BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cienista Łza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cienista Łza. Pokaż wszystkie posty

01 listopada 2019

Od Cienistej Łzy CD. Mokrej Blizny


Pory roku mijały i, mijały i prawie nic nie zostało z dawnej Cienistej Łzy. Każdego dnia unikała każdego kota i o dziwo udało jej się to przez prawie cały rok. Było jej głupio i wstydziła się tego. Cisza nastała pomiędzy nią a Mokrym i innymi przyjaciółmi. Czuła jakby jej już nikt nie został, była sama. Przez tyle czasu dużo myślała i nie raz zdarzało jej się myśleć, że jest na łonie snów, jakby wszystko dookoła było tylko snem, ulotnym snem, który mimo jej błagań i płaczu bezlitośnie szedł dalej, zapominając, co zdarzyło się przed chwilą. Śnił jej się Mokry, Wilk, Niezapominajka... A może nawet ona sama jest snem? Nigdy nic nie wiadomo... Ale miała wrażenie, że jedna łza, czy łez kilka nic tu nie zmieni, że już zawsze na zawsze będzie taki stan rzeczy. Do tego miała w sobie ogromne poczucie winy, że przyszła do obozu klanu burzy. Nie była pożyteczna, tylko polowała i układała zwierzynę na stos, jedna po drugiej i już nawet z jej rutyny wyszło patrzenie w dal i wypatrywanie Niezapominajki i już nawet teraz Ciemna nie wiedziała, co się z nią stało i czy w ogóle dotrzymała obietnicy i wróciła. Łza nie chciała nawet tego wiedzieć, bo spodziewała się najgorszego, że już nigdy jej nie znajdzie, nie zobaczy... Czy kotka zastanawiała się nad odejściem, skoro tak się źle tutaj czuje? Jasne, że tak, ale było tu coś, coś innego, niespotykanego, czego nigdzie indziej nie mogła znaleźć. Nie wiedziała co to, ale z pewnością właśnie to ją tu trzymało, to uczcie, czy rzecz... Nie wiedziała co. Nie wiedziała też, co aktualnie dzieje się w klanie, unikała wszelkich zgromadzeń i tłumów, a koty jakby zapomniały o jej istnieniu i dobrze, przynajmniej nie musiały patrzeć, jak codziennie upada na nowo i zatacza koło pełne udręki. Poniekąd można powiedzieć, że Cienista potrzebowała takiego odpoczynku od innych klanowiczów, ale bez przesady to już trwało za długo. Kotka miała dosyć. Księżyce mijały, a ona nadal nie zrobiła nic ze swoim życiem. Postanowiła odnowić kontakty z przyjacielem, który wytrzymał z nią najdłużej i najbardziej wiedziała, że zawsze może na niego liczyć, on nigdy jej nie spłoszył, pójdzie do Mokrego, dzisiaj. Bardzo się wstydziła i było jej bardzo głupio, ale co mogła na to poradzić? Najwyżej kocur stwierdzi, że po takim czasie nie chce jej już znać ot co... Możliwe to? Może... Ale gdyby kotka do końca w to wierzyła, czy by poszła? Raczej nie, więc idzie i ma nadzieję, że przyjaciel po raz kolejny będzie "po jej stronie" głupie to było, ale nic już jej nie zostało, co ma do stracenia? Wzrokiem wypatrzyła Mokrą Bliznę i powoli, nieśmiało podeszła do siedzącego na skraju legowiska kocura.
- H-hej, przepraszam... - nie była w stanie wypowiedzieć, za co przeprasza pręgowanego, ale wiedziała, że ten wie, o co jej chodzi i miała tylko małą iskierkę nadziei, że ją zrozumie... Zwiesiła głowę i usiadła naprzeciw, może jeszcze, przyjaciela - jesteśmy jeszcze przyjaciółmi? - wypowiedziała te słowa, po czym jedna, jedyna łza od tak długiego czasu nic nieczucia, wydostała się z jej powieki i poleciała w dół po czarnym futerku kotki, której drugi człon imienia brzmiał tak samo.

<Mokry? Już nawet się nie usprawiedliwiam... Przepraszam ja również za taką nieobecność... Teraz to wszystko należy już do ciebie, wybaczysz mi? *. *>

21 września 2019

Od Cienistej Łzy CD. Mokrej Blizny


- Hej Cieniu, mogę zjeść z tobą? - powiedział Mokry, siadając przy Cienistej i kładąc zająca niedaleko kotki.
- J-jasne - ta ledwo słyszalnym głosem wydukała i spojrzała po zdobyczy.
- Nie jestem głodna... - smutnymi oczami dała znać Mokremu, że zaraz będzie się zbierać, w końcu nie chce smucić przyjaciela. Ten zaniepokojony podsunął zająca jeszcze bliżej ciemnej i owinął ogon wokół łap. Kotka nie bardzo wiedziała, jak to odebrać, więc najprościej w świecie odsunęła się jeszcze nieco, a widząc wzrok przyjaciela na sobie, spanikowała. Zerwała się nagle na cztery łapy i biegiem ruszyła w kierunku wyjścia z obozu. Nie chciała zawieść Mokrego, ale co miała zrobić? Przecież by mu nie odmówiła wspólnego posiłku, a ona nie chciała jeść, nie odczuwała takiej potrzeby. Zatrzymała się przed wyjściem z obozu i przez ramię spojrzała na kocurka. Był zdezorientowany i zaniepokojony jednocześnie. Poczekała, aż ich spojrzenia się spotkają. Jej oczy ukazywały pełnię smutku, żalu i strachu, a w spojrzeniu kocurka można było odczytać zaniepokojenie niezrozumienie i troskę. Ten kontrast dobijał czarną. Wybiegła.
Biegła przed siebie na tyle, na ile jej osłabiony organizm się nie poddał i póki ta nie upadła z wycieńczenia. Śnieg wokół niej był nienaruszony, jakby nigdy żaden kot tędy nie przechodził. Za to do jej miejsca "odpoczynku" prowadził cały łańcuch łapek odbitych na nieskazitelnie białej tafli śniegu. Spojrzała nań i w jednej chwili owe łapki zaczęły tańczyć do rytmu, który wygrywał mroźny, zimowy wiatr. Odgłos przybierał na sile z każdą sekundą i z każdą sekundą stawał się coraz bardziej nie do wytrzymania. Łapki coraz szybciej obracały się na śniegu, trzymając siebie wzajemnie, żeby któraś przypadkiem nie zgubiła przyjaciółki i żeby już na zawsze były razem. Po chwili wrzask wiatru stał się tak przytłaczający, że promienie słońca między gałęziami paliły jej futro tym żółto-ślniącym blaskiem. Łapki teraz zataczały kółko, wydobywając ze swoich małych wnętrzy cieniutkie głosiki, które z każdą sekundą zdawały się przypominać wołanie Mokrego. Czy to sen, czy jawa? Czy Cienista żyje, czy umarła? Po chwili te wszystkie pytania zostały rozmyte przez jej przyjaciela, który w tym momencie podbiegł do kotki i zaczął coś do niej mówić, jednak ta nic nie słyszała przez ogrom bodźców, które w obecnej chwili były w krytycznym stanie nasilenia. Wrzask wiatru był tak nie do wytrzymania, że Cień zatkała sobie łapkami uszy, by choć trochę stłumić głośne dźwięki, zamknęła oczy, by nie widzieć promieni śmiertelnie wielkiej gwiazdy, palącej jej futro. Wytrwała tak może z kilka uderzeń serca, bo po chwili łapki jakby się zezłościły, że nie patrzy na ich tańce i zaatakowały ją. Tak dobrze czytacie, te niepozornie wyglądające ślady na białym puchu właśnie rozrywały skórę na czarnym grzbiecie kotki. Ból był nie do wytrzymania i kotka chcąc, niechcąc zemdlała. Świat stał się czarny, wszystkie światła zgasły. Cisza.
Otworzyła oczy niczym po chwili, gdy szarpanie skóry ustało. Rozchyliła bardziej powieki i ujrzała przyjaciela walczącego z borsukiem. Walka wyglądała nieciekawie, ale kotka była niczym otumaniona i nie mogła stwierdzić dla kogo. Postacie zlewały się i powstała jedna, a potem już tylko ciemność...

<Mokry? Co ty na taką "przygodę"? xD jakby co to nie łapki ją rozrywały, ale borsuk, a Mokry starał się ją ratować ;) >
I wybacz, że tak długo, ale pierwszy miesiąc szkoły -. - i już teraz będę się starać regularnie odpisy robić ^^

30 sierpnia 2019

Od Cienistej Łzy CD. Chabra (Chabrowej Łapy)

Cień jak zawsze ostatnio, wcześnie rano bez jakiegokolwiek spojrzenia na stos zwierzyny, udała się na polowanie, które było nim tylko w połowie, bo przeważnie przesiadywała na granicy klanu Burzy i wyglądała, czy aby na pewno Niezapominajka nie wraca. Wyszła z obozu. Stąpała cicho po śniegu, robiąc ślady w jeszcze świeżym i nienaruszonym po nocy białym puchu. Kotka musiała bardzo uważać, gdyż w Porze Nagich Drzew nawet w nocy jej futerko było bardzo widoczne. Rozglądała się dookoła. Żadnej zwierzyny. Nikogo nie ma. Nastawiła uszy, w nadziei, że nie jest sama na bezkresnej białej pustyni, ale niestety żaden dźwięk nie doleciał do jej drobnych uszu. Zrezygnowana poszła dalej przed siebie, poszukując choć jednej piszczki, którą mogłaby zanieść do obozu. Nagle do jej uszu dotarł cichy szmer. Poruszyła noskiem kilka razy, wciągając nadchodzącą do niej z daleka woń. Mysz. Kotka powoli zaczęła przemieszczać się w stronę zapachu i już po kilku uderzeniach serca, mogła dostrzec małe stworzenie najwidoczniej szukające pożywienia w śniegu. Jeszcze nie wiedziało, że to ono niedługo nim się stanie. Ciemna, wygłodniała kotka podeszła na tyle blisko stworzenia, by skoczyć i... Skoczyła. Chwila i dało się słyszeć cichutkie chrupnięcie i kark zwierzątka był skręcony, co świadczyło o śmierci piszczki. Nagle Cienistej zakręciło się w głowie i wtedy dotarło do niej, że większość Pory Nagich Drzew nie zjadła żadnej piszczki. Potrząsnęła głową i ruszyła w kierunku obozu z myszą w pyszczku. Źle się czuła i potrzebowała odpocząć.
Podróż dłużyła jej się niemiłosiernie, ale nareszcie była w obozie i mogła położyć swoją wychudłą "zdobycz" na stosie zwierzyny. Podeszła do legowiska wojowników i weszła do środka. Może był tam jeden kot? Cienista Łza nawet nie zorientowała się jaki, bo niemal od razu położyła się na swoim miejscu i zasnęła z myślą, że prędzej, czy później będzie musiała coś zjeść, bo padnie z głodu...

~*~

Ciemną kotkę obudziło zwołanie spotkania przez lidera i posłusznie poszła w tym kierunku. Usiadła w jednym z ostatnich "rzędów" kotów i przysłuchała się słowom lidera. Po chwili dotarło do niej, że jest mianowanie kociaków na uczniów. Ach, kociaki, wszyscy uważają je za cudowne, ale nie są, są okropne, małe i obrzydliwe - warknęła w myślach Cień. Odwróciła wzrok, by na nie nie patrzeć, gdy do jej uszu doszedł dźwięk słów lidera
- ... Cienista Łzo, ciebie ogłaszam mentorką Chabrowej Łapy, która z pewnością pod twoim okiem... - dalej Cienista nie słuchała. Była w szoku. Poczuła się jakby w tym momencie, oberwała po raz kolejny po głowie od losu. Ona mentorką? Jak ona dogada się z kociakiem? Mimo swoich myśli wstała i podeszła do przodu, by styknąć się nosami z Chabrową Łapą. Po raz drugi w jej życiu przeszedł ją przyjemny dreszcz, bo pierwszy był, jak za czasów kociaka stykała się nosem ze swoją mentorką. Teraz to ona nią była, musiała... No nic, uśmiechnęła się do SWOJEJ uczennicy i wróciła na swoje miejsce. Dalej siedziała w szoku, wpatrując się, jakby nic nie widząc przed siebie. Ona kompletnie nie wiedziała, jak zachować się przy młodszych od siebie kotach. Nie chodziła do kociarni i teraz tego pożałowała, bo przynajmniej, by wiedziała, jak mniej więcej powinna się zachować. Mimo tych obaw i braku akceptacji dla kociaków była szczęśliwa. Cieszyła się, że dostała swojego pierwszego ucznia i chciała go wytrenować na jak najlepszego wojownika. Szczerze mówiąc, lider na swój sposób musiał jej zaufać, powierzając jej uczennicę. Jednak niezbyt czuła się na siłach, by szkolić małego kota, a, szczególnie że ostatnio nic prawie nie jadła, a psychicznie już dawno była pod ziemią. Pomyślała, że to może dzięki Chabrowej Łapie odzyska, choć w małym stopniu chęci do życia i funkcjonowania dalej.
Po zakończeniu zebrania i skandowania imion nowych uczniów, ciemna mimo wahań, czy tak powinna, podeszła do kotki, która od teraz była jej uczennicą.
- Hej, gratuluję nowej rangi - nawet wysiliła się na uśmiech - mam nadzieję, że wyszkolę cię na najlepszą wojowniczkę - lekkim zakłopotaniem spojrzała na młodszą kotkę, wyczekując jej reakcji, bo halo ciemna nie wiedziała, czy dobrze się zachowała. Coś czarno widzę nasz trening, jak będę się jej tak bała... - sama do siebie w myślach skomentowała Cień.

<Chabrowa Łapo? Twoja mentorka nie wie, jak się zachować *.*>

18 sierpnia 2019

Od Cienistej Łzy CD. Mokrej Blizny

Gdy doszli do Złotych Traw, kotka bez słowa opuściła koty z klanu Burzy i udała się w swoją stronę. Dość pokojowy ten samotnik w sumie - pomyślała ciemna i na samą myśl o Kiki jakby coś ją uderzyło po raz kolejny. Gdzieś głęboko poczuła silny ból. Potrząsnęła głową, by przynajmniej przy innych klanowiczach wyglądać w miarę okej i wymalowała nieszczery uśmiech na pyszczku. Podeszła do Mokrego, który aktualnie przyglądał się jeszcze odchodzącej samotniczce.
- To... Idziemy na ten trening? - Mokry spojrzał na nią z uśmiechem i kiwnął głową na potwierdzenie.
Przeważnie polowali w ciszy. Mokra Blizna czasem starał się obrać jakiś konkretny temat, ale Cienista go zbywała krótkimi odpowiedziami. Była zamyślona i nie była w stanie podzielić uwagi jeszcze na ten drugi temat zapodawany przez pręgowanego. Nie mogła się skupić przez natłok w głowie, przez co upolowała tylko jedną jeszcze dość dorodną nornicę, podczas gdy jej przyjaciel miał tyle zdobyczy, że nie był w stanie wziąć ich na jeden raz, więc Cień postanowiła mu pomóc. Gdy dotarli do obozu, wrzucili całą zwierzynę na stos, po czym kocur lekko zaniepokojony spojrzał na ciemną. Ta uśmiechnęła się do niego i ruszyła w swoją stronę, rzucając mu "dobranoc". Cień miała nadzieję, że pręgowany nie odbierze źle jej zachowania. Nie chciała, by kocur poczuł się źle, przez to, jak się zachowała, ale prawda była taka, że nie miała siły na żaden kontakt, oprócz wzrokowy. Udała się do legowiska wojowników i niemal od razu zasnęła.

~*~

Była Pora Nagich Drzew. Było zimno i wiał wiatr. Wszędzie można było dostrzec biały puch. Niezapominajki nadal nie było, a cienista w tym wszystkim czuła się zagubiona. Nie wiedziała, gdzie ma się podziać, a nie chciała też z nikim rozmawiać. Można powiedzieć, że była pogrążona w niejakiej żałobie, chociaż jej przyjaciółka żyła, ale jednak więcej jej nie było, jak była. Z tymi myślami wstała i z pozoru wyczyściła futerko, po czym delikatnie, by nikogo nie obudzić, wyszła na zewnątrz. Skierowała się do wyjścia z obozu, nawet nie spoglądając na marnie wyglądający stos zwierząt. Zdała sobie sprawę z tego, że wygląda jak chodzące nieszczęście, ale ona przecież wytrzyma bez jedzenia, trzeba wykarmić królowe wraz z ich szczylami no i starszyznę również, a co powiedzą uczniowie, gdy im zabraknie? Nie, nie mogła do tego dopuścić. Cień jednak biła się z myślami, bo przecież znakomicie dużo i tak nie polowała, a siedziała naprzeciw granicy, więc o jakim poświęceniu tu mowa? O zagładzaniu siebie? - może - odpowiedziała sobie w myślach. Nagle przed nią niczym dąb, wyrósł Mokry. Co on tu robił o tak wczesnej porze? Cienista Łza zrobiła nieco większe oczy. Nie spodziewała się, że spotka kogokolwiek tak wcześnie rano, a jednak. Miała nadzieję, że przyjaciel nie zauważył jej zdziwienia malowanego na pyszczku.
- Hej Mokry, co tutaj robisz tak wcześnie rano? - postanowiła grać na zwłokę, bo może ten ma coś do zrobienia i będzie się śpieszył? Chciała, naprawdę chciała mu wszystko wyjaśnić. Jej zachowanie i w ogóle wszystko! Ale... Jeszcze nie teraz, potem jak to minie to owszem, ale teraz to przecież nie był duży problem, a nie chciała, by ten w jakikolwiek sposób się zadręczał jej "trudnym życiem". Uśmiechnęła się niezręcznie, mając nadzieję, że to poskutkuje.

<przyjacielu? Wybacz, że tak długo i że no... Trochę gniot T.T>

16 sierpnia 2019

Od Cienistej Łzy CD. Niezapominajkowego Szlaku

- Tak znaczy nie. Znaczy trochę tak, ale to nic poważnego. Pamiętasz, jak kilka księżyców temu zniknęłam bez słowa i poszłam do Klanu Klifu? To znów to robię, tylko tym razem mówię, gdzie idę i nie martw się, wrócę. Będę za tobą tęsknić, ale zobaczysz szybko to minie — oznajmiła liliowa kocica i przytuliła swoją przyjaciółkę na pożegnanie. Cienista czuła jak każde słowo uderzało ją jedno po drugim, a ból wciąż narastał. Nie mogła pozwolić, by Niezapominajka znowu ją zostawiła! W końcu słyszała, że ten cały Lisek jest niebezpieczny, a jak coś zrobi liliowej? Przecież Niezapominajka jest jej jedyną przyjaciółką w klanie, bo reszta jej najbliższych kotów to kocury. Gdy ta ją przytuliła, Cień nie była w stanie odwzajemnić uścisku, gdyż opadły z niej siły. Patrzyła się w jeden punkt za przyjaciółką i myślała, jak by to było, gdyby ta już nie żyła. Znowu ktoś ją zostawia... Miała niestety takie błędne poczucie. Z bezradności w obecnej sytuacji po prostu jak to ona, rozpłakała się. Naprawdę to imie było trafne.
- Ale nie płacz, przecież wrócę, zobaczysz - liliowa od razu widząc łzy przyjaciółki, przytuliła ją mocniej.
- Przepraszam, że masz taką przyjaciółkę... - Cienista otarła oczy i spuściła głowę. W tym momencie jakby jej towarzyszka zmieniła się z łagodnej we wściekłą.
- Nie masz za co mnie przepraszać! Czy ty słyszysz jakie głupoty mówisz? Uważam, że jesteś dobrą przyjaciółką i nawet mnie nie denerwuj! - w tym momencie Cień na początku się skuliła, ale po chwili na jej pyszczek zagościł uśmiech. W pewien sposób bawiła ją reakcja przyjaciółki. Po chwili kotki pożegnały się ostatecznie, a ciemna cały czas odprowadzała wzrokiem liliową, póki ta nie wyszła poza obóz. Teraz Cień znowu została sama ze swoimi myślami...

~*~

Wschody i zachody słońca mijały, a Niezapominajki jak nie było, tak dalej nie ma. Z drzew pospadały ostatnie liście, stos zaczął maleć, chłód już dokuczał krótkiemu futerku kotki, a biały puch, zwany śniegiem powoli pokrywał obóz. Cienista od ponownego opuszczenia obozu przez przyjaciółkę zamknęła się bardziej w sobie, przez co większość czasu spędzała poza obozem, najczęściej polując. Mało tego, za każdym razem, gdy oddalała się na tyle daleko od obozu, żeby widzieć strumyk, bądź być blisko terenów klanu nocy lub Wielkiego Drzewa, miała cichą nadzieję, że może niedaleko jest już Niezapominajka i niedługo zjawi się przy granicy klanu burzy i ucieszy się na widok cienistej, jednak... nigdy się tak jeszcze nie stało.
Tego dnia Cienista Łza również udała się na granicę z klanem Nocy, aby "polować", ale w rzeczywistości większość czasu spędzała na rozmyślaniach i niemal ślepym patrzeniu w zaśnieżony krajobraz granicy. Dzisiaj od samego rana upolowała tylko jedną mysz. Była z tego powodu bardzo zła na siebie, ale nie miała czasu się na tym skupiać. Siedziała i wyglądała nawet najdrobniejszego szmeru po drugiej stronie strumyka. Gdyby ktoś równie długo siedział po stronie granicy klanu Nocy, co kotka, to mógłby takowe zachowanie ciemnej uznać za nieco podejrzane, ale na szczęście nikogo takiego Cień nie zobaczyła. Cisza. Zimny wiatr otulił ciało kotki po raz kolejny, ale ona w bezruchu siedziała na skraju strumyka i patrzyła na przeciwległy jego brzeg. Znowu wiatr. Jeden płatek śniegu spadł na nosek ciemnej, przez co ta kichnęła, zakłócając spokój. Z nieba natomiast takowych spadało już więcej. Zimny dreszcz po raz kolejny już dzisiaj ogarnął dość małe ciałko kotki. Cisza. Pora Nagich Drzew dawała się we znaki, siejąc mróz i niejaką śmierć dla niektórych stworzeń. Smutne. Cienista siedziała tak jeszcze przez dłuższą chwilę, ale jak zobaczyła, że słońce jest coraz to niżej, wzięła piszczkę w pyszczek i ruszyła do obozu. Droga wydawała się bardzo długa jak codziennie. Łapki kotki zostawiały ślady, które chwilę potem powoli zasypywał śnieg. Zimny wiatr po raz kolejny przedarł się przez bardzo delikatną osłonę z ciemnego futerka Cienia.
Dotarła do obozu. Wrzuciła piszczkę na stos i od razu udała się do legowiska wojowników, by w jakiś sposób ogrzać zmarznięte przez cały dzień ciało. Poczuła głód, ale nie miała siły jeść, poza tym ona da radę, jest wojowniczką, a stos z każdym dniem był coraz mniejszy, więc bardziej należałoby odstąpić jedzenia słabszym.
Weszła do legowiska. Skuliła się na miejscu, gdzie zazwyczaj śpi Niezapominajka, chociaż ostatnio to miejsce jest zarezerwowane już dla Cienistej i chyba wszyscy w legowisku o tym wiedzą. Wciągnęła powietrze noskiem. Zapach przyjaciółki był już ledwie wyczuwalny, ale jednak. Otulona tą wonią, zasnęła...

<Niezapominajka? Cienista tęskni *.*>

20 lipca 2019

Od Cienistej Łzy CD. Wilczego Warkotu


Ale jak to dodał o jego siostrze? A co ona ma do Mokrego... Chwila, czy właśnie Niezapominajka nie była siostrą Mokrej Blizny? Jasne, że była! Cień wzdrygnęła się na samą myśl, o tym, że Wilk tak nie lubi jej przyjaciółki.
- A-ale jak to dodałeś? - spytała trochę niepewnie przyjaciela.
- Normalnie - odfuknął Mokry, odwracając wzrok od kotki i kierując go na przechodzącą obok nich Niezapominajkę. "O wilku mowa" - wzdychnęła Cienista. Powędrowała za spojrzeniem Wilka i jej oczy ujrzały zirytowaną liliową, patrzącą w ich kierunku. O ironio! Czy ona właśnie w tym momencie musiała tu przechodzić? Wilczy Warkot zjeżył sierść na grzbiecie ostrzegawczo, a Niezapominajka zrobiła to samo. Przerażona ciemna stała niedaleko, przyglądając się całemu zajściu. Nie mogła pozwolić na ich kolejną "kłótnię", chociaż ciężko było tak to nazwać... To raczej były walki na śmierć i życie...
- Wilk! - krzyknęła, tym samym zwracając jego uwagę na siebie - Proszę was, przestańcie! Nie widzicie, że to do niczego nie prowadzi? A to właśnie nie jest tak, że kodeks wojownika mówi, że koty w klanie powinny... - nie było dane jej dokończyć, bowiem przerwał jej wściekły przyjaciel.
- Nie TY mnie będziesz tego uczyć! - wypowiedział te słowa przez zęby, stawiając duży nacisk na "ty". Cienista Łza skuliła się, ale nie dała za wygraną tak łatwo.
- Co masz na myśli? - starała się mówić łagodnym tonem pozbawionym jakichkolwiek emocji, ale niestety chyba jej to nie wyszło. Za bardzo wczuła się w rolę i w drugiej części pytania, głos zaczął jej drżeć. Miała jednak nadzieję, że jej przyjaciel nie miał na myśli jej pochodzenia, a nawet jak tak, to, że się pohamuje i tego nie wypowie. Spojrzała kątem oka na Niezapominajkę, która teraz uważnie przyglądała się Wilkowi i Cienistej, najwyraźniej szukając jakiegoś pretekstu do wtrącenia się w ich kłótnię. No pięknie, to teraz sobie nagrabiłaś znajdo... - pomyślała Cień i skupiła się na przyjacielu, który najwyraźniej szukał odpowiednich słów.

<Wilk? A co ty na taki obrót spraw? ;)>

19 lipca 2019

Od Cienistej Łzy CD. Mokrej Blizny


- Więc...widzimy się wieczorem? - spytał się pręgowany, na co Cień skinęła głową. Ruszyła przed siebie z zamiarem udania się do legowiska wojowników, żeby zregenerować siły przed patrolem. Była z siebie dumna, była już wojownikiem! Spojrzała na legowisko uczniów, wspominając swój pobyt w nim. Jakie to były czasy... Mimo charakteru swojej mentorki dobrze wspominała swoje treningi, a to chyba najważniejsze, nie? Potrząsnęła głową, by odrzucić od siebie rozmyślania i ruszyła we wcześniej zamierzonym kierunku. Położyła się na swoim miejscu i niemal od razu, usnęła.

~*~

- Cienista Łzo - usłyszała czyjś głos i poczuła lekkie szturchnięcie. Co ten kot od niej chciał?... - Mamy patrol, pamiętasz? - a no tak patrol! Teraz dotarło do niej, czyj głos ją obudził. Był to Mokry. Od razu wstała i ruszyła za przyjacielem w kierunku wyjścia z obozu. Teraz zobaczyła, że Błękitna Cętka i Ośla Łapa już na nich czekają.
- Czemu mnie nie obudziłeś wcześniej? - z udawaną złością cicho wypowiedziała ten zestaw słów do pręgowanego, tak żeby nikt jej nie usłyszał, na co usłyszała ciche burkniecie przyjaciela.
- Dobrze, że już jesteście. Ruszamy - zarządziła zastępczyni i wszyscy idący na patrol, opuścili obóz. Nie zapowiadało się jakoś inaczej. Granice z klanem Nocy były tam, gdzie być powinny, a w powietrzu nie było czuć nic innego oprócz starszych zapachów kotów z klanu burzy, co świadczyło o wcześniejszym pobycie poprzedniego patrolu. Jednak, gdy patrol doszedł do granicy z klanem Wilka, w powietrzu można było czuć innego kota. Cienista zjeżyła sierść na myśl, że mógłby być to któryś z tych wilków. Jako "wierna" klanowi była niezbyt pozytywnie nastawiona do innych klanów. Jeszcze kilka księżyców temu nie miałaby odwagi, nawet żeby pomyśleć o wypędzeniu takiego poza tereny klanu, może potrzebował pomocy? Lecz teraz była inna, nie była ani Cieniem, ani Cienistą Łapą, lecz Cienistą Łzą, wierną i przykładną (przynajmniej tak chciała być postrzegana) wojowniczką klanu. Zmarszczyła różowy nosek, wąchając powietrze, lecz o dziwo nie wyczuła żadnego wilka, ale inny zapach, dość znany, ale jednak obcy... Zajęło jej chwilę, zanim oprzytomniała i zdała sobie sprawę, że gdzieś tu jest jakiś samotnik. Spojrzała na Mokrego, który również coś poczuł, nie była sama, a to już coś.
- Jak myślisz, czego chce? - Zlękła się trochę i by dodać sobie otuchy, spytała przyjaciela. Jednak była odważna, ale tylko w bezpiecznym obozie, jednak w rzeczywistości nie byłaby w stanie walczyć, ani zabić innego kota, chociaż może?... Nie! Nie chciała w to wierzyć.
- Nie wiem - odpowiedział i zaczął węszyć w pobliskich trawach, a Cień automatycznie zaczęła szukać przybysza w przeciwległych zaroślach. Błękitna Cętka i Ośla Łapa też nie stały bez żadnego zadania, cały patrol był zajęty "poszukiwaniami". Nagle w krzakach, w których szukała ciemna, coś się poruszyło, ta odskoczyła, ale w ostatniej chwili, zanim ktoś to zobaczył, wróciła na swoje miejsce i jeszcze bardziej zjeżyła sierść na grzbiecie. Jej oczom ukazała się kotka calico. Pierwszy raz zobaczyła innego samotnika oprócz siebie i w jednej chwili wspomnienia do niej wróciły. Widziała przed oczami każdy obraz, czuła każdy zapach i smak, jakby film, ale nie zdawała sobie sprawy z tego, że sama starała się wszystko dla siebie zapamiętać, jak tonący łapczywie bierze hausty trującego powietrza... Wiedziała, że to ją zniszczy, ale mniej tego się bała, niż zapomnienia wszystkich dotychczasowych chwil w życiu. Jak przez mgłę widziała, jak inne koty z patrolu przybiegają i otaczają samotniczkę, a ona stała i nie mogła się ruszyć, nawet nie chciała, chciała czuć dalej, czuć smak mleka mamy i ten zapach, dotyk i przytulanie siostry, zabawy z bratem, ale nie mogła... Czasu nie cofnie... Chciała trwać tak na zawsze, ale... Nie mogła, wiedziała to... Nagle ktoś przebił się przez nieprzebijalną powłokę jej wspomnień, a był to Mokry.
- Cień, wszystko okej? - zapytał i spojrzał prosto w pyszczek czarnej.
- T-tak... - niepewnie odpowiedziała, a po jej policzku popłynęła mała słona łza. Dość często jej się to zdarzało, może właśnie dlatego nazywała się Cienistą Łzą? Potrząsnęła głową i odłożyła myśli na potem, teraz trzeba było zająć się samotniczką. Skinęła głową w stronę pręgowanego i oboje dołączyli do reszty patrolu. Kotka, która przybyła na tereny była bardzo roztrzęsiona i zapewne była to dla niej ciężka sytuacja, ale jednak znalazła się na terenach klanu burzy, nie? To powinna przynajmniej wyjaśnić, dlaczego tu jest i jak się nazywa.
- Kiki - odpowiedziała samotniczka na wcześniej zadane pytanie przez Błękitną Cętkę, którego najwyraźniej czarna nie słyszała.
- Co robisz na naszych terenach? - dołączył się do "przesłuchiwania" Mokry.

<Mokra Blizno? Wybacz, że tak długo :< i że no trochu nieskładne takie...>

13 lipca 2019

Od Cienistej Łzy CD. Wilczego Warkotu


- Odejdź - Wilczy wyszczerzył kły, cały czas patrząc się na Cienistą. Co ona zrobiła? Tylko chciała się dowiedzieć, czy wszystko u niego okej i co on właściwie tutaj teraz robił? Kotka zaczęła się powoli cofać, ale nie zamierzała odpuścić.
- Ale co się stało, że tu jesteś?
- Nic i dobrze ci radzę, idź już! - podniósł nieco ton głosu, a Cień przestała być już tak "pewna siebie". Jej ciało mówiło "idź stąd jak najdalej, zrobi ci krzywdę", ale ona nie chciała, a wręcz nie mogła, to był jej przyjaciel! Przecież nie zrobi jej nic złego! Pomimo "zaprzeczeń" swojego ciała (o ile można to tak nazwać), zbliżyła się do niebieskiego. Usiadła koło niego, a ten wyszczerzył szerzej kły i nastroszył futro.
- Nie słyszałaś, co powiedziałem? - prawie wycharczał w stronę kotki. Ta ledwo opanowywała panikę.
- A-ale jestem t-twoją przy-przyjaciółką! - jąkała się, bo teraz nie była pewna, czy Wilk jej jednak nie zaatakuje, ale nie zamierzała dać za wygraną - N-nie mogę cię tutaj tak zos-zostawić!
- Możesz i zrobisz to! - krzyknął i zamachnął się łapą w kierunku kotki. W tym momencie przypomniał jej się obraz, jak niebieski zranił ją w policzek. Momentalnie zabolała ją ta blizna. Kotka przewróciła się, unikając ciosu. Widząc agresję przyjaciela, szybko podniosła się z ziemi i odsunęła. Spojrzała ze łzami w oczach na Wilka, a on odwdzięczył się spojrzeniem godnym mordu.
- Nie jesteś taki! - rzuciła Cień i już po chwili można było zobaczyć jej ciemne futro znikające za wyjściem z obozu. Bolało ją to, co zrobił Wilk. Czy on już jej nie lubi? Nie są przyjaciółmi? Ciemna nie chciała go zranić, a jak to zrobiła? O nie! Zostawiła go tam samego, a nie powinna. W głębi wyzywała siebie od najgorszych, jak mogła być tak głupia? Szła w kierunku Drogi Grzmotu, zupełnie nie wiedząc czemu. Zatrzymała się przed czarną nawierzchnią śmierci. Myślała. Myślała o Wilku, o rodzicach i siostrze. Gdzie ona teraz się podziewa? I czy jej brat trafił do klanu gwiazd, skoro w niego nie wierzył? Co Cień tutaj robi? Do tej pory utrzymywało ją to, że miała dobrego przyjaciela w klanie, a czy on nadal chce nim być? Tego nie wiedziała. Przypomniała sobie, jak przybiegła tu, uciekając Drżącemu Oddechowi, a ta mimo to przyszła tutaj po nią. Jak to możliwe, że było to tak niedawno, a jednak było tak odległe? Zdecydowała, że jeszcze nie pora na takie rzeczy, wróci tam i nawet jak niebieski nie będzie chciał z nią gadać, ona będzie w klanie. W końcu nie tylko on tam jest, jest też Niezapominajka i... Właśnie Niezapominajka! Cienista bardzo chciała pogodzić ją z Wilkiem, ale obecna sytuacja trochę wykluczała taką opcję. Wilk nie chciał z nią gadać, a gdyby Niezapominajka dowiedziała się o dzisiejszej akcji, to Cień nie wiedziała, jakby tamta zareagowała. Tylko jeszcze brakowało, żeby kotka też nie chciała się do niej odzywać... Cień potrząsnęła głową, odganiając te okropne myśli i ruszyła w kierunku obozu. Szła bardzo wolno i nie spieszyło jej się w żadnym razie, więc do obozu dotarła dawno po wstąpieniu gwiazd na Srebrną Skórkę. Weszła do legowiska wojowników i zajęła swoje miejsce obok Wilka. Gdy ułożyła się już w kulkę, spojrzała na śpiącego kocurka. Zastanawiała się, czy Wilk zachowywał się tak specjalnie, czy to było niezależne od niego. Jednak w głębi była pewna, że on taki nie jest.
- Dobranoc - wyszeptała, chociaż wiedziała, że Wilczy Warkot śpi, to jednak łudziła się ze sobą, że ten ją usłyszał.

<Wilczy?>

10 lipca 2019

Od Cienistej Łzy CD. Mokrej Blizny


Otworzyła lekko i delikatnie oczy, a świat zaczął układać się w całość. Ziewnęła jeszcze ociężale i zamknęła jeszcze dosłownie na minutkę brązowe ślepia. Zapach traw, grzejące słońce, śpiew ptaków... Chwila, coś tu jej nie pasowało... Czy ona właśnie była na trawie? Bez cienia, jaki dawał głaz? Gdzie ona jest!? W panice wstała, co spowodowało nagły wzrost jej ciśnienia, choć i tak miała już duże. Nerwowo rozglądała się na boki, nie mogąc przypomnieć sobie jakim cudem nie jest przy kamieniu. Lunatykowała? Albo... Porwali ją!? Tą myślą kotka podbiła swoją panikę i zaczęła wydzierać się wniebogłosy, wzywając pomoc.
- Ratunku! Porwali mnie! Proszę, bo mnie zabiją! - krzyczała, ale pyszczek jej się momentalnie zamknął, gdy zobaczyła Mokrego, który chyba w obecnej sytuacji nie był szczęśliwy. Jego też porwali? - nasunęło się na myśl Cienistej, ale nagle przypomniała sobie wczorajszą akcję i przez to, jakby koty mogły się rumienić, byłaby idealnym burakiem na ludzkich polach. Skuliła uszy, po czym sama również to zrobiła.
- Prze-przepraszam - wychrypiała, z przerażeniem patrząc na kocurka - obudziłam cię? - przyszło jej do głowy, iż może jednak on też spał, no przecież nie przesiedział tu całą noc!
- Tak i byłbym wdzięczny, gdybyś przestała krzyczeć wniebogłosy - odwrócił głowę od kotki i zaczął lizać się na grzbiecie. Cień podeszła nieco bliżej przyjaciela.
- I jak tu się znalazłam? - pręgowany nie odrywając się od porannej kąpieli, zdecydował się odpowiedzieć.
- Musiałem cię stamtąd zabrać, bo jakby ktoś zechciał cię zabić, nie byłby za to sądzony - oderwał się od mycia i spojrzał na przestraszoną kotkę - zrobiłem to tylko z czystego obowiązku - dodał, lustrując spojrzeniem ciemną od góry do dołu - w ogóle, po coś to zrobiła? Wiesz, że mogłaś zginąć?
- Wy-wybacz - skuliła się jeszcze bardziej, po czym pomyślała, że nie da się tak łatwo podporządkować i nie będzie pokazywać żadnej skruchy - poza tym... Miałam powód - widząc nieprzekonaną minę kocurka, dodała, mało myśląc, o tym, co mówi - i to nie jeden! - Mokry uniósł ku górze jedną brew.
- To je podaj.
- Emm... - tutaj dotarło do niej, co palnęła - głupia - szepnęła, po czym zaczęła przedstawienie - znaczy... Na pewno uciekłam, bo nie chciałam odpowiadać na pytanie i... - szybko musiała coś wymyślić, żeby nie wyjść na idiotkę. "No myśl nędzna kupo futra" skarciła siebie w myślach i spojrzała na zniecierpliwionego pręgowanego - ptak źle śpiewał! Uszy mi więdły! - krzyknęła, naprawdę wczuwając się w rolę.
- W nocy? - niepewnie zaczął wojownik.
- N-nie... Znaczy może? Ale nie to nie było przez niego tylko... Przez ten głupi kamień! Wiesz, co wtedy się wywaliłam! Tak to zdecydowanie on też się przyczynił - uśmiechnęła się i dumnie wypięła pierś ze swego "zwycięstwa".
- To wystarczyło powiedzieć, przecież pytałem się, czy wszystko okej... - kocurek lekko posmutniał, ale czemu? Może pomyślał, że Cienista nie jest z nim do końca szczera? No bo nie była, chciała, ale nie mogła, przecież nie mogła wyjść na idiotkę, ale w sumie dla przyjaciół powinno się być szczerym, nie? Westchnęła. Podeszła do pręgowanego.
- Po prostu.. Nie chciałam cię martwić - uśmiechnęła się, mimo że wiedziała, że to tylko częściowa prawda. Fakt faktem, że wtedy bolało ją bardzo, ale właśnie nie chciała martwić kota, tylko to nie z tego powodu uciekła... Ale kocurek nie musiał tego wiedzieć, nie?
- Dobra, wracajmy do obozu - rzuciła i ruszyła w jego kierunku. Oglądnęła się za siebie, czy Mokra Blizna idzie za nią i gdy upewniła się, że tak jest, zrównała krok z pręgowanym.

[po mianowaniu Cienia]

Cieszyła się, że jest już wojownikiem, a tamto imię wraz z niezręcznymi sytuacjami, takimi jak ta ucieczka od Mokrego, mogły popaść lekko w zapomnienie. Cienista jednak wiedziała, że kocurek o tym nigdy nie zapomni, ani w sumie ona. Dokończyła jeść posiłek przy stosie zwierzyny i stwierdziła, że wykorzysta fakt, że ma już wyższą rangę i bez zgody mentora, może wyjść z obozu. Zamarzyło jej się polowanie, tylko z kim chciała pójść? Rozglądnęła się po obozie i zobaczywszy, że Mokry właśnie zbliża się ku wyjściu z obozu, podeszła do kocurka.
- Hej - uśmiechnęła się życzliwie, zrównując krok z pręgowanym - chciałbyś może wybrać się ze mną na polowanie?

<Mokra Blizno?>

07 lipca 2019

Od Cienistej Łzy CD. Mokrej Blizny


- Mnie nie obchodzi to, że jesteś znajdą. I tak cię lubię. Nie powinnaś być dla siebie aż tak surowa. - kocurek położył swoją łapkę na grzbiecie ciemnej, a przez jej ciało przeleciał miły dreszcz. Czy jest w stanie zaufać Mokremu? Mimo że to kocur. Nie była pewna... Z drugiej jednak strony nie mogła milczeć, co bardzo jej odpowiadało, ani nawet powiedzieć, że "nieważne", bo to było dla niej bardzo ważne, a nie chciała kłamać lub jakoś "spławić" pręgowanego. Co miała robić? Chciała mu to powiedzieć, nawet bardzo! Ale nie wiedziała jak, jak ma przekazać te wszystkie myśli o sobie? Czy on wtedy będzie ją lubił? Czy nie obciąży go tym? Pytań było bardzo dużo, a prawie w ogóle odpowiedzi. Kocurek najwyraźniej czekał na odpowiedź. Serce kotki mimowolnie przyśpieszyło, a ona sama zaczęła nerwowo szukać jakiegoś innego tematu, w tym celu rozglądając się dookoła. Nie mogła jednak nic znaleźć i przez to jej panika sięgała granic. Miała ochotę uciec jak najdalej i już nigdy nie wracać, choć może do tego drugiego jeszcze się zastanowi. Teraz rozglądała się, by znaleźć jak najszybszą drogę ucieczki, żeby Mokry nie mógł jej dogonić, choć wiedziała, że szanse na to są nikłe, ale zawsze warto spróbować, nie? A przynajmniej opóźni swoją odpowiedź na ciężkie pytanie, jak kocurek będzie chciał za wszelką cenę, dowiedzieć się, o co chodzi.
- Wszystko ok? - zapytał znowu zaniepokojony zachowaniem kotki.
- Ja... - nie wiedziała, co odpowiedzieć, a jej emocje właśnie osiągnęły stan krytyczny. Cień spojrzała się na przyjaciela przerażonymi brązowymi oczami, skuliła uszy i rzuciła się biegiem w krzaki. Nie interesowało ją to, że wpadła w jakieś kolce, które poraniły jej łapy. Biegła dalej ile sił miała w łapach i na jak szybko te jej pozwalały. Cały czas słyszała za sobą kroki Mokrego, który najwidoczniej pobiegł za nią. Biegła najszybciej w swoim życiu, była tego pewna. Ostro skręciła, by zgubić przyjaciela, jednak on nadal był za nią. Przed sobą zobaczyła głęboki rów, wskoczyła do niego. Biegła na sam koniec zagłębienia, a kocurek był coraz to bliżej Cienistej. Musiała już się zmęczyć. Dotarła do wielkiej ściany, ślepa uliczka, teraz to wpadła. Jednak nie do końca. W panice zauważyła, że po ścianie rowu, da się wbiec, mimo że było dość stromo, ale nie aż tak jak po reszcie ścian. Podjęła próbę. Pierwsza nieudana, spadła. Mokry niemal dotykał jej końcówki ogona, ale ta wspięła się wyżej i za drugim razem była już na górze. Spojrzała w dół. Kocurka nie było, ale na pewno nie wspiął się tak szybko. Ruszyła dalej dzikim pędem, chyba w tą samą stronę, z której przybiegła, ale że była w panice, nie była tego pewna. Nagle przed jej noskiem pojawił się pręgowany. Dałaby sobie łapkę uciąć, że wcześniej go tam nie było! Rzuciła się w przeciwnym kierunku. Teraz biegła między wysokimi trawami. Czuła, że nie daje już rady. Nagle znalazła się u podnóża Wielkiego Drzewa, gdzie koty zbierają się raz na księżyc. Nie zauważyła kiedy, zgubiła przyjaciela. Nie była pewna, czy ten sobie odpuścił, czy też poleciał za nią, ale inną drogą. Kotka była bardzo zmęczona i niemal padała z łap. Nie wiedziała do końca, co aktualnie robi. Położyła się u podnóża wielkiej skały, na której prawdopodobnie stali liderzy podczas zgromadzeń i najzwyczajniej w świecie zasnęła, mając na myśli, że jest jedną z najbardziej tchórzliwych kotów w klanie i zastanawiała się, czy aby na pewno ci nie mają nic przeciwko jej pobytowi wśród burzowiczów. Nie, raczej nie mają, inaczej już dawno by jej tu nie było przecież, prawda?

<Mokry? Co ty na to? Pobiegłeś za nią, czy dałeś spokój? xD >

06 lipca 2019

Od Cienistej Łapy (Cienistej Łzy) CD. Wilczego Warkotu


- Cienista Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia? — Cień była zaskoczona obrotem spraw, to było tak szybko! Tak szybko stała się wojownikiem! Właściwie stanie się zaraz, ale co ona teraz powinna zrobić? Zajrzała w zakamarki swojej głowy i przypomniała sobie opowieści medyka, gdy dopiero przyszła do klanu i to, co przed chwilą powiedział Wilk.
- Przysięgam - z powagą i bez jąkania wypowiedziała to słowo przed całym klanem. Miała świadomość, że teraz wszystko się zmieni i to słowo wiązało się z wielką odpowiedzialnością, mimo to była dumna z tego, że od teraz będzie pełnoprawnym wojownikiem klanu burzy.
- Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Cienista Łapo, od tej pory będziesz znana jako Cienista Łza. Klan Gwiazdy ceni twoją lojalność i odwagę oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Burzy. - w tym momencie kotka jakby poczuła ciepło w środku. Cienista Łza podobało jej się to imię, jest piękne i delikatne. Po chwili koty wykrzykiwały imiona nowych wojowników, a słońce zbliżało się ku zachodowi, co oznaczało nocne czuwanie. Cienista bała się trochę czuwać całą noc, ale na szczęście miała u swego boku Wilka. Cieszyła się, że to właśnie z nim spędzi tę noc, jedną z ważniejszych nocy w jej życiu. Wiedziała, że nie będą mogli się do siebie odzywać, ale nie przeszkadzało jej to. Cisza też mogła być.
Gdy zmrok objął już cały obóz, oba koty zaczęły czuwanie. Bała się, żeby nie zasnąć, ale chyba te emocje pomogą jej w wypełnieniu tego zadania, bo kompletnie nie czuła zmęczenia. Siadła obok Wilczego Warkotu, myśląc o tej pięknej nocy i nowym imieniu. Chciała zapytać kocurka, co sądzi o ich nowych imionach, ale nie mogła, więc narysowała na piasku dwa koty, znaczy podobno, bo dwie kulki z uszami i znak zapytania, no niezbyt ambitnie, ale szturchnęła towarzysza w bok, by ten jej odpowiedział w ten sam sposób. Kocurek lekko się zdziwił, ale szybko załapał i narysował drugi znak zapytania. Co? Czemu? Przecież rysunki Cienia były proste do odbioru, znaczy podobno. Narysowała kotom oczy i nosy i poprawiła znak, a ten dalej nie wiedział, o co chodzi, więc wskazała łapą na niego i siebie oraz zrobiła pytającą minę. Kocurek jakby znieruchomiał. Czemu? Przecież nic złego nie... O nie! Tylko nie to! Nie chodziło jej o miłość, jeśli o tym pomyślał, znaczy, trochę bardziej go lubiła, ale nie chciała TERAZ tego powiedzieć. Jak to odkręcić? Narysowała na piasku kreski, które miały znaczyć imiona. Kotka nie wiedziała, dlaczego akurat kreski, ale tak wyszło. Tym razem niebieski spojrzał na nią zaniepokojony i zdezorientowany. Co on sobie teraz pomyślał? "Ale z ciebie znajda!" Skarciła się w myślach i w pośpiechu narysowała przekreślone serce, a teraz kocurek jakby znowu otępiał i po raz kolejny narysował znak zapytania. Co on znowu sobie wymyślił? Kocury są takie skomplikowane... Trudne jest to milczenie, jednak zbyt trudne, ale Cienista Łza nie wiedziała jak odwrócić to, co właśnie na pisaku napisała, a jeszcze bardziej budziły w niej niepewność myśli kocurka. Co on sobie teraz o niej myśli? I czy będzie chciał się jeszcze z nią przyjaźnić?

<Wilczy Warkocie? Co sobie pomyślałeś? xD >

Od Cienistej Łapy (Cienistej Łzy) CD. Niezapominajkowego Szlaku


— Zajączek mówiła, że spędzasz dużo czasu z Wilkiem? To prawda? Mam nadzieję, że nic ci nie zrobił? W końcu on jest nienormalny, zaatakował mnie dwa razy. Dobrze, że wtedy za to dostał karę, może to go czegoś nauczy. No, ale wracając to prawda, że się z nim zadajesz? - Cienista nie wiedziała co odpowiedzieć, w końcu lubiła go, nawet najbardziej w klanie, jeśli chodzi o kocury, ale z drugiej strony Niezapominajka już nie bardzo. Wiedziała, że ta dwójka to chyba najbardziej kłótliwe koty w klanie, ale co miała odpowiedzieć?
- T-tak, znaczy trochę, no może ba-bardziej niż t-trochę, ale Wilk n-nie jest nie-nienormalny - zaczęła się jąkać, bo nie była pewna, jak Niezapominajka na to zareaguje. W końcu lubiła i ją i Wilka, a jak będzie musiała wybierać? Przeraziła się na samą myśl. To byłoby okropne, a ona nie umiałaby wybrać jednego z nich - i nie, nie zrobił mi n-nic - spuściła głowę na samą myśl o tamtym dniu, gdy ten uderzył ją w pyszczek.
- Wilk jest nienormalny, zaatakował mnie dwa razy! A jak ciebie zaatakuje? - Cień skuliła się, bo nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Nie uważała, tak jak Niezapominajka, ale nie chciała denerwować liliowej - A skąd masz te blizny? - zapytała i wskazała na bok ciemnej.
- A to, to od borsuka, nic takiego - z ulgą odpowiedziała czarna.
- A ta na pyszczku? - tutaj jakby Cienista mogła, zapadłaby się pod ziemię i zrobiła czerwona, jak burak. Była przerażona, bo przecież jak Niezapominajka się dowie, to... Nie dokończyła myśleć, bo wyrwał ją głos przyjaciółki.
- Hm?
- O-ona je-jest z... - nie mogła wymyślić nic na poczekaniu. To nie tak, że chciała kłamać liliową, ale chciała uratować Wilka, przynajmniej od nieprzyjemnej pogadanki, ale biorąc pod uwagę ich "bitwy" na śmierć i życie, to bała się tego, czego może się spodziewać - Wilcza Łapa mi to zrobił - spuściła głowę. Nie patrzyła na pyszczek kotki, bała się, co tam zastanie - a-ale to nie celowo! - poprawiła się - my.. Po prostu... - nie dokończyła, bo Niezapominajka jej przerwała.
- Wilk za to zapłaci - ze złością w oczach odparła liliowa. Cień wpadła w panikę. Jak to zapłaci? Znaczy, że co? Miała nadzieję, że ta mu nic nie zrobi. Lubiła go! To było straszne dla ciemnej, bo lubiła ich oboje, a ci chyba, a raczej na pewno byli w stanie coś sobie nawzajem zrobić. Czarna skuliła się.
- Nie martw się, jeszcze nie teraz, ale jak wrócimy z patrolu - uspokajająco rzekła Niezapominajka, ale to wcale Cienistej Łapy nie uspokoiło.
- Ale mówię, że to przez przypadek. On tego nie chciał, a poza tym to było dawno dość, więc nie ma co Wilkowi tego przypominać - Cień lekko się uśmiechnęła - odpuścisz mu? - ciemna weszła na "inną drogę" i ironicznie zapytała przyjaciółkę. Spojrzała nań, a ta wydawała się zamyślona, więc Cień machnęła ogonem, żeby liliowa ruszyła za nią dalej patrolować granice.

<Niezapominajka? Odpuścisz Wilkowi? >

05 lipca 2019

Od Cienistej Łapy CD. Mokrej Blizny

Cień spojrzała na już ciemne niebo, które rozświetlały miliony, a nawet miliardy gwiazd. Od razu przyszedł na myśl jej klan gwiazd i zanim pomyślała, otworzyła swój pyszczek.
- A ty wierzysz w ten klan gwiazd? - zapytała Mokrego, a ten spojrzał na nią zdziwiony i zmieszany.
- Tak - krótko odpowiedział i spojrzał na srebrną skórkę.
- A nie zastanawiało cię to, czy to prawda? Czy to wszystko nie jest zmyślone? - z pewnych względów, żeby zadać takie pytanie, kotka musiała być odważna, zwarzywszy na to, że jest znajdą.
- No czasem... Ale jak każdego, nic wielkiego - spojrzał zaniepokojony na Cienistą - a ty? - czarna nie wiedziała, co odpowiedzieć. Wierzyła! Jasne, że tak, ale z drugiej strony nie była pewna swej wiary do końca. W końcu ona się tu nie urodziła... A jak po śmierci klan gwiazd jej nie zechce? Bo nie jest stąd?
- Tak... - spojrzała na swoje łapy - ale... Nie jestem stąd i co jak klan gwiazd uważa, że jestem jakaś inna i przez to po śmierci tam nie pójdę? - spojrzała zmartwiona na kocurka. Ten zdziwił się jeszcze bardziej, a kotka pożałowała tego, że mu wyznała, to co myśli. Pewnie pierwszy raz słyszy taką głupotę...
- głupia... - ledwo słyszalnym głosem powiedziała do siebie.
- Hm? - pręgowany jeszcze bardziej się zdezorientował, pewnie myśli, że Cień jest jakaś dziwna i pewnie przestanie w ogóle z nią gadać! Musiała to ratować.
- Nic, nic, tylko... - zawahała się, wymyślając jakieś słowo na "g", którym mogła pokazać, że jednak nie jest szalona -gołąb! - Co!? Co ona powiedziała? Przecież teraz ośmieszyła się jeszcze bardziej. Gdyby mogła, przybiłaby sobie teraz face palma, ale no nie zrobi tego.
- Jaki gołąb? Jest prawie noc... Poza tym..
- Nic, w sensie nie ty, ja? Co? Nie! - zaczęła się plątać we własnych słowach, nie wiedząc co dalej począć. Chciałaby, jak najszybciej kocurek odpuścił i by ruszyli do obozu, a jak nie chce już jej znać, to proszę. Cień nie zamierzała się już dalej ośmieszać, tylko po to, by ten nie pomyślał, że jest kompletnym świrem. "Jak na znajdę przystało" skarciła się w myślach - po prostu... Ot tak mi przyszedł do głowy i no.. Na głos myślałam - z uśmiechem odparła czarna - Co? - dotarło do niej, co powiedziała - lepiej już po prostu chodźmy - rzuciła i ruszyła w kierunku obozu.
- Ok - odparł zdezorientowany i lekko zaniepokojony pręgowany. Gdy podążali przez prawie bezkresne trawy, ciemna pogrążyła się w myślach. Jak ona mogła palnąć takie bzdury? I tak się plątać! Przecież wiedziała, co chce powiedzieć, ale nie umiała tego ubrać w słowa... Niestety. Spojrzała na Mokrą Bliznę. Wydawał się również być zamyślony, a jak myślał o niej? To przerażające, ta niepewność. Gdy ten spojrzał na kotkę, odwróciła szybko wzrok, by ten nie widział, że właśnie na niego patrzy. No to dzisiaj Cień dała czadu, nie dość, że na treningu jej nie wyszło, to jeszcze ta niezręczna sytuacja... Ciekawiło ją, jaką Mokry miał mamę, w końcu jej nie znał, nie? Nagle ni z gruszki, ni z pietruszki wyrósł przed kotką kamień! Była pewna, że jeszcze przed chwilą go nie było! Z tego zamyślenia zahaczyła łapką o niego, przez co wywróciła się, padając prosto na pyszczek w ziemię.
- Wszystko ok? - zapytał Mokry, gdy Cień otrzepywała się z ziemi.
- Tak, ale go tam nie było! Wiem, że źle to brzmi, ale jestem pewna, że... - przerwał jej kocur, chyba się nad nią zlitował.
 Ok - uśmiechnął się, a kotka miała ochotę zapaść się pod ziemię. Pręgowany poszedł dalej, a za nim ruszyła Cień.


<Mokry? Wybacz, że trochu tak nijako :/ >

02 lipca 2019

Od Cienistej Łapy CD. Mokrej Blizny

Trochę trwała przyjemna cisza, a dwa koty leżały, wygrzewając się w słońcu. Nagle do ciemnej wpadł pewien pomysł. Odwróciła głowę w stronę Mokrego.
- A patrzyłeś kiedyś w niebo? - zapytała, patrząc się z ciekawością na kocurka. Sama nigdy tego nie robiła, ale wydawało jej się to takie przyjemne.
- Codziennie je widzę - odparł i przewrócił głowę, patrząc w przesuwające się chmury.
- Ale jak to? - zdziwiła się.
- No jak wychodzę na patrole, widzę niebo, jak na polowanie, to samo i nawet teraz.
- Ale nie o to chodzi! - parsknęła Cień - czy patrzyłeś, nie wiem w chmury za dnia, a gwiazdy w nocy... - kotka zamyśliła się - ja nigdy, ale to musi być takie cudowne!
- Masz racje - odpowiedział po chwili namysłu.
- To... Może... - niepewnie zaczęła czarna - popatrzymy teraz? Skoro i tak nie mamy, co robić w obozie? - zaproponowała, myśląc o wilczym i tym, że może czekać w obozie, ale odrzuciła szybko te myśli i skupiła się na "teraz".
- Okej - spokojnie odpowiedział kocurek.
Oba koty ułożyły się wygodnie i patrzyły na przemijające chmurki i na niedaleki zachód słońca. Cienista czuła się wspaniale, leżąc tak pod rozwartym niebem i wypatrując kształtów na niebie.
- Patrz! - krzyknęła do Mokrej Blizny - ta chmura wygląda jak ogień!
- Ja widzę tam pyszczek kota.
- Nie, to otwarta paszcza wilka, który mówi "zaraz cię zabiję!" udała głos zwierzęcia. Po zakończonej "scence" zachichotała, patrząc na kocurka, ten spojrzał na nią i też się uśmiechnął.
- O, a tamta - zaczął syn Żurawinowego Krzewu - wygląda jak taki kurczaczek!
- Hm.. Nie, wydaje mi się raczej, że to potwór.
- Gdzie ty tam widzisz to ludzkie urządzenie?
- Nie, nie potwora, że na kółkach, ale takiego z olbrzymią głową, jakby miała mu zaraz pęknąć! - kocurek przekrzywił głowę w dezorientowaniu.
- Jak sobie chcesz - rzekł po chwili zamyślenia.
Oboje leżeli potem w ciszy, aż słońce skutecznie zniżało się do linii horyzontu.
- Mokry? - kotka zaczęła kolejny temat - A gdzie znika słońce w nocy?
- Hmm... Słyszałem, że topi się w wielkiej wodzie - zaczął, zaciekawiając kotkę - albo coś takiego - obojętnie rzucił potem.
- Może... A nie myślałeś, żeby to sprawdzić?
- Wielka woda nie jest na terenie naszego klanu, więc chyba nie.
- No tak... - zamyśliła się.
Leżeli tak, aż do pojawienia się pierwszych gwiazd na niebie, po czym kocurek zasugerował, by wracać. Cień stwierdziła, że nie będzie już robić problemów i zgodziła się z kotem ze starszą rangą. W końcu i tak sama była już zmęczona, więc marzyła tylko o jednym-spać. Ruszyli więc w drogę powrotną, a gdy dotarli na miejsce, pożegnali się i udali każdy do swojego legowiska.

~*~

Następny dzień zapowiadał się ładnie i Cień była na swoim treningu. Chwilę zapolowała, po czym miała wraz z Drżącym Oddechem trenować walkę.
- Zaatakuj mnie! - po raz kolejny dzisiaj słyszała głos mentorki. Kotka skupiła się i nie zdradzając ciałem czasu ataku, skoczyła na kotkę i już miała dostać łapą do jej szyi, gdy ta ją odepchnęła.
- Nigdy nie patrz, tam, gdzie chcesz atakować. Twój wzrok może cię zdradzić - oschle udzieliła informacji starsza. Nagle niedaleko nich przechodził Mokra Blizna.
- Mokra Blizno! - zawołała Drżący Oddech, budząc się z zamyślenia - chodź i pokaż Cienistej Łapie, jak się walczy - widać było na pyszczku kocurka niepewność, ale mimo to podszedł do miejsca, w którym trenowała Cienista.

<Mokry?>

30 czerwca 2019

Od Cienistej Łapy CD. Wilczej Łapy


Od jakiegoś czasu krążyła po terenach, próbując coś upolować, ale takiego konkretnego. Potrzebowała tej zdobyczy dla mentorki, która nadal była na nią zła, co przytłaczało bardzo kotkę. Korzystając z okazji, że mentorka wyszła na patrol, nikomu nic nie mówiąc, wymknęła się z obozu. Przeszukała większość terenów klanu burzy, tak żeby się nie natknąć na Drżący Oddech, ale nie znalazła nic, czym mogłaby pokazać, że bardzo przeprasza mentorkę i przy okazji, że umie polować, a tym samym, że dużo już umie. Stwierdziła, że poszuka niedaleko domostw, chociaż wątpiła w to, że tam znajdzie choćby tłustego królika, ale jej instynkt kazał jej tam iść. No nic, jak można wywnioskować, posłuchała się go i co zobaczyła? Wilczą Łapę we własnej osobie! Uradowana z widoku przyjaciela, postanowiła, że zakradnie się do niego, jak do Mokrego, a że z nim się udało, to z wilczym też musi, nie? Zrobiła, jak myślała i niedługo po tym siedziała na kocurku ze słowami na pyszczku "sfora psów atakuje!". Kotka nie wiedziała, dlaczego użyła takiego zestawu słów, ale kto to wiedział? Może, żeby niebieski się wystraszył bardziej, czy coś? Gdy już siedziała na nim, zauważyła, że jej przypuszczenia się sprawdziły i Wilk patrzył się na nią przerażony. Koteczka, widząc to, jeszcze bardziej się zaśmiała i schodząc z kota, pacnęła go łapką w głowę.
- Ale z ciebie bardzo odważny kot! - rzuciła i usiadła naprzeciwko niego, patrząc na jego zdezorientowany pyszczek.
- Jestem odważniejszy, niż ci się wydaje! - rzucił kocurek, uśmiechając się cwaniacko - chcesz zobaczyć?
- Hmm, może kiedy indziej, bo niedługo do obozu wraca Drżąca, a ja bez jej pozwolenia wyszłam jej coś upolować na przeprosiny i udowodnić, że się nadaję na wojownika.
- Dość niebezpieczne... - zamyślił się kocur - ale fajne, nie wiem, czy jej się to spodoba, ale zawsze możesz spróbować - uśmiechnął się, ale po chwili na jego pyszczek wszedł grymas na myśl o matce.
- A ty, co tu robisz? - kotka postanowiła zmienić temat.
- Ja też jestem na polowaniu. Świerkowa Kora chce, żebym jej udowodnił, że umiem polować - skulił uszy.
- Wątpi w twoje umiejętności? TWOJE? - ironicznie zaśmiała się koteczka, co spowodowało spojrzenie kocurka wręcz z kreskówek.
- Ja żartowałam głupolu! - rzuciła szybko na obronę kotka - Zapolujesz ze mną? - szybko zmieniła po raz drugi temat.
- Jasne, możemy polować razem.
Obydwoje razem spędzali czas na wspólnym polowaniu, wypełnionym śmiechami i wesołym pomrukiwaniem.
Po powrocie do obozu kotka wypuściła powietrze z ulgą, bo Drżącej nie było jeszcze w obozie. Zdążyła. Kocurek poszedł zanieść swoje zdobycze mentorce, a ciemna ukryła swojego ogromnie tłustego królika w krzakach niedaleko stosu ze zwierzyną, żeby nikt jej nie zabrał, bo teraz do niej dotarło, że jak powie mentorce, że sama go upolowała, to może dostać kolejną karę i "rozczarować mentorkę, że jest taką znajdą". Na te myśli skuliła uszy, a w tym samym czasie Drżąca wróciła z patrolu. Cienista Łapa chwyciła zająca i od razu pobiegła do mentorki. Położyła zdobycz przed zdezorientowaną kotką.
- Hej... - trochę niepewnie zaczęła - To na przeprosiny i proszę, nie gniewaj się już na mnie. Proszę! Ja już dłużej tego nie zniosę!
Drżący Oddech zmierzyła Cień wzrokiem i zaczęła jeść królika.
- Jeszcze raz takie coś zrobisz - oderwała się od jedzenia - to nie usłyszysz ode mnie już ani słowa - rzekła starsza i wróciła do jedzenia, a ciemna zaczęła skakać dokoła niej z uśmiechem na twarzy, dziękując, że ten koszmar nareszcie się skończył, bo kotka nie wytrzymywała już sama ze sobą z tą świadomością, że starsza tak bardzo się zawiodła na niej, że nie odzywa się ani słowem. Tylko dobrze, że Drżący Oddech nie wiedziała, że to właśnie jej uczennica upolowała tego królika bez pozwolenia mentorki, wymykając się z obozu.

~*~

Cienista Łapa razem ze swoją mentorką miały iść na trening, gdy ta rzuciła, że dzisiaj kotka będzie go mieć wraz z Wilczą Łapą. W jednym momencie z oczu młodszej zrobiły się gwiazdki, a ta pędem pobiegła budzić niebieskiego.
- Wilk! Wilk! Wstawaj! - prawie krzyczała, budząc przy tym połowę śpiących kotów - mamy razem trening! No wstawaj!

<Wilk? Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko ^^>

Od Cienistej Łapy CD. Mokrej Blizny


W głowie kotki krążyło pytanie "czy chce już wracać?" skoro Mokry się zapytał, to chyba on musi chcieć, więc kotka też powinna. Czy ona chce? Nie wiedziała. W sumie nie miała pomysłu, co mogliby tu robić przez jeszcze dłuższy czas, ale do legowiska medyka też nie chciała wracać. Było tam nudno i nie miała do kogo pyszczka otworzyć, no oprócz Burzowego Serca, który, miała wrażenie, że i tak jej nie słuchał, a ona potrzebowała czyjejś uwagi. Nie wytrzymywała już w swoim towarzystwie i wracać tam do tego "towarzystwa" nie chciała, ale z drugiej strony Mokry ma jeszcze obowiązki. Jest wojownikiem, co wiąże się z dużymi obowiązkami.
- Nie wiem... - odparła - albo jednak chodźmy - rzuciła i wstała. Kocurek pewnie nie chciał z nią przebywać dłużej i poza tym miał obowiązki.
Mokra Blizna wstał, wziął upolowanego królika i oboje ruszyli w kierunku obozu. Szli w niezręcznej ciszy, Cienistej Łapie to nie bardzo odpowiadało, poza tym nie mogła znieść myśli o swojej mentorce. Była przerażona i wściekła zarazem, po prostu bała się powrotu. Chciała uciec, mimo że miała tu kilka przyjaciół, którzy byli dla niej bardzo ważni i teraz co miała zrobić? Już dawno zgubiła się myślach.
- Mokry - stanęła, wypowiadając imię kocurka - a może ty sobie wrócisz, a ja zostanę i potem najwyżej wrócę. Jestem przecież już uczniem, a nie kociakiem, a jakby Drżąca się o mnie pytała (choć nie sądzę) to powiesz jej, że... - kotka nie dokończyła, bo pręgowany jej przerwał.
- Nie, nawet o tym nie myśl, nie chcę brać tego na siebie, poza tym powinnaś jeszcze trochę odpocząć - ruszył dalej, pokazując tym Cienistej, że rozmowa skończona. Denerwowało ją to, że Mokry był już wojownikiem i mógł jej rozkazywać, a przecież był niedawno uczniem. Skuliła uszy i lekko obrażona ruszyła za nim. Wstydziła się za to, że w tym momencie zachowuje się jak kociak, ale w końcu kocur ją tak teraz traktował, nie? Jak to nie może zostać, a jak mu pokaże, że jednak może i nie jest skazana na jego łaskę, to co? "Nie, to głupi pomysł, weź, się ogarnij znajdo" skarciła się w myślach. Podobało jej się to słowo, którym opisała ją mentorka. No nie w sensie pozytywnym, ale lubiła siebie samą "karać", a że nie miała innych możliwości, to pozostało jej w myślach. Ale halo, kocur nie chciał źle, nie? To fajnie z jego strony, że choć trochę się nią interesuje i nie chce, żeby ta się nadwyrężała, albo po prostu nie chce z nią w tej chwili przebywać. No też jest taka opcja. Poprawiła swój wyraz pyszczka i przyśpieszyła tempa, by nie być za Mokrym.
Gdy dotarli do obozu, każde z nich poszło w swoje strony. Mokra Blizna spełniać obowiązki wojownika, a Cień, no cóż, do medyka. Przez te wszystkie wschody słońca miała tyle czasu do rozmyślań, że przeanalizowała sobie tę całą sytuację z borsukiem już chyba z milion razy i dalej nie pojmowała swojej głupoty. Co wtedy jej strzeliło do głowy? Nie mogła się pogodzić sama ze sobą.

~*~

Nareszcie przyszedł ten dzień, dzień opuszczenia legowiska medyka, chociaż miała jeszcze przychodzić przez najbliższy czas, by ten mógł sprawdzać, czy na pewno te rany, które jeszcze posiadała, się nie rozwalają i czy nie wstąpiło żadne zakażenie. Wróciła do legowiska uczniów i od razu położyła się na miejscu obok Niezapominajki, która aktualnie nie była do dyspozycji. Co kotka się oszukiwała, zaginęła! Ot co. Korzystając, że nie miała jeszcze dzisiaj treningu, ruszyła w poszukiwanie Mokrej Blizny, bo od czasu tamtego "spaceru" czy jak to zwał, nie rozmawiali ze sobą. Nie musiała długo szukać, bo ten właśnie wchodził do obozu wraz z innymi kotami. Najprawdopodobniej wracali z patrolu. Kotka nie wiedziała, co ją podkusiło, ale podeszła do kocurka. Ten jej nie zauważył, więc stwierdziła, że zakradnie się do niego i może uda jej się go przestraszyć. Powoli stawiała łapkę za łapką i momentalnie skoczyła na pręgowanego, przez co ten lekko podskoczył " udało się" - pomyślała i spojrzała na zdezorientowanego kota.

<Mokry?>

28 czerwca 2019

Od Cienistej Łapy CD. Wilczej Łapy

Cień nie spodziewała się tego, co właśnie dowiedziała się od kocurka. Niezapominajka takie rzeczy robiła? Może to nie było coś, co miało siać globalne zniszczenie, ale jednak postawiła się w sytuacji Wilka. Zrobiłaby to samo, chciałaby się zemścić... Ale nie tak długi czas. Kocurek żywił nienawiść do Niezapominajki już bardzo długo. Jak on z tym żyje? No chyba przecież właśnie dlatego chce się zemścić. Kotka nie wiedziała, co odpowiedzieć, ale w końcu wysiliła się i spojrzała na niebieskiego.
- Rozumiem... Też bym tak postąpiła - spuściła głowę - jednakże wiesz... Może to oklepane, a może nie ale nienawiść jest jak trucizna, którą pijesz i masz nadzieję, że zatruje się osoba, której źle życzysz... - nastała cisza. Nikt jej nie przerywał, co doprowadzało ciemną do lekkiego szału, więc zlitowała się nad sobą.
- Wiem, jak się czujesz, ale proszę, nie rób nic Niezapominajce, w końcu to jest też kot z naszego klanu i jest po to, by go chronić i za niego walczyć, jak my... - położyła łapę na jego łapie i spojrzała nań. Kocurek obrzucił ją zimnym spojrzeniem i zabrał swoją łapę spod kotki.
- Nic nie rozumiesz! Ona mnie upokarzała przed innymi kotami! Myślisz, że to fajne?
- Nie... - skuliła uszy - ale myślę, że obydwoje nie powinniście chcieć siebie nawzajem wyeliminować. Drżący Oddech powiedziałaby, że to głupie - zamilkła i pogrążyła się w myślach. Często myślała o swojej mentorce. Mimo wszystko Cienistej Łapie jej brakowało, ale ta w końcu była na nią strasznie wkurzona, więc uczennica nie zamierzała na razie jej podpadać.
Widząc zmieszany pyszczek kocurka, wróciła na ziemię.
- Nie interesuje mnie, co ona ma do powiedzenia. Akurat ona interesuje mnie w tej kwestii najmniej - rzucił, odwracając głowę od kotki.
- Jak wolisz... Ja ci tylko mówię, a zrobisz, jak uważasz - ułożyła się do spania, dając tym sygnał Wilkowi, że rozmowa skończona i po niedługim czasie zasnęła.

~*~

Cień patrzyła przerażona na przyjaciela. Po chwili spojrzała na ziemię, przez co zobaczyła, że z jej policzka kapie krew. Mało ją to interesowało, słysząc słowa kocurka. Jak to nie mogą się przyjaźnić? Czy on oszalał?
Odruchowo podeszła do niebieskiego, a on wydawał się jeszcze bardziej przerażony od niej i stał, jakby zaraz miał uciec z miejsca zdarzenia.
- N-nic się przecież nie stało! - uniosła głos, bo buzowały w niej emocje i te negatywne i pozytywne do kocurka, które to zatrzymywały ją przy nim - to tylko mała rana i chcesz pozwolić jej na to, by zniszczyła naszą przyjaźń?
- Nie nadaję się n-na przyja-jaciela - przez łzy wydukał kocurek, a jej serduszko prawie pękło. Nie bolała jej już ta rana, ale w środku coś pękło i to ją bolało o wiele bardziej. Gdy tylko widziała łzy w oczach Wilka, sama powstrzymywała się od płaczu. Podeszła do kocurka i zrobiła coś, czego nigdy nie wykonała na nim, ale to był impuls. Przytuliła go i owinęła swoim ogonem.
- Ależ nadajesz się bardziej niż jakikolwiek inny kocur! Wiesz... - nie była pewna czy zwierzać się niebieskiemu, ale teraz walczyła o ich przyjaźń, a to było tego warte - nigdy nie sądziłam, że polubię jakiegoś kocura. Mój ojciec zostawił moją matkę, jak byłam mała, a ta w akcie desperacji zrobiła to samo dla niego... Przez to zginął mój brat - w jej oczach pojawiły się pierwsze łzy - a potem zaginęła moja siostra i nawet nie wiem, czy żyje... Więc wiesz, nie chciałam skończyć jak mama i polubić w żaden sposób jakiegoś kota płci męskiej, ale ty... Ty jesteś inny i żadnego kocura w klanie tak nie lubię, więc nadajesz się i gdybyś teraz mnie zostawił - zaczęła bardziej płakać, przez co oddaliła się od kocurka - to nie dałabym rady, jak jeszcze nie ma Niezapominajki... Tylko was i Świetlisty Potok mam w tym klanie tak naprawdę, ale to nie to samo... - nie wiedziała, dlaczego wspomniała o wojowniczce, w końcu ta przyprowadziła ją do klanu, gdy Cień była na granicy życia i śmierci. Zawdzięcza jej swoje życie i czuje niejaką więź z tą kotką.
Skończyła swoją przemowę i otarła łzy, patrząc na Wilka i przysłuchując się, co ma do powiedzenia.

<Wilk? Trochę smutno, ale nie miałam innego pomysłu.>

Od Cienistej Łapy CD. Mokrej Łapy (Mokrej Blizny)

- Muszę iść zająć się starszymi - rzucił, zbierając się do wyjścia - Powiem twojej mentorce, że czujesz się na siłach, by rozmawiać.
- Nie, nie mów - Cień nie skończyła mówić, a Mokry opuścił legowisko medyka - jej... - dodała, będąc już w swoich myślach, gdzie dostaje kolejną karę od mentorki, ale to nie było najgorsze. Najgorsza była myśli i fakt, że po raz trzeci zawiodła Drżący Oddech. Tak, zdecydowanie to było najgorsze, a zapowiadała się taka ułożona... Drżący Oddech też o tym wspominała, właściwie to ona zapoczątkowała takie myśli u młodszej.
- Pewnie mnie nie słyszał - szepnęła sama do siebie i położyła głowę na łapach, niewątpliwie czekając na reprymendę od mentorki. Gdy ta weszła, Cienista podniosła lekko wzrok, zerkając na starszą, która wydawała się wściekła, w sumie nic dziwnego.
- Mokra Łapa powiedział, że możesz rozmawiać - oschle zaczęła Drżący Oddech.
- T-tak - Cień nie mogła ukryć w sobie strachu przed tym, że po raz kolejny już zawiodła mentorkę, bała się siebie i sama nie wiedziała, dlaczego ostatnio robiła takie rzeczy.
- No więc teraz z łaski swojej zechcesz mi wyjaśnić, co do wszystkich mysich móżdżków strzeliło ci do głowy, że mnie nie posłuchałaś? Czy ty zdajesz sobie sprawę, jak głupio i nie odpowiedzialnie się zachowałaś? I taka nieusłuchana znajda jak ty, chce być wojownikiem? Przecież to jest podstawowa umiejętność dorosłych kotów mieszkających w klanie! - Cień skuliła się i położyła uszy po sobie. Nie chciała słuchać słów mentorki. Ona znajda? Tak, faktycznie była nią, ale już jakiś czas mieszka w klanie i na treningach daje z siebie wszystko, by tylko jak najszybciej móc bronić klanu! No i przy okazji nie słuchać co ma do powiedzenia Drżący Oddech, ale nie to teraz się liczy - a ty do takiego nie należysz! Kiedy do nas dołączyłaś, myślałam, że nie będzie z tobą problemów - zamyśliła się - i nie było! - krzyknęła, przez co młodsza cofnęła się odrobinę - do teraz, co się z tobą dzieje? Gdzie podziała się ta Cienista Łapa, która była naprawdę fajna? Wiesz, jeśli będziesz tyle robić na własną łapę, to daleko nie zajdziesz. Chcesz spróbować, jak to jest być dorosłą? To musisz ponieść tego konsekwencje, pomyślę nad twoją karą, a teraz odpoczywaj wedle życzenia. Nie interesuję mnie, co masz do powiedzenia. Bardzo zawiodłam się na tobie i jestem rozczarowana twoim zachowaniem. Nie mam po prostu już na ciebie siły i nie zamierzam z tobą teraz rozmawiać - Drżący Oddech nie dała nawet szansy wytłumaczyć się młodszej i wyszła. Chociaż co tu tłumaczyć? Drżący Oddech zna sytuację i ze zdaniem mentorki, Cień w pełni się zgadza, ma racje. Nie chcąc o tym wszystkim myśleć, ułożyła się w kulkę, na tyle, na ile pozwalał jej ból i po dłuższej chwili zasnęła.
*po mianowaniu Mokrej Blizny*
Nieoczekiwanie Mokry pojawił się w legowisku medyka, a Cień postanowiła wykorzystać fakt, że o wiele lepiej się czuje. - Słyszałam, że byłeś mianowany! Jejku gratulacje - od razu naskoczyła na kocurka - ja też bym tak bardzo chciała, ale od tamtej rozmowy, no wiesz, gdy zawołałeś Drżącą, to nie gadałyśmy i sądzę, że po tej akcji, to jeszcze trochę sobie poczekam... - odkąd Cienista lepiej się czuje, nie może pohamować się od nawijania każdemu kotu, co odwiedzi Burzowe Serce, a samemu jemu naopowiadała wszystkie swoje historie, jakie tylko umiała sobie przypomnieć, a że medyk zwykle był zajęty, nie opowiadał swoich, więc wyczerpały im się tematy. Chociaż ciemna wiedziała, że ten słuchał jej, bo musi, toteż jak do legowiska przyszedł jej znajomy kot, musiała go zasypać lawiną słów - ale cieszę się, że ty jesteś wojownikiem i co robisz jako kot wyższej rangi? Nikt ci nie mówi, co masz robić? Ale mega! - nie dawała dojść do słowa Mokremu, ale na szczęście zdała sobie z tego sprawę, więc tylko skuliła uszy i przestała otwierać pyszczek. - T-tak nikt mi nic nie każe robić, znaczy teoretycznie, bo mam obowiązki i... - zmieszany na początku nie wiedział, co ma powiedzieć, ponieważ pewnie zapomniał połowy z tego, co mówiła kotka, ale ta i tak mu przerwała. - A zabierzesz mnie na spacer? Proszę! Bo skoro jesteś wojownikiem, to pewnie możesz! I mogę spytać się Burzowego Serca, myślę, że się zgodzi! Proszę! - kocurek spojrzał na nią lekko zirytowany i niepewny tego pomysłu, ale po dłuższej chwili milczenia mało chętnie się zgodził. Od razu Cień ruszyła do medyka. Ten z początku był niepewny, lecz po kilku prośbach młodszej, zgodził się. Po niedługim czasie Mokra Blizna i Cienista Łapa ruszyli ku wyjściu z obozu.
<Mokry? Co ty na to?>

27 czerwca 2019

Od Cienistej Łapy CD. Wilczej Łapy

Cień nie chciała prosić Wilka, by poszedł po piłkę, więc najzwyczajniej w świecie dała sobie z tym spokój. Przynajmniej na chwilę nie było tak nudno, jak do tej pory. Nastała chwilowa cisza, wiec ciemna postanowiła ją przerwać.
- Jak twoje rany? Goją się już? - prawie od niechcenia zadała to pytanie.
- Jest dużo lepiej, ale i tak nie mam pojęcia, czemu nie mogę już iść.
- Mi też jednak brakuje treningów z Drżącym Oddechem - kotka momentalnie posmutniała - ale jednak mam takie wrażenie wiesz... Że to moja wina... Bo jakbym się jej wtedy posłuch-chała - Cień już nie wytrzymała i zaczął płakać. Sama nie wiedziała, dlaczego zwierza się temu kocurkowi z osobistych przeżyć, ale wydawał się słuchać, co ma do powiedzenia. - A myślisz, że Drżący Oddech będzie bardzo na mnie zła? - zapytała i schyliła głowę, chowając ją w swoje łapy. Nie czuła się z tym dobrze, że pokazywała tę słabą stronę kocurkowi, przecież może wtedy uznać ją za niegodną jego uwagi, albo nienadającą się na wojownika.
- Myślę, że może być zła, ale nie aż tak, jak na mnie...- spuścił wzrok, po czym w jego oczach można było zobaczyć iskierki złości - Sądząc po twojej łagodnej karze - po tej wypowiedzi zamilkł.
- Wilk? - chciała, by ten skupił się na jej słowach.
- Ym?
- Czemu nie lubisz Niezapominajki? - otarła łzy i spojrzała na kocurka. Kotka poczuła się, trochę winna, że pyta się o taką sprawę, ale nie rozumiała, czemu Niezapominajka nie lubi Wilka i na odwrót.

<Wilk? Odpowiedz, bo sama nie wiem czemu xD>

26 czerwca 2019

Od Cienistej Łapy CD. Wilczej Łapy

Słowa kocurka wstrząsnęły Cienistą Łapą. Jak takie małe jagody mogą zabić? A jednak świat jest taki skomplikowany. Właśnie teraz do ciemnej dotarło, że przecież faktycznie Niezapominajka jej mówiła o rodzinie Wilczej Łapy, tylko, jak i kiedy jej to wyleciało z głowy? Przypominając sobie, o czym była mowa, kotka pokiwała twierdząco głową. Widać Wilk już chyba nie był na nią taki zły... Oboje pomogli Burzowemu Sercu poukładać roślinki do końca, a potem Cienista Łapa pożegnała się z niebieskim i wyszła do legowiska uczniów, w końcu jutro też ma trening i musi wypocząć.

*po walce z borsukiem*

Cienista nie czuła się za dobrze. Była już w legowisku medyka drugi dzień, a dopiero dzisiaj dotarło do niej, że jest w nim również Wilcza Łapa. Nie jest przynajmniej sama, nie? Ledwo co kotka się obudziła, a żeby sprawdzić swoją teorię, spróbowała wstać. Na szczęście po długich zmaganiach i ogromnym bólu, udało jej się. Z bardzo bolącą łapą pokuśtykała do posłania Wilka. Kocur jeszcze spał, a widząc to kotka, postanowiła tu zostać, przecież nie dałaby rady przejść drugi raz tyle samo drogi na jeden raz. Usiadła naprzeciw niego, po czym położyła się, cały czas nie spuszczając wzroku z kota. Jak to możliwe, że ona i niebieski są praktycznie z dwóch różnych światów, a są w tym samym miejscu. Poza tym, co to za ironia, kilka dni temu kocurek został prawie rozszarpany przez lisa, a niedługo potem ona przez borsuka, ale zbieg okoliczności. Przynajmniej byli oboje w legowisku medyka, a we dwoje zawsze raźniej, nie? Nie było dane jej dłużej rozmyślać, bo medyk zobaczył kotkę nie na swoim posłaniu i postanowił zareagować. Po wysłuchaniu, jaka to ona jest nieodpowiedzialna, pomógł jej wstać, po czym zauważył, że łapa Cienia ponownie zaczęła krwawić. Szybko przetransportował ją na jej posłanie i przyniósł różne medykamenty, z czego połowę z nich kotka miała połknąć. Nie podobało jej się to, ale już nie chciała robić więcej problemów. Po długim zmaganiu medyka z nogą ciemnej udało się zatamować krwawienie. Burzowe Serce rzuciwszy jeszcze przestrogi Cienistej, odszedł do swoich półek. Została uziemiona na posłaniu, pięknie. Pozostało czekać, aż Wilcza Łapa się obudzi i zaproponuje coś ciekawszego do roboty niż spanie.

<Wilk?>