BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamienna Agonia x Splątane Futro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamienna Agonia x Splątane Futro. Pokaż wszystkie posty

02 lipca 2022

Od Kamiennej Agonii CD. Splątanego Futra

 — No i co, jesteś zadowolona? — parsknęła cicho Splątane Futro. — Nie jestem szczęśliwa i nie rozumiem dlaczego. Czy to daje ci satysfakcję?
Czarna podniosła pysk znad piszczki, której resztki właśnie dojadała, zdziwiona i zmieszana nietypowym pytaniem, zwłaszcza z pyska kogoś takiego jak ona. Splątane Futro jednak nie była taka jak Rozżarzony Płomień. Nie była zaciętą rasistką, bezgranicznie popierającą Piaskową Gwiazdę. Ilekroć próbowała odczytać cokolwiek z jej pyska, zwyczajnie nie potrafiła.
— Nie, Splątane Futro. Czemu miałabym się z tego cieszyć? Twoje nieszczęście nie przywróci życia Króliczego Susu. — syknęła cicho. I tak, zamierzała wypominać jej to do końca jej życia. Zdawała sobie sprawę, że dużo winy było też w niej, ale nie potrafiła pogodzić się z tym faktem nawet sama za sobą. Westchnęła, zakładając łapę na łapę. — Wszyscy jesteśmy nieszczęśliwi, bo czekaliśmy na rozpoczęcie czegoś nowego, a wciąż jest tak samo. Za czasów Piaskowej Gwiazdy byliśmy przynajmniej młodzi i wszyscy mieliśmy cele do osiągnięcia. I niespodzianka: Życie kolejny raz nas zawiodło. — prychnęła jedynie, machając koniuszkiem ogona. — W przeciwieństwie do ciebie, Splątane Futro, nie mam w zwyczaju cieszyć się z nieszczęścia osób, które na to nie zasłużyły.
Splątane Futro jasne, była okropną osobą, ale nie zawiniła na tym poziomie co Piaskowa Gwiazda, Rozżarzony Płomień czy Jastrząb. To te trzy koty, z których nieszczęścia potrafiłaby czerpać radość. Którym nie mogła zaufać i których nienawidziła. Ale Splątane Futro? Widocznie nie była nawet rasistką. Czarna nie była przecież potworem, nie zamierzała wyżywać się emocjonalnie już nigdy więcej. Nie chciała być taka jak Piaskowa Gwiazda czy inni oprawcy, którzy mordowali bez skrupułów. Nie chciała zniżać się do poziomu Splotki, Żaru czy Szczypiorkowej Łodygi.
— No tak, zawsze uważałaś, że jesteś ode mnie lepsza — zaśmiała się sucho szylkretka. — Ale wiesz co? Jesteśmy dokładnie takie same i nie sądzę, że którakolwiek z nas potrafiła się z tym pogodzić.
Czarna parsknęła cicho, wbijając wzrok w swoje łapy. Splątane Futro miała rację. Wcale się tak od siebie nie różniły. 
— Nie będę zaprzeczać. — odparła tylko. — Czy nie tego właśnie chciałaś? Zająć moją pozycję, zdobyć władzę?
— Tak mi się wydawało — westchnęła. — Ale teraz, gdy wreszcie to mam... czuję pustkę. Wyobrażasz sobie? Wreszcie pokonać swojego największego rywala i nie być szczęśliwym?
Mogłaby powiedzieć to samo o sobie, gdy "Zając" zaczynał się zachowywać dziwnie i jak nie on, by potem nieoczekiwanie ją zgwałcić i ujawić się jako Piaskowa Gwiazda. Splątane Futro przynajmniej nie mogła się cieszyć wygraną... której nie była świadoma.
— Widzisz, ja też nie jestem zbyt szczęśliwa, ze świadomością, że cała reszta mojej rodziny umiera jeden za drugim jak muchy — mruknęła ironicznie, mrużąc oczy. — Piaskowej Gwiazdy nie ma, więc nie ma o co walczyć. — skłamała. — Ale dyskryminacja wciąż istnieje. I wciąż nie masz nic przeciwko niej?

<Splotka?>

30 czerwca 2022

Od Splątanego Futra CD. Kamiennej Agonii

*po wybraniu na zastępczynię*

Powinna czuć palącą satysfakcję. Wreszcie po tylu księżycach udręki i słuchania się tej wywłoki Pyskatki otrzymała swoją długo upragnioną pozycję. Zdobyła władzę, o którą tak długo walczyła. Nie była właściwie pewna, dlaczego ją otrzymała – teoria o tym, że Zajęcza Gwiazda chce traktować rude i nierude koty równo, nie wydawała się szczególnie wiarygodna. Nie zamierzała oczywiście narzekać, jednak sama nie powierzyłaby władzy w łapy wroga tak szybko po tej przeklętej rewolucji.
Była jeszcze jedna sprawa, której zupełnie nie rozumiała – tym czymś była ona sama. Powinna czuć szczęście, powinna świętować, gdy jej przeciwnicy tonęli we własnej goryczy. Zamiast tego wypełniało ją uczucie niedosytu. Nie wiedziała, czego dokładnie jej brakowało. Być może to fakt, że wreszcie otrzymała swoją zemstę, sprawił, że straciła cel w życiu. Być może… pragnęła czegoś więcej niż bycie zastępcą. Pragnęła siedzieć na miejscu tego durnego Zająca, pragnęła wreszcie móc otrzymać to, co jej się należało. Tak, to na pewno sprawiłoby, że byłaby szczęśliwa.
Jednak nie mogła uciszyć swojego wewnętrznego niepokoju. Potrzebowała odwrócenia uwagi, potrzebowała czegoś, co mogło nakarmić drzemiącą w niej krwiożerczą bestię.
W tamtym momencie jej wzrok padł na Kamienną Agonię.
– I kto jest teraz górą, Pyskatko? Gdzie jest twoja ukochana rebelia? Gdzie jest twój kochany Kałowa Łapa? – rzuciła z szerokim uśmiechem, doskakując do niej. Chciała kłótni, chciała, by ta pokraka wyżyła się na niej za te wszystkie upokorzenia. Obserwowanie tonącej we własnej żałości i goryczy ofiary, która wciąż próbowała uwolnić się ze szponów rozpaczy, powinno ją pocieszyć. Powinna poczuć cokolwiek, ten zew rywalizacji powinien powrócić i wypełnić ją wspaniałym płomieniem. W końcu lepiej było czuć gniew niż całkowitą pustkę.
Jednak Kamienna Agonia, zamiast odpowiedzieć, zawiesiła wzrok. Splotka wydała z siebie gniewny pomruk.
– Co z tobą?! – parsknęła, potrącając kotkę. Czarna wydawała się wręcz skurczyć. – Oczywiście, zrobiłaś się nudna. – Zastępczyni przewróciła oczami. – Nie jakby mnie to jakkolwiek obchodziło – rzuciła jakby od niechcenia.
Nikt nie musiał wiedzieć, jak bardzo potrzebowała, by Kamienna Agonia zareagowała na jej głupie doczepki.

***

Nie poczuła się lepiej. Nic nie potrafiło załatać tej dziwnej dziury w jej sercu, która rosła od śmierci Trzciny i Jałowca, pożerając wszystko na swojej drodze. Ta idiotyczna pustka całkowicie ją wypełniła. Dni powoli scalały się w jedność. Splątane Futro nie chciała tego przyznawać, jednak tęskniła zarówno za Jałowym Pyłem, jak i za tą durną Pyskatką. Ich śledztwo być może czasami sprawiało, że chciała rozbić ich durne łby o skały, jednak dawało jej ono tyle emocji, zabawy – czegoś, czego jej brakowało.
– No i co, jesteś zadowolona? – parsknęła cicho. Kończąca posiłek Kamienna Agonia niemal natychmiast podniosła na nią spojrzenie. Splotka nawet nie zadawała sobie trudu, by zgadywać, co kotka czuje. – Nie jestem szczęśliwa i nie rozumiem dlaczego. Czy to daje ci satysfakcję?

< Kamień? >

13 marca 2022

Od Kamiennej Agonii do Splątanego Futra

 Czarna położyła pysk na swoich łapach. Było zimno. Zimno, ciemno, wilgotno i okropnie. Nienawidziła żłobka. Nienawidziła Zajęczej Gwiazdy. Nienawidziła kociąt rozwijających się w jej ciele. Nienawidziła Splątanego Futra i Rozżarzonego Płomienia.
Nienawidziła siebie.
Myślała, że miała to za sobą. Myślała, że już nigdy nie przyjdzie jej opłakiwać straty. Myliła się.
Jak mogła mu zaufać?
Westchnęła i zamknęła oczy, czując napływający do jej brzucha ból.

Brakowało jej rodziców. Jak nigdy dotąd. Króliczy Sus powiedziałaby "Wszystko będzie dobrze, Kamyczku" i rzuciła jej się na pomoc. Przytuliła by ją. Powiedziałaby, że wszystko się ułoży. Świerszczowy Skok uśmiechnąłby się i rzekł "To jest moja córka". 
Zabrali jej nawet Zwęglone Futro. Pozbawili jej ucznia i mentora. Jej jedyny sens życia.
Pozbawili jej wszystkiego, co miała.
Przez chwilę czuła się naprawdę szczęśliwa. Gdy Zajęczy Nos uśmiechnął się do niej, wybierając ją na zastępczynię. Gdy zabił Piaskową Gwiazdę. Czuła się jak w nowym raju. 
Pieprzyć jej uczucia.
Nic się nie zmieniło. Wciąż było źle.

Kotka podniosła się ociężale i wyszła ze żłobka, wiodąc wzrokiem po obozie. Chciała znaleźć brata. Chciała...
Nieważne. Pewnie był po stronie Zajęczej Gwiazdy. Zawsze był. I tak by jej nie uwierzył. 
Nagle kotka usłyszała za sobą kroki i jej ogon zesztywniał, a serce zaczęło bić szybciej, gdy zobaczyła znajomy pysk. 
Splątane Futro.
Tak bardzo nie chciała jej widzieć.
Jej pysk był uniesiony w górę. To aroganckie spojrzenie. Teraz była zastępczynią.
Czarna zacisnęła zęby. Wszystko się sypało. Wszystko się sypało na jej oczach. 
— I kto jest teraz górą, Pyskatko? Gdzie jest twoja ukochana rebelia? Gdzie jest twój kochany Kałowa Łapa? — rzuciła Splątane Futro ze szczeniackim uśmiechu na pysku i wyższym spojrzeniem.
Czarna poczuła żółć podchodzącą jej do gardła.
To prawda. Splątane Futro miała rację.
Nie będzie Kamiennej Gwiazdy. Będzie Splątana Gwiazda.
Będzie dyskryminacja i podział na kolor futra. Już nigdy nierudzi nie poczują się równi.
Wszystko, na co tak pracowała, nie miało najmniejszego sensu. Morderstwo Pszczelego Pyłku było niepotrzebne. Splątane Futro doszła do władzy. Już nie będzie ratunku. 
Kamienna Agonia nie zdołała nawet wydusić z siebie słowa. Nie zdołała nawet zaprzeczyć jej słowom.  Po prostu przymknęła powieki i spuściła wzrok.

Już nigdy nie będzie dobrze.


<Splątane Futro?>


01 sierpnia 2021

Od Splątanego Futra

Splątane Futro pierwszy raz od kilku dni obudziła się bez mdłości i chęci pozostania w legowisku przez cały ranek. Podniosła głowę, ziewając głośno. Zapowiadał się kolejny, nudny dzień, który najchętniej spędziłaby chroniąc się przed upałem w cieniu króliczej nory.
– Przyniosłem ci jedzenie! – zaświegotał wesoło Ziemniaczek, a szylkretowa podskoczyła.
– Wielki Klanie Gwiazdy, przestraszyłeś mnie – parsknęła, przewracając oczami. Ślepia rudzielca rozszerzyły się ze strachu.
– Czy wszystko dobrze? Mam zawołać Jeżową Ścieżkę? Czy…
– Przestań – fuknęła kotka, przerywając mu. – Nic mi nie jest. Nie skacz nade mną – burknęła. Ziemniaczana Bulwa, zamrugawszy, przez chwilę wpatrywał się w nią z nieufnością. – Ciąża to nie choroba – dodała z przekąsem, a kocur zastrzygł uszami.
– Wczoraj mówiłaś inaczej – stwierdził i wyglądało na to, że chce dodać coś jeszcze, jednak widząc pełne wściekłości spojrzenie Splotki, odpuścił. – W każdym razie, to dla ciebie – mruknął, podsuwając jej kawałek królika. – Prowadzę dzisiaj patrol łowiecki, więc gdyby coś się działo…
– Wiem, co robić – syknęła Splotka, przewracając oczami. – Uwierz, nie jestem nieporadnym kocięciem.
– Po prostu… martwię się, że morderca Miodowego Obłoku wciąż może nam zagrażać – stwierdził, zwieszając głowę.
– To jest akurat bardzo prawdopodobne – przyznała mu rację, podejrzliwym spojrzeniem omiatając krzątających się po obozie członków Klanu Burzy. Kto z nich mógł zabić? Czy było to – część podejrzewała – morderstwo na tle politycznym? – Obiecuję, będę uważać. Możesz już iść. – wbiła w niego sugestywne spojrzenie. Rudzielec skinął głową i, rzucając jej szybki uśmiech na pożegnanie, wyszedł z legowiska. Splątane Futro westchnęła ciężko.
Nie ma jak dzień rozpoczęty przez matkowanie Ziemniaczka.
Oblizała się, zjadłszy przyniesiony posiłek. Obóz częściowo opustoszał – większość nierudych kotów wypełniała swoje obowiązki, a reszta spędzała czas na odpoczywaniu od skwaru. Zaletą posiadania szylkretowego futra niewątpliwie była możliwość opuszczania patroli podczas takich dni jak ten. Splotka tęskniła za tym podczas swojej kary i cieszył ją fakt przywrócenia możliwości patrzenia, jak durne koty gorszego pochodzenia (i tacy naiwniacy jak Ziemniaczek) męczą się podczas upałów.
Jednak czy ten przywilej był wart posiadania niechcianych kociąt?
Podniosła się, ruszając w stronę żłobka. Myśl, że już niedługo będzie musiała spędzić tam kilka księżyców, napełniała ją obrzydzeniem. Zamknięcie jej gdziekolwiek było niczym podcięcie skrzydeł. Jednak w tamtym momencie szła tam z innym zamiarem – chciała porozmawiać z Borówkową Mordką. W pewnym sensie lubiła towarzystwo siostry. Weszła do nory, rozglądając się.
– Oczywiście, że śpi – prychnęła cicho, przewracając oczami. Już chciała podejść i obudzić szylkretową, gdy leżąca niedaleko Króliczy Sus podniosła głowę. – Ta cała sytuacja w Klanie jest dosyć dziwna – mruknęła, stwierdzając, że nie ma nic lepszego do roboty niż rozmowa z karmicielką. – Czy znasz kogoś, komu mogła podpaść Miodowy Obłok?
– Czemu mnie pytasz?! Co ci do tego?! – fuknęła szybko Króliczy Sus, jeżąc się. Splątane Futro zamrugała zaskoczona. – Przepraszam, ostatnio jestem trochę zestresowana… ta ciąża i kociaki… to po prostu za dużo – mruknęła z żalem kotka, zanim szylkretowa zdążyła zareagować. – Ale nie, nie wiem, komu mogła podpaść. Chociaż… – zawahała się, jakby coś sobie przypomniała. – chociaż słysz–słyszałam, że Kozi Skok coś na nią marudziła. I Mniszkowy Kwiat. Tak, na pewno Mniszkowy Kwiat coś do niej miała! T–to wszystko, co wiem. A teraz mogłabyś wyjść? Nie chcę stresować dzieci. I możesz zawołać dla mnie Świerszczowy Skok?
Splątane Futro zamrugała ze zdziwieniem. To… było dziwne. Borówka mówiła jej, że Króliczy Sus była kłębkiem nerwów, jednak szylkretowej trudno było pozbyć się wrażenia, że tekst „co ci do tego?!” wydawał się nie na miejscu. Przecież wiadomo, czemu ją to obchodziło! Cały Klan Burzy żył morderstwem (co to za ironia losu!), szczególnie jego rudzi członkowie. I nawet koty gorszego sortu powinny to rozumieć! Warknęła coś w odpowiedzo i wyszła ze żłobka, z irytacją jeżąc ogon.
Życie w obozie wydawało się zwolnić. Większość rudych kotów odpoczywała w swoich legowiskach – tylko kilka kotów kręciło się niedaleko stosu zwierzyny. Wzrok Splotki padł na idącą w tamtym kierunku Pyskatkę i nagle w jej umyśle zaczął kreować się pomysł. Szybko doskoczyła do kotki.
– Cześć, kociaku – mruknęła z szyderczym uśmiechem. Czarna odwróciła się i wydała z siebie gardłowy pomruk złości, a Splotka zauważyła, że jej pysk wypełnia grymas irytacji. – Spokojnie, nie przyszłam się dzisiaj bić – zachichotała, cofając się o kilka kroków. Córka Świerszczowego Skoku już dawno przestała być kocięciem i szylkretowa (ku swojemu niezadowoleniu) musiała przyznać, że nie miała ochoty się z nią siłować. – Chciałam zapytać o Króliczy Sus.
– Nie zbliżaj się do mojej rodziny – syknęła dawna wojowniczka, jeżąc futro.
– Uspokój się, tylko zapytałam ją o podejrzenia związane z Miodowym Obłokiem – parsknęła Splotka, zauważając, że na wspomnienie zmarłej w oczach czarnej kotki pojawił się błysk ciekawości. – Nie chciałabyś się dowiedzieć, kto ją zabił? – szybko zmieniła temat, a zielonooka zastrzygła uszami ze zdziwieniem.
– Co sugerujesz? – mruknęła nieufnie, a córka Trzcinowej Sadzawki uśmiechnęła się szeroko.
– Mówią, że jesteś inteligentna, w co szczerze mówiąc wątpię – rzuciła i kontynuowała, zanim Pyskatka zdążyła odpowiedzieć. – Chciałabyś poprowadzić ze mną małe śledztwo? –
zaproponowała.
Najlepiej było mieć wroga jak najbliżej, aby móc go pilnować.

< Pyskatko? Wybacz za gniota >