BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leafstripe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leafstripe. Pokaż wszystkie posty

19 marca 2016

Od Leafstripe CD Silverstar

Pokiwałam smętnie łbem. Niestety, taka prawda, a ja nie potrzebuję więcej problemów. Wystarczy mi Warstar i ''ksywka Pieszczoszek'', yh.
-Oczywiście, to się nigdy nie powtórzy.-odparłam odwracając się tyłem do srebrnej kotki.-Ale... Czy mogę znać Twoje imię?
Samica zmierzyła mnie uważnie swoimi ciemnoniebieskimi oczami. Nie okazywała żadnych uczuć, miała kamienny wyraz pyska. Gdy padło moje pytanie, ona przewróciła niezwykłymi oczami.
-Oczywiście, przecież to żadna tajemnica!-wydawało mi się, że przez chwilę jej kąciki pyska się uniosły.-Silverstar, liderka Klanu Burzy.
Chwilowo mnie zamurowało, gdyż nie spodziewałam się, iż rozmawiam z liderką innego klanu. Ta informacja nieźle mną wstrząsnęła, bo trochę jej pyskowałam. Położyłam uszy po sobie, a po chwili odmiauknęłam:
-A ja Leafstripe, wojowniczka...
-Klanu Wilka.-ktoś dokończył za mnie zdanie.
Odwróciłam się, tak samo jak nowo poznana kotka. Za nami stała Warstar.
-Przepraszam za nią.-miauknęła zimno.-Nigdy się nie powtórzy, żeby ona weszła na Wasze tereny.
Silverstar skinęła powoli, po czym odwróciła się i bezceremonialnie odeszła.
-Idziemy.- szaro-pręgowana kotka zaczęła mnie poganiać.
~~~
Kiedy dotarłam do obozu, musiałam iść na polowanie, które było dość udane. Uciekł mi tylko jeden królik i dwa norniki. Teraz szłam z powrotem do obozu Klanu Wilka, z dwoma myszami i jednym nornikiem. Cieszę się, że choć tyle udało mi się złapać. Przecież Pora Nagich Drzew, nie rozpieszcza prawda? Odłożyłam piszczki na stertę i czekałam na innych. Podeszła do mnie Spotted.
-Hej Leaf... Słyszałam, że spotkałaś się z liderką Klanu Burzy!-szepnęła mi podekscytowana do ucha.-Czy to prawda?!
-Tak, ale to był przypadek...-mruknęłam niechętnie.
Unikając dalszych pytań odeszłam od cętkowanej kotki wywołując u niej zdziwioną minę. Rzadko jej unikam, ale chcę zapomnieć o tym spotkaniu. Co prawda, mam u Silverstar dług. W końcu uratowała mi życie! Różne myśli łaziły mi po głowie. Nadeszła moja kolej, więc wzięłam pierwszą lepszą mysz z brzegu. Trafiła mi się wychudzona myszka, ale nie zwracałam na to uwagi. Gryzłam ją powoli, delektując się chudym mięskiem.
-Leafstripe, mam dla Ciebie zadanie.-nie zauważyłam stojącej nade mną Warstar.
-Słucham?-spytałam z nadzieją.
-Zanieś to swojej nowej koleżance... Silverstar bodajże.-Warstar uśmiechnęła się cierpko i podała mi coś zawiniętego w liść dębu.
Wzięłam zawiniątko, skinęłam łbem liderce i wyszłam z obozu. Biegłam bardzo szybko, futro rozwiewał mi wiatr. Czułam się cudownie. Nagle uderzyłam w ''coś''. Tym ''cosiem'' okazała się srebrna kotka. Silverstar.
-Witam, Leafstripe.-kotka przywitała się ze mną.-To dla mnie?
-Owszem, Silverstar. To od Warstar.-wysapałam.
Podałam kotce zawiniątko.
(Silverstar? Co jest w środku? ^^)

18 marca 2016

Od Leafstripe CD Spottedtail

Wypięłam pierś i nastroszyłam się by sprawiać wrażenie większej i potężniejszej. Teraz wielkością przypominałam trochę kocura.
-Jeżeli już, to powinnaś wiedzieć, że jestem kotką...-przewróciłam oczami, a po chwili uważnie zmierzyłam ją wzrokiem. Nigdy jej tu nie widziałam.- Od kiedy tu jesteś?
Kotka wyraźnie się odprężyła. Także przestałam stroszyć futro i usiadłam naprzeciwko pstrokatej samicy. Wyglądała trochę inaczej niż inne koty... Tak bardziej niezwykle, zdecydowanie się wyróżniała. Zrobiłam się trochę zazdrosna o jej szczupłą sylwetkę i krótkie futerko, z piękną maścią. To uczucie było dość silne, ale szybko przeszło. Wciągnęłam powietrze i zanalizowałam, z którego jest klanu. Na szczęście, z Klanu Wilka, czyli Warstar nie poderżnie mi gardła. Odetchnęłam i popatrzyłam kotce głęboko w oczy, oczekując odpowiedzi.
-Em, powiedzmy, że od niedawna.-kąciki pyska uniosły się i powstał z nich uśmiech.
Pokiwałam ze zrozumieniem łbem. Myślę, że byłaby dobrą towarzyszką...
-Popolujesz ze mną?-zapytałam nieśmiało, co było do mnie trochę niepodobne.
-Pewnie! Ale... Coś niewyraźnie pachniesz...-kotka pokręciła nosem.
Wyczuła smród Dwunogów, ech i klops. Teraz mnie znienawidzi.
-To... To...-zaczęłam szukać jakiegoś rozwiązania.-Taplałam się w... Myszach! Tak! Myszach!
Żółtooka przekręciła łebek i uważnie mi się przyjrzała, a później wybuchnęła perlistym śmiechem.
-A mówią, że to ja jestem szalona! Jak już wcześniej wspominałam, Spottedtail.-uśmiechnęła się.
-Leafstripe...-słabo się uśmiechnęłam.
Później ruszyliśmy w kierunku bardziej zalesionych terenów Klanu Wilka. Śnieg wesoło skrzypiał pod naszymi łapami i iskrzył się w zachodzącym słońcu. Udało nam się złapać kilka myszy i jednego chudego królika. Nie był zbyt okazały, ale zawsze coś... Ja niosłam w pysk królika i jedną mysz, a Spottedtail pozostałe myszki. Kiedy tak szliśmy, poczułam w żołądku ukłucie, a później kolejne. ''Głód...''-pomyślałam. Zaczęłam produkować mnóstwo śliny i szybko obśliniłam chudego królika. Chciałam ścisnąć go mocniej, a później oderwać od niego kawałek mięsa. Na samą myśl o jedzeniu chciałam wgryźć się w tego cherlawego piszczka. Jednakże przemogłam się i połknęłam ślinę. Doszliśmy do obozowiska i położyliśmy jedzenie na stertę. Po chwili wrócili inni z polowania.
-Jesteśmy pierwsi...-Spotted szturchnęła mnie, a ja pokiwałam łbem.
Poczekaliśmy na inne koty, a potem Warstar zaczęła przydzielać procje jedzenia. Czekaliśmy cierpliwie na swoją kolej. Głód coraz mocniej mnie uwierał, ale starałam się trzymać go na krótkiej smyczy.
-Leafstripe! Teraz Ty!-przywódczyni spojrzała na mnie i wzrokiem odprowadziła mnie do sterty. Wzięłam z niej soczystą sójkę i przytruchtałam do najbliższej skałki. Słońce wyjrzało zza chmur i ogrzewało moje futro. Zaczęłam powoli jeść. Odrywałam starannie kawałki mięsa i delektowałam się nimi, jakby to był mój ostatni posiłek w życiu.
-Można?-zapytała Spotted.
Nie zauważyłam jej, ale zarumieniona odparłam:
-Pewnie...
Pstrokata kotka położyła się obok mnie.
(Spottedtail?)

Od Leafstripe

Siedziałam w śnieżnym puchu i cicho mruczałam. Nie wiem dlaczego, ale było mi ciepło i przyjemnie. To uczucie było... Dobrze mi znane? Otworzyłam swe oczy i uważnie rozejrzałam się dookoła, lecz zamiast śniegu, lasu i terenów Klanu Wilka, dostrzegłam... Kominek! W ceglanym kominku zażyrzł się w nim ogień, płomienie tańcowały, by po chwili opaść. Wpatrywałam się w ogień i nastroszyłam grube futro. Byłam zaniepokojona, gdy usłyszałam jakieś głosy. Wysunęłam pazury i zaczęłam syczeć, mięśnie zagrały pod moim futrem. W korytarzu zauważyłam czarną sylwetkę, która powoli zaczęła nabierać kolorów. Postacią okazała się być nieduża dziewczyna, o rudych włosach sięgających do bioder. Miała na twarzy uśmiech i niosła coś na kształt miski. Podsunęła mi to pod nos i szepnęła cicho, gładząc mnie między uszami:
-Tęsknię za Tobą, Reine...
Odprężyłam się, schowałam pazury i zaczęłam mruczeć jak domowy pieszczoch (którym, z resztą, sama kiedyś byłam). Było mi ciepło i przyjemnie, ogień cicho trzeszczał, a ja mruczałam. Mogłabym tak leżeć bez końca, gdy nagle usłyszałam nademną syk:
-Wstawaj! Zasnęłaś na czuwaniu, Leafstripe!
Leniwie podniosłam łeb i zobaczyłam naszą przywódczynię- Warstar. Położyłam uszy po sobie i pokornie mruknęłam:
-To się więcej nie powtórzy...
Tak naprawdę, miałam całkiem przeciwne zdanie. Nie przepadałam za nową przywódczynię, tęskniłam za Wolfstar'em i Mintleaf. Byli moimi jedynymi ''znajomymi'' w tym całym gronie, ach tak! Zapomniałam... Cały klan to rodzina. Warstar, chyba nie traktowała mnie jak pozostałych. Zawsze wymagała ode mnie więcej, dlatego, iż byłam domowym kotem. Nigdy nie cierpiłam tych moich domowych korzeni, a przywódczyni ciągle mi o nich przypominała. Jej zielone oko łypało na mnie złowrogo, tak samo jak to przerażająco żółte.
-Mam nadzieję...-syknęła, a po chwili dodała z uśmieszkiem- Pieszczoszku...
Zwiesiłam smętnie łeb i przeklnęłam pod nosem. Wpatrywałam się w czubki moich czarnych łap i żadna siła by mnie nie zmusiła, by ponownie spojrzeć w jej oczy. Byłam w takiej pozycji, dopóki nie usłyszałam skrzypiącego śniegu pod jej łapami. Gdy przywódczyni odeszła, nabrałam powietrza, po czym je wypuściłam. Para z mojego pyska wzniosła się ku górze i po chwili zniknęła. Teraz tylko czekać do świtu...
~
Myślałam, że ten świt nigdy nie nadejdzie! Gdy upragnione słońce wynurzyło się zza horyzontu, pisnęłam z radości. Chciałam wyjść odpocząć trochę od zgiełku obozu, a przy okazji upolować kilka piszczek. Podbiegłam do wejścia i instynktownie odwróciłam się, a za mną stała przywódczyni nieufnie mrużącą swe różnokolorowe oczy.
-Gdzie idziesz?-syknęła, a jej głos przyprawił mnie o ciarki.
-Na...Ymm...-zaczęłam się jąkać, gdyż jej wzrok sparaliżował mnie.- Na... Po...Polowanie.
-Polowanie powiadasz? Pieszczochy i polowanie!-splunęła ze złością w bok.-Mam nadzieję, że chociaż coś przyniesiesz!
Pokiwałam szybko łbem i unikając innych pytań, wyszłam. Uciekłam od gwaru obozu i odetchnęłam głęboko. Dalej szłam bezmyślnie przed siebie i głośno myślałam. O wszystkim, o rozwoju Klanu Wilka, o śmierci byłych przywódców... Czemu czasu nie można zatrzymać? Kiedy tak intensywnie myślałam, nie zauważyłam, że ktoś obserwuje mnie od pewnego czasu. Zamyślona usiadłam na mchu, i ponownie westchnęłam. Skrzyp! Do moich uszu dobiegł dźwięk złamanej gałęzi.
-Choler...-ktoś nie dokończył przekleństwa, tylko nagle umilkł.
Stanęłam na równe łapy, moje mięśnie napięły się, a pazury automatycznie wysunęły się. Słyszałam w moich uszach szum krwi i szybkie bicie mojego serca. Poczułam zapach kota, samca. On także był zdenerwowany, ale bardziej pachniało od niego stresem. Poczułam, że coś na mnie spada. Przeciwnikiem okazał się duży szary samiec, który był zdecydowanie cięższy ode mnie. Ugięłam się, a kocur błyskawicznie wgryzł się w mój kark (na szczęście, ugryzienie było płytkie) i syknął. Ja splunęłam i błyskawicznie się odwróciłam. Odepchnęłam kota tylnymi łapami i wygięłam się w łuk. Gdy wygięłam się, poczułam ból w kręgosłupie. Usłyszałam paskudny śmiech kota.
-Chcesz się ze mną bawić?-kocur zarechotał.
-Zależy, w co i jak...-miauknęłam rozeźlona.
To wywołało kolejny chichot potężnego kocura. Nie wiem, co by się dalej stało, gdyby nie jakaś kotka. Zaatakowała kota od tyłu, a ten podskoczył. Chciał zaatakować nas obie, ale tylko mruknął coś pod nosem i uśmiechnął się. Cofnął się, a potem pobiegł susami na długość królika. Popatrzyłam się z uznaniem na ciemnoszarą kotkę i miauknęłam:
-Dzięki...
-Co Ty tu robisz?!-syknęła niezbyt przyjaźnie.
-Spaceruję po terenach Klanu Wilka.-odparłam wyniośle.
-To tereny Klanu Burzy, a nie Wilka!-syknęła niebieskooka i ugięła się w łuk.
-Ja... To znaczy...-nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, ale za to zrobiłam zdezorientowaną minę.
(Silverstar? ( ͡° ͜ʖ ͡°))

22 stycznia 2016

Od Leafstripe

Był chłodny poranek, słońce dopiero wychodziło zza drzew. Złapałam powietrze w płuca i wypuściłam je. Wiatr delikatnie wiał, podwiewając moją sierść. Rozejrzałam się wzrokiem szukając mojej uczennicy. Przyuważyłam ją dopiero wychodzącą z nory. Skarciłam ją spojrzeniem, i nerwowo zaczęłam uderzać ogonem, by się pośpieszyła. Widząc mnie, kotka podbiegła i szepnęłam:
-Przepraszam za spóźnienie.
Jednocześnie chciałam na nią wrzasnąć, ale tak naprawdę, nie lubiłam wrzeszczeć na uczniów. Pokiwałam jak mysi móżdżek łbem i kazałam ruszyć za mną. Wiatr gwizdał nam w uszach, a ja czułam, że to nie będzie przyjemny trening...
***
-Mocniej!-Krzyknęłam.
Kotka tym razem skoczyła wysoko i rzuciła mi się na grzbiet. Jęknęłam gdy na mnie wylądowała, gdyż poczułam jak coś strzyka mi w kręgosłupie. Deerpaw szarpała moją sierść i w końcu ugryzła mnie w kark. Zrzuciłam ją z siebie, a ta wylądowała na zimny piachu. Potrząsnęła łepkiem, zdezorientowana, chwiejąc się wstała. Stanęła naprzeciwko mnie, dyszała, ja także. Jej oczy zdradziły miejsce ataku, popatrzyła na moją szyję. Wzięła rozpęd i otworzyła pysk, by wgryźć się w moją tchawicę. Uskoczyłam w bok i pokręciłam łbem. Kotka przewróciła się i zaryła w glebę, pomogłam jej wstać i otrzepać się. Usiadłyśmy zmęczone, a ja zaczęłam:
-Nie możesz patrzeć się na cel, w który chcesz wycelować. Najlepiej patrz się w oczy przeciwnikowi. Taki patent jest najlepszy...
Deerpaw pokiwała z powagą łepkiem, a potem spojrzała na słońce, które było już wysoko w górze.
-Czy trening nie powinien się już skończyć?- szepnęła nieśmiało.
Wykrzywiłam pysk w uśmiech, pewnie wyglądałam ja potwór, bo uczennica położyła uszy po sobie.
-Masz rację.-Odparłam najbardziej poważnym tonem, na jaki było mnie stać- Trening uważam za skończony.
Chcieliśmy ruszyć już do obozu klanu, ale z krzaków wyskoczył jakiś kocur. Zdążyłam tylko wydusić:
-Teraz wykorzystaj to, czego się nauczyłaś!
 <Deerpaw?>

31 października 2015

Od Leafstripe

Delikatne podmuchy wiatru, podwijały moje srebrne wibrysy. One robiły powolne esy-floresy, po czym znowu upadały, następnie jeszcze raz robiły w powietrzu przedziwne akrobacje. Leżałam na nagrzanej, srebrnej skale, upajałam się ostatnimi, jesiennymi promykami słońca.
-Jesień to przepiękna pora roku...-mruknęłam do siebie, z zadowoleniem.
Mrużąc swoje szmaragdowe oczyma, niczego nieświadoma, mruczałam cicho pod nosem. Mój różowy nos, łapał wszystkie pobliskie zapachy, i ruszał się niczym pszczoła w ulu. Słoneczne ciepło zasłonił wielki cień, cicho prychnęłam, nie otwierając ślepi. Wyczułam kotkę, czuć było od niej wieloma kotami, czyli pewnie była w jakimś klanie.
-Kim jesteś?- odparłam obojętnie, nadal mając zamknięte oczy.
- Nikim wyjątkowym...-odparła równie obojętnie kotka.
Korciło mnie żeby otworzyć moje szmaragdowe ślepia, ale chciałam udawać zwykłą, niczym nie wyróżniającą się z tłumu, kocicę.
- Należę do Klanu Wilka, i tak właściwie...- rzekła z powagą samiczka- Jesteś na terenach tegoż Klanu, a my nie cierpimy intruzów.
Ostatnie słowo wypowiedziała ostro i wolno. Otworzyłam oczy, w których błysnęła szelmowska iskierka, po czym delikatnie wypowiedziałam słowa:
-Nie obchodzi mnie to...
Ciekawiła mnie reakcja samicy. Zauważyłam, że jej mięśnie napinają się do skoku, ale po chwili ustają, tak jak ogień w jej oczach.
- A powinno, Pieszczochu Dwunogów!- ryknęła mi prosto w pysk kocica.
- Nie tym tonem!-syknęłam lekko speszona, że wyczula ode mnie ludzki zapach.
Obie nie wytrzymałyśmy napięcia, i z otwartymi pyszczkami, naszpikowanymi ostrym jak igły zębami, rzuciłyśmy się sobie do gardeł. Była twardą rywalką, taką jak ja. Jej ruchy były szybkie i zdecydowane, co chwila widziałam jej migające pazury przed oczami. Ona była szybka i zwinna, a ja silna i strategiczna. W końcu odskoczyłyśmy od siebie, i nerwowo zaczęłyśmy zataczać symetryczne kółka. Słyszałam jej przyśpieszony oddech, i moje intensywne bicie serca. Otworzyłyśmy mozolnie nasze pyszczki, i wywiesiłyśmy języki. Po moim języczku spłynęła wielka kropla śliny, szybko ją z rzuciłam, po czym z powagą w głosie, odparłam:
-Jesteś godną rywalką...
-Ty...Też...-wysapała ciężko.
-Więc mówiłaś o jakimś Klanie Psa, czy coś takiego?-zapytałam, przyjmując postawę siedzącą.
- O Klanie Wilka-poprawiła mnie szybko kotka- Owszem, mówiłam.
-Czy wszyscy członkowie Klanu, są tak waleczni, jak Ty?-zapytałam, przechylając łeb i uważnie lustrując kotkę.
-Tak!-potwierdziła samica.
-Możesz zaprowadzić mnie do Waszego przywódcy?-spytałam, wręcz z błagalną nutą w głosie.
Kotka tylko skinęła swym łaciatym łbem, i ruszyła z zgniło-zielone krzaki. Wyruszyłam za nią, jednakże samica znowu wyjrzała zza krzaków, i powiedziała:
- Tak w ogóle, jestem Mintleaf, a Ty?
-Leafstripe...-wyszeptałam trochę zdziwiona.
Mintleaf po prostu ruszyła przed siebie, nie zwracając uwagi, na moją zdziwioną minę. Mijałyśmy bajeczne krajobrazy, trawa przyjemnie szeleściła mi pod łapami, a wiatr targał moją sierść. W uszach zaczynało mi dzwonić, i czułam, że zaraz powiem coś głupiego, bo nie mogłam wytrzymać tej ciszy. Jak grom z jasnego nieba, zza brzozy wyszedł muskularny, szary samiec. Usiadł naprzeciw nas, i skinął łbem Mintleaf, podejrzanie się uśmiechając. Siedzieliśmy kilka grobowych minut, w tej przeklętej ciszy. Mój mózg nie wtrzymał napięcia, ryknęłam tak, aż ptaki wzniosły się do góry:
-LUBIĘ NALEŚNIKI, A WY?!
Koty spojrzały na siebie ze zdziwieniem...
 <Wolfstar? Mintleaf?>
Leafstripe, kiedy stawiasz '?', '!' albo '?!" to max. 3 razy. Ten ostatni jest wyjątkiem, stawiasz go tylko raz.