BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stokrotkowa Łapa (kb2). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stokrotkowa Łapa (kb2). Pokaż wszystkie posty

05 września 2023

Od Stokrotkowej Łapy CD. Lwiej Łapy

 Stokrotka trochę rozczarowana została sama przed legowiskiem. Musiała pójść poszukać jakichś ziół. Odwróciła się w stronę wyjścia z obozu, a widząc swoją mamę, wychodzącą z legowiska medyczki, pobiegła w stronę tunelu i zniknęła w środku.

***

Deszcz przestawał powoli padać, dzięki temu Stokrotkowa Łapa mogła pójść na pierwszy trening od dawna. Była już gotowa, czekała tylko na Różaną Przełęcz, której jeszcze dziś nie widziała. Liderki długo nie było, więc liliowa postanowiła pójść do jej legowiska. Spotkała ją przed nim i zapytała kiedy idą na trening.
- Dziś nie mam czasu, mam za dużo na głowie - powiedziała Różana Przełęcz, przerywając rozmowę z jakimś innym kotem - Pójdź spytać innego mentora czy cię zabierze. Możesz pójść na przykład do Zwiędłego Hiacynta i pójść razem ze Srebrzystą Łapą - zaproponowała i wróciła do rozmowy. Liliowa pokiwała głową i poszukała wzrokiem kogoś znajomego. Zobaczyła rudą kotkę, Lwią Łapę, starszą uczennicę, która na pewno z chęcią zabierze ją ze sobą na trening. Stokrotka popędziła w jej stronę i z lekkim poślizgiem zatrzymała się przed nią. Lwia Łapa spojrzała na nią wyczekująco. 
- Cześć. M..mogłabym pójść na trening z t..tobą i twoją mentorką n...na trening? 
- Różana Przełęcz jest zbyt zajęta? - zapytała ruda, a Stokrotka tylko pokiwała głową. Lwia Łapa się zgodziła, ale musiały się jeszcze spytać jej mentorki. Ruda poszła po Gepardzi Mróz, a liliowa cierpliwie czekała przy stosie zwierzyny. Po niegłupiej chwili starsza uczennica przyszła z niebieską, szynszylową kotką. Jej zielone oczy wpatrywały się w Stokrotkową Łapę, więc ona postanowiła wyjaśnić, po co przyszła. Nie trzeba było długo prosić, bo Gepardzi Mróz od razu się zgodziła i wszystkie trzy poszły na trening. Wyszły z obozu i skierowały się w stronę Drogi Grzmotu, oddzielającej tereny Klanu Burzy od Owocowego Lasu. Zatrzymały się tak w połowie drogi. Gepardzi Mróz powiedziała, że dziś będą doskonalić techniki polowania i że mają pójść i złapać jakiegoś królika. Kotki zgodziły się i poszły trochę dalej szukać jakiejś króliczej nory. 
- Tylko uważaj na lisy, byś nie skończyła tak jak twój brat - powiedziała Lew, śmiejąc się cicho. Stokrotka wlepiła w nią zamglone spojrzenie.
- Przestań. N...nie mów o Ruczaju i nie skończę t..tak jak on... - powiedziała cicho, oddalając się nieco od rudej. Lwia Łapa poszła za nią i po chwili obie zniknęły z pola widzenia wojowniczki. Cicho skradły się, by nie wystraszyć żadnych królików, które mogły pojawić się wszędzie na tym terenie. Nagle ciszę znowu przerwała starsza kotka.
- Musisz być silniejsza i odważniejsza, inaczej nie będziesz wojowniczką i naprawdę skończysz tak jak Ruczaj.
- Mówiłam, n..nie mów o n..nim - poprosiła. To była jeszcze świeża rana, która będzie boleć, nawet, jak minie masa księżyców. - I j..jestem silna, oraz o...odważna.
- Naprawdę? - zapytała Lwia Łapa - Ostatnio taka odważna nie byłaś.
Stokrotka już się nie odezwała, bo wiedziała, że ruda ma rację. Mogłaby być bardziej odważna i silna. Lwia Łapa stanęła za nią.
- Musisz uważać, bo inaczej ten lis cię dopadnie - powiedziała śmiejąc się. 
- J..jaki lis?
Liliowa zaczęła obracać się dookoła, by tylko dostrzec jakiegokolwiek niebezpieczeństwo, lecz nic nie zauważyła. Lwia Łapa odsunęła się od niej, a gdy młodsza znowu stanęła w miejscu, kłapnęła jej pyskiem, przy szyi. Liliowa odskoczyła przerażona i zjeżyła swoją brudną sierść. 
- Boisz się? - zapytała ruda i poszła w stronę Stokrotki. Wyjrzała za nią i otworzyła szerzej oczy.
- Lis... - powiedziała cicho i szybko się odwróciła.
- G...gdzie?! - zapytała przerażona Stokrotka. Wysunęła pazury, a po jej policzku zaczęły spływać łzy. Lwia Łapa już się nie odezwała, tylko pobiegła do swojej mentorki. Spanikowana liliowa pobiegła za nią, przynajmniej tak myślała. Łzy zasłaniały jej całą widoczność, przez co biegła prosto w stronę Drogi Grzmotu.
- Lis, l..lis! - krzyczała po drodze. Gepardzi Mróz i Lwia Łapa usłyszały jej krzyki i pobiegły w jej stronę. Z daleka zobaczyły, jak uczennica biegnie, a lisa nigdzie nie było. Stokrotkowa Łapa nie zatrzymywała się. Cały czas była przerażona, myśląc, że rude zwierzę za nią pędzi i chce odebrać jej życie, tak samo jak zrobił z jej bratem. W pewnym momencie poczuła pod łapami twardą nawierzchnię Drogi Grzmotu. Zapach dymu był nie do zniesienia i wtedy liliowa zorientowała się, gdzie stoi. Zatrzymała się na środku drogi. Otarła szybko łzy i spojrzała na nadciągającego potwora.

***

Otworzyła oczy. Wszędzie dookoła była ciemność. Chwiejnie wstała i rozejrzała się dookoła, szukając Lwiej Łapy i Gepardziego Mrozu. Kotek nigdzie nie było, zniknęło też wrzosowisko, Droga Grzmotu i cała reszta terenów. Nagle przed nią pojawił się kot. Cały błyszczał, a jego futro było zrobione z gwiazd.
- Witaj Stokrotkowa Łapo - przywitał się nieznajomy.
- C..co się stało? - zapytała przerażona - Gdzie L..Lwia Łapa i Gepardzi Mróz?
Kot westchnął i położył gwieździsty ogon na jej barku.
- Chodź ze mną.
Czarna przestrzeń zniknęła, a pojawił się znowu krajobraz wszystkich terenów. Znaleźli się na Drodze Grzmotu, a przed nimi leżało ciało, jej ciało. Stokrotka zamarła. Spojrzała z przerażeniem na swoje zakrwawione ciało, już bez życia.
- O nie... - powiedziała tylko. Po chwili na miejscu pojawiły się dwie kotki. Szybko zabrały jej ciało na bezpieczne wrzosowisko i usiadły obok. 
- A gdzie t...ten lis? 
- Lis? - powtórzył duch - Lisa nie było moja droga. Lwia Łapa cię oszukała.
- Co? T..to niemożliwe...
- Możliwe. Lwia Łapa od początku cię wykorzystywała, a ty tego nie zauważyłaś - wyjaśnił gwiazdy kot - Ona i jej siostra bawiły się tobą, dając ci bezsensowne zadania. Mogłaś tego uniknąć, mogłaś słuchać historii swojej matki - zakończył. Stokrotkowa Łapa spojrzała na Lew. Duch miał rację. To wszystko to była tylko jej gra, a Stokrotka była tylko marnym pionkiem na szachownicy, niepotrzebnym, którego łatwo jest się pozbyć. Wrzosowisko zniknęło, pojawili się w obozie. Stokrotka zobaczyła swoją matkę, jeszcze nic niewiedzącą. Zobaczyła, Powiewa, Szepta, Srebrnego i Rumianka, siedzących i rozmawiających razem. Uśmiechających się. Zobaczyła wszystkie koty w obozie. Tajemnice, Piaska, oraz Iskierkę. Wiśniową Iskrę i Słoneczną Łapę. Wszystkich.
- I co teraz z..ze mną będzie? - zapytała liliowa. Obóz zniknął, znowu pojawili się w początkowym miejscu. Kot już nie odpowiedział i zniknął, a na jego miejscu pojawił się Ruczaj.

Od Stokrotkowej Łapy CD. Piaskowej Łapy

 Piaskowa Łapa chciał z nią porozmawiać. Stokrotka się zgodziła, nie wiedziała, o co chodzi. Kocur usiadł obok liliowej, a ona czekała, aż przemówi. 
- Lwia Łapa powiedziała mi, że chciałaś ją otruć. Czy to prawda? Dlaczego chciałaś to zrobić? To przez to, że jesteśmy spokrewnieni z Piaskową Gwiazdą? Aż tak nas nienawidzisz? - Położył po sobie uszka. - My przecież nic nie zrobiliśmy. Nie wybraliśmy sobie rodziny. - Wbił w nią wzrok, oczekując na wyjaśnienia. Kotka zamarła. Jak to chciała ją otruć? Nie wiedziała, co na to odpowiedzieć. Głos utknął w jej gardle. 
- Ja n..nie... - zaczęła niepewna co dalej powiedzieć. Nie chciała mieć wrogów. - Ja jej n...nie chciałam jej o...otruć, nie wiem, o co c..ci chodzi.
- Lwia Łapa, gdy tylko wróciłem do obozu, powiedziała mi, że dałaś jej trujące zioło.
W mózgu Stokrotki zapaliła się lampka. Zioło, Nartnik. Nie chciała tego. Nie mogła mu powiedzieć o grze, więc jak mogła z tego wybrnąć?
- Nie c..chciałam tego zrobić... To był w..wypadek! N...nie wiedziałam jakie to zioło! - przyznała i spuściła głowę, wlepiając wzrok w ziemię - Ja... Was nie nienawidzę.. Pamiętasz co m..mi powiedziałeś, chwilę p..przed twoim mianowaniem? P...powiedziałeś, że nie chcesz mieć w n...nas wrogów i ja też. Nie chciałam jej o...otruć naprawdę! To nie przez P..Piaskową Gwiazdę. Jesteście jej w...wnukami, ale nie jesteście n..nią - powiedziała cicho - Lew t..to moja koleżanka, n..nigdy bym czegoś t..takiego nie zrobiła! 
Naprawdę tego nie chciała. Spojrzenie zielonych oczu vanki zatrzymało się na uczniu. "Niech mi uwierzy!" - błagała a myślach. Kocur patrzył na nią przez chwilę.
- To dlaczego dałaś jej to zioło? Ktoś ci kazał? - zapytał. Stokrotka zjeżyła sierść. 
- Ja nie mogę p..powiedzieć - przyznała. Skuliła się i zakryła nos ogonem. Bała się odpowiedzi ucznia, ale nie mogła mu powiedzieć o grze, bo Duchy z Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd by po nią przyszły, czego bardzo chciała uniknąć. Piaskowa Łapa spojrzał na ziemię i już się nie odezwał. "Nie wierzy mi!" - zabrzmiało w jej głowie. Kremowy, po chwili ciszy odwrócił się i podreptał do wyjścia.
- Przepraszam, ale Lew to moja siostra i nie chcę, by coś jej się stało, a ty prawie ją otrułaś - powiedział cicho i wyszedł, zostawiając Stokrotkę samą z jej rodzeństwem w żłobku.

***

Od tamtej pory Stokrotkowa Łapa nie odzywała się do Piaskowej Łapy, a on do niej. Stokrotka teraz do niewielu się odzywała, a to wszystko przez śmierć jej brata. Nie chciała z nikim rozmawiać, nie chciała nikomu przeszkadzać, więc siedziała w legowisku uczniów i myślała nad wszystkim i o niczym. Szept też wyglądał na smutnego, jej mama i tata też, reszta rodzeństwa również. Brakowało im wszystkim Ruczaja. Z rozmyślania wyrwał liliową padający, chyba już drugi raz tego dnia, deszcz. Zimny i mokry jak zawsze, tworzący błoto w całym obozie i poza nim. Przez deszcz było mniej zwierzyny, ale dało się przetrwać. Wszyscy pochowali się znowu do legowisk, zostawiając całą polanę pustą. Do legowiska uczniów też wszyscy się pochowali. Lwia Łapa i Piaskowa Łapa wbiegli jako pierwsi, później Rumiankowa Łapa i Srebrna Łapa. Reszta kotów gdzieś poszła, w każdym razie nie było ich w legowisku uczniów. Stokrotka spojrzała na wbiegające koty i po chwili wróciła do swoich myśli. Nagle zobaczyła, że Piaskowa Łapa stoi niedaleko niej i jej rodzeństwa. Znowu zrobiło jej się głupio, przez to, że prawie otruła Lew. Wstała z posłania i spojrzała na mokrego, przez deszcz, kremowego kocura. 

[552 słów]
<Piaskowa Łapo?>
[Przyznano 11%]

Od Stokrotkowej Łapy CD. Szepczącej Łapy

 - Spodziewałem się większego - przyznał. Kotka tylko na niego spojrzała, nie wiedząc, o co mu chodzi. Przez piasek w uszach prawie nic nie słyszała. Siłowała się z jeszcze żywym królikiem, nie zwracając uwagi na stojącego obok brata. Szept znowu zaczął coś mówić, a po chwili jednym ciosem uśmiercił królika. Stokrotka smutnym wzrokiem spojrzała na jego puszyste, od futra, które teraz było w krwi, ciało. Brat chyba zorientował się, że siostra go nie słyszy, bo po chwili gdzieś pobiegł i przyprowadził Różaną Przełęcz. Zaczęli coś mówić i wszyscy razem wrócili do obozu. Gdy tylko przeszli tunelem, mama zabrała liliową do legowiska medyczki, by ta zrobiła coś z piaskiem.

***

Trochę to zajęło, ale Stokrotkowa Łapa już słyszała.
- Nic poważnego jej nie będzie - oznajmiła Wiśniowa Iskra. Różana Przełęcz odetchnęła z ulgą i spojrzała na swoją córkę.
- Więcej nie wchodzisz w królicze nory - powiedziała i zabrała córkę do legowiska uczniów. - Kolejny trening jutro, bo dzisiaj robi się późno. 
Stokrotka tylko pokiwała głową. Było jej trochę przykro, że nie upolowała żadnego królika, nie licząc tego co złapała. Westchnęła i ułożyła się na swoim posłaniu.
- Hej Stokrotkowa Łapo - usłyszała z tyłu głos Lwiej Łapy. - Mam kolejne zadanie, słyszałam, że nie udało ci się złapać dziś królika.
Liliowa pokiwała głową i nastawiła uszu, by lepiej słyszeć kotkę.
- Więc wyjdź z obozu i jakiegoś upoluj, to twoje zadanie - oznajmiła ruda i wskazała ogonem wyjście z obozu. Stokrotka już chciała zaprotestować, ale przypomniały jej się Duchy z Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd. Pokiwała pospiesznie głową i cicho wyszła z legowiska na ciemną polanę. Wszystkie koty już chyba spały, więc nie było problemu z wyjściem z obozu. Przerażona Stokrotka szła przed siebie po terenach swojego klanu, uważając na każdy możliwy dźwięk lub odgłos kroków wroga. Co chwilę odwracała głowę w różne strony, tak, że szyja zaczęła już ją boleć. Nagle usłyszała jakiś hałas dobiegający z krzaków. Zjeżyła sierść i zobaczyła błyszczące w krzakach oczy.
- L..lis! - krzyknęła przerażona i pobiegła przed siebie, nie oglądając się. Słyszała, jak ktoś woła ją po imieniu, lecz nie zwróciła na to uwagi. Wbiegła na polanę, na której rano z bratem łapała króliki i schowała się przy ich norze. Słyszała kroki lisa, zmierzające w jej kierunku. Serce szybciej zaczęło jej bić, wysunęła pazury i zjeżyła sierść. Lis był coraz bliżej. Kotka skuliła się ze strachu i zasłoniła łapami oczy. Nagle lis stanął przed nią i nachylił się do jej pyska. Niepewnie otworzyła oczy i okazało się, że tym lisem był Szepcząca Łapa. 
- S..Szept! To ty! C..co ty tu r..robisz? - zapytała, już bardziej spokojna.

[415 słów]
<Szept?>
[Przyznano 8%]

02 września 2023

Od Stokrotkowej Łapy CD. Iskrzącej Łapy


- Nie wiem, jakich to znowu zatrważających opowieści nasłuchałaś się od matki, ale zapewniam cię, że rudzi wcale nie są potworami w skórach kotów. Poza tym, skoro Różana Przełęcz została liderką, to chyba nie masz już czego się bać, prawda?
Stokrotka spojrzała na nią ze zdziwieniem. Przecież nie bała się swojej matki! 
- N..Nie boję się mojej mamy! - powiedziała głośniej niż zazwyczaj. - Moja m..mama jest kochana i b..będzie super l..liderką!
Iskrząca Łapa tylko spojrzała na nią. Liliowa nie umiała odgadnąć wyrazu jej pyska. Czyżby sądziła, że Różana Przełęcz nie da sobie rady? A może nie wierzyła w to, że Stokrotka nie boi się liderki. W każdym razie vanka nie chciała już dłużej nad tym myśleć. Uczennica usłyszała jak ktoś ją woła, więc oddała kociakowi zgubę i popędziła w tamtą stronę.

***

Nie odzywała się do nikogo. Nie chciała z nikim gadać, nawet nie rozmawiała z Lew i Iskierką, podczas tej ich zabawy. Zwłaszcza po tym, wypadku, co podobno chciała otruć Lew, oraz po ostatnich wydarzeniach. Nie wiedziała jakie to zioło! Nie chciała nic złego. Przynajmniej tak myślała. Kotki też przez jakiś czas się do niej nie odzywały. A, że Różana Przełęcz zrobiła jej przerwę od treningów, odczuwała tę samotność, ten żal, spowodowany śmiercią Ruczaja i oczywiście tą niekończącą się nudę. Nie chciała wychodzić z legowiska uczniów, więc tego nie robiła, no, chyba że po jedzenie czy coś innego. Inne koty chyba tego nie zauważyły, a przynajmniej tak myślała Stokrotka. Lecz pewnego dnia, kolejnego, bez treningu, poczuła na swoim futrze wzrok kogoś, obecnego w legowisku. Podniosła lekko głowę, ukazując swój zaspany i smutny wyraz pyska i rozejrzała się. Iskrząca Łapa i Lwia Łapa przyglądały jej się i coś mówiły. Stokrotkowa Łapa nie zwróciła na to szczególnej uwagi i wróciła do siedzenia w ciszy, ale Iskrząca Łapa podeszła do niej i spojrzała na nią z góry.
- Pora na kolejne wyzwania - oznajmiła. Liliowa tylko pokiwała głową i podniosła się z posłania. Dwie rude kotki zaprowadziły ją przed legowisko uczniów. Wszystkie usiadły, a Lew przyniosła sobie jakąś zwierzynę ze stosu. Przez chwilę siedziały w milczeniu, aż w końcu Stokrotkowa Łapa nie wytrzymała i postanowiła spytać:
- Co m..mam robić? 

<Iskrząca Łapo?>
[351 słów]
[Przyznano 7%]

Od Stokrotkowej Łapy


Jej brat nie żył. Nie sądziła, że go straci. Jak? Czemu? Czekała na Różaną Przełęcz, która miała zabrać ją na trening. Czekała, czekała, ale mama nie przychodziła. Postanowiła wyjść z legowiska i zobaczyła Ruczaja. Ale nie był uśmiechnięty i nie stał przed legowiskiem uczniów, zadowolony z nowych osiągnięć. Leżał na ziemi, a jego futro było oblepione krwią. Koty zaczęły wyłaniać się z legowisk, zszokowane tym, co widziały. Stokrotka, chwiejąc się podeszła do zgromadzonych kotów, siedzących dookoła ciała Ruczaja. Nie mogła w to uwierzyć. Jej brat, ktoś, kogo znała od zawsze, po prostu umarł. "To nie możliwe!" - usłyszała w myślach krzyk, który chciała, by był prawdą. Chciała, by to nie był Ruczaj. To nie mógł być on. Po jej policzku zaczęły spływać łzy, a jej łapy przestały utrzymywać ciężar jej ciała, przez to gwałtownie usiadła. Zamglony wzrok, pełen łez, wpatrzony był w ciało Ruczaja. Dookoła było coraz więcej kotów, w tym reszta jej rodzeństwa. Nagle obok niej pojawił się Powiew, który tylko ją przytulił. Kotka wiedziała, że jest załamany. Nigdy nie widziała go w tym stanie, nie chciała go w nim widzieć. Przez łzy zobaczyła swoją matkę. Nie płakała, ale wzrok miała nieobecny. Wyglądała na przerażoną. 
- To musi być s..sen - miauknęła cicho do ojca. - To tylko jakiś g...głupi żart, t..tak?
- Nie Stokrotko - odparł krótko, tuląc mocniej swoją córkę. Kotka poczuła jak cały świat wali jej się pod łapami, jak cała ziemia drży, razem z jej ciałem. Przestała kontrolować jakiekolwiek emocje. Z jej gardła wydobył się cichy dźwięk, oznajmiający, że kotka płacze, z każdą chwilą dźwięk stawał się coraz głośniejszy. Odsunęła się od Powiewa i chwiejnie podeszła do ciała brata. Usiadła obok matki i wtuliła się w leżącego na ziemi ucznia. 

***

Zakopali go niedaleko obozu. Kotka nie chciała na to patrzeć, mimo to poszła. 
Po tym wszystkim została przy jego grobie, przestała już płakać, mimo to żal jej nie opuszczał. Położyła głowę na miejscu, w którym zakopali Ruczaja i zamknęła oczy, mając nadzieję, że on zaraz się tu pojawi, obok niej i zapyta, czemu jest taka smutna. Miała nadzieje, że znowu będzie się uśmiechać, że znowu zobaczy go bawiącego się z Powiewem i resztą rodziny. A tu nic. Ruczaj się nie pojawił.

***

Wróciła do obozu, gdy słońce znikało z pola widzenia. Na polanie cały czas była masa kotów. Stokrotka nie zwróciła na nich uwagi, weszła do legowiska uczniów i położyła się na swoim posłaniu, próbując zasnąć.

[394 słowa]
[Przyznano 8%]

01 września 2023

Od Stokrotkowej Łapy

Dziś miała zostać uczennicą. Od tak dawna nie mogła się tego doczekać! Wreszcie nie będzie siedzieć w żłobku i będzie mogła chodzić na treningi z koleżankami! Usiadła przy braciach, pod miejscem, z którego Różana Przełęcz miała mówić. Powiew wcześniej doprowadził ich sierść do porządku, zwłaszcza sierść Stokrotki, która była cała w ziemi i błocie. Po długim użeraniu się z jej futrem kociaki były gotowe na swoją ceremonię. Wszystkie nie mogły usiedzieć na miejscu. Wyglądały, jakby zaraz miały eksplodować z ekscytacji. W końcu ich mama zaczęła zebranie. Ruczaj zmienił imię na Zaćmiona Łapa, a jego mentorem został Konwaliowy Powiew, Szepczącą Łapą zajmie się Diamentowa Grota, Rumianek to Rumiankowa Łapa, a uczyć go będzie Sójczy Szczyt, a Srebrzystą Łapę będzie szkolić Zwiędły Hiacynt. Na usłyszane swojego nowego imienia, kotka momentalnie podniosła głowę. "Ciekawe kto będzie moim mentorem, lub mentorką!" - pojawiło jej się w głowie pytanie, na które zaraz pozna odpowiedzi. 
- Natomiast szkoleniem Stokrotki, jako Stokrotkowej Łapy, zajmę się osobiście. - powiedziała Różana Przełęcz. Stokrotka, a raczej Stokrotkowa Łapa otworzyła szerzej oczy. "Mama będzie moją mentorką!" - zaczęła krzyczeć w myślach, nie mogąc w to uwierzyć - "A czy rodzice mogą szkolić swoje dzieci?"
Przez resztę zebrania nie mogła się skupić. Nie mogła się doczekać pierwszego treningu. Chciała być uczennicą medyczki, ale ona ma już ucznia, a przy okazji po ostatnim napadzie, próbie oszukania Słonecznej Łapy, oraz kradzieży zioła, nie sądziła, że pozwolą jej pójść na to stanowisko. Więc musiała mieć szkolenie na wojownika. Po zebraniu Różana Przełęcz głosem pełnym zmęczenia powiedziała, że pierwszy trening odbędzie się albo wieczorem, albo jutro rano. Nieco rozczarowana Stokrotka poszła do legowiska uczniów, wybrać sobie nowe posłanie. Przekroczyła próg legowiska w porę, bo właśnie zaczęło kropić, a po chwili polana była cała mokra. Rozejrzała się po otoczeniu. Było tu więcej miejsca niż w żłobku, z czego Stokrotka bardzo się cieszyła. Przeszła kilka legowisk i zobaczyła legowisko Zięby i jej pociech. Może i lubiła Lwią Łapę i jej rodzeństwo, ale ich mamy, się bała, więc postanowiła pójść na drugi koniec legowiska. Podeszła pod ścianę i znalazła tam sobie wygodne posłanie. Usiadła na nim i czekała, aż ktoś przyjdzie. Nie musiała długo czekać, bo już po chwili do legowiska wszedł cały przemoczony Piaskowa Łapa, razem ze swoimi siostrami, oraz Rumiankowa Łapa i Szepcząca Łapa. Rumiankowa Łapa i Szepcząca Łapa podeszli do Stokrotkowej Łapy i zaczęli zajmować legowiska dookoła. 
- Wreszcie jesteśmy uczniami! - Powiedział Szepcząca Łapa, ewidentnie zadowolony. Rumiankowa Łapa dołączył do jego rozmowy, a Stokrotka za to obserwowała Lew i Iskierkę. Gdy zobaczyła, że kotki nie są zajęte, podeszła do nich.
- Cześć. T...teraz jestem już uczennicą, tak j..jak wy. Teraz możemy c..chodzić razem n...na treningi — powiedziała cicho, ale w jej głosie było słychać małą nutkę podekscytowania. 
- Super Stokrotko, przepraszam, powinnam powiedzieć Stokrotkowa Łapo — powiedziała Iskrząca Łapa. 

***

Wieczorem deszcz nie ustał, więc Stokrotkowa Łapa trening miała przełożony na kolejny dzień. Reszta jej braci już zajęła sobie legowiska. Ten dzień był wyjątkowo nudny i nieciekawy, a to wszystko przez to, że cały dzień padało. Słońce już znikało z pola widzenia, a na polanie pojawiał się blady blask księżyca. Wszystkie koty w legowisku uczniów powoli zasypiały. Stokrotka też zasnęła, nie mogąc się doczekać kolejnego dnia, pełnego przygód i nowych doświadczeń.

[526 słów]
[Przyznano 11%]

31 sierpnia 2023

Od Stokrotki CD. Tajemniczej Łapy (Tajemnicy)


Tajemnica zgodziła się i poszła za Stokrotką. Opowiedziała w tym czasie małą historię jej pochodzenia. Liliowa nie mogła sobie wyobrazić, jak to jest nie móc znaleźć członków swojej rodziny. Nie rozumiała, jak to jest, nie widzieć ich na co dzień. Historia o poszukiwaniach mamy i siostry, nieco wzruszyła Stokrotkę. Gdy skończyła, Tajemnica zapytała
- Często opowiadacie sobie różne historie?
Stokrotka przytaknęła i cicho, na tyle, ile udało jej się zwalczyć samą siebie, opowiedziała rudej o innych historiach rodziców. O tym, że jej mama opowiada zazwyczaj straszne historie, a jej tata takie bardziej słodkie bajki. Tajemnica wyglądała na zaciekawioną, co zadowoliło Stokrotkę. Po chwili Powiew i Różana Przełęcz zaczęli opowiadanie.

***

Od tamtej chwili, Stokrotka gdy tylko mogła, zapraszała Tajemnice na opowiadanie. Rodzice nie narzekali, więc liliowa wykorzystywała każdą sytuację na zaproszenie koleżanki. W końcu ruda nie urodziła się w klanie i chce się czegoś o nim dowiedzieć, nic złego nie robi. Niestety w końcu Tajemnica została Tajemniczą Łapą i coraz rzadziej przychodziła do żłobka, z powodu wszystkich swoich obowiązków ucznia. Stokrotka znowu poczuła samotność. Może i jej rodzina była w żłobku, ale wszystkie inne osoby, z którymi rozmawiała, zostały uczniami. Nie mogła się doczekać jej ceremonii na ucznia. Wreszcie będzie mogła robić tyle rzeczy! Będzie polować, zwiedzać tereny, chodzić na zgromadzenia! Chciałaby zostać uczennicą medyczki, ale wiedziała, że na razie nie ma takiej możliwości, więc częściej próbowała polować na liście i inne patyki, zamiast nauki nazw ziół. Dziś robiła to samo, siedziała przy ścianie żłobka i ćwiczyła to swoje pseudo polowanie, aż usłyszała wracających uczniów z treningów. Wyszła ze żłobka. Lwiej Łapy i Iskrzącej Łapy nie było, więc nie mogła dalej grać z nimi w grę. Za to do obozu weszła Tajemnicza Łapa. Ona tak samo jak Stokrotka lubiła słuchać historii. Może lubi też opowiadać? Liliowa, próbując zwalczyć w sobie chęć ucieczki, podeszła do uczennicy. Ruda wzięła jakąś zwierzynę ze stosu i usiadła przed legowiskiem uczniów, więc kociak podreptał za nią. Gdy Stokrotka zdała sobie sprawę, z tego, że uczennica ją zauważyła, postanowiła zapytać, oczywiście bardzo cicho, jak zwykle:
- Cz..czy mogłabyś o..opowiedzieć mi coś na temat szkolenia? Już ni...niedługo będę uczennicą i ch..chciałabym się cz...czegoś dowiedzieć, o treningach, t..terenie poza obozem i reszcie rz...rzeczy.

<Tajemnicza Łapo?>


Od Stokrotki CD. Lwiej Łapy

Stokrotka obserwowała, jak obie kotki odchodzą. Ona za to, cała zmarznięta usiadła i próbowała się rozgrzać. Mózg nie dawał jej spać. Wreszcie miała koleżanki! No prawie... Nie mogła się doczekać jej ceremonii na ucznia, wtedy przejdzie ostatni test i będzie mieć przyjaciół!
Siedziała i obserwowała śpiący żłobek, w końcu sama zasnęła.

***

Oj minęło sporo czasu od tego dnia, bardziej nocy. Stokrotka mniej spotykała się z Iskierką i Lew, ponieważ Różana Przełęcz wymyśliła zaległą karę dla kotki. Gdy kara się skończyła Lew i Iskierka zostały uczniami, przez co Stokrotka została sama w żłobku. Większość czasu vanka siedziała przy ścianie, jak zwykle, lecz tym razem odczuwała samotność. Odczuwała to, że Lew, Iskierki i ich brata, Piaska, nie ma w żłobku. Za każdym razem jak zobaczyła, że jej koleżanki wracają z treningów, chciała do nich iść. Nie zawsze mogła, ale gdy tylko mama, lub tata nie patrzyli, Stokrotka wybiegała ze żłobka i biegła powitać wracające uczennicę. Wtedy z powrotem bawiły się a tą grę, tak samo jak za czasów, kiedy starsze kotki były kociętami. Kociak czasem czuł na sobie wzrok Różanej Przełęczy, podczas zabawy. Może mama myślała, że robi coś złego, grając w grę z koleżankami? Nie chciała długo się tym zastanawiać, więc tego nie robiła.
Dziś zrobiła to samo. Korzystając z nieuwagi rodziców, pobiegła przywitać się z Lwią Łapą i Iskrzącą Łapą. Podbiegła do nich i cicho powiedziała:
- Cz...Cześć. 
- Hej Stokrotko - odpowiedziała Lwia Łapa. - Gramy dalej w "rób, co rudy ci każe" - oznajmiła i uśmiechnęła się do swojej siostry. Stokrotka tylko pokiwała głową i razem z uczennicami poszła przed ich legowisko. Kotki myślały chwilę, było to widać, po wyrazach ich pysków. Wreszcie Lew wymyśliła pierwsze zadanie na dziś.
- Dobrze, pierwsze zadanie dzisiaj... Musisz zabrać kilka ziół z legowiska medyka! 
Liliowa spuściła głowę niezadowolona. Nie chciała tego robić, lubiła chodzić do legowiska medyczki, by dowiadywać się czegoś ciekawego o ziołach, a nie po to, by je kraść. 
- Nie idziesz? No szkoda... - powiedziała Iskierka - Duchy z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd przyjdą po ciebie, możliwe, że zaraz! Więc my lepiej pójdziemy, nie chcemy, by coś się nam stało!
- Ni..nie idźcie... J..ja pójdę i zabiorę t..te zioła! - odparła wystraszona Stokrotka. Nie wiedziała, czego się bardziej boi. Porwania przez duchy, czy stracenie jedynych koleżanek. Niepewnie poszła w stronę legowiska Wiśniowej Iskry. Zajrzała do środka. Z ulgą, że legowisko jest puste, weszła do środka. Rozejrzała się i dostrzegła półkę z ziołami. Podeszła do niej i spróbowała dosięgnąć jakiegoś zioła. Niestety jej wzrost znacznie utrudniał, dostanie się do roślin, więc kotka musiała znaleźć inny sposób. Skakała, wspinała się, kopała łapkami w ścianie, lecz zioła nie pospadały. Nagle w legowisku znalazła się Słoneczna Łapa.
- Co ty tu robisz Stokrotko? - zapytała zdziwiona. 
Stokrotkę zmroziło ze strachu. "Co teraz? Muszę zdobyć te zioła, ale Słoneczna Łapa mi zabroni!" - zaczęła rozmyślać. W końcu się opanowała, a w jej głowie pojawił się pomysł.
- B..bo wiesz... Mój b..brat ostatnio źle si...się czuje i m..mama wysłała mnie po o...odpowiednie zioła, ale nikogo nie było - skłamała cicho. Słoneczna Łapa pokiwała głową i zaczęła pytać o dolegliwości choroby. Kociak opowiedział jej pierwszą lepszą chorobę, o której pamiętał i czekał, aż kotka da mu zioła. 
- To mi brzmi na Kocięcy kaszel - odparła zaniepokojona. - Lepiej przyprowadź barta tutaj, albo zawołam Wiśniową Iskrę. Nie jest to aż tak niebezpieczna choroba, ale lepiej zająć się tym wcześniej, zanim zarazi resztę żłobka. 
Liliowa zamarła z przerażenia. "O nie! To nie tak miało być!" - pomyślała przerażona, nie wiedząc, co zrobić. Rozejrzała się dookoła i szybko wbiegła na najbliższe wzniesienie, z którego jakoś dało się dosięgnąć zioła. Słoneczna Łapa nie zdążyła zareagować. Liliowa niepewna tego co robi, wskoczyła na półkę. Złapała się przednimi łapami, ale tylne zaczęły spadać. Wysunęła kocięce pazurki i wdrapała się na półkę. Wzięła pierwsze zioło, zeskoczyła niezgrabnie na dół, przewracając się na pysk i uciekła z legowiska. Słyszała jeszcze za sobą krzyki Słonecznej Łapy. Było jej wstyd, że tak postąpiła. Wiedziała, że wcześniej, czy później Różana Przełęcz się o wszystkim dowie i będzie chciała porozmawiać z córką, o tym co jest dobre, a co źle. A kradzież na pewno nie była dobra! Zdyszana pobiegła do Lew i Iskierki. 
- Długo ci to zajęło - powiedziała Lew. Jej siostra wzięła zioło od Stokrotki i położyła gdzieś w kącie. Dopiero teraz kociak zauważył dokładnie, co wziął. A wziął Nawłoć. Tym razem Stokrotka nie wiedziała co to za zioło, ani na co jest.
- Chyba ktoś wola twoją mamę - powiedziała cicho Iskierka i spojrzała w stronę wołania. Liliowa powędrowała spojrzeniem za oczami Iskrzącej Łapy. Wołanie dochodziło z legowiska medyczki. Wiśniowa Iskra wróciła, a jej uczennica opowiedziała jej, co się stało. Różana Przełęcz właśnie wchodziła do jej legowiska.
- M..Może coś się s..stało? - zasugerowała liliowa - Z..zacznijmy kolejne zadanie - powiedziała i dodała w myślach: "Zanim mnie mama nie znalazła". 

<Lwia Łapo? Szybko, dopóki Róża nic nie wie>

22 sierpnia 2023

Od Stokrotki CD. Piaska (Piaskowej Łapy)

przed ceremonią Piaska
Stokrotka bawiła się kulką mchu, siedząc sobie jak zwykle w żłobku. Kulką była duża i szybko się toczyła w inne strony, niż kotka by chciała. Skupiła się na mchu, ale rozproszyła ją Zięba ze swoimi córkami. Wychodziły ze żłobka, ale bez Piaska, co zdziwiło vankę. Gdy tylko reszta rodziny kremowego wyszła, Stokrotka niepewnie spojrzała na niego. Wyglądał na przygnębionego. Gdy kocur spojrzał na nią, kotka zjeżyła sierść i spojrzała na mech. Nie chciała, aby kocur powiedział o tym swojej mamie i by ona zaczęła na nią krzyczeć. Wróciła do zabawy, ale mech potoczył się w stronę Piaska. Kotka zamarła, nie wiedząc, czy do niego podejść. To była jej największa kulka mchu, nie chciała jej stracić, ale strach przed kremowym i jego rodziną wziął górę. Już miała odejść do Różanej Przełęczy, lecz w tym momencie kulka wróciła pod jej łapy. Zdziwiona spojrzała na kocura.
- Wiesz... Jak chcesz... To mogę ci opowiedzieć coś więcej o Piaskowej Gwieździe... - zaproponował, pesząc się na moment. - Mojej mamy i rodzeństwa nie ma, więc możemy... Możemy spędzić chwile czasu razem. A-ale jak wrócą, to musisz szybko uciec.
Kotka zdziwiła się jeszcze bardziej. Ostatnio kocur nie chciał już z nią rozmawiać, bo podobno nie mógł, a teraz proponuje jej historię o Piaskowej Gwieździe. Przez chwilę zastanawiała się co zrobić. W końcu to brzmiało bardzo podejrzanie. Najbardziej zdziwiła ją druga część wypowiedzi.
- Dlaczego? - zapytała. Bała się jego matki i miała zamiar uciec gdy tylko ją zobaczy, ale teraz to Piasek namawiał ją do ucieczki. Coś tu było nie tak. W jej mózgu pojawiły się różne sceny, jak Zięba razem ze swoją rodziną pozbawia ją życia. Nie chciała tego, bardzo. Piasek ewidentnie zastanawiał się nad odpowiedzią.
- Ja... - westchnął. - Nie chciałbym, abyś uważała mnie za wroga... Twoja mama mnie nie lubi, a moja mama nie lubi was, a mimo to musimy żyć w jednej norze. Nie wiem, czy słyszałaś, co zrobił twój brat mojej siostrze... - Położył po sobie uszka. - Nie chcę, abyśmy się nienawidzili i nawzajem krzywdzili.
Kotka nie wiedziała, co powiedzieć. Tego się nie spodziewała. W przeciwieństwie, do jego matki, on wydawał się milszy.
- Nie chcę m...mieć wrogów... - odparła cicho i po chwili zgodziła się na opowieść.
***
Kolejnego dnia Piasek znowu został sam w żłobku. Powiew bawił się z resztą rodziny, a Różana Przełęcz wypełniała obowiązki zastępcy, więc Stokrotka jak zwykle siedziała przy ścianie żłobka. Rozmyślała nad opowieścią, którą usłyszała gdy mama mówiła do Rumianka. Opowieść była o Piaskowej Gwieździe i przeraziła Stokrotkę. Przecież Piasek i ten starszy kot opowiadali to kompletnie inaczej! Wiedziała, że mama ma rację, ale z tyłu głowy chciała wrócić do tych miłych historii starszego kota i Piaska. Było jej głupio, że myślała, że Piaskowa Gwiazda jest taka super. Żałowała, że słuchała tych wszystkich historii. Nie powiedziała o tym mamie. Pewnie byłaby zła, za to, że rozmawiała z Piaskiem, Lew i Iskierką, przecież nie mogła. Rozmyślania przerwał jej kremowy kocur, który o coś spytał. Gdy zauważył, że liliowa nie odpowiedziała, postanowił powtórzyć zadane pytanie:
- H..Hej póki nie ma mojej mamy i sióstr, chcesz p-posłuchać historii o Piaskowej Gwieździe?
Kotka spojrzała na niego. Nie wiedział, o tym, że Różana Przełęcz opowiedziała im o tej przywódczyni. Chciała wiedzieć, czemu kocur ją okłamał. Chciał sprawić, że polubi taką tyrankę?
- W...Wiem co zrobiła T..Twoja prababcia - odparła cicho.
<Piasku?>

Od Stokrotki CD. Iskierki (Iskrzącej Łapy)

przed ceremonią Iskierki
Dziś vanka chodziła po żłobku i rozmyślała nad ostatnimi wydarzeniami. W pewnym momencie zobaczyła na ziemi piękne piórko. Nigdy nie widziała czegoś takiego. Przyjrzała mu się uważnie i właśnie w tej chwili podeszła Iskierka. Córka Zięby z teatralną, nienaganną pozą podeszła po swoją własność. — Zostaw to — warknęła, lecz po chwili się poprawiła - To znaczy, proszę, żebyś oddała mi moją własność.
Stokrotka pokiwała pospiesznie głową i wskazała piórko, by ruda kotka mogła je sobie wziąć. Iskierka jednak nie wzięła piórka z ziemi. Zapanowała cisza, przerwana przez córkę Zięby.
— Nie słyszysz, że do ciebie mówię? Odezwij się! — krzyknęła Iskierka. Stokrotka skuliła się i przysnęła piórko bliżej kotki. Vanka odsunęła się od piórka i starszego kociaka. Iskierka traciła cierpliwość.
- No odezwij się! Jesteś niemową, że nic nie mówisz?
- Ja m..mówię - powiedziała po chwili, cicho Stokrotka. Iskierka powtórzyła prośbę o oddanie piórka, a liliowa posłusznie oddała jej piękne znalezisko. Ze smutkiem w oczach obserwowała, jak ruda odchodzi z piórkiem. Nie mogła wyrzucić z głowy jego obrazu. Pierwszy raz widziała tak ładną rzecz! Trochę żałowała, że oddała piórko, ale w końcu nie było jej. Że spuszczonym ogonem podreptała z powrotem do Powiewu, który opowiadał jedną ze swoich historii.
Po skończonej opowieści Stokrotka uznała, że poszuka w żłobku podobnego piórka i to piórko będzie jej. Zaczęła poszukiwania od ściany żłobka. Podeszła do jednej z nich i powoli przesuwała się do przodu. Nie spuszczała wzroku z ziemi, przez co kilka razy wpadła na Srebrnego, Różaną Przełęcz i kilka innych kotów, które kręciły się w tym czasie po żłobku. Nie znalazła żadnego piórka, więc postanowiła szukać teraz na środku żłobka. Zaczęła od ich legowiska i przesuwała się zygzakiem, wklejając wzrok w ziemię. Powoli szła do przodu. Znalazła kilka piórek, ale wszystkie były częścią legowisk. Po jakimś czasie zmęczona poddała się i wróciła pod ścianę żłobka. Rozejrzała się jeszcze ostatni raz, w poszukiwaniu piór. Jej wzrok zatrzymał się na piórze Iskierki. Było takie ładne! Stokrotka bardzo chciała się nim pobawić. Obserwowała tak kotkę, dopóki Iskierka jej nie zauważyła i spojrzała w jej stronę.
<Iskro?>

19 sierpnia 2023

Od Stokrotki CD. Różanej Przełęczy

*Dawno, pora nagich drzew"

Przez kolejne kilka dni Różana Przełęcz wyglądała na strasznie zamyśloną. Przynajmniej tak myślała Stokrotka. Zastępczyni mało rozmawiała ze swoim potomstwem lub partnerem, za to wiele razy coś mówiła, co nie miało sensu i miała nieobecny wzrok. Szept i Srebrny korzystając, z zamyślenia matki robili różne głupoty. Zwłaszcza gdy nie było ich ojca. Stokrotka czasem miała już tego dość, więc chowała się gdzieś, gdzie nikt jej nie widział. Wtedy miała czas na siedzenie z głową w chmurach. Dziś zrobiła tak samo. Schowała się w swojej kryjówce i zaczęła rozmyślanie o wszystkim i o niczym. Nie minęło więcej niż kilka minut i usłyszała głos Różanej Przełęczy. Szylkretowa kotka wolała swoje kociaki, więc Stokrotka niechętnie podreptała w stronę matki. Usiadła obok rodzeństwa i spojrzała na zastępczynię. 
- Dobrze - zaczęła szylkretka - Wiecie, świat nie zawsze jest taki kolorowy jak historię waszego ojca... - przerwała gdy zauważyła, że kociaki nie bardzo rozumieją, o co chodzi. Westchnęła i zaczęła od początku.
- Może opowiem wam historię? 
Kociaki odpowiedziały zgodnym chórem aprobaty, więc Różana Przełęcz zaczęła opowiadać.
- Opowiem wam o kocurze, który za bardzo bierze wszystko do siebie - rozpoczęła szylkretowa kotka. Historia trochę potrwała. Kocur z opowieści został zmanipulowany, a przez to dokonał strasznych czynów i został wyrzucony z klanu. A to wszystko przez jednego kota, który go zmanipulował. Stokrotka słuchała tej historii z lekkim strachem. Bała się, że ona może stać się takim kotem, którego łatwo będzie zmanipulować.
- Więc pamiętajcie, nie wierzcie w każde słowo, jakie mówią inni, dobrze? 
- Dobrze - odpowiedziały chórem kocięta i wróciły do zabawy. Stokrotka wróciła na swoje miejsce, myśląc o historii opowiedzianej przez matkę.

***

Kolejnego dnia było to samo. I kolejnego też, kolejnego też i kolejnego też. Stokrotka słuchała każdej historii. Jedna była o kocie, który za bardzo zaufał innym, inna o tym jak jakiś kot miał za duże ambicje, a jeszcze inna o kocie, który zdradził swój klan i tak dalej... Stokrotka zaczęła bać się tych historii, z każdym dalszym słowem matki. Starała się tego po sobie nie poznać, niestety bez skutecznie. Pewnego razu zastępczyni opowiadała historię wieczorem, prosto przed snem. 
- Dobrze, do spania - powiedziała szylkretka i zagoniła kociaki do spania. Wszystkie posłusznie położyły się na posłaniu i wtuliły w sierść matki. Stokrotka zrobiła to samo. Zamknęła oczy i próbowała zasnąć, lecz bez skutku. Myślała cały czas o tych wszystkich historiach. O tym, że coś takiego może wydarzyć się teraz, taki kot, albo cokolwiek innego może zabrać jej rodzinę i wszystko, co jest dla niej ważne. Te myśli przejęły jej umysł, nie pozwalając zasnąć. Zaczęła się wiercić, by wstać z posłania i właśnie wtedy oczy otworzyła Różana Przełęcz. Oczy zastępczyni zatrzymały się na przestraszonej córce.

<Róża?>

06 sierpnia 2023

Od Stokrotki CD. Rumianku

Kotka pokiwała głową i usiadła bliżej Rumianka, by lepiej widzieć jego ruchy. Kociak odłożył pióra na jedną kupkę, mech na inną, a resztę rzeczy na jeszcze inną. Rumianek zaczął dokładnie tłumaczyć, jak powinno się dobrze układać pióra w legowisku. Stokrotka uważnie słuchała i kiwała głową. Po teorii zabrali się za robotę. Rumianek wkładał piórka w posłanie, a Stokrotka zajmowała się mchem. Starannie układała mech, dopóki nie przerwał jej Rumianek:
- To nie tak. - powiedział w pewnej chwili i zaczął poprawiać to co zrobiła Stokrotka. Liliowa odsunęła się, robiąc mu miejsce i zajęła się czymś innym. Po chwili szylkret znowu pokiwał przecząco głową i kazał siostrze się odsunąć. Kotka patrzyła jak brat poprawia to co ona zrobiła. Zajęła się czymś innym i to też robiła źle. Zauważyła, że wszystko, co robiła, nie robiła tak, jak należy. Ale nie umiała robić tego inaczej. Nie wiedząc, co już robić usiadła gdzieś z boku.
- To może ja popatrzę? - zaproponowała. Szylkret pokiwał głową i zajął się naprawą tego, co zrobiła Stokrotka. Liliowa przyglądała się temu, co robi brat, lecz po chwili oczy zaczęły jej się zamykać. Lubiła obserwować innych, ale to było tak nudne! Robiła się coraz bardziej senna, aż w końcu zasnęła, upadając bezwładnie na jeszcze nieskończone posłanie z mchu i piór.
<Rumianku?>

Od Stokrotki do Tajemnicy

Ostatnio do żłobka wprowadził się nowy kociak, przyprowadzony przez Lisi Ogon. Stokrotka dowiedziała się z różnych rozmów, że kociak nazywa się Tajemnica i jest w wieku Lew i jej rodzeństwa. Nie widziała jej jeszcze w żłobku, ani w okolicy. Nigdy na siebie nie trafiły. Do teraz. Stokrotka siedziała przy ścianie żłobka i zauważyła jakiegoś kociaka. Wyglądała jak Iskierka, lub Lew, ale one były ze swoim bratem. To musiała być Tajemnica. Stokrotka przyglądała się nowej przez chwilę. Była wyższa od niej i miała zielone oczy. Miała szczupłą sylwetkę i długie łapy. To, co zdziwiło liliową, było to, że przy szyi i łapach kotki sierść była dłuższa. A sama kotka była rudo-biała. Tajemnica siedziała z boku i rozglądała się po żłobku. Może czegoś szukała? Po chwili jednak Powiew zawołał kociaki na opowieść. Zadowolona Stokrotka pobiegła i usiadła przed Powiewem, czekając na resztę rodzeństwa. Gdy wszyscy przyszli zapytał:
- O czym chcecie posłuchać?
- O klanach! - zawołał Ruczaj.
- Nie, o świecie poza obozem! - krzyknął Srebrny.
- To może o trochę o klanach, a trochę o reszcie świata? - zaproponował liliowy kocur. Kociaki zgodnie się zgodziły, więc Powiew zaczął swoją historię. Opowiedział część i zawołał Różaną Przełęcz, ponieważ ona o klanach wiedziała więcej, przecież mieszkała w klanie od urodzenia. Zastępczyni w przerwie od obowiązków podeszła do swego partnera i swoich pociech i zaczęła opowiadać historię, o tym, co było po przeprowadzce klanu. Kociaki słuchały skupione, żaden z nich się nie odzywał. Lecz w pewnej chwili Stokrotka poczuła na swoim futrze wzrok jakiegoś kota. Odwróciła się i zobaczyła Tajemnicę, która chyba próbowała usłyszeć historię Różanej Przełęczy i Powiewa. Stokrotka niepewnie wstała i podeszła cicho do Tajemnicy. Nowy kociak spojrzał na liliową i lekko się uśmiechnął.
- M...może chcesz posłuchać h...historii z nami?
<Tajemnica?>

04 sierpnia 2023

Od Stokrotki

Ostatnio Powiew skarżył się na bóle brzucha, przez co Stokrotka i jej rodzeństwo nie miało się z kim bawić. Różana Przełęcz nie chciała bawić się ze swoimi pociechami, więc kociaki były zdane na siebie.
- Musisz iść z tym do medyka - powiedziała Różana Przełęcz do Powiewu. Stokrotka podeszła bliżej, by lepiej słyszeć ich rozmowę.
- Zaraz pójdę. - odparł kocur.
- A mogę iść z tatą? - zapytała cicho Stokrotka, podchodząc do swoich rodziców. Matka kociaka pokiwała głową, więc Powiew i Stokrotka poszli do legowiska Wiśniowej Iskry. Legowisko Wiśniowej Iskry znajdowało się w Skruszonym Drzewie. Śnieg już zaczął topnieć, więc kociak mógł bez problemu przejść tę drogę na swoich łapkach. Wyszli ze żłobka i skierowali się w stronę legowiska medyczki. Obóz był bardzo duży, a w nim znajdowało się bardzo dużo kotów. Liliowa kotka rozglądała się po obozie z małym przerażeniem w oczach. Nigdy nie widziała tylu kotów na raz. Przyspieszyła nieco i schowała się za swoim tatą, by nie musieć witać się i rozmawiać z innymi kotami. Gdy przekroczyli próg legowiska, do nosa Stokrotki przyleciały zapachy różnorakich ziół. Niektóre były bardziej ostre, a niektóre łagodne.
- Witaj, Wiśniowa Iskro. - przywitał się Powiew i zaczął opowiadać o swoim problemie. W tym czasie liliowa kotka zaczęła zwiedzać legowisko medyczki. Było duże i miało kilka legowisk w środku, pewnie dla chorych kotów. Po drugiej stronie znajdowały się półki z ziołami. Podbiegła do nich i próbowała dosięgnąć jakieś zioło. Udało jej się zrzucić mech z żółto - zieloną cieczą. Skrzywiła się gdy powąchała to, co znalazła. Ciecz na mchu wydzielała bardzo nieprzyjemny zapach.
- Masz zatrucie pokarmowe. - oznajmiła medyczka i zawołała jakiegoś kota. Nagle obok Stokrotki pojawiła się niska czarno-biała kotka, która brała z półki jakieś zioła. Kociak uważnie patrzył, co brała kotka. Wzięła mały krzaczek o ciemnozielonych, spiczastych liściach, na których znajdowały się granatowe jagody. Podała to Wiśniowej Iskrze, a ona podała Powiewowi, mówiąc, że ma to zjeść. Kocur posłusznie wykonał polecenie. Stokrotka przyglądała się kolejnej garści ziół, podawanych przez uczennicę. Tym razem były to roślina o małych, okrągłych kwiatkach i mocnym słodkim zapachu. Uczennica dała małą ilość kwiatków kocurowi i kazała mu zjeść. Stokrotka w tym czasie próbowała odgadnąć, co to są, za ziała. "Może na ból brzucha?" - zastanawiała się - "Pewnie tak, ale jak się nazywają?". Bardzo chciała wiedzieć coś więcej o tych ziołach. Powiew chyba to zauważył i postanowił się spytać:
- A mogłyby wiedzieć co to za zioła?
- Jagody jałowca i wrotycz - oznajmiła Wiśniowa Iskra. - jagody pomogą na ból brzucha, a wrotycz pomoże na zatrucie. Stokrotka zapamiętała nazwy ziół i postanowiła się dowiedzieć czegoś jeszcze. Nieśmiało podeszła do uczennicy, popychając śmierdzącą kulkę mchu.
- M...mogłabyś poopowiadać mi c..coś o ziołach? - zapytała cicho. Czarno-biała kotka zgodziła się i zaczęła opowiadać o ziołach, biorąc je z półek.
- To, co trzymasz to mysia żółć, ona pomaga na kleszcze. - wytłumaczyła. - I strasznie śmierdzi!
Po chwili uczennica ściągnęła długie, cienkie, błyszczące nici znajdujące się na patykach. Wytłumaczyła, że to jest pajęczyna, którą zakłada się na rany.
- A i jestem Słoneczna Łapa!
- Stokrotka - przedstawiła się. - m...miło mi cię poznać.
I tak minął cały dzień. Dowiedziała się o istnieniu wielu ziół i o tym, na co one są. Trochę pomagała w legowisku medyczki. Spodobało jej się to. Zioła i leczenie innych zaczęły ją fascynować.
- Zapamiętałaś coś z tych ziół? Było ich strasznie dużo. - zapytał Powiew wracając z kociakiem do legowiska.
- Tak! Na przykład szczaw! Leczy zadrapania, ale piecze po nałożeniu, albo liście bluszczu, używa się ich do przenoszenia innych ziół. - wyjaśniła Stokrotka podekscytowana. - Praca medyka jest bardzo fajna.
Wyleczeni: Powiew

01 sierpnia 2023

Od Stokrotki CD. Piaska

Przed Porą Nowych Liści
Umarła? To nie było zakończenie, które zadowoliło Stokrotkę. Słuchała dalszych słów kremowego kociaka z zainteresowaniem. Stokrotka nigdy nie słyszała o kocie, który potrafi wracać z martwych. "Dlaczego mama nigdy nam o tym nie mówiła? Przecież to super historia!" - pomyślała. Piasek mówił dalej, dzieląc się tą garścią informacji, przekazanych przez starszego.
- Podsłuchiwałaś? - zapytał później. Stokrotka spojrzała na swoje łapy. Kłamać nie chciała, ale Piasek może być zły, a nie wiadomo co zrobi w złości. Nie chciała wylądować u medyka przez to, że powie prawdę. Siedzieli tak w ciszy, dopóki Stokrotka nie odpowiedziała:
- A jeśli powiem, że nie wiem?
Piasek nie zadawał już więcej pytań, a że było późno, to liliowa kotka szybko uciekła do Różnej Przełęczy.
***
Rano Stokrotka znowu siedziała i obserwowała innych. Nie działo się nic ciekawego i jeszcze w nocy słuchała historii o Piaskowej Gwieździe, więc zasypiała na siedząco. Gdy już prawie zasnęła, pod jej łapy przyleciało piórko. Było bardzo ładne. Kotka wzięła je w swoje łapki i rozejrzała się dookoła. Nikt nie szukał piórka, więc wzięła go ze sobą i usiadła obok Doznaje Przełęczy. Bawiła się piórkiem, dopóki nie poczuła na swoim futrze wzroku jakiegoś kota. Rozejrzała się dookoła i zobaczyła kremowego kociaka, który co chwilę przenosił wzrok na nią i na piórko. Stokrotka domyśliła się, że to on je zgubił. Niechętnie podeszła do Piaska i oddała mu piórko. I wtedy przyszedł jej do głowy pomysł.
- A mógłbyś opowiedzieć mi coś jeszcze o Piaskowej Gwieździe?
- Nie. - odpowiedział i zabrał piórko.
- Ale dlaczego?
- Bo nie mogę z tobą rozmawiać. - wyjaśnił ciszej i pobiegł do Zięby. Stokrotka obserwowała, jak odchodzi. "Czemu nie może ze mną rozmawiać?" - zastanawiała się i zaczęła obserwować drugą rodzinę. Próbując wtopić się w ścianę żłobka, powoli podchodziła bliżej Zięby i jej pociech, by lepiej słyszeć, o czym rozmawiają. Gdy wzrok karmicielki spoczął na niej, kociak zamarł w bezruchu.
<Piasku? Kończą mi się pomysły :'/>

30 lipca 2023

Od Stokrotki CD. Lew

Stokrotka patrzyła na dwie kotki z przerażeniem w oczach. Nie chciała nic zrobić Lew, nie chciała, aby coś się komuś stało. Myślała, że za to, że przewróciła jedną z rudych, będzie mieć karę, wymierzoną przez ich rodzinę. Po chwili strach zamienił się w zdziwienie, gdy kotki zaczęły mówić o jakiejś zabawie. Tłumaczyły zasady, które nie do końca podobały się Stokrotce. 
- Jak złamiesz tę zasadę to duchy z miejsca, gdzie brak gwiazd oderwą ci język... - powiedziała Lew i podeszła do Stokrotki, pokazując swoje małe ząbki.
- I sprawią, że przestaniesz widzieć - dodała siostra Lew, podchodząc z drugiej strony - A potem cię zabiorą do siebie. I będziesz jednym z duchów tułającym się na Martwym Szlaku. Więc lepiej się nas słuchaj, jeśli nie chcesz tak skończyć.
Stokrotka skuliła się i wysunęła kocięce pazurki. Nie chciała tak skończyć. W jej głowie pojawiło się bardzo dużo obrazów, przedstawiających jej śmierć. Starsze kotki patrzyły na nią, ze złowieszczym błyskiem w oczach. 
- A muszę się bawić..? - zapytała młodsza kotka, odsuwając się od rudych. 
- Oczywiście! Chyba nie chcesz by od razu Duchy z Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd po ciebie przyszły, prawda? - zapytała Lew. Stokrotka pokiwała szybko głową, przerażona perspektywą oderwanego języka, czy stracenia wzroku. Krzyknęła do Powiewu, że jednak nie chce się bawić i poszła za Lew i Iskierką. Usiadły obok ściany żłobka, bliżej ich legowiska. Zięby i Piaska chyba nie było, może to i lepiej? Kociak nie chciał, by znowu matka Lew i reszty jej rodzeństwa, zaczęła na nią krzyczeć. 
- Dobrze. Twoim pierwszym zadaniem będzie... - zaczęła Iskierka i rozejrzała się po żłobku. Zobaczyła kulkę mchu, należącą do jednego z rodzeństwa Stokrotki - Musisz przynieść tę kulkę mchu.
Liliowa pokiwała głową. "To nie jest takie trudne" - pomyślała i pobiegła do leżącej na ziemi kulki. Wzięła ją i wróciła do kotek. Położyła kulkę na ziemi i spojrzała za siebie, na braci. "Ta kulką należy chyba to Rumianka..." - przeszło jej przez myśl - "Później zrobię mu nową". Kolejnym zadaniem Stokrotki było zniszczenie budowli Szepta. Niechętnie zakradła się do budowli barta i zaczęła ją niszczyć. Gdy skończyła, pozostało z niej tylko kilka połamanych patyczków i listków. Szept zauważył to i zaczął krzyczeć na siostrę. Powiew natychmiast do niej podszedł i kazał przeprosić brata. Kopia Powiewu rzucała wyzwiskami i innymi niemiłymi słowami w stronę Stokrotki, a ona posłusznie przeprosiła i uciekła z powrotem do rudych kotek, które obserwowały całą sytuację z rozbawieniem. Później musiała rzucić w swojego tatę śnieżką, kolejnym zadaniem było wskoczenie w śnieg, a kolejnym wyzywanie pierwszego kota, który wjedzie do żłobka. I tak minął cały dzień, a zadnia były coraz gorsze.
- Co dziś w ciebie wstąpiło? Zniszczyłaś budowle brata, rzuciłaś w tatę śnieżką i zaczęłaś wyzywać mnie, gdy tylko przekroczyła próg żłobka! - mówiła Różana Przełęcz. Mama liliowej kotki zaczęła wygłaszać długą przemowę o tym, co jest złe, a co dobre. Opowiadała też, jak kończą złe koty. Różna Przełęcz powiedziała, że pomyśli nad karą dla kociaka, a na razie kazała mu iść. Stokrotka wykonała polecenie i poszła do Lew i Iskierki.
- Robi się późno, więc to ostatnie zadanie na dzisiaj - powiedziała Lew - Musisz wyjść w nocy ze żłobka i pokazać, że jesteś odważna! Wtedy będziesz mogła się z nami kumplować.
- Będę mogła się z wami kumplować? - zapytała nie wierząc w to co słyszy. Bardzo chciała zdobyć jakichś przyjaciół. Miała barci, ale to przecież bracia, to rodzina. 

***

Był środek nocy. Kotki podeszły do wyjścia ze żłobka. Stokrotka coraz bardziej się bała. Coś przecież może ją zaatakować w ciemnościach. Lecz nie mogła pokazać, że się boi. Drżąc, postawiła łapę na białym puchu. Nie chciała tego robić, to było dla niej zbyt straszne, ale teraz już nie mogła się poddać. Chciała mieć przyjaciół i cały czas pamiętała, co mogą zrobić z nią dychy, za niewykonanie zadania.
- No dalej, idź! - pospieszała Lew. Stokrotka zrobiła kolejny krok. Przełknęła głośno ślinę i wyszła ze żłobka. Stała sama na pustej polanie. Dookoła był tylko śnieg. 
- Musisz iść dalej! - krzyknęła Iskierka. Młodszy kociak przesunął się trochę do przodu. Obracała się na wszystkie strony, bojąc się, że zaraz coś na nią skoczy. Po chwili ciemne chmury zasłoniły księżyc i zaczął padać śnieg. Na początku był mały, lecz potem się rozkręcił. Śnieżynki były bardzo duże i zasłaniały widoczność. To był jeden z ostatnich opadów śniegu, ale i tak był dość silny.
- Mogę j..już wrócić? P...pokazałam, że jestem o...odważna! - krzyknęła przestraszona. Robiło się coraz zimniej, a ona bardzo chciała już zakończyć to zadanie.

<Lew?>

23 lipca 2023

Od Stokrotki CD. Szeptu

Zimna woda, potocznie nazywana "śniegiem" uderzyła w futro kotki. Zdziwiona Stokrotka spojrzała za siebie i ujrzała swojego brata, Szepta. Kulka nie była twarda i wielka, więc szybko rozpuściła się i zostawiła ślad na futrze kociaka.
- Bloń się! - krzyknął brat o tym samym kolorze futra. Kotka wykrzywiła pyszczek i spojrzała na brata.
- Nie chcę zamarznąc na smielć! - powiedziała i schowała głowę między łapy. Szept ewidentnie nie chciał odpuścić. Po chwili spokoju Stokrotka dostała kolejną kulką śniegu i kolejną, kolejną, kolejną i tak dalej. Nie minęło dużo czasu, a kotka była już cała zasypana śniegiem. Jej grube futro było już całe mokre, przez co jej samej zrobiło się chłodno. Ogonem zrzuciła z siebie resztki białego puchu i cała zmarznięta pobiegła do taty.
- Tato! Szept chce mnie zakopac w sniegu! - powiedziała, próbując ukryć strach.
- Stokrotko, to tylko zabawa! - odpowiedział Powiew, śmiejąc się cicho. Tylko zabawa? - pomyślała liliowa kotka, uspokajając się i spojrzała na brata, który wymierzał w nią kolejną śnieżkę. Stokrotka wzięła kulkę mchu i rzuciła w brata. Kulką odbiła się od jego łapy i potoczyła do przodu. W tym samym czasie Szept rzucił kulką śniegu i trafił w ucho Stokrotki. Kociak przechylił się w bok i wysypał resztki puchu z ucha. Chcesz walki? To będzie walka - pomyślała i pomachała zadowolona ogonem. Rzadko bawiła się z rodzeństwem, ale ta zabawa szczególnie jej się spodobała. Chwyciła mały patyk i rzuciła w brata, na to on rzucił kolejną porcją śniegu. I tak w żłobku rozpętała się walka. Stokrotka, nie mając dostępu do śniegu, rzucała małymi patykami i mchem, a Szept rzucał śniegiem. Nie minęło dużo czasu, a całe wejście do żłobka było mokre, przez rozpuszczony śnieg. Stokrotka dostała kolejną kulką śniegu i upadła na ziemię. Szept podszedł do niej i już miał wykonać ostatni cios, lecz dostał ziemią. Liliowa kotka złapała ziemię i rzuciła w pysk kocurka.
                                                                                                             <Szept?>

Od Stokrotki CD. Lew

Nie mogła uwierzyć w to co widziała. Ruda nie dość, że sama ją przewróciła, to jeszcze próbowała zrzucić całą winę na nią.
- Musisz popracować nad ukłonem - szepnęła Lew w stronę Stokrotki. Po chwili nieco głośniej krzyknęła - Mamo, spójrz, co Stokrotka mi zrobiła! Zmierzwiła mi moje piękne futerko i wyśmiewała nasze wywinięte uszy!
Zięba podeszła do swojej pociechy i spojrzała na leżącą na ziemi Stokrotkę. Liliowa zjeżyła sierść ze strachu. Wbiła przerażone spojrzenie w karmicielkę.
- T-to nie prawda - wyjąkała cicho córka Powiewu. Ona musi mi uwierzyć. - pomyślała - Przecież to widać, że ja nic nie zrobiłam.
Zięba przyglądała się leżącemu kociakowi z pogardą w oczach. Stokrotka nie wiedziała dlaczego. Może to przez to, w co próbowała mnie wrobić Lew? - zastanawiała się - A może jest inny powód, o którym nie wiem?
Z rozmyślania wyrwała ją Lew, kontynuująca swoje oskarżenia:
- Sama prawda. Spójrz mamusiu! Widzisz?
Liliowa przyglądała się, jak Lew prezentuje swoje futro. Może i było trochę zmierzwione i brudne, ale to tylko futro. Trochę brudu nie zaszkodzi!
- Nie tyle, co zmierzwiła, ale też mnie pobrudziła... - powiedziała, a po chwili zwróciła się do leżącego kociaka - Wybaczę ci, o ile mnie przeprosisz.
Oczy Stokrotki zapłonęły ze złości i strachu. Była przerażona, ale przecież to nie była jej wina, musiała walczyć o swoje prawa! Chwiejnie wstała i stanęła przed Lwem. Teraz mogła przyjrzeć się jej dokładniej. Jej żółte oczy oceniająco spoglądały na córkę Powiewu, jakby była od niej gorsza, inna... Jej futro całe wręcz lśniło, bez brudu i innych listków. Stokrotka wykrzywiła pyszczek w grymas, jak zobaczyła jak bardzo, jest podobna do swojej matki. Ciekawe czy Zięba też może zrobić to samo co jej córka? - zastanawiała się.
Już chciała jej odpowiedzieć coś niemiłego, co na pewno zapamięta, lecz głos utknął jej w gardle.
- To co, przeprosisz? - miauknęła Lew, podchodząc nieco bliżej i sprawiając, by Stokrotka znowu się przewróciła. Przerażenie przejęło nad nią kontrolę, a cały gniew, czy inne emocje, rozpłynęły się bez śladu.
- P... Przepraszam - miauknęła cicho drżącym głosem. Spojrzała jeszcze tylko, jak obie kotki odchodzą, a ona sama wróciła na bezpieczne posłanie i odetchnęła z ulgą.
                                                                                                                   ***
Przez kolejne dni Stokrotka starała się bardziej unikać kociaków Zięby. Tego oczywiście nie dało się zrobić, bo przecież mieszkali w jednym żłobku, ale się starała. Wykorzystywała swoje brudne futro i próbowała wtopić się w ściany żłobka. Jej rodzeństwo nie wiedziało, o co jej chodzi i często po cichu śmiali się z jej pomysłu. Zwłaszcza Szept, ale on już taki jest. Liliowa nie zwracała na to uwagi.
- Stokrotko, chcesz się z nami pobawić? - zapytał Powiew i spojrzał na swoją córkę, znajdująca się przy ścianie żłobka. Kociak pokiwał głową i powoli podszedł do swojej rodziny. W tej samej chwili córka Zięby przechodziła przez żłobek, przez co Stokrotka na nią wpadła, przewracając Lew na ziemię. Liliowa spojrzała na rudą kotkę. Spojrzała na jej futro, teraz brudne od kurzu z ziemi, a jej oczy całe płonęły ze złości. Stokrotka najchętniej by uciekła, lecz postanowiła pomóc starszej kotce.
                                                                                                               <Lew?>

Od Stokrotki do Rumianka

Powiew rozmawiał z Różaną Przełęczą, więc kociaki bawiły się same. Szept i Srebrny kłócili się o coś, Ruczaj poznawał zakamarki żłobka, a Rumianek siedział i układał mech i inne rzeczy na ich posłaniu. Wszystko układał starannie i było widać, że wkłada w to serce. Stokrotka nie wiedziała, co robić, więc kręciła się po żłobku bez celu. Obserwowała inne koty z zaciekawieniem i myślała, o wszystkim i o niczym. Zastanawiała się, czy Srebrnemu udało się wyprostować uszy kociaka z rodziny obok. Jej uszy też chciał wyprostować, ale się nie dała. Bardzo lubiła swoje uszy, nie chciała ich stracić w niekontrolowanym eksperymencie. Zastanawiała się, czy Lew serio jest taka, jak mówił jej brat. Zastanawiała się, jak to jest być zastępcą, myślała o historii Piaskowej Gwiazdy i o obowiązkach ucznia, które kiedyś będą dotyczyć też ją. W skrócie się nudziła. Zaczęła robić kolejne kółko w żłobku, lecz nagle z zamyślenia wyrwało ją piórko. Było bardzo ładne, miało kilka kolorów i było niezniszczone. Kociak złapał znalezisko i rozejrzał się po żłobku. Pewnie Rumianek go zgubił - pomyślała i spojrzała na brata układającego liście i pióra w posłaniu. Podeszła do niego i położyła piórko obok jego łapy. Usiadła i przyglądała się temu co robił. Rumianek chyba nie zauważył, że Stokrotka przyszła, więc kotka postanowiła się odezwać:
- Co robisz?
                                                                                                        <Rumianku?>

21 lipca 2023

Od Stokrotki do Piaska

- Piaskowa Gwiazda była wspaniałą przywódczynią, a teraz to wy będziecie kontynuować jej ród - miauknął starszy kocur do rudych kociaków. Dziś do żłobka przyszedł jakiś kot i zaczął opowiadać długą historię o Piaskowej Gwieździe - kotce, która kiedyś podobno rządziła w Klanie Burzy. Kocur przyszedł opowiedzieć tę historię rudym kociakom, ale Stokrotka nie mogła się oprzeć i schowała się gdzieś z tyłu, by posłuchać opowieści. Starszy głównie wychwalał kremową kotkę, lecz to nie przeszkadzało liliowej. Słuchała w skupieniu i wyobrażała sobie, jak Piaskowa Gwiazda wyglądała, jak rządziła i co by było, gdyby żyła teraz. Starszy nie wspomniał o tym, że była tyranką i wprowadziła zasadę, że ten, kto jest rudy, jest lepszy, więc obraz kotki w głowie Stokrotki był nieco inny od realnego. Kocur zaczął kontynuować historię nieco ciszej, więc żeby lepiej słyszeć, Stokrotka przesunęła się do przodu.
- Stokrotko wracaj tu! - usłyszała rozkaz Różanej Przełęczy - Idź pobaw się z rodzeństwem - powiedziała, a po chwili dodała ciszej - a nie słuchasz tych głupot...
Kociak posłusznie wykonał polecenie i nieco rozczarowany poszedł bawić się ze swoimi braćmi.
Było już późno, Stokrotka była padnięta przez zabawę. Pobawili się chwilę mchem, a potem do żłobka wszedł Powiew i zaczęła się zabawa w wojowników. Wygrali z borsukiem! Słońce już zaszło, cała polana była wciągnięta przez ciemność. Różana Przełęcz zaganiała swoje pociechy do spania, tak samo jak Zięba. Liliowa kotka położyła się obok matki i poczekała, aż wszyscy dookoła zasną. Gdy tak się stało, powoli wstała i spojrzała na rodzinę obok. Muszę się dowiedzieć co dalej - pomyślała. Przez całą zabawę, gdzieś z tyłu głowy chciała się dowiedzieć, co się dalej stało z Piaskową Gwiazdą. Teraz ta myśl przejęła jej umysł. Wstała ze swojego posłania i zakradła się do innej rodziny. Chyba śpią - pomyślała i wtedy zobaczyła kremowego kocurka, który siedział z otwartymi oczami. Chciała do niego podejść, ale strach przejął nad nią kontrolę. A jak mnie zaatakuje? Nie chcę umierać! - przeszło jej przez myśl. Po chwili namysłu postanowiła do niego podejść. Wzięła całą swoją odwagę, czyli niewiele i ruszyła do kocura. Podkradła się do niego od tyłu. Strach powoli wracał, więc szybko powiedziała:
- Chcę się dowiedzieć co dalej.
- Co? - powiedział przestraszony i się odwrócił.
- Chcę wiedzieć, co się dalej stało z Piaskową Gwiazdą.
                                                                                                              <Piasku?>