BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piaszczysta Zamieć x Zwiędły Hiacynt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piaszczysta Zamieć x Zwiędły Hiacynt. Pokaż wszystkie posty

24 marca 2024

Od Zwiędłego Hiacynta CD. Piaskowej Łapy (Piaszczystej Zamieci)

 *Dawno, dawno temu*

 Nie odrywał wzroku kremowego kocura, wsłuchując się w jego odpowiedź. Widział siebie, w pozycji jakiej znajdował się aktualnie uczeń, jednak on nie miał takiego szczęścia posiadania kogoś starszego z podobnymi doświadczeniami. Sądził, że Piaskowa Łapa przeżywał to, co on w wieku uczniowskim, jednak nie był do końca pewien czy ma racje. Szansa na to, że nie dzielą podobnych sytuacji była na tyle mała, że Hiacynt postanowił ją zignorować. Nawet jeśli nic by ich nie łączyło, to nie znaczy, iż kremowy kot nie mógł nic wynieść z ich konwersacji. Zdziwiło go pytanie zadane mu przez młodszego kota.
 - Co ja uważam? - Powtórzył pytanie ucznia. - Może nie ładnie tak odpowiadać pytaniem na pytanie, ale… Czemu uważasz, że me zdanie w tej sytuacji jest pożądane? - Przerwał na chwilę, dając czas na zastanowienie się nad jego pytaniem. - Koty będą przypisywać Ci rolę, które uważają, iż są prawdziwe i nic z tym nie zrobisz. Mogą Cię nazywać od setek różnych kotów, patrzeć na twą rodzinę, obarczać tym jacy byli twoi przodkowie, jednak to tylko ich pogląd Ciebie i nie zawsze jest on prawdziwy. Myślisz, że słuchając zdania innych, dojdziesz gdziekolwiek w tym klanie? Oświecę Cię. Nie. To ty wyznaczasz sobie rolę, do jakiej dążysz i jaki jesteś, a nie inni. Jedyne co możesz zrobić to próbować zmienić ich zdanie, a czy Ci się to uda, czy nie to inna sprawa. Gonienie za zdaniem innych to jak pogoń za królikiem, który nigdy się nie męczy. Ty tracisz siły, jednak nigdy nie dorwiesz tego, za czym gonisz. - Widział, że uczeń przemyślał jego słowa, więc gdzieś dotarł. Czy jego słowa zmienią coś w życiu kocura? Prawdopodobnie nie, jednak warto zawsze spróbować, prawda? - Odpocznij, póki masz czas. Taka rada ode mnie. - Po tych słowach oddalił się, zostawiając ucznia samego ze swymi myślami. Powiedział, co miał powiedzieć, więc dalej konwersacja z młodszym od niego kotem nie miałaby sensu. I tak Piaskowa Łapa zrobi to, co uważa za dobre, więc tu nawet Hiacynt nie miał żadnego wpływu na zachowanie ucznia.

*****

*Końcówka jesieni*

 Trochę minęło od jego rozmowy z Piaskową Zamiecią. Nie żałował, jednak że rozmawiali tak rzadko. Częściej Hiacynt opuszczał obóz pod pretekstem polowania lub spaceru, więc nie miał aż tak dużo czasu do rozmów z przypadkowymi kotami. Tym razem to Sójczy Szczyt przydzieliła tę dwójkę kotów do patrolu wraz z ich uczniami. Nagietkowa Łapa i Tymiankowa Łapa zdawali się dogadywać ze sobą, co nie podobało się wojownikowi. Tymianek nie powinien zadawać się z kociakiem tej podłej żmii, więc z pewnością będzie musiał to ponownie mu przypomnieć. Jego wzrok padł na kremowego wojownika, który szedł u jego boku. Ostatnio dużo rzeczy kręciło się wokół tej osobistości. Jedną z nich były nabyte przez niego blizny, które ciekawiły kocura. Wątpił, że zostały one zadane przez samotników, tym bardziej patrząc na okoliczności, w jakim to się wydarzyło. Jednak nie miał zamiaru kwestionować ich pochodzenia. Jeszcze nie zachciało mu się oskarżać innych o ukrywanie prawdy.
 - Jak Ci się powodzi w treningu z … Nagietkową Łapą? - Zapytał Hiacynt, gryząc się w język, by nie urazić rudego ucznia, który szedł kilka skoków królika przed nimi. - Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z trudnymi uczniami? Mnie by się przydało kilka rad, bo mój uczeń nie należy do najłatwiejszych w nauce.

<Piasek?>

31 sierpnia 2023

Od Piaskowej Łapy CD. Zwiędłego Hiacynta

*przed śmiercią Tygrysiej Gwiazdy*

Chociaż minęło dopiero kilka dni, przekonał się na własnej skórze, że nie każdy był mu przychylny. Jego mentor nie stronił od głupich żarcików, sprawiając że jego trening zamieniał się każdego dnia w piekło. Rosnący stres i obawa przed tym, że ktoś zauważy co się działo i powie jego mamie, sprawiały że jeszcze bardziej chodził jak po ostrej trawie. Bał się, tak bardzo bał się tego co przyniesie przyszłość. Ile jeszcze wytrzyma? Czy w ogóle uda mu się ukryć to wszystko przed bliskimi? Nie wiedział. Starał się jednak zawsze obmywać z błota, w którym kończył prawie co chwilę ku radości burego, nim wracał do obozu. Groźba, że jego rodzinę wygnają, jeśli pójdzie z tym do Tygrysiej Gwiazdy obijała mu się po głowie. Nic więc dziwnego, że nie zauważył, gdy czyjeś rude futerko pojawiło się tuż obok niego. Dopiero głos kocura wyrwał go z dołu, w którym był. 
— Jak tam Piaskowa Łapo? Podoba Ci się życie jako uczeń czy miałem rację odnośnie tego, co jest za obozem?
— Miałeś rację. — Zwiesił smętnie po sobie uszy. — Jako kocię nie doceniałem tego co miałem. Bezpieczny kąt, rodzinę, która zawsze mnie wesprze. A teraz... Teraz czuje, że to wszystko mnie przerasta — zwierzył się wojownikowi, biorąc głęboki oddech. 
Chciał z siebie to wyrzucić, podzielić się z kimś swoimi troskami. Zwiędły Hiacynt nie wydawał się najlepszym wyborem, patrząc na to, że wydawał się oschły i nieprzyjemny w obyciu, ale to on go ostrzegał, pokazywał, że świat nie był wcale kolorowym miejscem. Miał większą wiedzę w tym temacie. Nie słodził mu jak cała rodzina, uważając, że był w stanie dokonać wielkich czynów. Był pod tym względem całkowicie obiektywny. 
— Trochę się boje... — wyznał po chwili. — O moje bezpieczeństwo. Wiem, że Klan Burzy ma złe wspomnienia z moją praprababcią... Nie popieram tego co czyniła, ale... Ale obawiam się, że wszyscy zrzucają na mnie winę za jej zbrodnie, bo ją przypominam. — Pochylił ciężko głowę, wbijając wzrok we własne łapy. — Słyszę jak szepczą, widzę jak odwracają wzrok, kiedy przechodzę, jak nieruda starszyzna się krzywi, a w ich oczach odbija się strach. Czy... Czy ty też uważasz, że zasługuję na pogardzanie, bo płynie we mnie jej krew? — Uniósł wzrok, by spojrzeć w pysk rudego.

<Hiacynt?>

[360 słów]
[Przyznano 7%]

21 sierpnia 2023

Od Zwiędłego Hiacynta CD. Piaska (Piaskowej Łapy)

 Mianowanie kociąt Różanej Przełęczy zbliżało się coraz szybciej, jednak na początku miało odbyć się mianowanie kociąt tej okropnej samotniczki. Modlił się, aby tylko te kocięta odczepiły się od niego i dostały dużo nowych obowiązków. Wtedy nie będą miały czasu na atakowanie go głupimi pytaniami. Przemierzając obóz, szukał wzrokiem zastępczyni, aby ponownie przypomnieć jej o ich małej umowie. Ciekawiło go to, czy szylkretowa kocica dotrzyma swojej obietnicy i przyzna mu swoje kocię jako ucznia. Mógł sprecyzować które kocię chciał, jednak wtedy ta mogłaby się na to nie zgodzić. Nawet nie zauważył, gdy Piasek pojawił się obok niego. Nie powinien się przygotowywać do mianowania? Nagle do uszu wojownika dotarło pytanie od kociaka. Więc to dlatego zawracał mu głowę? Obszedł go dookoła, przyglądając mu się dokładnie.
 - Powiedzmy, że podzielę się z tobą moją wiedzą, ale jak obiecasz się nie dzielić tym z nikim. - Powiedział po dłuższej ciszy kocur. - Inni powiedzą Ci, że to są głupoty, nawet kłamstwa, jednak oni są głupcami. Co ty na to? - Gdy tylko dostał pozytywną odpowiedź od młodszego kocura, to kontynuował. - Nie ufaj nikomu. Wszyscy tutaj wbiją Ci pazury w plecy, kiedy tylko przyjdzie na to czas. Nawet twoja własna siostra. - Tu przerwał na chwilę, a swój wzrok rzucił na rudą kotkę, która siedziała obok Zięby w żłobku. - Zauważyłeś jej zachowanie? Jakich słów używa, kiedy rozmawia? To nie jest przypadek.
 - Ale… - Zaczął kociak, jednak Hiacynt swą łapą zasłonił jego pysk.
 - Nie skończyłem jeszcze Piasku. Każdy w tym świecie ma swoją rolę, a ona chce ją zmienić. Stąpa po lodzie, który sama stworzyła i który wcześniej czy później rozpadnie się pod nią. A wtedy nie ma już odwrotu. Jeśli uzna Cię za przeszkodę na jej drodze, to mogę Ci zagwarantować, że poczujesz jej pazury na swojej skórze.
 Swój wzrok pokierował na kociaka, który wyglądał na przestraszonego. Tak samo, jak wtedy, kiedy rudy wojownik powiedział mu o tym, że za obozem jest okropnie. Wpatrywał się w kocię do czasu, gdy te nie postanowiło się odezwać.
 - Dziękuje Panu za radę. Muszę już wracać do żłobka. Do widzenia!
 Zwiędły Hiacynt obserwował jak mała, kremowa kulka futra wraca do żłobka. Ciekawiły go myśli, które teraz kręciły się w jego głowie. Czy przyjmie jego radę do serca, czy dalej będzie szedł w to przedstawienie? Pod pewnym kątem przypominał wojownikowi jego z przeszłości.

****

 Trójka kociaków została wreszcie mianowana i na całe szczęście, Hiacynt nie stał się mentorem żadnego z nich. Samo patrzenie jak całe rude rodzeństwo dostaje nie rudych mentorów, było śmieszne. Pysk Lwiej Łapy zapamięta do końca swojego życia. Minęło trochę czasu od ich mianowania, a rudy kocur dostrzegł Piaskową Łapę, wchodzącego do obozu wraz z jego mentorem. Po chwili uczeń został sam, co było idealną porą na rozmowę z kremowym uczniem. Powoli podszedł do niego, a żółte oczy kocura wylądowały na nim.
 - Jak tam Piaskowa Łapo? Podoba Ci się życie jako uczeń czy miałem rację odnośnie tego, co jest za obozem?

<Piasek?>

15 sierpnia 2023

Od Piaska CD. Zwiędłego Hiacynta

 Jak to poza obozem nie było fajnie? Zaniepokoiły go słowa wojownika. Uważał, że świat był pięknym miejscem i nie mógł doczekać się tego, aż zostanie mianowany na ucznia i go pozna. Tutaj w żłobku nie mógł być w końcu sobą. Musiał utrzymywać nienaganną postawę, być grzeczny i bawić się z klasą, czyli cichutko, bez zbędnego biegania, które mierzwiło sierść. 
Na dodatek nie nazwałby swojego dzieciństwa najszczęśliwszym okresem w życiu. Już teraz czuł się dławiony i duszony przez niewidzialną siłę, a teraz dowiadywał się od rudzielca, że będzie tylko gorzej? To dlaczego koty przychodziły na ten świat? Aby cierpieć? Nie potrafił tego pojąć swoim łebkiem. 
— To brzmi strasznie. Jest pan pewien? — dopytywał, mając nadzieję, że kocur zaraz się zaśmieje i powie, że żartuje. 
— Tak. Jestem pewien. Masz. — Przysunął mu łapą mysz, na którą zamrugał oczkami. — Widzisz to? Kiedyś żyła, a teraz jest martwa. Tam jest wieczna walka o przetrwanie. Im lepiej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie. 
Zadrżał wpatrując się w gryzonia, przełykając z trudem ślinę. Zwiędły Hiacynt już robił oczy, jakby sądził, że się popłacze, ale nie znał go i nie wiedział, że był silniejszy niż myślał. Uczono go w końcu, że nie wypadało zachowywać się jak dziecko przed obcymi. 
— Dziękuję za lekcję — miauknął do rudzielca, który chyba ucieszył się, że nie wpadł w ryk. 
Skinął mu głową, po czym zaniósł posiłek jego matce, opuszczając następnie żłobek. Jego słowa obijały mu się w głowie przez resztę dnia. 

***

Niedługo przyjdzie mu zmierzyć się z prawdą przekazaną mu przez Zwiędłego Hiacynta. Jego mianowanie zbliżało się wielkimi krokami. Było praktycznie na dniach. Miał dostać mentora, który pomoże mu przetrwać. Stresował się. Nie wiedział w końcu kto mu się trafi i czy naprawdę będzie tylko gorzej. Dostrzegając w pobliżu żłobka zrudziałego wojownika, rozejrzał się czy mama nie patrzy, po czym szybko do niego podszedł wyuczonym, dumnym krokiem. 
— Przepraszam pana — zwrócił jego uwagę. — Niedługo będę uczniem i chciałem zapytać o rady... Mówiłeś mi ostatnio jak byłem mały, że życie poza obozem jest trudne. Mógłbyś podzielić się ze mną swoją wiedzą? Nie chciałbym wypaść źle przed moim mentorem i chciałbym nieco już wiedzieć o tych sprawach — poprosił go.

<Hiacynt?>

09 sierpnia 2023

Od Zwiędłego Hiacynta CD. Piaska

 Gdyby tylko mógł, to unikałby żłobka jak ognia. Kociaki i użeranie się z nimi, to nie było dla niego. Wolał spokój i ciszę od wrzasków lub pisków tych kulek futra. Nie dość, że były one irytujące, to jeszcze wymagały twojej całej uwagi i nie rozumiały niczego. Były po prostu głupie i dopóki nie zaczną swojego treningu, takie zostaną. Właśnie zmierzał z myszą w pysku do tego właśnie przeklętego miejsca. Jeden z wojowników go tam wysłał, aby przynieść zwierzynę dla Zięby. Mimo iż nie chciał, to musiał to zrobić. Idąc w stronę żłobka, zauważył, że przed nim siedzi jedno z kociąt rudej samotniczki, które niestety rozpoczęło rozmowę, gdy ten się zbliżył.
 Z początku Hiacynt myślał, że może wykorzystać go, aby ten doniósł zwierzynę jego matce, co było dobrym pomysłem, jednak runęło to chwilę później. Może i teraz nie musiał wchodzić do środka żłobka, ale wpakował się w rozmowę z kociakiem. Już miał odchodzić, gdy usłyszał pewne pytanie. Było ono bardzo podobne do tego, które sam wojownik zadawał, kiedy był jeszcze kociakiem. Stanął i odwrócił się w stronę Piasku, świdrując go swym wzrokiem.
 - Mówisz mi, że chcesz wiedzieć, jak wygląda życie poza obozem? - Zapytał rudy kocur, nie odrywając wzroku od mniejszego kota. Gdy otrzymał pozytywną odpowiedź, to kontynuował. - Wyobraź sobie, jak twoim zdaniem wygląda życie poza obozem, ale nie mów mi tego. - Tu poczekał chwilę, aż kociak wykona, to co mu powiedział. - Teraz przekreśl, to co sobie wyobraziłeś, bo to nie jest rzeczywistość. Poza obozem nie ma nic ciekawego, a tym bardziej bezpiecznego. Za każdym razem, gdy stawiasz łapę poza obozem, to ryzykujesz, że już nigdy nie wrócisz do niego na własnych łapach. Życie nie jest ani trochę kolorowe.
 - N...Naprawdę? - Zapytał przerażony kociak. Najwyraźniej nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Ale co innego mógł mu powiedzieć wojownik? Nie mógł go okłamać i wyśpiewać, że poza obozem jest cudownie, bo by mu tylko zrobił nadzieje, które nie byłyby zgodne z rzeczywistością.
 - Tak wygląda świat, w którym żyjemy. Ciesz się, że jesteś jeszcze kociakiem, bo to są najszczęśliwsze księżyce twojego życia. Po nich jest tylko gorzej.

<Piasku?>

06 lipca 2023

Od Piaska do Zwiędłego Hiacynta

 Dzisiejszy dzień był... normalny. Mamusia nieco mu odpuściła i pozwoliła na wyjrzenie ze żłobka. Wydawała się w lepszym humorze. Może udało mu się jej udowodnić, że był idealnym dzieckiem? Spełnił jej jedno z wielu oczekiwań? Miał taką nadzieję! Lubił, gdy się uśmiechała, a nie złościła. Kochał ją całym serduszkiem, chociaż budziła w nim swoimi krzykami strach. 
Obserwował przechodzące koty z miłym uśmieszkiem, który widniał na jego pyszczku. Siedział dumnie i nawet się nie garbił, robiąc to z własnej woli, a nie pod przymusem. Czuł się... odrobine wolny, ale nie aż tak, aby przekroczyć niewidzialną linie swoją łapką i wyjść do świata. Wiedział, że mimo wszystko czujny wzrok Zięby przewiercał go na wskroś. 
I właśnie wtedy padł na niego czyjś cień. Zadarł główkę w górę, stając oko w oko z rudzielcem. Przypominał mu młodszą wersję dziadka, tylko miał zamiast pomarańczowych oczu, niebieskie. 
— Dzień dobry — przywitał się grzecznie ze starszym wojownikiem. W zasadzie skoro już się zbliżył, mógł go wypytać o wiele rzeczy, które skrywał świat! Mama nie powinna być na niego o to zła. Jego rozmówca był rudy, a więc mógł nawiązać z kocurem jakiś bliższy kontakt, nie obawiając się, że da mu po skórze. 
— Cześć... — miauknął nieznajomy, kładąc mysz pod jego łapkami. — To dla twojej matki. Przekażesz? 
Pokiwał łebkiem. Oczywiście, że przekaże! Był bardzo miły, że przyniósł jej coś na ząb. Widząc jak jednak ten ma zamiar właśnie odejść zatrzymał go, swoimi kolejnymi słowami.
— Jak się nazywasz? Ja jestem Piasek. 
— Zwiędły Hiacynt — dostał odpowiedź. 
Dziwne imię... Takie... Niecodzienne i dość smutne. Dlaczego właśnie zwiędły? Nie wyglądał staro, zmarszczek też nie miał. Czyżby to było imię za panowania Kamiennej Gwiazdy, która pogardzała rudymi?
— Czy mógłbyś jeszcze nie odchodzić? — poprosił. — Chciałbym nieco dowiedzieć się o świecie. Ty jesteś wojownikiem, pewnie byłeś poza obozem. Jak tam jest? — Wbił w niego swoje ślepia, czekając z utęsknieniem na opowieść.

<Hiacynt?>