BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
12 lipca 2022
Od Rozżarzonego Płomienia cd Czajkowego Zaćmienia
27 czerwca 2022
Od Czajkowej Łapy (Czajkowego Zaćmienia) CD. Rozżarzonego Płomienia
— Nauczysz się dzisiaj, że jesteś ponad te wszystkie nierude koty. Kamienna Agonia musi dostać karę za te wszystkie krzywdy jakie nam wyrządziła. Zabrała ci brata, drwiła i miała gdzieś. Dzisiaj dokonasz swojej zemsty — powiedział wchodząc do środka. — Kamienna Agonio! Witaj! Patrz kogo przyprowadziłem! - miauknął, zachęcając Czajkową Łapę, by podeszła. — No spójrz na to żałosne stworzenie. — Przejechał wzrokiem po wymizerniałej sylwetce kotki. Czajkowa Łapa niepewnie poszła w jego ślady. Widziała już nie raz kocicę w takim stanie. Więc dlaczego teraz, gdy była tu z mentorem, w jej głowie zaczęły krążyć wątpliwości do powodu tej wizyty? — Daj jej nauczkę. To będzie twój ostatni test.
Obruszyła się, słysząc słowa kocura. Miała... miała ją uderzyć? Zemścić się za to, co Kamień jej zrobiła? Skrzywdziła ją, to prawda. Jednak czy chciała się zemścić? Według Żara powinna. A jeśli on tak uważa... może ona też musi tak myśleć? Nie chciała stracić jego szacunku, a jeśli się sprzeciwi...
Wzrok Czajki znów spoczął na Kamiennej Agonii. Kotka nawet się nie poruszyła. Wzrok zielonych oczu zatrzymał się na Czajce, pozwalając by spotkały się ze sobą spojrzeniem. Szylkreta zaraz chciała uciec spojrzeniem, jednak coś w zielonych ślepiach ją zatrzymało.
— Rób co chcesz — powiedziała tylko ochrypniętym od milczenia, gardłowym tonem głosu. — Będziesz zupełnie taka, jaka ja byłam kiedyś. Zniżysz się do używania siły by pokazać wyższość. Bo tak on cię nauczył. — Mruknęła, wskazując ogonem na Żara i uśmiechnęła się lekko, zamykając oczy i opierając je na łapach, czekając na ból, jaki ją spotka.
— Nie słuchaj jej, Czajkowa Łapo — prychnął rudy. — Próbuje Cię nastawić przeciwko mnie. Nigdy nie będziesz jak ona. Ona nie dorasta ci do pięt. Kłamie, niszczy wszystko, na czym ci zależy. Zasłużyła na karę — miauczał do ucha swojej uczennicy. Tak. Zasłużyła. Zasłużyła na wszystko co ją spotkało. A jednak teraz, leżała z skromnym uśmiechem na pysku, czekając na przeznaczenie. Przeznaczenie, którego szylkreta miała dokonać. Uniosła powoli łapę. Czas dłużył się i dłużył, wychodząc poza nieskończoność. W jej głowie burza myśli wiła się niczym zaskroniec. W pewnym sensie słowa Kamiennej Agonii poruszyły nią. Nie chciała się stać jak ona. Nie mogła. Nie wybaczyła by sobie tego. Więc czy powinna zemścić się za księżyce krzywdy? Czy odpowiedź była tak czarno biała, jak malował ją Rozżarzony Płomień? Musiała mu zaufać. Jeśli nie jemu, to komu? Kto ją poprowadzi do świetności?
Uderzyła więc. Raz za razem, pięściami wybiajając swoją złość na futrze kotki. Księżyce duszenia w sobie żalu, smutku i reszty negatywnych emocji nie pozwalały się jej teraz zatrzymać. Nie pozwalały przestać. Wyżycie się sprawiało wrażenie tak dobrego, tak potrzebnego. Gdy zaczęła, nie mogła się dłużej hamować. Przestała dopiero, gdy w jej piwnych oczach zaczęły zbierać się łzy. Żar uraczył ją dumnym uśmiechem. Na Kamienną Agonię nie miała już odwagi spojrzeć. Czajkowa Łapa wyszła, w ciszy, z martwym wyrazem pyska. Odprowadzona przez Rozżarzony Płomień i wątpliwości, płynące ze swojego czynu.
Na sztywnych kończynach szła w kierunku Rozżarzonego Płomienia. Dopiero co skończyła rozmawiać ze Zwęglonym Kamieniem. Gonitwa myśli wciąż ją przytłaczała. Znów czuła się jak ta niewinna uczennica, która nie wiedziała co ze sobą zrobić. Więc... Węgiel mówił prawdę. Wilcza Zamieć to potwierdziła. Kotka, który nigdy się do nich nie odzywa, potwierdziła jego słowa. A to oznaczało...
— Okłamałeś mnie. — Wypluła w końcu, a jej oddech stał się nierówny, przerywany. Kłuło ją w sercu, a jej wnętrzności się przewracały się, skręcając się wzajemnie. Czuła się... zdradzona. Oszukana. Przez jedyną osobę, której ufała, po tym jak widziała jak Zając morduje tamtego kocura... — J-jak mogłeś? Węgiel wcale nie jest synem Kamiennej Agonii... jesteśmy rodzeństwem, Wilcza Zamieć jest naszą matką, a ojcem... Lisia Gwiazda — to imię ledwo przeszło jej przez gardło. Duch z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd? Jak to w ogóle możliwe? Zacisnęła powieki, ukrywając pysk przed spojrzeniem rudzielca. — U-ufałam Ci, a ty... okłamałeś mnie. Okłamywałeś przez cały czas... jak śmiałeś?! — miauczała z trudem, ledwo powstrzymując łzy.
12 maja 2022
Od Rozżarzonego Płomienia cd Czajkowej Łapy
25 kwietnia 2022
Od Czajkowej Łapy CD. Rozżarzonego Płomienia
17 kwietnia 2022
Od Rozżarzonego Płomienia cd Czajkowej Łapy
15 kwietnia 2022
Od Czajkowej Łapy CD. Rozżarzonego Płomienia
- Nienawiść da ci siłę, Czajkowa Łapo. Przekuj ją w broń przeciwko naszym wrogom. Może nie jesteś zbyt sprawna, a trening ci się dłuży, jednak... masz potencjał, by to zakończyć. Zakończyć nasz ból.
Jego słowa były takie piękne. Sączyły się z jego pyska prosto do jej mózgu, bez problemu wijąc w nim sobie gniazdo. Mówił jej to, co potrzebowała usłyszeć. Miała potencjał. Mogła dokonać czegoś wielkiego. Czego szukała, znalazła w futrze rudego kocura. Łkała, całkowicie oddając się idei Rozżarzonego Płomienia. Chciała, by się spełniła. Chciała być tą specjalną, wybraną, docenianą, silną, wspaniałą.
- Na razie... udowodnij, że jesteś godna zostać wojownikiem. Później dowiesz się reszty - to powiedziawszy wstał. - Ruszajmy dalej. Zrobimy krótki patrol przy granicach.
Czajka starła łzy z oczu i policzków, uniosła dumnie głowę, a wiatr przebiegł przez jej rudo-czarne futro. Była gotowa, na następne zadania i przeszkody. Wiedząc, że Rozżarzony Płomień w nią wierzy, nic nie mogło jej zatrzymać.
- Rozżarzony Płomieniu? Co się stało?
10 kwietnia 2022
Od Rozżarzonego Płomienia cd Czajkowej Łapy
Plan rozkwitł w jego głowie. Objął ogonem, płaczące kocię, przyciskając bardziej do swojego futra. Taki przytulas był u niego rzadkością, więc kotka miała zaszczyt tego doświadczyć, póki miał jeszcze trochę litości z tyłu głowy.
- Twój brat nie jest nim, dobrze o tym wiesz. Nie możesz gonić za tymi marzeniami. On cię zniszczy, jest synem Zajęczej Gwiazdy i Kamiennej Agonii, najgorszych członków naszej społeczności. Chcesz mu ulec? Podporządkować się? Zdradzić nas?
- Nie! - pisk kotki był słaby, ale pewny siebie z czego się ucieszył.
- Jest więc sposób na pogodzenie twych pragnień z nie ulegnięciem. Nierudzi kiedyś nam służyli. Byli nam posłuszni. Zrób z niego sługę, niech odwróci się od rodziny, niech wybierze ciebie, a wtedy... wtedy stanie u twojego boku. Razem pokonacie nieprawość - szepnął do jej ucha, liżąc ją po łebku.
Takim małym, naiwnym, mięciutkim, a zarazem przepełnionym żalem i smutkiem. Chciał wlać w nią swoją nienawiść, by ją ogrzała i dodała siły. Widział to... pragnął tego...
- Nienawiść da ci siłę, Czajkowa Łapo. Przekuj ją w broń przeciwko naszym wrogom. Może nie jesteś zbyt sprawna, a trening ci się dłuży, jednak... masz potencjał, by to zakończyć. Zakończyć nasz ból.
- Jak? - zapytała, pociągając nosem, nadal trzymając pysk w jego sierści.
- Na razie... udowodnij, że jesteś godna zostać wojownikiem. Później dowiesz się reszty - to powiedziawszy wstał. - Ruszajmy dalej. Zrobimy krótki patrol przy granicach.
09 kwietnia 2022
Od Czajkowej Łapy CD. Rozżarzonego Płomienia
- Słucham? - pisnęła, widząc coraz bardziej wściekłego mentora. Ten uraczył ją jeszcze bardziej znaczącym spojrzeniem, wskazując przy okazji pyskiem na błotną plamę na boku.
- Ogłuchłaś? Masz się tego ze mnie pozbyć! - nakazał, pusząc brudne rude kłaki. Czajkowa Łapa niekoniecznie rozumiała, dlaczego on sam nie może się tego pozbyć, jednak posłusznie zaczęła wylizywać rdzawy bok. Błoto dotknęło jej języka, na co młoda skrzywiła się delikatnie. Było zimne, ziemiste i mokre. Obrzydliwe. Ale taka była kara za nędzne wykonywanie poleceń Rozżarzonego Płomienia. Kocur z niezbyt cierpliwym wyrazem pyska i gniewnym marszem wybijanym przez ogon co chwilę oglądał się na Czajkową Łapę. Kotka cały czas czuła na sobie presję wywoływaną przez ostre spojrzenie mentora, dlatego jak starała się jak najdokładniej naprawić swój błąd.
- J-już. Przepraszam - miauknęła Czajka ze skruchą, odsuwając się od mentora. Żar zmierzył ją wkurzonym wzrokiem, po czym przeniósł swoje skupienie na rude futro. Już czyste, jednak jego pysk wciąż bił gniewnym pobłyskiem.
- Przeprosiny na nic się nie zdadzą. To tylko puste słowa - prychnął rdzawy, wywracając oczami. Czajka skinęła cicho głową, kładąc po sobie smutno uszy. Skoro przeprosiny nic nie dają... to czemu miała kiedykolwiek używać tego wyrażenia? Tak nieznaczącego, niepotrzebnego... - Ale przynajmniej naprawiłaś swój błąd... dostatecznie. Idziemy. I tak zmarnowaliśmy już wystarczająco czasu przez ciebie - syknął, po czym przejrzawszy się jeszcze raz w wodnym lustrze, odszedł w stronę miejsca, gdzie mieli trenować.
Miała świadomość, że gdyby tak wyglądała byłoby jej łatwiej w życiu. Bez rudych łat, przez które niejeden patrzył na nią jak na potwora. Gdyby nie one, może wszystko wyglądałoby inaczej. Może Kamienna Agonia patrzyłaby na nią przychylniej? Gdyby miała jej czarne futro i zielone ślepia, być może nawet i Wilcza Zamieć przestałaby traktować swoją córkę jak pomiot diabła?
Słysząc ponaglanie jej przez mentora, Czajka pośpiesznie zmyła z pyska błoto i dołączyła do podirytowanego ślimaczeniem się swojej uczennicy - Rozżarzonego Płomienia.
***
Każda noc była coraz gorsza. Róża powiedziała, że z czasem pozbędzie się koszmarów o tamtym dniu, jednak dzień w dzień przeżywała to samo, widząc lśniące białe futro i zimne, przenikające zielone oczy. Wspomnienie spędzało jej sen w powiek, a sytuacja z Zwęgloną Łapą wcale nie pomagała podnieść jej na duchu. Wciąż nie mogła uwierzyć, że czarny nie był jej bratem. Ostatnio nic nie miało sensu - jednak mieli zbyt wiele potwierdzeń, by temu zaprzeczać. Rozżarzony Płomień, Zajęcza Gwiazda... nawet Szczypiorkowa Łodyga była pewna tego faktu! Teraz spała z daleka od uspokajającego futra brata, bo ten "musiał zasłużyć na miłość ojca" i wszystko zdawało się trudniejsze. Tak bardzo chciała panować nad swoją sytuacją, w końcu czuć, że ma nad czymś kontrolę, a los cały czas rzucał jej kamienie pod łapy.
Wlokła zmęczonymi łapami po ziemi, stawiając kroki w śladach zostawionych przez Rozżarzony Płomień. Nie mogła zasnąć ostatniej nocy. Przewracała się z boku na bok, porywana przez morze własnych myśli. Jak mogła się od tego uwolnić? Był jakiś sposób? Nie minęło wiele czasu, zanim mentor zauważył nędzną postawę uczennicy i zarządził postój.
- Nie.
- Więc? Co się stało? - jego ton wcale nie był troskliwy czy ciepły. Za nic nie przypomniał tego, którym kiedyś posługiwał się Zajęcza Gwiazda, jak przychodziła do niego z kocięcymi problemami. Rdzawy brzmiał na zirytowanego, może nieco zmieszanego marnym widokiem kotki. Ta jednak w tym momencie, same słowa wystarczyły. Jej oczy zaszkliły się, a Czajka mimowolnie podbiegła do rudego i wtuliła się w futro starszego kocura. Mocno przylgnęła do jego piersi i uderzenia serca potem łzy, któe próbowała pohamować zaczęły spływać z jej pyska.
- Ch-chciałam się nie przejmować... chciałam go ignorować, chciałam gardzić czarnym futrem, ale... nie potrafię. Nie wiem, co mam zrobić, żeby przestać myśleć o Zwęglonej Łapie. Wiem, że jest nierudy i to powinno mi wystarczyć, ale nie wystarczy. Brakuje mi jego bliskości, jego pocieszających słów... - wyjęczała Czajka, przerywając co chwilę smutnymi podciągnięciami nosa. - Jak czuć się lepiej? Jak mam o tym wszystkim zapomnieć. I-i jeszcze... Z-zając... on... on... - ugryzła się w język. Nie mogła mu powiedzieć, co zrobił lider. Nie po tym, jak przyrzekły z Różą, że nikt inny się nie dowie. - M-miałeś rację, Rozżarzony Płomieniu. To zdrajca. Zwykły, plugawy zdrajca... - wyszeptała, zanosząc się szlochem. Po zrzuceniu z siebie pewnego ciężaru, bała się spojrzeć mentorowi w oczy. Bała się jego reakcji. Więc jedyne co zrobiła, to przytuliła się mocniej, szukając ulgi i bezpieczeństwa w objęciach Żaru.
28 marca 2022
Od Rozżarzonego Płomienia cd Czajkowej Łapy
14 marca 2022
Od Czajkowej Łapy CD. Rozżarzonego Płomienia
Błoto posklejało jej sierść, dostało się między palce i zęby. Szczególnie, gdy Rozżarzony Płomień przydusił ją na pobudkę. Żałowała. Żałowała swojego nieposłuszeństwa tamtego dnia. Przecież miało wyjść inaczej! Miał się chwilę pogniewać i potem pogodzić... a nie wrzucać z rana w błoto! Może za szybko odpuściła? Nie widziała innego rozwiązania. Dlaczego nie mógł być jak Glina i spokojnie wytłumaczyć, co zrobiła źle i pocieszyć? Wtedy na pewno by się poprawiła... chyba.
- Dzisiaj poćwiczymy walkę - ogłosił, rozgrzewając swoje ciało w lekkim truchcie. Próbowała za nim nadążyć, jednak łapy grzęzły jej w zawiesinie, przez co jakikolwiek ruch inny niż ostrożny, ślamazarny krok był niemożliwy dla młodej, niewysokiej kotki. Rudy obejrzał się za siebie parę razy, żeby zobaczyć, czy na pewno za nim idzie, a za każdym razem gdy się odwracał, Czajka wymuszała na pysk uśmiech i chociaż delikatnie pewniejszą siebie pozę. Żeby być jak on! Rudy nie dawał się błotu, a jego futro było niemalże nienaruszone, może pomijając łapy które chcąc czy nie, i tak się ubrudziły od chodzenia po rozmiękłej ziemi.
- Stawiaj wyżej łapy - poinsturował ją krótko, a kotka zaraz spróbowała wdrożyć to w życie. Miała wrażenie, że wygląda jeszcze głupiej niż przed chwilą...
- Więc, trening walki. Gdybyś spotkała jakiegoś brudnego samotnika, albo kota z innego klanu na granicy musisz wiedzieć jak się obronić...
- Będziemy ćwiczyć w taką pogodę? - przerwała mu, na co rdzawy wojownik ostro przeciął powietrze ogonem.
- Nie przerywaj mi - syknął, by zaraz dumnie się wyprostować. - Tak. Na normalnym polu walki nie ma gwarancji, że trafisz na równy, twardy teren i świecące słoneczko, więc będziemy ćwiczyć na jak najgorszym terenie, żebyś się nauczyła porządnie, a nie "na odwal się". Rozumiesz?
Skinęła głową na potwierdzenie jego słów. Zaraz wytłumaczył jej kilka podstawowych strategii. Pokazał parę póz, uników... poruszał się tak pewnie, tak zgrabnie mimo niepewnego podłoża. Wiatr przygrywał jego naukom, a Czajka słuchała mistrza jak zaczarowana.
- Załapałaś? - zakończył, na co odpowiedziało mu ciche "tak" z pyska szylkretowej terminatorki. Żar stanął, prostując łapy i grzbiet. - Dobrze. Teraz twoja kolej. Pokaż, co zapamiętałaś.
- Już - rzuciła, podnosząc się z siadu. Powtórzyła tyle ile pamiętała i przeszła do ustawiania się w odpowiedniej pozycji. Ślizgała się na błocie. Widziała to. Jej łapy rozjeżdżały się w miękkiej ziemi. Nie potrafiła złapać balansu, równowagi. Czuła na sobie wzrok Rozżarzonego Płomienia. Zawiedzione spojrzenie. Jej uszy opadły nieznacznie. Starała się! Zagryzła zęby, usilnie próbując powtórzyć ruchy płomiennego wojownika. Da radę. Musi dać! Chciała, żeby Rozżarzony Płomień był z niej dumny. Musiała być idealna. Musiała robić wszystko tak, by zdobyć jego aprobatę. Potrzebowała tego. Tak bardzo potrzebowała...
- Źle - ogon mentora uderzył jej grzbiet. - Jesteś za wysoko. Znowu. Próbuj jeszcze raz.
Wzięła głębszy wdech. Tym razem da radę. Tym razem... i z tą myślą łapa podwinęła się jej przy skoku podczas jednego z uników. Straciła równowagę i z całym ciężarem poleciała na Rozżarzony Płomień, który nawet nie zdążył zareagować na jej widowiskową wywrotkę. Błoto wyleciało w powietrze, lądując na rdzawym futrze Żaru, tworząc na nim przypominające szylkretową maść łaty. Swoją drogą, z Rozżarzonego Płomienia wyszłaby całkiem ładna tortie... Na tą myśl na pysk Czajki wpłynął rozbawiony uśmiech. Dźwignęła się na łapy i odwróciła się w stronę rudego, by ujrzeć jego mordkę, połowicznie umorusaną w ziemi.
- Nie chciałam! - zawołała kuląc się, zarejestrowawszy jego złowieszcze spojrzenie.
Od Rozżarzonego Płomienia cd Czajkowej Łapy
13 marca 2022
Od Czajkowej Łapy CD. Rozżarzonego Płomienia
- I to cię martwi? Uwaga jakiejś brudnej nierudej?
- Ale to zastępczyni...
- Może i być liderem, ale jest tym czym dla mrówki kamień, niczym. Nie jest warta nas, a tym bardziej nie żałuj braku uwagi z jej strony - Czajka uniosła wzrok na pysk Rozżarzonego Płomienia. Jego pomarańczowe ślepia były pełne pewności siebie. Widząc jego postawę, nie potrafiła mu nie ufać. Musiał mieć rację, skoro wyglądał dumnie i pewnie swojego zdania. Coś jeszcze zwróciło jej uwagę. "Nie jest warta nas"... nas? Wiedziała, że prawdopodobnie mówił o wszystkich rudych, a nie o ich dwójce, ale... w tym jednym momencie poczuła, że gdzieś należy. Z Rozżarzonym Płomieniem. Uczucie, którego tak jej brakowało, nareszcie roziskrzyło się w jej głowie, powoli tląc i buchając coraz większymi płomieniami. Nie chciała... nie mogła go teraz puścić. Było wspaniałe - dodawało jej siły, pewności. Nareszcie poczuła się... dobrze. Nie miała zamiaru teraz kwestionować, co mówił jej Rozżarzony Płomień. Nie mogła go zawieść, wahając się pomiędzy prawdziwością jego słów, a własnymi przekonaniami. Straciłaby go. Kotka, który był przy niej na każdym treningu. Pilnował, poświęcał czas, udzielał lekcji. Straciłaby też to piękne uczucie i uwagę mentora. Na samą tą myśl jej ciało objął paniczny strach. Wzięła jeden drżący wdech. Wierzyła. Ufała mu. Nie okłamał by jej. Odetchnęła, już delikatnie spokojniejsza.
- Prawdopodobnie twój braciszek to jej dziecko, które podrzuciła waszej matce na wychowanie, stąd jej bliskość - rudy kocur zaraz powiedział coś, przez co rozbolała ją głowa.
- C-co? - wypluła wysokim tonem, przypominającym bardziej zduszony pisk niż normalną kocią mowę.
- To co słyszysz. Kamienna Agonia pewnie puściła się z kimś na boku, urodziła tego Węgielka, oddała temu workowi smutku który nazywasz matką i głupio jej się zrobiło, dlatego się nim zajmuje z ukrycia.
Czajka aż usiadła z wrażenia. Przecież... przecież to nie było możliwe. Znała Węgielka odkąd otworzyła oczy, nie możliwe żeby pojawił się w innym czasie niż ona. Ale... dopiero co przysięgła sobie, że będzie wierzyć mentorowi na słowo. Kątem oka zerknęła na jego mordkę. Jego postawa nie zmieniła się. Przecież... przecież to nie mogła być prawda! - Aż taka jesteś zaskoczona? Przecież sama mówiłaś, że Kamień dziwnie się nad nim pieści. Masz odpowiedź dlaczego - rudy wzruszył ramionami, prychając cicho pod nosem. Węgielek... nie był jej bratem? W to nie chciała wierzyć. Jednak... wszystkie argumenty jakie przedstawił Żar jak najbardziej pokrywały się z prawdą...
- Muszę... muszę to przemyśleć - oznajmiła, wstając. Nawet nie próbowała ukryć szoku który spływał po jej pysku - i tak by się jej nie udało.
- Jak chcesz. Kontynuujmy trening w takim razie.
***
To co powiedział Rozżarzony Płomień nie dawało jej spokoju do takiego stopnia, że ledwo przespała noc. Cały czas pobytu księżyca na niebie wierciła się w własnym legowisku, z nie spokojem spoglądając na pochrapującego Węgielka. Był synem Kamiennej Agonii? Mieli ten sam kolor futra. To ich łączyło. No i oczywiście wiele uwagi od Kamień. Ale przecież miał pędzelki na uszach, jak Czajka. Brązowe oczy jak Czajka. Rozważanie za i przeciw zajęło jej całą noc. Nie miała siły ani głowy na trening, więc gdy tylko kątem oka zobaczyła rudego mentora w wejściu, zamknęła ślepia, udając, że wciąż jest pogrążona we śnie.
- Pobudka! - zakrzyknął Żar, wyrzucając ją jak co dnia w śnieg. Już miała spiąć mięśnie, wstać i otrzepać się z śniegu, gdy w jej głowie zalśnił pewien pomysł. Co gdyby... tego nie zrobić? Nie wstać, żeby zobaczyć reakcję mentora? Ile mogła sobie z nim pozwolić? Owszem, obiecała mu bezgranicznie ufać, jednak nie miała wątpliwości, że Rzęsek też traktował Gliniane Ucho. Wierzył, dostawał uwagę, a gdy coś zrobił źle dostawał burę, jednak zawsze się godzili z ciepłym przytuleniem. Chciała takiej relacji z Rozżarzonym Płomieniem. Więc... co innego mogła zrobić, niż być nieposłuszna chwilę, żeby potem ładnie się pogodzić?
- Nie. Nie chce mi się. Nie idę na trening - burknęła na początku cicho, nie śmiało, by skończyć z bardziej poważną nutą w głosie. Łapki zamrowiły ją nieprzyjemnie. Mimo wszystko denerwowała się. Nie chciała go przecież mocno rozgniewać... tylko troszeczkę!
Od Rozżarzonego Płomienia cd Czajkowej Łapy
25 lutego 2022
Od Czajkowej Łapy CD. Rozżarzonego Płomienia
Zaskoczona rozmasowała sobie łepek, po którym wcześniej dostała. Nie mocno, ale dziwne uczucie po uderzeniu zostało. Nie spodziewała się takiego powrotu do rzeczywistości po zamyśleniu się. Cóż, miała nauczkę, żeby następnym razem uważniej słuchać mentora. Uważnie śledziła wzrokiem ruchy Rozżarzonego Płomienia, próbując zapamiętać jak najwięcej się da. Wyglądało skomplikowanie... ale może wcale nie było takie trudne? Skoro Żar potrafił się tak poruszać, ona też nie powinna mieć większych problemów. Chyba.
Nieudolnie powtórzyła metodę skradania się, jaką pokazał jej mentor. Łapki odmarzały jej od śniegu, przez co kroki jej nie wychodziły, a podczas unoszenia kończyn mimowolnie próbowała je chociaż trochę otrzepać ze śniegu. Nie było idealnie, ale chyba nie poszło tak źle, co?
- Tak?
- Nie. Okropnie - skrzywił się Rozżarzony Płomień, podchodząc do uczennicy. Przyjrzał się dokładniej i zaraz zaczął wprowadzanie poprawek. - Tyłek masz za wysoko - trzasnął ją ogonem po plecach. Podziałało - Czajka zaraz obniżyła pozycję. - Nie masz robić za przynętę, żaden królik czy mysz nie będzie miał ochoty na twój zadek. Dalej. Łapy szerzej, bo jak tak stoisz to mocniejszy podmuch wiatru cię wywróci.
Czajkowa Łapa skinęła głową. Ułożyła szerzej łapy i rzeczywiście - przestała mieć wrażenie, że zaraz wyląduje z nosem w śniegu.
- Tak. Teraz twoje skradanie. Jak to jest, że nie jadłaś śniadania, a stąpasz jak ciężarna karmicielka? Musisz delikatnie stawiać łapy, bo aktualnie straszysz zwierzynę aż na terenach Klanu Nocy. Jeszcze raz. Tym razem porządnie - dodał, wdychając głęboko. Czajka położyła po sobie uszy. Przecież się starała! Nie chciała, żeby mentor był niezadowolony z jej wysiłków... spięła mięśnie i postawiła parę cichych kroków do przodu, stosując się do rad rudego.
- Lepiej?
24 lutego 2022
Od Rozżarzonego Płomienia cd Czajkowej Łapy
23 lutego 2022
Od Czajkowej Łapy cd. Rozżarzonego Płomienia
Pierwszy poranek był dla niej nie małym zaskoczeniem. Najpierw pobudka - gwałtowna, zimna i niespodziewana, a potem brak śniadania. Przecież... śniadanie było ważne, prawda? Nie mogli nic wziąć z stosu zwierzyny? I to Kamienna Agonia dała taki rozkaz? Czajka przecięła gniewnie powietrze ogonem. Sądząc po zachowaniu czarnej kotki - pasowało do niej takie zachowanie. Bez problemu uwierzyła Rozżarzonemu Płomieniowi.
Wychodząc z obozu obejrzała się jeszcze. Węgielek właśnie chwytał jakąś piszczkę, a nad nim stała Kamień z delikatny uśmiechem i jakimiś słowami na pysku. Czajka zmarszczyła brwi, w jej oczach błyszczał gniew, zazdrość i głód. To przecież niesprawiedliwe! Że rudzi nie mogli jeść rano, a nierudzi mogli? Dobre sobie. Kotka wydała z siebie niezadowolone warknięcie, po czym ruszyła za Rozżarzonym Płomieniem na oprowadzanie.
***
Słuchała uważnie słów mentora, wodząc przy okazji wzorkiem po okrytych śnieżnym puchem wrzosowiskach. Szeroko otwarte oczy z zachwytem i zainteresowaniem wyłapywały najdrobniejsze szczegóły. Nie widziała jeszcze terenów Klanu Burzy podczas dnia! Wychodząc na zgromadzenie było ciemno, poza tym podążali tylko za śladami, nie patrząc naokoło. A teraz? Cały stał przed nią otworem! Wzięła głęboki wdech, pozwalając na to, żeby najróżniejsze zapachy podrażniły jej nos. Zapachy tutaj mieszały się jak na zgromadzeniu, jednak tym razem były dużo delikatniejsze i łatwiejsze do rozróżnienia.
- Czemu nie można wchodzić na tereny innych Klanów?
- Bo cię zaatakują i przegonią. Masz zatkane uszy czy mnie nie słuchałaś? - syknął Żar, kładąc po sobie uszy. Czajka zaraz wyprostowała się, kiwając przecząco łebkiem.
- Słuchałam! Ale chodziło o to, dlaczego nas przegonią. Nie lubią nas?
- Tak. To ich tereny i oni nas nie lubią. Ty masz bronić naszych. Jest to spowodowane tym, by nie kradli nam jedzenia.
Miało... jakiś sens. Chociaż jakby wszyscy się dzielili, nie byłoby łatwiej dla każdego? Może wtedy mogłaby zjeść śniadanie...
- Dalej. Klan Nocy pachnie rybami, Klan Wilka górami, Klan Klifu lasem. Jak pójdziesz już legalnie na zgromadzenie na pewno rozpoznasz te zapachy - tłumaczył dalej Żar, podczas gdy Czajka próbowała wyłapać zapachy o których mówił. Nagle, do jej nozdrzy dostał się przyjemny, kuszący zapach. Przestając słuchać mentora, odwróciła łepek w kierunku Jakiś gryzoń... mysz! Ślinka zaczęła gromadzić się w jej pysku, a żołądek głośno zażądał posiłku. Rozżarzony Płomień albo to zignorował, albo po prostu nie usłyszał głodowego marszu swojej uczennicy. - Klan Nocy pachnie tak, bo pływają i polują na ryb-
- Moglibyśmy zapolować? - przerwała mu, gdy tylko usłyszała słowo "polują". To był dokonały pomysł! Przecież była teraz uczniem, mogła sama sobie coś upolować do jedzenia skoro nie mogli brać jedzenia ze stosu!
Od Rozżarzonego Płomienia cd Czajkowej Łapy
Od Czajki (Czajkowej Łapy) Do Rozżarzonego Płomienia
Niepewnie wyjrzała zza próg żłobka. Była już w obozie tyle razy. A to przejść, żeby odwiedzić starszyznę, a to iść zobaczyć, co nowego pojawiło się na stosie zwierzyny. Jednak tym razem, bała się postawić krok za wejście. Jeśli teraz tam stanie, już nigdy nie wróci do kociarni. Nie takiej, jaką pamiętała.
Dziś dzień mianowania. Dziś miała zostać uczniem. Dziś miał nastąpić koniec beztroskich zabaw u boku białej mamy. Obejrzała się, by zobaczyć Wilczą Zamieć, wciąż wybiegającą spojrzeniem za żłobek. Delikatnie zmarszczone brwi zniekształciły bliznę na jej oku, podczas gdy drugie pusto wpatrywało się w przestrzeń. Zawsze jej wzrok padał nad córkę. Nigdy na nią. I za każdym razem, gdy Czajka widziała taki wyraz pyska Wilczej Zamieci, chciała gnać przed siebie, by dotrzeć do miejsca, w które tak często wpatruje się jej matka. Tak bardzo pragnęła jej wzroku. Żeby chociaż na moment poczuć, że ją widzi. Że na nią patrzy. Łzy zatańczyły w jej brązowych ślepiach. Miała tyle pytań przygotowanych dla mamy. Tyle tematów do rozmów, które chciałaby z nią odbyć. W głowie miała już nawet scenariusze, jak mogłyby się potoczyć.
Wilcza jednak nie lubiła pytań, rozmów i własnych kociąt.
– Na co czekacie? Idziemy – wzrok Wilczej nagle wbił się w kamienną powierzchnię ściany, gdy nad głową Czajki rozległ się głos Zajęczej Gwiazdy. Gdy cień białej sylwetki opadł na szylkretę, ta zwróciła łepek w jego stronę. Zajączek nie był ostatnio sobą. Zwykle ciepły, przyjemny dla uszu głos stał się oschły i pozbawiony miłości oraz czułości jaką darzył ich kocur. Ale… przecież jego odczucia do nich nie mogły się zmienić przez noc. Prawda? Myśl ta sprawiła, że jej serce przyspieszyło. Czy mógł od tak zmienić do nich nastawienie? Znienawidzić, jak Wilcza Zamieć?
Odebrało jej oddech. Nie, to nie możliwe. Na pewno nie-
– No chodź, Czajka! – w jej uszach zabrzmiał głos Rzęska. Obok jej prawego boku przebiegła Róża, której czarno-rudo-białe futro momentalnie objęły promienie słońca. Z lewej zaraz zobaczyła Węgielka, który swoimi krokami wzniecał śnieg leżący wcześniej na ziemi. Znów z prawej wyszła Pasikonik, zaraz za nią Maczek i znowu z lewej Rzęsek. Wszyscy ją mijali, nie oglądając się za siebie. W leżu została tylko Czajka i Wilcza. Skąpane w szaro-błękitnym cieniu i ciszy przerywanej jedynie naprzemiennymi oddechami. Nie chciała iść. Nie była gotowa na taki krok. Wciąż nie powiedziała Wilczej, jak bardzo chciałaby pokazać jej, jak kochać. Wciąż nie zwiedziła całego żłobka. Specjalnie zostawiła jedno miejsce niedotknięte jej łapką, żeby w razie czego mieć wymówkę i wracać tu z nadzieją na uśmiech matki którego tak bardzo pragnęła. Nie chciała być jeszcze uczniem. Tyle jeszcze nie zrobiła!
– Na co czekasz?
Dreszcz przeszedł po grzbiecie młodej kotki. Wilcza Zamieć nie chciała jej tu. Siwa kotka chciała uwolnić się od tego miejsca raz na zawsze. Czajka zagryzła zęby, uniosła łeb i wyszła, zostawiając po sobie jedynie ledwo widoczne ślady na śniegu przywianym do kociarni przez wiatr.
Zajęcza Gwiazda zwołał zebranie Klanu.
– Karą za wymknięcie się na zgromadzenie dla kociąt Wilczej Zamieci będą dodatkowe lekcje. Po skończonym treningu macie zajmować się obozem, starszymi i karmicielkami aż do zachodu słońca. Nauczy to was cierpliwości, wytrwałości i szacunku dla starszych rangą – oznajmił Zając na początku swojej przemowy. Szylkreta zrobiła niezadowoloną, rozżaloną minę. Przecież nie mieli złych intencji wybierając się na zgromadzenie. Chcieli tylko iść tam, gdzie Zajączek się pobawić! Nie wiedzieli, że to takie wielkie i ważne wydarzenie. Kotka otrzepała się szybko, wracając myślami do mianowania. Miała tylko nadzieję na dobrego mentora. Takiego, który pokaże jej jak być wojownikiem, który zwróci na siebie uwagę. Chciała być najlepsza, by nareszcie przykuć uwagę matki. Żeby pokazać Zającowi, że wciąż zasługuje na jego miłość. Biały lider kolejno wymieniał imiona, formułkę i mentorów dla kociaków.
Aż doszło do niej. Zielone ślepia spojrzały na nią, a ta dumnie uniosła łeb, udając gotową na przyjęcie nowego miana.
– Czajko, ukończyłaś 6 księżyców i nadszedł czas, abyś została uczniem. Od tego dnia aż do otrzymania imienia wojownika będziesz znana jako Czajkowa Łapa. Twoim mentorem będzie Rozżarzony Płomień. Jestem pewien, że przekaże ci całą swoją wiedzę - wypowiedział Zajęcza Gwiazda, a Czajka gdy tylko usłyszała imię swojego nauczyciela zaraz zaczęła rozglądać się za nim. Z tłumu wyłonił się ognisto-rudy kocur o pomarańczowych ślepiach. Na jego sierści nie było nawet plamki o innym kolorze niż reszta jego ciała. – Rozżarzony Płomieniu, jesteś gotowy do szkolenia kolejnego ucznia. Otrzymałeś od swojego mentora, Piaskowej Gwiazdy, doskonałe szkolenie i pokazałeś swój spryt i determinację. Będziesz mentorem Czajkowej Łapy. Naucz ją wszystkiego, czego powinna wiedzieć jako wojowniczka - biały zwrócił się do Żara. Uszy Czajki wychwyciły szepty w tłumie. Dawny uczeń Piaskowej Gwiazdy miał ją nauczać? Przecież… Piaskowa Gwiazda była zła. Nie mówili o niej wiele, a jak już, to tylko o jej tyrani. Szylkretowe futerko Czajki nastroszył się delikatnie gdy zobaczyła wzrok nowego mentora na sobie. Przełknęła cicho ślinę, stykając się z Rozżarzonym Płomieniem nosem.
– Obiecuję, że będę ciężko pracować. Nie zawiodę cię, Rozżarzony Płomieniu – miauknęła do niego szeptem, a w jej głosie słychać było całą jej nerwowość i stres.
< Rozżarzony Płomieniu? >