BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lśniący Księżyc x Wiewiórcza Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lśniący Księżyc x Wiewiórcza Łapa. Pokaż wszystkie posty

15 kwietnia 2022

Od Blasku (Lśniącej Łapy) CD. Wiewiórczej Łapy

 — Myślałeś już, kto może zostać twoim mentorem? — przerwał pielęgnację sierści — Pamiętam jak wraz z moim rodzeństwem siedzieliśmy przed żłobkiem i strzelaliśmy, kto będzie nas szkolił — zaśmiał się cicho.
Blask zaśmiał się również i zamyślił, spoglądając w górę.
— Nie wiem, wojowników jest tak dużo! Może Rozżarzone Serce? Kiedyś z nią rozmawiałem, razem z Zimorodkiem. Albo... Niedźwiedzi Pazur? Chyba nie ma ucznia. — miauknął, po czym wybuchł śmiechem. — Mógłbym wyliczać w nieskończoność, aż bym wymienił cały klan! Ale wierzę, że "tatuś" da nam wspaniałych mentorów. Może do tego czasu ty zostaniesz wojownikiem, co? — spytał, uśmiechając się sympatycznie. 

* * *
Wracał do obozu, niosąc w pyszczku małą wiewiórkę. Rzucił ją na stertę, wśród reszty zdobyczy. Spojrzał szczęśliwie na Kalinkową Łodygę, która uśmiechnęła się w jego kierunku.
— Dobrze ci dziś poszło. Świetnie się spisałeś. — miauknęła. — W nagrodę możesz coś teraz zjeść. Ja idę odpocząć. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, to znajdziesz mnie przy legowisku wojowników.
Skinął głową. Z dobrym humorem podreptał w kierunku legowiska uczniów, wcześniej biorąc ze sterty jakąś dobrą mysz, która nasunęła mu się pod łapy. Przywitał się z uczniami i skierował wzrok na Wiewiórczą Łapę, rzucając mu pod łapy zwierzynę.
— Cześć! — miauknął albinos. — Dawno nie rozmawialiśmy. Jak tam? Jak się czujesz? Dzisiaj na treningu z Kalinką upolowałem całkiem pokaźną wiewiórkę. — zaśmiał się. — Było z nią trochę komplikacji... I przy okazji wpadłem w krzaki, ale opłacało się. Pamiętasz, jak kiedyś pytałeś się mnie, kto mógłby zostać moim mentorem? Nie trafiłem, ale Kalinka i tak okazała się świetna!

<Wiewiór?>

09 kwietnia 2022

Od Wiewiórczej Łapy cd Blasku(Lśniącej Łapy)

Wiewiórcza Łapa przyglądał się ślicznie lśniącej sierści białego kociaka, kiedy ten spokojnie zadawał pytania.
- Szczerze? - zaczął rudy, myśląc, jak odpowiedzieć na każde pytanie, oraz również jak wspomnieć o reszcie uczniów w tej rozmowie - Zacznę może od tego - ucichł na krótką chwilę, aby poukładać myśli, które często zachowywały się jak stado myszy w dziurze, do której wchodził kot. 
Blask patrzył na niego wyczekująco, czekając na jego odpowiedź.
- Nie musisz się tak spieszyć na zostanie uczniem, jeszcze się nasprzątasz w legowiskach i nasłuchasz narzekania Tańczącej Pieśni - zaśmiał się, szturchając kociaka ogonem w bok.
Albinos lekko się uśmiechnął na ten gest.
- I rodzice na pewno już są z ciebie dumni, ja jak byłem kociakiem, jedynie myślałem o tym, co dziś będę jadł - zamruczał, przypominając sobie czasy żłobka.
- Tak myślisz? - zapytał Blask.
Wiewiórcza Łapa jedynie przytaknął w odpowiedzi.
Dostrzegł błysk zadowolenia z oczu białego, na co sam się ucieszył. 
- Ogólnie, wracając do twoich pytań - popatrzył w niebo, aby pozbierać myśli, po czym przeniósł wzrok na Blask - Czy treningi są wymagające? Mm, szczerze to zależy od dnia i nastawienia mentora.
Rudy zaczął myśleć o własnych treningach ze Sroczym Piórem.
- Nie zrozum mnie źle, Srocze Pióro jest super i nauczył mnie wiele, ale często zbyt bardzo się boi, że coś sobie zrobię, albo, że coś sobie zrobiłem - stwierdził, zaczynając wygładzać sobie odstającą sierść na klatce piersiowej.
Często zdarzało mu się, że jego sierść latała na wszystkie strony i nie przeszkadzało mu to, więc sam nie wiedział, dlaczego właściwie zaczął o nią dbać.
- Myślałeś już, kto może zostać twoim mentorem? - przerwał pielęgnację sierści - Pamiętam jak wraz z moim rodzeństwem siedzieliśmy przed żłobkiem i strzelaliśmy, kto będzie nas szkolił - zaśmiał się cicho.

<Blasku?>

29 marca 2022

Od Blasku CD. Wiewiórczej Łapy

 Spojrzał raz to na rudego, raz na czarno-białą starszą, z dokładnością starając się ukryć zwątpienie i niepewność w swoich oczach. Nie mógł pokazać po sobie żadnej słabości. Bo co sobie pomyśli Wiewiórek? Nie chciał, by go znielubił. Blask nigdy wcześniej nie rozmawiał ze starszymi i nie wiedział, jak będą go traktować. Słyszał, że bywają oschli. 
— Pokazuję Blasku obóz - zamruczał — Pomyśleliśmy, że możemy również przynieść ci coś na ząb, Tańcząca Pieśnio.
— W końcu się młodzi pofatygowali, by przynieść coś dla starszyzny — mruknęła kotka.
Jej oczy nie powędrowały nawet w ich stronę. Trochę czasu zajęło mu zorientowanie się, że Tańcząca Pieśń jest ślepa. Jak w taki sposób żyła? To pytanie podsuwało mu się pod nos, jednak nie chciał być niegrzeczny. 
— I to nie byle "coś" — miauknął wesoło Wiewiórcza Łapa. — Całego wróbla. Pewnie będzie dobry. Chcesz go podać, Blask?
Albinos niemal zdążył kiwnąć głową i odebrać zwierzynę z pyska rudego, ale starsza go wyprzedziła. Podniosła się ociężale z mchowego legowiska.
— Może jestem ślepa i stara, ale chodzić jeszcze potrafię — rzuciła oschle i wzięła od białego wróbla. Odwróciła się bezceremonialnie, nie wykazując większego zainteresowania dalszą rozmową.
Blask wykonał jakiś odpowiednik wzruszenia ramionami, rzucając Wiewiórkowi długie spojrzenie. Starsi chyba nie byli aż tak straszni.
— A co teraz mi pokażesz? — spytał.
— Tam jest legowisko medyków — mruknął, kiwając głową w kierunku miejsca, w którym zwykli egzystować uzdrowiciele. — Tam leczą koty, zajmują się ich ranami i dolegliwościami i ee, w zasadzie nie wiem, co jeszcze tam robią. Ale jeśli jesteś chory, legowisko medyków to pierwsze miejsce, do którego powinieneś się wybrać.
Blask pokiwał głową. To ciekawe. Wątpił w to, czy chciał być medykiem, ale każda wiedza z pewnością mu się przyda. Uśmiechnął się lekko.
— A tam? — wskazał koniuszkiem ogona na kolejne legowisko położone w obozie.
— Legowisko wojowników. My, uczniowie, rzadko tam wchodzimy, ale będziemy tam spać po swoim mianowaniu na wojowników. — wyjaśnił i zaśmiał się cicho. — Radzę się blisko nie pałętać, niektórzy wojownicy bardzo nie lubią, gdy jakieś kocięta czy uczniowie plączą się pod ich łapami.
Blask zamrugał dwukrotnie. Oj. Nie chciał zdenerwować żadnego wojownika bez konkretnego powodu. Ale podejrzewał, że tak silni członkowie klanu mogli mieć zbyt dużo spraw na głowie, by się przejmować młodszymi kotami.
— O, dziękuję. Dobrze wiedzieć — stwierdził. — To... hm, to może legowisko uczniów? 
— Jest tutaj — miauknął Wiewiórcza Łapa. — Jeśli chcesz, możemy porozmawiać z paroma uczniami. Są bardzo mili! 
— Może kiedyś — odpadł Blask w odpowiedzi. Tak bardzo chciał już być uczniem. Chciał, by Rdzawa i Jaśminek byli dumni. Żeby się cieszyli, gdy będzie wracał ze świeżymi wiewiórkami w pysku! Tak. Nie mógł się doczekać, aż zacznie być pożytkiem dla klanu i będzie mógł przynosić rodzicom szczęście czymś więcej, niż zwykłymi słowami.
— Nie sądziłem, że nasz obóz jest tak różnorodny — Blask zaśmiał się spokojnie, i skierował wzrok na znany mu żłobek. — Jak u was, uczniów? Ciężko wam jest polować? Czy treningi są wymagające? Chciałbym już być jednym z was. Chciałbym się na coś przydać. Rodzice byliby szczęśliwi. 

<Wiewiórcza Łapo?>

28 marca 2022

Od Wiewiórczej Łapy cd Blasku

Wiewiórcza Łapa wyprowadził niedużych rozmiarów, białego kociaka ze żłobka, w którym spędził już wystarczająco czasu. Strasznie ekscytował faktem, że to mu, a nie jakiemuś innemu kotu, trafiła się możliwość oprowadzenia Blasku po obozie i pokazaniu miejsc, których kociak nie zna.
Rudy rozejrzał się po obozie, uważnie patrząc na legowiska, zastanawiał się, gdzie mogą pierwsze pójść. Zatrzymał wzrok na legowisku starszyzny.
- Może zaniesiemy Tańczącej Pieśni zwierzynę? - zaproponował patrząc w stronę kociaka - Naszej starszej - dodał szybko, jakby kocurek nie wiedział jeszcze, kto to właściwie jest ta Tańcząca Pieśń.
- Okey - zgodził się albinos.
Rudy podszedł do stosu zwierzyny, z miłym uczuciem na sercu zauważając, że na stosie pojawia się coraz więcej zwierzyny od ostatnich czasów. Podniósł pysznie wyglądającego wróbla i wrócił się do Blasku, który na niego czekał. Kocię o czerwonych oczach chwilowo popatrzyło na ptaka, jakby samo chciało je zjeść. 
Uczeń machnął ogonem do białego kociaka, aby przekazać mu tym, żeby szedł za nim. Obydwoje poszli do legowiska starszyzny, gdzie leżała starsza, biało czarna kotka.
- Dzień dobry! - powiedział przez zaciśnięte na zwierzynie zęby Wiewiórcza Łapa, po czym położył wróbla przed Tańczącą Pieśnią.
Blask również przywitał się z kotką, wlepiając wzrok w jej ślepe oczy, zaciekawiony.
- Pokazuję Blasku obóz - zamruczał - Pomyśleliśmy, że możemy również przynieść ci coś na ząb, Tańcząca Pieśnio.

<Blasku?>

13 marca 2022

Od Blasku CD. Wiewiórczej Łapy

 Na słowa ucznia biały uśmiechnął się grzecznie, wbijając wzrok w jego oczy. Już lubił Wiewiórczą Łapę. Cętkowany rudy kocur miał żółte ślipia, pędzelki na uszach i puchaty rudy ogon - a co było w nim najciekawsze? Niski wzrost i mięśnie na kończynach.
— Kim jest twój mentor? — spytał Blask, czując jak jego oczy błyszczą na widok ucznia. Nieczęsto rozmawiał z uczniami.
— To Srocze Pióro. Jest świetnym mentorem. Może trochę tylko zbyt bardzo nieśmiałym. Ale uwierz mi, posiadanie mentora jest wspaniałe!
— Naprawdę? — rzucił albinos, nie starając się nawet ukrywać fascynacji w głosie. — Nie mogę się doczekać, gdy dostanę swojego mentora. Jak myślisz, kto to będzie?
— Nie mam pojęcia. Jest tyle kotów w klanie... Ale mam nadzieję, że ty i twój przyszły mentor się dogadacie.
Blask kiwnął głową. Wiewiórcza Łapa był sympatyczny i biła od niego jakaś dziwna aura przyjaznej energii. Rozmowy z nim to przyjemność. 
— To wy sobie pogadajcie. Idę spać — mruknęła tylko Jarzębinka, znikając w którymś z ciemnych kątów kociarni.
Blask dojrzał, jak Zimorodek łapie łapami kulkę kurzu. Ponownie zwrócił wzrok na Wiewióra.
—  Co robią uczniowie?
— No wiesz. Mamy sporo obowiązków.  Chodzimy na treningi, wykonujemy polecenia wojowników, pomagamy starszyźnie i medykom. Dostarczamy zwierzynę do kociarni. Wiem, nie brzmi zachęcająco, ale uwierz mi, nie ma nic lepszego od bycia uczniem! No może oprócz bycia wojownikiem. Nie mogę się już doczekać!
Czerwonooki kocur uśmiechnął się przyjacielsko. 
— A ja z niecierpliwością wyczekuję mianowania na ucznia. Rodzice będą ze mnie dumni.
— Zawsze będę z was dumna  — miauknęła z tyłu kociarni Rdzawe Futro, przypominając mu, że nie musi się starać aż tak bardzo. Ale Blask czuł potrzebę zrobienia czegoś, przez co rodzice będą z niego dumni. Czuł się niewystarczający. Bo na razie to co niby zrobił? Grzeje tyłek w żłobku i wyżera matce zapasy mleka. Jak pasożyt. A on chciał się przydać.
— Może chcesz się trochę przewietrzyć i przejść po obozie? Wiesz już co i jak? — zaproponował syn Pierwszego Brzasku.
— Niezbyt. Wiem tylko, gdzie jest żłobek. — miauknął Blask. — I chyba legowisko lidera, bo mój "tatuś" często stamtąd wychodzi. 
— To nie szkodzi! Chodź, oprowadzę cię. — mruknął Wiewiór i przeniósł wzrok na Rdzawe Futro.
— Dobrze, idźcie, tylko nie przeszkadz...
— ...ajcie wojownikom, tak, wiem, mamo — odparł Blask z nutą sarkazmu w głosie, ale Rdzawe Futro tylko się zaśmiała.
— Wiem, że brzmię jak stara maruda, ale to dla twojego dobra.

<Wiewiór?>

12 marca 2022

Od Wiewiórczej Łapy cd Blasku

Wiewiórcza Łapa po krótkim, porannym treningu, nareszcie wrócił do obozu.
Uczeń niedawno w końcu nauczył łapać się drobną zwierzynę ze swojego terytorium, z czego był naprawdę dumny. Fakt, że rudy robił postępy, dawał mu dużą determinację i dalszą chęć do trenowania, oraz cel, aby stać się wyjątkowo dobrym wojownikiem i dzielnie bronić swojego Klanu.
Wiewiór odłożył mysz, którą złapał podczas treningu oraz wróbla, którego złapał Srocze Pióro. Jego mentor próbował pokazać mu, jak polować na ptaki, ale rudemu i tak się nie udało złapać jednego, ponieważ pierzasty odleciał, a kocur zarył w ziemię.
- Mm.. Mo-Możesz wzią-wziąć j-jakąś z-zwierzynę i za-zanieść d-do ż-żłobka - wyjąkał jego mentor
Wiewiórcza Łapa z błyszczącymi oczami przytaknął energicznie, podniósł wróbla, którego złapał jego mentor i pokierował się do żłobka.
Lubił kocięta, kiedyś już przyszedł zobaczyć dzieci Rdzawego Futra i to niedługo po dowiedzeniu się o tym, że kluski się urodziły. Pamiętał dobrze ten dzień, chwila, w której pierwszy raz poznał trzy małe kulki futra. Bardzo mu się one podobały, dwa były wręcz śnieżno-białe, a jedno z nich było dwukolorowe. Nie mógł się doczekać, kiedy kocięta zawitają do legowiska uczniów.
Kocur wkroczył do żłobka, od razu wąchając napływający do jego nosa zapach mleka. Czasami tęsknił za tym miejscem, okresem kiedy był kociakiem, gdzie jedyne co robił, to bawił się, głównie z rodzeństwem i spał. Nie oznaczało to jednak, że nie lubił być uczniem. Jako kocię, nie mógł wychodzić z obozu na polowania i był praktycznie bezużyteczny dla Klanu.
- Dzzien dobury! - przywitał się z mieszkańcami żłobka przez zęby, ponieważ wciąż trzymał wróbla.
Zagubiona Dusza machnęła do niego ogonem na przywitanie.
Rudy od razu nachylił się do kociąt, żeby zobaczyć je lepiej.
- Cześćć, jestem Wiewiórcza Łapa! - powiedział do kociąt, które wpatrywały się w niego.
Najbliżej niego siedział czysto biały kocurek. Rudy patrząc na niego, dostrzegł, że sierść kociaka praktycznie lśniła. Ciekawiło go, jak często kociak dbał o swoją sierść, ponieważ Wiewiór nie mógł wypatrzeć na niej żadnych kołtunów.
Albinos posiadał również duże czerwone oczy, co naprawdę było fascynujące. Wiewiórcza Łapa nigdy nie widział kota z takim kolorem oczu.
On i jego siostra wyglądali praktycznie tak samo, obydwoje byli biali, mieli pędzelki na uszach, oraz posiadali czerwone oczy, ale w kocurku, Wiewiórcza Łapa dostrzegał coś innego.
- Ja jestem Blask - przedstawił się kociak - A to są moje siostry, Jarzębinka i Zimorodek - dodał, wskazując swoją małą łapką na dwie pozostałe kotki.
"Czyli nie tylko ja zauważyłem, jak jego sierść lśni" - zaśmiał się w myślach Wiewiórcza Łapa.
- Pasuję do ciebie - rudy uśmiechnął się do niego - Nie mogę się doczekać, aż dołączycie do mnie w legowisku uczniów - wyprostował się siadając - No chyba, że już mnie tam nie będzie, to w takim wypadku w legowisku wojowników - dodał szybko.


<Blasku?>

06 marca 2022

Od Blasku do Wiewiórczej Łapy

 Czerwonooki rzucił spojrzenie na Rdzawą. Kotka wylizywała futro Jarzębinki, która tylko syknęła pod nosem.
Albinos przewrócił dyskretnie oczami. Zapach matczynego mleka dobił się do jego nozdrzy.
— Mamo, gdzie idziesz? — miauknął kocurek, gdy czarno-biała wstała i ruszyła w kierunku wyjścia.
— Do Jaśminowej Gwiazdy, skarby — odparła królowa i ponownie odwróciła łebek. — Zaraz wrócę. Zgubiona Dusza się wami zaopiekuje.
Blask strzepnął ogonem na klasyczne ,,nie potrzebuję opieki" ze strony jednej z sióstr. Jednak jego wzrok skupił się na rozkojarzonej szylkretce, która odwróciła głowę i tępo przeleciała wzrokiem po kociętach, jak gdyby nie wiedziała, co się stało uderzenie serca wcześniej. 
— Tak, tak. Zaopiekuję się wami. — mruknęła, ale jej wzrok wciąż był zamglony, jakby myślała o czymś zupełnie innym.
Biały jedynie położył się, oplatając ogon wokół swojego ciała i kryjąc łapy pod półdługim futerkiem, które chroniło go przed mrozem. Jego pysk uniósł się ku górze, jak gdyby miało to sprawić, że Rdzawa błyskawicznie wróci. 
— No, widzę że Rdzawemu Futru urodziły się prawdziwe demony — miauknęła nagle Zgubiona Dusza, chociaż jej głos brzmiał bardziej na wymuszony, niż jakby faktycznie chciała zachęcić kocięta do rozmowy.
Blask z zamyśleniem spojrzał na własne białe kończyny i wysunął pazurki, które w zasadzie - ciężko było nazwać pazurkami. Nie spotkał jeszcze kota z takimi czerwonymi oczami jak on. Oprócz siostry. Może faktycznie coś w tym było?
Miał nadzieję, że nie martwią rodziców swoim wyglądem. 
— Ale jesteśmy grzeczni — miauknął Blask, chociaż właściwie nie do końca była to prawda. Jarzębinka nie należała do pokornych, a Zimorodek z kolei była nieprzewidywalna. A on... Czasami też go ponosiło. 
Właściwie to stwierdzenie było słuszne. Byli małymi demonami.
— Nie wątpię — wąsy Zgubionej Duszy zadrżały z rozbawieniem.
Albinos odwrócił się, gdy do żłobka wszedł jakiś uczeń, trzymając w pysku brązowawego wróbla. 

<Wiewiórcza Łapo?>