ulgi. Po chwili zdała sobie sprawę, że jeśli nie powie prawdy, koty nastawią się przeciwko niej. Zaciszyła głos:
- Powiedziała mi, że jestem niespełniona. Moje ambicje przekraczają moje możliwości. A to czego pragnę lepiej, żebym porzuciła na wieki, bowiem gwiazdy przypisały mi inną drogę. Siła przyjdzie wraz z wiekiem i mądrością, lecz to zostanie mi odebrane przez przodków na niebie. Ci sami, do których miałam nadzieję, że mnie wspomogą, się nie odezwą, milczą i będą milczeć. Zostanę sama w mroku, aż na końcu zgaśnie płomyk nadziei, pozostawiając pustą skorupę. A potem... nastanie ciemność, a ziemia mnie pochłonie. I chociaż wystrzelę w niebiosa, ból trwać będzie po wieki - powiedziała cicho. - Teraz rozumiesz? Powiedziała mi, że czeka mnie wieczne cierpienie! Że wszyscy których kocham mnie zostawią. Nawet Kunia Norka. I że Klan Gwiazdy się ode mnie odwróci. Działałam impulsywnie. Gdybym tylko mogła cofnąć czas… Po prostu nie mogłam powstrzymać przypływu emocji - wyjaśniła załamującym się głosem. 
Nie chciała się rozpłakać przy obcej. Zapewne dojrzała w jej oczach łzy. Stała hardo przed kotką, mimo że wewnątrz była przerażona. Jak ona to zrozumie? Czy stanie po mojej stronie? Gęsi Wrzask zabrał ją na trening, więc nie musiała słyszeć odpowiedzi. Dobrze…

***

Gęsi Wrzask uznał, że powoduje same kłopoty. Pobił ją, powyzywał i nauczył, jak wspinać się na drzewa. Było to proste i przyjemne. Szybko załapała, jak to robić, z czego jej mentor nie był specjalnie zadowolony. Może chciał ją uderzyć jeszcze raz? Ten trening poszedł jej bez kłopotów. I dobrze. Po powrocie do obozu zobaczyła podchodzącą do niej Bielicze Pióro.
- Nie dokończyłyśmy naszej rozmowy - powiedziała, wpatrując się w nią. 
Rozwydrzona Łapa spięła się, a do jej złotych oczu zaczęły ponownie napływać łzy. Starała się je powstrzymywać.
- Ja jestem tylko dzieckiem. Staram się jak mogę wynagrodzić wszystkim mój błąd. Ja czuję się tylko kociątkiem, małą Nocką. A tymczasem świat ma w sobie tyle okrucieństwa… Nie chciałam, żeby tak wyszło. Czy mnie rozumiesz? - zapytała. 
To była jej nadzieja. Proszę… Niech mnie zrozumie.

[wspinaczka na drzewa]
[672 słów]

<Bielicze Pióro?>

[Przyznano 18%]

15 sierpnia 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Nocki (Rozwydrzonej Łapy)

 Zamrugała zaskoczona słysząc ostatnie zdanie kotki. Czy coś miała do Kuniej Norki? No... Tak jak każdy kultysta. Słyszała, że pod jej łapą wiele kotów zmarło, co najwyraźniej nie zostało przekazane Nocce. Obawiała się, że podobny los mógł czekać czarną. Samo wspomnienie o tym, że dzieliła krew z medyczką, pokazywało, że mogło być to dziedziczne. 
— Twoja ciocia jest słabym medykiem, taka jest prawda — westchnęła w końcu. Malutka powinna znać prawdę o swojej rodzinie. 
— Co? Kłamiesz! Ona jest najlepszym medykiem! Najlepszym! — zaczęła się z nią wykłócać. 
— W przeszłości z jej winy mnóstwo osób chorowało. Nie potrafiła ich wyleczyć, co doprowadziło do ich śmierci. Dlatego wiele kotów w naszym klanie boi się powierzyć jej życie. Obawiają się, że ich prędzej otruje niż uratuje — miauknęła, licząc na to, że teraz kotce nieco rozjaśni się w głowie. 
— Kłamiesz! — kociak pisnął, po czym szybko odbiegł, aby nie słuchać tych bzdur. 
Bała się co z niej wyrośnie...

***

No i doszło do tego, że Nocna Łapa została Rozwydrzoną Łapą. Słyszała o tym co się stało i była zaskoczona, że ktoś taki jak uczennica, która chciała pomagać kotom, pragnęła być medyczką, zaatakowała staruszkę. To nieco przeczyło jej dobrej woli. Wykazywała cechy godne kogoś, kto mógłby kierować się w kierunku złej strony. Może jakaś dusza z Mrocznej Puszczy ją skusiła w głowie do tego czynu? Wszak zło zawsze było w stanie wykorzystać słabości, aby wyciągnąć z kota prawdziwego potwora. 
Obserwowała w ciszy jak Rozwydrzona Łapa wraca z treningu poobijana. Gęsi Wrzask nie patyczkował się z nią, oj nie... Ona jednak nie potrafiła czuć żalu do czarnej. Wciąż przed oczami była dla niej małym kocięciem, które po prostu się zagubiło. Zresztą jej matka wyglądała na wściekłą tym co się stało z jej córką i jak była traktowana. Słyszała jej niepochlebne komentarze skierowane do nowego medyka jak i samej liderki, która na to zezwalała. Lwia Grzywa także zdawał się zaniepokojony tą całą sprawą, ale miał więcej rozumu, aby tego nie komentować. 
Wstała i po dłużej chwili zawahania podeszła do młodszej, która rzuciła w jej kierunku nieufne spojrzenie. 
— Spokojnie, mam przyjazne zamiary — miauknęła do niej. — Mogłabym wiedzieć dlaczego rzuciłaś się na poprzednią liderkę? Powiedziała ci coś przykrego lub zrobiła coś nieodpowiedniego? — dopytywała, pchana ciekawością jej czynów.

<Noc?>

16 lipca 2023

Od Nocki CD. Bieliczego Pióra

 Nocka patrzyła z przerażeniem na płomienie. Latające potwory zrzucały wodę na las. Płomienie chyba się jej bały, bo uciekały z sykiem. Kotka nie mogła się doczekać, kiedy wrócą do obozu. Tam było ciekawiej. I czułaby się pewniej wiedząc, że z obozem wszystko w porządku. Niby były wysyłane jakieś patrole, ale kocię wolałoby przekonać się o tym na własne oczy. Usłyszała, że Bielicze Pióro do niej podchodzi, dlatego odwróciła głowę w jej stronę. Ta usiadła obok niej.
- W porządku? Słyszałam, że dobrze dogadujesz się z Kunią Norką. To twoja ciocia, prawda? Lubisz roślinki? – zapytała radośnie. Czy może być w porządku, skoro wszędzie widać płomienie? Czy lubi roślinki? Jak już to lecznicze zioła, które mogły uratować komuś życie. Niektórzy wojownicy nigdy tego nie zrozumieją. Nie czuła obowiązku bycia miłym. Dobrze dogaduje się z Kunią Norką? A co ją to obchodziło?
- W porządku, jeśli akurat zapomnę o pożarze i kiedy akurat nikt nie jest chory. Nie nazywaj ziół leczniczych roślinkami. Dobrze dogaduję się z Kunią Norką. Tak, to moja ciocia. Jeśli masz coś do niej możesz mi o tym powiedzieć. – ostatnie słowa wypowiedziała ze smutkiem. Nie rozumiała, dlaczego klan jest taki niemiły dla cioci. Przecież medyczka była miła, troskliwa i mądra. Czego więcej chcieć? Nie wiedziała, dlaczego tak wyżywa się na Bieliczym Piórze. Po prostu przez ostatnie dni była mocno poirytowana. Ciekawiło ją, czy Bielicze Pióro żywi do cioci taką urazę jak reszta. Oby nie. To by oznaczało, że musi przestać się z nią zadawać. Wpatrzyła się w nią oczekując na odpowiedź kotki.

<Bielicze Pioró?>

03 lipca 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Nocki

 Gdy tylko usłyszała, że Płonąca Dusza urodziła, musiała przyjść i zobaczyć maluchy. Jeszcze dawno, bardzo dawno temu, wizja siedzenia tyle księżyców w żłobku wydawała jej się okropna i co najgorsze męcząca, lecz to się zmieniło, gdy wydała na świat swoje potomstwo. Każdy dzień był inny, każdy opływał w nowe wyzwania. Bycie matką nauczyło ją, że można zmęczyć się samym pilnowaniem pociech. Ale musiała przyznać, że lubiła to. No i kocięta były takie przesłodkie! Możliwość obserwowania ich rozwoju oraz poznawanie ich od zera to była prawdziwa przygoda. 
Teraz malusia kuleczka, która stawiała koślawo swoje łapki urzekła ją do cna. Posłała kruszynce uśmiech, bowiem mała rozczuliła ją potwornie. 
— Nocka, prawda? — Karmicielka kiwnęła łbem, bacznie obserwując swoją pociechę. 
Nie miała z królową żadnych relacji, więc nic dziwnego, że martwiła się o swoje dzieci. Zwłaszcza, że była córką Mrocznej Gwiazdy, który ją do tego wszystkiego zmusił. Ale... Przecież ona też miała młode z obowiązku. Dlatego też uznała, że dogada się jakoś z szylkretką w tej sprawie i nieco jej pomoże w opiece, gdy będzie potrzebowała odpoczynku. 
— Tiak! — pisnęło maleństwo. — Pobawis się ze mną? — zapytała.
Jak miała nie odmówić? Oczywiście, że się zgodziła. Akurat wiedziała co mogłyby porobić, bowiem miała już jakieś doświadczenie w tych sprawach. Oderwała kawałek mchu, po czym rzuciła go małej, która z piskiem pognała po kuleczkę. Potem jeszcze doszło chowanego, a gdy i to wymęczyło kociaka, obserwowała jak Nocka wraca do mamy, szybko zasypiając. 

***

Koczowali nad jeziorem, wpatrując się w dym, który jeszcze unosił się nad lasem. Wielkie potwory zrzucały wodę na płomienie, gasząc je z głośnym sykiem. Nie rozumiała dlaczego te istoty im pomagały, ale czuła wdzięczność. Nie chcąc zajmować sobie głowy pesymistycznymi myślami, wstała i udała się do kociąt, sprawdzając jak się miewają. Posłała Nocce uśmiech, przysiadając się do niej i jej brata.
— W porządku? Widziałam, że dobrze dogadujesz się z Kunią Norką, to twoja ciocia, prawda? Lubisz roślinki?

<Nocko?>

10 czerwca 2023

Od Nocki do Bieliczego Pióra

Nocka pisnęła, pragnąc uwagi. Chciała, żeby ktoś ją umył, nakarmił i przytulił. Zabrała się za ssanie mleka. Od razu poczuła na sobie szorstki język mamy. Wtuliła się w jej sierść i wtedy stało się coś dziwnego. Oprócz tego, że sierść była miękka, była też długa i bura. Wszystko nabrało kolorów i kształtów. Widziała obok siebie małą kulkę. Uśmiechnęła się do niej. Podniosła się na łapki. Sprawiło jej to trochę trudu, ale się nie poddawała i w końcu udało jej się wyprostować wszystkie cztery. Stawiając małe kroczki ruszyła przed siebie, ale natychmiast została zagarnięta z powrotem do brzucha Płonącej Duszy. Skoro tak, to tak, musi to zostać. Do żłobka weszła jakaś kotka o niebieskich oczach. Była w większości biała, gdzieniegdzie miała bure łaty. Sierść miała znacznie krótszą od jej mamy.
– Witaj Bielicze Pióro – przywitała kotkę mama.
– Cześć. Przyszłam zobaczyć kociaki. Są przesłodkie! – pisnęła podekscytowana. Nocka ponownie się podniosła. Tym razem mama pozwoliła jej iść. Chciała porozmawiać z nieznajomą kotką. Jedynymi kotami, które znała, to mama i braciszek. Żółtymi oczkami świdrowała kotkę od góry do dołu. Ta też się na nią popatrzyła.
– Ceść – przywitało się czarne kocię sepleniąc. Obca kotka wyglądała na całkiem fajną. Może się z nią pobawi?

<Bielicze Pióro?>