Pożar był zaskoczeniem dla całego Klanu Burzy. Niektórzy nie mogli otrząsnąć się po tragedii jaka spotkała ich dom, jeszcze inni siedzieli z pochylonymi łbami pogrążeni w żałobie. Przywódca i zastępczyni starali się panować nad roztrzęsionym klanem. Sytuacji nie naprawiał jednak fakt, że znaleźli się na lisich terenach. Burzaki były teraz tak osłabione, że dzikie drapieżniki mogłoby ich dotkliwie poranić.
Klanie Gwiazdy, miej nas w opiece! Jeżowa Ścieżka przeniósł na chwilę wzrok na niebo. Zdążył wrócić ze zbierania ziół oraz pajęczyn. Nie było tego dużo, ale wystarczająco do zatamowania kilku ran, żeby nie wdała się infekcja oraz ukojenia po poparzeniach. Dla medyka było bardzo ważne, żeby każdy pobratymiec otrzymał opiekę.
- Prześpij się. - miauknął spokojnie do Pląsającej Sójki, która starała się trzymać warte. Pajęczyna i maść z korzenia żywokostu pokrywały jej ciało.
Kocica podniosła na niego zmęczone, ale wdzięczne spojrzenie. Kiwnęła głową, a potem położyła ją na łapach. Jeżowa Ścieżka obwąchał jej rany. Jeśli zostało trochę korzenia, to nałoży kolejną warstwę maści.
- Ej ty!
Zastrzygł uszami i odwrócił pysk w stronę Biedronkowej Łapy. Rozpoznał znajdkę od razu. Ostatnim czasem była w jej sprawie duża dyskusja, otóż jej ojcem był Jałowcowy Świt, wojownik Klanu Burzy, ale matka nie mieszkała w klanie. Jeżowa Ścieżka wbił oczekujące spojrzenie w młodą kotkę. Słysząc o tym, że Jałowcowy Świt zakrztusił się dymem i leży nieprzytomny, momentalnie chwycił w pysk potrzebne resztki roślin. Dał znak ogonem uczennicy, żeby go poprowadziła. Skierował się za Biedronkową Łapą. Tylko, czy nie było za późno na uratowanie wojownika?
Znaleźli go w miejscu, gdzie Biedronka go pozostawiła. Jeżowa Ścieżka od razu przypadł do kocura. Obwąchał szybko jego rany. Było poważnie i należało szybko działać. Skupił na Jałowcowym Świcie całą swoją uwagę, stąd nie zauważył ucieczki Biedronkowej Łapy. Wojownik na szczęście odzyskał przytomność. Jego głębokie oczy wpatrywały się w medyka, gdy ten za pomocą pajęczyny oczyścił jego rany, a potem podał mu zioło na lepsze oddychanie.
- Dasz radę się podnieść? - miauknął ostrożnie do wojownika. Ten stęknął i stanął na jednej łapie, ale szybko upadł z powrotem na ziemię. Jeżowa Ścieżka położył mu ogon na boku nakazując żeby leżał. - Jesteś zbyt osłabiony, lepiej nie ryzykować. Odciągnę cię od dymu.
Chwycił Jałowca za luźną skórę na karku. Był ciężki i Jeżowej Ścieżce drobny problem sprawiło ciągnięcie go do chwilowego obozowiska. Tam jednak mógł lepiej się zaopiekować pobratymcem i postawić go na równe łapy. Leczenie przyniosło pożądany efekt.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżowa Ścieżka x Jałowcowy Świt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżowa Ścieżka x Jałowcowy Świt. Pokaż wszystkie posty
15 stycznia 2021
Od Jeżowej Ścieżki CD. Jałowcowego Świtu
05 września 2020
Od Jeżowej Ścieżki CD. Jałowcowego Świtu
Brzuch siostry zrobił się znacznie większy, odkąd ją ostatnio widział. Jeżowa Ścieżka dziwił się, że nadal nie zaczął się poród. Jego zdaniem, już dawno powinna wydać na świat swoich potomków. Liczył, że nic poważnego nie stanie się podczas porodu i że wszystko przebiegnie właściwie. Zajmował się bardzo dobrze siostrą, pilnując by poprawnie się odżywiała, nie stresowała oraz dużo wypoczywała. Ciężko było jednak z tym stresem. Najpierw stracili siostrę, a teraz ojca. Nie dziwił się więc, widząc zapłakane oczy królowej. Dobrze, że Tańcząca Zorza ciągle był przy niej, wspierając swoją ukochaną partnerkę.
Czekoladowy otarł się o bok swojej siostry. Przyszła do niego z bólem kręgosłupa. Był to efekt ciąży. Na szczęście nie niósł ze sobą nic groźnego. Kocur przyjrzał się uważnie królowej, delikatnie się uśmiechając.
- Powinnaś leżeć i odpoczywać, Rzeczny Nurcie. Zbyt dużo się ostatnio martwiłaś i zamiast spędzać czas w żłobku, chodziłaś po obozie niczym młody królik. - miauknął kocur.
Rzeczny Nurt posłała mu zatroskane spojrzenie.
- Przejdzie mi, prawda?
- Oczywiście. - miauknął kocur, poruszając wąsami.
Zamierzał coś jeszcze dodać, już niezwiązanego z tematem bólu, a po prostu z rodziną, jednak w tym momencie do legowiska ledwo wszedł Jałowcowy Świt. Rzeczny Nurt pożegnała się więc z bratem, zabierając ze sobą partnera. Czekoladowy prędko podszedł do młodego wojownika Klanu Burzy. Zlustrował go uważnym spojrzeniem.
- Jeżyku, wyleczysz mnie? C-coś niezbyt się czuję...- wychrypiał siadając na ziemi.
- Boli cię brzuch? - spytał medyk, podchodząc do schowka z ziołami. Rozglądał się w poszukiwaniu odpowiednich, ale najpierw musiał znać odpowiedz na pytanie, zadane przed uderzeniem serca.
- N-nie, głowa. - odpowiedział słabo Jałowcowy Świt.
Klanie Gwiazdy, żeby mu nie zemdlał! Może to kolejny przypadek zatrucia? Ale ono już minęło, to było raczej coś innego. Chwycił wrotycz. Podał go Jałowcowi, który niemal od razu zaczął go przeżuwać. Dobrze, że dawno uzupełnili zapasy, chociaż dalej musieli w trójkę zebrać bardzo dużo ziół, przed Porą Nagich Drzew. Tak się kończy ich niszczenie, pomyślał.
- Jesteś rozpalony. - miauknął Jeżyk, dotykając łapą czubka głowy wojownika. Ten powoli pokiwał głową.
- Chce mi się pić. I jest mi gorąco. A czasami zimno. Co mi jest? - spytał.
Czekoladowy zmrużył oczy w zamyśleniu. Nie trwało to długo. Miał dobre szkolenie i znał się na swojej pracy.
- Przegrzałeś się. Mogłeś przyjść do mnie wcześniej, teraz przegrzanie od gorąca, zamieniło się w ból głowy. Masz szczęście, że to nie omdlenia. - miauknął, wychodząc na chwilę z legowiska. Wrócił niosąc mech nasączony wodą, który położył na głowie wojownika, chcąc go trochę schłodzić. - Posłałem wojowników po kolejny. Musisz teraz dużo pić.
Czekoladowy otarł się o bok swojej siostry. Przyszła do niego z bólem kręgosłupa. Był to efekt ciąży. Na szczęście nie niósł ze sobą nic groźnego. Kocur przyjrzał się uważnie królowej, delikatnie się uśmiechając.
- Powinnaś leżeć i odpoczywać, Rzeczny Nurcie. Zbyt dużo się ostatnio martwiłaś i zamiast spędzać czas w żłobku, chodziłaś po obozie niczym młody królik. - miauknął kocur.
Rzeczny Nurt posłała mu zatroskane spojrzenie.
- Przejdzie mi, prawda?
- Oczywiście. - miauknął kocur, poruszając wąsami.
Zamierzał coś jeszcze dodać, już niezwiązanego z tematem bólu, a po prostu z rodziną, jednak w tym momencie do legowiska ledwo wszedł Jałowcowy Świt. Rzeczny Nurt pożegnała się więc z bratem, zabierając ze sobą partnera. Czekoladowy prędko podszedł do młodego wojownika Klanu Burzy. Zlustrował go uważnym spojrzeniem.
- Jeżyku, wyleczysz mnie? C-coś niezbyt się czuję...- wychrypiał siadając na ziemi.
- Boli cię brzuch? - spytał medyk, podchodząc do schowka z ziołami. Rozglądał się w poszukiwaniu odpowiednich, ale najpierw musiał znać odpowiedz na pytanie, zadane przed uderzeniem serca.
- N-nie, głowa. - odpowiedział słabo Jałowcowy Świt.
Klanie Gwiazdy, żeby mu nie zemdlał! Może to kolejny przypadek zatrucia? Ale ono już minęło, to było raczej coś innego. Chwycił wrotycz. Podał go Jałowcowi, który niemal od razu zaczął go przeżuwać. Dobrze, że dawno uzupełnili zapasy, chociaż dalej musieli w trójkę zebrać bardzo dużo ziół, przed Porą Nagich Drzew. Tak się kończy ich niszczenie, pomyślał.
- Jesteś rozpalony. - miauknął Jeżyk, dotykając łapą czubka głowy wojownika. Ten powoli pokiwał głową.
- Chce mi się pić. I jest mi gorąco. A czasami zimno. Co mi jest? - spytał.
Czekoladowy zmrużył oczy w zamyśleniu. Nie trwało to długo. Miał dobre szkolenie i znał się na swojej pracy.
- Przegrzałeś się. Mogłeś przyjść do mnie wcześniej, teraz przegrzanie od gorąca, zamieniło się w ból głowy. Masz szczęście, że to nie omdlenia. - miauknął, wychodząc na chwilę z legowiska. Wrócił niosąc mech nasączony wodą, który położył na głowie wojownika, chcąc go trochę schłodzić. - Posłałem wojowników po kolejny. Musisz teraz dużo pić.
<Jałowcowy Świcie?>
Wyleczeni: Rzeczny Nurt, Jałowcowy Świt
25 lipca 2020
Od Jeżowej Ścieżki CD. Jałowcowego Świtu
— O czym myślisz? — zapytał asystent medyka liżąc łapę.
— O... Bluszczowej Poświacie. Skoro jestem już wojownikiem... To może mam jakieś... szanse. Ty pewnie się nie znasz na tych sprawach... Ale chciałeś, bym ci to powiedział, skoro się pytałeś.
— O... Bluszczowej Poświacie. Skoro jestem już wojownikiem... To może mam jakieś... szanse. Ty pewnie się nie znasz na tych sprawach... Ale chciałeś, bym ci to powiedział, skoro się pytałeś.
Jeżyk szerzej otworzył błękitne ślepia z zaskoczenia. Znaczy wiedział, że Bluszcz i Jałowiec spędzają dużo czasu razem, ale nie sądził, że mogą wyjść poza strefę przyjaźni. Widocznie kolejna relacja kocura-kotki, musiała się potoczyć w zupełnie innym kierunku. Czekoladowy poruszył wąsami z niemałą ekscytacją. Pora Nowych Liści. Kwiatki kwitły, pszczółki latały, ptaszki śpiewały, a koty szukały drugich połówek. Taki już był cykl życia.
— Jesteście ze sobą blisko. Widać, że cię lubi i sądzę, że masz całkiem duże szanse, że odwzajemni twoje uczucia. — mrugnął do niego porozumiewawczo. Może był jedynie medykiem, ale o sprawach miłosnych całkiem dużo wiedział. Miłość była najważniejsza, tak przynajmniej uważał Jeżyk, właściwie od najmłodszych księżyców życia.
— Tak.. tak myślisz?
— Wiem to. — miauknął spokojnie Jeżowa Ścieżka. — Porozmawiaj z nią na spokojnie, może przynieś jakiś prezent? Na pewno się ucieszy.
— A jeśli mnie odrzuci?
— Przynajmniej spróbujesz. Czasami lepiej wiedzieć od razu, niż martwić się co by się stało, gdybyś się nie zapytał. — miauknął czekoladowy, poruszając ostrożnie puchatym ogonem.
Chyba dobrze doradził młodzikowi. Chciałby zobaczyć jak Bluszczowa Poświata i Jałowcowy Świt, zmierzając razem na patrol, łącząc swoje ogony i tuląc się do siebie, z cichym mruczeniem. Ah, te uczucia. Takie czasami niezrozumiałe, a dające najwięcej radości.
Skłonił lekko głowę.
— Idź do niej. Ja wrócę do legowiska. — wstał na równe łapy, powoli kierując się w stronę legowiska medyków. Zatrzymał się jednak, gdy usłyszał nawoływanie Jałowcowego Świtu. Odwrócił pysk w jego kierunku, wlepiając w wojownika zaciekawione spojrzenie.
<Jałowcowy Świcie? trochę krótko>
18 lipca 2020
Od Jeżowej Ścieżki CD. Jałowcowego Świtu
Pozwolił sobie na odpoczynek. Ostatnio całą trójką medyków, ciągle zbierali zioła, mimo iż zapasy zdawały się nie rosnąć, a wręcz maleć. Członkowie Klanu Burzy ciągle potrzebowali ich pomocy i nie chodziło tutaj tylko o niewielkie zadrapania. Jeżowa Ścieżka nie mógł patrzeć, jak koty chodzą coraz chudsze, przez brak dostateczniej ilości zwierzyny. Domyślali się już, że to przez zwierzynę, pobratymcy czuli się gorzej, a nawet umierali, dlatego pokarm uważnie wąchano i wojownicy nie zapuszczali się na polowanie w stronę traktora. Miało to nie tylko swoje pozytywy, ale również negatywy.
Czekoladowy kocur ziewnął szeroko, ukazując różowy języczek, zanim zamrugał kilkukrotnie, przyzwyczajając swoje oczy do pierwszych promieni słońca. Zdziwił się, że obudził się tak wcześnie. Zwykle wolał dłużej pospać. Kocur przeciągnął się, wystawiając przed siebie łapy, zanim powoli opuścił mchowe posłanie. Zajęcza Stopa i Konwaliowe Serce jeszcze smacznie spały. Nie chciał ich budzić. Z resztą po ostatnich wydarzeniach, obu kotkom przyda się zdrowy sen.
Opuścił legowisko medyków, w bardzo dobrym humorze. Wiatr musnął od razy jego pyszczek, powodując, że na pysk medyka wkradł się uśmiech. Poruszył z zadowoleniem wąsami. Pora Nowych Liści. Długo na nią czekał i jak zawsze powodowała u niego entuzjazm. Kocur powoli zaczął iść przed siebie, w stronę sterty ze zwierzyną. Zatrzymał się jednak na środku obozu, gdy doleciał do niego znajomy zapach burzaka. Skierował pysk w stronę wyjścia z obozu, gdzie siedział Jałowcowy Świt, trzymając milczącą wartę nad całym obozem. Jeżowej Ścieżce przypomniało się, że wczoraj odbyło się mianowanie młodzika i że dołączył on do kręgu wojowników. Postanowił mu pogratulować. Skierował się w jego stronę spokojnym krokiem. Nowy wojownik skinął mu głową na powitanie, nie odwracając się jednak. Chabrowa Bryza dopiero mogła go zwolnić z czuwania. Zastępczyni spała pewnie jeszcze w żłobku albo próbowała zmusić do tego czwórkę swoich rozrabiaków. Jeżyk zatrzymał się obok Jałowca. Kocurek nie tak dawno, był jeszcze uczniem, a teraz stał się prawdziwym wojownikiem. Ah, czas leciał bardzo szybko.
— Nie przeszkadzam? — spytał uprzejmie. — Chciałem ci pogratulować, Jałowcowy Świcie, zostanie wojownikiem to wielki zaszczyt. Teraz będziesz mógł jeszcze lepiej opiekować się naszym klanem.
Medyk zobaczył jedynie, jak Jałowiec zerka na niego kontem oka, jednak się nie odezwał. Jeżyk zastrzygł uszami, słysząc za sobą kroki. Odwrócił pysk i powitał szerokim uśmiechem na pysku, podchodzącą w ich kierunku Chabrową Bryzę. Zastępczyni ziewnęła, zanim odwzajemniła uśmiech. Ogonem dotknęła boku Jałowcowego Świtu.
— Twoje czuwanie dobiegło końca. Możesz odpocząć przed wieczornym patrolem. — miauknęła kotka.
— Jak mają się kocięta? — Jeżyk zatrzymał karmicielkę ogonem.
— Mają się dobrze, tylko są zbyt energiczne. — poruszyła z rozbawieniem wąsami Chabrowa Bryza, udając się teraz w stronę legowiska wojowników, pewnie by wybrać koty idące na patrol poranny. Czekoladowy kocur zwrócił się znowu do Jałowca. Teraz mogli już porozmawiać. No przynajmniej dopóki młodzik nie będzie musiał odpocząć, a syn Kucykowego Ogona wrócić do obowiązków.
— Pewnie się cieszysz. Z resztą zasłużyłeś. — miauknął.
<Jałowcowy Świcie?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)