Wojowniczka weszła powoli do zimnej wody. Nie był to jej ulubiony sposób polowania, ale tłuste ryby przydałyby się Klanowi Nocy. Po chwili czekania, pod wodą, można było dojrzeć lśniący, srebrny kształt, płynący przed siebie. Wybladłe Wspomnienie od razu zanurzyła głowę w chłodnym płynie, łapiąc niczego niespodziewającą się ofiarę w kły. Rzuciła ją na brzeg i wróciła do czekania na kolejną zdobycz. Po kilkudziesięciu uderzeniach serca czekania, kocica znów coś wypatrzyła. Nie było jednak płocią czy łososiem. Nie. To było zielone. Żaba. Pomyślała, skacząc tuż na gada. Po chwili swe życie zakończyło kolejne, małe żyjątko.
***
Drobne, deszczowe krople spadały na ziemię, tworząc kałuże i mocząc wszystko dookoła. Wojowniczka właśnie opuściła Obóz wraz z resztą porannego patrolu, do którego należał Osia Łapa, Płomienna Pręga, Palący Piorun i Srebrny Pysk. Gdy zbliżyli się do granicy z Klanem Klifu, od razu można było wyczuć ostry fetor lisa. Świeży, na ich nieszczęście. Po chwili zza drzewa wychylił się lis.
<Płomienna Pręga? Osia Łapa? Srebrny Pysk?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybladłe Wspomnienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybladłe Wspomnienie. Pokaż wszystkie posty
19 kwietnia 2017
26 marca 2017
Od Wybladłego Wspomnienia
Wybladłe Wspomnienie ugryzła kawałek drozda. Był on naprawdę chudy, w większości składał się z piór. Panowała jednak pora nagich drzew, więc czego się spodziewać? Kotka westchnęła cicho, przełykając ostatni kawałek zwierza, i patrząc w stronę żałosnej kupki zdobyczy. Była naprawdę mała. Nie wystarczy do jutra! Pomyślała kocica, wstając. To byłby idealny moment na polowanie. Nie czekając ani chwili dłużej, skierowała się do wyjścia z Obozu. Gdy znalazła się na polanie, od razu wyczuła jakiś zapach. Był to gołąb. Poczęła podążać za wonią, ciągnącą się niezły kawałek drogi. W pewnej chwili ujrzała szarą istotkę, dziobiącą jakiś śmieć dwunożnych.
- Teraz albo nigdy...- Szepnęła ledwo słyszalnie i wyskoczyła do góry. Los chciał jednak, aby wylądowała przed, a nie na gołębiu, przez co ptak miał czas na ucieczkę. Zanim pręgowana zdążyła wykonać jakikolwiek ruch, gruchacz był już wysoko nad ziemią. Wojowniczka prychnęła pod nosem, i poszła dalej, w poszukiwaniu zwierzyny. Po jakiś trzydziestu uderzeniach serca wywęszyła kolejny obia... to znaczy, kolejne żyjątko. Teraz podjęła się wyzwania wytropienia i złapania królika. Zapach był silny, co znaczyło jedno- futrzak jest blisko. I rzeczywiście. Minęła dosłownie chwila, a Wybladłe Wspomnienie już uważnie lustrowała beżowo-siwe stworzenie wzrokiem. Długouchy nie spodziewał się ataku ze strony kotki, która szybko rzuciła się na małą, bezbronną kupę futra. Ofiara chwilę walczyła, ale Klanowiczka zakończyła jej życie, przegryzając gardło. Udało jej się. Złapała małą istotkę za futro, i zaczęła kopać w ziemi, po czym wrzuciła tam zdobycz. To jednak było mało. Klan Nocy nie wyżywi się jednym królikiem! Potem szukała jeszcze długo, lecz nic więcej nie wyczuła. Zmęczona po długiej wędrówce, usiadła, dysząc. Po chwili coś przykuło jej uwagę. Był to Przejrzysta Łapa, przemykający się pośród krzewów.
<Przejrzysta Łapo?>
- Teraz albo nigdy...- Szepnęła ledwo słyszalnie i wyskoczyła do góry. Los chciał jednak, aby wylądowała przed, a nie na gołębiu, przez co ptak miał czas na ucieczkę. Zanim pręgowana zdążyła wykonać jakikolwiek ruch, gruchacz był już wysoko nad ziemią. Wojowniczka prychnęła pod nosem, i poszła dalej, w poszukiwaniu zwierzyny. Po jakiś trzydziestu uderzeniach serca wywęszyła kolejny obia... to znaczy, kolejne żyjątko. Teraz podjęła się wyzwania wytropienia i złapania królika. Zapach był silny, co znaczyło jedno- futrzak jest blisko. I rzeczywiście. Minęła dosłownie chwila, a Wybladłe Wspomnienie już uważnie lustrowała beżowo-siwe stworzenie wzrokiem. Długouchy nie spodziewał się ataku ze strony kotki, która szybko rzuciła się na małą, bezbronną kupę futra. Ofiara chwilę walczyła, ale Klanowiczka zakończyła jej życie, przegryzając gardło. Udało jej się. Złapała małą istotkę za futro, i zaczęła kopać w ziemi, po czym wrzuciła tam zdobycz. To jednak było mało. Klan Nocy nie wyżywi się jednym królikiem! Potem szukała jeszcze długo, lecz nic więcej nie wyczuła. Zmęczona po długiej wędrówce, usiadła, dysząc. Po chwili coś przykuło jej uwagę. Był to Przejrzysta Łapa, przemykający się pośród krzewów.
<Przejrzysta Łapo?>
15 marca 2017
Od Wybladłego Wspomnienia
Kotka przeciągnęła się, wyglądając z legowiska. Dzień zapowiadał się słonecznie, więc postanowiła zabrać Strumieniową Łapę na trening. Wychodząc z miejsca wypoczynku uważnie lustrowała zapasy, zostawione na środku Obozu. Sterta świeżej zdobyczy wyraźnie się zmniejszyła. Niedobrze pomyślała, odchodząc w kierunku uczniowskiego legowiska.
- Strumieniowa Łapo!- Zawołała. Po chwili zobaczyła pręgowaną uczennicę, wychodzącą ospale... No dobra... Tak naprawdę można by powiedzieć, że srebrna koteczka jeszcze spała, a to, co przed chwilą uznane zostało za wychodzenie było lunatykowaniem...
- Chodź.- Miauknęła stanowczo, wskazując łapą na wyjście z Obozu.
Kotki dotarły do celu.
- Zacznijmy od podstaw. Wymień mi proszę wszystkie rangi.
Potomkini Srebrnego Pyska wyglądała na zmieszaną. Po kilku uderzeniach serca odpowiedziała:
- Jest lider, zastępca, medyk, asystent medyka, uczniowie, wojownicy i... starszyzna.
- Zapomniałaś o uczniu medyka. Co prawda Szczawiowy Pąk jeszcze go nie ma, ale takowy też istnieje.
Wybladłe Wspomnienie pomyślała chwilę nad kolejnym ćwiczeniem. Do głowy przychodziło jej tylko polowanie, ale sądziła, że jak na pierwszą lekcje to za dużo.
<Strumień?>
- Strumieniowa Łapo!- Zawołała. Po chwili zobaczyła pręgowaną uczennicę, wychodzącą ospale... No dobra... Tak naprawdę można by powiedzieć, że srebrna koteczka jeszcze spała, a to, co przed chwilą uznane zostało za wychodzenie było lunatykowaniem...
- Chodź.- Miauknęła stanowczo, wskazując łapą na wyjście z Obozu.
Kotki dotarły do celu.
- Zacznijmy od podstaw. Wymień mi proszę wszystkie rangi.
Potomkini Srebrnego Pyska wyglądała na zmieszaną. Po kilku uderzeniach serca odpowiedziała:
- Jest lider, zastępca, medyk, asystent medyka, uczniowie, wojownicy i... starszyzna.
- Zapomniałaś o uczniu medyka. Co prawda Szczawiowy Pąk jeszcze go nie ma, ale takowy też istnieje.
Wybladłe Wspomnienie pomyślała chwilę nad kolejnym ćwiczeniem. Do głowy przychodziło jej tylko polowanie, ale sądziła, że jak na pierwszą lekcje to za dużo.
<Strumień?>
11 marca 2017
Od Wybladłego Wspomnienia C.D Przejrzysta Łapa i Czarne Piórko
Kotka bez słowa położyła się obok ucznia i polizała jego bark. Bez wątpienia była to jego pierwsza wizyta u medyka, ale Wybladłe Wspomnienie nie przejmowała się tym tak bardzo, jak śmiercią siostry. Gdyby była wtedy przy niej... wtedy Świadoma Noc by przeżyła! Może kosztem życia pręgowanej, może kosztem stracenia własnej siostry, ale przeżyłaby, i to jest najważniejsze! Łzy mimowolnie napłynęły do oka wojowniczki. Jak mogłam do tego dopuścić? To moja wina... Pomyślała ponuro, na granicy płaczu. Już było tak dobrze... Ale te głupie, bezmyślne, idiotyczne borsuki musiały zaatakować! Kocica włożyła łeb w łapy, tak, aby skutecznie zamaskować swój zamiar, po czym zaczęła cicho łkać. Gorzkie krople spłynęły jej po polikach, rozchlapując się na mchowym legowisku i wsiąkając w nie, jak świeża krew, spływająca z ran. Dosłownie kilka chwil później poczuła specyficzny zapach maści ziołowej. To znaczy jedno- Lodowe Serce (bądź Szczawiowy Pąk) rozpoczęła smarowanie jej ran.
Wielka kreatura przycisnęła szarą kotkę do ziemi. Nie dało się określić, jak wyglądała. Było to stworzenie, o którym nikomu się nawet nie śniło... Gdyż takowe nie istniało. Zaatakowało ją ucieleśnienie poczucia winy. Wbiło swe brudne, długie szpony w serce, wyrywając je z klatki piersiowej. O dziwo Wybladłe Wspomnienie jeszcze żyła. Widziała jak nieznana istota rozrywa je na miliony, jeśli nie biliony, kawałeczków, a każdy z nich leci w inną stronę. Na jednym z nich szara zauważyła przerażone oczy swej siostry, która spoglądała na świat po raz ostatni, i biegnącego w jej stronę borsuka. Potem tylko rozchlapaną krew. I wszystko od nowa. Na kolejnym skrawku malował się jej trening z Czarnym Piórkiem, złapanie myszy, skok na zająca, potem ciemność... i znów wszystko od początku. Wszędzie były jej przeżycia. Te smutniejsze, szczęśliwsze... Wszystkie. Aż w końcu napotkała najsmutniejsze wspomnienie... Może raczej wyobrażenie jego. Zapomnienie wędrował ścieżką. Oddychał szybko. W pewnym momencie zza krzaka wyskoczył lis. Kilka razy machnął zębami i łapami. Zabił go. Teraźniejsza Wybladła stała z boku, obserwowała wszystko... Czemu tak sobie to wyobraziła?!
Wielka kreatura przycisnęła szarą kotkę do ziemi. Nie dało się określić, jak wyglądała. Było to stworzenie, o którym nikomu się nawet nie śniło... Gdyż takowe nie istniało. Zaatakowało ją ucieleśnienie poczucia winy. Wbiło swe brudne, długie szpony w serce, wyrywając je z klatki piersiowej. O dziwo Wybladłe Wspomnienie jeszcze żyła. Widziała jak nieznana istota rozrywa je na miliony, jeśli nie biliony, kawałeczków, a każdy z nich leci w inną stronę. Na jednym z nich szara zauważyła przerażone oczy swej siostry, która spoglądała na świat po raz ostatni, i biegnącego w jej stronę borsuka. Potem tylko rozchlapaną krew. I wszystko od nowa. Na kolejnym skrawku malował się jej trening z Czarnym Piórkiem, złapanie myszy, skok na zająca, potem ciemność... i znów wszystko od początku. Wszędzie były jej przeżycia. Te smutniejsze, szczęśliwsze... Wszystkie. Aż w końcu napotkała najsmutniejsze wspomnienie... Może raczej wyobrażenie jego. Zapomnienie wędrował ścieżką. Oddychał szybko. W pewnym momencie zza krzaka wyskoczył lis. Kilka razy machnął zębami i łapami. Zabił go. Teraźniejsza Wybladła stała z boku, obserwowała wszystko... Czemu tak sobie to wyobraziła?!
Minęło już kilka dni od ataku borsuków. Pręgowana właśnie wróciła do Obozu, nic nie upolowała, bo nic nie znalazła. Sterta świeżej żywności z każdym dniem malała i malała... A co, jeśli pewnego dnia w ogóle zniknie? W pewnym momencie zobaczyła, jak Pszczela Łapa wchodzi do kociarni. To musiało znaczyć jedno- nowe kocięta. Ale wojowniczka bardziej skłaniała się przy ''Nowe brzuchy do wykarmienia''. Gdy tylko przekroczyła próg kociarni zobaczyła Czarne Piórko, leżącą w towarzystwie dwóch, brązowych kulek. Nowo upieczona matka uśmiechnęła się do byłej uczennicy, a miętowooka odwzajemniła gest. Oprócz niej przy królowej znajdował się Płomienna Pręga, jego córka, Nakrapiany Kwiat, a po chwili doszła także Srebrny Pysk wraz z Przejrzystą Łapą.
<Srebrna? Kropa? Płomień? Potok?>
08 marca 2017
Od Wybladłego Wspomnienia C.D Przejrzysta Łapa
Brak weny...
Wybladłe Wspomnienie odgryzła kawałek ucha zwierzęciu. Borsuk wpadł w furię. Ze wściekłością machał głową na wszystkie strony, aż w końcu zrzucił młodą wojowniczkę, która zaliczyła bolesny upadek, zostawiając na ziemi krwawy ślad. Po kilku uderzeniach serca uniosła łebek do góry. Z jej ran ciągle sączyła się szkarłatna krew, co chwila skapując na glebę. Kropelka po kropelce. W końcu kotka wyskoczyła w powietrze - ledwo nie zawadzając Płomiennej Pręgi, który biegł pod nią - i wczepiła się w bok prześladowcy, który zmierzał wprost na Ciepłą Pieśń. Borsuk odwrócił się gniewnie w stronę Wybladłej, po czym chwycił jej ogon w pożółkłe kły. Wojowniczka pisnęła z bólu i rozdarła bok borsuka pazurami. Wtem poczuła jeszcze większy ból... Potem przestała go czuć. Spojrzała w stronę ogona, którego już tam nie było. Zamiast niego znajdowała się tam krwawa pozostałość, z kawałeczkiem wystającej kości. Kocica syknęła, ale kreatura zmieniła kierunek. Szara spojrzała na trasę zwierzęcia... O Klanie Gwiazdy, to okrutne stworzenie biegnie na bezbronnego Przejrzystą Łapę! Pręgowana poczęła biec. Biec tak, jak jeszcze nigdy nie biegła. Odbiła się z ziemi i wyskoczyła na pysk grubego ssaka, drapiąc nieregularnie i niedbale, ale on zacisnął szczęki na jej łapie. Wybladłe Wspomnienie zaczęła drapać mordę olbrzyma jeszcze mocniej, aż go nie oślepiła. Wtedy ją puścił, a ona kuśtykając podbiegła do nieprzytomnego ucznia i chwyciła go za kark, niosąc do medyka.
<Przejrzysty? Lodowa? Szczaw?>
Wybladłe Wspomnienie odgryzła kawałek ucha zwierzęciu. Borsuk wpadł w furię. Ze wściekłością machał głową na wszystkie strony, aż w końcu zrzucił młodą wojowniczkę, która zaliczyła bolesny upadek, zostawiając na ziemi krwawy ślad. Po kilku uderzeniach serca uniosła łebek do góry. Z jej ran ciągle sączyła się szkarłatna krew, co chwila skapując na glebę. Kropelka po kropelce. W końcu kotka wyskoczyła w powietrze - ledwo nie zawadzając Płomiennej Pręgi, który biegł pod nią - i wczepiła się w bok prześladowcy, który zmierzał wprost na Ciepłą Pieśń. Borsuk odwrócił się gniewnie w stronę Wybladłej, po czym chwycił jej ogon w pożółkłe kły. Wojowniczka pisnęła z bólu i rozdarła bok borsuka pazurami. Wtem poczuła jeszcze większy ból... Potem przestała go czuć. Spojrzała w stronę ogona, którego już tam nie było. Zamiast niego znajdowała się tam krwawa pozostałość, z kawałeczkiem wystającej kości. Kocica syknęła, ale kreatura zmieniła kierunek. Szara spojrzała na trasę zwierzęcia... O Klanie Gwiazdy, to okrutne stworzenie biegnie na bezbronnego Przejrzystą Łapę! Pręgowana poczęła biec. Biec tak, jak jeszcze nigdy nie biegła. Odbiła się z ziemi i wyskoczyła na pysk grubego ssaka, drapiąc nieregularnie i niedbale, ale on zacisnął szczęki na jej łapie. Wybladłe Wspomnienie zaczęła drapać mordę olbrzyma jeszcze mocniej, aż go nie oślepiła. Wtedy ją puścił, a ona kuśtykając podbiegła do nieprzytomnego ucznia i chwyciła go za kark, niosąc do medyka.
<Przejrzysty? Lodowa? Szczaw?>
05 marca 2017
Od Wybladłego Wspomnienia C.D Czarne Piórko
Wybladłe Wspomnienie słuchała w ciszy, po czym spojrzała na łapę byłej mentorki. Rzeczywiście, znajdowała się na niej długa blizna. Niedługo po tym poszła spać.
Rankiem obudziło ją wołanie.
- BORSUK!- Wrzasnął głos. Szara momentalnie wstała i wybiegła z legowiska. Po Obozie naprawdę krążyło ogromne zwierzę... A NAWET DWA! Dwie, wielkie, umięśnione kreatury. Obok nich ujrzała Płomienną Pręgę, Palącego Pioruna, Srebrny Pysk oraz Świadomą Noc. Wszyscy stroszyli futra i syczeli, z wyciągniętymi pazurami i obnażonymi kłami. Biała kocica warknęła, gdy borsuk przejechał pazurem po jej policzku, zostawiając na nim krwawe smugi. Wybladłe Wspomnienie skoczyła na stwora w obronie siostry. Wbiła zęby w jego grzbiet. W tym momencie ją zrzucił, a kotka przekoziołkowała kilka lisich ogonów dalej. Kiedy podniosła się na równe łapy, zobaczyła jak Czarne Piórko wraz z Srebrnym Pyskiem i Świadomą Nocą atakują go. Czarna kotka jego nos, a pręgowana rozcięła grzbiet, pozostawiając na nim krwawy ślad. Drugiego pręgowańca atakował Wieczorny Blask, Płomienna Pręga i Pszczela Łapa. Wybladłe rozpędziła się i z furią wpadła na jednego z napastników. Ten jednak zdołał się obronić. Odepchnął ją, odgryzając ucho, na co kocica pisnęła, po czym- nie zważając na krew spływającą po pysku- rzuciła się na niego ponownie. Tym razem strącił z siebie już wszystkich- Świadomą Noc, Srebrny Pysk, Czarne Piórko i Wybladłe Wspomnienie. W jego małych, czarnych oczkach górował gniew, toteż zaatakował leżącą na ziemi, białą kotkę. Próbowała się bronić, ale na marne. Kreatura przejechała brudnymi pazurami po jej brzuchu. Oko miętowookiej zaszkliło się, a w sercu poczuła wielki ból. Taki, jakby ktoś rozrywał je na milion kawałeczków. W jednej chwili odczuła złość. Ogromną złość. Syknęła i skoczyła na borsuka, wgryzając się w jego grzbiet, ponownie. Dołączyli się do tego Strumieniowa Łapa, Przejrzysta Łapa, Srebrny Pysk i Malinowa Gwiazda.
<Malinowa? Srebrna? Potok? Strumień?>
Rankiem obudziło ją wołanie.
- BORSUK!- Wrzasnął głos. Szara momentalnie wstała i wybiegła z legowiska. Po Obozie naprawdę krążyło ogromne zwierzę... A NAWET DWA! Dwie, wielkie, umięśnione kreatury. Obok nich ujrzała Płomienną Pręgę, Palącego Pioruna, Srebrny Pysk oraz Świadomą Noc. Wszyscy stroszyli futra i syczeli, z wyciągniętymi pazurami i obnażonymi kłami. Biała kocica warknęła, gdy borsuk przejechał pazurem po jej policzku, zostawiając na nim krwawe smugi. Wybladłe Wspomnienie skoczyła na stwora w obronie siostry. Wbiła zęby w jego grzbiet. W tym momencie ją zrzucił, a kotka przekoziołkowała kilka lisich ogonów dalej. Kiedy podniosła się na równe łapy, zobaczyła jak Czarne Piórko wraz z Srebrnym Pyskiem i Świadomą Nocą atakują go. Czarna kotka jego nos, a pręgowana rozcięła grzbiet, pozostawiając na nim krwawy ślad. Drugiego pręgowańca atakował Wieczorny Blask, Płomienna Pręga i Pszczela Łapa. Wybladłe rozpędziła się i z furią wpadła na jednego z napastników. Ten jednak zdołał się obronić. Odepchnął ją, odgryzając ucho, na co kocica pisnęła, po czym- nie zważając na krew spływającą po pysku- rzuciła się na niego ponownie. Tym razem strącił z siebie już wszystkich- Świadomą Noc, Srebrny Pysk, Czarne Piórko i Wybladłe Wspomnienie. W jego małych, czarnych oczkach górował gniew, toteż zaatakował leżącą na ziemi, białą kotkę. Próbowała się bronić, ale na marne. Kreatura przejechała brudnymi pazurami po jej brzuchu. Oko miętowookiej zaszkliło się, a w sercu poczuła wielki ból. Taki, jakby ktoś rozrywał je na milion kawałeczków. W jednej chwili odczuła złość. Ogromną złość. Syknęła i skoczyła na borsuka, wgryzając się w jego grzbiet, ponownie. Dołączyli się do tego Strumieniowa Łapa, Przejrzysta Łapa, Srebrny Pysk i Malinowa Gwiazda.
<Malinowa? Srebrna? Potok? Strumień?>
25 lutego 2017
Od Wybladłego Wspomnienia
Opowiadanie zawiera dość brutalny opis śmierci Zapomnienia!
Kotka poczęła węszyć. Złapała trop... sikorki. Tak, to sikorka. Może to nieduża zdobycz, ale dla kociaka takiego jak Węgielek będzie idealna. Wybladłe Wspomnienie zaczęła się skradać. Cztery lisie ogony, trzy lisie ogony, dwa lisie ogony, jeden lisi ogon i... SKOK! Kocica wyskoczyła, wystawiając pazurki i łapiąc bezbronne zwierzę. Gdy tylko opadła na ziemię- zadusiła ptaka. W tym momencie przepełniła ją radość. Nareszcie się przyda. Wzięła ofiarę, po czym wykopała w śnieg dołek, gdzie ją zakopała, i poszła dalej.
Właśnie zaczęła zakopywać chudego nornika, kiedy wiatr zawiał mocniej, a śnieg zaczął sypać gęściej. Wojowniczka wiedziała co nadeszło. Prędko odkopała nornika, a po chwili pobiegła w kierunku innych zdobyczy. Mróz nie dawał jej spokoju, a zaspy blokowały drogę. Wybladłe Wspomnienie spanikowała. Rozejrzała się dookoła. Nic nie widziała, śnieg był zbyt gęsty. Poczęła więc nasłuchiwać, lecz wiatr huczał i słychać nie było nic. Kotka zadygotała, i podskoczyła do góry, opadając lekko na biały puch. Jednak i to nie zadziałało. Po chwili znowu ugrzęzła w zaspie po szyję. Załkała, ale usłyszała kroki. Ktoś... Lub coś się zbliża... Pomyślała. Spojrzała w kierunku odgłosu.
- Wybladłe Wspomnienie!
Usłyszała nawoływanie, jednak tak ciche, że nie zdołała rozpoznać głosu. Próbowała przedrzeć się dalej, ale śnieżne wzgórza skutecznie ją blokowały, oraz krępowały każdy ruch.
- Wybladłe Wspomnienie!
Do jej uszu dobiegło ponownie to samo wołanie. Znacznie bliżej. I kiedy znów to samo się powtórzyło- rozpoznała głos. To Malinowa Gwiazda! Szara przekręciła się w mroźnym puchu, po czym krzyknęła najgłośniej, jak mogła.
- TUTAJ!
Po chwili wyraźnie usłyszała już bieg. Odetchnęła, kiedy zobaczyła przed sobą liderkę Klanu Nocy. Otrzepała się ze śniegu, po czym ruszyła za przywódczynią do Obozu. Gdy tam w końcu dotarły dygotała już cała.
Odłożyła nornika na stertę i czym prędzej ruszyła w kierunku ciepłego legowiska. Prawie siedzieli tam już prawie wszyscy (brakowało Płomiennej Pręgi). Wybladłe Wspomnienie poszła do swojego kącika, gdzie skuliła się w kłębuszek i zasnęła.
Szła po bajecznym polu. Wszędzie kwitły maki, ćwierkały ptaki i biegały obiadki (myszy). Do tego wrzosowe kwiatki pachniały tak pięknie! We śnie Wybladła zobaczyła Zapomnienie, Świadomość i... siebie?! Tak, jak byli kociętami. Bawili się gałązką. Nagle biały kocur się rozpłynął. Dorosła kocica - odrywając wzrok od młodszej wersji siebie oraz siostry - spojrzała w kierunku w którym odbiegł Zapomnienie. To, co tam ujrzała rozerwało jej serce na kawałeczki. Biały kocur leżał z rozprutym brzuchem w kałuży szkarłatnej cieczy. Obok niego były należące do kocura wnętrzności i... jego małe serduszko. Poza tym- dużo sierści, tej lisiej i tej kociej. Nie zamknął nawet oczu- umarł z otwartymi, błagającymi o litość, wystraszonymi ślepiami. Wybladłe Wspomnienie zalała się łzami. To było tak dawno temu... Czemu teraz powróciło?!
Kotkę obudził wiatr, wiejący do legowiska wojowników. Sierść pod jej oczami była mokra. Wywnioskowała jedno- płakała. Ciekawe, czy inni się z niej śmiali? Ale teraz o tym nie myślała. Wstała, przeciągając się i wyszła. Na dworze było naprawdę zimno. Wzięła ze sterty chudą mysz i zaczęła ją wygryzać. Gdy tylko skończyła swój posiłek- zakopała kości i wyszła na polowanie. Szczęście jednak jej nie dopisywało. Nie dała bowiem rady schwytać wiewiórki ani myszy, a drozd jej uciekł. Nie zrezygnowała jednak tak szybko. Wyczuła gołębia i ruszyła jego śladem, ciągle niuchając. Zaczaiła się i... SKOK! Pochwyciła ptaka w zęby, po czym szybko zadusiła, oblizując cieknącą ślinę. Chociaż tyle... Pomyślała na pół radośnie na pół zgorzkniale.
Wtargnęła do Obozu ze zdobyczą i odłożyła ją na stertę. Gołąb był bardzo tłusty. Postanowiła więc, że zamiast dawać go byle wojownikowi, a przywódczyni, w podzięce za to, że wtedy ją uratowała. Wzięła zdobycz ponownie w kły i udała się w stronę legowiska liderki.
- Malinowa Gwiazdo, mogę wejść?
<Mali?>
Kotka poczęła węszyć. Złapała trop... sikorki. Tak, to sikorka. Może to nieduża zdobycz, ale dla kociaka takiego jak Węgielek będzie idealna. Wybladłe Wspomnienie zaczęła się skradać. Cztery lisie ogony, trzy lisie ogony, dwa lisie ogony, jeden lisi ogon i... SKOK! Kocica wyskoczyła, wystawiając pazurki i łapiąc bezbronne zwierzę. Gdy tylko opadła na ziemię- zadusiła ptaka. W tym momencie przepełniła ją radość. Nareszcie się przyda. Wzięła ofiarę, po czym wykopała w śnieg dołek, gdzie ją zakopała, i poszła dalej.
Właśnie zaczęła zakopywać chudego nornika, kiedy wiatr zawiał mocniej, a śnieg zaczął sypać gęściej. Wojowniczka wiedziała co nadeszło. Prędko odkopała nornika, a po chwili pobiegła w kierunku innych zdobyczy. Mróz nie dawał jej spokoju, a zaspy blokowały drogę. Wybladłe Wspomnienie spanikowała. Rozejrzała się dookoła. Nic nie widziała, śnieg był zbyt gęsty. Poczęła więc nasłuchiwać, lecz wiatr huczał i słychać nie było nic. Kotka zadygotała, i podskoczyła do góry, opadając lekko na biały puch. Jednak i to nie zadziałało. Po chwili znowu ugrzęzła w zaspie po szyję. Załkała, ale usłyszała kroki. Ktoś... Lub coś się zbliża... Pomyślała. Spojrzała w kierunku odgłosu.
- Wybladłe Wspomnienie!
Usłyszała nawoływanie, jednak tak ciche, że nie zdołała rozpoznać głosu. Próbowała przedrzeć się dalej, ale śnieżne wzgórza skutecznie ją blokowały, oraz krępowały każdy ruch.
- Wybladłe Wspomnienie!
Do jej uszu dobiegło ponownie to samo wołanie. Znacznie bliżej. I kiedy znów to samo się powtórzyło- rozpoznała głos. To Malinowa Gwiazda! Szara przekręciła się w mroźnym puchu, po czym krzyknęła najgłośniej, jak mogła.
- TUTAJ!
Po chwili wyraźnie usłyszała już bieg. Odetchnęła, kiedy zobaczyła przed sobą liderkę Klanu Nocy. Otrzepała się ze śniegu, po czym ruszyła za przywódczynią do Obozu. Gdy tam w końcu dotarły dygotała już cała.
Odłożyła nornika na stertę i czym prędzej ruszyła w kierunku ciepłego legowiska. Prawie siedzieli tam już prawie wszyscy (brakowało Płomiennej Pręgi). Wybladłe Wspomnienie poszła do swojego kącika, gdzie skuliła się w kłębuszek i zasnęła.
Szła po bajecznym polu. Wszędzie kwitły maki, ćwierkały ptaki i biegały obiadki (myszy). Do tego wrzosowe kwiatki pachniały tak pięknie! We śnie Wybladła zobaczyła Zapomnienie, Świadomość i... siebie?! Tak, jak byli kociętami. Bawili się gałązką. Nagle biały kocur się rozpłynął. Dorosła kocica - odrywając wzrok od młodszej wersji siebie oraz siostry - spojrzała w kierunku w którym odbiegł Zapomnienie. To, co tam ujrzała rozerwało jej serce na kawałeczki. Biały kocur leżał z rozprutym brzuchem w kałuży szkarłatnej cieczy. Obok niego były należące do kocura wnętrzności i... jego małe serduszko. Poza tym- dużo sierści, tej lisiej i tej kociej. Nie zamknął nawet oczu- umarł z otwartymi, błagającymi o litość, wystraszonymi ślepiami. Wybladłe Wspomnienie zalała się łzami. To było tak dawno temu... Czemu teraz powróciło?!
Kotkę obudził wiatr, wiejący do legowiska wojowników. Sierść pod jej oczami była mokra. Wywnioskowała jedno- płakała. Ciekawe, czy inni się z niej śmiali? Ale teraz o tym nie myślała. Wstała, przeciągając się i wyszła. Na dworze było naprawdę zimno. Wzięła ze sterty chudą mysz i zaczęła ją wygryzać. Gdy tylko skończyła swój posiłek- zakopała kości i wyszła na polowanie. Szczęście jednak jej nie dopisywało. Nie dała bowiem rady schwytać wiewiórki ani myszy, a drozd jej uciekł. Nie zrezygnowała jednak tak szybko. Wyczuła gołębia i ruszyła jego śladem, ciągle niuchając. Zaczaiła się i... SKOK! Pochwyciła ptaka w zęby, po czym szybko zadusiła, oblizując cieknącą ślinę. Chociaż tyle... Pomyślała na pół radośnie na pół zgorzkniale.
Wtargnęła do Obozu ze zdobyczą i odłożyła ją na stertę. Gołąb był bardzo tłusty. Postanowiła więc, że zamiast dawać go byle wojownikowi, a przywódczyni, w podzięce za to, że wtedy ją uratowała. Wzięła zdobycz ponownie w kły i udała się w stronę legowiska liderki.
- Malinowa Gwiazdo, mogę wejść?
<Mali?>
20 lutego 2017
Od Wybladłego Wspomniena C.D Strumieniowa Łapa
Była mentorka kotki nadal nie wracała. Wybladłe Wspomnienie zaczynała się tym coraz bardziej przejmować. Czy coś jej się stało? W tym momencie szara siedziała na środku Obozu. Czekała na jakikolwiek znak życia od Czarnego Piórka, ale takowy nie pojawił się od ataku psa. W końcu wojowniczka postanowiła coś zjeść. Podeszła do sterty i wybrała z niej małą, wychudłą mysz. Ale czego by się spodziewać po porze opadających liści? Przecież nie wielkich oraz tłustych zajęcy na każdy posiłek, prawda? Wybladłe Wspomnienie przełknęła kęs jedzenia, dalej myśląc o byłej mentorce. A co jeśli, już nigdy jej nie spotka? Przecież jest jeszcze tyle mądrości do wysłuchania! Tyle morałów! I tej, całej wiedzy! Co ona ma teraz począć, bez Czarnego Piórka?! Westchnęła i spojrzała na wejście do Obozu. To co tam ujrzała było miodem na jej serce.
- Czarne Piórko!- Krzyknęła odrywając się od posiłku. Podbiegła do kotki najszybciej jak tylko mogła i wtuliła się w jej węglowe futro, tak, jakby była jeszcze małym kociakiem. Z jej oka popłynęła pojedyncza łza, po czym uderzyła od ziemie. Wybladła odeszła od byłej mentorki na trzy długości myszy i szepnęła prawie niesłyszalnie- Tęskniłam...
Kolejnego dnia niebo było zachmurzone. Zapowiadało się na deszcz, jednak wojowniczka postanowiła zabrać Strumieniową Łapę na trening. Podniosła się, po czym odeszła w stronę legowiska należącego do uczniów.
- Strumieniowa Łapo!- Zawołała.- Czas na trening.
Pręgowana kotka posłusznie wyczłapała z nory.
- To... Czego dziś będziemy się uczyć?
- Polowania.- Odparła Wybladłe Wspomnienie bez emocji i wskazała ogonem wyjście z Obozu.
Kotki szły kilka chwil, aż starsza z nich wyczuła zapach zwierzyny. Dała znak Strumieniowej Łapie, aby ta się zatrzymała.
- Czujesz coś?
Młoda poniuchała trochę. Z niepewną miną podeszła do drzewa, kiedy przestała iść i miauknęła:
- Ptaka... Tutaj, na drzewie.
Wybladłe Wspomnienie kiwnęła głową z aprobatą.
Kocice weszły do Obozu. Uczennica niosła w pyszczku ptaka, a wojowniczka dwie myszy. To i tak łaskawie jak na porę opadających liści. Stwierdziła starsza kotka gorzko. Jeśli będą przynosić tylko tyle, to nie będzie jak wykarmić wszystkich!
- Dobrze. Teraz masz wolne. Pamiętaj tylko, aby zanieść swoją zdobycz Nakrapianemu Kwiatu.- Mruknęła mentorka przez ramię i wybiegła z Obozu na kolejne polowanie. Po chwili wyczuła wiewiórkę. Poczęła się skradać, aż zobaczyła rude zwierzę. Wyskoczyła i przygniotła żyjątko do ziemi, po czym szybko uśmierciła. Wzięła ją w zęby, oraz wykopała dołek w którym swoje miejsce znalazła świeża zdobycz. Potem Wybladła pomknęła dalej. Wyniuchała mysz. I ją postanowiła upolować. Wybiła się w górę i opadła na bezbronne stworzenie.
Wojowniczka dotarła do Obozu o zmroku. Odłożyła mysz, wiewiórkę i ptaka na stertę i weszła do legowiska wojowników. Zastała tam Czarne Piórko, myjącą swe futerko. Uśmiechnęła się do byłej mentorki, po czym przysiadła obok niej.
<Czarna? Opowiedziałabyś Wspomnianej o Kamiennym?> <Strumień? Może opisz następny trening?>
- Czarne Piórko!- Krzyknęła odrywając się od posiłku. Podbiegła do kotki najszybciej jak tylko mogła i wtuliła się w jej węglowe futro, tak, jakby była jeszcze małym kociakiem. Z jej oka popłynęła pojedyncza łza, po czym uderzyła od ziemie. Wybladła odeszła od byłej mentorki na trzy długości myszy i szepnęła prawie niesłyszalnie- Tęskniłam...
Kolejnego dnia niebo było zachmurzone. Zapowiadało się na deszcz, jednak wojowniczka postanowiła zabrać Strumieniową Łapę na trening. Podniosła się, po czym odeszła w stronę legowiska należącego do uczniów.
- Strumieniowa Łapo!- Zawołała.- Czas na trening.
Pręgowana kotka posłusznie wyczłapała z nory.
- To... Czego dziś będziemy się uczyć?
- Polowania.- Odparła Wybladłe Wspomnienie bez emocji i wskazała ogonem wyjście z Obozu.
Kotki szły kilka chwil, aż starsza z nich wyczuła zapach zwierzyny. Dała znak Strumieniowej Łapie, aby ta się zatrzymała.
- Czujesz coś?
Młoda poniuchała trochę. Z niepewną miną podeszła do drzewa, kiedy przestała iść i miauknęła:
- Ptaka... Tutaj, na drzewie.
Wybladłe Wspomnienie kiwnęła głową z aprobatą.
Kocice weszły do Obozu. Uczennica niosła w pyszczku ptaka, a wojowniczka dwie myszy. To i tak łaskawie jak na porę opadających liści. Stwierdziła starsza kotka gorzko. Jeśli będą przynosić tylko tyle, to nie będzie jak wykarmić wszystkich!
- Dobrze. Teraz masz wolne. Pamiętaj tylko, aby zanieść swoją zdobycz Nakrapianemu Kwiatu.- Mruknęła mentorka przez ramię i wybiegła z Obozu na kolejne polowanie. Po chwili wyczuła wiewiórkę. Poczęła się skradać, aż zobaczyła rude zwierzę. Wyskoczyła i przygniotła żyjątko do ziemi, po czym szybko uśmierciła. Wzięła ją w zęby, oraz wykopała dołek w którym swoje miejsce znalazła świeża zdobycz. Potem Wybladła pomknęła dalej. Wyniuchała mysz. I ją postanowiła upolować. Wybiła się w górę i opadła na bezbronne stworzenie.
Wojowniczka dotarła do Obozu o zmroku. Odłożyła mysz, wiewiórkę i ptaka na stertę i weszła do legowiska wojowników. Zastała tam Czarne Piórko, myjącą swe futerko. Uśmiechnęła się do byłej mentorki, po czym przysiadła obok niej.
<Czarna? Opowiedziałabyś Wspomnianej o Kamiennym?> <Strumień? Może opisz następny trening?>
17 lutego 2017
Od Wspomnianej Łapy (Wybladłego Wspomnienia) C.D Czarnego Piórka
Kiedy Wspomniana Łapa wróciła z Lodowym Sercem i Szczawiowym Pąkiem na miejsce- Czarnego Piórka nie było. Kotka rozglądała się rozpaczliwie, ale nie znalazła ani śladu po swej mentorce.
*Po ceremonii*
Można myśleć, że się cieszyła. No bo hej, wszyscy się cieszą, prawda? Ale nie. Prawda była zupełnie inna. Wspomniana... To znaczy, Wybladłe Wspomnienie nie chciała zostać wojowniczką. Uważała, że zwyczajnie na to nie zasługuje. A co dopiero posiadanie ucznia, ale cóż, lojalność to lojalność. Kotka podeszła do Porywistej Łapy i zetknęła się z nią noskami, po czym spojrzała z powrotem w stronę Malinowej Gwiazdy.
- Ale mam też gorszą wiadomość. Klan Burzy nachodził nasze tereny - sama spotkałam ich terminatorkę polującą tutaj, ale zdarzało się, że o wiele za daleko od granicy dało się wyczuć ich wojowników. Ogłaszam więc, że jutro o szczytowaniu księżyca wybierzemy się prosto do obozu Burzowiczów. W patrolu, który zaatakuje na pierwszej linii frontu będzie Wyblakłe Wspomnienie, Ciepła Łapa, Płomienna Pręga i Wieczorny Blask, a także Przejrzysta Łapa, który w razie niepowodzenia z naszej strony wróci do obozu, a wtedy wyślemy Srebrny Pysk, Czarne Piórko i Palącego Pioruna. Koniec zebrania.- Oznajmiła liderka donośnym głosem. Wybladłe Wspomnienie zamarła. Atak? Ale po co?! Chciała podejść do Malinowej Gwiazdy, ale zobaczyła już, że Ciepła Łapa i Nakrapiany Kwiat rozpoczęły z nią- jak było widać- nieprzyjemną dyskusję. Kotka poczekała więc na odpowiednią chwilę, aby zacząć rozmowę, więc kiedy kocice zakończyły wymianę zdań- Wybladła podeszła do przywódczyni Klanu Nocy.
- Malinowa-a G-g-gwiazdo... Nie uważasz-z, ż-że atak jest d-dość radykalnym wyjściem z-z s-sytuacji?- Wydukała nowa wojowniczka, kładąc uszy po sobie, pod wzrokiem Malinowej Gwiazdy.
- Radykalny?- Spytała liderka po chwili.- To już kolejny raz kiedy Klan Burzy nachodził nasze granice! Słyszałam o tym, że sama spotkałaś ich uczennicę na naszym terenie.- Zakończyła biała. Wybladłe Wspomnienie przełknęła gorzkość spowodowaną atakiem. No bo czy oni muszą? Właściwie to... po co? Przecież to takie głupie! Wysyłać do wojny świeżych uczniów? Czy Malinowa Gwiazda dobrze się czuje? Ten pomysł jest wręcz idiotyczny! Ona naraża ich życie! TO JESZCZE KOCIĘTA! Prychnęła w myślach nowa wojowniczka.
<Em... Nie wiem, ktoś?>
*Po ceremonii*
Można myśleć, że się cieszyła. No bo hej, wszyscy się cieszą, prawda? Ale nie. Prawda była zupełnie inna. Wspomniana... To znaczy, Wybladłe Wspomnienie nie chciała zostać wojowniczką. Uważała, że zwyczajnie na to nie zasługuje. A co dopiero posiadanie ucznia, ale cóż, lojalność to lojalność. Kotka podeszła do Porywistej Łapy i zetknęła się z nią noskami, po czym spojrzała z powrotem w stronę Malinowej Gwiazdy.
- Ale mam też gorszą wiadomość. Klan Burzy nachodził nasze tereny - sama spotkałam ich terminatorkę polującą tutaj, ale zdarzało się, że o wiele za daleko od granicy dało się wyczuć ich wojowników. Ogłaszam więc, że jutro o szczytowaniu księżyca wybierzemy się prosto do obozu Burzowiczów. W patrolu, który zaatakuje na pierwszej linii frontu będzie Wyblakłe Wspomnienie, Ciepła Łapa, Płomienna Pręga i Wieczorny Blask, a także Przejrzysta Łapa, który w razie niepowodzenia z naszej strony wróci do obozu, a wtedy wyślemy Srebrny Pysk, Czarne Piórko i Palącego Pioruna. Koniec zebrania.- Oznajmiła liderka donośnym głosem. Wybladłe Wspomnienie zamarła. Atak? Ale po co?! Chciała podejść do Malinowej Gwiazdy, ale zobaczyła już, że Ciepła Łapa i Nakrapiany Kwiat rozpoczęły z nią- jak było widać- nieprzyjemną dyskusję. Kotka poczekała więc na odpowiednią chwilę, aby zacząć rozmowę, więc kiedy kocice zakończyły wymianę zdań- Wybladła podeszła do przywódczyni Klanu Nocy.
- Malinowa-a G-g-gwiazdo... Nie uważasz-z, ż-że atak jest d-dość radykalnym wyjściem z-z s-sytuacji?- Wydukała nowa wojowniczka, kładąc uszy po sobie, pod wzrokiem Malinowej Gwiazdy.
- Radykalny?- Spytała liderka po chwili.- To już kolejny raz kiedy Klan Burzy nachodził nasze granice! Słyszałam o tym, że sama spotkałaś ich uczennicę na naszym terenie.- Zakończyła biała. Wybladłe Wspomnienie przełknęła gorzkość spowodowaną atakiem. No bo czy oni muszą? Właściwie to... po co? Przecież to takie głupie! Wysyłać do wojny świeżych uczniów? Czy Malinowa Gwiazda dobrze się czuje? Ten pomysł jest wręcz idiotyczny! Ona naraża ich życie! TO JESZCZE KOCIĘTA! Prychnęła w myślach nowa wojowniczka.
<Em... Nie wiem, ktoś?>
09 lutego 2017
Od Wspomnianej Łapy C.D Czarnego Piórka
- Jak słaby musiałby być tamten kot, jeśli ja go pokonam?- Spytała Wspomniana Łapa ze smutnym wyrazem pyszczka. Czarne Piórko owinęła ją mocniej i powiedziała, że powinna w siebie uwierzyć. Problem w tym, że Wspomniana Łapa nie umiała wyobrazić sobie siebie, pokonującej kota z innego Klanu. Wojownicy Klanu Wilka są wielcy i silni... a podobno nie przestrzegają Kodeksu Wojownika. Członkowie Klanu Burzy są sprytni i szybcy. Klan Klifu za to skacze wysoko. A ona? Jedyne co potrafi to spier***** uciekać z prędkością światła. Nie... to się raczej nie przyda. Czy umie coś jeszcze? Naturalnie. Można powiedzieć, że jest Klifiakiem. Dlaczego? Cóż, jej skoki można by porównać do skoków zajęcy. Są długie i wysokie, lecz czy to przyda się w walce? Nie! Przynajmniej Wspomniana Łapa tak uważała. Była dla siebie bardzo surowa i... no... miała niską samoocenę. Na domiar złego- nie widziała nic pożytecznego w tym, że należy do Klanu Nocy. Czuła się odrzucona, niepotrzebna... a najbardziej bezużyteczna. Nie zmuszała się już do sądzenia, że jest inaczej. Ona po prostu to czuła. Wiedziała to. Nie widziała u siebie zalet- same wady. Bo jest mała, słaba, nie ma oka i jest w końcu córką byłej pieszczoszki. Czy jest w lesie gorszy kot od niej? Nie. Czy jest taki jak ona? Też nie? Jej przemyślenia przerwał warkot, a po chwili zobaczyła, wielkiego (jak dla niej), brązowo-białego psa szczerzącego do nich kły. Z pyska kapała mu ślina. Na szyi miał czerwoną, skórzaną, zniszczoną obrożę, za którą ciągnęła się długa smycz. Najpewniej uciekł od swoich głupich Dwunożnych. Ale wróćmy do Wspomnianej Łapy- strach przejął jej ciało. Mimowolnie nastroszyła futro, a krótkie pazurki wysunęły się z łapek. Rozszerzyła oczy, a wtedy kreatura podbiegła do niej, uderzając łapą w miejsce po oku, które straciła podczas ataku na zająca. Przypomniało jej się to. Upadła odrzucona na ziemię. Kiedy podniosła mordkę, Czarne Piórko drapała właśnie psa w bok. Zwierzę chciało uderzyć kotkę, ale ta zrobiła sprawny unik. Uczennica z Klanu Nocy odbiła się w górę na łapach, a skoczyć psu na grzbiet. Wyszczerzyła kły i... ZROBIŁA TO! Udało się jej! Wgryzła się mocniej w skórę zwierza. Jednak kreatura pisnęła i szybko ugryzła ogon napastniczki, aby wyzwolić się z ucisku zębów na plecach. Wspomniana Łapa poczuła mocny, przeszywający ból, ciągnący się wzdłuż kręgosłupa i została zrzucona. Z hukiem uderzyła o suchą, jałową ziemię. Jej futerko barwił teraz kolor szkarłatnego piasku, z boku pyszczka oraz z ogona leciała krew, ale młoda nie poddała się. Teraz mogła udowodnić, że jest coś warta!... albo przynajmniej umrzeć w męczarniach na jakie zasługuje taka bezużyteczna istota, za jaką Wspomniana się uważała. Wstała ostrożnie, a wtedy ujrzała Czarne Piórko, którą pies ugryzł w bok. Uczennica nie wytrzymała. Skoczyła na potwornego stwora i wbiła swe krótkie, ale ostre, pazurki w jego pysk. Zwierz nie dał za wygraną. Zaczął się szamotać i zwalił z siebie młodą kotkę, po czym łapą przyszpilił do ziemi. Uczennica jęknęła, po czym zaczęła się wyrywać. Nie potrwało długo, aż zwierzę zostało zaatakowane od tyłu przez czarną wojowniczkę, a zarazem świetna mentorkę. Wspomniana Łapa wstała oraz podziękowała Czarnemu Piórku kiwnięciem głowy, w tym momencie, znaczącym wiele. Młoda koteczka wyostrzyła zmysły i jednym ruchem wybiła się w górę, aby znowu zadać cios. Pies przygotował się na to. Machnął łapą i długimi, lekko przytępionymi, pazurami przejechał po boku uczennicy. Tak syknęła, ale stała się bardziej rozwścieczona. Wybuchł w niej jakiś... wulkan energii? I mimo, że była mocno ranna, przejechała psu po pysku. Lecz nawet największe próby może zniweczyć rozmiar. Otóż o wiele większy od niej pies szybko uderzył ją łapą w pyszczek, przez co straciła kontrolę i spadła, obijając sobie plecy. Jęknęła. Tym razem nie czuła się już na siłach, aby zaatakować napastującego. Z jej ran lała się szkarłatna, gęsta ciecz, wróżąca śmierć. W tym przypadku, nie wróżyła jednak tego najgorszego, chociaż przez chwilę Wspomnianej Łapie wydawało się, że widzi Wilczą Róże, uśmiechniętego Zapomnienie oraz... tą kotkę, której nie znała. Lecz ten ''czar'' prysł, kiedy poczuła pazury psa, na swym miękkim boku. Natychmiast otrzeźwiała i ugryzła jego łapę. Pies pisnął, a ona wręcz natychmiast się poderwała. Spojrzała na bok- na szczęście nie zrobił rany. Krew z pyszczka już tylko ledwo kapała na ziemię, jednak inne rany... Ale teraz się tym nie przejmowała. Czarne Piórko miała ranę na boku, podrapaną, tylną, prawą łapę oraz małe draśnięcie na policzku, ale i tak walczyła. Wspomniana Łapa poczęła ją naśladować. Przyglądała się ruchom mentorki uważnie i odwzajemniała je, z nową, wspaniałą siłą. Raz drapnęła psa w nos... To była złe posunięcie. Pies wykorzystał bowiem ten moment i pyskiem uderzył ją w brzuch (spokojnie, bez zębów). Kotka bez gracji opadła na piaszczystą ziemię i sapnęła. Jeśli tak dalej pójdzie to nigdy nie wygrają. Wstała z wielkim bólem i skoczyła na przeciwnika z furią rozrywając ucho. Zwierz tylko warknął po czym odbiegł uderzając ją ogonem. Wspomniana Łapa upadła na cztery łapy i posłała spojrzenie w kierunku mentorki.
- Dobrze walczyłam?- Spytała niepewnie.
- Dobrze walczyłam?- Spytała niepewnie.
Czarne Piórko?
08 lutego 2017
Od Wspomnianej Łapy C.D Iskrzącej Łapy
Zamarła. Nie wiedziała co ma zrobić- w końcu Czarne Piórko jest jej mentorką. Musiała wymyślić coś sprytnego.
- C-z-czarne P-piórko, ale-e on-na b-była po stronie g-granicy n-należącej-j do Klanu B-burzy... - Wyjąkała Wspomniana Łapa. Czarna wojowniczka spytała na swoją uczennicę pytającym wzrokiem, ale wyraz mordki Wspomnianej stał się kamienny... Lecz tylko na zewnątrz- w środku zżerał ją strach. Co ja zrobiłam?! pomyślała. Podkuliła krótki ogon i wpatrywała się w Czarne Piórko.
- A-a do tego m-my się k-kłóciłyśmy-y...- Dodała Iskrząca Łapa z niepewnym wyrazem pyszczka. Wojowniczka puściła w końcu uczennice z Klanu Burzy. I wtedy... wzięła zdobycze.
Wspomniana Łapa usiadła pod legowiskiem medyka. Jakiś czas temu odsunęła się od siostry i innych uczennic, i wolała się teraz z nimi nie bratać. Nie w tym momencie. W końcu siostra Ciepłej Łapy umarła niedawno, to raczej nieodpowiednia chwila na wznawianie przyjaźni. Szara uczennica zrobiła to, o czym świadczy jej imię- zatopiła się w wspomnieniach, przy okazji usiłując przypomnieć sobie ''matkę''. Srebrny Pysk mówiła, że owa kotka zwana była Wilczą Różą. Wspomniana Łapa zacisnęła oko i... wspominała...
Rozmazany obraz puchatej, białej, żółtookiej kotki widniał teraz w głowie uczennicy. Zapewne była to jej matka... Tak jej się zdawało. Obok niej jakaś, większa od reszty, kulka. Tuż, koło kulki, leżał Zapomnienie, a zaraz za nim- Świadomość i... ktoś kogo młoda nie znała. Malutka, szaro-biała kotka z żółtymi oczkami. I... ona. Malusieńki, szary, pręgowany kociak. Leżała najdalej od... no właśnie. Czy mogła nazwać ją matką? Nawet jej nie znała. Ale prawda bywa trudna. Jeszcze księżyc temu sądziłaby, że Szczurza Skórka była jej prawdziwą matką. Kiedy skończyła wspominać i otworzyła oko, poszła do sterty świeżej zdobyczy. Wybrała z niej mysz i zaczęła podskubywać, aby umorzyć głód... Chociaż, po co właściwie to zrobiła? I tak nie jest potrzebna Klanowi Nocy. Tak przynajmniej myślała. Ale czy tak jest naprawdę? Zadając sobie to pytanie, Wspomniana Łapa postanowiła pójść do liderki, aby spytać, czy na pewno nie myli się, szykując jej do bycia wojowniczką. Wstała powolnie, pozostawiając nadjedzoną mysz na ziemi i kierując się w stronę kociarni. Minęła Srebrny Pysk, nie przywitawszy się podreptała dalej, na krótkich łapkach. Ominęła jeszcze Ciepłą Pieśń i weszła do Malinowej Gwiazdy. Liderka podniosła wzrok, znad córki i spojrzała na Wspomnianą Łapę, która niezgrabnie usiadła naprzeciwko.
- W-witaj M-malinowa G-gwiazdo-o... Z-zastanawiałam się... B-bo c-czy t-ty na p-pewno n-nie popełniłaś b-b-błędu mianując mnie-e n-na u-ucznia? J-ja... Jestem bezużyteczna...
<Malinka? Weź ją pociesz czy coś :v>
- C-z-czarne P-piórko, ale-e on-na b-była po stronie g-granicy n-należącej-j do Klanu B-burzy... - Wyjąkała Wspomniana Łapa. Czarna wojowniczka spytała na swoją uczennicę pytającym wzrokiem, ale wyraz mordki Wspomnianej stał się kamienny... Lecz tylko na zewnątrz- w środku zżerał ją strach. Co ja zrobiłam?! pomyślała. Podkuliła krótki ogon i wpatrywała się w Czarne Piórko.
- A-a do tego m-my się k-kłóciłyśmy-y...- Dodała Iskrząca Łapa z niepewnym wyrazem pyszczka. Wojowniczka puściła w końcu uczennice z Klanu Burzy. I wtedy... wzięła zdobycze.
Wspomniana Łapa usiadła pod legowiskiem medyka. Jakiś czas temu odsunęła się od siostry i innych uczennic, i wolała się teraz z nimi nie bratać. Nie w tym momencie. W końcu siostra Ciepłej Łapy umarła niedawno, to raczej nieodpowiednia chwila na wznawianie przyjaźni. Szara uczennica zrobiła to, o czym świadczy jej imię- zatopiła się w wspomnieniach, przy okazji usiłując przypomnieć sobie ''matkę''. Srebrny Pysk mówiła, że owa kotka zwana była Wilczą Różą. Wspomniana Łapa zacisnęła oko i... wspominała...
Rozmazany obraz puchatej, białej, żółtookiej kotki widniał teraz w głowie uczennicy. Zapewne była to jej matka... Tak jej się zdawało. Obok niej jakaś, większa od reszty, kulka. Tuż, koło kulki, leżał Zapomnienie, a zaraz za nim- Świadomość i... ktoś kogo młoda nie znała. Malutka, szaro-biała kotka z żółtymi oczkami. I... ona. Malusieńki, szary, pręgowany kociak. Leżała najdalej od... no właśnie. Czy mogła nazwać ją matką? Nawet jej nie znała. Ale prawda bywa trudna. Jeszcze księżyc temu sądziłaby, że Szczurza Skórka była jej prawdziwą matką. Kiedy skończyła wspominać i otworzyła oko, poszła do sterty świeżej zdobyczy. Wybrała z niej mysz i zaczęła podskubywać, aby umorzyć głód... Chociaż, po co właściwie to zrobiła? I tak nie jest potrzebna Klanowi Nocy. Tak przynajmniej myślała. Ale czy tak jest naprawdę? Zadając sobie to pytanie, Wspomniana Łapa postanowiła pójść do liderki, aby spytać, czy na pewno nie myli się, szykując jej do bycia wojowniczką. Wstała powolnie, pozostawiając nadjedzoną mysz na ziemi i kierując się w stronę kociarni. Minęła Srebrny Pysk, nie przywitawszy się podreptała dalej, na krótkich łapkach. Ominęła jeszcze Ciepłą Pieśń i weszła do Malinowej Gwiazdy. Liderka podniosła wzrok, znad córki i spojrzała na Wspomnianą Łapę, która niezgrabnie usiadła naprzeciwko.
- W-witaj M-malinowa G-gwiazdo-o... Z-zastanawiałam się... B-bo c-czy t-ty na p-pewno n-nie popełniłaś b-b-błędu mianując mnie-e n-na u-ucznia? J-ja... Jestem bezużyteczna...
<Malinka? Weź ją pociesz czy coś :v>
06 lutego 2017
Od Wspomnianej Łapy
Gdy Iskrząca Łapa i ten kocur z Burzy wyszli z obozu wypełzłam z
kryjówki. Bałam się. Nie nadaję się na wojownika. Na pewno nie. Na
każdego- tylko nie na wojownika. Wzdrygnęłam się i podeszłam do Czarnego
Piórka. Jak mogłam się tak zachować? To nie było zachowanie dzikiego
kota tylko... tylko pieszczocha!
- C-z-czarne P-piórko... C-z-czy uważasz, ż-że będę-ę dobrą w-w-wojowniczką?- Spytałam. Nadal czułam strach. Tak, to pewne jak to, że nie mam oka. Nie powinnam być wojownikiem. Jestem nędznym szczurem, a do tego tchórzem! Nie przydam się Klanowi Nocy! NIGDY! Oni mnie nie potrzebują! Jestem tu zbędna, jak wronia strawa... Z zamyślenia wyrwał mnie głos mentorki.
- Na pewno będziesz świetną wojowniczką! Nie przejmuj się!- Odparła czarna kotka. Uśmiechnęłam się sztucznie i odeszłam do legowiska uczniów. W środku siedziała Chłodna Łapa, Ciepła Łapa i Świadoma Łapa. Usiadłam w kącie, a córka Nakrapianego Kwiatu wyszła na trening. Westchnęłam i włożyłam łeb w łapy, aby się wypłakać. Zaczęłam cicho łkać. Nikt tego nie zauważył, ale po chwili Ciepła i Świadoma podeszły do mnie. Nie chciałam im o niczym mówić. To przecież głupie, no bo hej- kto nie chciałby być wojownikiem? Gdy siostra spytała mnie ''Wszystko w porządku?'' zalałam się łzami jeszcze mocniej. Jak mogłam wcześniej nie widzieć jak bezużyteczna jestem dla tego Klanu? Klan Nocy tylko na mnie traci! Machnęłam ogonem i odepchnęłam siostrę po czym wybiegłam z legowiska. Minęłam Srebrny Pysk z kociętami, Wieczorny Blask wchodzącego do kociarni, najpewniej szedł do swej partnerki, a także Płomienną Pręgę jedzącego zająca i dzielącego języki z Czarnym Piórkiem. Biegłam jeszcze przez całą polanę, aż nie dotarłam do wyjścia. Tu się zatrzymałam. Wiedziałam to- jeśli przekroczę tę ścianę to nie wiadomo czy wrócę. Przełamałam się jednak. Zerwałam się nagle, równie szybko wybiegając poza obóz. Gdy tylko znalazłam się dostatecznie daleko od niego- zwolniłam. Zaczęłam dyszeć gdy w końcu się zatrzymałam. Bieg mnie wykończył. Kiedy się obejrzałam zobaczyłam Czarne Piórko.
Czarna?
- C-z-czarne P-piórko... C-z-czy uważasz, ż-że będę-ę dobrą w-w-wojowniczką?- Spytałam. Nadal czułam strach. Tak, to pewne jak to, że nie mam oka. Nie powinnam być wojownikiem. Jestem nędznym szczurem, a do tego tchórzem! Nie przydam się Klanowi Nocy! NIGDY! Oni mnie nie potrzebują! Jestem tu zbędna, jak wronia strawa... Z zamyślenia wyrwał mnie głos mentorki.
- Na pewno będziesz świetną wojowniczką! Nie przejmuj się!- Odparła czarna kotka. Uśmiechnęłam się sztucznie i odeszłam do legowiska uczniów. W środku siedziała Chłodna Łapa, Ciepła Łapa i Świadoma Łapa. Usiadłam w kącie, a córka Nakrapianego Kwiatu wyszła na trening. Westchnęłam i włożyłam łeb w łapy, aby się wypłakać. Zaczęłam cicho łkać. Nikt tego nie zauważył, ale po chwili Ciepła i Świadoma podeszły do mnie. Nie chciałam im o niczym mówić. To przecież głupie, no bo hej- kto nie chciałby być wojownikiem? Gdy siostra spytała mnie ''Wszystko w porządku?'' zalałam się łzami jeszcze mocniej. Jak mogłam wcześniej nie widzieć jak bezużyteczna jestem dla tego Klanu? Klan Nocy tylko na mnie traci! Machnęłam ogonem i odepchnęłam siostrę po czym wybiegłam z legowiska. Minęłam Srebrny Pysk z kociętami, Wieczorny Blask wchodzącego do kociarni, najpewniej szedł do swej partnerki, a także Płomienną Pręgę jedzącego zająca i dzielącego języki z Czarnym Piórkiem. Biegłam jeszcze przez całą polanę, aż nie dotarłam do wyjścia. Tu się zatrzymałam. Wiedziałam to- jeśli przekroczę tę ścianę to nie wiadomo czy wrócę. Przełamałam się jednak. Zerwałam się nagle, równie szybko wybiegając poza obóz. Gdy tylko znalazłam się dostatecznie daleko od niego- zwolniłam. Zaczęłam dyszeć gdy w końcu się zatrzymałam. Bieg mnie wykończył. Kiedy się obejrzałam zobaczyłam Czarne Piórko.
Czarna?
02 lutego 2017
Od Wspomnianej Łapy C.D. Iskrzącej Łapy
Zamarłam. Kotka nie wyglądała na groźną, ale wolałam mieć się na baczności. Wzięłam głęboki wdech, otworzyłam pyszczek, ale go zamknęłam. Przypomniało mi się, że Ciepła Pieśń mówiła, aby nie bratać się z kotami pochodzącymi z innych klanów. Wbiłam wzrok w łapy i zaczęłam jedną z nich szurać po jałowej, piaszczystej ziemi, tak, że wydawała świszcząco-skrzypiące odgłosy nieprzyjemne dla uszu. W końcu przestałam.
- A-a... Em-m... J-j-jesteś-ś s-sama? - Spytałam nieśmiało. Iskrząca Łapa kiwnęła potakująco głową. W środku poczułam zazdrość.
''Dlaczego ja tak nie mogę?''- Pomyślałam. Usiadłam na chwilę. Czarne Piórko pewnie mnie szuka... Meh... Trudno, obejdę się chwilę bez niej!
- A l-l-lubisz polowania? - Spytałam nieco spokojniej, chociaż i tak nie umiałam powstrzymać zająknięć podczas wypowiedzi.
- Tak. - Odpowiedziała kotka. - A ty?
Przytaknęłam. W sumie- czego się bałam? Iskrząca Łapa nie wyglądała na groźną! Rozluźniłam się trochę. Spojrzałam jeszcze tylko kontrolnie w stronę krzewu, z którego przed chwilą wyszłam i odetchnęłam z ulgą. Nie zważając już na zapachy zaczęłam rozmawiać z kotką. Zdobyłam się nawet na krótki uśmiech, ale ona chyba go nie zauważyła...
<Iskra?>
- A-a... Em-m... J-j-jesteś-ś s-sama? - Spytałam nieśmiało. Iskrząca Łapa kiwnęła potakująco głową. W środku poczułam zazdrość.
''Dlaczego ja tak nie mogę?''- Pomyślałam. Usiadłam na chwilę. Czarne Piórko pewnie mnie szuka... Meh... Trudno, obejdę się chwilę bez niej!
- A l-l-lubisz polowania? - Spytałam nieco spokojniej, chociaż i tak nie umiałam powstrzymać zająknięć podczas wypowiedzi.
- Tak. - Odpowiedziała kotka. - A ty?
Przytaknęłam. W sumie- czego się bałam? Iskrząca Łapa nie wyglądała na groźną! Rozluźniłam się trochę. Spojrzałam jeszcze tylko kontrolnie w stronę krzewu, z którego przed chwilą wyszłam i odetchnęłam z ulgą. Nie zważając już na zapachy zaczęłam rozmawiać z kotką. Zdobyłam się nawet na krótki uśmiech, ale ona chyba go nie zauważyła...
<Iskra?>
31 stycznia 2017
Od Wspomnianej Łapy C.D Czarnego Piórka
- Powinien... zginąć i trafić do... Jak się nazywa to przeciwieństwo Gwiezdnego Klanu?
- Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd.- Odpowiedziała Czarne Piórko.
- No to właśnie tam...- Skończyłam. Mentorka kiwnęła głową, po czym dała mi znak ogonem, abyśmy już wracały. Poszłam za nią, rzucając tylko jedno, krótkie spojrzenie w kierunku rzeki. Jej dźwięk był taki... uspokajający...
Usłyszałam wołanie Czarnego Piórka. Przeciągnęłam się leniwie i ospałym krokiem wyszłam z Legowiska dla Uczniów. Mentorka powiedziała, że dziś idziemy na polowanie. Wzdrygnęłam się na to ostatnie. Polowanie. Cóż, ostatnie nie poszło mi za dobrze. Straciłam oko, przez własną głupotę. Ten zajęczak pożałuje dnia, w którym mi to zrobił! Wyszłyśmy z obozu. Nagle wyczułam nornika. Zaczęłam skradać się w jego stronę. Czułam, też zapach innego kota, nie z Klanu Nocy, ale to mi nie przeszkadzało. Byłam daleko od jakiejkolwiek granicy. Poszłam dalej po zapachu zwierzyny aż w końcu zobaczyłam rudą kotkę, z zielonymi oczyma. Schowałam się w krzewie i czekałam na dalszy rozwój sytuacji.
<Iskrząca?>
- Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd.- Odpowiedziała Czarne Piórko.
- No to właśnie tam...- Skończyłam. Mentorka kiwnęła głową, po czym dała mi znak ogonem, abyśmy już wracały. Poszłam za nią, rzucając tylko jedno, krótkie spojrzenie w kierunku rzeki. Jej dźwięk był taki... uspokajający...
Usłyszałam wołanie Czarnego Piórka. Przeciągnęłam się leniwie i ospałym krokiem wyszłam z Legowiska dla Uczniów. Mentorka powiedziała, że dziś idziemy na polowanie. Wzdrygnęłam się na to ostatnie. Polowanie. Cóż, ostatnie nie poszło mi za dobrze. Straciłam oko, przez własną głupotę. Ten zajęczak pożałuje dnia, w którym mi to zrobił! Wyszłyśmy z obozu. Nagle wyczułam nornika. Zaczęłam skradać się w jego stronę. Czułam, też zapach innego kota, nie z Klanu Nocy, ale to mi nie przeszkadzało. Byłam daleko od jakiejkolwiek granicy. Poszłam dalej po zapachu zwierzyny aż w końcu zobaczyłam rudą kotkę, z zielonymi oczyma. Schowałam się w krzewie i czekałam na dalszy rozwój sytuacji.
<Iskrząca?>
27 stycznia 2017
Od Wspomnianej Łapy C.D. Srebrnego Pyska
Szara kotka zamilkła. Nie chciała denerwować Srebrnego Pysku, więc grzecznie przeprosiła za pytanie i zamyśliła się.
- Srebrny Pysku...? A ty znałaś dobrze Szczurzą Skórkę?
- Nie za dobrze, czemu pytasz?- Królowa wydała się wyprowadzona z tropu. Wspomniana Łapa przysunęła się bliżej kotki.
- Bo ona była moją mamą.- Odparła z niekrytym zdziwieniem, które spowodowało to, że Srebrny Pysk nie znała jej mamy zbyt dobrze.
- Kto ci naopowiadał tych głupstw? Twoją matką nie była Szczurza Skórka, tylko Wilcza Róża!- Odpowiedziała Srebrny Pysk. Wspomniana Łapa była zszokowana. Od wczesnych, kocięcych księżyców opiekowała się nią przecież Szczurza Skórka, a nie Wilcza Róża, której młoda nawet nie poznała! Była przecież pewna, że to łysa Królowa jest jej matką, ba! Dałaby sobie za to łapę uciąć... Ale prawdę mówiąc po tej łapie nie zostałoby wiele, bo Srebrny Pysk mówiła prawdę. Szara Uczennica jednak wciąż nie mogła tego pojąć.
- A... A kim ona jest?
<Srebrna?>
- Srebrny Pysku...? A ty znałaś dobrze Szczurzą Skórkę?
- Nie za dobrze, czemu pytasz?- Królowa wydała się wyprowadzona z tropu. Wspomniana Łapa przysunęła się bliżej kotki.
- Bo ona była moją mamą.- Odparła z niekrytym zdziwieniem, które spowodowało to, że Srebrny Pysk nie znała jej mamy zbyt dobrze.
- Kto ci naopowiadał tych głupstw? Twoją matką nie była Szczurza Skórka, tylko Wilcza Róża!- Odpowiedziała Srebrny Pysk. Wspomniana Łapa była zszokowana. Od wczesnych, kocięcych księżyców opiekowała się nią przecież Szczurza Skórka, a nie Wilcza Róża, której młoda nawet nie poznała! Była przecież pewna, że to łysa Królowa jest jej matką, ba! Dałaby sobie za to łapę uciąć... Ale prawdę mówiąc po tej łapie nie zostałoby wiele, bo Srebrny Pysk mówiła prawdę. Szara Uczennica jednak wciąż nie mogła tego pojąć.
- A... A kim ona jest?
<Srebrna?>
Od Wspomnianej Łapy C.D Czarnego Piórka
Nie za bardzo słuchałam opowieści Czarnego Piórka, ale kiedy usłyszałam moment o tym, że Spopielony Pysk był ślepy zamyśliłam się. Może to jednak nie koniec świata? Może... nie będzie tak źle? Spojrzałam na obóz. Widziałam dużo mniej. Podeszłam do sterty świeżej zdobyczy. Wzięłam z niej mysz i zaczęłam gryźć. Po chwili podeszła do mnie siostra.
- Wspomniana Łapo, wszystko dobrze?- Spytała z troską. Chciałam jej odpowiedzieć tak ''Tak, wszystko dobrze. Straciłam oko i ogólnie boli mnie cały pyszczek, ale tak jest Ok.'', ale nie chcę być wredna dla siostry. Uśmiechnęłam się tylko sztucznie do Świadomej Łapy, po czym przytuliłam do jej futerka. Kto jak to- siostrę ceniłam sobie bardzo. Kiedy tylko skończyłam dzielić z nią języki, dokończyłam jedzenie i poszłam do Srebrnego Pyska oraz Ciepłej Pieśni. Wchodząc do kociarni potknęłam się o liście, po czym stoczyłam się w dół. Skrzywiłam się oraz otrzepałam z kurzu, po kilku uderzeniach serca podeszłam do Srebrnego Pyska. Miałam do niej duże zaufanie- prawie takie jak do Świadomej Łapy.
- Witaj, Srebrny Pysku.- Miauknęłam.
- Witaj, Wspomniana Łapo... Co się stało?!
- To moja wina...- Odpowiedziałam spuszczając wzrok na łapy. Rozmawiałyśmy jeszcze przez chwilę, a potem podeszłam porozmawiać z Ciepłą Pieśnią.
Słońce zachodziło. Ruszyłam nad rzeką. Nie pamiętałam drogi dokładnie, ale jakoś trafiłam. Czarne Piórko już na mnie czekała. Podeszłam niepewnym krokiem.
<Czarne Piórko? Prawdę mówiąc sama jestem ciekawa tej opowieści :3 Srebrny Pysku? O czym gadałyśmy?>
- Wspomniana Łapo, wszystko dobrze?- Spytała z troską. Chciałam jej odpowiedzieć tak ''Tak, wszystko dobrze. Straciłam oko i ogólnie boli mnie cały pyszczek, ale tak jest Ok.'', ale nie chcę być wredna dla siostry. Uśmiechnęłam się tylko sztucznie do Świadomej Łapy, po czym przytuliłam do jej futerka. Kto jak to- siostrę ceniłam sobie bardzo. Kiedy tylko skończyłam dzielić z nią języki, dokończyłam jedzenie i poszłam do Srebrnego Pyska oraz Ciepłej Pieśni. Wchodząc do kociarni potknęłam się o liście, po czym stoczyłam się w dół. Skrzywiłam się oraz otrzepałam z kurzu, po kilku uderzeniach serca podeszłam do Srebrnego Pyska. Miałam do niej duże zaufanie- prawie takie jak do Świadomej Łapy.
- Witaj, Srebrny Pysku.- Miauknęłam.
- Witaj, Wspomniana Łapo... Co się stało?!
- To moja wina...- Odpowiedziałam spuszczając wzrok na łapy. Rozmawiałyśmy jeszcze przez chwilę, a potem podeszłam porozmawiać z Ciepłą Pieśnią.
Słońce zachodziło. Ruszyłam nad rzeką. Nie pamiętałam drogi dokładnie, ale jakoś trafiłam. Czarne Piórko już na mnie czekała. Podeszłam niepewnym krokiem.
<Czarne Piórko? Prawdę mówiąc sama jestem ciekawa tej opowieści :3 Srebrny Pysku? O czym gadałyśmy?>
24 stycznia 2017
Od Wspomnianej Łapy C.D Czarnego Piórka
Szara kotka leżała na posłaniu, słuchając słów Medyków. To co usłyszała bardzo ją zaniepokoiło. Słowa, które potwierdziły jej przypuszczenia; ''To pewne, Lodowe Serce. Wspomniana Łapa straciła oko''. Młoda koteczka zamarła. To był dla niej szok. Krew spływająca po jej pysku przybrała na sile, tak jakby chciała jej powiedzieć ''Po co ci takie życie?''. Tylko kilka uderzeń serca później poczuła maść i oplatanie, na ranie, ale i tak na to nie zważała. Czuła się źle. Jak mogła do tego dopuścić?
- To moja wina...- Szepnęła pod nosem, tak cicho oraz niewyraźne, że praktycznie nikt tego nie dosłyszał. A nawet jeśli dosłyszał, to nic nie zrozumiał. Wspomniana Łapa owinęła krótki ogonek wokół łapek i... zasnęła. Obudził ją głos Świadomej Łapy. Siostra dreptała po dziupli. W jej oczach lśnił niepokój i zmartwienie. Biała kotka została jednak wyproszona, najpewniej przez Szczawiowego Pąka, sądząc po głosie.
Wspomniana Łapa zrobiła kilka, niepewnych kroków. Nie widziała już tak dobrze, ale dalej mogła jeszcze widzieć na drugie oko. I... W końcu został jej jeszcze świetny słuch i w miarę dobry węch. Szara kotka westchnęła. ''Jak mogłam być tak głupia?'' Pomyślała. Po policzku spłynęła jej łza. Przypomniała sobie obietnicę złożoną Srebrnemu Pyskowi. Obiecywała przecież, że nie dopuści, aby Klan Nocy upadł. A teraz? Co zrobi? Przecież nawet nie upoluje myszy! Nie zobaczy jej kątem oka... Wroga tak samo! Kiedy tylko uniosła głowę zauważyła Czarne Piórko.
<Czarne Piórko?>
- To moja wina...- Szepnęła pod nosem, tak cicho oraz niewyraźne, że praktycznie nikt tego nie dosłyszał. A nawet jeśli dosłyszał, to nic nie zrozumiał. Wspomniana Łapa owinęła krótki ogonek wokół łapek i... zasnęła. Obudził ją głos Świadomej Łapy. Siostra dreptała po dziupli. W jej oczach lśnił niepokój i zmartwienie. Biała kotka została jednak wyproszona, najpewniej przez Szczawiowego Pąka, sądząc po głosie.
Wspomniana Łapa zrobiła kilka, niepewnych kroków. Nie widziała już tak dobrze, ale dalej mogła jeszcze widzieć na drugie oko. I... W końcu został jej jeszcze świetny słuch i w miarę dobry węch. Szara kotka westchnęła. ''Jak mogłam być tak głupia?'' Pomyślała. Po policzku spłynęła jej łza. Przypomniała sobie obietnicę złożoną Srebrnemu Pyskowi. Obiecywała przecież, że nie dopuści, aby Klan Nocy upadł. A teraz? Co zrobi? Przecież nawet nie upoluje myszy! Nie zobaczy jej kątem oka... Wroga tak samo! Kiedy tylko uniosła głowę zauważyła Czarne Piórko.
<Czarne Piórko?>
22 stycznia 2017
Od Wspomnianej Łapy C.D Czarnego Piórka
Posłałam jeszcze spojrzenie w kierunku myszy i poszłam za Czarnym Piórkiem. Głód ściskał mnie w żołądku, ale mimo to maszerowałam za czarną Wojowniczką. Słyszałam jak kilka kotów mówiło o tym, że jak był uczennicą to porwał ją jakiś czarny kocur. Ten właśnie kocur zabił też podobno jaką Wilczą Różę. Słyszałam tylko to, w każdym razie szłam dalej. Z zamyślenia wyrwał mnie głos kotki.
- Czujesz coś?- Spytała oschle. Poniuchałam w powietrzu. Wyczułam świeży trop nornicy.
- Tak, nornicę.- Odpowiedziałam. Czarne Piórko kiwnęła głową i dała wyraźny znak, abym zaczęła polowanie. Opadłam do przysiadu po czym zaczęłam się skradać. Jeden koci ogon dalej wypatrzyłam małą, puchatą, tłustą ryjówkę. Skoczyłam na długość lisiego ogona w górę i zatopiłam w niej kły, czując metaliczny smak. Podniosłam ofiarę i bez słowa podeszłam do dębu rosnącego nieopodal. Wykopałam pod nim mały dołek zakopując w nim tłuste zwierzę. Odwróciłam się z powrotem do Czarnego Piórka. Zaczęłam węszyć po raz kolejny. Wyczułam kolejny trop. Tym razem to kuna. Była blisko. Poszłam za nim. Zwierzę właśnie upolowało słowika, ale nie zaczęło go jeść. Skoczyłam na nią zatapiając kły w jej szyi. Po chwili leżała martwa. Nienaruszony słowik także był dobrym łupem. Wzięłam go w zęby i podbiegłam do Wojowniczki.
- I jak?- Spytałam z nadzieją w głosie.
- Całkiem nieźle.- Odpowiedziała. Pobiegłam jeszcze po nornicę i zaniosłam ją do kotki.
- Możemy wracać?
- Hm... Nie.- Odparła. Spuściłam wzrok, ale byłam przyzwyczajona do bycia posłuszną, więc nic nie powiedziałam. Pobiegłam dalej. Zobaczyłam dużego zająca. Byłby dobrym łupem. Może wtedy mogłabym wreszcie wrócić do Obozu? Zaczęłam się do niego podkradać. Skoczyłam mu na kark, ale on kopnął mnie w oko. Pisnęłam. Poczułam wielki ból w okolicach prawej strony pyszczka. Upadłam na brudną ziemię. Nie zważałam już nawet na zająca, który gdzieś tam uciekł. Kiedy otworzyłam oczy, a raczej oko, tak oko. Okazało się, że nie mam już drugiego. Po pyszczku spływała mi krew. Podeszłam do Czarnego Piórka.
Czarne Piórko?
- Czujesz coś?- Spytała oschle. Poniuchałam w powietrzu. Wyczułam świeży trop nornicy.
- Tak, nornicę.- Odpowiedziałam. Czarne Piórko kiwnęła głową i dała wyraźny znak, abym zaczęła polowanie. Opadłam do przysiadu po czym zaczęłam się skradać. Jeden koci ogon dalej wypatrzyłam małą, puchatą, tłustą ryjówkę. Skoczyłam na długość lisiego ogona w górę i zatopiłam w niej kły, czując metaliczny smak. Podniosłam ofiarę i bez słowa podeszłam do dębu rosnącego nieopodal. Wykopałam pod nim mały dołek zakopując w nim tłuste zwierzę. Odwróciłam się z powrotem do Czarnego Piórka. Zaczęłam węszyć po raz kolejny. Wyczułam kolejny trop. Tym razem to kuna. Była blisko. Poszłam za nim. Zwierzę właśnie upolowało słowika, ale nie zaczęło go jeść. Skoczyłam na nią zatapiając kły w jej szyi. Po chwili leżała martwa. Nienaruszony słowik także był dobrym łupem. Wzięłam go w zęby i podbiegłam do Wojowniczki.
- I jak?- Spytałam z nadzieją w głosie.
- Całkiem nieźle.- Odpowiedziała. Pobiegłam jeszcze po nornicę i zaniosłam ją do kotki.
- Możemy wracać?
- Hm... Nie.- Odparła. Spuściłam wzrok, ale byłam przyzwyczajona do bycia posłuszną, więc nic nie powiedziałam. Pobiegłam dalej. Zobaczyłam dużego zająca. Byłby dobrym łupem. Może wtedy mogłabym wreszcie wrócić do Obozu? Zaczęłam się do niego podkradać. Skoczyłam mu na kark, ale on kopnął mnie w oko. Pisnęłam. Poczułam wielki ból w okolicach prawej strony pyszczka. Upadłam na brudną ziemię. Nie zważałam już nawet na zająca, który gdzieś tam uciekł. Kiedy otworzyłam oczy, a raczej oko, tak oko. Okazało się, że nie mam już drugiego. Po pyszczku spływała mi krew. Podeszłam do Czarnego Piórka.
Czarne Piórko?
Od Wspomnianej Łapy
Po Obozie kręciły się nieliczne koty, jednak postanowiłam wyjść. Mimo iż
na to nie wyglądało, słońce naprawdę mocno grzało. Płomienna Pręga
właśnie organizował Patrol. Zgłosiłam się. Szli Wieczorny Blask,
Szczurza Skórka, on, Złota Łuska, Świadoma Łapa no i ja. Gdy tylko
znaleźliśmy się po za Obozem podeszłam do Szczurzej Skórki.
- Witaj.- Powiedziałam.
- Witaj, Wspomniana Łapo.- Odpowiedziała. Uśmiechnęłam się, a ona odwzajemniła gest.- Pokazałabyś mi czego cię nauczyła Ciepła Pieśń?- Spytała.
- Jasne, mamo*!- Odparłam po czym schowałam się w krzaku. Otworzyłam pyszczek, aby lepiej powęszyć i szybko złapałam zapach. Szczur! Ble! Szybko się otrząsnęłam. Ciepła Pieśń uczyła mnie, że szczury roznoszą różne choroby. Powęszyłam jeszcze chwilę i wyczułam mysz. Była za mną. Zaczęłam skradać się w jej kierunku. Jeszcze trochę... i... już! Skoczyłam na nią po czym jednym ruchem zabiłam i wróciłam do reszty Patrolu.
- Dobrze.- Pochwaliła mnie Szczurza Skórka. Rozpromieniłam się. Na Patrolu złapałam jeszcze wiewiórkę i ptaka.
~*~
Kiedy tylko wróciliśmy poszłam do Legowiska Starszyzny w którym leżała Nakrapiany Kwiat. Odłożyłam łupy na kupkę i zaczęłam się zastanawiać. Po co mamy oddawać cały nasz łup dla jednej kotki? Przecież i tak połowa z niego albo gnije, albo zostaje przeniesiona na stertę! W każdym razie to dziwne. Kiedy tylko opuściłam rejon starszych, w tempie natychmiastowym podbiegłam do sterty świeżej żywności, wzięłam z niej drozda po czym zaczęłam obskubywać go z piór. Nie smakował dobrze, ani nawet świeżo. Wręcz przeciwnie- tylko tak pachniał! Smakował jak... zgniły szczur! W każdym razie był świeży, było to widać.
*Jasne mamo!- Wspomniana Łapa widziała Wilczą Różę tylko kilka razy i nie uważa jej za matkę, za to Szczurza Skórka opiekowała się nimi od ich 1 (i pół) księżycu życia.
- Witaj.- Powiedziałam.
- Witaj, Wspomniana Łapo.- Odpowiedziała. Uśmiechnęłam się, a ona odwzajemniła gest.- Pokazałabyś mi czego cię nauczyła Ciepła Pieśń?- Spytała.
- Jasne, mamo*!- Odparłam po czym schowałam się w krzaku. Otworzyłam pyszczek, aby lepiej powęszyć i szybko złapałam zapach. Szczur! Ble! Szybko się otrząsnęłam. Ciepła Pieśń uczyła mnie, że szczury roznoszą różne choroby. Powęszyłam jeszcze chwilę i wyczułam mysz. Była za mną. Zaczęłam skradać się w jej kierunku. Jeszcze trochę... i... już! Skoczyłam na nią po czym jednym ruchem zabiłam i wróciłam do reszty Patrolu.
- Dobrze.- Pochwaliła mnie Szczurza Skórka. Rozpromieniłam się. Na Patrolu złapałam jeszcze wiewiórkę i ptaka.
~*~
Kiedy tylko wróciliśmy poszłam do Legowiska Starszyzny w którym leżała Nakrapiany Kwiat. Odłożyłam łupy na kupkę i zaczęłam się zastanawiać. Po co mamy oddawać cały nasz łup dla jednej kotki? Przecież i tak połowa z niego albo gnije, albo zostaje przeniesiona na stertę! W każdym razie to dziwne. Kiedy tylko opuściłam rejon starszych, w tempie natychmiastowym podbiegłam do sterty świeżej żywności, wzięłam z niej drozda po czym zaczęłam obskubywać go z piór. Nie smakował dobrze, ani nawet świeżo. Wręcz przeciwnie- tylko tak pachniał! Smakował jak... zgniły szczur! W każdym razie był świeży, było to widać.
*Jasne mamo!- Wspomniana Łapa widziała Wilczą Różę tylko kilka razy i nie uważa jej za matkę, za to Szczurza Skórka opiekowała się nimi od ich 1 (i pół) księżycu życia.
23 listopada 2016
Od Wspomnienia
Jej niewielkie powieki uniosły się, a ona zamiast ciemności zobaczyła.... no właśnie co? W dół. Niewielkie, pulchne łapki. Na lewo. Jakaś wieka kolorowa górka, którą w rzeczywistości była Nakrapiana, a u jej podnóża kilka mniejszych pagórków. Na prawo. Małe białe coś. Kilka białych cośów. Przyjrzała się sobie, to miękkie coś co ją pokrywało było jasno szare z drobnymi ciemniejszymi kreskami. A na wprost? Biel. Masa, białego puchu który najwidoczniej się poruszał. Podniosła się niepewnie. Pulchne łapki, nie przywykłe do dźwigania ciężaru jej kociego ciała, drgały co jakiś czas. Postawiła parę kroków. Przy pierwszych upadała na ziemię z charakterystycznym "Plask". Gdy dotarła do wyjścia ze żłobka jej odnóża, które były zbyt pokraczne by chodzić z kocią gracją, Gdy tylko przeszła przez próg Miejsca Gór i Pagórków(kociarni), ujrzała więcej górek! I to chodzących! I w jeszcze innych kolorach! Potruchtała trochę na środek, przy czym prawie nie została zdeptana przez te chodzące cosie. Ruszyła dalej. No ale... za daleko nie zaszła. Uderzyła w szary duży patyk. A po normalnemu, w łapę lidera. Górka pochyliła głowę i spojrzała na nią miantowymi oczami.
-Kim jesteś?- Zapytał. Kotka zamrugała pare razy. No właśnie kim była. A co ważniejsze! Czemu rozumiała słowa jakiejś góry, która jest identyczna jak ona!
<Wodny? Ktoś?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)