BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wierzbowy Brzeg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wierzbowy Brzeg. Pokaż wszystkie posty

29 czerwca 2019

Od Wierzbowego Brzegu

Wieści o zaginięciu Lwiej Łapy rozeszły się po Klanie Nocy, szybciej, niż wiatr zaszumi liśćmi. 
Nie znała za dobrze złotego ucznia, zamieniła z nim co prawda kilka słów i raz czy dwa była z nim na patrolu, aczkolwiek szczerze współczuła jego mentorowi i rodzinie. Jego strata była wielkim bólem dla całego klanu, jednak klan nie może przestać funkcjonować  patrole odchodziły i przychodziły, stos zwierzyny wciąż rosnął, a do żłobka ostatnio przeniosła się Łzawy Taniec. Natomiast Wierzbowy Brzeg próbowała się jakoś wpasować w tłum, nie odstawać za bardzo i żyć własnym życiem. Chciała odpocząć trochę od plotkujących kotów, więc udała się na samotne polowanie. Ruszyła w kierunku Płaczącego Strażnika, mając nadzieję, że inne koty nie wpadną na taki sam pomysł i wierzba nie będzie oblężona. Chciała posiedzieć chwilę w samotności i ciszy, dobrze jej to zrobi.
Szybkimi susami przemierzała tereny rodzimego klanu, zwinnie unikająć pni sosen, przewalonych drzew, uważając przy tym, aby nie poślizgnąć się na błocie i nie wpaść w kałużę.
W końcu, przeskoczyła ostatnią kłodę i znalazła się przy rzece. Słońce odbijało się od tafli, rażąc wojowniczkę, która z sykiem odwróciła wzrok i stąpała powoli po ciepłym piasku, podążając w kierunku wierzby. Na szczęście, nie widziała tutaj żadnego kota, więc westchnęła i wyciągnęła się na skale, która w połowie była w środku "kopuły" Płaczącego Strażnika, a w połowie na słońcu. 
Rozłożyła się, wyciągając tylne łapy i mrucząc z przyjemnością. Rozluźniła się i nawet przymknęła delikatnie powieki, aczkolwiek czuła w powietrzu coś dziwnego. Czuła, jak ciarki rozchodzą się po jej kręgosłupie, jednak nie mogła wyczuć żadnego niebezpieczeństwa. Od tego wszystkiego stała się przewrażliwiona. 
Zaczęła ostrzyć sobie pazury na skale, mrucząc przy tym cichutko. Nagle, usłyszała poruszenie w krzakach na przeciwko, więc od razu przysiadła do pozycji, w której najłatiwiej byłoby jej zaatakować i zjeżyła futerko na karku. Do kopuły płaczącej wierzby wszedł rudy kocur z białymi znaczeniami, a do jej nozdrzy doszedł zapach Klanu Klifu. Wojowniczka spięła się, wyciagając pazury, czekając na reakcję kocura.
— Schowaj pazury, nic ci nie zrobię  warknął cicho, wpatrując się świdrującym, płomiennym spojrzeniem w liliową kotkę.
Lisia Gwiazda! Słyszała tyle złego o tym kocurze, przekonała się, co potrafi zrobić. Ale wyobrażała go sobie trochę większego. Kąciki jego pyska podniosły się w górę. Chyba miał dobry nastrój.
— Tutaj zaciera się granica Klanu Nocy i Klanu Klifu. Masz szczęście, że znajdujesz się po drugiej stronie.
— Dlaczego miałabym być po stronie Klanu Klifu?
— Mam nadzieję, że żaden inny kot już się tutaj nie znajdzie.
Wierzbowy Brzeg poczuła, jak każdy mięsień jej ciała się spina, a pazury zatapiają się w twardej powierzchni skały. Obleciał ją paraliżujący strach, nie mogła nawet oddychać. Mroczki zatańczyły przed jej oczami, a ona wpatrywała się szeroko otwartymi oczami w kocura, który był bardzo zadowolony jej reakcją.
Miała nadzieję, że nigdy nie znajdzie się po drugiej stronie granicy. Gdy ona nie mogła złapać oddechu, on przysiadł i zaczął lizać swoją łapę.
— Wszystko co słyszysz o mnie, jest najprawdziwszą prawdą. Zapamiętaj to sobie, uczennico Klanu Nocy.
— Nie jestem uczennicą!  kotka zdobyła się na słabe warknięcie.
Poczuła jak zażenowanie miesza się ze strachem. Aż tak słabo się zaprezentowała, że lider pomyślał o niej jako bezradnej i głupiutkiej terminatorki?
— Wojownicy się tak nie zachowują.  parsknął, a potem dodał  No, chyba, że wojownicy Klanu Nocy.
Zauważyła, że rudzielec się oblizał. Wciąż cała zjeżona, przysiadła i próbowała, żeby jej głos się nie łamał:
— Wojownicy Klanu Nocy dorównują wszystkim innym wojownikom, a walczą najlepiej w całym lesie.
— Oczywiście.  ziewnął.
— Możemy się przekonać.
Po wypowiedzeniu tych słów, kotka ugryzła się w język. Jak mogła być takim mysim móżdżkiem? Przecież nawet kociak by wiedział, że nawet najbardziej doświadczeni wojownicy mieliby trudności z pokonaniem Lisiej Gwiazdy. Był zbyt przebiegły dla zwykłego, nieobdarzonego zbyt dużym doświadczeniem wojownika.
W jego oku pojawiła się iskra. Wyglądał przez chwilę na zainteresowanego.





<< Lisia Gwiazdo? >>

Od Wierzbowego Brzegu

— Wierzbowy Brzegu?
Liliowa wzdrygnęła się na dźwięk głosu Deszczowego Futra. Nie zauważyła go, tępo wpatrywała się w drzewa i zamyśliła się na wiele uderzeń serca. Wpatrywała się w kocura, w jego błękitne oczy, dopóki nie ponowił pytania. Nerwowo polizała się w pierś.
— Tak, Deszczowe Futro?
— Proszę, mogłabyś zorganizować wieczorny patrol? Przejdź się po granicy z Klanem Burzy.
Dlaczego nie załatwił tego wcześniej? Kotce zabrakło odwagi na zadanie tego pytania, więc tylko kiwnęła głową, wciąż wpatrując się tępo w zastępcę.
— Dziękuje!
Nawet się nie obejrzała, a kocura już nie było. Jeszcze kilka sekund siedziała w bezruchu, po czym ruszyła powolnym krokiem w stronę rozmawiącej grupki kotów. Zdała sobie sprawę, że nie ma pojęcia kogo może wziąć, bo praktycznie nikogo nie znała.
W niewielkim skupisku kotów rozpoznała Oblodzoną Sadzawkę, Pstrągowy Pysk, Kączego Pląsa i Niedźwiedzią Łapę, przyglądającemu się rozmawiającym kotom. Wzięła głęboki oddech i głośno oznajmiła:
— Kaczy Pląsie, Pstrągowy Pysku i Niedźwiedzia Łapo, chcielibyście może przejść się na wieczory patrol?
Wojownicy spojrzeli na siebie i kiwnęli szybko głowami, przygładzając futra. Niedźwiedzia Łapa również energicznie kiwnął łebkiem i popędził do przodu, stojąc w tunelu.
Wkrótce patrol był gotowy, a niebo zabarwiło się na granatowy kolor. Srebrna Skóra błyszczała, tak samo przepięknie jak gwiazdy. Wierzbowy Brzeg wzięła głęboki oddech, czując zapachy lasu, rzeki i wieczornego powietrza. Szli marszem, a liliowa czujnie rozglądała się po bokach.
— Nie bądź taka spięta — prawie podskoczyła, cała zjeżona, słysząc cichy głos pręgowanej wojowniczki.
— Wystraszyłaś mnie.
— Zauważyłam.
Kotka parsknęła głośnym śmiechem. Wtedy popatrzyła się w górę. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak bardzo duża jest jej koleżanka z legowiska. Nigdy, przenigdy nie widziała tak olbrzymiego kota, a co dopiero kotki! Mogła przyrzec, że jest wielkości niedużego psa.
Kotki szły obok siebie, a Kaczy Pląs co jakiś czas odnawiał znaki graniczne. Wierzbowy Brzeg próbowała się rozluźnić, aczkolwiek wciąż miała oczy szeroko otwarte.
Ciężko było jej się przemóc, żeby cokolwiek do niej powiedzieć. Tak panicznie chciała podtrzymać rozmowę, że bała się, że powie coś głupiego. Szły w ciszy przez kolejne kilka minut, przerywanej rozmową kocura i ucznia z tyłu, rechotem żab i śpiewem nocnych ptaków.
Poczuła, jak mięśnie pręgowanej wojowniczki sztywnieją, a ona zaciska szczękę. Liliowa zatrzymała się, postawiła uszy i uważnie rozejrzała wokoło.
— Dlaczego stoimy? — Kaczy Pląs zapytał z tyłu.
— Och, nic się nie stało, tylko się zagapiłam. — odpowiedziała cicho Wierzbowy Brzeg, nie wiedząc nawet, czy wojownik ją usłyszał.
Cisza.
Poczuła się dziwnie, że oni tak otwarcie rozmawiają, a ona idzie z kocicą w milczeniu. Chciała zagaić, ale bała się, że kotka nie odpowie. Kolejne kilka minut minęło.
— Dlaczego jesteś cicho? — warknęła jej towarzyszka. — To mnie irytuje.
— Irytuje cię to, że jestem cicho?
— Tak. Dlaczego nie możemy porozmawiac normalnie, tak jak Niedźwiedzia Łapa i Kaczy Pląs?
Liliowa kotka rozmyślała nad jej słowami.
No właśnie, dlaczego nie rozmawiają? Faktycznie, to musiało trochę dziwnie wyglądać. Ale o czym mogłyby porozmawiać? Jaka jest twoja ulubiona zwierzyna? Banalne.
— Przestań tyle myśleć i zacznij działać. — warknęła Pstrągowy Pysk, wyprzedzając wojowniczkę.
Dlaczego muszę tyle myśleć?
Jak można się domyśleć, reszta patrolu dobiegła w ciszy. Nawet Kaczy Pląs przestał rozmawiać z Niedźwiedzią Łapą. Wrócili do obozu, kiedy panowała kompletna ciemność.
Tam, na środku obozu, czekał na Wierzbowy Brzeg Deszczowe Futro, chcąc, żeby zdała raport.
Pręgowana wojowniczka przepchnęła się przez ciernisty tunel, popychając liliową. Chcący czy niechcący?
— Witaj, Wierzbowy Brzegu. — Deszczowe Futro powitał wojowniczkę z uśmiechem na pysku. — Jak było na patrolu? Niedźwiedzia Łapa dobrze się sprawował?
No tak, przecież on był jego mentorem.
— Niedźwiedzia Łapa nie sprawiał żadnych kłopotów, zachowywał się jak najprawdziwszy wojownik. Jest cicho przy granicy, nic się nie działo.
— Dziękuje, Wierzbowy Brzegu.
Kocur powoli się oddalił w stronę stosu zwierzyny.
Wierzbowy Brzeg czuła się dziwnie ociężała i zmęczona. Nagle straciła apetyt i ruszyła pod paproć, aby wykonać wieczorną toaletę, aby potem pójść do legowiska i spokojnie zasnąć.
Już miała się umościć wygodnie w swoim legowisku, już zwijała się w kłębek, gdy poczuła czyiś oddech na swoim karku. Odwróciła głowę, aby potem ją podnieść, żeby spojrzeć na Pstrągowy Pysk.
Wyglądała jakby chciała coś powiedzieć.

<< Pstrągowy Pysku? >>

25 czerwca 2019

Od Wierzbowego Brzegu C.D Mokrej Łapy

Hmpf! Ten chuderlak myśli, że cokolwiek zdziała, próbując mnie zatrzymać? Machnęłam ogonem, wzięłam w pysk zwierzynę i ruszyłam z powrotem na tereny Klanu Nocy. Słońce już było wysoko, a ona wyruszyła na polowanie wczesnym świtem. Powinna się zbierać.
Gdy już chciała odejść, usłyszała za sobą ciężko oddychającego kota, który próbował się uspokoić:
— Słuchaj, nie chcę walczyć, ale musimy to wyjaśnić. Więc obróć się i porozmawiaj ze mną!
Liliowa przewróciła oczami. Kocur wyglądał jej na wojownika, ale sądząc po tym, jak szybko się z nim rozprawiła, nie otrzymał jeszcze wojowniczego imienia. Strzepnęła ogonem i szła przed siebie.
— Wróć tu!  jeszcze jedno zrozpaczone krzyknięcie.
Kotka miała przed sobą strumień graniczny, do którego z łatwością wejdzie, a terminator nie będzie miał tyle odwagi, aby ruszyć za nią. Ale chciała jeszcze z nim trochę porozmawiać.
— Klan Burzy jest tak zdesperowany, aby kraść uczciwie zabitą zwierzynę?  zadrwiła, wypluwając królika.
Kocur oburzył się. Widziała, jak jego pręgowane futro jeży się na myśl o tym, jak otwarcie wojowniczka obraziła jego klan. Aczkolwiek nie rzucił się na nią, wręcz przeciwnie, wciąż twardo stał na miejscu i natychmiast odpalił:
— Klan Burzy, w porównaniu do Klanu Nocy, przestrzega granic! Królik został zabity przy strumieniu granicznym, więc lepiej go oddaj!
Wojowniczka parsknęła śmiechem. Zauważyła, jak uczniak spina się, syczy i wyciąga pazury, wbijając je w miękką, torfową ziemię. Gdy był zjeżony, był od niej nieco większy, ale liliowa niezbyt się tym przejęła. 
— Ta zdobycz należy do Klanu Nocy.  oznajmiła krótko, wbijając pazury w zakurzoną sierść królika.
Wtedy uczeń wydał z siebie wściekły wrzask i ruszył w kierunku wojowniczki. Wierzbowy Brzeg otępiała na uderzenie serca. Nie przemyślała tego, że ją zaatakuje. Mysi móżdżek.
Pręgowany próbował na nią skoczyć, a więc zrobiłą unik, powodująć, że uczeń wpadł do strumyka. Zdezorientowany kocur syknął i wyskoczył z wody, skacząc na liliową i oboje przetoczyli się głębiej w tereny Klanu Wiatru. Wierzbowy Brzeg znalazła się na dole, a gdy młody kot szczycił się swoim chwilowym tryumfem, kopnęła go w brzuch tylnymi łapami. Odrzuciła go o kilka długości ogona dalej, przez co zawył krótko i syknął. Widziała, że nie jest już zdolny do walki. Odwróciła się, podeszła do królika i złapała go w zęby, żeby zaraz przejść przez strumyk i spojrzeć ostatni raz na powoli wstającego kocura.
— Mam nadzieję, że już nigdy nie przyjdzie ci do twojego mysiego móżdżka walczyć z dużo większym i bardziej doświadczonym kotem od ciebie. Pewnie ktoś inny zrobiłby ci większą krzywdę, ale ja mam dzisiaj dzień dobroci dla głupkowatych terminatorów. 
Ostatni raz spojrzała w błękitne oczy ucznia, który z wściekłością syknął. Miała nadzieję, że uświadomi sobie, że mogła zrobić mu większą krzywdę. Powoli oddalała się w stronę obozu Klanu Nocy, słysząc jeszcze w tyle głośne przekleństwa młodego kota.


Wieczorem, tego samego dnia, postanowiła wybrać się jeszcze raz na polowanie. Chciała poćwiczyć technikę łowienia ryb, bo niestety, słabo jej to szło. Wybrała strumień, graniczący z Klanem Burzy. Jednak do niego nie doszła, bo usłyszała wściekłe syknięcie i głośny hałas tuż za sosnami. "Intruz", pomyślała. 
Powoli podeszła do krzewów jeżyn i zauważyła, wystający z nich, pręgowany ogon. Nie myśląc długo, ugryzła go.
— AGRH! Co jest, na Klan Gwiazdy? 
Futro zjeżyło jej się na piersi, gdy usłyszała ten głos. Dzisiaj miała z nim niemiłą konfronatcję.
— Oj, chciałeś upolować królika?  powiedziała szyderczo kocica, pomagając wyjść uczniowi.  Radzę ci natychmiast opuścić tereny Klanu Nocy albo oberwę ci uszy. Jeśli taka zachęta ci nie wystarcza, to pomogę ci dojść.
W błękitnych oczach terminatora malował się strach przemieszany z nienawiścią. Wybuchowa mieszanka.
— Pomogę ci dojść do granicy, żebyś się przypadkiem nie wpakował do paszczy lisa.\
— Sam sobie potrafię radzić!
— Proszę cię, masz jeszcze mleko pod nosem. 
Kocica poruszyła wąsami z rozbawienia. Uczniak nie stanowił dla niej i dla klanu zagrożenia. Widocznie bardzo chciał jej pokazać, że coś umie. Wtedy w jej głowie narodził się pewien pomysł. Gdy już dochodzili do strumienia, wojowniczka nagle się zatrzymała.
— Jeśli chcesz odegrać się za tego królika, zabiorę cię na polowanie do Wielkiego Drzewa. 
Pręgowany wyglądał, jakby się zastanawiał. Widziała na jego pysku szyderczy uśmiech, ale uderzenie serca potem na jego pysku zagościła kamienna maska.

<< Mokra Łapo? >>

19 czerwca 2019

Od Wierzbowego Brzegu

Promienie słoneczne wpadły do legowiska wojowników, tańcząc na okrągłym pyszczku liliowej kotki. Wierzbowy Brzeg przeciągnęła się, ziewnęła i zaczęła ugniatać ziemię pazurami. Tak bardzo nie chciała wyjść ani na patrol, ani na polowanie i zostać do południa, a może i jeszcze dłużej, w legowisku. Otworzyła oczy i uważnie rozejrzała się po śpiących pobratymcach. 
W najbardziej zacienionym miejscu widziała Lipową Gałązkę, której bok powoli unosił się i opadał. Tuż obok niej spał Kaczy Pląs, wywalony na plecach. Mruczał coś i machał łapami na boki. Po lewej jeszcze przemknęło jej czekoladowo-białe futerko Dębowego Futra. Jednak reszty wojowników nie było. Większość była już w sercu obozu, jedząc i rozmawiając, a Deszczowe Futro pewnie zorganizował już patrole. Powoli wstała, po czym usiadła i zaczęła poranną toaletę. Musi wyjść pełna blasku, a jej sierść nie może być zmierzwiona, tylko starannie wyczyszczona i mięciutka. 

Kiedy już uznała, że jest gotowa do wyjścia, ruszyła w kierunku stosu zdobyczy. Powąchała go i wybrała najświeższe zwierzątko, które tam leżało. Była to niewielka nornica, którą na pewno się nie naje. Trudno. Było niemiłosiernie gorąco, mimo, że słońce ledwo wzniosło się nad drzewa.
Ruszyła pod krzew paproci, aby tam w spokoju zjeść swój posiłek. Patrzyła na rozmawiające koty i poczuła ukłucie smutku, że ona nie ma z kim podzielić się zdobyczą. Westchnęła ciężko i popatrzyła na nornicę, leżącą w jej łapach. Nagle straciła apetyt.
Przypomniała sobie również niedawną wojną, która pochłonęła ich uczennicę, Pajęczą Łapę. Nie znała młodej kotki, ale wydawało jej się, że była bardzo miła. Według niej, wojny były bezsensowne. Przecież i tak mają równo rozdzielone terytoria, dużo zwierzyny i kochające koty w swoim klanie. Po co niepotrzebnie wymyślać sobie powody, żeby tylko powalczyć? Potrząsnęła głową. Nie powinna wypowiadać się na ten temat. Na razie nie brała udziału w żadnej poważnej walce, ale wiedziała, że gdyby miała walczyć w bitwie, walczyłaby najzażarciej. Zatopiła pazury w torfowej ziemi i strzepnęła kurz ze swojego grzbiet ogonem. Wystarczy tych rozmyśleń na dziś. Powinna skupić się na swoich wojowniczych obowiązkach. Próbowała przełknąć kawałek nornicy, aczkolwiek tylko się skrzywiła. Od jakiegoś czasu nie miała w ogóle apetytu, a sam zapach zwierzyny powodował u niej odruch wymiotny. Chyba tego nie zje. 
Nagle poczuła za sobą czyjś oddech i wyczuła, że tuż za nią jest liderka Klanu Nocy, Żwirowa Gwiazda. Bicie serca zwolniło a ona szybko wygładziła zjeżone futerko. Obróciła się, skinęła jej głową i zaczęła:
— Żwirowa Gwiazdo? Coś się stało? - nerwowo polizała swoją klatkę piersiową. Czyżby przywódczyni uważała, że się leni? 
Kotka o nietypowym umaszczeniu machnęła ogonem.
— Wierzbowy Brzegu, chciałabyś wybrać się ze mną na polowanie? — jej głos był pusty, jakby była nieobecna.
Liliowa kotka skinęła głową. I tak nie miała nic szczególnego do roboty, a wizja polowania o poranku sprawiała, że aż chciała rozprostować łapy. Nie była tak dobra w łowieniu ryb jak reszta kotów Klanu Nocy, aczkolwiek była najlepsza, jeśli chodzi o polowanie "na ziemi". Natychmiast zerwała się na równe łapy i szybko przygładziła futerko na ogonie. Żwirowa Gwiazda tylko kiwnęła głową i obie kocice zniknęły w ciernistym tunelu prowadzącym na terytorium Klanu Nocy.

Chlust wody, błysk łusek i zabójczy ruch łapą. Przywódczyni wyłowiła całkiem porządnego łososia. Brzuch Wierzbowego Brzegu zaburczał. Nagle odzyskała apetyt i aż zaśliniła się na myśl, że mogłaby go zjeść. Machnęła ogonem. Najpierw klan, potem ona.
— Twoja kolej. - usłyszała ciche mruknięcie Żwirowej Gwiazdy. 
Kotka popatrzyła na liderkę. Wyglądała na bardzo zmęczoną i nieobecną. Jej wzrok był pusty, a dawny blask jej niebieskich oczu gdzieś zniknął. 
Wierzbowy Brzeg przysiadła, starając się, żeby jej cień nie majaczył na wodzie. Kiedy wyczaiła odpowiedni moment, zamachnęła się łapą. Usłyszała ciche pluśnięcie i tuż obok niej leżał kolejny, dorodny łosoś. Przegryzła mu szybko gardło. 
— Może zapolujemy jeszcze obok Starego Dębu? To całkiem niedaleko. — zaproponowała nieśmiało.
Żwirowa Gwiazda nie odpowiedziała. Wpatrywała się tępo w wodę. 
Wierzbowy Brzeg przełknęła ślinę. Czuła, jak rośnie jej gula w gardle. Nie miała odwagi zapytać ponownie, więc próbowała dopatrzeć się, co Żwirowa Gwiazda tam widzi.
— Coś mówiłaś? - po kilkunastu uderzeniach serca, szylkretowa kotka znowu się na nią popatrzyła.
Wierzbowy Brzeg ponowiła pytanie.— Dobry pomysł, ale najpierw zaniesiemy ryby do obozu.
Liliowa szybko skinęła głową.

Wracały bardzo powoli, bo wojowniczka dostosowywała tempo do Żwirowej Gwiazdy, która wklekła się jak ślimak. Oklapnięte uszy, zmierzwiona sierść i ogon ciągnący się po ziemi nie wyglądały za ciekawie. Chciała porozmawiać o tym z przywódczynią, ponieważ, wydawałoby się, że były sobie bliskie. 
Brązowooka przystanęła na chwilę.
— Żwirowa Gwiazdo, czy coś się stało?


<< Żwirowa Gwiazdo? >>