BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisi Ogon x Lwia Paszcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisi Ogon x Lwia Paszcza. Pokaż wszystkie posty

26 stycznia 2024

Od Lwiej Paszczy CD. Lisiego Ogona

 Lisi Ogon należała do kotów, które swoją obecnością poprawiały humor młodej królowej. Lwia Paszcza doceniała każdego rudego kota, który miał o wiele więcej pomyślunku od nierudych, a Lis ostatnio to udowodniła. Tym samym jeszcze bardziej zyskała w oczach potomkini Piaskowej Gwiazdy. Widziała jak pointka cierpi z powodu utarty adoptowanej córki, z którą Lew za czasów zarówno żłobka i bycia uczennicami miała dobry kontakt. Dlatego też chciała jej okazać wsparcie, nie ważne co. Lis najwidoczniej również chciała wesprzeć młodą królową, stąd jej wizyta w żłobku.
— Jakie śliczne. Będziesz doskonałą mamą. — podjęła Lis spoglądając na kocięta, leżące u boku córki Zięby
Na rudo-białym pysku kocicy pojawił się uśmiech. Siostrze Tropiącego Szlaku udało się połechtać ego bicolor. Chociaż nawet bez komplementu zasłyszanego z pyska drugiego kota zdawała sobie sprawę, że będzie doskonałą matką. Taką jak była i jest jej matka, Ziębi Trel. Na pewno nie popełni błędów wychowawczych innych karmicielek, sprawi, że jej kocięta będą wspaniałymi wojownikami Klanu Burzy, a nie błędami, które powinny zostać wymazane z chwilą narodzin, bo teraz zamiast dumy to przynoszą wstyd swoim istnieniem. Jak dobrze, że żadne z tych błędów nie raczyło jak na razie złożyć wizyty królowym w żłobku. Swą obecnością tylko by wyprowadziły zamęt i młoda królowa jak nic dostałaby migreny. 
— Tak. Są śliczne. — Przyznana kocicy rację, jej głos brzmiał brzmiał miło, zważając na to co tak naprawdę sądziła na temat swoich kociąt. Była to masa mieszanych odczuć, często sprzecznych ze sobą i z wartościami wpojonymi przez jej bliskich. Wciąż trudno było jej pogodzić się z faktem, że ojcem jej kociąt był nierudy kocur. Może gdyby nie musiała zerkać na szylkretowe futro córki udałoby jej się to wyprzeć. W końcu Nagietek był idealny. Był rudy, był małą kopią swojej matki. Nic nie wskazywało na to, że jego ojcem mógł być ten czarny samotnik. Nic z wyjątkiem oczu, które miały taka sama barw co czarnego, lecz o tym wiedziała tylko ruda — Są też takie małe i bezbronne. Zależne ode mnie i od reszty kotów w klanie. Spójrz jak wtulają w moje futro, aby się ogrzać... — cicho parsknęła. Były jeszcze za małe, aby mogła zacząć od nich więcej wymagać. — W przyszłością zostaną wspaniałymi wojownikami, będą dumnie prezentować nasz klan, a ich imiona będą znać koty we wszystkich klanach. Każdy będzie znał imię Nagietka i jego siostry Margaretki — oświadczyła przenosząc spojrzenie na Lis.
Mimo uśmiechu na pysku pointki, wiedziała, że kocica w głębi duszy wciąż musiała cierpieć po utracie Tajemniczej Łapy. Lew posiadała coś, co Lis przez pewien czas posiadała, lecz to utraciła. Różnica między nimi była taka, że Lew nie prosiła się o kocięta, a Lisi Ogon wręcz przeciwnie. I nie dane jej będzie ich ponownie mieć, chociażby przez wiek starszej, jak i również pewnie niechęć do przeżycia ponownego żalu. Bo co jeśli i kolejne przygarnięte kocię przez nią zdecydowałoby się odszukać swoich bliskich?
— Czy twoja propozycja jest aktualna? — spytała nagle przypominając sobie co siostra Gronostajowej Bryzy powiedziała jej jakiś czas po odejściu swojej przybranej córki. — Kilka księżyców temu mówiłaś, że jeśli będę miała kocięta, pomożesz mi je wychować. — uśmiechnęła się przypominając to co sama powiedziała jej kocica. — Chce żebyś mi pomogła Lisi Ogonie. Chcę, abyś była ich ciocią. Kimś do kogo będą mogli się zwrócić w potrzebie, gdy mnie bądź mojej mamy, siostry czy brata nie będzie w pobliżu. Kimś komu będą mogli zaufać. Kimś kto będzie je chronił przed tymi, którzy chcieliby je skrzywdzić.
Miała nadzieję, że Lis zrozumie kim byli ci przed którymi powinna chronić kocięta Lew. Między innymi należał do nich sam brat pointki. Lwia Paszcza dała jej możliwość zdobycia rodziny. Mogła częściowo podzielić się z kocicą tym, czego syjamka pragnęła. Mogłaby pomagać jej w opiece nad kociętami, kiedy to ich matka miałaby ich obecności dosyć, w szczególności obecności swej córki. A skoro miała kociaki za urocze maluchy, na pewno powinna przystać na propozycję, którą sama zaproonowała.
Może i również Gronostajowej Bryzie złożyłaby taką propozycję, przymykając oko na fakt, że poza rdzawym i białym futrem kocica była ozdobiona w niektórych miejscach przez brązowe łaty.


<Lis? Czy też ciociu Lis? ✨>

20 stycznia 2024

Od Lisiego Ogona CD. Lew (Lwiej Paszczy)

 Tajemnica. Odeszła. Nie spodziewała się, że tak będzie. Nie czuła bólu. Nie czuła niczego. Nie wiedziała, ile czasu spędziła w legowisku; pusto patrząc się na ścianę. Płakała? To nie tak. Łzy po prostu jej ciekły, a ona tego nie rozumiała. Jej mały rudzielec… zostawił ją. Tak po prostu… Tęskniła całym sercem. Nie odzywała się do pobratymców. Nie dbała o siebie. Kotka, którą pokochała jak własne kocię… po -prostu odeszła. Spuściła ciężko bolący łeb. Zauważyła wchodzącą do legowiska Lwią Paszczę. Skinęła jej cicho głową.
- Miałaś rację, Lwia Paszczo. Tylko rudzi się liczą. Tylko oni są lojalni. Tylko ich należy kochać. - wyszeptała pusto. Czy mówiła to szczerze? Tęsknota truła jej umysł, a miłość zabijała ją od środka.
- Dobrze, że się o tym przekonałaś. Czy ktoś cię zdradził? - zapytała z zadowoleniem.
- Nie… Tylko Tajemnicza Łapa… Wciąż to przeżywam. - jęknęła.
- Och… Rozumiem. - szepnęła ruda kotka.
- Tak bardzo za nią tęsknię. Cudownie było mieć kociątko. Nawet przybrane. - miauknęła z rozpaczą.
- Masz jeszcze szansę, wiesz? W klanie jest mnóstwo rudych kocurów. - miauknęła z nadzieją.
- Jestem już za stara… I nie mam energii. Kiedy ty będziesz miała kocięta, chętnie ci pomogę je wychowywać. - odparła zwijając się w kłębek. Nie miała ochoty rozmawiać. Chciała do swojej córki.

*****

Z dnia na dzień była coraz bardziej zdolna do wykonywania codziennych czynności. Kiedy usłyszała, że Lwia Paszcza urodziła weszła do żłobka, aby ją powitać. Leżały obok niej małe kulki zwinięte w kłębek.
- Jakie śliczne. Będziesz doskonałą mamą. - zaczęła, aby rozpocząć rozmowę. Potrzebowała wsparcia Lwiej Paszczy szczególnie teraz.

<Lwia Paszczo?>

10 sierpnia 2023

Od Lew CD. Lisiego Ogona

 Czy udało jej się nawrócić Lisi Ogon? Chyba tak. Chyba nawet bardziej niż nawrócić, bo w końcu od ich rozmowy po jakimś czasie kotka przyniosła do obozu kocię. I to nie byle jakie kocię, a przepiękna rudą kotkę. Lewek była dumna z Lisiego Ogona, że kotka przyprowadziła jej i rodzeństwu koleżankę. Samo pojawienie się nowej rudej jednostki w Klanie Burzy córka Leśnego Pożaru uważała za swego rodzaju dobry omen, znak od przodkini. Tak jakby informowała swoją potomkinie, że nastanie nowa lepsza era. I Lew z całego serduszka cieszyła się, że będzie mogła być świadkiem zmian. Zmian, które będą ważne dla każdego rudego. 
Siedziała w kącie żłobka obserwując Lisi Ogon i Tajemnice, widać było że kociak mocno się przywiązał do starszej, nawet jeśli nie była jej prawdziwą mamą. Czasami żałowała, że Zięba nie zdecydowała się przygarnąć Tajemnicy, w końcu łatwiej było by na nią wpłynąć. 
W momencie, gdy lynx pointka miała opuścić żłobek, Lew podniosła się z legowiska i zbliżyła się do niej zrównując kroku. Witać się już nie musiała, zrobiła to już wcześniej, jednak wolała teraz porozmawiać z kotką, gdy ta opuszczała żłobek. Zaczęła od prostego pytania jak kotka się czuję jako "królowa", komplementowała jej podejście i oddanie klanowi, że nie porzuciła małego kociaka na pastwę. Tak też chwilę gadała w sumie o niczym, aż w końcu przeszła do konkretów, chcąc przypomnieć Lis co nieco o ich wcześniejszej rozmowie.
— Tajemnica jest darem zesłanym dla ciebie przez naszych przodków, wiesz? — miauknęła unosząc lekko głowę na starszą i posłała jej uśmiech — Sam fakt, że znalazłaś ją Lisi Ogniku kilka dni po naszej rozmowie jest znakiem. Klan Gwiazdy zaufał ci. — przystanęła zerkając na przybraną córkę kotki, po czym znów spojrzała na Lis — A pani co o tym sądzi?
— Tak... To chyba musiał być znak — odparła, a na jej pysku zagościł uśmiech, gdy wpatrywał się w Tajemnicę
— Mogę obiecać, że dopilnuję aby żaden z nierudych nie dokuczał Tajemnicy. W końcu jak już pani pewnie wie, zostałam pogryziona przez syna samej zastępczyni. A mojemu bratu wciskał mokry palec w ucho. Ugh! I to wszystko przez nienawiść do rudych kotów. — na samo wspomnienie Szeptu poczuła obrzydzenie, na szczęście po tej całej akcji nie zbliżał się już do nich i bardzo dobrze. Nikt za nim nie tęsknił z jej rodzinki. — Strach pomyśleć co by mogło mu jeszcze do głowy strzelić. Jest niewychowany i nieobliczalny. — prychnęła — Ale już wiem czego można się po nim mniej więcej spodziewać, tak też dopilnuje by wobec pani córki nic takiego nie miało miejsca. Lepiej żeby więc też sama z siebie nie próbowała się do niego zbliżać czy nawet zaprzyjaźniać. My próbowaliśmy i proszę jak to się skończyło. — westchnęła smętnie, po czym obróciła się tak, by zaprezentować miejsce, w które zostały wbite małe kiełki kocura — A rodzice nas ostrzegali...

<Lis?>

04 sierpnia 2023

Od Lisiego Ogona CD. Lew

- Tropiący Szlak? Porwał was? Będę musiała o tym z nim porozmawiać… - powiedziała kotka wstrząśnięta.
- Nie! Proszę, jeszcze nam coś zrobi… - pisnęła Lew. Lisi Ogon wytrzeszczyła oczy.
- Jestem pewna, że mój brat nigdy by… - zaczęła.
- Nam to zrobił! Gdyby nie nasza mama, to nie wiadomo, co mogłoby się nam zdarzyć. Chciał nam dać trujące jagody… Trochę przez przypadek zjadłam i okropnie zachorowałam… - kocię zalało się łzami. Lisi Ogon instynktownie otuliła ją ogonem.
- Moje biedactwo… Co on ci zrobił… Nie, znam go od kocięcia, nigdy by… Jest Lisim bobkiem, że dał ci te jagody… - zaczęła mamrotać coś niezrozumiale. Mieszały się w niej dwa sprzeczne odczucia. Którą stronę miała poprzeć? Lew płakała tak wiarygodnie… w dodatku Lisiemu Ogonowi włączył się teraz jakiś instynkt macierzyński.
- Tylko nic mu nie mów… Nie chcę, żeby skrzywdził nas bardziej… - mała chlipała cichutko.
- Oczywiście, że nic mu nie powiem, maluchu. Nie pozwolę, żeby was skrzywdził. - zapewniła ją.
- Każdy nie rudy jest taki okropny. Te cechy ujawniają się wcześniej i później… Dlatego lepiej by było, gdyby w Klanie Burzy byli sami rudzi. - powiedziała.
- Czy naprawdę charakter kota zależy od koloru jego futra? - zapytała Lisi Ogon z niedowierzaniem.
- Oh, nawet nie wie pani jak bardzo. Sam Klan Gwiazdy mi to powiedział. My, rudzi musimy trzymać się razem, żeby nie rudzi nas nie skrzywdzili. Za to, my możemy krzywdzić ich za to, co nam zrobili przed wiekami. - ściszyła głos.
- A co zrobili? - zapytała.
- Nie chce pani wiedzieć… Ale jeśli bardzo pani nalega, kiedyś pani opowiem. - szepnęła.
<Lew?>

26 lipca 2023

Od Lew CD. Lisiego Ogona

 — Mogą być o ile by nam służyli i nie sprzeciwiali się naszym rządom, rządom rudych. W końcu są gorsi to też nie spali by razem z nami w tych samych legowiskach... Jedli by również wtedy, gdy my nasycimy głód. — podjęła przyglądając się kotce uważnie, była ruda, ale miała dziwnie jakoś tak rozłożone plamy na swym futrze — Wie pani, moja praprababcia, Piaskowa Gwiazda dostała sen od Klanu Gwiazdy, który nakazał tego podziału na rude koty i nierude. — podjęła, kolejny raz próbowała spróbować tego całego kitu z klanem gwiazdy, w końcu większość kotów w niego wierzyła, więc takie coś powinno i Lisi Ogon przekonać do czucia się lepszą i zaprzestania kontaktów z nierudym bratem — To nasi przodkowie, wszyscy wcześniejsi liderzy wybrali nas, rudych, na te lepsze koty, które powinny sprawować rządy. I jako jedyny prawowity kolor godny członka Klanu Burzy. Jak pani sama zauważyła rudy kolor jest kolorem dominującym w naszym klanie, czyli również pokazuje nasza deter... determinację, siłę, waleczność i oddanie sprawie. A Klanu Gwiazdy, jak i woli przodków nie powinniśmy się sprzeciwiać prawda? Bo wtedy czeka nas potępienie w Miejscu Gdzie Brak Gwiazd... — manipulowała, przekręcała rzeczywistość, mając nadzieję, że to jej się uda i zyska starszego rudego kota jako sojusznika, sojusznika nienależącego do jej rodziny. — W końcu kto jest liderem i zastępcą? Kotki z rudą sierścią w większej lub mniejszej ilości. Pani też ma więc szansę na bycie liderką — posłała kotce uśmiech i dotknęła jej łapy swą małą łapką, chcąc pokazać jej , że Lew wierzy w to, że starsza faktycznie w przyszłości może dokonać wielkich celów 
Rozejrzała się dookoła, po czym machnęła łapką w stronę Lisiego Ogona, aby ta się do nie zbliżyła pyskiem. — Wie Pani, że pani brat uprowadził mojego brata i siostrę przed pora nagich drzew? Nawet chciał ich nakarmić — tutaj wzięła głęboki wdech robiąc przerwę, po czym kontynuowała nieco ściszonym głosem — chciał ich nakarmić króliczymi bobkami wmawiając, że to jagody! A potem chciał ich faktycznie jagodami nakarmić, tylko że trującymi... Chciał ich otruć, zabić... Na szczęście nasza mama w porę ich uratowała. Widzi pani, nierude koty są wstrętne. Współczuję, że kogoś takiego musi mieć pani za brata. Niedoszłego mordercę kociąt... — pociągnęła nosem, końcówka ogona wytarła mokre oko — Proszę, niech pani mi obieca, że z kimś takim już więcej się pani nie zada. My rudzi musimy się trzymać razem i nie możemy pozwolić, by ktoś taki jak pani brat nas podzielił.
Dostrzegła, że starsza przetwarza informacje przekazane przez kocię. Widziała również na pysku starszej grymas, gdy ta wspomniała o uprowadzeniu swojego rodzeństwa przez Tropiący Szlak. Czyżby ziarno nienawiści do nierudych właśnie zostało zasiane?

<Lisi Ogon?>

23 lipca 2023

Od Lisiego Ogona do Lew

- Dobrze ci poszło na polowaniu. Był daleko, a ty z łatwością upolowałeś tego królika. – pochwaliła Lisi Ogon brata.
- To nic takiego. – mruknął Tropiący Szlak.
- Ależ to było coś takiego! – zaprotestował Owcza Pierś.
- Nie działałem sam. – miauknął skromnie. Lisi Ogon otarła się o brata, aby okazać mu wdzięczność. Następnie usiadła przy legowisku wojowników, aby wylizać futro. Było pełne śniegu, dlatego kotka musiała poświęcić dłuższą chwilę, aby dokładnie je wylizać. Następnie wyczyściła też łapy i uszy. Kiedy skończyła, zauważyła małą rudą kicię obserwującą ją ze żłobka. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, maleńka kotka ruszyła ku Lisiemu Ogonowi.
- Przepraszam! – z daleka dobiegł ją piskliwy głosik. Kicia była już tuż przy Lisim Ogonie.
- Tak? – zapytała zdumiona kotka. Czego kocię Zięby może od niej chcieć?
- Widziałam, jak pani rozmawiała z tamtymi nierudymi. Białym i burym. Nie wie pani, że tak nie wolno? Przecież pani jest ruda! Jest pani wyższego poziomu niż tamte kocury! Nie powinna ani z nimi się zadawać. Zamiast tego może się pani zadawać z nami, rudymi. - pisnęła uprzejmie. Przemowa rudej całkiem ją zaskoczyła. Wiedziała, że w klanie panował jakiś podział na rudych i nierudych, ale to przecież było chore!
- To mój brat. - odpowiedziała kocięciu. Przecież nie będzie zrywała z nim kontaktów tylko dlatego, że nie jest rudy? To było jakieś szaleństwo.
- Rudzi są lepsi od nierudych. Nierudzi nie powinni szukać miejsca w Klanie Burzy. - odpowiedziała. Rasistka! To kocię Zięby! No przecież. Rozejrzała się. Mniej niż jedna trzecia klanu była nieruda. Dużo kotów było negatywnie nastawione na nierudych. Czy ona też miała się taka stać? Taką rasistką?
- Nie powinni? - kotka zaczęła się plątać. Nie rozumiała, dlaczego jej brat miał być gorszy. Tak naprawdę, to dużo kotów było źle nastawione do nierudych. Ona w sumie też mogłaby taka być, gdyby nie to, że jej brat jest nierudy! Miała się od niego odwrócić?
- Nie proszę panią! Nie powinni! - zawołała.
- Uh, dobrze. Masz rację. Rudzi są lepsi. - powiedziała, żeby uspokoić rozłoszczone kocię. Pomyśli i zobaczy, czy dołączyć do czegoś takiego jak gang rudych, jeśli coś takiego istniało.
- Tak. Lepsi. - małe pokiwało główką. Dobrze. Uspokoiła kicię.
- A ty… chcesz, żeby rudych nie było w naszym klanie? - zapytała. Chciała się upewnić, jak wrogo nastawiona jest Lew do nierudych.
                                                                                                               <Lew?>