BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cisowa Kołysanka x Potrójny Krok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cisowa Kołysanka x Potrójny Krok. Pokaż wszystkie posty

04 lutego 2022

Od Potrójnego Kroku cd Cisowej Kołysanki

 Naprawdę nie wierzył w to, że kotka tu przyszła z powodów tęsknoty za jego osobą. Nienawidził jej całym sercem. Była w końcu przeklętym kociakiem tej zdrajczyni Fasolowej Łodygi! Za każdym razem, gdy widział ją i jej brata, złość gotowała się w nim tak bardzo, że aż czuł lecącą mu z nosa i uszu parę. Pomimo księżyców, nadal to nie minęło. Ledwo ich leczył! Czasami wręcz wysługiwał się w tym Deszczową Chmurą. To byli jego przyjaciele, nie jego! 
— Nie musisz być takim zrzędą. Specjalnie się dla ciebie tutaj pofatygowałam, a ty tylko "bla, bla, bla, Klan Gwiazd, bla, bla, bla, ." — sparodiowała medyka. — Spędźmy razem trochę czasu. O, właśnie. Opowiesz mi coś o Klanie Gwiazd? Myślisz, że mama tam trafiła? A tata?
Zjeżył się słysząc tą bezczelność w jej głosie. Jak śmiała drwić sobie z Klanu Gwiazdy? Przodkowie chyba za słabo ją pokarali! Powinni odebrać prócz wzroku też język! Wtedy znoszenie jej obecności byłoby znacznie przyjemniejsze! 
Nie miał zamiaru spędzać z nią czasu, jednak kiedy temat przeszedł na Klan Gwiazdy i jej rodziców, aż musiał wypuścić wstrzymywane powietrze i zacząć rozmowę. Czy ona naprawdę była tak tępa i głupia, że nie wiedziała co zrobiła jej matka?! Ile to razy jej o tym mówił! W żadnym wypadku ta zdrajczyni; jego uczennica, nie zasłużyła na miejsca w Klanie Gwiazdy! Złamała kodeks i puściła się niczym panna lekkich obyczajów i to z samotnikiem! Musiał jej ponownie to wyjaśnić, by dała mu raz na zawsze spokój i nie cieszyła się, że jej rodzice byli najcudowniejszymi kotami jakimi znała! 
- Oni? Żartujesz sobie? Twoja matka smaży się w Mrocznej Puszczy! Była medyczką i złamała nasz kodeks! Tego Klan Gwiazdy nie wybacza! Ja również! Obiecała... obiecała przy nich; ja świadkiem, że będzie przestrzegać kodeksu i nie zrobi sobie bachorów, ale zrobiła! Puściła się z twoim ojcem jak pierwsza lepsza! Nie miała szacunku do siebie, do mnie i klanu! Na dodatek nie żałowała tego i wręcz drwiła sobie z przodków! Dlatego nie! Ona nie trafiła do Klanu Gwiazdy, a twój ojciec? Ten co zrobił jej dzieci? Medyczce? Nie wierzę, że on o tym nie wiedział. Musiała mu powiedzieć! A skoro był świadomy i nie wierzył w Klan Gwiazdy, to trafił do Pustki, gdzie będzie błąkał się wieczność! Do Klanu Gwiazdy trafiają koty, które przestrzegają zasad, wierzą w nich i nawracają. Nikt nie lubi zdrajców! Zapamiętaj to! Twoi rodzice byli przeklęci! Tylko ze względu na to, że liderem był jej ojciec, nie została wygnana! Tak to byście błąkali się jako samotnicy, a ją kiedyś i tak by poraził piorun za swoje zbrodnie! Klan Gwiazdy nie zapomina! - zakończył swój monolog, jeszcze gderając pod nosem na tą dzisiejszą młodzież. 

<Cis?>

01 stycznia 2022

Od Cisowej Kołysanki do Potrójnego Kroku

Nudny dzień. Dawne emocje osłabły i koty wróciły do swoich obowiązków. Cisowa Kołysanka i tak za bardzo nie zrozumiała co się stało tamtego dnia, więc dla niej było bez zmian. Jedynie śmierć ojca. Kotka na razie zaprzeczała temu. Nie wierzyła, że to się stało. Ciągle wmawiała sobie, że staruszek akurat wyszedł na polowanie czy patrol. 
Łapy same przypałętały ją do legowiska medyków. Dawno tam nie było. Ciekawe czy staruszek za nią tęsknił. Na pewno. Już nie mogła się doczekać widoku jego rozmazanego starego pyska. 
Pewnym krokiem wkroczyła do jego groty. Zmarszczyła nos, czując zapach pewnego rudzielca. Deszczowej Chmury. To ten lisi łajdak ukradł jej brata. Kiedyś i Pokrzywek byli nierozłączni. A potem znalazł się on. I wszystko zniszczył. Kradziej braci. Cis nie kryła swojej urazy do niego. Na szczęście zdawała się go nie być. Jedynie jego smród unosił się w powietrzu. 
— Czego? —  zgorzkniałe prychniecie rozniosło się po legowisku. 
Cis uniosła pewnie ogon. 
—  To ja! —  krzyknęła radośnie, zupełnie zapominając o niechęci medyka do niej. — Halo? Wujku Trójko?
— Yhhh... Klanie Gwiazdy ratuj. Czego chcesz?
Cisowa Kołysanka zaśmiała się cicho i podeszła bliżej źródła niezadowolonych stęknięć. 
— Poczucie humoru nie opuszcza cię na starość. — stwierdziła, siadając jak najbliżej kocura. — Stęskniłam się. Ty pewnie też. Widzę to w tych twoich zgorzkniałych małych ślipiach. 
Kocur wymamrotał coś pod nosem. 
—  Ty nic nie widzisz przecież — prychnął. — Nie odpowiedziałaś. 
Cisowa Kołysanka westchnęła. 
— Nie musisz być takim zrzędą. Specjalnie się dla ciebie tutaj pofatygowałam, a ty tylko "bla, bla, bla, Klan Gwiazd, bla, bla, bla, ." — sparodiowała medyka. — Spędźmy razem trochę czasu. O, właśnie. Opowiesz mi coś o Klanie Gwiazd? Myślisz, że mama tam trafiła? A tata?


<Trójko?> 


22 kwietnia 2021

Od Potójnego Kroku cd Cisowej Łapy

 — Dzień dobry proszę pana! — rzuciła kotka, siadając wygodnie w legowisku ku rozpaczy liliowego. — Bo, wie pan, ta tajemnicza choroba… I martwię się, że to moja wina. Bo moi rodzice złamali kodeks. Czy to moja wina? Czy ta choroba to moja wina, panie Potrójny Kroku? 
Wpatrywał się w przeklęte kocię Fasolowej Łodygi. Dziwił się, że jeszcze dychała. Strzyżyk szybciej zdechła od uderzeniem piorunem za te jej ciąże. Cóż za niesprawiedliwość. Ale tak naprawdę nie podchodził do choroby jako kary od Klanu Gwiazdy za narodzenie Cisowej Łapy i jej brata. To... Było genialne! Młoda chyba naprawdę wzięła do serca opinię wiernych kotów, które uświadomiły jej, co zrobiła jej matka. Nie powinna w ogóle się urodzić! Jednak się stało. Kodeks został złamany. Jednak... Czy wścieklizna była karą? W Klanie Burzy Konwaliowe Serce również zaszła w ciąże i urodziła kocięta. Wtedy też Klan Gwiazdy zesłał im pożar. Z tego co się orientował Jeżowa Ścieżka nie miał uczniów, więc... za co była ta kara? Bo wiedział, że zaczęła się właśnie od Klanu Burzy. Dopiero niedawno zakażona zwierzyna zaczęła zapuszczać się bardziej na ich tereny. 
- Nie wiem. Może. Klan Gwiazdy jeszcze nie ukarał twej matki za zbrodnie jakich się dopuściła. Jednak wierzę, że jej kara nie objęłaby całego klanu. Ja jestem wiernym medykiem i przodkowie to wiedzą. Prędzej ukaraliby was, całą waszą rodzinę niż sprowadzali na ogół chorobę. Więc nie. To raczej nie twoja wina - w końcu zdecydował. 
Chyba to zaskoczyło młodą, bo milczała jeszcze chwilę, trawiąc jego słowa. W tym czasie zabrał się za mielenie kamieniem pewnej rośliny. Miał nadzieję, że wynajdzie lek na wściekliznę i cały czas pracował. Na razie nic co podawał chorym, nie zadziałało, a oni skończyli z pianą na pysku, dusząc się w dole, który de fakto, stawał się ich grobem. Ale lepsze to niż gdyby byli wolni i atakowali każdego, rozsiewając to cholerstwo na cały klan. 
- Masz jeszcze jakieś pytania? Jesteś chora? Boli cię coś? Czy tylko przyszłaś zapytać o to? 

<Cisowa Łapo?>

13 kwietnia 2021

Od Cisowej Łapy cd. Potrójnego Kroku

 przed wścieklizną

— Zjedz to i wracaj spać. Po tym zaśniesz. — miauknął kocur, układając pod jej łapami nasionko maku.
Cisowa Łapa może nie ufała jakoś specjalnie liliowemu, ale stać się jej nic nie stanie, no nie? Szybko połknęła mak, a czując coraz bardziej naciskającą na nią senność, ruszyła w stronę legowiska uczniów.
— Dziękuje Potrójny Kroku! — rzuciła jeszcze na odchodne, ziewając szeroko.
Teraz leżąc spokojnie w swoim posłaniu po prostu, zwinęła się w kłębek, zamykając oczy. Wkrótce spała już, tak głęboko, jak tylko głęboko można spać.

***

w trakcie, gdy wścieklizna zaczynała panoszyć się po kw

Życiem Cisowej Łapy, zawładnął strach. Co dzień na treningu, poza Dymnym Niebem, towarzyszył jej jeszcze jakiś inny kot i jego uczeń.
Tajemnicza choroba panoszyła się w klanie, a wszystko praktycznie zlało się w jedno, wyznaczane tylko kolejnymi wschodami słońca. Powoli ciało srebrnej zaczęło odmawiać posłuszeństwa zmęczone ciągłym stresem, a mimo to bała się znów odwiedzić medyka.
Co, jeśli pomyśli, że jest zakażona?
To było jedno, drugą sprawą, było to, że kotka miała wrażenie, jakby to ONA przyciągnęła choróbsko.
W końcu Fasolowa Łodyga i Huraganowe Wzgórze zasługują na karę, prawda?
Tak mówiła pani Płonąca Waśń i wiele innych kotów. Coś musiało w tym być! Może to właśnie to choróbsko było karą? W końcu, z sercem pełnym wątpliwości wybrała się do Potrójnego Kroku i Deszczowej Łapy. Nadzieja gasnęła ostatnia.
Wchodząc do legowiska, usłyszała jedynie starszego medyka. No cóż.
— Dzień dobry proszę pana! — rzuciła kotka, siadając wygodnie w legowisku ku rozpaczy liliowego. — Bo, wie pan, ta tajemnicza choroba… I martwię się, że to moja wina. Bo moi rodzice złamali kodeks. Czy to moja wina? Czy ta choroba to moja wina, panie Potrójny Kroku? 


<Potrójny Kroku?>

04 marca 2021

Od Potrójnego Kroku cd Cisowej Łapy

 Usłyszał szuranie łapek. Kogo to niesie o tej porze? Było już bardzo późno. Uniósł łeb i spojrzał w stronę wejścia. Nie spał, ponieważ oczywiście pracował nad swoim wynalazkiem, który "uratuję" umysł Deszczowej Łapy. Kociak; bo inaczej nie da się go określić, swoim zachowaniem go tak denerwował, że już sam nie wiedział co o nim miał myśleć. Z jednej strony czuł potrzebę nauczenia go myślenia, ale z drugiej chciał go wywalić na zbity pysk. Jedyne co go powstrzymywało to jego płacz, który śnił mu się, aż po nocach. Nie lubił płaczących kociąt. Czuł wtedy dziwne poczucie winy.
W wejściu stanęła znajoma sylwetka, która przekroczyła próg legowiska. 
— Deszczowa Łapo? — miauknęła cicho, jakby w nadziei, że spotka tylko tego mniej strasznego medyka. — Potrójny Kroku? Halo?  
Co ona tu robiła? Czego chciała? Uniósł się na łapy, po czym wynurzył z mroku. Cisowa Łapa oczywiście go nie widziała, bo słyszał plotki o tym, że urodziła się ślepa. Taka kara spotyka kociaki od niewiernych medyczek! Mogły wybrać sobie inną matkę, a jego Fasolę zostawić w spokoju. Wtedy wszystko byłoby dobrze. Nadal by mu pomagała, a może nauka Deszczowej Łapy, spadłaby na nią, a nie na niego. Miałby spokój.
- Czego? - warknął, a kotka aż podskoczyła na tak niespodziewany, zdziadziały głos.
Pewnie liczyła na pomoc od swojego kolegi. Niestety. Deszczyk spał jak zabity, po wycisku jaki mu zrobił. 
- Nie mogę spać - wyjaśniła swój problem koteczka. 
Zmarszczył czoło. Nie mogła? Miała jakieś koszmary? Dotknął ogonem jej ciała, aby wiedziała, gdzie był i popchnął, zachęcając do wejścia głębiej. Usadowił ją na mchu, po czym wbił w nią wzrok. 
- Masz koszmary? Śnią ci się dziwne koty z gwiazd? - dopytywał. 
Wszystko co wiązało się z ingerencją przodków go ciekawiło, dlatego postanowił najpierw wypytać o to małą.
- Nie. Nie mogę po prostu zasnąć - wyjaśniła. 
Nieco się zawiódł. Liczył na jakiś znak od Klanu Gwiazdy, ale najwidoczniej przodkowie nie byli tak łaskawi. Podniósł się na łapy, po czym skierował do składziku, gdzie leżały zioła. Szybko złapał ziarno maku, po czym wrócił do uczennicy. Położył ziarenko pod jej łapkami, aby je wyczuła. 
- Zjedz to i wracaj spać. Po tym zaśniesz. - miauknął, czekając aż mała zje i da mu pracować dalej.

<Cisowa Łapo?>

01 marca 2021

Od Cis (Cisowej Łapy) CD. Potrójnego Kroku

— No już! Spadaj! — Potrójny Krok ustawił srebrną w pozycji, wskazującej żłobek i popchnął łapą.
Cis syknęła tylko i ruszyła przed siebie. Chciała pomóc! Co było nie tak z kocurem, jeśli nie chciał pomocy?
Najwyraźniej coś było mocno nie tak, a kotka wróciła do matki, która pouczała swoją córkę, że nie wolno tak bez pytania wybiegać ze żłóbka. A Cis nie wiedziała nawet za bardzo co o tym myśleć.

***

Cisowa Łapa starała się być jak najlepszą wersją siebie. Naprawdę się starała. Starała się też chodzić spać, gdy tylko w legowisku uczniów zaczynało się ściemniać. Czasami, jednak nie wychodziło, przez co leżała w nocy, roztrząsając wszystko. Zwykle zaczynała na pojedynczych myślach, jak na przykład, to jak beznadziejnie poszło jej na treningu. Późniejsze myśli były coraz bardziej splątane i bezsensowne, takie, jakie tylko Cisowej Łapie mogły przyjść do głowy. Pewnej nocy zupełnie nie mogła, jednak zasnąć. To była już druga taka z kolei, a zmęczona srebrna kocica wywlekła się z legowiska uczniów, kierując się prosto do medyków. Pręgowana słyszała kiedyś, że mają jakieś zioła na sen, które może, by jej pomogły. Weszła do legowiska, mając tylko nadzieję, że któryś z kocurów nie będzie spał.
— Deszczowa Łapo? — miauknęła cicho, jakby w nadziei, że spotka tylko tego mniej strasznego medyka. — Potrójny Kroku? Halo?  

<Potrójny Kroku?>

05 lutego 2021

Od Potrójnego Kroku cd Cis

 — Proszę pana, czemu wydaje się pan zły? — zapytała Cis, naiwnie spoglądając na Potrójny Krok swoimi lekko zamglonymi ślepiami.
Spojrzał na to małe coś. Czy naprawdę dzieciarnia nie mogła dać mu spokoju? Nie miał ochoty na znajomości przeklętych kociaków. A, że było to jedno z dzieci Fasoli to czuł. Jej zapach unosił się w powietrzu, gdy to małe tylko do niego podeszło. 
- Bo mam zły humor. - warknął w jej stronę. 
Ostatnio miewał problemy natury umysłowej. Doskwierał mu smutek i brak chęci do wszystkiego. To jednak się zmieniło, kiedy ujrzał Huragana, czyli... tego fagasa Fasoli co zrobił jej bachory. Wtedy odżyła w nim chęć zemsty i wigor, który dawno już utracił. Chodził przez to zły i niezadowolony. No! Ale to już coś nowego, prawda? Dodatkowo wykorzystywał swoją siostrzenicę Płonącą Łapę, teraz Płonącą Waśń, do niecnych celów. Nigdy nie sądził, że rudo-czarna kupa futra może być tak użyteczna. 
- Czemu pan ma zły humor? - dopytywała jak to kocię. 
- Bo tak. Każdy może mieć zły humor bez powodu. 
Mała najwidoczniej się zdziwiła. Pewnie spodziewała się rozczulającej rozmowy o jego problemach. 
- Pachnie pan roślinkami - w końcu stwierdziła, węsząc.
No. Było to prawdą, w końcu przesiadywał w jaskini pełnej ziół. 
- No to co? Nie mogę? Wracaj do matki - Odepchnął ją łapą. 
Naprawdę nie miał chęci niańczyć nie swoje bachory. Od razu udał się w stronę legowiska medyków, tylko że... nie sam. Młoda nadal za nim podążała.
Zatrzymał się i odwrócił do niej pysk.
- Ślepa jesteś? To nie w tę stronę! Żłobek jest tam! - Wskazał kierunek łapą. 
Co on takiego zrobił, że kociaki lgną do niego niczym do świeżego mleka? Nie był kotką, ani nikim z ich rodziny. No dobra był... W końcu Fasolowa Łodyga była jego ciocią, więc gówniaki byli jego kuzynostwem. Ale to i tak nie sprawiało, że chciał się z nimi integrować. Powinny znaleźć sobie znajomych w swoim wieku, a nie zawracać ogon. 
- No już! Spadaj! - Ustawił ją w pozycji, wskazującej żłobek i popchnął łapą.

<Cis?>