BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wężynowa Łapa x Czereśniowy Pocałunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wężynowa Łapa x Czereśniowy Pocałunek. Pokaż wszystkie posty

17 lipca 2025

Od Czereśniowego Pocałunku CD. Wężynowej Łapy

Czereśnia znów się zamyśliła. Myśli kłębiły się w jej głowie jak liście niesione przez wiatr. Myślała o tym wszystkim... o tym, że niektóre koty zakochują się w tej samej płci, a inne w przeciwnej. O tym, że są też koty, które nie mają nikogo – a mimo to wydają się szczęśliwe. Może to właśnie był trop, którego szukała? Może to klucz do zrozumienia? Nagle drgnęła, jakby zbudzona ze snu, i otworzyła szerzej oczy. Obok niej, cierpliwie czekając, siedziała Wężynowa Łapa. Poruszyła uszami, wyraźnie zaciekawiona, ale wciąż milcząca. Czekała na odpowiedź. A jednak Czereśnia wciąż była gdzieś daleko – wewnątrz siebie, zagubiona w świecie pytań i niejasności. Od czasów kocięctwa próbowała zrozumieć, kim właściwie jest w tym zawiłym, pełnym niuansów romantycznym świecie. Szukała odpowiedzi – czasem rozpaczliwie, czasem spokojnie, ale nigdy ich w pełni nie znalazła. W końcu uznała, że to nie jest najlepszy moment na rozważania. Odetchnęła cicho i zerknęła na młodszą kotkę.
— Przepraszam — mruknęła krótko. — Cóż... jak mówiłam, to naprawdę skomplikowane. Bo my, koty, jesteśmy skomplikowani. I może właśnie to nas łączy. Spójrz na wszystkich wokół – wydają się różni. Mamy inne futra, inne oczy, inne charaktery. A mimo to… w tej naszej niewiedzy o nas samych jesteśmy do siebie bardzo podobni.
Zamilkła na moment, pozwalając, by cichy świergot ptaków wypełnił przerwę.
— Nieważne, czy to kot z Klanu Nocy, czy z Klanu Burzy. Nieważne, czy to lider, czy kociak. Myślę, że całe życie uczymy się tego, kim jesteśmy – pod względem roli, charakteru, moralności… i tego, kto nam się podoba. To nie jest coś stałego. To proces. I to, że teraz jestem z kotką, nie znaczy, że kiedyś się to nie zmieni. A to, że ktoś nie ma teraz nikogo, nie oznacza, że wcześniej nie był z kocurami, kotkami… albo że nie będzie jeszcze z kimś innym.
Zamrugała, patrząc w przestrzeń, jakby mówiła bardziej do siebie niż do Wężynowej Łapy.
— To coś, czego chyba nawet sam Klan Gwiazd nie rozumie — dodała cicho, jakby właśnie ją coś olśniło.
— Czyli… nie jesteś pewna, czy będziesz do końca z Czyhającą Mureną? — zapytała Wężyna, a w jej oczach błysnęła iskierka ciekawości. Zadrżała z emocji, a koniuszek jej ogona lekko zadrgał.
— Nie wiem, jak potoczą się nasze losy. Ale zawsze chciałabym ją mieć blisko siebie — odpowiedziała Czereśnia spokojnie, po czym pochyliła się i oblizała pierś, wygładzając kosmyk futra, który niesfornie zmienił położenie.
— A skąd wiedziałaś, że Murena to… ta kotka? — dopytywała gorączkowo młodsza, jakby ten temat miał dla niej większe znaczenie, niż mogła przyznać.
— Jak poczujesz to uczucie… będziesz wiedzieć — mruknęła Czereśnia tajemniczo. Nagle spochmurniała. Jak mogła dawać rady, skoro sama do końca nie wiedziała, co czuje? Czy to była hipokryzja? Mimo że przeżyła już niemało, w tym momencie czuła się znów jak małe kocię – takie, które dopiero co otworzyło oczy i po raz pierwszy oddaliło się od ciepła matczynego futra.

<Wężyno?>

14 lipca 2025

Od Wężynowej Łapy CD. Czereśniowego Pocałunku

Wężynka z zainteresowaniem słuchała słów Czereśniowego Pocałunku, kotka była raczej miła, nie odgoniła od siebie uczennicy nawet po zadaniu tak niewygodnego pytania! Odpowiedziała na nie dokładnie, co prawda, odwdzięczając się równie niewygodnym pytaniem w stronę Juniorki. Był w tym pewien podtekst, koteczka przełknęła ślinę zgromadzoną w pyszczku, a futro zapiekło ją. Raczej była tylko ciekawa… Nic więcej, to interesujące, dlaczego komuś podoba się ktoś tej samej płci. Szylkretka absolutnie nie rozumiała miłości, a tym bardziej takiej kierowanej do drugiej kotki, to wszystko było bardzo skomplikowane. Uczennica nawet zapomniała już o tym, że z kimś rozmawia, w oczach Czereśni błyszczała ciekawość.
— Sama nie wiem, to po prostu dla mnie niezrozumiałe — Jej rozmówczyni zmarszczyła brwi na słowa Wężynki, czy powiedziała coś nieodpowiedniego? — To znaczy, mam na myśli, że miłość jest skomplikowana i chciałam się zapytać kogoś, no wiesz, w temacie, co to jest i jak działa. Szczególnie jeśli chodzi o… Zainteresowanie tą samą płcią.
Oh! Ta rozmowa robi coraz bardziej niezręczna! Na kilka głośnych uderzeń serca zapanowała cisza, zielonooka chciała jak najszybciej ją przerwać, więc znów zabrała głos.
— Ja nie uważam, aby kocury posiadały ładne futerko, oni często o nie nie dbają! — zaśmiała się krótko — Poza tym ciężko się z nimi rozmawia, dużo więcej tematów mam z kotkami.
„Czy to oznacza, że mi też podobają się kotki?” — to pytanie zadała już sobie samej w myślach. To wszystko było takie dziwne i bezsensowne! Dlaczego świat nie może być taki łatwy, niech każdy rodzi się z wyznaczonym dla siebie partnerem, byłoby dużo prościej… Czereśniowy Pocałunek dokładnie wysłuchała słów młodszej, zdawało się, że analizuje każde jej słowo.
— Tak masz rację, to jest skomplikowane… — westchnęła kocica, zapatrzyła się w jakiś odległy punkt, jen spojrzenie było nieobecne, jakby nad czymś mocno rozmyślała.
Wężynka nie chciała przerywać jej rozmyślań, dlatego też usadowiła się wygodniej i cierpliwie czekała, aż wojowniczka wróci do rzeczywistości.

<Czereśnio?>
[305 słów]

[przyznano 6%]

11 lipca 2025

Od Czereśniowego Pocałunku CD. Wężynowej Łapy

Czereśniowy Pocałunek, jak miała w zwyczaju, nie odpowiedziała od razu na pytanie młodszej kotki. Potrzebowała chwili, by przemyśleć całą sytuację. Dopiero co pożegnała się z Czyhającą Mureną, która właśnie wyruszała na patrol. Jej słodki zapach wciąż unosił się w powietrzu, mimo, że końcówka jej ogona dawno zniknęła już za gęstwiną krzewów. Szylkretka była wyraźnie zmieszana tym, kto się do niej odezwał. To przecież była córka Wężyny! Wężynowa Łapa, nazywana też przez niektórych Młodszą Wężyną. Czereśniowy Pocałunek nigdy głośno nie komentowała tego imienia, ale w jej sercu wywoływało ono niepokój i pewien rodzaj irytacji. Wydawało jej się niezwykle egoistyczne, aby nazywać kocię po samej sobie. Nie lubiła też przebywać z tymi młodymi. Nie ufała ich matce. Wężyna, według niej, była zagrożeniem najwyższego stopnia. Uważała ją za coś w rodzaju trucizny powoli sączącej się w struktury Klanu Nocy. A naiwność współklanowiczów doprowadzała ją do szału. Jak to możliwe, że wszyscy tak łatwo zaakceptowali samotniczkę? Pozwolili jej szkolić się i swobodnie przebywać w obozie? Zdaniem Czereśni, Wężyna po porodzie powinna od razu trafić do więzienia i nie powinna zbliżać się do żadnych kociąt. Może i było to brutalne, ale kotka nie miała wątpliwości – cała ta zgraja była zarazą, szpiegami, którzy prędzej czy później zaatakują. Dlatego była czujna. Unikała ich, ale w sposób, który nie wzbudzał podejrzeń. Nie rozmawiała z nimi, zgłaszała się na patrole, gdzie ich nie było. I wszystko działało bez zarzutu. Teraz jednak nie miała jak uciec. Jedno z dzieci tej żmii właśnie do niej podeszło. I wtedy wydarzyło się coś, czego się nie spodziewała. Młoda koteczka okazała się uprzejma. Powitała ją elegancko, z szacunkiem. Nawet pochwaliła jej futro. Czereśniowy Pocałunek poczuła coś zbliżonego do zainteresowania. Zdecydowała się wejść w rozmowę – oczywiście z dystansem. Wciąż nie zamierzała im ufać, ale... kilka zdań chyba nie zaszkodzi. Pytanie, które usłyszała, zbiło ją nieco z tropu. Przez moment jeszcze milczała, wpatrując się gdzieś w przestrzeń, jakby szukała odpowiedzi w trawach drgających na wietrze. Ale gdy zauważyła, że młodsza kotka zaczyna się niepokoić, wróciła do rzeczywistości.
— Nie wiem — przyznała. — Jakoś nigdy nie widziałam w kocurach przyszłych partnerów. Niektórzy mają ładne futerka, ale... nie tak ładne jak kotki — wyjaśniła spokojnie, choć w głębi duszy sama zaczęła się nad tym poważniej zastanawiać.
Była pewna, że kocury jej się nie podobają. Jednak po związku z Mureną... sama już nie wiedziała, co czuje. Może tak naprawdę nikt jej się nigdy nie podobał romantycznie? Może wszystkie uczucia, które do tej pory przeżywała, były po prostu przyjacielskie albo rodzinne?
— Czyli lubisz kotki, bo są ładniejsze? — dopytywała Wężynka z błyskiem ciekawości w oczach.
— Myślę, że tak. Ale charakter i moralność drugiego kota też są dla mnie ważne. Choć... nie wydaje mi się, żebym mogła stworzyć związek z kocurem — tłumaczyła coraz bardziej zaintrygowana, dlaczego młodsza tak intensywnie dopytywała. Czyżby sama miała podobne wątpliwości?
— Więc Czyhająca Murena ci się podoba, bo ma ładne futerko i dobry charakter? — zapytała Wężynka, przechylając lekko głowę.
Czereśniowy Pocałunek poczuła, jakby coś ją nagle uderzyło w pierś. Z każdym dniem czuła coraz większe przywiązanie do Mureny. Ale... czy to była miłość romantyczna? Miała wrażenie, że nie. I właśnie ta rozmowa tylko przypomniała jej o tym, jak skomplikowana była sytuacja, w której się znalazła.
— Czemu tak o to pytasz? — mruknęła w końcu, marszcząc czoło.
Machnęła z irytacją ogonem i odwróciła wzrok, próbując zapanować nad emocjami. Po chwili wzięła głęboki wdech, a potem powolny wydech. Jej pomarańczowe oczy znów spoczęły na rozmówczyni.

<Wężynowa Łapo?>

07 lipca 2025

Od Wężynowej Łapy Do Czereśniowego Pocałunku

Szum wiatru na niebie razem ze sporadycznym śpiewem odległych ptaków był tego dnia jedynym, co można usłyszeć w obozie Klanu Nocy. Wężynkę dręczyła potworna nuda, wszystkie koty były czymś zajęte, nawet jej mentor tego dnia nie miał czasu na lekcje, jak powiedział "dzisiaj musi poświęcić czas swoim dzieciom". Jedyne co uczennicy zostało to obserwowanie obozu w poszukiwaniu nowych ploteczek do przegadania z mamą. Ostatnimi dniami nie robiła nic, poza obserwowaniem otoczenia, no może pomijając treningi z Dryfującą Bulwą — próbowała się od nich wykręcić, nienawidziła ćwiczyć! Zawsze musiała moczyć futro, podczas wypływania z wyspy. Nie lubiła wody, nawet może się jej bała. Mokre futro jest okrutnie ciężkie i ciągnie kotkę głębiej w toń lodowatej wody. Wężynowa Łapa nawet nie zauważyła, kiedy jej ogon zaczął drgać ze zdenerwowania, aby nieco się odprężyć, przejechała kilka razy językiem po grzywie, wygładzając sterczące kosmyki. Gdy kotka już wpadła w trans układania swojej białej kryzy, gdzieś w głębi polany zaczęła się jakaś rozmowa… Juniorka z zaciekawieniem postawiła uszy, nie przerywając pielęgnacji.
— Na co miałabyś ochotę? — zapytała jakaś kocica, szylkretka potrzebowała kilku minut na przypasowanie głosu do odpowiedniego kota z klanu — proponuje… mysz!
To musiała być Czyhająca Murena… Ooh! Co za irytujący kosmyk futra! — Wężynka próbowała kilka razy wygładzić niesforną sierść, ostatecznie warknęła coś cicho i wyrwała sterczące futerko.
— Okej, dziękuję — mruknęła druga kotka z ciepłem w głosie jednak nie takim zwykłym jak kiedy koty rozmawiały między sobą, to było coś innego.
Zielonooka nie była pewna, z jakim kotem rozmawiała Murena, a ciekawość zwyciężyła z dalszym ujarzmieniem grzywy. Ślepia Juniorki powolutku prześlizgnęły się po obozie, uczennica próbowała jakoś utajnić fakt, iż podsłuchuje rozmowę kotek. Niedaleko sterty zwierzyny siedziała ciemna wojowniczka, której futro poprzecinane było rudymi smugami, Wężynowa Łapa z pewnością ją znała bynajmniej z widzenia, jednak musiała nie należeć do rozmownych kotów, bo nie szczególnie wryła się szylkretce w pamięć. Druga kocica, niosąc w pysku pulchną mysz, dosiadła się do pomarańczowookiej i położyła przed nią zwierzątko, jej pysk po drodze otarł się o policzek wojowniczki. Wężynka przymrużyła oczy, z zainteresowaniem wyczekując rozwoju wydarzeń. Oba koty oparły się o siebie i w takiej pozycji na przemian kąsały mysz przed nimi. Juniorka otworzyła szeroko oczy, kiedy nagle stało się jasne, dlaczego między kotkami dochodzi do takiej czułości!
— One są parą… — Podobnie zachowywały się Biedronkowe Pole oraz Krabowe Paluszki, kiedy jeszcze Wężynowa Łapa mieszkała w żłobku.
Młoda uczennica już dalej nie podsłuchiwała rozmów kotek, teraz w jej głowie kłębiły się różne pytania: Jak to jest kochać kogoś? Ona kocha swoją mamę, ale to chyba nie jest to samo co kochać innego kota spoza rodziny, prawda? Czy kochać to to samo ciepło, które Wężynka czuje, gdy widzi coś ładnego? Na przykład, kiedy razem z Lulkiem znaleźli magicznego żuka? Chyba tak, bo co innego? Futro kotki zaczęło ją piec, to wszystko jest takie dziwne! Musi ładnie wyglądać, aby ktoś ją pokochał, to dlatego jej matka zawsze dbała o dobry wizerunek jej dzieci, muszą być ładni, aby być kochani, teraz wszystko ma sens. Juniorka podniosła łebek w stronę pary kocic jak się okazało Murena, właśnie odchodziła w stronę wyjścia z obozu razem z patrolem. Ciemna wojowniczka została na swoim miejscu, wpatrując się w jakiś nieokreślony punkt na niebie, to chyba dobry moment, aby do niej podejść. Ale dlaczego jest w związku z kotką, a nie kocurem? Czy to zależy od tego, że kotki są piękniejsze niż kocury? Wężynka nie znała odpowiedzi na te pytania, ale kocica przed nią już tak! Zanim podniosła się, musiała jeszcze sprawdzić, czy na pewno dobrze wygląda, z uniesionym ogonem i gracją podeszła do wojowniczki.
— Ślicznie wyglądasz! — westchnęła oraz skinęła jej na powitanie — Mam na imię Wężynowa Łapa, a ty..?
Kocica zeskanowała młodszą wzrokiem, a na jej pysku malowała się niechęć, lecz ostatecznie podniosła się do pozycji siedzącej i zabrała głos:
— Dzięki, jestem Czereśniowy Pocałunek — z wyczekiwaniem wpatrywała się w Juniorkę.
— Mam takie nietypowe pytanie, dlaczego ty "lubisz" kotki, a nie kocury?

<Czereśniowy Pocałunku?>
[643 słów]

[przyznano 13%]