Czekoladowy kocur ziewnął szeroko, ukazując różowy języczek, zanim zamrugał kilkukrotnie, przyzwyczajając swoje oczy do pierwszych promieni słońca. Zdziwił się, że obudził się tak wcześnie. Zwykle wolał dłużej pospać. Kocur przeciągnął się, wystawiając przed siebie łapy, zanim powoli opuścił mchowe posłanie. Zajęcza Stopa i Konwaliowe Serce jeszcze smacznie spały. Nie chciał ich budzić. Z resztą po ostatnich wydarzeniach, obu kotkom przyda się zdrowy sen.
Opuścił legowisko medyków, w bardzo dobrym humorze. Wiatr musnął od razy jego pyszczek, powodując, że na pysk medyka wkradł się uśmiech. Poruszył z zadowoleniem wąsami. Pora Nowych Liści. Długo na nią czekał i jak zawsze powodowała u niego entuzjazm. Kocur powoli zaczął iść przed siebie, w stronę sterty ze zwierzyną. Zatrzymał się jednak na środku obozu, gdy doleciał do niego znajomy zapach burzaka. Skierował pysk w stronę wyjścia z obozu, gdzie siedział Jałowcowy Świt, trzymając milczącą wartę nad całym obozem. Jeżowej Ścieżce przypomniało się, że wczoraj odbyło się mianowanie młodzika i że dołączył on do kręgu wojowników. Postanowił mu pogratulować. Skierował się w jego stronę spokojnym krokiem. Nowy wojownik skinął mu głową na powitanie, nie odwracając się jednak. Chabrowa Bryza dopiero mogła go zwolnić z czuwania. Zastępczyni spała pewnie jeszcze w żłobku albo próbowała zmusić do tego czwórkę swoich rozrabiaków. Jeżyk zatrzymał się obok Jałowca. Kocurek nie tak dawno, był jeszcze uczniem, a teraz stał się prawdziwym wojownikiem. Ah, czas leciał bardzo szybko.
— Nie przeszkadzam? — spytał uprzejmie. — Chciałem ci pogratulować, Jałowcowy Świcie, zostanie wojownikiem to wielki zaszczyt. Teraz będziesz mógł jeszcze lepiej opiekować się naszym klanem.
Medyk zobaczył jedynie, jak Jałowiec zerka na niego kontem oka, jednak się nie odezwał. Jeżyk zastrzygł uszami, słysząc za sobą kroki. Odwrócił pysk i powitał szerokim uśmiechem na pysku, podchodzącą w ich kierunku Chabrową Bryzę. Zastępczyni ziewnęła, zanim odwzajemniła uśmiech. Ogonem dotknęła boku Jałowcowego Świtu.
— Twoje czuwanie dobiegło końca. Możesz odpocząć przed wieczornym patrolem. — miauknęła kotka.
— Jak mają się kocięta? — Jeżyk zatrzymał karmicielkę ogonem.
— Mają się dobrze, tylko są zbyt energiczne. — poruszyła z rozbawieniem wąsami Chabrowa Bryza, udając się teraz w stronę legowiska wojowników, pewnie by wybrać koty idące na patrol poranny. Czekoladowy kocur zwrócił się znowu do Jałowca. Teraz mogli już porozmawiać. No przynajmniej dopóki młodzik nie będzie musiał odpocząć, a syn Kucykowego Ogona wrócić do obowiązków.
— Pewnie się cieszysz. Z resztą zasłużyłeś. — miauknął.
<Jałowcowy Świcie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz