BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cisowa Kołysanka x Motyli Trzepot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cisowa Kołysanka x Motyli Trzepot. Pokaż wszystkie posty

16 stycznia 2022

Od Motylej Łapy CD. Cisowej Kołysanki

Osłupiała, gdy tylko treść polecenia mentorki dotarło do niej, a jej mózg zdążył to przetrawić. Zastrzygła uszami, a te momentalnie wydawały się zyskać na masie i ciążyły jej na czubku głowy. Panującą wówczas cisza zrobiła się niezręczna, bowiem młodsza nie była w stanie wykrztusić z siebie ani jednego słowa, które mogłoby sprezentować rodzące się w niej oburzenie. Zaproponowana przez srebrną kotkę czynność brzmiała jak dodatkowe i zbędne utrudnienie do ich nieefektywnych treningów, aniżeli coś, co miałoby pomóc żółtookiej zbliżyć się do mianowania.
Pomarańczowe ślepia wpatrywały się w krzak nieznanych uczennicy kwiatków. Szylkretka nie rozumiała, dlaczego wojowniczka tak często zwraca uwagę na wszystko dookoła, tylko nie na nią. Motyla Łapa była w końcu taka piękna, że podziwianie jej powinno być obowiązkiem, który zarazem stanowiłby czystą przyjemność. Irytowała się małą ilością komplementów, a teraz miała dodatkowe powody, by wyrazić swoje niezadowolenie.
- Z całym szacunkiem, Cisowa Kołysanko - zaczęła, powstrzymując się od wybuchu zbierającej się w niej złości. Starała się zachować pozory miłej i kulturalnej, lecz pomysł mentorki bardzo nie przypadł jej do gustu - ale czy czujesz się dzisiaj dobrze? Nie powinnaś przypadkiem odwiedzić Potrójnego Kroku? Jak zamknę oczy, to nie będę widzieć niczego, wpadnę na jakiś korzeń i pobrudzę sobie całe futro! - miauknęła z przejęciem, owijając się ogonem i czule liżąc jego koniec. Chciała w ten sposób podkreślić, jak wielką stratę mogliby odczuć.
- Wątpisz w skuteczność moich metod nauczania? - Padło pytanie. - Podwyższasz mój autorytet?
- Nie - odparła natychmiastowo, kręcąc głową. - Nie chcę być po prostu brudna. W życiu nie doczyszczę potem swojej sierści! Widziałaś, jak niektórzy czasem wyglądają? Jak jakaś ożywiona kula brudu, ja nie chcę zniżyć się do ich poziomu - prychnęła, z pogardliwą myślą o wspomnianych członkach klanu.
- To trzeba było kierować swój tyłek do leża medyków - stwierdziła zobojętniała. - Logiczne, że jako wojownik będziesz się brudzić. Nie ma co się tak przejmować tym futrem, niektórzy nawet na to nie zwracają uwagi - dodała, w czym szylkretka wyczuła pewną aluzję, ale to zignorowała.
- Ale ja mam takie ładne, takie kręcone! Inni nie mają! - kontynuowała swój bunt. - Poza tym, medycy nie mogą mieć dzieci. Ja będę je kiedyś miała, a nie wolno być takim nieposłusznym wobec zasad ustalonych przez Klan Gwiazd. Przecież wszyscy wiedzą, jak źle kończą takie kotki, które bawią się w matkowanie i uzdrawianie na raz - mruknęła. Nie miała oczywiście pojęcia o historii rodziny Cisowej Kołysanki i o losie Fasoli. Polegała na tym, co słyszała od najbardziej zagorzałej wielbicielki przodków, czyli swojej babci - Jastrzębiego Podmuchu. Nie było usprawiedliwień na takie czyny.
- Ty to lepiej skup się na treningach, bo twoim największym problemem będzie szukanie nowego domu, poza terenami klanu - ostrzegła ją. W tym momencie czarna wydawała się rozpraszać wokół siebie chłodną aurę. Atmosfera zrobiła się znacznie napięta.
- Bezsens. Jastrzębia Gwiazda nie powinien wyrzucać kogoś tak pięknego jak ja, to dopiero byłaby strata. Głupi jest, ty za to mogłabyś zostać liderką i mnie mianować - stwierdziła, próbując naprawić sytuację. Mentorka już nawet nie próbowała na nią patrzeć. Spoglądała w kompletnie przeciwnym kierunku.
Szylkretka głośno westchnęła, zerkając na swą czystą i zadbaną sierść, która zaraz przestanie być już taka ładna. Zamknęła niechętnie oczy, od razu czując, jak staje się bezradna wobec świata.
- Nic nie widzę - miauknęła, zmarkotniała. - Możesz mi powiedzieć, co mam zrobić? Jeśli chcesz, bym biegała tak cały trening, to prędzej odbędzie się mój pogrzeb, niż ceremonia mianowania - dodała, drgając. Coś zaszeleściło z jej lewej strony, ale nie potrafiła ustalić, co to mogło być. Powiew wiatru? Zwykła mysz? Inny gryzoń?
Skrzywiła się, próbując na wyczucie zlokalizować położenie Cis. Gdyby ta raczyła się odezwać, byłoby łatwiej. Cisza niemalże w sposób absurdalny zagłuszała Motylkowi myśli. Wciągnęła nosem powietrze, starając się odnaleźć w ten sposób wojowniczkę, jednak las miał wiele swoich własnych zapachów, więc wszystko jej się mieszało. Przechyliła się na bok i czując chropowatą korę drzewa, cicho pisnęła.
- Albo się odezwiesz, albo przestaję się w to bawić. Trenuj mnie normalnie - poprosiła, zaciskając mocniej powieki.

<Cisowa Kołysanko?>

28 grudnia 2021

Od Cisowej Kołysanki CD. Motylej Łapy

Cis uśmiechnęła się dumnie. Jej uczennica naprawdę miała łeb na karku. Widać było, że będą z niej koty. Chłonęła jej mądrości w takim tempie, że nim zdąży Cis mrugnąć kotka stanie się wojowniczką. Chrząknęła donośnie, sprowadzając na sobie spojrzenie uczennicy. 
— Czynisz postępy, młoda. Jestem pewna, że zostaniesz najszybciej z rodzeństwa. Ze wszystkich szkolących się uczniów. — orzekła z powagą wojowniczka. — Nie traćmy pazurów na te marne pokraki. — prychnęła, wskazując ogonem na krzewy, a przynajmniej gdzie wydawało jej się ze stały. 
Wiatr zmienił kierunek, niosąc ze sobą nowe zapachy. Srebrna otworzyła pysk, starając się wyłapać jak najwięcej z nich. 
— Czuję mysz. Myślisz, że zdołasz upolować? — rzuciła rudo-czarnemu kształtu wyzwanie. 
Zapach determinacji upewnił kotkę, że Motyla Łapa spróbuje podjąć się tego wyzwania. 
— Na pewno. — odparła z gracją kotka. — Nic mi nie pokażesz? — zapytała, zerkając na kotkę. 
Cis trzepnęła łapą.
— Idź na żywioł. Potem będziesz się uczyć na własnych błędach. Tak robią inteligentne koty. Tylko głupcy unikają błędów i myślą, że mogą być idealni. — miauknęła mądrze. — Spójrz z resztą na tego buca Jastrzębią Gwiazda. — mruknęła pod nosem. 
Szylkretowy kształt rozejrzał się, próbując zlokalizować mysz.  
— Jak mam ją znaleźć. — miauknęła. — Nigdzie jej nie widzę. 
Srebrna kotka uśmiechnęła się lekko. 
— Próbuj na własną łapę. — odparła lekko. — Powiem ci jak ją spłoszysz. 


* * *

Spoglądała z niezadowoleniem na rudo-czarny kształt. Słuch miała sprawny i słyszała już o awansie jej braci. Więc dlaczego jej uczennica nie została mianowana? Podejrzewała, że to przez gburowatość i zazdrość Jastrzębiej Gwiazdy, lecz nie mogła i jego obarczyć całą winą. Kotka zdawała się nie łapać jej lekcji. Bezsensownie skupiała się na wzroku jakby jedynie ten zmysł miała. Atakowała ją źle. Polowała źle. Hałas, który produkowała podczas poruszania się przez ściółkę leśną gnębił Cisową Kołysankę po nocach. 
— Koniec z tym.
Motyla Łapa wbiła za pewne zdziwione spojrzenie w mentorkę. 
— Z czym?
Cis pocmokała, kręcąc łbem. 
— Z tym wszystkim. — miauknęła, wskazując na kotkę. — Zamykaj ślipia. Dziś poćwiczymy walkę bez wzroku. Może w końcu zrozumiesz swe błędy, młoda. 

<Motyla Łapo?>

01 grudnia 2021

Od Motylej Łapy CD. Cisowej Kołysanki

Przysłuchiwała się kotce z uwagą. Mówiła o wszystkim z takim zapałem i z taką pewnością w głosie, że nie sposób było zwątpić w jej słowa. Motylej Łapie się poszczęściło, trafiła na mentorkę idealną pod każdym względem. Co prawda srebrna ani razu nie spojrzała jej w pysk, ale młoda uznała to za część treningu. Cisowa Kołysanka zdawała się nieumiejętnie błądzić wzrokiem po jej ciele, jakby nie potrafiła się zdecydować, gdzie patrzeć w momencie zwracania się do uczennicy.
- Skoro Krocząca Gwiazda ma mysi móżdżek, to dlaczego jest liderką? - spytała żółtooka, nie rozumiejąc tej kwestii. Nie dość, że bura była brzydka, to jeszcze wychodziło na to, że była też głupia. Szylkretka nie pojmowała, jak ktokolwiek mógł dopuścić do władzy takiego nieudacznika, skoro z pewnością znalazłby się ktoś lepszy do tej roli.
- Świat niestety nie jest sprawiedliwy, czego świadkiem sama jesteś. Nie należy jednak ulegać ustawionym przez kogoś zasadom, bo nie zawsze są one słuszne. Niektóre koty próbują tylko ułatwić życie sobie, mając innych gdzieś. Nie możesz nigdy pozwolić, by ktokolwiek cię zmanipulował. Broń się przed głupimi, by nie zarazili cię swoją bezmyślnością - rzekła, jakby prawiła najwyższą mądrość.
Motyl nawet w to wierzyła. Chociaż dla niej najważniejszą wartością było piękno, tak nie uważała, by słowa kotki miały być kłamstwem. Nie widziała sensu w tym, by być przez mentorkę oszukiwaną.
- To głupota jest zaraźliwa? Można się nią zarazić przez dotyk? Bawiłam się niedawno z bratem, nie chcę skończyć jak on... - wymamrotała z lekka przestraszona byciem drugą wersją Jadowitej Łapy.
- Tylko przez rozmowy. W kontaktach fizycznych nic ci nie grozi, ale im dłużej słuchasz takiej absurdalnej paplaniny, tym większe szanse, że takowa durnowatość przejdzie na ciebie - ostrzegła, na co uczennica pokiwała ze zrozumieniem główką. Będzie musiała mniej rozmawiać z rudzielcem, bo skończy jak bezużyteczna maruda.
- To co teraz będziemy robić? - zapytała, podekscytowana samą myślą wyjścia poza obóz. - Mam nadzieję, że tam, dokąd idziemy, nie będzie tak dużo błota. Nie mogę się ubrudzić, bo nie będę w stanie wyczyścić się do jutra - dodała z takim przerażeniem, jak gdyby była to największa krzywda, jaka może zdarzyć jej się w życiu.
Jej kręcone futerko było przecudowne, miało wspaniałą barwę i wyróżniało ją z tłumu, czyniąc ją znacznie piękniejszą od reszty. Nie mówiła tego na głos, by nikomu nie było smutno, ale jak wiadomo - każdy ma oczy i widzi różnicę między jej urodą a własną. Ona była oryginalna, jedyna na wszystkie te klany, zamieszkujące las czy tam jego okolice.
- Zobaczysz - odparła tajemniczo srebrna, omal nie wpadając na stos liści. - Kto tutaj stoi?!
- Przecież to liś... - urwała, przypominając sobie wcześniejsze słowa Cis. Wszystko może być jej przeciwnikiem. - To wróg - stwierdziła ze śmiertelną powagą w głosie.

<Cis?>

30 października 2021

Od Cisowej Kołysanki CD. Motylej Łapy

Cis uśmiechnęła się. Rudo-czarny kształt jej schlebiał. Krocząca Gwiazda z resztą też. W końcu poszła po rozum do łba i dała jej ucznia. Na pewno wyszkoli to szybciej niż Jastrzębi Cień swojego. I wtedy liderka zrozumie, jaki błąd zrobiła i zdegraduje tego durnia. 
— Widać, że masz coś we łbie. — pochwaliła swojego ucznia, nie wiedząc za bardzo, na którą część rudo-czarnego kształtu spoglądać. 
Wstała dumnie i ruszyła przed siebie. 
— Podążaj za mną, a staniesz się wielkim wojownikiem. Swoim blaskiem przyćmisz tych bezwartościowych idiotów jakich tu widzisz. — wskazała łapą grupę kolorowych kształtów przed sobą. 
Jej uczennica zatrzymała się, niepewnie spoglądając w tamtą stronę. Chyba. Cisowej Kołysance naprawdę trudno było stwierdzić jaką pozycję przybrał rudo-czarny kształt. 
— To są... krzaki. — miauknęła Motyla Łapa. 
Cisowa Kołysanka westchnęła się i odwróciła się. 
— Musisz się jeszcze wiele nauczyć. — odparła. — Każdy jest twoim przeciwnikiem jeśli odpowiednio na to spojrzysz. Te krzaki może jedynie wydają się niegroźne. Lecz podczas biegu będą cię hamować. Zatrzymywać. Spowalniać. Niczym przeciwnik. — tłumaczyła pokrętnie, by nie wyjść na debila. 
Zmrużyła jedno oko. 
— Rozumiesz już?
Motyla Łapa zamilkła na uderzenie serca. 
— Wydaje mi się, że tak. 
Srebrna uśmiechnęła się. Wyprostowana ruszyła dalej, starając się wyminąć rzekome krzaki. Nie żeby wierzyła, że faktycznie tam jakieś były. 
— Oprowadzanie po terenach Klanu Wilka i pokazywanie granic to czysty debilizm. To ogranicza twój potencjał. Tereny twojego klanu są tam gdzie ty jesteś. Ponieważ to nie ziemia tworzy Klan Wilka. To my go tworzymy. Więc nigdy nie daj sobie wmówić tak często powtarzane przez Klifiaków i Burzaków kłamstwo, że przekroczyłaś granicę. To oni ją przekroczyli. To ich należy ukarać. — dalej paplała w najlepsze, czując jak potęga wiedzy i doświadczenia, którego nie posiadała, gubiąc się zwykle pomiędzy drzewami, rośnie. — Masz farta, że dostałaś mnie, a nie jakiegoś szablonowo myślącego debila. Krocząca Gwiazda pomimo swojego mysiego móżdżka czasem potrafi zrobić coś dobrze. — mruknęła do kotki, uśmiechając się. 

<Motylku?>

14 października 2021

Od Motylka(Motylej Łapy)

Była pełna podziwu dla samej siebie za to, że tyle wytrzymała w towarzystwie braci w żłobku. Każdy inny kot mógłby już dawno oszaleć, ale nie, ona była zbyt idealna na niepotrzebne wybuchy złości. Dama zawsze zachowuje się prawidłowo, ma szacunek do innych i jest miła - a więc same pasujące do niej cechy. Codziennie oczekiwała pochwał za jej drobne sukcesy, bo przecież widać, jak się stara w każdej dziedzinie, za którą tylko przyjdzie jej się zabrać.
A teraz, kiedy ukończyła 6 księżyców, nastał czas opuszczenia kociarni, w której to stawiała swoje pierwsze kroki i spędziła swoje dzieciństwo. Wydawało jej się, że ledwo co wczoraj przyszła na świat, a już dzisiaj pcha się na kolejny etap życia. Nie będzie już beztrosko przesiadywać całe dnie u boku matki, wymieniając kąśliwe uwagi z Jadem, bądź, próbując się bawić z Listkiem. Zacznie swój trening, wprowadzający ją w dorosłość. Nauczy się polować, walczyć i robić inne rzeczy, należące do wojowniczych obowiązków. Cokolwiek by się nie działo, była pewna, że będzie najlepsza i przyniesie powód do dumy swym rodzicom.
Od rana widziała zadowolenie w oczach rodzicielki. Najpierw zadbała o pielęgnację tamtej pary mysich móżdżków, a potem zajęła się córką. Motylek mruczała, gdy Rozkwitający Pąk czule lizała ją po głowie, pomagając w ten sposób jak najlepiej zaprezentować się przed całym klanem, w tak ważnym dla jej pociech dniu.
- Nie wierzę, że tak szybko dorastacie - mruknął Dymne Niebo, niepewnie wchodząc do kociarni i posyłając rodzinie delikatny uśmiech. Rudzielec przysiadł przy partnerce i spojrzał na swe potomstwo. Każdy z trójki wydawał się podekscytowany, bowiem wszyscy mieli jakieś cele i właśnie nadchodziła szansa na spełnienie swoich marzeń.
- A dopiero co otwierały ślepia i wywracały się o własne łapy - wyszeptała niebieska, trącając nosem naburmuszonego Jada. - Hej, rozchmurz się, to twój wielki dzień. - Uśmiechnęła się. - Jestem pewna, że dostaniecie wspaniałych mentorów i będzie w przyszłości najlepszymi wojownikami Klanu Wilka.
- Oczywiście, mamusiu! Będę tęsknić za twoją obecnością, ale obiecuję zaopiekować się tamtą dwójką, żeby się nie pozabijali w nowym legowisku! - wyrzuciła z dumą szylkretka, spoglądając z wyższością na braci. - Będę ich pilnować, by nie przynieśli naszej rodzinie wstydu! - zagwarantowała.
Karmicielka tylko parsknęła cicho, rozbawiona zirytowanymi spojrzeniami synów, którzy wydawali się być gotowi do zabicia siostry samym wzrokiem. Listek uchylił pysk, by coś powiedzieć, ale donośny odgłos liderki z zewnątrz, zwrócił ich uwagę.
Wyszli gromadką ze żłobka, wiedząc, co ich czeka. Podeszli do wyznaczonego miejsca, a Motylek w ostatniej chwili przytuliła się do łapy matki, a potem ojca, mrucząc cicho, że ich nie zawiedzie.
Pewnym krokiem stanęła przy braciach, oczekując rozwoju wydarzeń.
Bura kotka stanęła na jednym z wyżej położonych miejsc. Wyglądała jak milion nieszczęść, co młoda skomentowała tylko w głowie. Jak można aż tak o siebie nie dbać? Ona z pewnością nigdy tak nie skończy, jest na to za piękna.
- Klanie Wilka! Dzisiaj trójka kociąt ukończyła odpowiedni wiek, by rozpocząć swój uczniowski trening. - Głos miała tak ponury i pozbawiony wszelkich chęci do życia, że Motyl już jej nie lubiła. - Motylku, ukończyłaś sześć księżyców i nadszedł czas, abyś została uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Motyla Łapą. Twoim mentorem będzie Cisowa Kołysanka. Mam nadzieję, że Cisowa Kołysanka przekaże ci całą swoją wiedzę. - Jej brak emocji w tej wypowiedzi sprawił, że szylkretka wątpiła we słowa "mam nadzieję".
Spoglądała z ekscytacją na ładną kotkę, która się do niej zbliżyła. Przynajmniej ktoś tu dba o siebie, a w dodatku ma piękny kolor futerka. Uśmiechnęła się, kiedy trąciła nos swojej nowej nauczycielki. W wyglądzie wojowniczki nie pasowały jej tylko pomarańczowe ślepia, bo były dziwnie zamglone, ale postanowiła się tym nie przejmować.
Przeczekała mianowanie braci, patrząc, jak ich mentorami stają się jacyś Rubinowe Futro i Wydrzy Las. Była zadowolona, bo jej zapewne trafiło się najlepiej.
- No więc - zaczęła, kiedy wszyscy ochłonęli z emocji, a ona została z kotką sam na sam - nauczysz mnie czegoś przydatnego, prawda? Wyglądasz na bardzo mądrą i doświadczoną! I masz bardzo ładne futro, podoba mi się kontrast między twoimi czarnymi pręgami a resztą sierści! - paplała, chcąc zaprezentować się z jak najlepszej strony. Parę komplementów nie zaszkodzi, zazwyczaj działają na koty, a tu pewnie też jej standardowa taktyka podlizania się zostanie przyjęta.

<Cis?>