BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)

Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 6 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Figa x Przepiórka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Figa x Przepiórka. Pokaż wszystkie posty

30 października 2025

Od Figi CD. Przepiórki (Orchidei)

Skip time do teraz, zima

Pieczarka została liderką, Czereśnia zastępcą (co bardzo nie cieszyło Figi, bo z kocurem miała takie se relacje). Czekoladowa kotka, wracając z nieudanego polowania, zastanawiała się, jakby mogła zapunktować u nowej przywódczyni. Znały się przecież od zawsze, jednak wciąż Figa zbyt mało znaczyła w oczach starszej kotki.
I wtedy Figę olśniło. Przecież zna się z partnerką liderki, Orchideą! Ona na pewno będzie wiedziała jak pomóc zwiadowczyni. Może nawet szepnie dwa słówka na jej temat?
Długowłosa wróciła pospiesznie, brodząc w śniegu i nanosząc go do obozu. Jakieś koty narzekały, bo dopiero co uprzątnęły wejście, a tu już wredna baba naniosła znowu. Zielonooka machnęła ogonem i otrzepała malutkie sopelki z sierści.
Wzrokiem przeszukała koty będące w obozie, jednak nie dostrzegła nigdzie liliowego futra. Przez ostatnie księżyce nie miała w ogóle okazji, by rozmawiać ze starszą kotką. Dużo się działo, wiele kotów odeszło i mimo wszystko każda z nich była zajęta swoimi obowiązkami. Teraz, jednak gdy czas nieco zwalniał, a Owocowy Las wracał na właściwe tory, mogła trochę odpuścić pracę i skupić na ploteczkach.
Podeszła do Kaczki, ciemnej kotki, która na sam widok zwiadowczyni pokwaśniała na pyszczku.
— Siema Kaczucha — zaczęła Figa.
— Uch, dzień dobry Figo. — Kotka uciekła wzrokiem w bok. Wyraźnie nie chciała brać udziału w tej konwersacji. Na jej nieszczęście, Figa była uparta.
— Widziałaś gdzieś Orchideę? — zapytała bez zbędnych ceregieli.
Kaczka spojrzała na nią, a następnie rozejrzała się po kotach nieopodal. Wyglądała, jakby próbowała sobie przypomnieć, czy widziała dzisiaj wojowniczkę.
— Wyszła na patrol niedawno — odpowiedziała w końcu.
Figa była wtedy na polowaniu i kotki musiały się minąć. Czekoladowa sprzedała Kaczce klepnięcie w bark w “podziękowaniu”, a następnie jak burza rzuciła się w stronę wyjścia z obozu.
Dotarła na granicę, brodząc po brzuch w śniegu. Mroźne powietrze drażniło jej płuca, jednak wciąż była w stanie złapać zapach kotki. Była tu niedawno! Figa ruszyła dalej, niczym rasowy myśliwy, z nosem węszącym dookoła. W końcu na horyzoncie dostrzegła grupkę kotów, które odbywały patrol. Była wśród nich liliowa, więc zwiadowczyni przyspieszyła.
Wypadła jak burza przez zaspę, poślizgnęła się na zamarzniętym śniegu i wylądowała tuż przed wojowniczką wyraźnie zaskoczoną jej obecnością. Figa natychmiast się podniosła, gromiąc spojrzeniem ciekawskie koty z patrolu. Odwróciła się do Orchidei ze swoim zwyczajowym pewnym siebie wyrazem pyszczka.
— Siemka — zaczęła. — Masz chwilę?

<Orchidea? Weź coś szepnij żonie o mnie>

10 lipca 2025

Od Przepiórki CD. Figi

Ponownie ciepło się zaśmiałam. Dawno nie czułam się tak dobrze w towarzystwie innych kotów. A szczególnie o tak odmiennych charakterach! Najbardziej bałam się tego, że nie zostanę zaakceptowana pośród swoich klanowiczów, a szczególnie, Figi — czyli zdecydowanie najbardziej śmiałej kotki, jaką kiedykolwiek poznałam. Sama kiedyś taką byłam, jednak to było bardzo dawno. Jeszcze za czasów, kiedy szkoliłam się u Witki.
— A widzieliście ostatnio, co się działo z Dereńką? Spokojnie jadłam sobie wróbla, a ona podbiegła do mnie jak oparzona i zaczęła coś bełkotać o chodzących gruszkach i jabłkach! Biedna Dereńka... Dobrze, że w końcu ktoś zaprowadził ją do Świergot. Słyszałam od Pumy, że nie było z nią najlepiej…
— Nieźle jej siadło na głowę! Dlatego trzeba dużo spać! — przytaknęła czekotka.
Kolendra i Len pokiwali głowami. Maślak szła przodem, a ja powoli coraz bardziej wciągałam się w rozmowę. Było naprawdę zabawnie!
— Chodzące jabłka, to dobre nie? — Zaśmiała się. — Gdyby naprawdę istniały, to mogłyby nas zaatakować w nocy i Owocowy Las zostałby pokonany przez owoce.
Nie mogłam przestać się śmiać! Co jakiś czas łza spływała mi po policzku, ale pierwszy raz w życiu nie ze smutku, a radości! Zresztą, nie tylko mnie rozśmieszyła czekotka. Kolendra i Len również zaczęli chichotać! Nawet Maślak parsknęła pod nosem.
— A to dobre! Ty to masz poczucie humoru Figo! — mruknęłam, przez kilkanaście uderzeń serca wpatrując się w kotkę. Kiedyś zdałam sobie z tego sprawę, odwróciłam wzrok i zarumieniłam się ze wstydu.
"Jejku, dlaczego ja się tak w nią wpatruje! Jeszcze uzna, że jestem jakaś dziwna! Dlaczego ja to zrobiłam! Już myślałam, że dobrze mi idzie!”
Figa tylko uśmiechnęła się zadziornie, więc uznałam, że pewnie nie zauważyła mojego wzroku zawieszonego na niej. Tak więc ruszyliśmy dalej. Po drodze dogadaliśmy się, że się rozejdziemy.
— Figa z Przepiórką pójdą do Owocowego Lasku, a Len, Kolendra i ja, wzdłuż granic do Upadłej Gwiazdy — powiedziała Maślak.
"Miało to zapewne przyspieszyć nasz patrol, który przez plotki strasznie się przedłużał." — pomyślałam tylko, kiwając głową.
Nie miałam z tym żadnego problemu.
"To nawet lepiej! Będę miała okazję poznać się bliżej z Figą! Fantastycznie!"
— Chodź, Przepiórko — ponagliła mnie kompanka, idąc w przyjemnie chłodnym cieniu wielu jabłoni — czyli dosyć charakterystycznych dla naszego ugrupowania drzew.
— Oj no już idę, już się tak nie piekl! — mruknęłam, uśmiechając się ciepło.
Bardzo dobrze czułam się w towarzystwie kocicy. Nie wiedziałam jakim cudem byłam od niej starsza. W ogóle tego nie odczuwałam! Powoli dochodziłyśmy do Owocowego Lasku, a ja dreptając przy zwiadowczyni, powiedziałam:
— Najwyraźniej humor już trochę się polepszył! — zachichotałam, uśmiechając się ciepło w stronę kotki.
Zanim czekotka zdążyła mi odpowiedzieć, coś gwałtownie uderzyło mnie w głowę.
Podskoczyłam, piszcząc ze strachu, z napuszoną sierścią i źrenicami wyostrzonymi do granic możliwości.
— C-CO JEST?!
Młodsza odetchnęła powietrzem, jakby nabierała swój pierwszy wdech.
— Jabłka mogą być przerażające! — mruknęła do mnie, jakby chciała usprawiedliwić mój strach.
Trochę zdziwił mnie ton zwiadowczyni, jednak zrobiło mi się ciepło na serduszku.
— Hej, nie przestraszyłam się! Po prostu to było takie nagłe! — miauknęłam, również zaprzestając śmiechu.
Pyszczek zaczynał mnie nieprzyjemnie kłuć w oznace, że uśmiechałam się już ciut za dużo. A, szczególnie że przez swoje dawne przeżycia nie robiłam tego zbyt często. Zanim obydwie zauważyłyśmy, już byłyśmy praktycznie pod obozem! Ze środka już było widać drugą część patrolu, która wróciła jako pierwsza. Ukłoniłam się delikatnie przed kotką, uśmiechając się do niej.
— Miło było! — mruknęłam tylko, mając nadzieję, że jej również.
— Tjaa, na szczęście już jesteśmy w obozie! — usłyszałam, kiedy oddalała się ode mnie.
Wzruszyłam na to ramionami i udałam się do legowiska Świergot, w poszukiwaniu Pumy.

★ ★ ★ ★ ★
Tego samego dnia wieczorem

— Hej, Przepiórko! — usłyszałam za sobą ciepły głos. Odwróciłam się i moim pomarańczowym ślepiom, ukazała się zielonooka kocica z kwiatami w futrze.
— Tak?
— Mogłabyś uczestniczyć w jutrzejszym patrolu? Potrzebuję jeszcze jednego kota, a ja akurat jestem zajęta.
— Oczywiście, żaden problem — miauknęłam tylko, uśmiechając się do Pieczarki.
— Fantastycznie! Cieszę się i wydaje mi się, czy ostatnio jesteś pogodniejsza?
— Mhm. Nie wiem, ale chyba na to wychodzi! — podsumowałam, przecinając powietrze ogonem.
— W związku z tym, pójdą jeszcze, hm… Leszczyna, Ambrowiec i… Figa. Przepiórko, przekaż proszę reszcie, że są na jutrzejszym patrolu, nie zdążyłam ich jeszcze złapać. Jeśli chcesz, możesz go prowadzić, ale w razie co, niech zrobi to Figa.
— T-tak, jasne! Z miłą chęcią!
— To dobrze — mruknęła zastępczyni, odchodząc ode mnie.
— Wow — mruknęłam pod nosem, kierując się do legowiska wojowników.
"To będzie naprawdę ciekawe doznanie!"
Zaraz po wejściu do środka, ułożyłam się wygodnie na legowisku i zapadłam w sen, rozmyślając o wszystkich dobrych rzeczach, jakie ostatnio mnie spotkały.
"Oby tak było już zawsze " — poprosiłam w myślach, odpływając w głęboki sen.

★ ★ ★ ★ ★

Otworzyłam oczy i od razu podniosłam się z legowiska. Szybko wypełniłam poranną toaletę i udałam się prosto w stronę miejsca, w którym leżała półprzytomna Figa.
— Dzień Dobry Figo! Pieczarka wybrała Cię na dzisiejszy patrol. Chciałam Ci tylko to powiedzieć. A, no i jeśli Ci to nie przeszkadza, to będę go prowadzić. Będą z nami jeszcze Leszczyna i Ambrowiec.

<Figo?>

07 lipca 2025

Od Figi Do Przepiórki

Figa została przydzielona do porannego patrolu. Już pomijając to, że musiała rano wstać, nie miała najmniejszej ochoty na użeranie się z innymi. Zlazła z drzewa, niechlujnie otrzepała sierść, nie przejmując swojej główki liśćmi zaplątanymi w jej ogonie.Poszła na miejsce zbiórki z grymasem na twarzy, dostrzegając kotkę. Kojarzyła ją z widzenia, jednak nigdy nie miała okazji porozmawiać, nie żeby chciała. Teraz jednak nie miała większego wyjścia.
— Ej ty — zaczęła ostro. Nie wyspała się dzisiaj. — Ty idziesz ze mną na patrol? Kto jeszcze? Gdzie reszta?
Liliowa lekko, ledwo zauważalnie wzdrygnęła się na dźwięk jej szorstkiego głosu. Zaraz jednak po krótkim wdechu przeniosła spojrzenie wielkich oczu na zwiadowczynię.
— Kolendra, Maślak i Len zaraz przyjdą. Widzę, że humor niezbyt dopisuje. Może mogę jakoś na to zaradzić? — spytała ciepło bez cienia strachu w głosie, na koniec leciutko się uśmiechając.
Figa zmarszczyła nos. Gdyby mogła, to by splunęła, niestety, kocie pyszczki na to nie pozwalają. Odwróciła więc głowę, machając splątanym ogonem.
— Obejdzie się — burknęła.
— Jak tam wolisz — miauknęła tylko, spoglądając na czekający ich las.
Delikatnie owinęła swój ogon wokół łap, trochę nie mając pomysłu na to, jak zacząć rozmowę.
Obie kotki siedziały w ciszy, dopóki nie przyszła reszta patrolu.
— Spóźniliście się! — warknęła na nich, wstając. — Zdążyłabym już pięć razy obejść terytorium bez was!
Przepiórka powróciła tylko oczami, kiedy inni zaczęli szurać niezręcznie łapami.
— Potem ich skrzyczysz, jeśli pozwolisz, to chętnie dołączę, bo raczej rzadko to robię — szepnęła, a po chwili dodałam z tym razem już głośniej:
— Dobrze Figo, prowadź.
Kolendra podłapał ton Przepiórki, przepychając się na przód.
— Pozwólcie kochani, że ja poprowadzę! — oznajmił, nim Figa zareagowała. Kocur zwrócił się do nich. — A jak tam u was? Słyszeliście o najnowszych ploteczkach?
Zaczęli wychodzić z obozu. Figa miała ochotę strzelić sobie w łeb. Uśmiechnęła się brzydko do kocura.
— Ooh? Ploteczki na temat Twojej rudej kity? Owszem!
Kolendra zaśmiał się.
— Zabawny żarcik kochana! — Po czym zwrócił się do Przepiórki. — Skarbeńku słyszałaś już najnowsze ploteczki?
Przepiórce najwyraźniej nie spodobało się zachowanie byłego ucznia. Spojrzała na niego.
— Przepraszam Kolendro, ale Figa została wyznaczona do prowadzenia patrolu. Nie takich zachowań Cię uczyłam. Spytaj jej, czy jej to odpowiada, dobrze? — spytała czule, jednak jej oczy świdrowały w nim dziurę.— Natomiast à propos plotek... Nie, nie słyszałam i chętnie posłucham.
Przepiórka traktowała Kolendrę jak własnego syna. Było to widać oraz czuć w tonie głosu liliowej. Rudy kocur speszył się na uderzenie serca.
Kolendra od razu się ożywił bardziej. Figa przewróciła oczami, po prostu wychodząc na przód. Jednym uchem jednak słuchała kocura.
— Słyszałem od Orzeszka, że Przypływ i Bukszpan mają miłosne problemy! — zaczął z dziwnym błyskiem w oku.
— Jak to? — spytała Przepiórka, widząc oczami wyobraźni zawsze uśmiechnięty pyszczek jej byłej mentorki.
Przepiórka polubiła ją. Była bardzo miła, troskliwa i czuła. Figa natomiast nie miała zdania na temat Przypływ. W obozie, kiedy już musiała, użerała się ze wspomnianą kotką. Ale czekoladowa to był przypadek wyjątkowy, bo ona z nikim poza Malinkiem nie spędzała chętnie czasu. Idąc tym tokiem myślenia, nikogo poza nim nie lubiła. No, chociaż ostatnio Jeżyna próbowała wbić się do niej do rankingu lubianych kotów. I Czerwiec, ale Czerwiec ją wkurzał niemiłosiernie. Mały a jaki pyskaty, kropka w kropkę jak jego mentorka. Figę to najbardziej drażniło, bo trafiła swój na swego. Czereśnia był w kategorii kotów neutralnych, ale takich, które respektowała. Miło wszystko wygrał praktycznie wszystkie pojedynki, na jakie go wyzwała przez cały swój okres uczniowski, a sporo tego było.
— Znaczy... Od dawna było wiadomo, że Bukszpan to kociarz, ale mówił, że to już koniec? Biedna Przypływ... Muszę do niej podejść, kiedy już skończymy ten patrol. Słyszałeś coś jeszcze? — zapytała Przepiórka, a w jej głosie tańczyło zmartwienie.
Kolendra zamyślił się ze znanym dla siebie, cwaniackim uśmieszkiem. Z jego pyszczka po chwili wyleciał śmiech.
— A jakże! Bukszpan jest o tyle bezczelny, że...podobno kręci z kocurem! — mruknął ciszej, jakby ktoś chował się po krzakach tylko po to, by podsłuchać ich rozmowę.
Figa zaśmiała się wrednie pod nosem.
— No, no! To chyba będzie trzeba się do niego przejść i porozmawiać! — miauknęła podstępnie. — Kolender piszesz się? Pomęczymy trochę naszego drogiego kolegę!
Z pyszczka Przepiórki dało się wyczytać szyderczy uśmieszek, który rzadko tam gościł. Mało kto miał okazję go zobaczyć. Liliowa zawsze była cicha, nieco wycofana. Figa nigdy nie interesowała się innymi kotami. Malinek natomiast, jej wspaniały ojciec, owszem. Dlatego czekoladowa, mimo że nie chciała, to zasłyszała to i owo o pobratymcach z klanu. Wiedziała dlatego o przeszłości Przepiórki i jej zmianie charakteru.
Figa dostrzegła szyderczy uśmiech na pyszczku liliowej. Jej ogon nieznacznie zaczął drżeć w oznace złości, a na pyszczku zagościł grymas, z którego bardzo jasno można było wyczytać uczucia, jakie żywiła do Bukszpana.
— Śmierdzący gnój i kociarz... — fuknęła cicho, jednak przez fakt, że szła obok czekoladowej kocicy, sprawił, że to usłyszała.
Zastrzygła uchem. Przepiórkę znała tylko z widzenia oraz plotek, a poza tym zawsze liliowa trzymała się z boku. Tym bardziej więc zdziwiły ją jej słowa wyszeptane pod nosem.
— Oho! Widzę, że mamy tutaj ukrytego nicponia! — miauknęła głośno, więc reszta kotów słyszała.
Kolendra zwrócił ku nim głowę, Len podążył za nim, a Maślak... cóż, chyba jako jedyna faktycznie patrolowała tereny. Docierali do Szopy Strachu, chociaż towarzystwo nic sobie z tego nie robiło.
Trochę skrępowałam się słowami kotki, jednak to nie powstrzymało mnie przed kontynuowaniem.
W końcu jak to niektórzy mawiają: "Wlazłeś między wrony, to kracz jak one."
— Czy mam to uznać za zaproszenie otwarte? Bo jeśli tak, to z rozkoszą utrę nosa temu arogantowi! Ten paniewicz nie zasługuje na tak fantastyczną kotkę, jaką jest Przypływ. Była dla mnie oparciem, kiedy jej potrzebowałam, więc teraz ja będę oparciem dla niej — powiedziała, ale tym razem głośno, następnie dokładnie oznaczając granicę. Maślak kiwnęła jej głową, a potem wróciła do reszty ferajny, wyczekując jakiejś odpowiedzi.
Figa, gdyby umiała, to by zagwizdała. Kolendra, jako były uczeń kotki, pokiwał głową z uśmiechem. Zapewne ten temat był mu znany. Len wtrącił się do rozmowy.
— To razem go stłuczemy na kwaśne jabłko! — oznajmił.
Figa machnęła ogonem.
— A żebyś wiedział! — Pomijając to, że nakręcają się na tłuczenie Bukszpana, a nie znają ich sytuacji, to całkiem nieźle się dogadywali.
Sprawdzili Szopę Strachu, ale na szczęście nic nie chciało ich dzisiaj zjeść, więc ruszyli dalej.
Przepiórka zaśmiała się najpierw szyderczo, jednak potem naturalnie. Słodko, najpierw cicho i nieśmiale, a potem już otwarcie, jednak — dalej z tą słodkością w głosie.
— Jejku, jak ja dawno się nie śmiałam! A szczególnie tak! — powiedziała, machając wesoło ogonem. — A co sądzicie o Chrząszczu i Ambrowiec? Nie chcę zapeszać, ale coś ostatnio nie idzie w ich relacji. Kojarzę tą szylkretkę i widzę, że mój przyrodni braciszek ma jej trochę po dziurki w nosie. Powoli zaczyna ją ignorować... Nie wiem jak wy, ale ja na moją listę kotów do stłuczenia dodam właśnie jego. To, że jesteśmy połączeni krwią, nie znaczy, że będzie miał taryfę ulgową!
Figa idąc, uśmiechnęła się pod nosem. Zmarszczyła brwi. Na co dzień nie była plotkarą, jednak jeśli w grę wchodziło tłuczenie czegoś lub kogoś — a to już inna rozmowa!
— Nie za bardzo mnie interesowali — mruknęła. — Żadne z nich nie jest jakoś mocno silne, więc nie zdobyli mojej wspaniałej uwagi. Ale chętnie obrzucę ich jabłkami!

<Przepiórka?>