Podobały mu się słowa kotki, były bardzo precyzyjne i bogate jak na rówieśniczkę, co sprawiało że kocur aż wyszczerzył zęby w cynicznym i normalnym dla niego uśmiechu.
— Zmieniłem o tobie opinię, myślałem że jesteś jedną z tych, co gadają głupoty na cały obóz i szczerzą zadowoleni ryja bez żadnego powodu.
— Prawda, w każdym bądź razie zostawmy już tę rozmowę za sobą i zakopmy topór wojenny — wymruczała Szakala Łapy. Koszmar odpowiedział lekkim uśmiechem w jej stronę, choć jedna osoba w tym klanie, wiedziała z kim się zadawać.
Tego dnia z legowiska wstał lewą łapą, nic nie szło po jego myśli, a od śmierci Mrocznej Gwiazdy coraz bardziej tracił wiarę w Klan Wilka, chociaż czy sam kiedykolwiek czuł przynależność do tej wielkiej rodziny? W klanie z nikim nie rozmawiał, był prawdziwym powietrzem i odludkiem dla pozostałych, nawet się wydawało że Wieczorna Mara lepiej radzi sobie w kontaktach z innymi. Czarny westchnął cierpiętniczo, chciał znaleźć inny cel w życiu niż uprzykrzanie go innym, a przecież to sprawiało mu taką radość!
Opuścił więc legowisko wojowników i jako że jego obowiązki jeszcze się nie zaczęły postanowił przejść się po obozie. Przedzierając się przez wysokie trawy zerkał raz do żłobka, do uczniów, a nawet odwiedził starszyznę i medyka w poszukiwaniu sensu, choć do tego ostatniego nie był przekonany. Odkąd tylko pamiętał, gardził Gęsim Wrzaskiem mimo że ten zaskarbił sobie szacunek klanu w przeciwieństwie do niego. Ba, nawet jego dawny mentor Błękitny Ogień wspiął się po szczeblach władzy, a mu co pozostało? Kontakty? Właśnie to, kontakty. Pamiętał jak wiele księżyców temu poznał bliżej Szakalą Łapę, która teraz dumnie przewodziła Wilczakom jako Szakala Gwiazda. Pewnie miała wiele obowiązków, ale chciał chociaż spróbować z nią porozmawiać, łudził się że ta będzie chciała zamienić z nim choć kilka słów. Tak więc zrobił, udał się do legowiska lidera i zastał tam Szakal zapatrzoną w ciemność.
— Przeszkadzam? — zapytał lekko drżącym tonem, nigdy by nie pomyślał że tak ciężko będzie mu wypowiedzieć słowo w jej stronę, nie odkąd objęła tak ważną funkcję.