BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowicza Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowicza Łapa. Pokaż wszystkie posty

07 lipca 2022

Od Słowiczej Łapy

Ciepły poranek trwał w Klanie Wilka. Chociaż ciepły to naprawdę mało powiedziane, bo tylko w ogniu byłoby goręcej. Mimo to Słowicza Łapa wybrała się na trening, chociaż ze względu na upał będzie on krótki. Rozkwitający Pąk miała tylko pokazać pozycję łowcy i opowiedzieć o technice polowania Wilczaków.
— To jest pozycja łowiecka, Słowicza Łapo. Częstym błędem łowcy jest nietrzymanie ogona w górze. Ciągnący się po ziemi ogon tylko przeszkadza. Najlepiej jest zabić ofiarę jednym ciosem, co niestety nie zawsze się udaje. Klan Wilka poluje na leśne stworzenia, przy czym ważna jest zwinność i umiejętność poruszania się między drzewami. Po ostatnich treningach zobaczyłam, że tobie dobrze to wychodzi.
— Dzięki, już rozumiem. Czyli na następnym treningu będę mogła spróbować coś upolować? — zapytała.
— Tak. Teraz powtórz to czego się nauczyłaś.
— Okej... Istnieje specjalna pozycja łowiecka, której się używa podczas polowań. Wilczaki polują na leśne stworzenia, u nas ważne, aby być zwinnym i być dobrym w poruszaniu się między drzewami.
Tymi słowami zakończył się trening. Liliowa uczennica zdziwiła się, że był taki krótki. Aczkolwiek cieszyła się i była wdzięczna mentorce, że nie zmuszała jej do męki w upale.

***

Po powrocie do obozu zobaczyła, że jej siostra nie poszła na trening. Dzicza Łapa spędzała czas w legowisku uczniów, aby ochronić się przed upałem. Jasna pręgowana kotka zagadała burą.
— O, a ty nie na treningu? — zapytała zdziwiona.
— Powinnam być, ale nie jestem. Moja nowa mentorka, Szalejowy Jad twierdzi, że nie może sobie mną zaprzątać głowy w upały, bo jeszcze dostanie udaru czy coś. Wiesz, jaka ona jest i nie wiem, czemu Wielka Gwiazda dała jej mój trening. Tęsknię za Mysikróliczym Śladem... — Powiedziała oburzonym i smutnym głosem siostra.
— Dlaczego się nie cieszysz? Dziś jest skwar jak w ogniu, a pozostanie w obozie to najlepsze, o czym można marzyć!
— Może dla ciebie, ale myślę, że każdy trening się liczy. Im więcej treningów, tym więcej umiejętności, a im więcej umiejętności tym jest się lepszym i silniejszym wojownikiem w przyszłości.
— A więc co dziś robiłaś? — Słowicza Łapa trochę odeszła od tematu i postanowiła nie denerwować siostry.
— Albo siedziała, tutaj, albo pomagałam w żłobku. Swoją drogą, niedługo zrobi się tam tłoczno. Oczywiście przed porodem Zakrzywionej Ości Gąsiorek i Przebiśnieg zostaną uczniami, ale wszyscy będą mieli kogoś do zabawy. Mają szczęście się związać z kimś poza rodzeństwem, nie to, co my. Chociaż pamiętam, że były tam kocięta Mrocznego Omenu. Przykro mi, że zginęli! Mogliśmy być razem uczniami, a zarazem najlepszymi przyjaciółmi. Ale w Klanie Gwiazdy pewnie jest im teraz dobrze.
I tak obydwie kotki przesiedziały razem do popołudnia. Jak typowe siostry, na plotkach i pogaduszkach.

[przyznano 5%]

27 czerwca 2022

Od Słowiczej Łapy do Gąsiorka

Słońce przyjemnie ogrzewało las, pomimo przysłaniających je obłoków. Delikatny wiaterek poruszał liśćmi i źdźbłami trawy. Wśród tego wszystkiego spacerowały mentorka i uczennica. Mentorka, czyli niebieska pręgowana kotka, pokazywała młodszej jak się skradać.
- To twój pierwszy trening ze skradania. Pokażę ci pozycję jaką trzeba to tego przybrać. - Po tym kocica przykucnęła trochę do ziemi i zaczęła bardzo cicho chodzić.
- Twoja kolej Słowicza Łapo. - zwróciła się do liliowej uczennicy.
Kotka posłusznie skinęła głową mentorce i podkradła się. Była przy tym naprawdę cicha i zgrabna.
- Świetnie ci to idzie! - powiedziała z podziwu starsza kocica.
- Dziękuję, Rozkwitający Pąku. Miło mi to słyszeć. - podziękowała Słowiczka.
 Rozkwit zachęciła ją również aby skradała się jakieś kilka metrów dalej. Tak też liliowa kotka zrobiła. Poszło jej równie dobrze. A jej mentorka wyznała, że bała się iż odeszła gdzieś dalej. Niebieska kocica naprawdę pochwaliła swoją uczennicę i powiedziała, że jak na razie najlepszą umiejętnością jaka jej wychodzi jest skradanie. Uczennicę naprawdę to ucieszyło, biorąc pod uwagę to jak kiepsko jej poszło na ostatnim treningu z rozpoznawania zapachów.
- Kiedy byłaś w moim wieku, to czy tobie również dobrze szło skradanie? - spytała Słowiczka.
- Co prawda byłam w tym na dobrym poziomie, ale tobie to idzie znakomicie.  
Liliowa lekko się zawstydziła. Nie przepadała kiedy ktoś ją nadmiernie komplementował, ale uznała, że rzeczą niegrzeczną było proszenie aby ktoś przestał to robić. Mimo to Rozkwit zauważyła, że jej uczennica sobie tego nie życzy i przestała tak mówić.
- Myślę, że jesteś gotowa na coś trudniejszego. - Wojowniczka zrobiła chyba dosyć ciężką do ułożenia pozycję i zakradła się tak cicho, chociaż z drobnymi odgłosami, że poza szumem liści nie było nic słychać. 
- To dosyć trudna technika, ale skuteczna. Zrobisz to kilka razy i raczej ci się uda.  
- Czy ja wiem, sama pozycja nie wygląda na łatwą... - Słowiczka wyglądała przy tym naprawdę rozkosznie. Zupełnie jak dziecko, które przyznało się do zbicia talerza. Aczkolwiek spróbowała to zrobić. Zachwiała się, przy czym prawie upadła. Ale poza tym udało jej się z nie do końca drobnymi błędami.
- Nie martw się, nie było aż tak źle. Widocznie jesteś jeszcze za młoda na takie techniki. Ale najważniejsze, że znasz podstawy. - powiedziała Rozkwitający Pąk.

***

 Liliowa pręguska zmęczyła się trochę po treningu. Chętnie by coś przekąsiła, lecz wiedziała, że na razie nie może nic jeść dopóki starszyzna, kocięta i Cisowa Kołysanka nic nie zjedzą. Zobaczyła brata i siostrę, którzy również wracali ze swoimi mentorami. Jako pierwsza odezwała się Dzicza Łapa.
- Cześć wam! Jak było na treningach? Mysikróliczy Ślad uczył mnie polowania. Co prawda w teorii, ale zawsze. Było bardzo ciekawie, powiedział, że za niedługo będę mogła coś upolować! - powiedziała bura uczennica.
Brat, Szczurza Łapa wracał z treningu zmęczony i chyba niezbyt zadowolony.
- Wiecie co? Podobno za bardzo się wygłupiałem i teraz muszę czyścić całe legowisko starszyzny i żłobek! Tylko dlatego, że Ostowy Pył nie ma za grosz poczucia humoru! - wyraził się oburzony buras. Sądząc po tym co wyprawiał za kociaka, to musiała być ostra jazda.
- A u mnie chyba było najnudniej. Uczyłam się skradania i nawet dobrze mi to szło, ale poza tym to nic.
Nagle Słowiczce znowu zaburczało w brzuchu z głodu. Wzięła ze sterty trzy najładniejsze myszy i poszła z nimi do żłobka.

<Gąsiorek?>

[przyznane 5%]

21 czerwca 2022

Od Słowiczej Łapy DO Mrczonego Omenu

Uczennica obudziła się wcześniej niż inni. Cieszyła się, że nie potrzebuje dużo snu aby się dobrze wyspać. Wtem szara wojowniczka wyszła z legowiska wojowników. Rozkwitający Pąk przywitała się ze swoją uczennicą tak jak zwykle.
- Chodźmy do lasu, Słowicza Łapo. Dziś pokażę ci jak rozpoznawać różne zapachy. -
Liliowa kotka tylko skinęła głową swojej mentorce. Albowiem wiedziała, że jej węch był słaby i zrobi z siebie pośmiewisko przed wojowniczką.
Gdy dwie kotki już wychodziły z obozu, uczennica zobaczyła Szczurzą Łapę i Dziczą Łapę, którzy dopiero teraz się obudzili. "Urocze śpiochy" pomyślała.
***
Słońce już oświetlało niebo, choć do południa zostało jeszcze trochę czasu. W lesie można było usłyszeć a niekiedy zobaczyć zwierzątka robiące za ofiary łowieckie.
- Chodź za mną. - Powiedziała Rozkwitający Pąk.
Uczennica posłusznie wykonała polecenie mentorki.
- Otwórz pysk i zawęsz. Co czujesz? -
Słowicza Łapa wciągnęła powietrze nosem. Ledwo coś czuła, nie wiedziała co to było. Mogła jedynie wywnioskować, że zapach był jeszcze świeży.
- Nie wiem co to jest. Prawie tego nie czuję, to coś musi być daleko. -
- Jesteś pewna? To świeży i czysty zapach myszy. - Odpowiedziała szara kotka. Ton jej głosu nie był szyderczy tylko zmartwiony.
- Posłuchaj, od kociaka mam pewne problemy z węchem. - Wyznała Słowik. Trochę jej było wstyd, ale nikt nie jest idealny, prawda?
- No dobrze, postaram ci jakoś pomóc. - Odpowiedziała Rozkwit.
***
(po treningu)
Liliowa kotka wróciła do obozu wraz z mentorką. Wyszło na to, że jej węch był naprawdę słaby. Może powinna się zapytać doświadczonego wojownika jak sobie z tym radzić. Według niej Mroczny Omen był zdolnym wojownikiem, na pewno jej jakoś pomoże.

<Omenie?>
[przyznano 5%]

13 czerwca 2022

Od Słowiczki (Słowiczej Łapy) cd Paplającej Łapy

Kociak starał się zachowywać tak najciszej jak to tylko potrafiła. Przy noworodkach trzeba tak robić. Jeden był jasnoszarym kocurkiem o trochę podpuchniętych oczach. Drugi, jego braciszek był nieco chuderlawym liliowym kotem. Sierść ich obydwojga zdobił pręgowany point. Maluchy wydawały się być całkiem zdrowe.
- Paplo, czy oni są zdrowi? - zapytała Słowiczka.
- Oczywiście, wszystko z nimi jak najbardziej w porządku. - odparła uczennica medyka.
Nagle Cisowa Kołysanka powiedziała dosyć słabym głosem jakie imiona chce im nadać.
- Nie zobaczę moich kociąt, ale chciałabym im nadać imiona. - Po tym ślepa karmicielka dotknęła nosem liliowego kociaka i lekko liznęła go językiem.
- Chudy jak gęś... Nazwę go Gąsiorek. A-a ten, jakie ma miękkie futro. Nazwę go Przebiśnieg. - skończyła mówić Cis.
Dzik miała mnóstwo iskierek w paciorkowatych oczach. Jej bura siostrzyczka kochała malutkie kocięta, a widok noworodków wręcz ją ekscytował. Z podziwu aż pisnęła.
- To piękne imiona i przystojne kocurki. - powiedziała Dzik.
Przy wejściu do żłobka czekał na nich Szczurek. Wyglądał on na bardzo znudzonego i chyba nawet trochę przysypiał. Z grymaśnym tonem trochę pomrukiwał rzeczy w stylu “ja nigdy nie zrozumiem kotek”, “po co się tak interesować małymi kociakami” i “jak będę wojownikiem, to przyrzekam, że nie będę niczyim tatą”.

****** 

Słońce górowało na błękitnym niebie. Delikatny wiaterek muskał jej liliowe futro. Obok niej siedziała dwójka innych równie zadowolonych i podekscytowanych mianowaniem. Ona sama starała się nie okazywać emocji, ale jej oczy mówiły o jej szczęściu. Zauważyła, że ich przywódca opuszcza swoje legowisko. Jego pomarańczowe oczy spojrzały na trójkę młodych kotów. Najpierw skierował spojrzenie na liliową kotkę.
- Słowiczko, ukończyłaś sześć księżyców i nadszedł czas abyś została uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Słowicza Łapa. Twoim mentorem będzie Rozkwitający Pąk. Rozkwitający Pąku, jesteś gotowa do szkolenia własnego ucznia. Otrzymałaś od swojego mentora, Cisowej Kołysanki doskonałe szkolenie i pokazałaś swoją inteligencję i chęć do niesienia pomocy, mam nadzieję, że przekażesz jej całą swoją wiedzę.
Następnie z tłumu wyszła szara pręgowana kotka z bielą. Z tego co Słowicza Łapa słyszała, to jej nowa mentorka jest w porządku. Obydwie kotki dotknęły się nosami.
Potem Dzik i Szczurek, a może raczej Dzikowa Łapa i Szczurza Łapa również otrzymali swoich mentorów. Szczurza Łapa aż nie mógł powstrzymać zadowolenia i podekscytowania.
- Wierzycie w to? Nareszcie możemy wyrwać się z tych trzech ścian gdzie się tylko kisiliśmy. Nareszcie trochę zabawy, trochę ryzyka!
Słowik tylko przewróciła oczami. W takim razie codziennie za karę będzie sprzątał legowiska. Pasowanie na uczniów się zakończyło. Jedni patrzyli na mianowaną trójkę z gratulującą miną, zaś inne koty miały w swoich oczach wrogie spojrzenia. Najpewniej to dlatego, że świeżo upieczeni uczniowie byli znajdami. Może ich nie powinno tu być? Słowicza Łapa jednak szybko odsunęła od siebie tą myśl. Ona będzie lojalna Klanowi Wilka do ostatniej kropli krwi, nie ważne, że nie jest jego członkinią o czystej klanowej krwi. 

******* 

Słowicza Łapa spała w legowisku uczniów. Jak przystało na nią, nie trzeba było długo czekać aby się obudziła. Przy wejściu stała Rozkwitający Pąk, we własnej osobie. Miała łagodną postawę, więc liliowa kotka raczej się cieszyła z treningu z nią.
- Widzę, że jesteś wyspana. Chodź, to czas na trening. - Szara wojowniczka machnęła ogonem aby zasygnalizować, że już wychodzą. 
Uczennica posłusznie podążyła za swoją mentorką, aby wyjść z obozu. Tuż przy wyjściu liliowa kotka zapytała Rozkwit, co dziś będą robić.
- To twój pierwszy trening. Dzisiaj cię oprowadzą po naszym terenie i przy okazji opowiem o kodeksie wojownika.
Słowik skinęła mentorce głową. Coś już słyszała od wojowników przynoszących zwierzynę do żłobka, że Klan Wilka i Klan Burzy w chlubnej bitwie pokonały Klan Nocy. Ale nigdy nie postawiła łapy na zdobytych terytoriach, więc mogłaby zobaczyć co nowego jest w granicach jej klanu.
- Dokąd idziemy najpierw? - Zapytała uczennica.
- Na polanę, którą zdobyliśmy od Klanu Nocy. To łatwiejsza trasa, na zboczu można upaść i zrobić sobie krzywdę. Ale najpierw idziemy zobaczyć Wąską Ścieżkę. Za nią jest nasza granica z Klanem Klifu. Skoro o innych klanach mowa, to pamiętaj, że nie wolno mieć związków z kotami, które nie są Wilczakami. Nie wolno także bez powodu przekraczać granic i polować na nie swoich terenach łowieckich. Rozumiesz?
- Tak rozumiem.
- Świetnie. W takim razie możemy iść do ścieżki.
Obydwie kotki dalej szły w stronę wspomnianego wcześniej miejsca. Gdy już dotarły, liliowa kotka nie mogła się nadziwić jak to wysoko.
- Ta ścieżka prowadzi od Księżycowej Groty do Polany. W Księżycowej Grocie spotykają się medycy na specjalnych zgromadzeniach. We wnętrzu tej groty jest Księżycowy Kamień, polizanie go sprawia, że jesteśmy na terenach Klanu Gwiazdy. A na Polanie, co księżyc odbywają się normalne Zgromadzenia. Tam przychodzą przywódcy ze swoimi klanami aby opowiedzieć co się u nich dzieje.
- Czy ja i Dzikowa Łapa i Szczurza Łapa zostaliśmy wybrani na udział w nim? - Zapytała Słowicza Łapa.
- Nie, jesteście jeszcze za młodzi. Ale myślę, że za księżyc tam pójdziecie. No dobrze, możemy iść zobaczyć stare terytoria Klanu Nocy.
Mentorka i jej uczennica znów wybrały się na spacer w inne miejsce. Nie było to oddalone od Wysokiej Ścieżki nie wiadomo ile, ale i tak to był spacerek. Rozkwit również opowiedziała swojej uczennicy; że karmicielki, kociaki i starsi jedzą pierwsi, że słowo przywódcy jest prawem, że uczniowie nie mogą być w związku i inne rzeczy związane z kodeksem wojownika. W końcu dotarły na miejsce. Polana zabierała dech w piersiach, a prawdopodobnie za dnia roiło się tu od świeżej zwierzyny.
- Ta polana jest ogromna... Wydaje się jakby należała do potężnego klanu. Dziwię się, że Nocniaki tak po prostu ją oddały w łapy innych wojowników. - Powiedziała młodsza kotka.
- Klan Nocy taki jest. Po terytorium kiedyś się sądziło, że to potęga, ale tak naprawdę więcej niż jeden przeciwnik ich zniszczył. W sumie to dwa do jednego nie jest fair.
- Tak właściwie, to od czego zaczęła się ta cała wojna? - Zapytała coraz bardziej zaciekawiona uczennica.
Jej mentorka wszystko jej opowiedziała ze szczegółami. Z jej słów wynikało, że to wszystko przez Paplającą Łapę. Podobno wyjawiła na Zgromadzeniu tajemnicę Klanu Wilka członkowi Klanu Nocy. Na całe szczęście to jej klan i Klan Burzy zwyciężyły nad ich wrogami.  

***** 

Słowicza Łapa wróciła do obozu po dosyć męczącym treningu. Nadal nie mogła uwierzyć, że kotka o której zaczynała myśleć jak o starszej siostrze zrobiła taką głupotę. Ale jej emocją było bardziej niedowierzania niż złość. W końcu nikt nie jest nieomylny; a liliowa kotka myślała, że obraźliwe imię i samo życie z tym, że wywołało się wojnę i śmierć niewinnych kotów wystarczą. Uczennica sama do końca nie wiedziała, czemu nie chce zerwać z nią kontaktu. Może to współczucie i sympatia? Nigdy nie czuła czegoś takiego w tak wielkim stopniu, z wyjątkiem Dzikowej Łapy. Mimo to i tak chciałaby porozmawiać z Paplającą Łapą. Choćby po to aby dowiedzieć się cokolwiek o swojej biologicznej matce. Może widziała jej ciało? Może mama była podobna od mnie? Może miała zapach jakiegoś innego klanu? Może prócz jej rodzeństwa były tam inne kocięta? 


<Paplo?> 

[przyznano 5%]

04 czerwca 2022

Od Słowiczki

Na polu lało. Po prostu z nieba spadało to coś co było jednocześnie błotem i śniegiem. Chmury też osłaniały słońce, a co za tym szło nie było zbyt ciepło. Jednak Słowik to nie przeszkadzało. Znajdowała się przecież w ciepłym i przytulnym żłobku, plus zimno nigdy jej nie doskwierało tak jak innym w jej kocięcym wieku.
  Chociaż może już nie kocięcym? Przecież za niedługo zostanie uczennicą. Wiek Słowiczki jest bardziej zbliżony do wieku kota uczącego się jak polować, jak walczyć i co najważniejsze: jak być lojalnym członkiem Klanu Wilka, niż do wieku noworodka. Liliowa kotka wiedziała o tym, że Senny Pysk jest tylko jej przybraną matką a Słowiczka, Dzik i Szczurek są owocami zakazanego romansu pomiędzy Wilczakiem a samotniczką. Ale to nic nie zmienia. Młoda kotka wiedziała iż jej prawdziwym domem jest jej klan. To w nim się wychowała, to w nim poznała koty, które są dla niej autorytetami i to tego klanu a nie żadnej innej grupy nigdy tak nie pokocha.
 Ach, ta zaduma. Słowiczka tak często w nią wpada aby potem wrócić do normalnego życia. Chociaż w sumie  to pewien konkretny jej krewny ją wyrywa z tego stanu.
- Sz-Szczurek przestań t-tak hałasować. – powiedziała słabo, lecz gniewnie Cisowa Kołysanka. Przy jej wypukłym brzuchu znajdowały się dwa urocze kłębki futra. Dwa małe biedactwa, pierwszy księżyc ich życia będzie bardzo hałaśliwy.
 A co porabiał Szczurek? Drapał kamyki udając, że poluje. Przy tej zabawie nie zabrakło nieprzyjemnych dźwięków kamieni w duecie z piskami radości. To irytowało, ale jak rozkosznie przy tym wyglądał.
 Dalej ta sytuacja potoczyła się jak zwykle. Sen daje mu karę, wszystko się uspokaja, jest cisza i spokój. Nie licząc nieprzyjemnych dla ucha jęków Szczurka w stylu „Wy się nie znacie na dobrej zabawie”

***

- Słowiczko, Szczurku musimy porozmawiać. – powiedziała Dzik. Masywna kotka wydawała się być dosyć zaniepokojona.
- Słucham? – odpowiedziała liliowa.
Bura upewniła się, że nikt ich przypadkiem nie usłyszy. Potem zaprowadziła rodzeństwo w ciemny kąt żłobka, gdzie nikt raczej nie usłyszy ich rozmowy.
- Nie mam zaufania do Szalejowego Jadu. To wredna i paskudna samotniczka. Nie lubię jej, bo krzywdzi koty bez powodu. 
Swoje zdanie wtrącił brat.
- Ja też jej za bardzo nie lubię. O wielki Klanie Gwiazdy, kiedy zostanę uczniem to proszę was pokornie! Niech moją mentorką nie będzie Szalej i niech Dzik nie zostanie tak pokrzywdzona! Jak będziecie mieć czas to Słowik też oszczędźcie, ale róbcie co do was należy!
- Cicho, ktoś nas usłyszy. – szepnęła Dzik.
- A ty, Słowiczko co o niej sądzisz? 
- Nie przepadam. Może byłoby lepiej gdyby nie dołączyła do klanu. Ale nie dlatego, że to paskuda. No w sumie też dlatego, ale mam jeszcze inny powód. Czy to nie dziwne, że Cis zachodzi w ciążę z samotnikiem, a potem dołącza do nas samotniczka. W dodatku samotniczka, która nie przepada za Cis? 
- To chyba trochę dziwne. – przyznała jej rację Dzik. Szczurek tylko kiwnął głową.
Liliowa kotka znów powiedziała:
- Ale to tylko przypuszczenia. Lepiej się z tym na razie nie wychylać. 
- Nie będziemy, obiecuję a Klan Gwiazdy świadkiem. – oświadczyła bura kotka pełnym powagi i oddania głosem.
- Ja też nie. - powiedział brat.
Rodzeństwo uznało, że tej rozmowy nie było. Następnie wszyscy wrócili do normalnej rutyny.

24 maja 2022

Od Słowiczki do Paplającej Łapy

Słowik ze zdziwieniem na kocięcym pyszczku obserwowała dziwne zjawisko, jakie działo się na jej oczach. To coś przypominało biały piasek zmieszany z wodą, ale kiedy wystawiła łapkę z legowiska i dotknęła nią „białego piasku”, okazywał się zimny. To był według kotki ciekawy wybryk natury.
— Mamo? –— Zwróciła się do Sennego Pysku. — Cio to jeśt?
— Śnieg z deszczem, głuptasie — odpowiedziała drwiącym tonem Sen.
Słowik po prostu odeszła od matki z trochę poirytowaną miną. Obok płowej kotki było legowisko Cisowej Kołysanki, która chyba odpoczywała. „Ciekawe czy ja też będę mieć kociaki” pomyślała koteczka.

***

— Patrzcie! — Pisnął Szczurek. — Technika walki. Widziałem jak Trójoka Łapa to robi.
Po wypowiedzeniu tych słów skoczył na liliową kotkę i walnął łapą jej pysk.
— Psestań. — Słowik pomimo to nie straciła opanowania. Powiedziała to spokojnie.
— Gdzie masz śmiech? — Zadrwił Szczurek.
— Szczurek! — Krzyknęła Sen. Chociaż poza tym to nic większego nie zrobiła, aby pomóc córce.
Jedynym kotem, który w tej sytuacji pomógł Słowiczce była Dzik. Ciemna kotka pomogła wstać siostrze i spytała z troską w głosie:
— Czy wszystko w porządku?
— Tak.

***

Słowik zauważyła współczującą minę na pysku siostry. Zorientowała się, że Dzik patrzy na legowisko medyka. Liliowa pręgowana nawet nie zdążyła zapytać, o co chodzi, kiedy ciemna kotka wypaliła:
— Biedna Paplająca Łapa. Odmroziła się, a i tak pomaga. Odwiedźmy ją.
Kotka chciała odmówić czekoladowej, ale po prostu nie mogła tego zrobić.
— Tak, odwieźmy, ale…
— Mama się ze mną zgodziła. Wiem, bo zapytałam!

***

Łapy dwóch młodych kotek skierowały się w stronę legowiska medyków. Droga do miejsca, gdzie miały pocieszać Paplę, nie była zbytnio długa. „Co trzeba mieć w głowie, aby nazwać kogoś Papla?” zastanawiała się Słowik. (kiedy była afera z Kunią Łapą, Słowiczka była za mała, aby coś z tego wiedzieć)
- Idę po trochę mchu ze żłobka – odezwała się Dzik.
Czyli liliowej przyjdzie samej pocieszać smutną Paplę.
Słowik wsunęła łebek do legowiska medyka, gdzie zobaczyła zmartwioną starszą kotkę, leżącą na posłaniu.

<Paplo?>

09 maja 2022

Od Słowiczki

Liliowa kotka obserwowała swoimi niebieskimi oczkami obóz. Przez księżyc jej życia przyzwyczaiła się do tego codziennego widoku. Rozmyślała o Klanie Wilka, o tym jaka będzie jej rola w tym klanie…
Nagle obserwację przerwał jej nie kto inny, jak właśnie Szczurek. Po prostu popchnął ją na ziemię, ale kotka pacnęła mocno łapą w jego pyszczek. Jej brat nie dawał za wygraną i po raz kolejny przewrócił Słowiczkę.
- Szczurku, zostaw ją w spokoju. – To właśnie takimi słowami Senny Pysk zakończyła ich dosyć krótką bijatykę.
Pręgowana nie okazała tego zbytnio swoją mową ciała, ale czuła satysfakcję. Z jakiegoś powodu cieszyło ją patrzenie na kocurka odchodzącego od niej z naburmuszoną miną. „Przeznaczenie dało ci lekcję szacunku, znowu” pomyślała Słowiczka.
Teraz kiedy już było po fakcie kotka mogła wrócić do spokojnego siedzenia w żłobku. Poza swoim legowiskiem widziała Trójoką Łapę i Dzierlatkową Łapę wracających z treningu. Starsi brat i siostra wyglądali na zadowolonych z bycia uczniami. „Czy mi to też będzie sprawiać taką radość? Na pewno?” to były myśli jasnej kotki. Podświadomie myślała, że w sumie nie chce być uczennicą wojownika, ale sama sobie z tego nie zdawała sprawy.
Liliowy kociak podreptał do matki, tylko po to aby zasnąć przy jej cieple. Obok niej leżała Dzik, jej siostra. Dzik już od kilku godzin spała. Nim Słowiczka się obejrzała, to już odpłynęła w świat snów.