BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sówka x Migotka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sówka x Migotka. Pokaż wszystkie posty

20 kwietnia 2024

Od Sówki CD. Migotki

Czekoladowa rozejrzała się. Przez chwilę sama nie wiedziała, gdzie iść, jednak szybko znalazła odpowiedni trop.
- Migotko, zacznij węszyć tu – zaproponowała Sówka i wskazała ogonem jeden z krzewów – Czujesz?
- Tak! – powiedziała zadowolona uczennica i wskazała dalszą drogę. Obie kotki popędziły śladami lisa, lecz nagle zwiadowczyni się zatrzymała. Przypomniała jej się ostatnia taka przygoda. To może i było niebezpieczne, ale wtedy była sama, a teraz była ze swoją uczennicą. Nie mogła pozwolić, by coś jej się stało.
 
***
 
Migotka została zwiadowcą! Sówka była z niej tak dumna. Jej uczennica przeszła trening i była oficjalnym zwiadowcą. Na jej ceremonii starała się wiwatować najgłośniej ze wszystkich kotów. Jednak teraz było już trochę po niej, a w Owocowym Lesie trochę od tego czasu się zmieniło. Zaginęła Mirabelka. Sówka prawie codziennie w strasznym mroźnie chodziła na patrole z innymi zwiadowcami. Agrest traktował ich, jakby się nie liczyli. Jakby byli tylko bezsensownymi pionkami, których w każdej chwili można się pozbyć. To nie było przyjemne. Niedługo potem zniknął też sam Agrest. Na początku Sówka myślała, że wróci, że poszedł gdzieś odpocząć od Owocowego Lasu, ale wróci. Jednak minął jeden dzień, drugi, trzeci... Agrest nie wrócił. Nikt nie wiedział, co się stało. Nie było po nim żadnych śladów, lecz klan musiał jakoś funkcjonować dalej. Tym razem bez lidera. Chyba każdy miał nadzieję, że przywódca wróci, ale na razie się na to nie zapowiadało. Były różne podejrzenia. Jedno z nich mówiło, że Agrest został porwany, tak samo jak jego córka. Wiele razy słyszała, że mogli to spowodować dawni buntownicy. Ale czy na pewno? W końcu niektórzy uciekli daleko, na przykład Mniszek! Po co mieliby porywać Agresta i jego rodzinę? Sówka nie miała pojęcia, jednak nie chciała kłócić się z Kruchą, czy Sadzawką, które już zaczęły o tym mówić.
Rozglądała się po obozie. Nie wiedziała sama, co ze sobą zrobić. Na chwilę spojrzała na legowisko medyka. Mogłaby pójść porozmawiać z Witką. Później zauważyła wracający patrol. Jednak kotką, która najbardziej przyciągnęła jej uwagę była jej dawna uczennica. Migotka teraz przeżywała ciężki okres. Czekoladowej było strasznie żal młodej zwiadowczyni. Tak bardzo cierpiała przez zniknięcie bliskich...
- Hej Migotko – przywitała się Sówka i dołączyła do siedzącej przed legowiskiem zwiadowców kotki.

<Dawna uczennico? Sówka przyszła pocieszyć>

10 marca 2024

Od Migotki CD. Sówki

 Cieszyło ją to, że Sówka dała się przekonać. Była zdrowa i pełna energii.
- Co dzisiaj będziemy robić? - zapytała. Sówka przez chwilę nie odpowiadała, jakby nad czymś myślała.
- Uczyć się poznawania tropów. - powiedziała wreszcie. Migotka uśmiechnęła się. Uwielbiała to robić! Z podekscytowania zaorała ziemię przednimi łapami.
- Zaczynajmy! - miauknęła. Sówka kiwnęła głową.
- Chodź za mną. Jeden z ważniejszych śladów to ślad lisa. Ważne jest, żeby go rozpoznawać, gdyż lis może oznaczać niebezpieczeństwo dla grupy. - stwierdziła. Migotka kiwała głową słuchając uważnie. Nie, chyba nie zostanie stróżem. Przecież wtedy taka wspaniała wiedza przepadłaby na marne!
- O i przy okazji. Jakie to drzewo? - zapytała Sówka niespodziewanie.
- Grusza. Znaczy się, śliwa. Tak, to śliwa. - powiedziała. Sówka nie odzywała się. Szły dalej w milczeniu.
- O co chodzi Sówko? - zapytała zdziwiona.
- To była jabłoń. - udzieliła jej krótkiej informacji mentorka.
- Och. - powiedziała smutno. Sówka wskazała nosem na pobliski ślad.
- Jakie zwierzę to zostawiło? - zapytała. Oczy Migotki rozszerzyły się.
- To lis! - zawołała z przejęciem.
- Zgadza się. - podążajmy jego tropem. - poleciła Sówka. Migotka radośnie podążyła za śladami. Już prawie zapomniała o poprzedniej porażce. Tam była złamana gałązka, gdzie indziej zauważyła strzępek futra. Tutaj wyczuła trochę zapachu i podążała za nim dalej. Nagle nie wiedziała, gdzie iść.
- Gdzie teraz, Sówko? - zapytała zdziwiona i smutna zarazem.

[203 słów + rozpoznawanie śladów lisów]
[przyznano 4% + 5%]
 
<Sówko?>

27 listopada 2023

Od Sówki CD. Migotki

 Spojrzała zamglonym wzrokiem na swoją uczennicę. Przecież nic jej nie było, a z drzewa może spaść każdy. Zwłaszcza ona, ponieważ miała zeza. Nie potrzebowała pomocy, sama mogła sobie poradzić, dokładnie tak, jak tata. Jednak było jej żal i nie chciała, by Migotka przez nią się martwiła. Po zgromadzeniu było jej strasznie głupio, nie chciała tego wszystkiego mówić Migotce. W końcu to jej problemy, małe i bezsensowne. 
- Migotko, nie martw się mną ja... – zaczęła, ale młodsza znowu jej przerwała. 
- Musisz iść do Witki – krzyknęła niebieska i zeszła z drzewa. Czekoladowa zrobiła to samo, lecz nie wylądowała tak dobrze jak uczennica. Zamiast tego wylądowała na pysku. Po chwili leżenia wstała i zobaczyła zapłakaną Migotkę.
- Nie, Migotko, nie płacz... – powiedziała, chwiejnie do niej podchodząc – Ja sobie poradzę. Zobaczysz. 
- Proszę... Ona ci pomoże – przekonywała niebieska w przerwach od płaczu. Sówka nie wiedziała, co zrobić. Nie mogła przecież iść do medyka, nie tego ją uczyli. Miała być samodzielna. 
- Nie mogę – szepnęła.
- Ale dlaczego?! – syknęła Migotka, odsuwając się od swojej mentorki – To nie ma sensu! 
- Ma sens...
- Dlaczego?!
- Bo tak mnie uczyli, dobrze?! – krzyknęła w końcu – Ty masz swojego tatę i go słuchasz, ja też miałam. Obiecałam mu, że nie wiem, będę samodzielna? Nie mogę iść do Witki z takim głupim problemem jak zwykła gorączka! Nie mogę zrobić tego tacie, zwłaszcza teraz, gdy go już nie ma! On mnie tego nauczył, a teraz, jak nie żyje, to i tak się nie zmienia... Nie mogę go... – urwała, zdając sobie sprawę, z tego co właśnie powiedziała. Zjeżyła sierść i odsunęła się jeszcze bardziej od uczennicy. Spuściła wzrok. Nie wiedziała co teraz. Bała się dalszej rozmowy. Po co to powiedziała? To przecież było takie głupie! Zaczęła obwiniać siebie w myślach, lecz przerwała jej to Migotka. 
- Sówko... – zaczęła, ale czekoladowa nie dała jej skończyć.
- Wracaj do obozu...
- Ale...
- Wracaj! – syknęła, czując, że traci kontrolę nad emocjami. Odprowadziła uczennicę wzrokiem. Na szczęście obóz był blisko. Sówka została sama. Czuła się jeszcze gorzej, lecz nie zwracała na tą uwagi. Musiała oderwać myśli od tej sytuacji, musiała coś ze sobą zrobić. Ruszyła więc przed siebie, nie oglądając się. Po jakimś czasie w jej głowie zapaliła się lampka. Może pójście porozmawiać z Tajemniczą Łapą? Ruda kotka zawsze była chętna do rozmów, a Sówce właśnie taki ktoś był potrzebny. Rozmowa o niczym z przyjaciółką zawsze pomaga. Skręciła więc i udała się w stronę Drogi Grzmotu. Odór potworów, gryzący w oczy, oznaczał, że Sówka jest blisko. W końcu dotarła i wskoczyła na metalowy płot, prawie z niego spadając. Jednak nagle się zatrzymała. Poczuła jakiś znajomy zapach. Otworzyła pysk, by lepiej wiedzieć, o kogo chodzi. Tajemnica. Czekoladowa już była pewna, tego, co się stało. Nie raz ruda wspomniała jej o zaginionej siostrze. Najwidoczniej ruszyła na poszukiwania. Zapach nie był świeży, co znaczyło, że już dawno ruszyła. Sówka poczuła, jak do jej oczu napłynęły łzy. Już nigdy nie zobaczy Tajemnicy, dokładnie tak samo jak Mniszka, czy Żbika. Skuliła się, jak mały kociak i schowała głowę pomiędzy łapy.
- Wracajmy... – usłyszała za sobą cichy głos. Lekko podniosła głowę, by zobaczyć, kto mówi. Niebieska uczennica nie dawała za wygraną.
- Hmm... – odparła starsza kotka, jakby znowu była nieprzytomna. Wstała i ruszyła w stronę obozu, nie odzywając się i nie patrząc na swoją uczennicę. 
***
- Zjedz to zioło – powiedziała Świergot, która była na zastępstwo za Witkę. Czekoladowa pokiwała głową i posłusznie zjadła zioło. Migotce udało się w końcu zaciągnąć Sówkę do medyka. Czekoladowa nie była z tego powodu zadowolona. Czuła się strasznie, nie tylko przez chorobę. Nie nadawała się na mentorkę, nie powinna tego wszystkiego mówić Migotce. Było jej strasznie głupio i była pewna, że po tych wydarzeniach młodsza pójdzie poprosić o zmianę mentora. A to wszystko przez jej głupie zachowanie. Dlaczego tak było? Od choroby Jarząb wszystko było dziwne. Sówka częściej była smutna, a potem ona sama zachorowała i zdawało jej się, że wszystkie problemy walą jej się na głowę. Może powinna sobie zrobić kilka dni wolnego, by odpocząć od tego wszystkiego? 
- Przepraszam... – powiedziała, nie wiedząc, do końca do kogo to mówi. Może do Świergot, za zawracanie głowy, może do Migotki, która właśnie weszła do legowiska, a może do martwego ojca.

Wyleczeni: Sówka

<Migotko? No, Sówce ostatnio gorzej>
[678 słów]
[Przyznano 7%]

26 listopada 2023

Od Migotki CD. Sówki

 Dwa wschody słońca po zgromadzeniu obudziła się wypoczęta i szczęśliwa, co było rzadkością. Nie pamiętała, kiedy miała tyle energii, co teraz. Zeszła z drzewa uczniów i niemal w podskokach podbiegła do legowiska wojowników. Niestety Sówka jeszcze spała. Codziennie wychodziła coraz później i później. Śpioch! Migotka jednak nie potrafiła być na nią zła. Podekscytowana zaczęła kręcić się w kółko. Po chwili przestraszyła się, że może na kogoś wpaść, więc przestała. Po zbyt dłuuugiej chwili jej mentorka wyszła ziewając. Ziewa jeszcze? Poranny patrol już dawno wyszedł! Podbiegła do Sówki a jej łapki przebierały zniecierpliwione.
- Co tak długo? – zapytała lekko znudzona. – Chodźmy! – pisnęła.
- Przepraszam Migotko. – miauknęła Sówka zmęczonym głosem.
- Nie wyspałaś się? – zagadnęła, kiedy szły.
- Hm? Tak, pewnie to dlatego… - Sówka pokiwała głową.
- Dlaczego co? – zapytała już szczerze zaciekawiona. Sówka nie odpowiedziała. Wyglądała, jakby jej nie usłyszała. Rozpoczęły wspinaczkę na drzewa. Migotka radośnie wskoczyła na pierwszą gałąź i czekała tam na mentorkę. Wspinała się tak jakby z trudem. Bolało ją coś? Codziennie odnosiła takie wrażenie. Pewnie jej się to wszystko wydawało. W końcu mentorka doszła do niej.
- Idź dalej sama. – miauknęła słabym tonem i zachwiała się, jakby miała zaraz spaść. Migotka wytrzeszczyła oczy.
- Ojeju. Chyba naprawdę się nie wyspałaś. – miauknęła do swojej mentorki, próbując ukryć przerażenie. Pamiętała, co ta jej powiedziała na zgromadzeniu.
- M? Hm… - Sówka sprawiała wrażenie nieprzytomnej. Migotka naprawdę się o nią bała. Dopiero teraz zaczęła zdawać sobie sprawę, co się z nią tak naprawdę dzieje.
- Mam pomysł. – zaczęła. – Chodź. – miauknęła do mentorki. Trzeba jakoś uratować Sówkę. Będzie bardzo słabo, jeśli tutaj zemdleje. Chyba zgromadzenie było dla niej zbyt wielkim wysiłkiem.
- Migotko? Gdzie chcesz iść? – zapytała lekko zdziwiona. Już się nie chwiała i stała pewnie na łapach. Może do wszystko jej się przewidziało… Odkładała myśl, że Sówka jest chora przez wiele wschodów słońca.  Teraz musi coś z tym zrobić.
- Do medyczki. – stwierdziła stanowczo, patrząc się prosto na Sówkę. – Teraz. Proszę. – dodała po krótkim namyśle.
- Jestem pewna, że nie ma takiej po… - zaczęła, ale Migotka nie dała jej skończyć.
- Żartujesz? Prawie spadłaś z drzewa! – syknęła. – Chodź, proszę. Witka może ci pomóc. – szepnęła, prawie płacząc.

[350 słów]
[Wspinaczka na drzewa]
<Sówko?>
[Przyznano 7% + 5%]

21 września 2023

Od Migotki CD. Sówki

 - Mamusiu, dlaczego? Ja nie chcę! Nie chcę, żeby jakiś obcy kot się mną opiekował, żeby mnie dotykał, patrzył na mnie i do mnie mówił! Czy ty nie mogłabyś zostać moją mentorką? - zapytała już nie pierwszy raz tego ranka.
- Dopiero wyszkoliłam Sówkę, lider mnie już nie wybierze. W dodatku rodzice nie powinni szkolić swoich dzieci. - powiedziała spokojnie.
- Ale mamo, Agrest na pewno się zgodzi, jeśli go poproszę! To mój tata! - zawołała z nadzieją.
- Migotko… Cała nasza trójka chce, żebyś stała się bardziej… samodzielna. Żebyś byłą też zależna od innych kotów, nie tylko ode mnie. Rozumiesz? - zapytała. Koteczka nie chciała zawieść mamy, więc pokiwała główką. Nie rozumiała.
- Mamusiu! - pisnęła ostatni raz i wtuliła się w nią. Dlaczego to wszystko musiało być takie trudne?
 
***
 
Wyszło dobrze. Nawet bardzo. Mamusia zdecydowanie będzie z niej dumna. Kiedy Sówka wspomniała o Grocie Strachu miała ochotę zemdleć albo uciec do mamy, jednak nie zrobiła ani tego, ani tego. Mentorka powoli wzbudzała w niej zaufanie, bo nie chciała jej zabić, a miała taką możliwość. Mimo to Migotka wciąż pozostawała ostrożna, a na każdy jej nagły ruch wzdrygała się. Chciała do mamusi… Wtedy przypomniała sobie, że nie będzie już spać w żłobku, a mamy nie będzie w legowisku uczniów i zalała ją potężna fala smutku i tęsknoty. Wspięła się na to drzewo i nie sprawiło to jej większych trudności. Wtedy przerażona patrzyła na swoją mentorkę. W jej oczach widać było panikę, co sprawiło, że Migotka też spanikowała. Ledwo utrzymywała się na drzewie. Nie wiedziała nawet dlaczego panikuje. Po prostu bardzo się bała. W jej gardle zaległ krzyk, kiedy Sówka wpadła do wody. Potem coś do niej mówiła, ale ta nie słuchała. Ledwo co mogła oddychać. Całe szczęście Sówka nie patrzyła się w jej stronę. Wracały w milczeniu do obozu. Wtedy do Migotki doszło to, co powiedziała mentorka.
- Utopić? Prawie się utopiłaś?! - zapiszczała przerażona już uczennica, do której dopiero teraz doszło, co tamta powiedziała. Chciała do mamy… teraz!

<Sówko?>
 
[318 słów]
[przyznano 6%]

11 września 2023

Od Sówki do Migotki

*Dzień mianowania Migotki, pora Zielonych Liści*

Dzień był ładny, choć ciemne chmury zasłaniały słońce i przypominały, że to tylko chwilowa przerwa pomiędzy ulewami. Sówka niechętnie wstała i poszła na poranny patrol. A szła ona, Traszka i Śliwka, która miała prowadzić patrol. Dziś miały sprawdzić Śmietnisko. Sówka nie mogła się doczekać, bardzo rzadko tam chodzi. Wyszły z obozu i weszły na drzewa. Powoli przesuwały się do przodu, w stronę Śmietniska. Dookoła było cicho, było słychać tylko śpiew budzących się ptaków. W końcu dotarły na miejsce. Weszły na teren Śmietniska i pierwszą rzeczą, jaką zobaczyły, były wielkie góry dziwnych, gumowych sprzętów Dwunożnych. A były to góry opon. Zaczęły sprawdzać, czy ktoś się na nim znajduje. Sówka zagłębiała się coraz dalej, zostawiając za sobą resztę patrolu. Sprawdzała każdy zakamarek tego zbioru śmieci, oglądając każdą ciekawą rzecz. Znalazła mysz, ale nie była prawdziwa, to była jakaś zabawka. Trochę ją to zdenerwowało, ponieważ już myślała, że zaliczy po drodze polowanie. Znalazła więcej opon i plastikowe pojemniki z wodą w środku. W pewnym momencie zobaczyła, że coś się rusza w stosie śmieci. Poszła w stronę ruszających się śmieci, a po chwili szybko się odsunęła. Z góry śmieci wyskoczyło małe, szare zwierzątko, z czerwonymi oczami. Było większe od myszy i po chwili Sówka przypomniała sobie, że to szczur. 
- Wracamy! - krzyknęła Śliwka, a czekoladowa posłusznie wykonała rozkaz.

***

Gdy tylko weszły do obozu usłyszały wołanie Agresta. Kotki poszły i dołączyły do zebranych. 
- Są tu koty, które już są gotowe, na zostanie uczniami - zaczął Agrest - Gracjo, Migotko, Mirabelko, Malinko, wystąpicie.
Czwórka kotów wystąpiła przed szereg i stanęła przed liderem. Wszystkie miały wyjątkowo czystą sierść, wyczyszczoną przez ich matkę, Kruchą, która pękała z dumy, stojąc za nimi. Sówka spojrzała na czwórkę zaraz uczniów. Była ciekawa, czy ona też zostanie mentorką. 
- Mirabelko, twoim mentorem zostanie Gęgawa, Malinko twoim Lśniąca Tęcza, Gracjo twoim Winogrono, a twoim Migotko Sówka. Mam nadzieję... - Agrest mówił dalej, a Sówka już go nie słuchała. Została czyjąś mentorką! Naprawdę ma ucznia! Ocknęła się gdy podeszła do niej niebieska kotka, tortie, pręgowana dziko z akcentami. Jej zielone oczy przyglądały się Sówce, a ona zrozumiała, że to jest Migotka. Zetknęła się z uczennicą nosem i obie usiadły obok siebie, słuchając kolejnych słowa lidera. Agrest jednak szybko zakończył zebranie, więc Sówka postanowiła zabrać Migotkę na pierwszy trening. Wyszły z obozu i zatrzymały się przed wejściem.
- Dobrze, nazywam się Sówka - postanowiła się przedstawić - Widziałaś już granice? 
Migotka podkręciła przecząco głową, więc obie poszły w stronę Groty Strachu.
- Pokażę ci miejsce, o którym powstało dużo legend i różnych podejrzeń. Jest to Grota Strachu, stare gniazdo Dwunożnych, które jest już w ruinie. W środku podobno znajdują się sprzęty Dwunogów. Niektórzy mówią, że są tam narzędzia tortur, jedno jest pewne, to siedziba zła... - mówiła cicho czekoladowa, żeby zrobić odpowiedni nastrój. Po chwili jednak zobaczyła, że Migotka zjeżyła sierści i idzie nieco wolniej. "Może się boi" - pomyślała i nieco się zestresowała. Zrobiło jej się głupio i na chwilę się zatrzymała.
- Nie będziemy tam wchodzić! - postanowiła jakoś złagodzić sytuację - Nie bój się, nic się nie stanie... Nie powinnam ci tego mówić... - powiedziała spuszczając wzrok - Chodźmy dalej.
Doszły do bezpiecznego miejsca i z daleka zobaczyły Grotę Strachu. Szybko poszły, a kolejny na liście był Owocowy Lasek. Sówka już się nie odzywała i zauważyła, że uczennica jest jedną z tych cichych kotów. Doszły do sadu Dwunożnych, a Sówka powiedziała tylko, że to tu schodzą się koty, które wierzą w Wszechmatkę. Kolejny punktem tej pięknej wycieczki była Upadła Gwiazda. Szły w ciszy, której czekoladowa nie mogła już znieść. Doszły do tego mitycznego wytworu i Sówka postanowiła chwilę odpocząć, mówiąc nieco o tym miejscu. Usiadła na ziemi i zaczęła:
- To jest walenie Upadła Gwiazda. Przez niektórych uznawana za gwiazdę, która spadła kiedyś na ziemię i trafiła na nasz teren, inni twierdzą, że to dowód na istnienie innej cywilizacji na niebie, nie wiadomo kto ma rację - wyjaśniła czekoladowa, mając nadzieję, że tym razem nie wystraszyła młodszej - Jest to też miejsce spotkań młodzieży, choć ja tu nie chodziłam i nie chodzę. 
Migotka tylko pokiwała głową i poszły dalej. Szły przed siebie i w końcu doszły do Konającego Buku. Sówka zjeżyła sierść na widok wody, znajdującej się pod bukiem. Migotka szła przed siebie i chyba nie zauważyła nagłego zahamowania u mentorki. Uczennica jednak zatrzymała się przed drzewem i spojrzała pytająco na Sówkę. Ona podkręciła głową, próbując wyrzucić wszystkie źle myśli z głowy. 
- Nie, nic mi nie jest - powiedziała szybko i zmuszając się podeszła do niebieskiej - Możesz przejść tylko uważaj, kota jest śliska i możesz łatwo wpaść. Migotka weszła na buk i powoli przeszła na drugą stronę, za nią poszła Sówka. Czekoladowa niepewnie weszła na drzewo i starając się nie panikować, szła do przodu. Łapa jej się zsunęła i kotka wylądowała tylnymi łapami i kawałkiem brzucha w wodzie. Kurczowo trzymała się buku, próbując nie spaść. W końcu wdrapała się z powrotem i doszła do Migotki.
- Zawsze tak jest... Czemu to drzewo jest takie złe? - mówiła pod nosem, a do uczennicy powiedziała - Może wracajmy? Chmury są coraz gorsze, a ja prawie się utopiłam.
Sówka nie patrzyła na uczennicę. Czuła się strasznie. Najpierw ją wystraszyła, później wpadła do wody. Zaczęła grzebać łapą w ziemi, czując, jak pieką ją uszy ze stresu i zażenowania. Pierwszy trening z uczennicą i już zrobiła z siebie klauna. Miała tylko nadzieję, że młodsza nie zacznie myśleć, że ma fatalną mentorkę, która boi się wody i jeszcze ma zeza.

<Migotka?>
[879 słów]
[Przyznano 9%]