BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Urdzikowa Łapa x Daglezjowa Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Urdzikowa Łapa x Daglezjowa Łapa. Pokaż wszystkie posty

12 stycznia 2023

Od Urdzikowej Łapy (Urdzikowego Deszczu)

 Wiedział, że był w tyle z materiałem, ale to nie była jego wina! Przecież nie robił tego specjalnie. Chciał już bardzo być wojownikiem i niewiele mu zostało do mianowania. Wiedział, że ośmieszył się, bo jego siostry zostały o wiele wcześniej przeniosły się do legowiska wojowników, lecz jakoś go to nie raziło. Najważniejsze, by w końcu móc przystąpić tego zaszczytu, a nie patrzeć się na innych. Zmotywował się i słuchał mentora z jeszcze większym zapałem niż wcześniej. Starał się bardziej skupiać na tym co robił i… Trochę działało. Uczył się w krótszym przedziale czasowym większej ilości rzeczy. Był bliski celu.
Kiedy usłyszał od Kruczego Zmierzchu, że przyszedł czas na sprawdzenie umiejętności, myślał, że ten test mu nie wyjdzie. Trochę się bał, ale postarał się by nie było tego po nim widać. Dał z siebie wszystko, by w końcu opuścić legowisko uczniów. Pokazał, że umie polować i walczyć na odpowiednim poziomie. Pokazał, że może być już wojownikiem i nic mu w tym nie przeszkodzi. Nie wiedział co o tym sądził jego mentor. Może był załamany takim głupim uczniem. Nawet jeżeli tak, to nie przejmował się jego zdaniem. Mógł go uważać za głąba, którym nie był (chyba), chociaż tak to wyglądało z zewnątrz. W końcu, kto się uczy aż tak długo?! Nie mógł już dalej kisić się jako uczeń. Miał nadzieję, że się udało.


***


Nadszedł tak długo wyczekiwany dzień. Najwyraźniej pokazał poziom i mógł już zostać pełnoprawnym członkiem klanu. Wyprostował się z dumą. Pokazał, że coś umie. Zerknął na bok, gdzie siedziała Wilcza Pogoń, jego matka. Zauważył jak lekko się do niego uśmiecha. Odwzajemnił gest i widząc, że lider zaczyna przemawiać, odwrócił się szybko w jego stronę.
- Ja, Lamparcia Gwiazda, przywódca Klanu Klifu, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika.
Urdzikowa Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
- Przysięgam!- powiedział pewien tego, co mówi.
- Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Urdzikowa Łapo, od tej pory będziesz znany jako Urdzikowy Deszcz. Klan Gwiazdy cieni twoją siłę, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Klifu.

[przyznano 5%]

25 grudnia 2022

Od Urdzikowej Łapy Cd Astrowego Migotu

 Po Zgromadzeniu nie wiedział co czuć. Wszystko zaczęło się tak głupio, po prostu się droczył z Niedźwiedzią Siłą bo to lubił, a potem rozmawiał z jakimś losowym kotem z Klanu Wilka. Zapowiadało się niewinnie, zwykłe proste gadki szmatki, które nic nie znaczyły. Sam nie wiedział kiedy doszło do tego, że kocur został jego partnerem. To było takie… Nagłe! Mimo to był szczęśliwy. Dużo kotów miało swoją drugą połówkę a teraz i on znalazł wybranka swojego serca. Ledwo co go znał, ale… chyba był tym dla niego przeznaczonym skoro się tak stało. Miłość od pierwszego wejrzenia? Czarno-biały był naprawdę ciekawym kotem. Ładny, zgrabny… Urdzik gdy już oswoił się z tą myślą, po prostu stwierdził, że to nie był aż tak zły pomysł.
Z początku nawet nie miał zamiaru przychodzić na spotkanie z kocurem na które sam go namówił. W końcu, pewnie Wilczak na nie nie przyjdzie… Ale kłótnia z Daglezjową Igłą mu dała do myślenia. Skoro tak myślała, że jest z Niedźwiedziem i rani Aksamitkę, to mógł jej pokazać, że się myli! Miał innego chłopaka, lepszego od gbura. Najpierw oczywiście musiał się przygotować stosownie. Próbował się dowiedzieć co nieco od innych na temat randek, bo sam nic o tym nie wiedział. Żeby nie wyglądać jak obdarciuch, umył sobie futro tuż przed spotkaniem. Musiał też przygotować jakiś prezent dla niego. No i poza tym, najważniejsze było to, by w ogóle udało mu się dojść na miejsce spotkania! Całe szczęście wymknął się z obozu w czasie wolnym. A teraz tylko czekał na "partnera".
Kiedy usłyszał jego głos, od razu się odwrócił z lekkim uśmiechem na pysku. Przyszedł i nie wykiwał go. To była dobra wiadomość. Pewnie nie przygotowywał się tak jak on do tego spotkania, ale z pewnością uda im się spędzić dobrze tą randkę. Postarał się, by było miło.
-Hej. Mam coś dla ciebie- wymamrotał cicho i przysunął mu pod łapy mysz i kwiatki. Nie znał się na nich, to była sprawa dla bab, ale stwierdził, że przecież partnerzy sobie dają takie głupoty i Wilczakowi z pewnością się to spodoba. Znalazł białe stokrotki i niebieskie niezapominajki. Nie zdążył się go zapytać jakie kwiaty lubi, więc takie mogły być chyba dobre…?
- Um, dziękuję?- powiedział cicho czarno-biały, gapiąc się na te rzeczy. Rozumiał, że był zestresowany. W końcu to musiała być jego pierwsza randka. Taką przynajmniej miał nadzieję… Gdyby się okazało, że ma kogoś na boku, byłby strasznie smutny. To byłoby po prostu przykre. 
- Nie wiedziałem czy ci się spodoba, ale… Mam taką nadzieję…- zaśmiał się nerwowo, przebierając łapami w ziemi.- To… ten… Niezbyt się znam na takich miłosnych sprawach. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem… Ale próbowałem się czegoś dowiedzieć, byś nie był mną zawiedziony. Może najpierw po prostu się lepiej poznajmy? To… O ulubionym kolorze rozmawialiśmy, ale jaka jest twoja ulubiona pora roku?- zapytał, mając nadzieję, że może taki temat mu się spodoba.

<Zostań moją Julią to ja będę Romeem> 
[przyznano 5%]

22 października 2022

Od Urdzikowej Łapy Cd Niedźwiedziej Siły

 Niedźwiedź był według niego bardzo irytującym kotem! Ciągle udawał jakby nie miał emocji i wkurzał go tą jego biernością. Liczył, że może mu pokaże gdzie jego miejsce, a ten nawet nie chciał się bić! Całkowity wstyd, bo w końcu wydawał się niebezpieczny, groźny… I na pewno miał zamiar skrzywdzić jego rodzeństwo!
- Pazurami? Właśnie, skąd masz te brzydkie blizny?- zapytał ciekawy.
- Od mojego mentora. Raz się wkurzył i przesadził. To nie jedyna blizna jaką posiadam. - rzekł. - Gdybym nie miał tak długiej sierści, to pewnie nie wyglądałbym ładnie. Ona większość zakrywa - zauważył.
- Czyli naprawdę żyłeś w jakimś niecywilizowanym... Czymś. Mama też cię biła?
- Nie. Moja matka mnie porzuciła. Mym domem był szef, współbracia i mentor. Oni nie byli cywilizowani. Liczyła się tam siła. Siła równała się szacunkowi. Słabość była tępiona - wytłumaczył. Jacy niby współbracia? Czyli z tego co wynikało, jego mamusia go zostawiła jakiejś strasznej grupie… To nie mówiło o nim dobrze.
- Szef? Uh. Dziwne miejsce. Ale czemu ciebie niby matka porzuciła? Aż taki brzydki się jej wydawałeś?
- Nie była w stanie mnie utrzymywać i mnie im oddała - mruknął, o dziwo ignorując jego zaczepny komentarz. Niech to! Myślał już, że go wkurzy i w końcu się pobiją!
- To trochę słabo. Mnie matka kocha. Pewnie zazdrościsz. Ale nieważne. Gdzie masz jeszcze blizny?
Kocur wbił w niego twardy wzrok, który wskroś. Przerażający był. Taki duży… Potężny…
- Zazdrość nie jest mi znana, a moje blizny to moja sprawa - powiedział, po czym się odsunął. Co z nim było? Miał jakieś tiki nerwowe? Chciał wiedzieć o kocurze więcej i więcej, bo pewnie miał jakąś tragiczną przeszłość. 
- Czemu się odsuwasz?- przekrzywił łeb. Zaczął przyglądać się bardziej jego ciało.- To nie jest twoja tylko sprawa. Muszę wiedzieć, jak bardzo niebezpieczny jesteś.
- Odsuwam, ponieważ już jedna kotka, wpychała mi swoje łapy pod futro, a nie lubię jak ktoś dotyka mnie bez mojej zgody. 
- Jaka kotka?- zmarszczył brwi. Miał dużo sióstr, więc… Co jeżeli znowu to ktoś z jego rodzeństwa się w coś wpakował? A on tak chciał ich chronić…
- Aksamitna Łapa. Tak się przedstawiła. Bardzo... bezpośrednia.
Spojrzał ze wściekłością. Czyli jednak, znowu Aksamitka!
- Ona? Na pewno? Cholera...- wymamrotał. Czemu jego siostra podkochiwała się w każdym?! To już było chore!
- Coś nie tak? Jeżeli ją znasz, powiedz by nie zachowywała się tak... nietaktownie. Chcę spać obok mnie oraz miauczy jakieś głupoty o moim imieniu.
- Co?! Nagadałeś jej coś czy jak? Znam ją, bo to moja siostra i nie pozwolę by obok ciebie spała! Zrobisz jej krzywdę!
- Nic jej nie nagadałem. Nie zrobiłbym jej nic, nie martw się o to. Też nie chcę, by spała obok mnie.
- Ty byś jej nic nie zrobił?! Jesteś niebezpieczny! Masz blizny i jesteś wielką górą mięsa!
- Może i jestem, lecz naprawdę nie interesuje się krzywdzeniem nikogo z was. - położył się. Udawał takiego miłego, a on był taki bezczelny!
- A co jeżeli mnie właśnie okłamujesz i twoim planem jest wybić takie małe naiwne kotki jak moja siostra?!
Kocur znowu westchnął przeciągle zamykając oczy. Nudziła go ta rozmowa?
- Wyglądam ci na takiego? Z łaski swojej daj mi już odpocząć. Nie interesuje się wami w taki sposób.
- Wyglądasz! Jesteś duży i wyglądasz na strasznego! Nie mogę ci pozwolić spać, dopóki się nie dowiem o tobie wszystkiego!- powiedział twardo, ignorując to, że bury znowu westchnął. Co on taki leniwy był, on chciał się z nim bić!
- Nikt nie wie wszystkiego o kimś innym... Ja ciebie nie znam. Zwierzać się nie będę, skoro to jednostronna korzyść.
- Ale ja muszę wiedzieć, na wypadek gdybyś coś zrobił mojemu rodzeństwu!
- Nic nie zrobię - zapewnił. - Nie mam celu, by w ogóle nad tym się zastanawiać.
- Nie wierzę ci. Na pewno jakiś masz- fuknął zły. Ukrywał swoją złą naturę!

<Niedźwiedź, pogromco małych kotek?>

[przyznano 5%]

13 października 2022

Od Urdzikowej Łapy Cd Niedźwiedziej Siły

 Prychnął lekko. Zaszczyt rozmawiać? Też coś. Nowy samotnik był jakiś totalnie dziwny. Co chwilę mówił głupie rzeczy (bo zbyt spokojne). Spodziewał się po nim jakiejś agresji czy coś w tym stylu skoro jest taki duży, potężnie zbudowany, a tu klops. Był… Inny niż się spodziewał. Całkowicie odmienny, niepasujący do tego jakie sprawiał wrażenie.
- Dziwny jesteś. Bardzo dziwny.
- Nawzajem. Wasza kultura jest mi obca i dużo rzeczy jeszcze nie pojmuje. Mam nadzieję, że nie będziesz żywił do mnie negatywnych odczuć z uwagi na nadane mi wcześniej imię- miauknął do niego. Jasne, on by nie miał być na to zły? Był zły! Bo jakiś obcy kot nagle stawał się wojownikiem i sprawiał wrażenie niebezpiecznego! Miał już poważne imię, pewnie i umiejętności… Ale przyjęli go z otwartymi ramionami, a nie powinni!
- No ja tam nie wiem. Jesteś jedną wielką górą mięsa, jeśli zranisz moje rodzeństwo to już po tobie!
- Nie mam na celu nikogo skrzywdzić. - odparł ze słyszalną pustką w głosie. - To byłoby nierozważne
- Ale skąd ja mam wiedzieć jakie są twoje zamiary! Wyglądasz na bardzo niebezpiecznego!
- Środowisko przystosowało mnie do życia w nim. Ktoś o miłym pysku, zwykle kończy martwy - wyjaśnił mu. - Dziwi mnie to, że tego nie wiesz. Wasz klan zdaje się wojowniczy. Musicie być twardzi. 
Zmarszczył pyszczek. Ten kot się wymądrzał i tyle! Zgrywał nie wiadomo jakiego mądralińskiego, który wszystko o świecie wie! Irytował go swoim każdym słowem!
- Jesteśmy wojowniczy! I twardzi! Na pewno lepsi od takich obdartych samotników jak ty.
- Niewątpię. - miauknął zgodnie z prawdą. - Samotnicy rzadko mogą liczyć na profesjonalne wyszkolenie. Zwykle czerpią przykłady z otoczenia, popełniając błędy swoich poprzedników. Wasza grupa jest bardziej zorganizowana pod tym względem.
Zawarczał gardłowo. On sobie z niego jaja robił?! Utrzymywał ten "spokój", który go straszne złościł.
- Czemu mówisz z takim spokojem?!- krzyknął na niego, jeżąc się na całym ciele. On oczywiście nie zareagował. Głupi Niedźwiedź!
- Czemu miałbym się złościć? - nie za bardzo go chyba rozumiał. - Emocje przysłaniają klarowność sytuacji. Lepiej widzieć więcej niż być przez nie zaślepionym.
Zasyczał wściekły. Zgrywał mądrego? To niech dalej zgrywa! Ustawił się w pozycji bitewnej, szykując się do skoku. Ten dalej nic. Niech to jasny gwint! Po prostu się gapił i nic z tym nie robił!
- Wściekły lis zwykle kończy jako pierwszy w paszczy wilka - rzucił powiedzeniem, które znał
Użarł go w łapę jak głupie dziecko. Nie chciał go żreć… Ale musiał! Udawał kogoś bezpiecznego i dobrego! Ten strząsnął go jak zwykłego rzepa. Przecież… Nie był taki lekki! Chyba, że dla niego tak…
- Pójdę już - ogłosił, odchodząc od niego bezczelnie. Z piskiem uderzył w ziemię, przewracając się na bok. Na Klan Gwiazd, czy on naprawdę dał się pokonać jakiemuś zapchlonemu, niebezpiecznemu kocurowi?
- Czemu idziesz? Boisz się? Boisz?
Nie odpowiedział mu co go strasznie wkurzyło, dalej posuwając się leniwie i ociężale naprzód. Prychnął jedynie, odchodząc do legowiska uczniów. Nie będzie na takich imbecyli czasu tracił!

<Niedźwiedź?>

[przyznano 5%]


Od Urdzikowej Łapy Cd Lisiej Łapy (Lisiego Ognika)

 Nie mógł zaprzeczyć, zasmucił się słysząc jej przeżycia. To było na pewno ciężkie do udźwignięcia przez kotkę, a on powinien tam być! Głupio się zachowywał obwiniając siebie za czyjeś problemy, ale to było jego rodzeństwo! Ktoś naprawdę ważny, a dla niego niemal prawie cały świat. Żył po to by im móc dawać wsparcie i pomoc. Gdzie on był, gdy kotce działa się krzywda? Cieszył się, że uznała go za najlepszego brata jakiego mogła sobie wyobrazić, ale to za mało. Nie zjawił się kiedy było trzeba, a o wszystkim dowiedział się dość późno. To wszystko czyniło z niego kogoś, kto nie poradził sobie z obowiązkiem. On śmiał szkolić się na wojownika, kogoś tak pełnego chwały, a nie potrafił podejść do siostrzyczki, kogoś tak bliskiego, by po prostu zapytać jak tam leci? Gdyby to zrobił wcześniej, może by trochę na to poradził. Może nie czułaby się taka sama, tylko… Kochana przez kogoś na tyle mocno, że nie bałaby się tego wszystkiego. Może dałaby sobie z tym jakoś radę, ale nie, wszystko musiał zepsuć! Był najgorszym bratem na świecie i teraz mógł mieć tylko nadzieję, że odkupi swoje winy.
- Wiesz... Nie jestem pewien. Ostatnio Klan Gwiazdy coś sobie średnio radził, skoro doszło do... Tego. Lecz teraz powinni się podnieść z prochów i nam pomóc, prawda? Bo to oni nas wygonili z terenów. Jeżeli znajdziemy nowy dom... To pewnie nie będzie koniec przeszkód. Ale będzie lepiej. Może w końcu znajdę jakąkolwiek żywą istotę, którą z dumą będę mógł dać upolowaną na stos zwierzyny, by inni się tym cieszyli? Bo tak w trakcie drogi to jednak kicha.
Nie pozwolił kotce odpowiedzieć, tylko szybko pognał gdzieś na bok, węsząc nosem w poszukiwaniu… Czegoś ważnego. Wskoczył w trawy, odgarniając uschnięte krzaki, które jedynie mu przeszkadzały. Niech to szlag! Akurat teraz wszędzie nagle jakby było pusto. Z obawą patrzył się na bok, by nie zabłądzić gdzieś daleko. Nie wiedział, czy wróciłby do klanu, a wtedy… Już nigdy by się nie spotkał z bliskimi. Umarłby w dziczy, sam, bez nikogo przy duszy… Straszne. Popatrzył w kępkę trawy i z uśmiechem spojrzał na znalezisko. Jest! Porwał szybko małego, białego kwiatka, uważając, żeby go nie zepsuć. Był… Piękny. Tak piękny jak jego wspaniała siostra. Wrócił do niej i wplótł kwiatuszek w jej futro.
- Patrz jaki śliczny. Tak samo jak ty- powiedział cicho, uśmiechając się do niej szeroko.

<Lisek?>

[przyznano 5%]


13 września 2022

Od Urdzikowej Łapy Do Daglezjowej Łapy

 Wyprawa strasznie go ekscytowała. Mimo burzliwego zgromadzenia, pełnego krwi oraz opętań, jego zapał nie zgasł. Drażniło go to, że jakiś umarlak przywłaszczył sobie jego ciało i bez zapytania sobie z niego korzystał, ale pogodził się z tym. Inne koty miały gorzej, bo w nich byli jacyś skończeni sadyści, którzy chcieli wszystkich zamordować. Nawet w Lisiej Łapie taki ktoś był! Straszne.
Dreptał powoli, rozglądając się wokół. Poznawali nowe miejsca! Bardzo mu się to podobało, zważając, że do tej pory poznał mało terenów. Nieznane gąszcze bardzo go ciekawiły z początku, ale teraz już był na tyle zmęczony, że nie było mu w głowie bieganie po krzakach. Najważniejsze było przetrzymywanie swoich sił, by wytrzymać do końca ich wędrówki… O ile taki nastąpi. Na razie tylko sunęli do przodu. W dal i w dal, nie było widać nawet horyzontu. Liście mieniły się na drzewach, krzaki zieleniły się coraz bardziej. Wszystko było takie… Spokojne. A sama podróż niby niebezpieczna. Widok takiego wspaniałego i bogatego otoczenia, wydawał się mu być trochę obcy, bo wszystko na terytorium Klanu Klifu wydawało mu się zawsze takie samo i mdłe. Może sobie to wszystko wmawiał? Pewnie tak. Wszystko było wręcz identyczne, a on tylko chciał zająć sobie czymś myśli.
Spojrzał do przodu, a gdy zobaczył rude futro siostry, od razu wpadł mu do głowy pomysł. Po co miał się nudzić, skoro mógł porozmawiać z Daglezją? Nie wymienił słowa z nikim z rodzeństwa od kiedy wyruszyli, więc to była dobra decyzja. Podbiegł powoli do kotki, próbując wyrównać swoje tempo z tym, jak ona szła.
- Podoba ci się ta wycieczka?- zagadnął beztrosko.


<Daglezja? sry że krótkie>

12 września 2022

Od Urdzikowej Łapy Do Srokoszowej Łapy

 Przed zgro


Nowy lider z pewnością był dla niego dość dziwnym stworzeniem. Jasne, był za przemocą, ale, że aż na taką skalę? Gdyby był wojownikiem dobrze wyszkolonym, to by się zgłosił. Był odważny i w ogóle. Ale obecnie tylko siedział na zapyziałych treningach. Chciał więcej się walki uczyć. Więcej i więcej. By móc chronić rodzeństwo przed tymi wszystkimi oprawcami, jak ten dzieciak znaleziony w lesie. Srokosz. Miał jego zachowania po dziurki w nosie, jedynie go wkurzał z dnia na dzień, gdy widział jego obrzydliwy pysk. Dlatego ucieszył się, kiedy mentor uznał, że powinien mieć z kimś trening łączony.
Tak cholernie chciał się pobić z tym idiotą, zobaczyć jego ból. Łapy świerzbiły go jak tylko uczniowie dotarli w miejsce, gdzie mieli ćwiczyć. W głowie powtarzał sobie jak mantrę wszystkie sposoby na atak jakich się nauczył (czyli mało) i już miał skoczyć, gdy jego mentor zaczął coś paplać.
- Tylko nie walczcie z wysuniętymi pazurami- miauknął na odchodne, siadając obok jakiegoś drzewa. Spojrzał na niego zaskoczony, otwierając pysk. Jak to? Czemu? 
- Prawdziwi wojownicy walczą pazurami, a nie okładają się jak małe kocięta- mruknął cicho, czując zdezorientowanie.
- To tylko trening- przypomniał mu Kruczy Zmierzch, pokazując jasno, że nie chce słuchać jego marudzenia. Syknął rozwścieczony. Cóż, tak też sobie poradzi. Odwrócił się do drugiego ucznia. Był pewien, że wygra. Aż zbyt pewny. Dlatego bez większych kalkulacji po prostu skoczył, próbując przycisnąć kocura jak najbardziej do ziemi. Chciał słyszeć jego krzyki błagania, jego przeprosiny. Chciał słyszeć chrzęst jego kości, przy próbie wykręcenia łapy. Uśmiechnął się do Srokosza.
- Co, podoba ci się na ziemi?- splunął mu na pysk, próbując mocno trzymać go przy podłożu. Musiał go pokonać, bo w końcu go tak wkurzał. Zranił jego siostrę! No dobrze, nie zranił tylko chlapnął błotem, ale to było zranienie!

<Srokosz?>

01 września 2022

Od Urdzika (Urdzikowej Łapy) Cd Wilczka (Wilczej Łapy)

 Wilczek zdecydowanie byli od niego więksi. Sam wzrok rodzeństwa zdawał się go przeszywać, ale nie lubił gdy okazywało się, że jest w błędzie. No i poza tym, teraz wychodził na jakiegoś głupka! A był przecież silny i w ogóle… Nie chciał by uznawali go za jakiegoś niewyrośniętego bachora co się na niczym nie zna!
- Ale zawsze mogą kłamać, prawda? Ta cała przybłęda co może wiedzieć o leczeniu łysych placów!- pisnął, odsuwając się od matki, przy okazji prawie wpadając na jakiegoś śpiącego kociaka. Nawet nie chciał zobaczyć na kogo. Powiedziałby im więcej, jakiekolwiek dowody dlaczego nie mogą ufać tej całej Safocoś, ale na pewno mu nie uwierzą. Wściekle zmarszczył pyszczek, przybierając obrażony wyraz twarzy. Oni na pewno nic nie wiedzieli! Bo Wilczek i Igiełka dalej byli dziwni mimo tego, że niby tamci się nimi opiekowali. Tragedia! Po prostu tragedia! Dalej bacznie obserwując rodzeństwo położył się na mchu. Bo w końcu, jeżeli zaczną się krztusić czy coś w tym stylu to musiał powiedzieć mamie.

***

 Upolowałby zdobycz, gdyby zdobycz nie była szyszką. Jego mentor uważał że musi ćwiczyć pozycję łowiecką, lecz był pewien że tylko się z niego naigrywał. Oczywiście, nie powiedział tego tylko jak zawsze skinął głową. Czemu ten zapyziały Klan Gwiazdy nie mógł zesłać jakiejś zdobyczy, bo jeszcze się nie nauczy dobrze polować! Zresztą i tak miał gdzieś tą umiejętność. Czekał na naukę walki a nie coś, co obecnie nie przyda się mu. Była zima i wszechobecny głód. I tak nie uda mu się nic znaleźć. Stos był pusty tak jak brzuchy innych. Dziwne, podobno kiedyś tak nie było.
Spojrzał na Wilczka. Ciekawiło go, czego takiego się uczyli. Pewnie czegoś o wiele lepszego niż on. Co jeżeli już ćwiczyli walkę? Jeżeli tak, to bardzo im zazdrościł. Mama powtarzała mu, że przecież uczy się potrzebnych rzeczy i tak dalej ale on chciał wiedzieć jak atakować innych! Nawet co z tego, że Kruczy Zmierzch go tam uczył obrony, on chciał się bić! Irytujące…

<Wilczek?>

[przyznano 5%]

Od Urdzikowej Łapy Cd Cichej

 Jak tylko widział tą pokrakę, miał ochotę zacząć warczeć ze wściekłości. Dlatego cieszył się z tego, że jednak był opanowany kiedy trzeba. Cicha była niesamowicie wkurzająca. Udawała głuchą tylko po to, by być lepiej traktowaną. Może bała się bycia wojownikiem? To jej się udało, nie została uczniem. Siedziała tylko w tym zapyziałym legowisku medyka. Dziwiło go również, czemu z niego próbowała uciekać. Ciamajda. Wystraszona ciamajda. Nawet się nie ukrywała ze swoim tchórzostwem. 
Zmarszczył brwi i podszedł blisko do kotki, która była zajęta patrzeniem się na ślimaka. Po chwili zdała sobie sprawę z jego obecności i odruchowo się odsunęła. Prychnął zniesmaczony. Strasznie dziwna. Nie lubił jej tak mocno.
-Nawet nie udawaj chorej. Kiedyś się jeszcze policzymy- wysyczał cicho do ucha kotce, która przybrała zdziwiony wyraz twarzy. Aż za dobrze udawała swoją niepełnosprawność!
Odsunął się od niej machając ogonem. Nie chciał marnować na niej swojego cennego czasu, którego mógł wykorzystać na trening. Zresztą, jego mentor już czekał. A on był gotowy. Więc po co dalej chodził bezczynnie i to jeszcze koło takich idiotów? Zastrzygł tylko uchem i ruszył w stronę wyjścia z obozu.

 
***


Był taki szczęśliwy, że mentor w końcu pokazał mu jakieś ruchy. Choć nie były aż tak brutalne jak chciał, to był szczęśliwy. Aż promieniał dobrą energią. Miał jak przylać tej głupiej kotce. Akurat siedziała znowu w obozie. Jedyny minus, to inne koty, więc nie mógł tego zrobić. No i ciekawiło go dlaczego Cicha co chwilę uciekała. To było dziwne zachowanie. Usiadł i z zaciekawieniem wpatrywał się w nią, próbując dopatrzeć się jakichś dowodów, że nie jest głucha. Na pewno kłamie.

<Cicha?>

[przyznano 5%]

Od Urdzika (Urdzikowej Łapy)

 W końcu.
Doczekał się swojego mianowania. Był pewien, że da sobie radę. W końcu, miał te 6 księżyców i przestał być dzieckiem. Wypiął dumnie pierś, spoglądając na mentora. Wilcza Pogoń będzie z niego zadowolona! Zostanie dla niej najlepszym wojownikiem, postara się dostatecznie, by przynieść chwałę ich rodzinie. A jego rodzeństwo na pewno też będzie świetne. W końcu, jedyny kot o którego musiał się bać to Aksamitka, by ze swoją naiwnością nikt jej chciał zmanipulować. Była w końcu taka mała! Może powinna jeszcze przesiedzieć w żłobku? Byłoby dla niej bezpieczniej. Z troską spojrzał na uśmiechnięty pyszczek siostry. Nie no, powinna sobie dać radę. A jeżeli nie, to on jej pomoże jak będzie mógł. Uratuje ją!
- Mamo! Będę wielkim wojownikiem!- zamruczał cicho, wtulając się w miękkie futro wojowniczki. Będzie walczyć! Tropić! I polować, codziennie coś przyniesie! No może, o ile minie Pora Nagich Drzew i się tego nauczy. Spojrzał ostatni raz matce w oczy. Nie mógł marnować czasu. Musiał zapoznać się z mentorem, zobaczyć tereny i w ogóle to wszystko zrobić. Odsunął się od Wilczej Pogoni i zbliżył się do kota, który miał go teraz uczyć. Nigdy nawet o nim nie słyszał (zresztą, o nikim prawie nie słyszał bo nie lubił głupich historii), ale to chyba dobrze, skoro się nie wyrywał. Wyglądał na bardzo poważnego kota. Czyli zapowiadało się dobrze.

***

Szczerze, to nie podobało mu się to wszystko. Tylko chodzili i dowiadywał się jakichś bezużytecznych rzeczy! On chciał już trening walki, by móc jeszcze bardziej chronić jego rodzinę. No i jaki wojownik nie umie się bić, no halo! Potrzebował tego a nie chodzenia i poznawania terenów… Ale miał nadzieję, że jeszcze się tego nauczy.  W końcu, musiał porządnie wlać Srokoszowi, jakiemuś dzieciakowi obcemu. Obrzydzał go pod każdym względem i jeszcze na niego zwalono winę! No i ta druga głucha niedojda, która nawet mianowania nie miała. I dobrze, śmiecie powinny znać swoje miejsce.
Zamrugał zmęczony. Powinien iść już spać czy próbować cokolwiek ćwiczyć? Nie wiedział jak działa bycie uczniem, ale postanowił jednak dać sobie spokój i dać odpocząć nogom.

[przyznano 5%]

02 sierpnia 2022

Od Urdzika Cd Cichej

 Czuł bezgraniczną wściekłość. Jakiś idiotyczny dzieciak posunął się do aż tak bezczelnego czynu? Do tej pory nikt mu się tak nie postawił i… Strasznie go to rozwścieczyło! Ten jakiś bachor który się nie odzywał, myślał sobie, że ukradnie ICH szyszkę? JEGO rodzeństwa? Nie mogła się obejść bez kary za ten straszny czyn. Teraz nawet udawała strach, ale wiedział co tak naprawdę czuje. Musiała w końcu widzieć jak się nią bawią! I zabrała zabawkę bezceremonialnie, jakby była jej!
Warcząc zbliżył się do kotki, która dalej trzęsła się na całym ciele. Pożałuje! Już za chwilę! Rzucił się na nią z wysuniętymi pazurami, drapiąc futerko nieszczęsnego kociaka. Z drobnych ran powoli skapywało czerwone coś. Co to było? Oblizał pysk. Metaliczny smak rozlał się na jego języku, a zapach roznosił się wokół niego. Łapy też miał w tym czymś. Sok? Sok z kota? Wylizał powoli całe swoje futro, krwi, ignorując piski malucha. Chciał więcej! Bo teraz pewnie to coś się jego boi!
Stanął nad zestresowaną kępką kłaków. Może jak jek to przekaże w inny sposób, to zrozumie jeszcze lepiej. Będzie trzymał ją w odległości od jej rodzeństwa, to będzie dobrze? Albo lepiej, pokaże, że z nim się nie zadziera! Mała zerknęła przestraszona na drapnięcia na boku, po czym jeszcze bardziej się skuliła. Znowu udaje! Jak tak można!
- Posłuchaj- syknął.- Zbliżysz się do mnie albo moich sióstr, a już nie żyjesz, jasne?
Cicha jedynie otworzyła szerzej oczy, co strasznie go rozwścieczyło!
- ZABRAKŁO CI JĘZYKA W PYSKU CZY CO LISIE ŁAJNO?- wrzasnął, z powrotem ruszając do szturmu. Teraz już samymi łapkami zaczął tarmosić płaczące kocię, satysfakcjonując się jego krzykami. Była taka słaba! Nawet się nie broniła przed jego potęgą! Chwycił ją za kark i przyszpilił do ziemi. Podobało mu się to! To jak łzy leciały jej z pyska i jak roztrzęsiona była! Bała się jego. Może już nigdy nie podejdzie do jego rodzeństwa, prawda? A jeżeli tak, to będzie wtedy jeszcze silniejszy!
- Odezwij się wywłoko!- miauknął do niej, szczerząc zęby, by pokazać, że jest niebezpieczny! Kiedyś będzie zadawał jeszcze większe rany niż te jak z jakiegoś kolca! Ostrzegawczo uszczypnął ją przy uchu, na co jeszcze bardziej zaczęła krzyczeć. 
-Teraz to bądź cicho bo ktoś usłyszy!- syknął, patrząc nerwowo na śpiące karmicielki.- Morda!
Dziecko dalej płakało.
- Cicho już!
Dalej.
- Czyli muszę to zrobić w inny sposób- warknął, chwytając mech i wkładając jej do pyska.- Teraz już się nie odezwiesz?
Nie odezwała się.
- Przez ciebie mam brudne futro…- mruknął, patrząc na piasek w futrze i krople tego czerwonego czegoś. Spokojnie zaczął znowu wylizywać łapy, patrząc niewzruszenie w rówieśnika. Kotka zastygła w bezruchu z mchem wciśniętym do mordki. Wyglądała tak idiotycznie! To się nawet nie mieściło w głowie! Jak piszczka na stosie zwierzyny. Nagle zobaczył przed sobą ruch. Co? Ona się ruszała? Mała drżąc wbiła w jego nos swoje drobne pazurki, a on poczuł ból. CO? Jak ona śmiałą to zrobić! To boli! 
- COŚ TY ZROBIŁA!- warknął, po czym zaczął bić ją po głowie.- Niedobry kociak, nie dobry! Coś ty zrobiła!- powiedział, próbując oblizać sobie nos, na którym miał kilka kropelek krwi. Nawet nie mógł teraz sobie tego wyczyścić, masakra jakaś!

<Cicha? Niech ktoś ich ogarnie>

09 lipca 2022

Od Urdzika Do Wilczka

Urdzik jako dopiero co wypluty glut, nie zdawał sobie zbytnio sprawy z niczego. Jego zajęciem było zazwyczaj siedzenie tuż przy wiecznie zajętej mamie i obserwowanie jego rodzeństwa, którego… Było trochę dużo. Miał przynajmniej szczęście, że wśród nich nie były same małe kociaki, drobne oraz kruche, ale również spore bachory, które zajmowały ostatnie wolne skrawki żłobka przepełnionego po brzegi. Jemu samemu aż nie chciało się liczyć bo to było idiotyczne zadanie, lecz było ich 10. On urodzony w miocie jeszcze z pięcioma dzieciakami oraz te cztery dziwadła bez matki, których obserwował jak jakichś wrogów, bo dla niego oni nimi byli. Zawsze mogli zaatakować którąś z jego sióstr, albo zachowywać się po prostu chamsko. Już teraz jego ogonek niespokojnie zamiatał powierzchnię, kiedy badawczo się w nich wpatrywał, czekając na jakikolwiek ruch w stronę jego rodzeństwa. Choćby jedno krzywe spojrzenie, on był gotowy zjawić się tuż przy oponencie. Tak jakoś wyszło. 
Nie był jakimś niesamowitym dzieckiem nawet jeżeli urodził się wraz z tak liczną gromadką. Wilcza Pogoń przy akompaniamencie wrzasków, uwolniła z siebie aż szóstkę bachorków, ale całkowicie zdrowych, choć niepokoiła go ta odmienność Wilczka i Igiełki. Mieli oni dziwne łyse placki, co nie przerażało go, lecz jeszcze bardziej wzbudzało jego durny instynkt i był gotowy ochronić tą dwójkę, choć nie był wcale od nich silniejszy (a zwłaszcza od Wilczka) to chciał stanąć w ich obronie, co próbował w sobie powstrzymywać, bo w końcu jednak kiedy próbuje cię “ratować” odrobinę niższe oraz agresywne dziecko, nie czuje się raczej jakiejś euforii tylko zawstydzenie. Prawda? Dlatego wolał być z tyłu. 
Bacznie obserwował Wilczek. Co jeżeli się rozchoruje od tej łysiny? Zacznie być fioletowy i nagle będzie się źle czuć? Nie mógł na to pozwolić, bo byłby sam na siebie zły. Czy to było coś niebezpiecznego? Musiał się upewnić, ale nie miał jak. Nie chciał by Wilczek umarli! Potrzebował pomocy, a nie! 
- Mamo?- zapytał się cicho Wilczej Pogoni, dalej patrząc się na rodzeństwo. 
- Coś się stało?- zaniepokoiła się kotka, a on dalej ją ignorował. 
- Oni są chorzy?- wskazał łapką na dwa kociaki. Po chwili zauważył, że podchwycili jego wzrok. Zmrużył lekko oczy. Chciał tylko wiedzieć!

<Wilczek?>