BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzemień x Orzeł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzemień x Orzeł. Pokaż wszystkie posty

30 lipca 2022

Od Orzełka (Orła) CD. Krzemienia

- Jeżeli masz ochotę, możemy zapolować wspólnie - zaproponował. - Niedaleko znalazłem ciekawy zagajnik. Może tam będzie więcej myszy - podzielił się odkryciem z kocurem.
Orzełek przełknął nerwowo ślinę. Kostka nie lubiła Krzemienia. Wiedział, że jeśli kotka obserwuje któregoś z nich, to będzie bardzo niezadowolona. Orzełek nie lubił, gdy była niezadowolona. Przy niej wolał być ostrożny. Nadal przyjaźniejsze oblicze Kostki stanowiło dla niego nowość.
Równocześnie Orzełek nie chciał być nieuprzejmy. Nawet jeśli Krzemień budził w nim mieszane uczucia i syn Szyszki wolał zachować czujność, to maniery nakazywały przyjąć zaproszenie wspólnego polowania. Chodziło przecież o wykarmienie pobratymców.
- D-dobrze. – zgodził się nieśmiało.
Krzemienia chyba ucieszył fakt, że Orzełek przyjął jego zaproszenie. Dymny wojownik cicho westchnął. Ciekawe jakie zdanie miał o nim Krzemień. Dawny uczeń jego matki, pokryty licznymi skazami i sprawiający wrażenie kocura twardego i pewnego siebie. Zupełne przeciwieństwo spokojnego, nieśmiałego Orzełka.
Orzełek zakopał mysz, żeby wrócić po nią później. Będzie dobrym posiłkiem dla tego, kto się na nią skusi. Następnie dwójka wojowników oddaliła się, idąc w tym samym kierunku. Mieli jeden i to najważniejszy cel. Nakarmienie pobratymców było ważnym zadaniem. Orzełek szedł skrępowany. Nawet wąs mu nie drgnął. Starał się utrzymać równy krok z Krzemieniem, żeby szli ramię w ramię. Na całe szczęście zagajnik faktycznie znajdował się niedaleko. I sądząc po unoszących się w powietrzu zapachach, stanowił idealny teren łowiecki. Orzełek zamierzał to wykorzystać, więc bez wahania przypadł do odpowiedniej pozycji, rozpoczynając tropienie za posiłkiem.

***

Jego relacja z Krzemieniem nie uległa zmianom. Nadal miał mieszane uczucia względem wojownika. W przeciwieństwie do Mrówki. Córka Orła uwielbiała swojego mentora. No właśnie, mentora. Ponieważ Krzemień znalazł ważne miejsce w szkoleniu jego córki, Orzeł i Kostka często słuchali o wspólnym treningu dwójki kotów. Wyglądało na to, że choć Krzemień należał do wymagających mentorów, to dużo uczył Mrówkę i pod jego okiem powinna zostać świetną wojowniczką.
Do popołudniowego patrolu pozostało trochę czasu i Orzeł odpoczywał w cieniu Jabłoni. Jego wzrok leniwie śledził przechodzących pobratymców. Promienie słońca ogrzewały jego futro. Zamruczał z rozkoszą. Takie ciepłe dni uwielbiał. Wtedy jego ślepia natrafiły na sylwetkę Krzemienia. Czekał przy wyjściu z obozu. Zapewne miał mieć trening z Mrówką. Orzeł zawahał się. Może lepiej zostawić go samego i nie próbować zagadywać? Przełknął nerwowo ślinę. Już miał podejść do Krzemienia, gdy wyprzedziła go Mrówka, dumnie zajmując miejsce przy czarnym kocurze. Wspólnie opuścili obozowisko. Orzeł odprowadził córkę łagodnym spojrzeniem. W myślach podziękował Krzemieniowi.

13 sierpnia 2021

Od Krzemienia cd Orzełka (Orła)

 Nastała Pora Opadających Liści, jedyna pora, w której uśmiech Ziębie nie schodził z pyska. Z wielką chęcią szalała po błotnistych kałużach, wracając często z polowań bardziej czekoladowa niż biała. Mu oczywiście to nie przeszkadzało. Skoro kotka czuła się pewniej, gdy brud oblepiał jej sierść, to czemu miałby zwracać na to uwagę? Według niego powinna robić to co lubi. Sam od czasu do czasu oblepił się błotem, kiedy źle wyhamował podczas polowań i cała ta breja spoczęła na nim. Nie było to ciekawe uczucie i zawsze starał się ją z siebie zmyć, jednak czasami, gdy padało jak teraz... było trudno. 
- Yh... - Zięba kroczyła tuż obok niego, chrząkając od czasu do czasu jak teraz. 
Brzmiało to dziwnie i po jakimś czasie, zwrócił jej na to uwagę.
- To nic. - Skrzywiła się, gdy mówienie przyniosło jej nieprzyjemny ból. 
- Jesteś chora - stwierdził od razu się zatrzymując. 
Kotka zwróciła na niego spojrzenie, machając zirytowana ogonem. Pewnie sądziła, że nie nadaję się do polowania w takim stanie. To oczywiście nie było prawdą. Nigdy w nią nie wątpił, jednak... Od czasu, kiedy zmusiła go do pójścia do medyka ze swoją bezsennością... Czuł, że powinien się jej odwdzięczyć. A teraz miał okazję, bo widział, że ta łatwo się tam nie uda. W sumie... jak on. Uśmiechnął się pod nosem zauważając, że dużo ich łączyło. 
- Nie patrz tak! - zaczął się bronić, kiedy ta zwęziła swoje oczy. - Sama mnie zaciągnęłaś do medyka siłą. Teraz chyba czas na ciebie - zasugerował. 
- Co takiego? - zakaszlała. Ewidentnie nie mogła wymiauczeć z siebie wielu słów, nie narażając się na ból. - Eh... Ykhr, yhkr... idę. 
Zadowolony zaprowadził ją do Wschodu, który dał jej trochę miodu i jakichś innych ziół, które powinny pomóc jej na gardło. Teraz rolę się odwróciły... 
- Odpocznij - zasugerował, widząc jak ta już chcę powiedzieć: "Nie potrzebuje odpoczynku", tak... Dobrze ją poznał przez te księżyce. Uśmiechnął się tylko do niej, po czym opuścił legowisko medyka. Wziął głęboki oddech. Musiał teraz sam dokończyć polowanie...

***

Nie szukał długo. Wyczuł zapach myszy i od razu skierował się w tamtą stronę. Kiedy tylko dojrzał jej zarys, szybko rzucił się, odbierając jej życie. I wtedy dostrzegł, że nie był sam. Orzełek - syn Szyszki, podskoczył, ujawniając swoją pozycję. 
- O, cześć, nie zauważyłem cię - miauknął do niego
Kocur odwrócił wzrok.
- To była moja mysz. 
Zaskoczony spojrzał na małe ciałko, spoczywające mu pod łapami. Och... głupio się złożyło. Nie wiedział, że ktoś jeszcze na nią polował! 
- Um... Jak chcesz możesz ją wziąć... - Przysunął ją bliżej do kocura. - Wybacz. Nie skupiłem się na otoczeniu... i nie zauważyłem cię. Przepraszam. - Było mu naprawdę głupio! Miał nadzieję, że Orzełek nie będzie się na niego gniewał. W końcu i tak wszystkie piszczki lądowały na jednym stosie. 
Kocur chwilę się wahał, lecz po chwili sięgnął po mysz.
- Um... Dzięki - miauknął.
Zapadła niezręczna cisza, lecz nie na długo. Skoro wojownik tak się starał dla mieszkańców Owocowego Lasu, nic nie stało na przeszkodzie, aby mogli spełnić swój obowiązek razem. 
- Jeżeli masz ochotę, możemy zapolować wspólnie - zaproponował. - Niedaleko znalazłem ciekawy zagajnik. Może tam będzie więcej myszy - podzielił się odkryciem z kocurem.
Właśnie! O czymś zapomniał! Ostatnio widywał jak Orzełek chodził polować z Kostką. Szczerze... to nie podobało mu się wizja, spotkania kotki. Rozejrzał się po otoczeniu, próbując ją wypatrzeć, ale chyba byli tu sami. W sumie... od razu wydarłaby się na niego pierwsza, gdyby tu była i widziała jego "kradzież". Nieco uspokojony, że mógł bez nerwów zając się pracą, utkwił spojrzenie w synu Szyszki, czekając na jego decyzję.

<Orzeł?>

Wyleczona: Zięba

05 sierpnia 2021

Od Orzełka CD. Krzemienia

 Przywykł do tego, że Kostka lubiła znikać. Niekiedy przyłapywał się na tym, że błądzi wzrokiem po obozie, szukając kremowego futra. Koleżanka potrafiła się jednak dobrze kryć pośród liści, gęstych zarośli, a nawet wśród pobratymców. Była dobrym obserwatorem i nie wątpił, że wiedziała więcej niż niejeden kot. Koleżanka no właśnie, chyba już byli przyjaciółmi. Gdyby ktoś jeszcze kilka księżyców temu powiedział mu, że on i Kostka będą przyjaciółmi, pewnie by się zaśmiał. A jednak nie wszystko było takie, jakie się mogło wydawać. 
Orzełek siedział w cieniu jednej z jabłoni, gdy niespodziewanie podszedł do niego Krzemień. Mięśnie syna liderki od razu się napięły ze stresu. Nie mógł powstrzymać się od wlepienia żółtych oczu w blizny bitewne kocura. Życie za Ogrodzeniem musi być trudne. 
- Hej... Mam pytanie, ta twoja partnerka... Nie wiem jak się nazywa... Ale czy była z tobą przez ten cały czas? - zapytał. 
Twoja partnerka? Orzełek wybałuszył oczy. Chyba Krzemień nie myślał, że Orzełek i Kostka są razem? A co jeśli nie tylko on tak uważał? Kocur położył uszy na łbie. Chyba powinien to jakoś sprostować.
- Ktoś mnie ciągle śledzi, a ona wyglądała mi na taką, co patrzy wszystkim na łapy. 
Uśmiechnął się lekko, niemal niezauważalnie. To pasowało do Kostki. Z pewnością uczepiła się Krzemienia i chciała znać każdy jego ruch. 
- Ja... ja nie wiem. Poszła gdzieś. 
- Czyli to mogła być ona. 
- Jeśli Kostka cię śledzi, to musi mieć dobry powód. - miauknął cicho Orzełek.
Krzemień budził w nim różne odczucia, jednak rozmowa sam na sam z tym kocurem, była zbyt wielkim stresem dla niebieskiego. Ale przecież nie powinien bać się swojego pobratymca!
- I... i Kostka nie jest moją partnerką. To przyjaciółka, nikt więcej. - miauknął zmieszany, odwracając pyszczek w przeciwną stronę od rozmówcy. 
Krzemień jeszcze próbował do niego zagadywać, jednak widząc niechęć i zmieszanie Orzełka, po prostu odpuścił i odszedł w tylko sobie znanym kierunku. Dymny odetchnął. Musiał się nauczyć nie okazywać emocji. 
- Czego od ciebie chciał ten glut?
Podskoczył z piskiem na głos za swoimi plecami. Odwrócił się i stanął pysk w pysk z Kostką. Kremowa zmrużyła oczy na jego trzęsące się łapy. 
- Mówił, że go śledziłaś. - miauknął Orzełek, poruszając ogonem. - To prawda?
- Nie musisz się interesować. Następnym razem z nim nie rozmawiaj. - prychnęła wojowniczka. 
Orzełek przekrzywił lekko łeb. Dlaczego? Kostka zdawała się mieć urazę do Krzemienia. Jej czujność robiła się coraz gorsza. Chciał o to zapytać, ale kotka zniknęła. Postanowił udać się na polowanie,  bo w obozie chyba nie zazna spokoju. 

***

Orzełek włóczył się po terenie Owocowego Lasu. Lisa już nie było, więc można było swobodnie się poruszać po rodzinnym miejscu. Dymny zatrzymał się na moment, żeby wyczuć zapachy zwierzyny, dochodzące z bardzo bliska. Oblizał pyszczek, zadowolony, że coś znalazł. Przypadł do ziemi, w odpowiedniej łowieckiej pozycji, rozpoczynając skradanie w stronę szelestu. Zauważył mysz, jedzącą swoje ziarenko. Napiął mięśnie, wysunął pazury, gotowy do skoku. Ubiegł go czarny kształt, który wyskoczył z drugiej strony i złapał jego mysz, szybko odbierając jej życie. Orzełek zaskoczony podskoczył, zwracając na siebie uwagę Krzemienia. 
- O, cześć, nie zauważyłem cię. 
Orzełek odwrócił wzrok.
- To była moja mysz. 


<Krzemień?> 

02 lipca 2021

Od Krzemienia cd Orzełka

*przed atakiem lisa*

Czuł na sobie czyjś wzrok. To było... nieprzyjemne uczucie. Wiedział jak to jest być obserwowany już za kociaka. Miał nadzieję, że koty z Owocowego Lasu już przywykły do jego widoku i nie będą zbyt podejrzliwe. Chciał mieć tylko święty spokój, ale los już wielokrotnie uświadamiał mu, że to nie będzie takie proste. 
Nie mając wyjścia, postanowił podejść do tej dwójki i wyjaśnić sprawę jasno. Zbliżając się jednak usłyszał niemiły komentarz od zapewne kotki, która obdarzyła go złośliwym spojrzeniem.
- Lepiej spadaj na drzewo, pieszczoszku.
To oczywiście ugodziło w jego dumę. No bo jak to...? Chyba nie widzieli nigdy pieszczoszka na oczy, skoro takie wysnuwali wnioski, patrząc na jego pokryte bliznami ciało. 
- Nie jestem pieszczoszkiem. Byłem samotnikiem. Widzę, że nie umiesz ich odróżniać od siebie. Ale mogę ci pomóc.
- Nie potrzebuję wyjaśnień od pieszczoszka! - fuknęła. 
- Ojjj żebyś się nie zdziwiła - Powstrzymał chęć rzucenia się jej do gardła. W ogóle zdziwił się, że miał taką... ochotę... Było to... niepokojące. - Pieszczoszki są grube, bez skazy i noszą obręcze na szyi, nie umieją polować i walczyć. To różnica - wyjaśnił.
- Bla, bla, bla... Coś jeszcze? 
- Tak. Proszę, abyście się nie gapili na mnie, jakbym był z innego świata - powiedział. Chociaż w sumie był z innego świata, w końcu Siedlisko Wyprostowanych, a las mocno się różniły. - W sensie, że... gapili - dodał zaraz, po czym odszedł. 
Nie za bardzo miał ochotę na kłótnię z tą dwójką. A raczej... z tą kotką. Była dziwna i działała mu na nerwy. Niczym Pajęczyna... Myśl o siostrze tylko zepsuła mu do końca humor. Postanowił więc się przejść, aby zniknąć z oczu tej dwójce. 

***

No tak... To nie trwało długo, kiedy po raz kolejny wyczuł, że ktoś go obserwuję. Nie minęło ile...? Kilka uderzeń serca odkąd poszedł się przejść, a znów czuł na karku czyjeś spojrzenie. Tylko problem był taki, że był sam w sadzie, a te oczy, to były oczy prześladowcy. Nie miał pojęcia, czy to była ta kotka wraz z synem liderki, czy kto inny. Musiał przyznać, że jednak irytowała go ta ciągła kontrola. Nie po to wyrwał się spod pieczy ojca, aby ponownie czuć się tak, jakby on wcale nie zniknął. 
Co więc pozostało mu zrobić? Zgubić natręta. 

***

Nie wiedział ile czasu kluczył bez celu. Ale udało mu się nawet złapać piszczkę. Wrócił z nią na stos i odłożył, tak jak nauczyła go mentorka. Był dumny z siebie, że już nauczył się mniej więcej tego zwyczaju. Kiedyś bez zastanowienia zjadłby zdobycz na miejscu. 
Widząc na horyzoncie Orzełka, postanowił o coś go zapytać. W tym celu podszedł do niego, mając nadzieję, że ten go nie spławi jak ta jego dziewczyna. 
- Hej... Mam pytanie, ta twoja partnerka... Nie wiem jak się nazywa... Ale czy była z tobą przez ten cały czas? - zapytał. 
Kocura chyba zatkało, więc postanowił sprostować o co mu dokładnie chodziło.
- Ktoś mnie ciągle śledzi, a ona wyglądała mi na taką, co patrzy wszystkim na łapy. 

<Orzeł?>

21 czerwca 2021

Od Orzełka

Obserwował czarnego kocura, który siedział przycupnięty przy Jabłoni. Krzemień obserwował otoczenie. Mijające koty kiwały mu na powitanie. Szybko przyjęli go w swoje szeregi. Owocowy Las był przyjaznym i otwartym miejscem dla każdego, więc to akurat go nie dziwiło. Poza tym Krzemień został uczniem jego matki, Szyszki, tym samym zdobywając większe zaufanie i szacunek. 
Orzełek poruszył nerwowo ogonem. Jakoś nie potrafił się do niego przekonać. Może dlatego, że pochodził zza Ogrodzenia. Nie mówił o sobie zbyt wiele. Pochodził z Miasta, ale jak dużo było w tym prawdy? Orzełek sam był zdziwiony swoją podejrzliwością. Zauważył, że zwiększyła się u niego wraz ze śmiercią ojca. Westchnął. Chciał jedynie bezpieczeństwa dla swojej rodziny i pobratymców. 
- Ślinisz się do niego. 
- Daj spokój, Kostka.
Dymny odwrócił pyszczek w stronę kremowej kotki, która usiadła u jego boku. Wbiła intensywny wzrok w czarnego kocura. Zmrużyła lekko oczy, jakby w zamyśleniu, ale Orzełek znał ją na tyle dobrze iż wiedział, że po prostu jest skupiona. Zawsze tak robiła, gdy kogoś obserwowała, a było to jej hobby. Odwróciła pyszczek w chwili, gdy Krzemień zerknął w jej stronę. Orzełek i Kostka spoglądali na siebie nie dając poznać, że interesującą się jego osobistością. 
- Myślałam, że wielki Orzełek kocha wszystkich i wszystko. Cóż to za nieufność? - mruknęła znudzonym tonem głosu. 
Przyzwyczaił się do tego tonu. Od wspinaczki na drzewo ich relacja się polepszyła. Spędzali więcej czasu razem - Orzełek jej nie unikał, a Kostka przestała go jedynie obserwować. Oczywiście wciąż córka Ostróżki musiała strzępić językiem najróżniejsze wyzwiska, ale już go nie ruszały. Dobrze czuł się w jej towarzystwie, wręcz bardzo dobrze. Zaskakujące jak wrogowie mogą stać się przyjaciółmi. Grono jego przyjaciół powiększało się. Kostce mógł zaufać i był pewny, że ona ufa jemu. 
- Sam nie wiem. Krzemień wydaje się taki oschły. Widziałaś jego ruchy? Jakby były wyćwiczone. Najmniejszy gest, mimika pyska. Może też trochę nie ufam skrawkowi świata na zewnątrz. 
- Zrezygnowałeś z szukania przyjaciela twojego ojca?
- Jeszcze się zastanawiam. Nie jestem pewny, czy powinienem to robić. Lepiej zostawić przeszłość za sobą, prawda? - westchnął. - Z resztą nie zbaczajmy z tematu. 
Kostka prychnęła. 
- Wyzwij go od lisich bobków. 
Orzełek poruszył rozbawiony wąsami, za co został spiorunowany wzrokiem przez córkę Żurawia.
- Jeśli tak przekonałaś do siebie moją siostrę, to zaczynam się obawiać relacji twojej i Płomykówki. - miauknął, za co oberwał kuksańcem. - Ałć! 
Kostka utkwiła ponownie wzrok w Krzemieniu. Podążył spojrzeniem za tym jej. Znajdka podniósł się z miejsca i ruszył w ich stronę. Żółte oczy Orzełka otworzyły się szerzej. Zerknął kątem oka na Kostkę, która wciąż siedziała spokojna, jakby nie dotyczyła jej ta obserwacja. 
- Nadchodzi największe lisie łajno w Owocowym Lesie. - mógł przewidzieć, że to była cisza przed burzą. Cała Kostka, musiała oczywiście wyprostować język. Kotka obdarzyła Krzemienia złośliwym spojrzeniem. - Lepiej spadaj na drzewo, pieszczoszku.


<Krzemień?>