BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palący Piorun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palący Piorun. Pokaż wszystkie posty
29 października 2017
Od Palącego Pioruna
Pewnego szczytu księżyca Palący Piorun spał głębokim snem. Śniło mu się jak poznał Milczącą Gwiazdę, jego miłość. Tak kochał ją miłością nieodwzajemnioną i niestety niemożliwą, jednak na całe szczęście pozostała mu jeszcze córka, Paprociowa Łapa. Sen trwał długo i można było zauważyć jak wojownik uśmiecha się.Naprawdę cieszył się z tego, że widzi Milczącą Gwiazdę. Jednak kiedy wreszcie nadeszła pora szczytowania słońca, jego oczy się otworzyły i był zasmucony faktem, że śnił. Zdał sobie sprawę z tego, że nie może nikomu o tym powiedzieć. Był ojcem, ale kochał tylko swoją córkę. Co by o nim pomyślała gdyby dowiedziała się, że jest jej ojcem, ale nie kocha jej matki, Czarnego Piórka? Mogłaby go znienawidzić i złamała by mu serce. Nie chciał do tego dopuścić, więc najlepiej będzie jeśli nie będą wiedzieć. Czuł się jednak samotny, bez Milczącej Gwiazdy czuł się źle i teraz zdał sobie sprawę z tego, że jemu go jej brakuje.
26 sierpnia 2017
Od Palącego Pioruna
Dla więźnia Klanu Wilka, czas przestał mieć znaczenie.
Od ilu księżyców jego serce, chciało, żeby on wrócił do Klanu Nocy?
Nadal za nimi tęsknił. A co myśli o nim Płomienna Pręga? Jego brat, zastępca jego klanu, czyżby uznał, że Piorun już dłużej nie jest jego bratem?
Wojownik nadal za nim tęsknił, ale mniej niż za Bobrem, czy Paprotką, a także Pszczelim Miodem. Chciał znowu poczuć smak ryby i mimo, że tu był, nawet Milcząca Gwiazda nie potrafiła sprawić, by tęsknota Pioruna stała się trochę mniejsza. Palący Piorun właśnie spał, gdyż nie miał co robić. Przekonał się, że życie wojownika znaczyło dla niego więcej, niż nawet wcześniej myślał. Niedawno Szepcik i Płomień zostali uczniami, Szepczącą i Płonącą Łapą. Czasami gdy patrzył na kocura, wydawało mu się, że patrzy na jego brata, ale przypominał sobie, że Płomienna Pręga jest od niego starszy. To według niego był przypadek i oboje nie byli ze sobą spokrewnieni.
<Klan Wilka?>
22 lipca 2017
Od Palącego Pioruna
Więzień Klanu Wilka obudził się przed Porą Szczytowania Słońca.
Czarno-biały kocur ziewnął w jaskini po czym poczuł burczenie w brzuchu. Nie zdziwiło go to,ponieważ jedna mała myszka przed snem... Zdecydowanie za mało. Piorun zobaczył obóz Klanu Wilka. Cały śnieg stopniał, zaspy zniknęły i temperatura powietrza się zwiększyła. Oczywiście teraz pogoda na spacer, była lepsza. Więzień wziął mysz, z góry świeżej zdobyczy, była trochę większa niż ta poprzednia. Klan tętnił życiem, wojownicy wyszli ze swoich legowisk, niektórzy by trenować swoich uczniów, inni zaś by pójść na patrol. Piorun czuł się trochę nieswojo. Tęsknił za Paprotką, Bobrem, Pszczelim Miodem i Świetlistą Ścieżką. Znowu chciał poczuć smak ryby w jego pysku. On z pewnością poszedłby na jeden z patrolów, gdyby tylko nie "uciekł" z Klanu Nocy. Postanowił wrócić do legowiska, ale zdał sobie sprawę, że musi bardziej "rozprostować" łapy, jednak zignorował to i wszedł tam.
Położył się, chciał znowu chodzić na patrole, polować, kochał życie wojownika, bardziej niż zdawał sobie z tego sprawę. Umył językiem swoje futro, a potem Palący Piorun poszedł spać.
Czarno-biały kocur ziewnął w jaskini po czym poczuł burczenie w brzuchu. Nie zdziwiło go to,ponieważ jedna mała myszka przed snem... Zdecydowanie za mało. Piorun zobaczył obóz Klanu Wilka. Cały śnieg stopniał, zaspy zniknęły i temperatura powietrza się zwiększyła. Oczywiście teraz pogoda na spacer, była lepsza. Więzień wziął mysz, z góry świeżej zdobyczy, była trochę większa niż ta poprzednia. Klan tętnił życiem, wojownicy wyszli ze swoich legowisk, niektórzy by trenować swoich uczniów, inni zaś by pójść na patrol. Piorun czuł się trochę nieswojo. Tęsknił za Paprotką, Bobrem, Pszczelim Miodem i Świetlistą Ścieżką. Znowu chciał poczuć smak ryby w jego pysku. On z pewnością poszedłby na jeden z patrolów, gdyby tylko nie "uciekł" z Klanu Nocy. Postanowił wrócić do legowiska, ale zdał sobie sprawę, że musi bardziej "rozprostować" łapy, jednak zignorował to i wszedł tam.
Położył się, chciał znowu chodzić na patrole, polować, kochał życie wojownika, bardziej niż zdawał sobie z tego sprawę. Umył językiem swoje futro, a potem Palący Piorun poszedł spać.
19 lipca 2017
Od Palącego Pioruna do Milczącej Gwiazdy
Palący Piorun spokojnie sobie szedł, ale coś go ciągnęło, żeby iść do granicy z Klanem Wilka.
Było mu bardzo zimno, wszędzie leżał śnieg. Nagle wszedł do obozu i na kogoś wpadł.
Zobaczył pysk jego ukochanej Milczki. Piękna niebieska sierść, ślepia błękitne, wyglądające jak kryształ. Nie zmieniła od ich ostatniego spotkania.
-Milcząca Gwiazdo?-powiedział czarno-biały wojownik.
Starał się wyglądać jak najbardziej "wyprany" z emocji, nie wyszło mu.
Był zakochany na zabój, pragnął z nią być. Wiedział, że Klan Gwiazd wyraziłby raczej sprzeciw. To jest nieodwzajemniona miłość.
Siedział cicho i spokojnie, przecież kiedyś wróci do obozu, a żółte ślepia wciąż widziały Milczącą Gwiazdę. Czekał na jej ruch,nie chciał się ujawniać. Teraz wszystko przestało mieć znaczenie.
Widział, że ma dzieci, kochał je, ale gdyby było to potomstwo Milczki?
W porównaniu z Bobrem, czy Paprotką, właśnie kocięta liderki Klanu Wilka najbardziej poczułyby miłość ich ojca. Ona wiele dla niego znaczyła, a odwrotnie było zupełnie inaczej. Mówił sobie w myślach:
Nic nie rób Piorun, nic nie rób, a może wtedy zyskasz jej szacunek.
Starał się jak najbardziej to spełnić.
< Milcząca Gwiazdo?> (pogadaj trochę z Piorunem, ale bądź sobą. Nie wyganiaj go, ty możesz z niechęcią z nim rozmawiać)
Było mu bardzo zimno, wszędzie leżał śnieg. Nagle wszedł do obozu i na kogoś wpadł.
Zobaczył pysk jego ukochanej Milczki. Piękna niebieska sierść, ślepia błękitne, wyglądające jak kryształ. Nie zmieniła od ich ostatniego spotkania.
-Milcząca Gwiazdo?-powiedział czarno-biały wojownik.
Starał się wyglądać jak najbardziej "wyprany" z emocji, nie wyszło mu.
Był zakochany na zabój, pragnął z nią być. Wiedział, że Klan Gwiazd wyraziłby raczej sprzeciw. To jest nieodwzajemniona miłość.
Siedział cicho i spokojnie, przecież kiedyś wróci do obozu, a żółte ślepia wciąż widziały Milczącą Gwiazdę. Czekał na jej ruch,nie chciał się ujawniać. Teraz wszystko przestało mieć znaczenie.
Widział, że ma dzieci, kochał je, ale gdyby było to potomstwo Milczki?
W porównaniu z Bobrem, czy Paprotką, właśnie kocięta liderki Klanu Wilka najbardziej poczułyby miłość ich ojca. Ona wiele dla niego znaczyła, a odwrotnie było zupełnie inaczej. Mówił sobie w myślach:
Nic nie rób Piorun, nic nie rób, a może wtedy zyskasz jej szacunek.
Starał się jak najbardziej to spełnić.
< Milcząca Gwiazdo?> (pogadaj trochę z Piorunem, ale bądź sobą. Nie wyganiaj go, ty możesz z niechęcią z nim rozmawiać)
15 lipca 2017
Od Palącego Pioruna CD Gradowej Łapy
Trzeci kot, czarny kocur z białym znaczeniami, oraz żółtymi ślepiami odezwał się.
- Pozwólmy im na to. Przychodzą to w pokojowej sprawie - rzekł Piorun, po czym spojrzał na Szkarłatnego.
- Oni kradną! - krzyknął Szkarłat.
- Gdzie tu widzisz kradzież? - spytał jego towarzysz.
Piorun, nie rozumiał dlaczego, musi pracować z takimi kotami.
Wpadł na świetny pomysł.
- Oni mogą się wstydzić samych siebie - szepnął do Gradowej Łapy - Posiadanie lisiego serca to nie jest cecha godna wojownika - dodał wyprężając pierś.
- Czyli, że nawet jeśli jestem taki brzydki, nie znaczy... - zaczął biały, ale nie zdążył skończyć kiedy Piorun mu przerwał.
Szkarłatny Wicher i Zamglona Ścieżka tylko patrzyli się na siebie.
- Nie znaczy, że jesteś gorszy. To nie wygląd, lecz serce ma znaczenie - dokończył czarny wojownik. - Twój charakter i relacje z innymi tworzą ciebie, to powoduje też co inni o tobie myślą - Piorun dalej kontynuował swoją przemowę.
Gradowa Łapa stał z otwartym pyszczkiem, przez co wyglądał bardzo zabawnie.
Zaś Szkarłatny Wicher i Zamglona Ścieżka cicho się śmiali z biednego ucznia.
- Przepuszczę was - powiedział Piorun z prawie niezauważalnym uśmiechem na twarzy.
<Grad?>
- Pozwólmy im na to. Przychodzą to w pokojowej sprawie - rzekł Piorun, po czym spojrzał na Szkarłatnego.
- Oni kradną! - krzyknął Szkarłat.
- Gdzie tu widzisz kradzież? - spytał jego towarzysz.
Piorun, nie rozumiał dlaczego, musi pracować z takimi kotami.
Wpadł na świetny pomysł.
- Oni mogą się wstydzić samych siebie - szepnął do Gradowej Łapy - Posiadanie lisiego serca to nie jest cecha godna wojownika - dodał wyprężając pierś.
- Czyli, że nawet jeśli jestem taki brzydki, nie znaczy... - zaczął biały, ale nie zdążył skończyć kiedy Piorun mu przerwał.
Szkarłatny Wicher i Zamglona Ścieżka tylko patrzyli się na siebie.
- Nie znaczy, że jesteś gorszy. To nie wygląd, lecz serce ma znaczenie - dokończył czarny wojownik. - Twój charakter i relacje z innymi tworzą ciebie, to powoduje też co inni o tobie myślą - Piorun dalej kontynuował swoją przemowę.
Gradowa Łapa stał z otwartym pyszczkiem, przez co wyglądał bardzo zabawnie.
Zaś Szkarłatny Wicher i Zamglona Ścieżka cicho się śmiali z biednego ucznia.
- Przepuszczę was - powiedział Piorun z prawie niezauważalnym uśmiechem na twarzy.
<Grad?>
07 lipca 2017
Od Palącego Pioruna
Czarne Piórko niedawno urodziła kocięta. Postanowiłem, że poznam swoje dzieci, upolowałem dla niej jedną małą rybę, gdyż jest pora nagich drzew i zamarła większość rzeki oraz mysz. Droga do kociarni, była dość długa przez śnieg. Ciężko przechodziłem przez zaspy. Gdy wreszcie dotarłem na miejsce, pierwsze co poczułem po wejściu to zapach mleka. Kotka leżała w kącie, a koło niej były trzy kocięta. Czarny kocurek i jego czekoladowa siostra, pchali się do brzucha królowej. Poczułem jakieś ciepło w środku, od razu wiedziałem, że to moje dzieci. Czarno-biały maluch, leżał trochę dalej.
- Czawne Piówko, mam cow dla ciebie - rzekłem, ze zdobyczą w pysku.
Delikatnie wyjąłem rybę i mysz łapą i położyłem przed kotką.
- Dziękuje. - odparła ma mentorka, która chwilę potem skończyła posiłek.
- Jakie nadałaś im imiona? - spytałem trochę zaciekawiony, lecz nie dałem tego po sobie wyczuć.
- Czarny kocurek to Bóbr, kotka ma na imię Paprotka, a ten co leży w kącie to Jastrząb - powiedziała Czarne Piórko, uśmiechając się.
Spojrzałem na kocięta, kolejny raz, jakby na coś czekając.
- Czawne Piówko, mam cow dla ciebie - rzekłem, ze zdobyczą w pysku.
Delikatnie wyjąłem rybę i mysz łapą i położyłem przed kotką.
- Dziękuje. - odparła ma mentorka, która chwilę potem skończyła posiłek.
- Jakie nadałaś im imiona? - spytałem trochę zaciekawiony, lecz nie dałem tego po sobie wyczuć.
- Czarny kocurek to Bóbr, kotka ma na imię Paprotka, a ten co leży w kącie to Jastrząb - powiedziała Czarne Piórko, uśmiechając się.
Spojrzałem na kocięta, kolejny raz, jakby na coś czekając.
<Któreś dziecko?>
17 czerwca 2017
Od Palącego Pioruna C.D. Czarnego Piórka
- Pomogę ci - rzekłem stanowczo.
Kotka uśmiechnęła się, zapewne nie wiedząc, że to robię z grzeczności.
Po chwili, już zaczęliśmy tworzyć te małe istotki.
- Dziękuję - powiedziała moja mentorka, gdy już skończyliśmy.
Uśmiechnąłem się i odparłem:
- Nie ma za co.
Zastanawiało mnie to jak będą wyglądać moi potomkowie.
Będą biali z czarnymi płatami? Ech... Chciałbym, żeby byli czekoladowi.
Tylko zastanawiało mnie jedno. Czy będę dobrym ojcem? Nie wiedziałem tego, przecież te kocięta narodzą się z grzeczności, nie miłości. Będą to kotki, czy może kocury? A może jedno i drugie? Będą wojownikami? Wybiorą ścieżkę medyka?
Tyle pytań, na które odpowiedzi nie znałem. Wiedziałem jednak, że kiedyś dowiem się tego wszystkiego. Postanowiłem wrócić do obozu. Czarne Piórko, najwyraźniej już to zrobiła.
Zanim jednak zdążyłem wstać, zmorzył mnie sen.
Ostatnie co pamiętam to myśli o moich potomkach, a konkretniej:
"Ciekawe ile ich będzie." Po tym usnąłem z dala od obozu, jak mysi móżdżek. Ciekawiło mnie to,czy w ogóle będę dobrym ojcem...
good meme
Kotka uśmiechnęła się, zapewne nie wiedząc, że to robię z grzeczności.
Po chwili, już zaczęliśmy tworzyć te małe istotki.
- Dziękuję - powiedziała moja mentorka, gdy już skończyliśmy.
Uśmiechnąłem się i odparłem:
- Nie ma za co.
Zastanawiało mnie to jak będą wyglądać moi potomkowie.
Będą biali z czarnymi płatami? Ech... Chciałbym, żeby byli czekoladowi.
Tylko zastanawiało mnie jedno. Czy będę dobrym ojcem? Nie wiedziałem tego, przecież te kocięta narodzą się z grzeczności, nie miłości. Będą to kotki, czy może kocury? A może jedno i drugie? Będą wojownikami? Wybiorą ścieżkę medyka?
Tyle pytań, na które odpowiedzi nie znałem. Wiedziałem jednak, że kiedyś dowiem się tego wszystkiego. Postanowiłem wrócić do obozu. Czarne Piórko, najwyraźniej już to zrobiła.
Zanim jednak zdążyłem wstać, zmorzył mnie sen.
Ostatnie co pamiętam to myśli o moich potomkach, a konkretniej:
"Ciekawe ile ich będzie." Po tym usnąłem z dala od obozu, jak mysi móżdżek. Ciekawiło mnie to,czy w ogóle będę dobrym ojcem...
good meme
09 czerwca 2017
Od Palącego Pioruna CD Czarnego Piórka
O co jej chodziło? Czemu mnie atakuje?
- Ech... - westchnąłem cicho. Byłem zaskoczony. Przez chwilę się na nią gapiłem ze spokojnym wyrazem pyska, ale moje myśli były niczym.
- Czemu płaczesz? - spytałem. - Pomogę ci jeśli tylko mogę, masz jakiś problem? - dodałem po chwili.
Czarne Piórko płakała.
- J-ja m-myślałam, że mogę ci ufać - wyjąkała moja mentorka.
Co!? Ona nigdy się na mnie nie zawiedzie. Może jej nie kocham, ale mam do niej wielki szacunek. Poza tym muszę być uprzejmy.
- Mów o co chodzi - rzekłem poważnie. Kotka spojrzała na mnie.
- N-nie r-rozumiesz... - wyszeptała, myśląc, że nie usłyszę tych słów.
- Pomogę ci. Wytłumacz mi, proszę czego chcesz. Jeżeli mam złamać Kodeks Wojownika, odmówię - powiedziałem stanowczo.
To musiało być coś ważnego. Musiałem dowiedzieć się, dlaczego tak nagle się zmieniła.
- J-ja... - zaczęła moja towarzyszka wyrywając mnie z zamyślenia.
- Tak? - spytałem. Chciałem bardzo jej pomóc, zależało mi na tym. Gdyby była z Klanu Klifu, chyba bym się nie zgodził. A może jednak byłoby inaczej?
Dosyć gdybania jak mysi móżdżek. Pomyśli, że mam lisie serce!
- Ech... - westchnąłem cicho. Byłem zaskoczony. Przez chwilę się na nią gapiłem ze spokojnym wyrazem pyska, ale moje myśli były niczym.
- Czemu płaczesz? - spytałem. - Pomogę ci jeśli tylko mogę, masz jakiś problem? - dodałem po chwili.
Czarne Piórko płakała.
- J-ja m-myślałam, że mogę ci ufać - wyjąkała moja mentorka.
Co!? Ona nigdy się na mnie nie zawiedzie. Może jej nie kocham, ale mam do niej wielki szacunek. Poza tym muszę być uprzejmy.
- Mów o co chodzi - rzekłem poważnie. Kotka spojrzała na mnie.
- N-nie r-rozumiesz... - wyszeptała, myśląc, że nie usłyszę tych słów.
- Pomogę ci. Wytłumacz mi, proszę czego chcesz. Jeżeli mam złamać Kodeks Wojownika, odmówię - powiedziałem stanowczo.
To musiało być coś ważnego. Musiałem dowiedzieć się, dlaczego tak nagle się zmieniła.
- J-ja... - zaczęła moja towarzyszka wyrywając mnie z zamyślenia.
- Tak? - spytałem. Chciałem bardzo jej pomóc, zależało mi na tym. Gdyby była z Klanu Klifu, chyba bym się nie zgodził. A może jednak byłoby inaczej?
Dosyć gdybania jak mysi móżdżek. Pomyśli, że mam lisie serce!
Proszę o stawianie spacji po znakach interpunkcyjnych ;_;
<Czarne Piórko?>
21 maja 2017
Od Palącego Pioruna C.D Milczącej Sadzawki
-Motyl będzie dobrym uczniem.-zapewniłem wojowniczkę. Ach te oczy! ...Co?... Dobra cicho tam. (on jest w Klanie Wilka jako więzień, Malinowa Gwiazda ani Płomienna Pręga nie interesują się tym.)
-Nie wtrącaj się. -parsknęła. Czemu musi być aż tak nie miła.
-Jesteś bardziej hm... lodowata niż wcześniej?- zasugerowałem.
I wtedy ją obraziłem.
-Nie nazywaj mnie tak. -orzekła chłodno.
-Ktoś cię odrzucił. -rzekłem.
Szliśmy w ciszy. Widziałem tyle drzew i kwiatów. Podobało mi się tu, ale tęskniłem za domem. Moja czarna sierść czuła przyjemny wiaterek.
-...Tak... - powiedziała. Z jej krystalicznych oczu zaczęły wydobywać się łzy.
-Ciii -szepnąłem.- Nie płacz. Jesteś zastępczynią Klanu Wilka. -dodałem.
-Masz rację. -odparła i wytarła łzy.
-Idziemy na polowanie? -spytałem po chwili.
< Milcząca Sadzawko?>
-Nie wtrącaj się. -parsknęła. Czemu musi być aż tak nie miła.
-Jesteś bardziej hm... lodowata niż wcześniej?- zasugerowałem.
I wtedy ją obraziłem.
-Nie nazywaj mnie tak. -orzekła chłodno.
-Ktoś cię odrzucił. -rzekłem.
Szliśmy w ciszy. Widziałem tyle drzew i kwiatów. Podobało mi się tu, ale tęskniłem za domem. Moja czarna sierść czuła przyjemny wiaterek.
-...Tak... - powiedziała. Z jej krystalicznych oczu zaczęły wydobywać się łzy.
-Ciii -szepnąłem.- Nie płacz. Jesteś zastępczynią Klanu Wilka. -dodałem.
-Masz rację. -odparła i wytarła łzy.
-Idziemy na polowanie? -spytałem po chwili.
< Milcząca Sadzawko?>
05 maja 2017
Od Palącego Pioruna C.D Milczącej Sadzawki
-Eee... - zacząłem się jąkać. Muszę szybko coś wymyślić!- krzyknąłem w myślach.
- Palący Piorunie, nie będę czekać aż coś powiesz! - syknęła kotka, która siedziała naprzeciwko mnie. Miałem już coś powiedzieć, ale te oczy... Aww, Piorun weź się w garść! Jesteście z innych klanów! Nie... JESTEM W RAJU!!! Moment, czy ja gadam sam ze sobą, jak jakiś mysi móżdżek?
- Możesz, się ruszyć łaskawie!- krzyknęła niebieskawa wojowniczka.
I wtedy zdałem sobie sprawę, że tu siedzimy jakieś parę minut. Na Klan Gwiazd w co ja się wpakowałem!
Straciłem mowę.
-Eeeeeeeeee... -to jedynie wydobyło się z mojego pyska.
Tak! To będzie dobra wymówka!
-Przyszedłem tu powiedzieć Miodowej Gwieździe, że Klan Nocy potrzebuje pomocy, bo może się wydarzyć wojna domowa.- oświadczyłem donośnym tonem.
Pół prawda a pół kłamstwo! Jakbym siebie wydał, zawiódłbym wszystkich.
A szczególnie moją kochaną Milczkę...
-A wcześniej mówiłeś co innego!- burknęła moja towarzyszka.
-Ups, wymsknęło mi się.- powiedziałem cicho.
-Chodźmy już, nie traćmy więcej czasu- dodała kocica po chwili.
Zacząłem za nią iść. Czułem się tu dziwnie i nieswojo, nie tylko z jej powodu. Wszystko wyglądało tak jak w moim rodzinnym Klanie, ale nic nie było takie samo. Wiał ten przyjemny wiatr, jakby mówiąc : "Wszystko będzie dobrze."
(Milcząca Sadzawko?)
- Palący Piorunie, nie będę czekać aż coś powiesz! - syknęła kotka, która siedziała naprzeciwko mnie. Miałem już coś powiedzieć, ale te oczy... Aww, Piorun weź się w garść! Jesteście z innych klanów! Nie... JESTEM W RAJU!!! Moment, czy ja gadam sam ze sobą, jak jakiś mysi móżdżek?
- Możesz, się ruszyć łaskawie!- krzyknęła niebieskawa wojowniczka.
I wtedy zdałem sobie sprawę, że tu siedzimy jakieś parę minut. Na Klan Gwiazd w co ja się wpakowałem!
Straciłem mowę.
-Eeeeeeeeee... -to jedynie wydobyło się z mojego pyska.
Tak! To będzie dobra wymówka!
-Przyszedłem tu powiedzieć Miodowej Gwieździe, że Klan Nocy potrzebuje pomocy, bo może się wydarzyć wojna domowa.- oświadczyłem donośnym tonem.
Pół prawda a pół kłamstwo! Jakbym siebie wydał, zawiódłbym wszystkich.
A szczególnie moją kochaną Milczkę...
-A wcześniej mówiłeś co innego!- burknęła moja towarzyszka.
-Ups, wymsknęło mi się.- powiedziałem cicho.
-Chodźmy już, nie traćmy więcej czasu- dodała kocica po chwili.
Zacząłem za nią iść. Czułem się tu dziwnie i nieswojo, nie tylko z jej powodu. Wszystko wyglądało tak jak w moim rodzinnym Klanie, ale nic nie było takie samo. Wiał ten przyjemny wiatr, jakby mówiąc : "Wszystko będzie dobrze."
(Milcząca Sadzawko?)
02 maja 2017
Od Palącego Pioruna CD Milczącej Sadzawki
(Akcja chronologicznie dzieje się po pierwszym opowiadaniu Palącego Pioruna)
Biegłem szybko za Płonącą Pręgą chcąc go dogonić. Po chwili już go nie słyszałem , ani nie widziałem. Tylko drzewa , kwiatki i ptaki. Przyjemny wiaterek smagał moje futro. Podobało mi się to. Mój bieg zmienił się w spacerek. Miałem żal do brata , że zostawił Klan w potrzebie. Jaki zastępca by tak postąpił !? Będąc sam we własnych myślach , nie zauważyłem , że kierowałem się w stronę granic Klanu Wilka. Gdy już się zorientowałem nade mną stały 4 kotki , 2 wojowniczki i 2 uczennice , zapewne tu patrolowały. Biała kotka rzuciła się na mnie. Miałem atakować gdy nagle...
-Zostawcie go !- ktoś krzyknął. Po chwili zobaczyłem ją w całej okazałości.
Niebieska sierść i oczy koloru nieba. Była chuda i miała blizny , lecz była moją wybawicielką. Dziwnie się przy niej czułem nie wiedziałem dlaczego.
Taka śliczna kocica mnie uratowała ! I te oczy...
-Co ty robisz ?- spytała się mnie.
<Milcząca Sadzawko ?>
Biegłem szybko za Płonącą Pręgą chcąc go dogonić. Po chwili już go nie słyszałem , ani nie widziałem. Tylko drzewa , kwiatki i ptaki. Przyjemny wiaterek smagał moje futro. Podobało mi się to. Mój bieg zmienił się w spacerek. Miałem żal do brata , że zostawił Klan w potrzebie. Jaki zastępca by tak postąpił !? Będąc sam we własnych myślach , nie zauważyłem , że kierowałem się w stronę granic Klanu Wilka. Gdy już się zorientowałem nade mną stały 4 kotki , 2 wojowniczki i 2 uczennice , zapewne tu patrolowały. Biała kotka rzuciła się na mnie. Miałem atakować gdy nagle...
-Zostawcie go !- ktoś krzyknął. Po chwili zobaczyłem ją w całej okazałości.
Niebieska sierść i oczy koloru nieba. Była chuda i miała blizny , lecz była moją wybawicielką. Dziwnie się przy niej czułem nie wiedziałem dlaczego.
Taka śliczna kocica mnie uratowała ! I te oczy...
-Co ty robisz ?- spytała się mnie.
<Milcząca Sadzawko ?>
Od Palącego Pioruna CD Płomiennej Pręgi
Palący Piorun biegł szybko w poszukiwaniu Płomiennej Pręgi. Chciał z nim porozmawiać, niepokoiła go sytuacja w Klanie. Nad nimi wysiała możliwa wojna. Nie chciał się wtrącać, ale przydałoby się powiedzieć o tym, żeby zapobiec katastrofie.
- Płomienna Pręga! - krzyknął głośno na tyle by go słyszał.
- Palący Piorun ? - spytał się jego brat. - Myślałem, że...
- Cii.- szepnął kocur. - Musimy porozmawiać.- dodał po chwili, nawet nie zwracając uwagi, że przerwał wypowiedź towarzysza.
- Czy to jest coś ważnego ?- zapytał się zastępca. - Jeżeli nie to po co się pytałeś ?- pomyślał w duchu.
-Owszem.-odparł młodszy zaniepokojony. Wtedy zaczęli oddalać się od innych, szukając miejsca do rozmowy. Wszędzie dookoła było pełno kwiatów, drzewa były zielone, natomiast ptaki śpiewały cichutko. Wiał lekki wiaterek, co podobało się obu kocurom. Po kilku minutach drogi dotarli do małej jaskini, w której mogły się zmieścić maksymalnie 3 koty.
- Wchodź.-stwierdził Piorun.
-Czy aby na pewno to jest dobry pomysł?-zapytał się zastępca. -Wiesz, ja jestem od ciebie starszy o 15 księżyców i jestem zastępcą. - dodał po chwili. - Na kociaki Klanu Gwiazd, jestem wyższy od niego rangą! - A on śmie mnie tu zaprowadzać!- wściekł się starszy z towarzyszy w myślach.
- A co, myślisz że zaprowadzam cię tutaj bez powodu ? - zapytał się Piorun głośno, jakby odczytując jego myśli.
-N-nie.- odparł jego brat , tak cicho jakby się przestraszył. -Dziwne. Od dawna już mi się to nie wydarzyło!- pomyślał.
Młodszy z nich usiadł i powiedział
-Bracie , złe rzeczy się dzieją! - Prawie krzycząc.
-Jakie to są te rzeczy, tracimy czas!- zastępca tracił cierpliwość.
-W naszym Klanie masz wielu przeciwników. - powiedział Palący Piorun ze spokojem, aczkolwiek dało się słyszeć w nim nutę zaniepokojenia. Po chwili dodał
- Boję się , że może się zacząć w nim wojna domowa. - wyjawił, jego głos brzmiał dziwnie, dało się słyszeć w nim strach.
Płomienna Pręga wpadł w szok. Zaledwie kilka uderzeń serca później, uciekł z trudem z jaskini. - Płomienna Pręgo!- krzyknął Palący Piorun wołając do brata, żeby został. - Mysi móżdżku, Twój Klan cię potrzebuję!- wydarł się na cały głos, wściekły, że brat zostawił swój klan w potrzebie.
<Płomienna Pręgo?>
- Płomienna Pręga! - krzyknął głośno na tyle by go słyszał.
- Palący Piorun ? - spytał się jego brat. - Myślałem, że...
- Cii.- szepnął kocur. - Musimy porozmawiać.- dodał po chwili, nawet nie zwracając uwagi, że przerwał wypowiedź towarzysza.
- Czy to jest coś ważnego ?- zapytał się zastępca. - Jeżeli nie to po co się pytałeś ?- pomyślał w duchu.
-Owszem.-odparł młodszy zaniepokojony. Wtedy zaczęli oddalać się od innych, szukając miejsca do rozmowy. Wszędzie dookoła było pełno kwiatów, drzewa były zielone, natomiast ptaki śpiewały cichutko. Wiał lekki wiaterek, co podobało się obu kocurom. Po kilku minutach drogi dotarli do małej jaskini, w której mogły się zmieścić maksymalnie 3 koty.
- Wchodź.-stwierdził Piorun.
-Czy aby na pewno to jest dobry pomysł?-zapytał się zastępca. -Wiesz, ja jestem od ciebie starszy o 15 księżyców i jestem zastępcą. - dodał po chwili. - Na kociaki Klanu Gwiazd, jestem wyższy od niego rangą! - A on śmie mnie tu zaprowadzać!- wściekł się starszy z towarzyszy w myślach.
- A co, myślisz że zaprowadzam cię tutaj bez powodu ? - zapytał się Piorun głośno, jakby odczytując jego myśli.
-N-nie.- odparł jego brat , tak cicho jakby się przestraszył. -Dziwne. Od dawna już mi się to nie wydarzyło!- pomyślał.
Młodszy z nich usiadł i powiedział
-Bracie , złe rzeczy się dzieją! - Prawie krzycząc.
-Jakie to są te rzeczy, tracimy czas!- zastępca tracił cierpliwość.
-W naszym Klanie masz wielu przeciwników. - powiedział Palący Piorun ze spokojem, aczkolwiek dało się słyszeć w nim nutę zaniepokojenia. Po chwili dodał
- Boję się , że może się zacząć w nim wojna domowa. - wyjawił, jego głos brzmiał dziwnie, dało się słyszeć w nim strach.
Płomienna Pręga wpadł w szok. Zaledwie kilka uderzeń serca później, uciekł z trudem z jaskini. - Płomienna Pręgo!- krzyknął Palący Piorun wołając do brata, żeby został. - Mysi móżdżku, Twój Klan cię potrzebuję!- wydarł się na cały głos, wściekły, że brat zostawił swój klan w potrzebie.
<Płomienna Pręgo?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)