BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot Samotników!
(trzy wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(jedno wolne miejsce!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Wilka!
(jedno wolne miejsce!)

Zmiana pory roku już 8 listopada, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czosnkowa Krewetka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czosnkowa Krewetka. Pokaż wszystkie posty

23 lipca 2025

Od Krewetkowej Łapy Do Króliczej Ułudy

Przed powodzią

Krewetka siedziała w obozie na ziemi i bardzo jej się nudziło. Nie miała z kim się pobawić dlatego, że nie umiała znaleźć Gąbczastej łapy. Kotka w ciągu dnia obserwowała jedynie niebo i myślała, jak zapoznać się z jakimś nowym kotem. Pomyślała, że nie może przyjaźnić się z tylko jednym kotem, ponieważ jak Gąbki nie ma, to bardzo jej się nudzi. Wczoraj gadała ze swoją matką, która pytała się jej, ilu znajomych już znalazła. Uczennica z bólem odpowiedziała, że nie miała ich zbyt wielu. Matka jej powiedziała, żeby się nie martwiła i, że na pewno jeszcze spotka pełno kotów do zabawy!
W pewnym momencie Krewetka stwierdziła, że pójdzie sobie na granicę z Klanem Klifu. Szybko pobiegła przez cudowne zielone łąki, na których było pełno pięknych kwiatów! Wreszcie Krewetka dobiegła na granicę i zaczęła się rozglądać, by znaleźć jakiegoś członka Klanu Klifu. Węszyła w powietrzu z wielką nadzieją, że znajdzie jakiegoś kota, który będzie jej idealnym przyjacielem. Była ona na tyle podekscytowana, że nawet nie zauważyła, gdy zakradł się do niej kremowy kocur. Zanim zrobiła jakikolwiek ruch, poczuła, jak jego łapy z impetem uderzają ją w brzuch. Razem przekoziołkowali polanę, po czym Krewetka wylądowała pod kremowymi łapami wojownika.
— Hej! Kim jesteś i co tu robisz? — zapytał, przechylając głowę w bok. Na tle słońca odbijało się jego najeżone futro. — Nie chcesz kraść od nas zwierzyny, prawda? — dodał jeszcze, unosząc jedną brew.
— Ależ skąd! Ja tylko chciałam poznać jakieś nowe koty, które chciałyby się zaprzyjaźnić!
Bo niestety w moim klanie nie umiem znaleźć żadnych takich kotów idealnych do przyjaźni.
Wiem, że mogłeś pomyśleć, że chce coś ukraść, ale uwierz, że naprawdę nie!!! — Krewetka nie chciała niczego ukraść. Myślała jedynie o tym, czy uda jej się znaleźć nowego towarzysza. Kremowy z podejrzliwym wyrazem pyszczka puścił ją wolno i stanął obok.
— No dobrze… powiedzmy, że jestem w stanie ci uwierzyć — burknął pod nosem. — Królicza Ułuda, a ty? — przedstawił się szylkretce.
— Ja nazywam się Krewetkowa Łapa! A ty, Królicza Ułudo, masz naprawdę fajne imię!! — miauknęła z nadzieją, że kocur będzie chciał się z nią zaprzyjaźnić. Wydawał się dosyć fajny! — A może byś chciał coś porobić i się trochę bardziej zapoznać? — mruknęła, myśląc, że kocur się zgodzi i będzie chciał z nią się bliżej zakolegować. Wojownik był zdziwiony jej ogromną chęcią zapoznania, ale sam był nią uradowany. Przeskoczył z łapy na łapę, omiatając polanę ogonem. Przez moment się wahał, lecz potem miauknął:
— Dobrze — rzucił krótko, co sprawiło, że zapadła pomiędzy nimi chwilowa cisza. W oczach Krewetkowej Łapy migotały iskierki nadziei. — Chcesz się ścigać? Nie wiem, co wy robicie w tym Klanie Nocy… Może chcesz przejść się nad morze? Jest jeszcze w miarę ciepło, to ostatnia szansa na zanurzenie łap, zanim będzie się to wiązać z ryzykiem odmrożenia! — zażartował, szczerząc nerwowo ząbki.
— TAK!!! KOCHAM SIĘ ŚCIGAĆ! Masz rację, potem naprawdę może być zimno, więc trzeba skorzystać i przynajmniej zamoczyć łapy! To ścigamy się, kto pierwszy na plaży ten wygrywa! Trzy, dwa, jeden, start! — Uczennica szybko wystartowała i jak najszybciej biegła w stronę plaży, by wygrać! Kotce w czasie biegu nagle przypomniało się jak też biegła na plaże z Gąbką. Królicza Ułuda nie spodziewał się, że Krewetka tak szybko pobiegnie. Przez moment stał rozkojarzony w miejscu, a potem rzucił się pędem do biegu. Ciepły wiatr owiewał mu pyszczek, przez co na moment zapomniał o tym, że ma ścigać się z szylkretką. Przyspieszył tempa, doganiając ją w kilka uderzeń serca.
— Jak tam? Nie bolą cię już łapy? — rzucił przez ramię, wyprzedzając kotkę. Dotarł na plażę jako pierwszy, a tam spuścił głowę, biorąc głębokie wdechy. — Na Klan Gwiazdy, ale to było męczące! — zawołał, spoglądając na ciemniejące niebo. Potem zwrócił się do kotki: — To idziesz do morza? Możemy spróbować złowić jakiegoś kraba! Umiesz je otwierać?
— Kurcze wygrałeś, ale naprawdę dobrze się bawiłam! Jasne, że wchodzę do morza i tak oczywiście, że możemy spróbować złowić jakiegoś kraba, lecz nie wiem zbytnio, jak je się otwiera. — Krewetka była podekscytowana, że nauczy się otwierać kraby! Lecz nie była zbyt zadowolona, że znów nie udało się jej wygrać. Wierzy, że kiedyś jej się uda i prześcignie jakiegoś kota! — Dobra to może pokażesz mi, jak je się otwiera?
Królicza Ułuda podszedł ostrożnie do brzegu, wlepiając wzrok w falującą taflę wody. Potem, bez wahania, zaczął iść coraz głębiej i głębiej. Kroki stawiał ostrożnie, aby nie spłoszyć pobliskich stworzonek.
— Chodź, tylko powoli! Ryby i kraby są bardzo czułe na gwałtowne ruchy, więc musisz uważać, zrozumiano? Jeśli tylko jedno stworzonko poczuje zagrożenie, to powiadomi o tym swoich… kolegów i dla nas nic nie zostanie! — polecił jej, nie odwracając wzroku od ciemniejszych kształtów pływających pod powierzchnią wody.
— Dobrze, jasne! Umiem być cicho i iść bardzo powoli, by ich nie przestraszyć! — pochwaliła się. — Ale tu ich pełno, widzę, jak pływają obok nas! — zawołała, wchodząc do wody, aby przyjrzeć się bliżej rybom i krabom. Królicza Ułuda zniżył pyszczek, a powietrze, które uciekało z jego nosa, tworzyło na tafli wody niewielkie fale. Jego ogon machał nad powierzchnią wody, podczas gdy ten próbował się skupić. Nagle… plusk! Woda rozbryznęła się dookoła, a gdy już opadła, w pyszczku kremowego znajdowała się ryba.
— Cóż, może to nie krab, ale może być. Może teraz ty coś wyłowisz? — wymamrotał niewyraźnie, trzymając w zębach zdobycz.
— To i tak fajna zdobycz! Dobrze mogę spróbować, lecz nie wiem, czy mi się uda. —
Krewetka zauważyła coś pływającego koło niej i pomyślała, że to krab! Szybko zanurzyła swój pyszczek do wody, by go wyłowić. Kotce udało się coś wyłowić, lecz nie kraba, tylko także rybę… — O nie! Ja też wyłowiłam rybę no trudno mamy teraz dwie ryby, to, co teraz z nimi zrobimy?
Kocur spojrzał na nią z półprzymkniętych powiek, a potem skupił swoje spojrzenie na niebie.
— Robi się już ciemno. Ty możesz zabrać do klanu tę rybę, którą wyłowiłaś, a ja zabiorę swoją, dobrze? Tak będzie sprawiedliwie — stwierdził, wzruszając ramionami. — Przynajmniej nikt w klanie nie będzie się mógł do mnie przyczepić, że wracam do obozu z pustymi łapami! — zachichotał, delikatnie trącając Krewetkową Łapę w bok. — To… do zobaczenia. Fajnie się rozmawiało, może jeszcze kiedyś się spotkamy. Co powiesz na to, aby zgadać się na następnym zgromadzeniu? — zaproponował.
— Jasne musimy się jeszcze raz spotkać, ponieważ naprawdę jesteś super! — miauknęła z nadzieją, że jeszcze kiedyś się spotkają. Bardzo dobrze rozmawiało jej się z Królikiem. — Masz rację, tak będzie najbardziej sprawiedliwie. To do zobaczenia! Oby udało nam się za niedługo zobaczyć! — pożegnała się z Królikiem i poszła szybko do swego klanu, bo powoli robiło się już zimno.

<Królicza Ułudo?>
[1060 słów + łowienie ryb]

[przyznano 21% + 5%]

17 lipca 2025

Od Krewetki (Krewetkowej Łapy) CD. Gąbczastej Łapy

Niedawno odbyła się ceremonia Krewetki… a właściwie już Krewetkowej Łapy. Dymna uczennica medyka, Gąbczasta Łapa, obserwowała ją z oddali.
— Hej, Krewetko, Krewetkunio! — zawołała po chwili, unosząc ogon w przyjaznym geście i podchodząc do niej sprężystym krokiem. Jej pysk rozciągnął się w uśmiechu, choć w oczach można było dostrzec ten sam figlarny błysk, który wtedy tak zirytował kotkę. Krewetkowa Łapa zmarszczyła lekko brwi i zadarła głowę, widocznie niepewna, jak powinna zareagować. — Dawno nie rozmawiałyśmy, prawda? — ciągnęła Gąbka z pozorną lekkością w głosie. — Nasze ostatnie spotkanie było… zaskakujące! Nieprawdaż?
— Hejka! O, ja cię znam! To ty kiedyś mnie tak bardzo obrażałaś i nie byłaś dla mnie w ogóle miła! — Krewetka wyprostowała się, patrząc na kotkę. Pomyślała, że w sumie może by się przydało zapoznać na nowo z Gąbką w lepszy sposób, ponieważ nie była zbyt zadowolona ze swojego zachowania po ostatnim spotkaniu. — Chciałabym cię przeprosić za swoje ostatnie zachowanie. Dopiero teraz zrozumiałam, że to nie było fajne i jest mi bardzo przykro.
Przyszła medyczka rozszerzyła ślepia, najwidoczniej kompletnie nie spodziewając się takich słów od młodej szylkretki.
— Na Klan Gwiazdy! Trzymajcie mnie, bo ja chyba doświadczam halucynacji! — zawołała, cofając się o krok do tyłu. Potem jednak zaniosła się śmiechem, a w jej oczach pojawił się figlarny błysk. — Żartuję! Oczywiście, że chętnie się z tobą pogodzę! Naprawdę cieszy mnie fakt, że młode pokolenia potrafią przepraszać. Doceniam — mruknęła, mrużąc ślepia. — Wiesz, chyba nie usłyszałam… albo po prostu tego nie zapamiętałam. Powiesz mi, kto jest twoim mentorem?
Kotka bardzo się ucieszyła, że Gąbka naprawdę jej wybaczyła i teraz na pewno postara się być miłą i dobrą koleżanką.
— Jasne! Moją mentorką jest Biedronkowe Pole! — mruknęła. Bardzo cieszyło ją to, że akurat jej przybrana mama została jej mentorką. Była zadowolona również z tego, że miała bardzo dobre relacje ze swoją przybraną matką i że tak się nią opiekowała. — A może chcesz coś razem porobić? Na przykład wejść do wody i trochę się popluskać? — zaproponowała. Bardzo chciała, aby Gąbka poszła się z nią pobawić i aż skakała z ekscytacji na tę myśl. Uczennica medyka była jednak zdziwiona taką postawą młódki.
— No… dobrze! Tylko musisz uważać, dopiero co zaczęłaś trening! Nie chciałabym, abyś zaczęła się topić na moich oczach, bo wtedy musiałabym cię ratować. — Pokręciła głową, wzdychając ciężko. — Ale skoro nalegasz, możemy iść. Idziesz pierwsza? — Gąbka przechyliła łebek.
— Tak! Naprawdę się cieszę, ale ja nie idę, tylko biegnę! Spokojnie, naprawdę nie musisz się o mnie martwić, nic sobie nie zrobię, będzie świetnie! — Krewetka była strasznie podekscytowana i bardzo ucieszona faktem, że dymna chciała z nią pójść nad wodę! — A masz może jakieś pomysły, w co będziemy grać w wodzie? — Miała nadzieję, że uczennica ma jakąś świetną grę na myśli, ponieważ ona sama nie miała zbytnio pomysłu na coś, co nada się na dwa koty. Obie kotki wyruszyły z obozu, a w międzyczasie Gąbka zastanawiała się nad zabawą. W końcu zaproponowała:
— A może nie będziemy wchodzić do wody? Jest już Pora Opadających Liści, robi się coraz zimniej… żebyś się tylko nie rozchorowała! Możemy poszukać na brzegu muszelek lub jakichś skorupiaków, co ty na to? — Choć Pora Zielonych Liści skończyła się stosunkowo niedawno, można było odczuć jej skutki. Na klanowych terenach zapanował większy spokój, ale klimat zaczął się nieco schładzać.
— Według mnie jakoś sobie poradzimy, w końcu nie ma Pory Nagich Drzew! A poza tym, nasze futra na pewno nas ogrzeją. I jasne! Według mnie plan z szukaniem muszelek jest super, uwielbiam muszelki, ponieważ każda jest w innym kolorze i innym rozmiarze, a jak się uzbiera jakieś piękne muszelki, można je poustawiać w swoim legowisku! — miauknęła, bardzo zadowolona z tego, że będą zbierać muszelki. Gąbka, na wzmiankę o kolekcjonowaniu, podniosła uszy.
— Nareszcie ktoś, kto mnie rozumie! Także kocham zbierać różne rzeczy. Kamyczki, piórka… co tylko wpadnie w moje lepkie łapki! — zachichotała, przyspieszając kroku. — Może chcesz się ścigać? Ale nie ma szans, że pozwolę ci wygrać! — zawołała, a w jej oczach pojawiła się iskra determinacji. — Kto ostatni nad brzegiem, ten zgniłe jajo!
Szylkretka zmarszczyła brwi.
— No dobrze, może jesteś szybsza, ale to ja na pewno uzbieram więcej muszelek od ciebie! To co, zaczynamy? Gotowi, do startu, start! — Uczennica szybko wystartowała, ale dymna była szybsza. Z całych sił próbowała ją dogonić, ale na marne. W końcu dotarły na plażę, śmiejąc się głośno.
— Och, dotarłaś pierwsza, ale trudno! Jakoś bardzo daleko od ciebie nie byłam. Teraz zbieramy muszelki, więc ten, kto uzbiera najwięcej najpiękniejszych muszelek wygrywa! — Krewetka szybko weszła do morza, by znaleźć jak najpiękniejsze muszelki. Miała nadzieję, że tym razem to ona wygra!
Czarna postanowiła nie pozostawać dłużna i zaczęła grzebać w piachu nad brzegiem.
— Krewetkowa Łapo, tylko uważaj, żeby nie wejść za głęboko! Im dalej idziesz, tym większe są szanse na to, że nagle stracisz stały grunt pod łapami! — krzyknęła, nie zaprzestając grzebać nosem w piasku. — Nie wątpię, że dobrze pływasz, w końcu my, nocniaki, mamy to we krwi! Ale… wiesz, zawsze może zdarzyć się jakiś nieprzyjemny wypadek. — Wzruszyła ramionami.
— Naprawdę, zaufaj mi, wiem, co robię i na pewno się nie utopię! A poza tym, jak ci idzie w zbieraniu muszelek, bo mi naprawdę dobrze i już mam pełno dużych i pięknych sztuk! — zawołała. Dalej zbierała muszelki, ale też bardzo na siebie uważała, by nic jej się nie stało. — A tak w ogóle to bardzo bym ci chciała podziękować za to, że się tak o mnie troszczysz, ale dobra już koniec, pokazuj mi swoje muszelki! — Uczennica szybko podbiegła do Gąbki z nadzieją, że tym razem to jej uda się wygrać. Dymna opuściła na piach wszystko, co trzymała w swoim pyszczku i zaczęła liczyć, wskazując na każdą muszelkę pazurem.
— Jeden, dwa, trzy… — mamrotała pod nosem, jej pysk wyrażał skupienie. — Jedenaście muszelek! A wszystkie takie pięknie i niepowtarzalne… — przechwalała się swoimi zdobyczami. — No, a ty? Ile masz? — zapytała, wlepiając wzrok w szylkretową uczennicę.
— No dobrze, już liczę… raz, dwa, trzy… Ojejku, ja też mam jedenaście przepięknych muszelek, więc mamy remis! — Krewetka nie była tym zbytnio zadowolona, bo chciała wygrać, ale przynajmniej udało jej się dorównać starszej koleżance.
— Dobra, to może już wrócimy do obozowiska, bo robi się zimno! To co, znów się ścigamy?

<Gąbczasta Łapo?>

[1081 słów]

[przyznano 22%]

08 czerwca 2025

Od Krewetki do Gąbczastej Łapy

Krewetka leżała w żłobku, obserwując wyjście na obozową polanę. Nagle pojawił się w nim cień, a zaraz potem niewielka sylwetka jakiegoś kota, którego Krewetka widziała już kilka razy. To była Gąbczasta Łapa, uczennica medyka, która niekiedy przychodziła doglądać kociąt w żłobku.
— Witajcie, żłobkowicze! — krzyknęła, robiąc kilka kroków do przodu. Gąbka zatrzymała się przed Krewetką, a potem spuściła głowę. — Maluchu! Nie za duszno wam tu? Moje zmysły chyba nie działają prawidłowo, gdy wszędzie czuć tylko mleko… — mruknęła. — Ale to nie główny powód mojej wizyty. Przyszłam zapytać, czy wszystko z wami dobrze.
Krewetka odpowiedziała:
— Tak, wszystko z nami dobrze i super się bawimy — odpowiedziała. Po tych słowach kotka chciała odwrócić się i pójść, ale wpadła na lepszy pomysł. — Może mogłabym wyryć twoją podobiznę w ziemi? — spytała. Gąbka zdziwiła się na tę propozycję, ale uśmiechnęła.
— Jasne!
Krewetka wysunęła swe pazury i spoglądając co jakiś czas na Gąbkę, zaczęła skrobać nimi po ziemi. Kotka po jakimś czasie skończyła robić portret Gąbki i spytała:
— Czy podoba ci się twój portret?
Uczennica medyka schyliła głowę, przyglądając się pokreślonej podłodze. Jakoś nie widziała w tym siebie samej.
— Eee… nie powiedziałabym. Przecież to kilka zwykłych kresek! Gdzie to ma mnie przypominać? Czy ja ci wyglądam na kota o beżowym futrze? — spytała, przekręcając głowę. Krewetka nie była tym ucieszona, ponieważ bardzo starała się nad tym rysunkiem.
— Naprawdę!? Według mnie jesteś do tego podobna, a skąd ja ci wezmę czarny kolor?! — Kotka się zdnerwowała i chciała odejść, ale Gąbka jej nagle powiedziała:
— Czemu sobie idziesz? Powiedziałam coś nie tak? — Uczennica zrobiła kilka kroków w stronę Krewetki. — Ja tylko mówię prawdę! Czy to coś złego?
Szylkretka się naburmuszyła.
— Nie, ale naprawdę się starałam! Wszyscy mi gadali, że mam talent, ale ty tego nie umiesz docenić lub mi po prostu zazdrościsz! — krzyknęła, a potem wybiegła ze żłobka. Gąbczasta Łapa zdziwiła się i pobiegła za uciekinierką.
— Hej! Wracaj! — zawołała, biegnąc w stronę Krewetki. — Może i masz talent, ale… gdzieś w sobie ukryty. Musisz ciężko pracować, żeby go ujawnić! — stwierdziła. — Praktyka czyni mistrza, nie?
Krewetka potem zrozumiała, że musi się poduczyć i powiedziała Gąbce:
— Dobra, może masz rację, popracuję trochę nad tym i będę popularna! Wszyscy w klanie będą mnie znali! — wyznała. — A teraz może trochę się pobawimy, na przykład w berka? — spytała kotka. Uczennica medyka skinęła głową, a potem delikatnie popchnęła Krewetkę nosem w stronę żłobka.
— Pobawimy, pobawimy. Tylko musisz wrócić do swojej mamy — miauknęła i obie kotki wróciły do kociarni. — Jesteś pewna, że chcesz bawić się w berka? Mam ogromną przewagę, biorąc pod uwagę, że jestem starsza, a wszystkie kończyny mam sprawne! Nie wolisz, no nie wiem, porzucać kulką mchu, czy coś?
— Nie! ja naprawdę jestem dobra i szybka, i wygram z tobą, ponieważ mam nowsze i mocniejsze kończyny od ciebie, haha! — zaśmiała się, upadając na przednie łapy.
— To tak nie działa! To, że jesteś młodsza, nie znaczy, że sprawniejsza! Ja umiem więcej, jestem bardziej rozwinięta niż ty! — stwierdziła, marszcząc brwi. Krewetka naprawdę się zdenerwowała, odbiegła od Gąbki i powiedziała:
— Naprawdę jesteś niemiła! Ja myślałam, że lubisz się bawić z innymi kotami, ale się myliłam… — wyrzuciła, a potem cała zapłakana pobiegła do swojej mamy.

<Gąbczasta Łapo?>

29 maja 2014

Czosnkowa Krewetka

Autor grafiki: _iglak
OGÓLNE
CZOSNKOWA KREWETKA
*Poprzednie imiona: Krewetka >> Krewetkowa Łapa
Płeć: Kotka
Orientacja: Homoseksualna, homoromantyczna
Przynależność: Samotnicy>>Klan Nocy
Ranga: Wojownik

- - - -

Właściciel: Postać NPC
Opiekun: weepingloti (dc)
Autor: daria123091@o2.pl
CHARAKTERYSTYKA

APARYCJA
Opis ogólny - Kotka jest niska i chuda, ale ma krótkie i masywne łapki. Jej uszka są drobne i okrągłe, a jej nosek niewielki. Posiada duże, skośne oczy w brązowym kolorze. Ma gładkie, rudo-czarne półdługie futro. Często jej grzbiet jest wygięty w łuk, to jej cecha charakterystyczna.
Cechy szczególne - Długie wąsy, grzbiet wygięty w łuk
Kolor sierści - Czarny srebrny szylkret pręgowany dziko z bielą
Długość sierści - Półdługa
Kolor oczu - Brązowe
Problemy zdrowotne - Brak

CHARAKTER

Krewetka niezmiennie od dzieciństwa jest kotem bardzo miłym i słodkim, w swoim zachowaniu wręcz uroczym. Ma złote serce i z wielkim zapałem pomaga innym, przedkładając ich dobro nad własne, nawet wtedy, gdy sama ma jakiś kłopot lub gorzej się czuje. Jest przy tym bardzo empatyczna, potrafi pocieszyć i rozbawić każdego. Ma świetne poczucie humoru, uwielbia opowiadać dowcipy i dużo się śmieje. Niestety jest przy okazji okropną gadułą. Uwielbia plotki, często dyskutuje na temat nowinek z sekcji Nocniakowej obyczajówki z każdym, kto tylko chce słuchać. Nie potrafi też dotrzymać sekretów, często “mimowolnie” kończy się to tak, że ostatecznie o danej tajemnicy wiedzą wszyscy w Klanie Nocy. Ma też problem z przyznawaniem się do błędów. Jest uparta, jak coś sobie wymyśli, to ciężko ją przekonać do zmiany zdania. Mimo tego trudno jej nie lubić, bo jest po prostu wyjątkowa i pełna uroku. Lubi załatwiać sprawy na swoje słodkie oczka i łatwo przychodzi jej zjednywanie sobie nowych sojuszników czy “wypraszanie” tego, czego chce.

MORALNOŚĆ

Krewetka wyznaje wiarę w Gwiezdnych i jest silnie przywiązana do przekonań i tradycji Klanu Nocy, zwłaszcza tych związanych z przesądami co do barwy futra. Pomimo swojego ogólnie przyjaznego nastawienia wobec świata, nie przepada za czekoladowymi kotami, uważając, że te przynoszą pecha i ściągają tragedię na wszystkich innych w ich pobliżu.

CIEKAWOSTKI

- Ma słodki zapach.
- Lubi skrobać pazurem po piachu, czasami nawet proponuje innym, że ich narysuje.
- Bardzo chciałaby mieć szylkretową córeczkę, która wyglądałaby jak ona sama.
- Voice claim: Katie Leung (konkretnie jako Caitlyn Kiramman z Arcane)

UMIEJĘTNOŚCI

Poziom medyczny: ///
Poziom wojownika: IV
Słabe strony: 
- Nie potrafi za dobrze walczyć
- Jest nieuważna 
- Ma słabą pamięć, zapomina dużo różnych technik 
Mocne strony: 
- Jest zwinna
- Ma dobry wzrok
- Dobrze jej idzie pływanie

RELACJE

RODZINA

Ojciec - Termomix
Matka - Powietrzna Frytkownica, przybrane: Biedronkowe Pole (*), Krabowe Paluszki (*)
Rodzeństwo - Ćmie Mżenie - kochana siostra, bardzo lubi się z nią psotnie przekomarzać;
Partner - ///
Potomstwo - ///

INNE



Gąbczasta Perła - jej bardzo dobra koleżanka już od dawna;
Szepcząca Hipnoza - jej dobra koleżanka, najlepsza partnerka dla Ciemki, o jaką mogła prosić;
Bagno, dawniej Liliowa Pieśń - jej była uczennica, z którą zwykła dość często rozmawiać. Jest jej bardzo przykro z powodu tego, co wydarzyło się na jej ślubie i faktu, iż ta została w konsekwencji tych wydarzeń więźniarką z upokarzającym imieniem. Nie lubi patrzeć w stronę wyspy skazańców, bo zawsze wówczas o niej myśli;
Śnieżna Mordka - niedawno nawiązana znajomość z kotką bardzo prędko przerodziła się w prawdziwą przyjaźń! Krewetka uwielbia srebrną, bardzo często ze sobą rozmawiają - na tematy przeróżne. Dzieli ją jedyny sekret, który jak na razie szylkretce udało się w pełni zachować;
Morszczynowy Wąs - całkiem dobry kolega, Krewetka jest jedną z nielicznych, którym udało się przebić jego skorupę. Czasem bawi ją jego gburowatość, chociaż znacznie częściej jest ona źródłem niesnasek pomiędzy nimi, zwłaszcza, gdy kocur ostentacyjnie śmieje się z czyjegoś nieszczęścia;
Wężynowy Splot - przyjaciółka Śnieżki, za którą Krewetka nie przepada - uważa ją za wredną i za bardzo zadufaną w sobie;

SZKOLENIE

Mentor - Krabowe Paluszki (*)
Uczniowie obecni - ///
Uczniowie dawni - Bagno
HISTORIA

Kotka urodziła się jako samotniczka, a potem została zabrana do Klanu Nocy.