- Jak można być takim mysim móżdżkiem?!
Hiacynt zaczął energicznie uciskać pierś brata. Narcyz zakrztusił się, oczy niemal wyszły mi z orbit. Niebieski podjął ratowanie jego życia, naciskając na gardło kocura. W uszach czuł szum krwi. Och, ile by dał, by obok stał Burzowe Serce! Dawny medyk na pewno wiedziałby co zrobić. Hiacynt podskoczył, a Narcyz głośniej wypuścił powietrze, charcząc głucho. Jeszcze jedno mocniejsze uciśnięcie, by młodszy syn Błękitnej Cętki wypluł kość. Jego oddech stopniowo się normował.
- Nie, Narcyziku! Nie umieraj mi teraz! Mieliśmy się jeszcze pobawić! Iść na tyle zgromadzeń...
Pręgowany podniósł się do pionu i z przerażeniem ujrzał swoją potarganą sierść. Usiłował ją wygładzić, na niewiele się to jednak zdało. Jego żółte oczy błysnęły złowrogo.
- Spójrz lepiej jak wyglądam!
Hiacynt uniósł brew, zerkając na braciszka.
- No... Może bywało lepiej...
Narcyz z furią kopnął ciało królika.
- Psia krew - zaklął, po czym obrzucił Hiacynta wściekłym spojrzeniem. Kocur odpowiedział dosyć spokojnie, pełen podziwu. On na pewno byłby ostrożniejszy, z tak ostrym słownictwem, szczególnie że z całą pewnością mieli niewiele czasu, do pojawienia się wojowników, zaintrygowanych hałasem.
***
- Ale ci dałem wycisk!
- Ta... Jasne.
- No, przecież prawie się nie pozbierałeś. To był bardzo trudny chwyt, nawet Orli Trzepot był pod wrażeniem, a to przecież TWÓJ mentor.
Hiacyntowa Łapa cofnął uszy, burcząc pod nosem obelgi. Narcyz uśmiechnął się dumnie, wyżej zadzierając podbródek.
"Jeszcze trochę i dotknie chmur" pomyślał złośliwie niebieski. To prawda, brat był dzisiaj lepszy przy treningu walki, ale to na pewno tylko łut szczęścia.
- Dawałem ci fory - wysapał Hiacynt Junior, energicznie kopiąc niewielki kamień. Narcyzowa Łapa parsknął, uderzając brata w bark.
- Aha... Jasne.
Tego już było za wiele. Uczeń warknął, odsuwając się od kocura.
- Przekonajmy się!
Żółte oczy pręgowanego zwęziły się nieznacznie. Przesunął łapą po ścieżce, wzniecając chmurkę kurzu.
- Eee... Dobrze - mruknął w końcu.
Hiacyntowa Łapa wzdrygnął się, czując jak wzrok brata przeszywa go na wylot.
- Na pewno nie dałbyś rady...
Zawiesił głos, rozglądając się po okolicy i podskoczył wesoło, gdy znalazł to czego szukał.
- Wytarzać się w tym!
Synowie samotnika i zastępczyni, odwrócili się, by ujrzeć cuchnące sarnie... Bobki.
Rożniło ich to, że pyszczek łaciatego rozjaśnił szeroki, szczery uśmiech, a na mordce Narcyza malowało się... No cóż. Czyste przerażenie.
<Eee... Narcyziku? Powracam do świata żywych, hah. Strasznie mi głupio, że nie miałaś odpisu tyle czasu, więc przepraszam za oczekiwanie i jakość tego opka, mam nadzieję, że w miarę wiadomo o co chodzi^^">
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiacyntowa Cętka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiacyntowa Cętka. Pokaż wszystkie posty
14 września 2019
29 sierpnia 2019
Od Hiacynta CD Pliszkowego Kroku
*za czasów kocięcych*
<Pliszka? Jakoś, długość i czas oczekiwania... Przepraszam :c >
Wysunął się przed rodzeństwo, niecierpliwie machając ogonem.
- Pani Pliszkowy Kroku... Niech pani jeszcze nie idzie!
- Tak, niech pani zostanie - dołączyła się Chaber. - Muszę wiedzieć, skąd pani ma takie ładne futerko!
Wciąż naburmuszony Hiacynt prychnął pod nosem, ostentacyjnie odwracając głowę. Mysi móżdżek. Hiacynt z politowaniem zerknął na braciszka, po czym resztę uwagi skupił na wojowniczce. Jaka była? Dlaczego siedziała akurat w tym miejscu? Co tym pokazywała? Protestowała przeciwko patrolom?
- Słuchajcie dzieciaki, mam dzisiaj naprawdę kiepski dzień i nie sądzę by...
Hiacynt donośnym miauknięciem przerwał jej potok słów, uśmiechając się przepraszająco.
- Jest pani wojowniczką? - zapytał przymilnie.
Córka Pręgowanego Piórka prychnęła cicho.
- A wyglądam ci na kociaka?
- Nie, no w sumie to nie... - niebieski dla pewności, obrzucił ją uważnym spojrzeniem.
- Ktoś panią wcześniej obudził! - zatryumfował Narcyz. - To dlatego jest pani taka zła! Też nie lubię wcześniej wstawać, niby jest dużo czasu, a jak przychodzi co do czego, to nawet mama nie nadąża z myciem nas!
Pliszkowy Krok przekrzywiła kształtny łebek, zakrywając pyszczek łapą. Hiacynt strzepnął ogonem, dla zabawy burząc idealnie poukładaną sierść na karku Narcyza. Jego brat warknął bojowo, po czym rzucił się na kocurka, okładając go łapkami. Hiacynt bronił się ze śmiechem, zakrywając głowę. Chaber przypatrywała się im w milczeniu, jednak jej oczy błyszczały, gdy spięła mięśnie do skoku. Właśnie wtedy niebieski zauważył nagłe poruszenie przy wojowniczce. O nie! Wstawała, czyli zwyczajnie miała ich dość i chciała sobie pójść! Z przerażeniem podskoczył, chwytając ją za przednią nogę.
- Mówiłem, żeby pani nigdzie nie szła! - warknął z wściekłością w głosie.
- Puść moją łapę - syknęła bengalka, machając uczepionym niej synem Błękitnej Cętki.
Hiacynt uśmiechnął się delikatnie, zacieśniając uścisk.
- Tylko jeżeli obieca pani, że weźmie nas poza obóz!
- Pani Pliszkowy Kroku... Niech pani jeszcze nie idzie!
- Tak, niech pani zostanie - dołączyła się Chaber. - Muszę wiedzieć, skąd pani ma takie ładne futerko!
Wciąż naburmuszony Hiacynt prychnął pod nosem, ostentacyjnie odwracając głowę. Mysi móżdżek. Hiacynt z politowaniem zerknął na braciszka, po czym resztę uwagi skupił na wojowniczce. Jaka była? Dlaczego siedziała akurat w tym miejscu? Co tym pokazywała? Protestowała przeciwko patrolom?
- Słuchajcie dzieciaki, mam dzisiaj naprawdę kiepski dzień i nie sądzę by...
Hiacynt donośnym miauknięciem przerwał jej potok słów, uśmiechając się przepraszająco.
- Jest pani wojowniczką? - zapytał przymilnie.
Córka Pręgowanego Piórka prychnęła cicho.
- A wyglądam ci na kociaka?
- Nie, no w sumie to nie... - niebieski dla pewności, obrzucił ją uważnym spojrzeniem.
- Ktoś panią wcześniej obudził! - zatryumfował Narcyz. - To dlatego jest pani taka zła! Też nie lubię wcześniej wstawać, niby jest dużo czasu, a jak przychodzi co do czego, to nawet mama nie nadąża z myciem nas!
Pliszkowy Krok przekrzywiła kształtny łebek, zakrywając pyszczek łapą. Hiacynt strzepnął ogonem, dla zabawy burząc idealnie poukładaną sierść na karku Narcyza. Jego brat warknął bojowo, po czym rzucił się na kocurka, okładając go łapkami. Hiacynt bronił się ze śmiechem, zakrywając głowę. Chaber przypatrywała się im w milczeniu, jednak jej oczy błyszczały, gdy spięła mięśnie do skoku. Właśnie wtedy niebieski zauważył nagłe poruszenie przy wojowniczce. O nie! Wstawała, czyli zwyczajnie miała ich dość i chciała sobie pójść! Z przerażeniem podskoczył, chwytając ją za przednią nogę.
- Mówiłem, żeby pani nigdzie nie szła! - warknął z wściekłością w głosie.
- Puść moją łapę - syknęła bengalka, machając uczepionym niej synem Błękitnej Cętki.
Hiacynt uśmiechnął się delikatnie, zacieśniając uścisk.
- Tylko jeżeli obieca pani, że weźmie nas poza obóz!
<Pliszka? Jakoś, długość i czas oczekiwania... Przepraszam :c >
18 sierpnia 2019
Od Hiacynta
- Tak więc... Mamy cztery klany. Klan Burzy, Klan Nocy, Klan Klifu i Klan Wilka.
Błękitna Cętka ich tu przysłała. Choć starała się ukryć emocje, Hiacynt i Narcyz dwa razy zauważyli łzy na jej pyszczku. Płakała całkiem sporo, po śmierci babci. Chaber dorzuciła, że mama spędza prawie cały wolny czas z wujkiem Czaplą i niebieski musiał przyznać jej rację. Ciekawe tylko... Dlaczego? W końcu babcia tylko się zdrzemnęła, to nic nadzwyczajnego. Spała co prawda od kilku wschódów słońca, ale miała już swoje księżyce, może starsze koty tak po prostu mają?
- Ej, słuchasz mnie w ogóle?
Uniósł wzrok na Burzowe Serce. Bury kocur rzadko kiedy był zirytowany, teraz też ze spokojem w oczach przyglądał się młodym przyjaciółki. Hiacynt ziewnął, ukazując białe kły.
- Tak, słuchamy - zapewniła burego Chaber. Kotka leżała, z głową na grzbiecie Narcyza, wymachując krótkim ogonem.
- Klan Klifu ma swoją lokalizację nad brzegiem Miejsca Gdzie Zachodzi Słońce...
- A co to jest? - Narcyz przekrzywił głowę.
- Yyy, taka wielka kałuża. Naprawdę, nie umiem wam tego inaczej wyjaśnić, tym bardziej że nie widzieliście jeszcze rzeki.
- Ja widziałem! - z dumą poinformował wszystkich Hiacynt, po czym zerknął na starszego.
- Ta... Pamiętamy - kąśliwie rzuciła Chaber. - Do obozu przyniosła cię Świetlisty Potok, po tym jak wujek i mama przetrząsneli cały żłobek.
Hiacynt poczuł, że końcówki jego uszu stały się nieco czerwone, ale nic nie powiedział.
- Zatem Klan Nocy mieszka przy rzece - dorzucił Burza. - Mają tereny, sąsiadujące z naszymi...
- Czyli my też mamy rzekę? - Narcyz podskoczył, niemal przewracając siostrę. Były medyk przygryzł wargi.
- No... Nie do końca. Ona rozdziela oba klany. My polujemy na ryby bardzo rzadko, a nocowicze traktują je jako główny składnik diety...
Hiacynt poderwał się z ziemi, jeżąc sierść na grzbiecie.
- To dlaczego my nie jemy ryb?!
- Hm... To skomplikowane... - zaczął Burzowe Serce, ale syn Błękitnej Cętki był już przy wyjściu z legowiska starszyzny.
- Pójdę zapytać kogoś, kto jest odpowiedzialny za polowania! - krzyknął przez ramię, by udobruchać medyka. Żywił do niego szacunek, ale ten tok rozumowania zwyczajnie nie przypadł mi do gustu. Zaledwie kilka uderzeń serca później znalazł pierwszą ofiarę.
- Ej, zaczekaj!
Niebieski wojownik potulnie zwolnił kroku i obrócił się, by sprawdzić do kogo należał głos. Gdy ujrzał wnuka Białej Sadzawki ruszył w jego stronę.
- Hm... Hiacynt?
No tak. Wszyscy znali imiona kociąt zastępczyni, problem stanowiło to, że kocurek nie znał imion wszystkich klanowiczów.
- Posłuchaj, potrzebuję rady.
Mokra Blizna skinął głową, czekając na słowa kociaka.
- Dlaczego Klan Burzy nie poluje na ryby?! Przecież rzeka jest też nasza!
<Mokra Blizno?^^>
Błękitna Cętka ich tu przysłała. Choć starała się ukryć emocje, Hiacynt i Narcyz dwa razy zauważyli łzy na jej pyszczku. Płakała całkiem sporo, po śmierci babci. Chaber dorzuciła, że mama spędza prawie cały wolny czas z wujkiem Czaplą i niebieski musiał przyznać jej rację. Ciekawe tylko... Dlaczego? W końcu babcia tylko się zdrzemnęła, to nic nadzwyczajnego. Spała co prawda od kilku wschódów słońca, ale miała już swoje księżyce, może starsze koty tak po prostu mają?
- Ej, słuchasz mnie w ogóle?
Uniósł wzrok na Burzowe Serce. Bury kocur rzadko kiedy był zirytowany, teraz też ze spokojem w oczach przyglądał się młodym przyjaciółki. Hiacynt ziewnął, ukazując białe kły.
- Tak, słuchamy - zapewniła burego Chaber. Kotka leżała, z głową na grzbiecie Narcyza, wymachując krótkim ogonem.
- Klan Klifu ma swoją lokalizację nad brzegiem Miejsca Gdzie Zachodzi Słońce...
- A co to jest? - Narcyz przekrzywił głowę.
- Yyy, taka wielka kałuża. Naprawdę, nie umiem wam tego inaczej wyjaśnić, tym bardziej że nie widzieliście jeszcze rzeki.
- Ja widziałem! - z dumą poinformował wszystkich Hiacynt, po czym zerknął na starszego.
- Ta... Pamiętamy - kąśliwie rzuciła Chaber. - Do obozu przyniosła cię Świetlisty Potok, po tym jak wujek i mama przetrząsneli cały żłobek.
Hiacynt poczuł, że końcówki jego uszu stały się nieco czerwone, ale nic nie powiedział.
- Zatem Klan Nocy mieszka przy rzece - dorzucił Burza. - Mają tereny, sąsiadujące z naszymi...
- Czyli my też mamy rzekę? - Narcyz podskoczył, niemal przewracając siostrę. Były medyk przygryzł wargi.
- No... Nie do końca. Ona rozdziela oba klany. My polujemy na ryby bardzo rzadko, a nocowicze traktują je jako główny składnik diety...
Hiacynt poderwał się z ziemi, jeżąc sierść na grzbiecie.
- To dlaczego my nie jemy ryb?!
- Hm... To skomplikowane... - zaczął Burzowe Serce, ale syn Błękitnej Cętki był już przy wyjściu z legowiska starszyzny.
- Pójdę zapytać kogoś, kto jest odpowiedzialny za polowania! - krzyknął przez ramię, by udobruchać medyka. Żywił do niego szacunek, ale ten tok rozumowania zwyczajnie nie przypadł mi do gustu. Zaledwie kilka uderzeń serca później znalazł pierwszą ofiarę.
- Ej, zaczekaj!
Niebieski wojownik potulnie zwolnił kroku i obrócił się, by sprawdzić do kogo należał głos. Gdy ujrzał wnuka Białej Sadzawki ruszył w jego stronę.
- Hm... Hiacynt?
No tak. Wszyscy znali imiona kociąt zastępczyni, problem stanowiło to, że kocurek nie znał imion wszystkich klanowiczów.
- Posłuchaj, potrzebuję rady.
Mokra Blizna skinął głową, czekając na słowa kociaka.
- Dlaczego Klan Burzy nie poluje na ryby?! Przecież rzeka jest też nasza!
<Mokra Blizno?^^>
04 sierpnia 2019
Od Hiacynta
Gdy się urodził był tylko małym, mokrym potworkiem. Minęło pół księżyca nim otworzył błękitne jak niebo w Porze Zielonych Liści oczy, ku swojej frustracji zrobił to jako ostatni z rodzeństwa. Jego futerko stało się puszyste i mięciutkie, białe plamki zrobiły się doskonale widoczne. Lekko odstająca sierść na czubku głowy korciła wszystkich do jej przyklepywania. Po każdej takiej sytuacji Hiacynt uparcie stroszył ją z powrotem.
Jeżeli nie przebywał poza obozem, włóczył się po nim, najczęściej w towarzystwie Narcyza i Chaber. Tak jak teraz. Cudowne trio zbliżało się do niczego nie spodziewającej się Zajęczej Łapy. Hiacynt wbił w nią zafascynowane spojrzenie i usiadł niemal na jej przednich łapach. Zając odsunęła się nieco, z irytacją przewracając oczami.
- Czego chcecie dzieciaki?
Żadne z nich nie odpowiedziało, Hiacynt był zbyt pochłonięty obserwowaniem tego w jaki sposób zjada królika. Doszedł do poważnych wniosków. Jadła tak jak wszyscy. Tak samo. Bez sensu. To że raz zrobił tak jeden kot, nie znaczyło że wszyscy muszą postępować tak samo. Chaber zaczęła gonić motyla, a znudzony Narcyz przysiadł obok brata, stykając swój bok z jego.
- Em... Zajęcza Łapo - Hiacynt ostrożnie dobierał słowa.
- Tak?
- Wydaje mi się, że robisz to niepoprawnie...
Terminatorka uniosła nic nie rozumiejące spojrzenie na syna Błękit.
- W zły sposób spożywasz tego królika - powiedział już dużo pewniej niebieski. Wyrażanie swojego zdania, tak to było to co najbardziej lubił!
- Najpierw powinnaś wyjąć to co ten zając ma w... Hm... Środku.
W pół uderzenia serca zjawiła się przy nich Chaber, unosząc radośnie ogon.
- O flaki, ale czad!
Narcyz przekrzywił łebek, po czym z wyższością uniósł go i zerknął na córkę Drżącego Oddechu.
- Chaber ma rację, Zajęcza Łapo. Zbuntuj się i wyjmij z niego te flaki! To dobre wyjście, prawda Narcyzie? - podekscytowany Hiacynt podskoczył, machając puszystym ogonkiem.
Oczy uczennicy Burzowego Serca zrobiły się dwa razy większe niż normalnie.
<Braciszku? ♥️ Idk, czemu, ale miałam wenę właśnie na to opko, chociaż powinnam robić o porodzie z punktu widzenia Błękit xd>
Jeżeli nie przebywał poza obozem, włóczył się po nim, najczęściej w towarzystwie Narcyza i Chaber. Tak jak teraz. Cudowne trio zbliżało się do niczego nie spodziewającej się Zajęczej Łapy. Hiacynt wbił w nią zafascynowane spojrzenie i usiadł niemal na jej przednich łapach. Zając odsunęła się nieco, z irytacją przewracając oczami.
- Czego chcecie dzieciaki?
Żadne z nich nie odpowiedziało, Hiacynt był zbyt pochłonięty obserwowaniem tego w jaki sposób zjada królika. Doszedł do poważnych wniosków. Jadła tak jak wszyscy. Tak samo. Bez sensu. To że raz zrobił tak jeden kot, nie znaczyło że wszyscy muszą postępować tak samo. Chaber zaczęła gonić motyla, a znudzony Narcyz przysiadł obok brata, stykając swój bok z jego.
- Em... Zajęcza Łapo - Hiacynt ostrożnie dobierał słowa.
- Tak?
- Wydaje mi się, że robisz to niepoprawnie...
Terminatorka uniosła nic nie rozumiejące spojrzenie na syna Błękit.
- W zły sposób spożywasz tego królika - powiedział już dużo pewniej niebieski. Wyrażanie swojego zdania, tak to było to co najbardziej lubił!
- Najpierw powinnaś wyjąć to co ten zając ma w... Hm... Środku.
W pół uderzenia serca zjawiła się przy nich Chaber, unosząc radośnie ogon.
- O flaki, ale czad!
Narcyz przekrzywił łebek, po czym z wyższością uniósł go i zerknął na córkę Drżącego Oddechu.
- Chaber ma rację, Zajęcza Łapo. Zbuntuj się i wyjmij z niego te flaki! To dobre wyjście, prawda Narcyzie? - podekscytowany Hiacynt podskoczył, machając puszystym ogonkiem.
Oczy uczennicy Burzowego Serca zrobiły się dwa razy większe niż normalnie.
<Braciszku? ♥️ Idk, czemu, ale miałam wenę właśnie na to opko, chociaż powinnam robić o porodzie z punktu widzenia Błękit xd>
Subskrybuj:
Posty (Atom)