- Rozkaz - mruknąłem tylko, wstając i od razu.
- Możesz iść. Odwiedź Liliową Łodygę - Przywódczyni Klanu Wilka machnęła ogonem, odprowadzając mnie wzrokiem.
Bla, bla bla. "Zbożowy Cierniu, zrób to, Zbożowy Cierniu, zrób tamto...". Mam już poniekąd dość tego imienia. Niby imię daje przynależność do klanu i takie tam, ale bez przesady. Imię Zbożowy Cierń nawet nie ma głębszego sensu.
Cierń nie może być zbożowy, myślmy racjonalnie!
Eh, z resztą, doskonale wiedziałem, że nie wolno mi wychodzić samotnie, szczególnie teraz. Sam się prosiłem o robotę, to teraz muszę ją wykonywać.
Liliowa Łodyga jest karmicielką, więc pewnie będę musiał jej pomóc, czy coś...
- Dobry - przywitałem się z karmicielką.
- O, witam przybysza - odezwała się, kiwając łebkiem na powitanie. Odpowiedziałem jej tym samym.
- Przybyłem, aby... W sumie nie wiem po co, ale Milcząca Gwiazda poprosiła mnie o to, więc jestem - oznajmiłem.
- Oh, akurat w tej chwili nie potrzebuję żadnego... Wsparcia, ale bardzo dziękuję - miauknęła cicho.
- Dobrze. W takim razie nie przeszkadzam - odpowiedziałem, kierując się tym razem do Jaszczurzego Ogona. Zobaczyłem sylwetkę starszego w oddali. Zbliżyłem się do niego, witając się krótko.
- Witam, Jaszczurzy Ogonie. Milcząca Gwiazda poprosiła mnie o odwiedzenie Cię. Potrzebujesz może czegoś?
- W tej chwili nie. Ale przyjdź potem - poprosił krótko.
- W porządku. Bywaj - mruknąłem tylko i odszedłem. Szczerze powiedziawszy, nie wiedziałem na czym ma polegać "odbudowa obozu". Może kogoś zapytam?
Moim oczom, jakby na zawołanie ukazał się nieznajomy kot. Podbiegłem do niego i miauknąłem głośno:
-Przepraszam, wiesz może jak mogę pomóc w odbudowie obozu? Przywódczyni zleciła mi to zadanie, ale nie wiem, co mam właściwie zrobić.
<Ktoś, coś?>