BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżowa Ścieżka x Wiśniowa Iskra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżowa Ścieżka x Wiśniowa Iskra. Pokaż wszystkie posty

03 kwietnia 2022

Od Wiśniowej Iskry CD. Jeżowej Ścieżki

 Ich futra tańczyły pod wpływem wiatru, gdy siedzieli razem, wpatrując się w milczące gwiazdy. Wokół panowała cisza. Dla niektórych straszna, dla innych piękna. Dla niej właśnie to drugie.
Błękitne, spokojne oczy uspokajały ją. Zimny oddech. Zbliżyła się do czekoladowego, słuchając kolejnych słów z jego pyska. Poprowadził ją przez całe życie. Był dla niej najważniejszy. Najbliższy ze wszystkich kotów. Tylko jemu pozwalała mówić na nią "Wisienka". Zakończyła właśnie ważny etap swojej ścieżki. Nie chciała jej opuszczać.

* * *
Myślała, że ten dzień będzie taki, jak każdy. Myślała, że będzie jej dane znowu poprowadzić z Jeżową Ścieżką dyskusję. Pełną żartów, czasami trochę poważniejszą. Tak było zawsze.
Ale nie tym razem.
Jeżowa Ścieżka zdawał się bladnąć z każdym uderzeniem serca. Zdawał się gasnąć. Od razu, gdy wstąpiła do legowiska, wiedziała. Próbowała odepchnąć od siebie tę myśl.  I gdy stała z goryczą rozpalającą jej serce nad czekoladowym mentorem, czuła łzy, które zbierały się jej do oczu.
— Pochowajcie mnie obok moich sióstr. To było dobre życie. 
Pomarańczowe oczy zabłysnęły. Łzy poleciały strumieniami z jej oczu, gdy usłyszała ostatnie zdanie.
Już nigdy nie usłyszy tego głosu.
Już nigdy nie zobaczy tego spokojnego spojrzenia.
Położyła się. Wtuliła pysk w futro Jeżowej Ścieżki, mocząc łzami martwe ciało. Nie było już w nim życia. Oczy były puste i nie lśnił w nich już blask życia. Ale zastygły tak, jak zawsze. Zastygły w spokoju. Nie bał się umrzeć.
Zaszlochała cicho.
"Nigdy nie pozwól zgasić swojej iskry."
— Nie pozwolę. — wyszeptała. — Dopilnuję, by twoja prośba została spełniona.
Teraz wędrował po gwiezdnych polanach. Nie wiedziała, kto odprowadził jego duszę. Ale wiedziała, że teraz będzie lepiej. Nie będzie bólu. Nie będzie starości.
Czuwała nad jego ciałem jeszcze długo, nie pozwalając sobie odejść. Była mu wdzięczna za wszystko, co dla niej zrobił.
Teraz będzie główną medyczką Klanu Burzy. Zastąpi jego miejsce.
Czy da sobie radę sama? 
Czy przyzwyczai się, że w legowisku medyków będzie mieszkała już tylko ona?
Chciała to wiedzieć.
Wypuściła powietrze, czując drżenie własnego głosu. Doprowadził ją do tego momentu. Teraz musiała pójść dalej sama. Musiała się pogodzić. Był już stary. Jego czas już minął.

01 kwietnia 2022

Od Jeżowej Ścieżki CD. Wiśniowej Iskry

 Leżeli obok siebie, posilając się zajęczym mięsem. W normalnych okolicznościach teraz Wisienka odbierałaby gratulacje od innych medyków, a później wróciliby do obozu pod osłoną gwieździstej nocy. Nie mogli jednak urządzić tradycyjnego spotkania medyków, więc miał nadzieję, że przynajmniej w ten sposób wynagrodzi Wiśniowej Iskrze brak tradycyjnego mianowania. Wspólne spędzanie czasu było naprawdę przyjemne. Zakończyła się ich wspólna wędrówka jako mentor i uczennica. Wciąż będą ze sobą współpracować, ale Jeżyk będzie mógł dać Wisience więcej swobody w leczniczym działaniu. Na chwilę nastała cisza. Wiśniowa Iskra podniosła momentalnie wzrok.
- Jeżowa Ścieżko... - zaczęła spokojnie. - Dlaczego nadałeś mi imię Iskra?
Medyk podniósł wzrok na swoją wychowankę. Przełknął kawałek mięsa, żeby móc udzielić odpowiedzi. Jego pyszczek zalśnił uśmiechem.
- Odkąd rozpoczęłaś szkolenie uważnie ci się przyglądałem. Byłem świadkiem jak wyrastasz na prawdziwą medyczkę. To twoja iskra. Pasja, która płonie w twoim sercu, oczach i duszy. Właśnie ta iskra prowadzi cię wybraną ścieżką i czyni wyjątkową. 
Iskrę w ślepiach widział dotąd tylko raz. Prowadziła jego najdroższą przyjaciółkę, oddaną zupełnie innym celom. Odnajdując w sobie iskrę, jest się spełnionym tak długo, jak bije serce.
- Przejmiesz więcej obowiązków, ale nie obawiaj się, zawsze będę gotów cię wspierać. Podobno uczymy się całe życie. Pamiętam swoje mianowanie. Opowiadałem ci o mojej mentorce, Zajęczej Stopie? To była dobra, uczciwa kocica. Wszystko, co umiem, zawdzięczam właśnie jej. To ona pomogła mi zrozumieć, że moja ścieżka wiedzie przez życie medyka.
Chłodniejszy powiew wiatru otarł się o futro medyka. Jeżyk drgnął lekko. Instynktownie spojrzał na rozgwieżdżone niebo. Gwiazdy migotały na nocnej skórze, spragnione podziwu. 

<Wisienko? Możesz dać ostatni odpis lub uznajemy sesje za zakończoną> 

09 stycznia 2022

Od Wiśniowej Łapy (Wiśniowej Iskry) CD. Jeżowej Ścieżki

— Ja, Jeżowa Ścieżka, medyk Klanu Burzy, wzywam naszych przodków, by wejrzeli na tą uczennicę. Ciężko pracowała, by nauczyć się zasad postępowania obowiązujących medyków, a z waszą pomocą przez wiele księżyców będzie służyć klanowi. Wiśniowa Łapo, czy przyrzekasz przestrzegać zasad postępowania obowiązujących medyka, nie mieszać się w rywalizację między klanami i troszczyć się jednakowo o wszystkie koty, nawet za cenę życia?
Kotka czuła, jak futro jej drży. Czuła pewną bliskość z przodkami. Jednoczesną ekscytację, ale i pewien rodzaj strachu, który sprawiał, że jej serce biło szybciej, a ciało drżało. Tak długo czekała na ten moment, tak długo wyczekiwała swojego mianowania, które pozwoli jej poznać tajemnice Klanu Gwiazdy i zostać łącznikiem między mityczną krainą umarłych przodków, a pełną cierpienia, bólu, ale też i szczęścia i radości krainą kotów, które jeszcze nie umarły - a to wszystko u boku Jeżowej Ścieżki. Pewne przywiązanie do mentora kazało jej utrzymać go jak najdłużej przy życiu. Robić wszystko, by oboje dożyli szczęśliwej starości. A jednocześnie, wiedziała, że to nie jest możliwe. Mimo to, kotka kochała mentora, był jej najlepszym przyjacielem i dobrym, mądrym doradcą. 
- Przysięgam, Jeżowa Ścieżko - Miauknęła Wiśniowa Łapa drżącym, ale jednak przelewającym się pewnością i spokojem tej decyzji głosem.
- Zatem mocą Klanu Gwiazdy nadaje ci imię medyka. Wiśniowa Łapo, od tej pory będziesz znana jako Wiśniowa Iskra. Klan Gwiazdy docenia twój spokój i oddanie, oraz wita cię jako pełnoprawnego medyka Klanu Burzy.
Wiśniowa Iskra. Jej oczy błysnęły, gdy usłyszała to imię. Spojrzała się w kierunku Jeżowej Ścieżki, a on tylko skinął głową. Kotka zbliżyła się do świętego Kamienia i przymknęła oczy, gdy czubek jego nosa zetknął się z zimną nawierzchnią skałki. Zadrżała, przerażona i zafascynowana bliskością do świętych przodków. Jeżowa Ścieżka ułożył się obok niej, powtarzając jej ruchy. Położył swój ogon na ogonie uczennicy, a właściwie - medyczki, chcąc wesprzeć ją, gdy oboje już zasną.
Szylkretowa kotka zamknęła oczy, poddając się błogiemu nastrojowi snu. Nie wiedziała, co ją czeka. Czy przodkowie ześlą jej święty sen, czy może po zaśnięciu ukaże się jej nicość, a żadnego snu nie będzie? Bała się w głębi serca, mimo, iż starała się zachować spokój i szacunek należny Klanowi Gwiazdy.
Jej futro niespokojnie się zjeżyło. Jeżowa Ścieżka musiał to zauważyć, jednak skinięciem głowy nakazał jej milczenie. Wiśnia starała się uspokoić, jednak bała się, że sen w ogóle nie nadejdzie. Nie chciała tego. I tak została mianowana nie dość, że przez tyrankę - to jeszcze, łamiąc kodeks medyka i manując ją o wiele zbyt wcześnie, niż powinna.
Może przodkowie uznali, że ktoś, kto stał się uczennicą medyka w ten sposób nie zasługuje na sen. Nie zasługuje na mianowanie i na ich uwagę. Może powinna wybrać drogę wojownika.
Czekała, stając się bardziej niespokojna z każdym uderzeniem serca. Jeżowa Ścieżka pogrążył się już we śnie, a ona, z pyskiem dotykającym chłodnego kamienia, nie potrafiła w niego zajść.
Dopiero teraz kotka zmusiła się do spokoju i ponownie przymknęła ślipia. Chciała, by tylko spokój pozostał w jej sercu. To było jej mianowanie.

* * *

Widziała znajomą polanę, której otwarta przestrzeń byłaby wręcz przytłaczająca, gdyby kotka się na niej znalazła. Niebo przerywały pojedyncze gwiazdy rozłożone w różnych miejscach na ciemnym sklepieniu, chociaż mimo to wspomniana polana wydawała się dość jasna. Oświetlona blaskiem gwiazd, który zawsze świecił jaśniej w nocy; dobrze pamiętała taki widok ze swojego pierwszego i jedynego zgromadzenia, albo w nocy w obozie, gdy przygotowywała się do snu. Choć przez wiele uderzeń serca pusta sceneria błoni nie zmieniała się, w końcu rozległ się głośny skowyt.
Na polanę gwałtownie wbiegła cała wataha wilków. Szare łapy niebezpiecznych stworzeń wydawały huk za każdym razem, gdy uderzały w trawiastą powierzchnię leśnej łąki. Odgłosy dobiegające z wilczych pysków i biegnących łap wzbudziły kamienną lawinę, która na początku wydawała się pozornie mała, a po paru niewielkich kamyczkach zsuwających się po stromych skałach, zsuwać zaczęły się też i większe odłamki, tocząc się wprost na otwartą polanę i stworzycieli zamieszania. 
Powietrze znów przeciął głośny wilczy skowyt, łącząc się z hukiem skał i tupotem łap. Skalne odłamki odrywające się od zbocza niemal toczyły się do łap wielkich psów. Parę z nich zostało zgniecionych, a wtórowało temu kolejne, bardziej zdesperowane, głośne i długie wycie, po pewnym czasie nabrzmiewające podwójnym echem, gdy cała gromada stworzeń dołączyła do swoich poprzedników. 


* * *
Wiśniowa Iskra wzięła gwałtowny wdech, gdy obudziła się, mentalnie wciąż widząc polanę ze snu. Spojrzała się niepewnie w prawo i uspokoiła, widząc mentora, który już wybudził się ze snu. Ich ogony wciąż były splecione. Wciąż czuła otuchę i troskę płynącą od mentora. Zastąpił jej ojca, którego nigdy nie miała okazji osobiście poznać. Wspierał ją.
Teraz była już pełnoprawną medyczką. Jednak otrzymanie tak ważnej posady wiązało się również z brzemieniem. Teraz może poznać tajemnice Klanu Gwiazdy, którymi ich przodkowie postanowili podzielić się z klanowymi szamanami.
Medyczka nie potrafiła otrzeźwieć. Nie potrafiła ponownie włączyć swojego umysłu i uświadomić mu, że wróciła. Wciąż czuła scenerię swojego snu, która za każdym razem, gdy zamykała powieki, powtarzała się - i tak w kółko.
Miała sen. A więc przodkowie jednak jej nie porzucili. Wciąż tu byli. Przyjęli ją do grona medyków.
Spojrzała się w oczy czekoladowego. 
- Miałam sen - Wyszeptała. Jej serce biło jak szalone. - Miałam sen. - Powtórzyła.
Ulga ogarnęła całe jej ciało. 
Tak się martwiła.
Klan Gwiazdy ją przyjął. Dał jej sen. Dał jej cudowny sen. Mogła być pewna, że wybranie ścieżki medyka było rozsądnym wyborem.
Ona kiedyś chciała być wojowniczką?
Nie wyobrażała sobie tego.
Urodziła się, by być następczynią Jeżowej Ścieżki. Klan traktował ją już jako medyczkę, mimo, iż dopiero teraz dostąpiła zaszczytu mianowania. Szkoliła się dłużej. Miała już trochę księżyców na karku. Wciąż była młoda, ale przez dwadzieścia trzy księżyce - dopiero teraz mogła poznać, jak to jest być pełnoprawną medyczką.
Na zewnątrz wciąż panowała ciemność, a niebo rozświetlały gwiazdy. Chociaż obóz był cichy o tej porze, ona czuła się szczęśliwsza i żywsza, niż nigdy dotąd.
Uśmiechnęła się do Jeżowej Ścieżki. Mentor odwzajemnił życzliwość.
- Musimy to uczcić, nie uważasz? - Miauknął i wstał, ogonem wskazując jej, by poszła z nim. Przynieśli sobie zające i ułożyli się obok legowiska medyka, wpatrując się w ciemne, gwieździste sklepienie, które było tak spokojne tej nocy. - Byłaś świetną uczennicą, Wisienko. Jestem dumny.
Kotka położyła się obok mentora i wzięła mały kęs zwierzyny. Nie była głodna. Była zbyt szczęśliwa, by czuć głód. Zbyt podekscytowana. 
- Dziękuję, Jeżowa Ścieżko - Odparła, obdarzając mentora spokojnym i ciepłym spojrzeniem. Ciepłe spojrzenie u tej medyczki nie było powszechnym zjawiskiem. Ale czekoladowy na nie zasługiwał.
Na chwilę nastała cisza. Wiśniowa Iskra podniosła momentalnie wzrok.
- Jeżowa Ścieżko... - zaczęła spokojnie. - Dlaczego nadałeś mi imię Iskra?

<Jeżyku?>

31 grudnia 2021

Od Jeżowej Ścieżki CD. Wiśniowej Łapy

     Wiśniowa Łapa zaskakiwała go swoją świetną pamięcią. Uczennica naprawdę się starała, żeby zasłużyć na rangę przyszłej medyczki. Jeżowa Ścieżka był pod wrażeniem jej umiejętności. Kotka opanowała podstawową naukę ziół, chociaż oczywiście nie był to koniec długiego szkolenia - miała się jeszcze wyuczyć wszystkich chorób, sposobów ich leczenia. Czeka ich również długie zbieranie ziół na terytorium Klanu Burzy, co będą powtarzać wielokrotnie. Tym razem jednak, gdy kolejne polecenie zostało wykonane, czekoladowy kocur postanowił zapoznać swoją wychowankę z czymś innym.
— Wiesz czym jest kodeks medyka, Wiśniowa Łapo? 
— zapytał z powagą mentor. 
Wiśniowa Łapa podniosła na niego swoje wielkie, iskrzące ślepia. Przy jej łapach nadal leżały przyniesione przez Jeżową Ścieżkę zioła. 
— Tak. Kodeks medyka to zasady, których przestrzegać musi każdy medyk. Zostały nadane przez Klan Gwiazdy i są bardzo ważne.
— Dokładnie. Ich nieprzestrzeganie grozi zawodem wśród przodków, a to niestety nie kończy się dobrze. — westchnął, wspomniawszy los Konwaliowego Serca i Fasolowej Łodygi. — Pora żebyś je poznała i zapamiętała. Medyk ma obowiązek chodzenia na wyprawy medyka, czyli takie, na których zbiera zioła. Medycy nie polują. Oczywiście jak raz na jakiś czas coś złapiesz, to nie ma w tym nic złego, ale jednak ten obowiązek należy do wojowników. Zioła trzymamy w składziku, który miałaś już okazję dokładnie zbadać. Podczas treningu będziesz miała do czynienia z wieloma medykamentami. Nigdy się nie będziesz nudzić, zapewniam. Zioła mają najpiękniejszy zapach na świecie.
Dla wielu kotów, które odwiedzały zakątek medyka, mocne wonie ziół były nie do zniesienia, ale nie dla Jeżowej Ścieżki. Uwielbiał wdychać te wszystkie zapachy, rozpoznawać w nich konkretne zioło i móc je z łatwością zastosować u potrzebujących. Nigdy się nie pomylił, znając wszystkie na pamięć i mając je głęboko zapisane w sercu. 
— Obecnie nie odbywają się spotkania medyków ze względu na sytuację z kamieniem i Mroczną Puszczą, jednak gdy się odbywały to w Księżycowej Grocie i zawsze miały charakter pokojowy. Wówczas Klan Gwiazdy zsyłał nam sny. — był ciekaw, czy kiedyś jego uczennicy uda się doświadczyć snu zesłanego przez przodków. — Medyk ma władzę absolutną w swoim legowisku. Medyk może zabrać do Księżycowego Kamienia jedynie swojego ucznia, ale prowadzimy również przywódców, gdy chcą podzielić się językami z Klanem Gwiazdy. Jeśli zdarzy ci się, że będziesz kogoś prowadzić, przed drogą nie możecie nic jeść. Medyk ma obowiązek leczyć koty, które proszą go o pomoc. Nie tylko koty z jego własnego klanu. Masz obowiązek udzielić pomocy wszystkim potrzebującym. Ale nie traktuj tego jako obowiązek, lecz własną misję. Medykowi nie wolno walczyć inaczej, niż w obronie własnej. Medyk nie może mieć kociąt. Choćby nie wiem jak bardzo chciałabyś zostać karmicielką, zapamiętaj i trzymaj się tej zasady. Medyk nie może mieć partnera i kociąt, musi być oddany wyłącznie klanowi. Medyk ma prawo do doradzania przywódcy klanu. Gdy zostaniesz medyczką, poczujesz jeszcze większą więź z Klanem Gwiazdy. Przodkowie nie zawsze podejmują decyzje, które nam się podają, ale są dobrzy i chcą jedynie dobra nas wszystkich. 

******

    Udekorowany przez nich święty kamień zajmował ważne miejsce w legowisku medyka. Stał nietknięty i nawet gdy ciekawskie oczy i łapki kierowały się w jego stronę, nikt nie odważył się naruszyć prywatności i świętości kamienia błogosławionego przez przodków. 
    Przez upływ tak długiego czasu, Wiśniowa Łapa nauczyła się wszystkich ziół. Bezbłędnie podawała nazwy, właściwości i miejsce występowania medykamentów. Nawet raz Jeżowa Ścieżka obudził ją ze snu i zrobił przepytanie. W takich warunkach tylko na początku się wahała, co było zrozumiałe po niedawnym wybudzeniu z sennej krainy. Poza tym uczennica zrobiła duże postępy. W klanie była znana jako jego następczyni. Jeżowa Ścieżka coraz częściej pozwalał jej działać samej - a to przy samotnym zbieraniu ziół, potem ich segregowaniu, oraz przy pomocy starszyźnie i karmicielkom. Był jej wdzięczny również dlatego, że sam przez starość był znacznie bardziej osłabiony. Już nie opuszczał obozu, pracował na miejscu, wciąż przekazując wiedzę swojej wychowance. Mieli w ostatnim czasie sporo chorych, jednak poradzili sobie bez zarzutów i to był kolejny sukces współpracy ich duetu.
— Gdy byłem uczniem, szkoliłem się u Zajęczej Stopy. To była mądra i porządna kotką. Zginęła niestety tragicznie. To dzięki niej zostałem medykiem, naprowadziła mnie na właściwą ścieżkę i nigdy tej decyzji nie żałowałem. 
Jeżowa Ścieżka często opowiadał Wiśniowej Łapie historie z czasów swojej młodości. Stąd właśnie uczennica znała jego przeszłość, rodzinę, a nawet wszystkich uczniów. Dzielił się z nią opowieściami Klanu Burzy zza czasów wszystkich liderów, których pamięć Jeżyka zdołała ująć. Chciał, żeby miała tą wiedzę. Dni zrobiły się dłuższe przez panującą Porę Nowych Liści. Wiśniowa Łapa z malutkiej koteczki, która dopiero opuściła żłobek, stała się prawdziwą dojrzałą następczynią czekoladowego medyka. Nie musiał już uczyć jej ziół, chorób, metod leczenia. Częściej ucinali sobie po prostu swobodne rozmowy. 
— Opowiesz mi jeszcze raz o tym jak zapanowała epidemia w Klanie Burzy?
— Uwierzysz, że od tego czasu nie byłem za blisko Traktora? To było przerażające jak nie wiedziliśmy, gdzie czai się zagrożenie. — zaczął opowiadać, wpatrzony w wychowankę jak w obrazek. Właśnie wtedy jej czarne szylkretowe futerko nabrało białych łatek. Jeżowa Ścieżka na moment zobaczył Konwaliową Łapę, równie spragnioną wiedzy i wpatrzoną w swojego mentora. Ale te czasy już nigdy nie wrócą. Jeżyk ogonem przybliżył do siebie Wisienkę. Nie wiedział jak kotka zareaguje na to przytulenie, ale czuł, że właśnie tak powinien zrobić. — Dobrze, że w Klanie Burzy zapanował spokój.

******

    Tego wieczoru słońce przybrało barwę pomarańczy i złota, zanim powoli zachodziło za horyzontem. Jeżowa Ścieżka poczuł wiatr muskający jego siwy pyszczek, zanim powrócił myślami do wyboru właściwego imienia. Czy będzie słuszne? Wiśniowa Łapa miała w swoich oczach iskrę, która mu podpowiadała, że może jej zaufać i zostawi klan we właściwych łapkach. Jego podopieczna nie wiedziała, że tej nocy miała wkroczyć w kolejny etap swojej medycznej podróży. Miała zostać prawdziwą medyczką Klanu Burzy. Jeżowa Ścieżka wręcz promieniach z dumy. Dobrze ją wyszkolił. Przez upływ tylu księżyców wytworzyli między sobą specjalną i trwałą więź. Uważał, że nie mógł mieć lepszej następczyni. 
— Jeżowa Ścieżko? — niebieskie ślepia spotkały się z tymi pomarańczowymi. Niekiedy przypominała mu jego drogą czekoladową przyjaciółkę. Tak, imię które dla niej wybrał, będzie pasować. — Idziesz już spać? Robi się późno, powinieneś odpocząć. 
Wiedziała, że mentor był stary i osłabiony. Częściej zapadał w drzemkę, a ona wtedy zawsze mu obiecywała, że zajmie się chorymi kotami, gdyby jakiś się pojawił w legowisku. Dbała o niego tak, jak on dbał o nią. Na pysku Jeżyka pojawił się delikatny uśmiech.
— Położymy się spać trochę później. Dzisiaj szczytowanie księżyca. Spójrz tylko. — puchatym ogonem wskazał na bezchmurne niebo na którym lśnił księżyc w całej swojej okazałości. — Spotkanie medyków. Właśnie ta noc należy do ciebie, Wiśniowa Łapo. 
Wskazał jej głową, żeby za nim poszła. Odeszli kilkanaście kroków, aż ich łapy zatrzymały się przed świętym kamieniem, idealnie skrytym pośród ich zapory. Jeżowa Ścieżka delikatnie ją odsunął, żeby mogli podejść bliżej. Światło księżyca, wpadające do legowiska, osiadło na kamieniu. Zalśnił, uwalniając moc miliona gwiezdnych przodków. Jeżyka ucieszył ten widok. Spojrzał na Wiśniową Łapę. Kotka już wiedziała, co się szykuje. Wpatrywała się w kamień jak zaczarowana. 
— Będziesz świetną medyczką, z której Klan Burzy, przodkowie i cały las będą mogli być dumni. Zapiszesz się na kartach historii. Jestem spokojny, że nasz klan będzie w dobrych łapkach. — przyłożył swoje czoło do tego kotki, przymykając niebieskie ślepia. — Jestem z ciebie dumny. To twój czas i twoja szansa. Nie zmarnuj ich. Rób wszystko, żeby twoja wiedza służyła wyłącznie pomaganiu.
Zauważył w jej oczach cień strachu. Pierwszy raz miała się połączyć z przodkami. Mentora przy niej nie będzie. Odsunął się o krok, spoglądając na uczennicę z powagą. 
— Nie wiem, czy otrzymasz sen i co zastaniesz po zaśnięciu. Ale wiem jedno. Twoim przeznaczeniem było zostać medyczką i nigdy o tym nie zapomnij. Po ceremonii zjemy razem zające i pooglądamy gwiazdy, co ty na to? Może to nie to samo, co tradycyjna wymiana zdań z resztą medyków, ale twój mentor też chętnie poświętuje tak ważną ceremonię. 
Stojąc naprzeciwko kotki, wpatrywał się w nią ze spokojem. Był pewny, że postępuje słusznie i dlatego nie zawahał się ani na moment przed wypowiedzeniem formułki mianowania.
— Ja, Jeżowa Ścieżka, medyk Klanu Burzy, wzywam naszych przodków, by wejrzeli na tą uczennicę. Ciężko pracowała, by nauczyć się zasad postępowania obowiązujących medyków, a z waszą pomocą przez wiele księżyców będzie służyć klanowi. Wiśniowa Łapo, czy przyrzekasz przestrzegać zasad postępowania obowiązujących medyka, nie mieszać się w rywalizację między klanami i troszczyć się jednakowo o wszystkie koty, nawet za cenę życia?


<Wisienko?>

19 września 2021

Od Wiśniowej Łapy CD Jeżowej Ścieżki

- Trzeba go chronić i zrobić ołtarzyk. Masz jakiś pomysł? - Zapytał medyk, a Wiśniowa Łapa włączyła myślenie. Cóż, uczennica starała się myśleć przyszłościowo, w czym miała wprawę, jednak nie mogła przewidzieć wszystkiego. Była tylko kotem.
- Ten kamień jest święty. - Miauknęła. - my... znaczy ty, a kiedyś również ja, jesteś posłannikiem między światem żywych, a Klanem Gwiazdy. Księżycowy Kamień umożliwia kontakt z przodkami i nie możemy go stracić. To serce obozu. Myślę, że najlepiej będzie otoczyć go czymś, przez co nie przedrą się wojownicy wrogich klanów, jeśli będą nas atakować. 
Myślała o ostrokrzewie, na tyle kłującym, by przedarcie się było ciężkie, lub cierniach i ostach. Pierwsze rozwiązanie wydawało jej się lepsze. Jeśli jakieś rybojady czy inne drzewo-wspinacze chciałyby zniszczyć pradawny, święty odłam kamienia, będą musieli srogo się wymęczyć. Krzew jednak mógłby nie rosnąć na twardym, kamiennym podłożu i szybko obumarłby bez kontaktu z żywą glebą. Ciernie natomiast i tak były martwe. 
- Możemy otoczyć kamień cierniami z dwóch stron. - Powiedziała pewnie. - Żaden wojownik nie miałby odwagi się przez nie przedrzeć.
Wiedziała, że na pewno ktoś spróbowałby ominąć tego typu przeszkody, jednak była też świadoma, że ze wszystkiego, czym dysponowali, była to jedna z najlepszych opcji. Słyszała opowieści o różnych dziwnych siatkach i prętach, których Dwunożni używali do ogrodzenia swoich legowisk. Nigdy nie widziała ich na oczy, ale w głębi duszy zazdrościła przebrzydłym Dwunogom, że mogli w ten sposób bronić swojego terenu i świętych kamieni. 
- Całkiem dobry pomysł. - Mruknął medyk. - Co w takim razie z ołtarzem?
Kotka chwilę pomyślała. Mogli po prostu postawić parę mniejszych skał po bokach kamienia. Wypowiedziała na głos swój pomysł, a czekoladowy kiwnął głową i oboje wyszli z legowiska, aby przenieść kamienie. Mieli ich w obozie sporo, więc nie trzeba było się spieszyć.
Po skończonej pracy koty spojrzały na Księżycowy Kamień, a raczej jego odłam. Wiśniowa Łapa żałowała, że zostanie oficjalną uczennicą medyka w ten sposób. Podobno uczniowie ze swoimi mentorami chodzili na specjalne zgromadzenia, gdzie przy wszystkich innych medykach i uczniach medyków przyjmowali sny od Klanu Gwiazdy. Pytała się Jeżowej Ścieżki wcześniej, dlaczego jaskinia się zawaliła. Powiedział "prawdopodobnie", jednak nikt przecież nie wiedział dokładnie, co się stało. Spojrzała się na medyka, oczekując jakichś mądrych słów, albo polecenia. Mimo, że kotka nienawidziła ograniczeń, wiedziała, że w takich sytuacjach powinna zachować rozsądek i czekać na instrukcje starszego kota.

<Jeżowa Ścieżko? Jak ci się podoba ołtarz?>

18 września 2021

Od Wiśniowej Łapy CD Jeżowej Ścieżki

Spojrzała ze skupieniem na zioło, które pokazywał jej mentor. Kojarzyła je. Była jeszcze malutka, gdy podawał je Borówkowej Mordce. Wtedy miała więcej mleka, a kotka mogła pić do woli. Przynajmniej dopóki matka nie powiedziała, że potrzebuje odpoczynku. 
- Pamiętam je. - Mruknęła. - Czy to ogórecznik? 
Jeżowa Ścieżka uśmiechnął się, jakby dumny z postępów swojej uczennicy. Kiwnął głową.
- Tak! - Pochwalił ją. - Masz dobrą pamięć. Znasz jego zastosowanie?
- Kiedyś... chyba podawałeś ją Borówce, prawda? - Miauknęła zdecydowana. - Jasne, jestem pewna. Podaje się karmicielkom liście ogórecznika, żeby wytwarzały więcej mleka dla kociąt.
- Dobrze. - Miauknął medyk. - Chcę pokazać ci jeszcze kilka innych ziół.
Szylkretka tortie uważnie obserwowała, jak czekoladowy podsunął jej pod łapy inne zioło. Nie rozpoznawała go i nie wydawało jej się, by mentor kiedyś je jej przedstawiał. Zioło, które podsunął było dziwne. Miało zieloną łodygę z dość dużymi liśćmi, a jej "kwiat" był biały i puchaty, przypominający trochę śnieg, ale w delikatniejszej wersji. 
- To mniszek. - Wyjaśnił kocur. - Jego łodyga jest pusta. We wnętrzu znajduje się biały płyn, którego używamy do leczenia ukąszeń pszczół. Jeśli chodzi o zastosowanie, jego liście trzeba przeżuć, aby zapobiec bólu. Nie zlikwiduje go w całości, jednak odciągnie od niego. Zapamiętaj to, Wiśniowa Łapo, te informacje ci się przydadzą. Będę sprawdzał twoją wiedzę.
Wiśnia kiwnęła głową. Cieszyła się, że wybrała tą ścieżkę. Zioła wydawały się czymś tak skomplikowanym, a jednocześnie tym, czego naprawdę chciała. Spojrzała na kolejną zwitkę ziół, które podsunął jej medyk. Zioło miało grube, śliskie od wilgoci liście. 
- To gwiazdnica pospolita. - Miauknął Jeżowa Ścieżka. - Jest dobra na zielony kaszel. Choć częściej używamy do tego kocimiętki, gdy sytuacja wymaga, to zioło jest naprawdę potrzebne! Dlatego zapamiętaj. Gdy ktoś ma zielony kaszel i jest w stanie agonalnym, a kocimiętki będzie brakowało, musimy...?
- Użyć gwiazdnicy. Bądź znaleźć ją? 
- Tak. Można ją znaleźć bliżej. No dobrze, teraz przedstawię ci ostatnie zioło. - Mówiąc to, łapą przysunął do swojej uczennicy ciemne liście. - to liście stokrotki. Są dobre na ból stawów. Używamy ich także, by wzmocnić się przed podróżą. Zapamiętasz to?
- Zawsze zapamiętam. - Powiedziała uczennica chłodno, z determinacją. 
- Powtórz to, co wiesz.
- Liście ogórecznika są na zwiększenie ilości mleka matek, oraz jego jakości. Mniszek był na... łagodzenie użądleń pszczół. Gwiazdnica leczyła biał... nie, zielony kaszel, podobnie jak kocimiętka, a liście stokrotki są na ból stawów.
- Masz świetną pamięć! - Mruknął czekoladowy. - To dobrze. Masz świetny potencjał na medyczkę. 
Czekała na kolejne polecenia mentora. Była ciekawa, czy pozwoli im odpocząć, czy też przygotuje dla niej jeszcze inne ćwiczenia. Nauka ziół była ciężka, jednak Wiśniowa Łapa czuła się wystarczająco spełniona. Chciała, by Jeżowa Ścieżka mógł być z niej dumny.

<Jeżowa Ścieżko?>

17 września 2021

Od Jeżowej Ścieżki

 Słońce dopiero budziło się do życia. Jego promienie otulały czekoladową sierść Jeżyka, gdy ten przemykał przez terytorium Klanu Burzy. Jego klan słynął z szybkości, zatem problemem nie było prędkie poruszanie się w oczekiwanym kierunku. Jeżowa Ścieżka lubił czuć wiatr muskający jego futro. Uśmiechnął się pod nosem i zatrzymał, żeby powąchać niedaleko rosnący wrotycz. W drodze powrotnej będą musieli po niego koniecznie wrócić i zabrać do zbiorów. Każde zioło było niezwykle ważne. 
- Wiśniowa Łapo, nie jesteś zmęczona? Chyba wybaczysz mi, że tak wcześnie cię wyciągnąłem?
Szylkretowa kotka dotrzymywała mu tempa. Nic dziwnego, choć Jeż był bardziej doświadczony w szybkim poruszaniu, starszy wiek robił swoje. Wiśnia była natomiast młodsza i sprawniejsza. Oboje przemykali przez wyższe trawy, mijając różnorakie krzewy i wysokie drzewa. 
- Właściwie to czego szukamy? - spytała koteczka. Naśladując swojego mentora zatrzymała się, żeby powąchać stokrotki. Spojrzała na czekoladowego burzaka. - Zabierzemy je w drodze powrotnej? Zaczęły się kończyć w składziku. 
Jeżowa Ścieżka skinął głową. 
- Tak. Jesteś spostrzegawcza, to się ceni w pracy medyka. 
Dał jej znać puchatym ogonem, że muszą ruszać dalej. Chociaż dopiero zaczynał się dzień, droga powrotna zajmie im o wiele więcej czasu, pewnie dotrą do domu wraz z gwiazdami rozświetlającymi Nocną Skórę. Ruszając dalej kocur przemyślał krótko odpowiedz na następne pytanie. Skierował pysk z powrotem w stronę swojej uczennicy. 
- Idziemy po święty księżycowy kamień. Jaskinia została zawalona, jednak kamień podzielił się na części. Klan Gwiazdy zesłał mi sen. Musimy go przynieść do obozu, tam będzie bezpieczny i będzie nam długo służył. Księżycowy kamień ma wielką moc, to on pozwala nam na lepszy kontakt z przodkami. Nie będzie ci dane na razie odwiedzić jaskini, jednak chociaż tak złączysz się z przodkami. 
- Przyjmą mnie? Dlaczego jaskinia się zawaliła? 
- Oczywiście, że cię przyjmą. Natomiast odpowiadając na twoje drugie pytanie, to prawdopodobnie jest to sprawka Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd. Przeżyłem wiele Zgromadzeń, lecz jeszcze nigdy nie było tak potwornie. Nadchodzą ciężkie czasy, Wiśniowa Łapo i medycy muszą trzymać się razem, żeby jeszcze skuteczniej nieść pomoc klanom. Zapewniać, że nie stracimy kontaktu z naszymi wojowniczymi przodkami. 
Długo zmierzali do jaskini, jednak wraz z porą szczytowania słońca, znaleźli się na miejscu. Jeżowa Ścieżka zachłysnął się dostrzegając, jak wszystko jest zniszczone. Święte miejsce, gdzie wiele razy dzielił języki z Klanem Gwiazdy, przypominało teraz zawalisko skał. Jeżyk westchnął cicho, podchodząc bliżej i łapami oddzielając kilka mniejszych kamieni. Usypisko wydawało się strasznie niestabilne, jednak wejście do środka tunelu było otwarte, jakby ktoś już wcześniej tutaj czegoś szukał. Właśnie tym tropem skierował się medyk, nakazując wcześniej swojej uczennicy, żeby była cicho. Może miejsce nie przypominało już Jaskini, jednak ich przodkom wciąż należał się szacunek. 
Krocząc przez to, co zostało z miejsca spotkań z przodkami, dotarli zaskakująco szybko do odłamków księżycowego kamienia. Czekoladowy oddzielił jedną część i dotknął ją nosem. Chłód przeszył jego ciało od wąsów po koniuszek ogona. Odetchnął. Wciąż czuł bijącą od niego świętość.
Wiśniowa Łapa znalazła się przy nim, poczuł na sobie jej oddech. Zachęcił ją ruchem ogona, żeby podeszła bliżej. Oczy kotki zabłysły zachwytem i szacunkiem do księżycowego kamienia. Niemal nie mogła oderwać od niego wzroku. 
Zabrali ze sobą swój odłamek. Nie należało to do najłatwiejszych, jednak zdołali przytoczyć go do obozu. Tam ulokowali odłamek księżycowego kamienia w legowisku. 
- Trzeba go chronić i zrobić ołtarzyk. Masz jakiś pomysł? - miauknął do uczennicy, rozglądając się w poszukiwaniu czegoś, czym możnaby otoczyć kamień. 


<Wiśniowa Łapo?> 

Od Jeżowej Ścieżki CD. Wiśniowej Łapy

 Po śmierci Sierpówkowej Łapy dość szybko został mentorem. Wraz z Piaskową Gwiazdą zdecydowali, że tak będzie najlepiej a ich wybór padł na Wiśnię. Koteczka o czarnej szylkretowej sierści, była chętna podążać medyczną ścieżką. Medyk Klanu Burzy od razu polubił koteczkę. Znał ją co prawda krótko, jednak zdążyła zaprezentować się z dobrej strony. Jeżowa Ścieżka miał przed nią trzech uczniów. Konwaliowe Serce, którą traktował jak córkę, wciąż nawiedzała jego wspomnienia. Kocur tęsknił za czarno-białą, jednak świadomość, że jest bezpieczna w Klanie Nocy, przynajmniej trochę dawała mu odetchnąć. Druga była Stokrotkowa Łapa. Prawie udało jej się zostać medyczką, lecz zginęła śmiercią tragiczną. Jeżowa Ścieżką poczuł przechodzące przez jego ciało ciarki na samą myśl. Ostatniemu uczniowi również nie udało się doczekać mianowania. Teraz Jeżyk musiał zrobić wszystko, żeby Wiśniowa Łapa nie podzieliła ich losu i została dobrą medyczką, która przez wiele sezonów będzie służyć Klanowi Burzy. Uśmiechnął się na samą myśl.
Pierwsze promienie słońca wsunęły się do legowiska medyków. Jeżowa Ścieżka nigdy nie był rannym ptaszkiem, jednak tym razem udało mu się obudzić wcześnie. Medyk ziewnął szeroko, odsłaniając przy tym różowy języczek. Przeciągnął się, wysuwając przed siebie łapy, po czym skierował wzrok na wciąż pogrążoną w śnie uczennicę. Jego uczennicę. Zbliżył się do kotki, po czym trącił ją łapą.
- Pobudka, Wiśniowa Łapo. Jesteś gotowa poznać tereny Klanu Burzy?
Zawsze zaczynał od terenów. Twierdził, że właśnie ich poznanie pozwoli jej w przyszłości sprawnie szukać ziół. Posłał delikatny uśmiech kotce, gdy ta rozchyliła powieki i przeciągnęła, gotowa na swój trening. Będzie trwał znacznie dłużej niż ten wojowniczy, ale dokończą go. Klan Gwiazdy czuwał nad nimi i nie pozwoli zabrać do siebie czekoladowego kocura, dopóki ten nie dokończy swojej misji.
- Jestem gotowa, Jeżowa Ścieżko.
Po tych słowach mogli wyruszać. Jeżyk dał krótki znak ogonem swojej wychowance, po czym oboje wymknęli się z obozu. Zaraz po przekroczeniu jego progu, owiało ich wiele woni. Jeżowa Ścieżka wychwycił w nich zapachy wielu ziół. Ruszyli głębiej w terytorium. Powinni się wyrobić do zachodu słońca. 

``` ``` ``` ``` ``` ``` ``` ```

Jeżowa Ścieżka przybliżył ogonem jaskółcze ziele. Rozpoznał roślinę od razu po słodkim zapachu. Przypomniał sobie jak jego mentorka przedstawiła mu to zioło. Minęło naprawdę wiele sezonów, jednak pamięć medyka jest wyćwiczona. 
- To jaskółcze ziele. Łagodzi uszkodzenie oka. Zapamiętaj, Wiśniowa Łapo, to bardzo ważne. 
Podsunął zioło bliżej kotki, żeby mogła dokładniej wyczuć jej zapach i przyjrzeć się żółtemu kwiatkowi o czterech płatkach. Sięgnął po kolejną roślinę, którą zamierzał zaprezentować swojej uczennicy. 
- Rumianek. Wiesz, że przez wojowników z widzenia jest traktowany jako zwykły mały kwiatek? Jednak dla nas, medyków, ma wielką wartość. Oczyszcza umysł i wzmacnia serce. Jest dawany przed podróżą, żeby wzmocnić kota. Następne zioło to trybula. Na zainfekowane rany i bóle brzucha. Wkrótce zabiorę cię na zbieranie ziół, wtedy dowiesz się, gdzie je znaleźć. Na razie musisz wszystkie poznać i nauczyć się je segregować. Zioła trzymam w składziku, musi tam panować porządek, gdyż jeśli przyjdzie chory kot zawsze liczy się czas. Medycy są łącznikami między ziemią a Klanem Gwiazdy również dlatego, że często ratujemy koty przed przedwczesnymi łowami na Srebrnej Skórze. Musisz pamiętać, że nawet najmniejsza dolegliwość może być śmiertelna. 
Cały czas nie mógł przestać się uśmiechać. Nauka ziół była bardzo przyjemna. Mógł również wtedy sprawdzać swoją wiedzę. Kocur poruszył lekko wąsami. Oh przynajmniej na stare księżyce nie nabawił się sklerozy! 
Czekoladowy przybliżył kolejne zioło. Na początku chciał podać jej mak, jednak jego zdolna wychowanka już zrozumiała znaczenie tego zioła, zatem nie było potrzeby powtarzać. Podsunął jej więc ogórecznik. Chciał sprawdzić, czy kotka rozpozna to zioło, gdyż często miała z nim do czynienia jej matka. Jeżowa Ścieżka kilka razy podał ją Borówkowej Mordce, podczas odwiedzin w żłobku, żeby kotce na pewno nie zabrakło mleka. 
- Wiśniowa Łapo, powiedz mi, czy wiesz, co to za roślina i jakie ma właściwości?
Położył medykament koło jej łap. Uczennica wlepiła w nie badawczy wzrok. Jeżowa Ścieżka przygotował mniszek, gwiazdnicę i liście stokrotki, żeby przedstawić je kotce, gdy rozpozna poprawnie zioło. Był to również jej pierwszy malutki sprawdzian. Nie wątpił, że ich współpraca będzie owocna. 


<Wiśniowa Łapo? Dziękuję bardzo za wyrozumiałość <3>