BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iskrzący Krok x Wroni Wrzask. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iskrzący Krok x Wroni Wrzask. Pokaż wszystkie posty

23 sierpnia 2021

od Iskrzącego Kroku CD Wroniego Wrzasku

Nie sądziła, że Wronka była zdolna do takich wyznać. Co prawda bardziej sądziła, że będzie zapatrzoną w siebie egoistką ze względu na mentora, jednak przyjemnie się rozczarowała. Na mordce bicolorki zawitał uśmiech, na co arlekinka burknęła niezrozumiałe "co?", odwracając pospiesznie pysk.
— Mi też brakuje treningów z Zajęczym Omykiem — przyznała cicho, szturchając siostrę barkiem. Ta jednak naburmuszyła się jeszcze bardziej, nadymając policzki.
Iskrząca zaśmiała się z politowaniem.
Wścieknięta jak zwykle.
Trzeba było przyznać, że kocięce zachowanie siostry trochę ją rozczulało. Jednak tylko trochę, nie była z nią na takim etapie relacji, na jakim chciałaby być, jednakże wierzyła, że wystarczy, że będą razem pracować i wszystko się zmieni na lepsze.
— Może dasz jej jakiś prezent, hm?
Wronka poruszyła wąsami oburzona.
— Pfff, jeszcze pomyśli, że lubię kotki.
Iskrzący Krok wywróciła z rozbawieniem żółtymi ślepiami
* * *
 Szła przez las, który niespodziewanie zmienił się w plażę. Szum wiatru,  zgrzyt ciepłego od słońca piasku... Przez kilka uderzeń serca miała wrażenie, że widzi coś znajomego, coś co dawno kochała całą sobą. Zerwała się do biegu, czując jak piach osuwa się pod jej łapami. Morze szumiało przyjemnie, zaraz jednak cała otoczka szczęścia prysnęła niczym bańka mydlana. Plażę zalała potężna fala, zaś niebo przeciął piorun. Kotka zadrżała, gdy została wciągnięta pod taflę słonej, morskiej wody. Wypuściła tak potrzebne do życia powietrze z płuc, czując jak wypełnia je paląca niczym ogień woda. Miotała łapami, próbując wypłynąć na powierzchnie, coś jednak ciągnęło ją za ogon wprost na same dno.
Zwymiotowała, przekrwionymi oczami rozglądając się dookoła.
Ciemność oraz paskudne pomruki otaczały ją ze wszystkich stron.
Dwa lisie skoki przed nią stała Olchowe Serce i kilka kotów. Wytężyła wzrok, rozpoznając w nich swoje rodzeństwo, Wróbelka oraz przybrane dzieci.
Każde z nich patrzyło się na nią przerażonym wzrokiem.
Coś trzasnęło, huknęło.
Pisnęła przerażona, gdy siedem czarnych cieni zaatakowało każdego z nich.Krew tryskała na wszystkie strony wraz w wyprutymi wnętrznościami.
"Będziesz robić, co ci każę albo każde z nich skończy jeszcze gorzej"
Obudziła się z krzykiem, dostrzegając krew na swoich łapach a niedaleko gałkę oczną. Pisnęła spanikowana drżąc na całym ciele. W ciemności mignęło jej rude, znajome futro oraz ciemne oczy.
* * *
Była wykończona, mięśnie odmawiały jej posłuszeństwa jeszcze bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Każdy krok sprawiał kotce ból a do tego została zastępcą.
Nigdy nie chciała otrzymać tak wysokiej rangi. Nigdy, przenigdy. To była zbyt wielka odpowiedzialność, której nie potrafiła sprostać.
Jej zachowanie również uległo zmianie, nie uśmiechała się już tak często, jak wcześniej. Zachowywała się bardziej jak cień samej siebie. Niewiele mówiła a jeśli już, były to polecenia, które musiała wydawać ze względu na pełniącą funkcję.
W dodatku Miętowa Gwiazda...
Ilekroć spoglądała w jego oczy, widziała mordercę, psychopatę, który zrujnował ich rodzinę. Dlaczego inni tego nie widzieli? Czy tylko przy niej pokazywał kim naprawdę był, żeby ją zastraszyć i mieć w swoich szponach posłuszną marionetkę? 
Pokręciła głową, zaś po grzbiecie przeszedł jej nieprzyjemny dreszcz.
— Hej Iskrząca! — radosny pomruk Wronki wytrącił ją z ponurych myśli. Zamrugała kilkakrotnie, spoglądając z dołu na siostrę, ta machnęła ogonem, kładąc się tuż obok niej.
— Jak się czuje była mentorka? Szybko wyszkoliłaś Rubinowe Futro — miauknęła spokojnie, siląc się na uśmiech.
— Aj tam, ten twój dzieciak to chyba najpilniejszy uczeń, jakiego kiedykolwiek miałam! Słuchał, nie podważał moich decyzji... Ach, miód na serduszko. Ogólnie widziałaś ile cieloków pochorowało? Rdzawa poszła do medyków z białym kaszlem, Barwinek przemokła i kaszle teraz jak nawiedzona, Indyk ma dreszcze, bo stał na deszczu i darł się na coś a Perliczka zafundowała sobie halucynacje. Nie wiem jak ale no... Wracając! Serio zdolny ten twój wypierdek, jednak nie tak, jak ja!
Iskrzący Krok zmarszczyła brwi. Nie lubiła tego określenia. Położyła po sobie uszy.
— To nie mój dzieciak — odburknęła, kładąc głowę na łapach. 
— Hę? To ty i Olcha nie-?
— Zerwałyśmy odparła krótko, pozbawionym uczuć tonem. Nie miała ochoty poruszać tego tematu, jednakże widząc wyraz pyska siostry, chyba będzie musiała odpowiedzieć na kilka jej pytań.
 
< Wronka? > 

wyleczeni: Rdzawe Futro, Perlicza Łapa, Indycza Łapa, Barwinkowa Łapa

04 czerwca 2021

Od Wroniego Wrzasku CD Iskrzącego Kroku

 Nie dość, że Iskrzący Krok przestała jej słuchać, to teraz jeszcze zmienia temat na taki niewygodny! Zmarszczyła lekko nos, próbując ulotnić swoją irytację. Nie mogła się przyzwyczaić, że jej relacje z siostrą już nie polegały na nienawiści i że może chcieć dla Wronki dobrze. Bo troska to chyba normalna rzecz, prawda?
– Aah, nie byłam, no! Nic mi nie jest przecież – burknęła, tupiąc łapą.
Wstała gwałtownie, chcąc dodać pewności swoim słowom. Szkoda tylko, że uzyskała wręcz przeciwny efekt, bo w momencie, w którym się podniosła, jakoś tak nagle zakręciło jej się w głowie. Zachwiała się, a Iskierka widząc to, pospieszyła do niej, aby ją podeprzeć. Nie pozwoliła jej upaść.
Ta… Nic jej nie było. No! Może na którymś z treningów z Kalinką mocno cisnęły przy wysokiej temperaturze, ale to było już dosyć dawno temu… Uczennica wyglądała wtedy na całkowicie wyczerpaną i przegrzaną, więc poprosiła (tak, poprosiła! Nie przesłyszeliście się!) Sroczą Łapę o zabranie jej do medyka, tak na wszelki wypadek. Sama zignorowała swój stan, bo sądziła, że byle upał jej nie zaszkodzi. I nawet teraz nie przyzna, że się myliła.
– Idziemy z tobą do medyka i to już. Bez dyskusji – powiedziała szylkretka tonem nieznoszącym sprzeciwu, a jej szorstki ton nieprzyjemnie otarł się o uszy Wrony.
– Dobrze, mamo – arlekinka zachichotała.
Wkraczając do śmierdzącego zielskiem legowiska, jej siostra ładnie przedstawiła uzdrowicielom jej objawy, a ona patrzyła na nich nieobecnym wzrokiem, myślami będąc zupełnie gdzie indziej. Zrobiło jej się odrobinkę smutno, kiedy zdała sobie sprawę, że już nie będzie treningów z Kalinką. Nie będzie musiała wstawać z nią razem ze wschodem słońca, nie będzie musiała jej pilnować, a lubiła mieć ją na oku. Teraz młoda sama będzie musiała zadbać o siebie. Była dorosła.
A Wrona dzielnie przyjęła jakieś roślinki, mające za zadanie jej pomóc. Postarała się skupić wzrok na siostrze.
– Będę tęsknić za Kalinką – wypaliła.
Ale przecież ona nie umarła, nadal jest w Klanie Klifu, ba, nawet śpi w tym samym legowisku co Wroni Wrzask. Kto jej powie, że relacje z uczniem nie muszą się kończyć wraz z treningiem?

<Iskierko?>

Wyleczeni: Wroni Wrzask

21 maja 2021

Od Iskrzącego Kroku CD Wroniego Wrzasku

    Rozmowa z Wroną była... dziwna. Dzień, w którym kocica postanowiła naprawić relacje ze swoją siostrą, zdecydowanie pozostanie w myślach Iskrzącego Kroku na długo. O ile nie na zawsze. Powoli stawiały kroki, zaś ich wymiana zdań... nie kleiła się zbytnio. Calico nie bardzo wiedziała, co takiego ma odpowiedzieć, zaś Wroni Wrzask nadal najpewniej czuła się dziwnie w towarzystwie siostry.
Mimo wszystko, wojowniczka mogła uznać tamten spacer za udany. 
Miło spędziła czas ze siostrą. Cieszyła się, że ta zdecydowała się naprawić ich relację i to ona pierwsza wyciągnęła łapę na zgodę. Kotka wątpiła, że ona kiedykolwiek by się na to zdobyła. 
* * *
Wysłuchiwała potoku słów siostry, której uczennica zeszłego wieczora została mianowana na wojowniczkę. Wrona była cholernie dumna z Kalinkowej Łodygi i ani myślała o skromności. Iskrząca uśmiechała się więc łagodnie i jedynie potakiwała, mając nadzieję, że ta skończy.
W myślach uciekała jednak do porannej rozmowy z Olchowym Sercem. Ruda dawała jej czas do zachodu słońca, by ta określiła się, czy chce powiększyć rodzinę, czy też nie. Irytacja na pysku córki Rubinowego Kamyka jasno dawała znać, że to koniec przeciągania, co tylko wywoływało w kotce paniczny lęk.
Lęk przed odpowiedzialnością. 
— ... no i Kwaśny
Zamrugała ślepiami, spoglądając na Wronę ze zdziwieniem.
— Ale co Kwaśny? Coś mu się stało? — miauknęła zaniepokojona, nerwowo machając ogonem. Tak bardzo zajęła się swoimi problemami, że zapomniała o ich braciszku! Serce calico niebezpiecznie przyspieszyło. Arlekinka wywróciła jednak ślepiami, machając lekceważąco łapą.
— Mało ważne, ty znowu odpłynęłaś — fuknęła urażona, kładąc po sobie uszy.
— Wybacz, Wronko — mruknęła Iskrząca, wzdychając cicho. Poruszyła niespokojnie łapami, próbując znaleźć inny temat do rozmów — Byłaś u medyka z tymi uderzeniami gorąca? — zapytała spokojnie, starając się z lekka ukryć troskę w swym głosie.

< Wronka? > 

02 maja 2021

Od Wroniego Wrzasku CD Iskrzącego Kroku

 Ah tak, powinna przewidzieć zachowanie siostry. To logiczne, że była teraz niechętna, kiedy ciągle wcześniej Wrona tylko jej dokuczała, a nagle zaczęła zgrywać idealną siostrzyczkę. Ale zrozumiała swoje błędy dopiero wtedy, kiedy rzuciła się na głęboką, niezbadaną wodę z tą idiotyczną propozycją. Jak więc to wszystko naprawić? 
Nie zwróciła uwagi, że przez kilka uderzeń serca bezwiednie wpatrywała się w swoje łapy. Już chciała odejść gdzieś w kąt legowiska wojowników i zacząć burczeć na wszystko dookoła jak wcześniej miała to w zwyczaju, ale wtedy Iskrzący Krok się… Zgodziła? Że co? Już zdążyła pogodzić się z porażką. Aż spojrzała na szylkretkę, zaskoczona. Wciąż widać było w jej oczach tą niechęć. Jednak… Ostatecznie przystała na jej propozycję, a to już coś, prawda? Chciała się uśmiechnąć, ale powstrzymała się, nie wiedząc, czy to odpowiedni moment. Chyba jeszcze nigdy nie uśmiechała się szczerze, nie wiedziała nawet, czy jej wyjdzie. 
Znowu stała te kilka uderzeń serca w bezruchu. W końcu kiwnęła Iskierce głową i poprowadziła ją ku wyjściu z obozu. Obejrzała się raz, aby upewnić się, że ta za nią idzie. 
Poza obozem było całkiem przyjemnie dla oka i organizmu. Mróz Pory Nagich Drzew odpuszczał, a zieleń coraz łatwiej było napotkać co kilka kroków. Wracały ptaki i inna zwierzyna wychodziła ze swoich nor. A ten dzień był wyjątkowo przyjemny. Żadnego deszczu, nawet prawie żadnej chmury na błękitnym niebie, tylko lekki wiatr co jakiś czas plątał się między futrami córek Lisiej Gwiazdy. I wśród nich dwóch ta ogłuszająca, przeszywająca od stóp do głów, cisza.
Niezręcznie.
Otworzyła pysk, jednak nie wiedziała, od czego zacząć. Zwykła rozmowa o niczym, jak gdyby nigdy nic, nie wchodziła w grę, prawda?
– Ja… Ja chciałabym… – o nie, to trudne słowo – przeprosić. Za wszystko, za każde moje nieprzyjemne zachowanie, za uprzykrzanie ci życia bez większego powodu. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ale wydaje mi się, że dojrzałam i chciałabym chociaż spróbować naprawić stosunki między nami. Wiem, że nie da się tak od razu, ale daj mi szansę. Proszę – słaby, wręcz niepewny głos, licho wydobył się z jej krtani, jakby wcale nie chciał, aby go usłyszano. 
Spuściła łeb i zacisnęła powieki. Ta, jeszcze przed wyjściem z obozu myślała że wszystko będzie takie proste. Myliła się! W życiu jeszcze nie mówiła tak poważnie. Odpowiednie słowa były trudne.

<Iskierko?>

24 kwietnia 2021

Od Iskrzącego Kroku CD Wroniego Wrzasku

 Gdy ktoś się o nią otarł, kotka z początku myślała, że jest to Olchowe Serce, która wróciła z patrolu na granicy wilczaków, jednakże z ogromnym rozczarowaniem wyczuła swoją siostrę zamiast partnerki. Odruchowo najeżyła sierść na grzbiecie, odskakując w bok. Nie potrafiła ukryć zdziwienia i zniesmaczenia na swojej mordce, jednakże nie miała nawet takiego zamiaru. Wrona natomiast zamrugała ślepiami, jakby nie widząc w swoim geście nic złego. Przysiadła obok siostry, owijając ogonem swoje łapki. Iskrząca zmarszczyła brwi niezadowolona.
— Czego chcesz?
Nawet nie miała ochoty silić się na miły ton. Arlekinka zalazła jej za skórę już dawno, toteż oczywiste było, że kotka nie ma o siostrze najlepszego zdania, cieszyła się, że po wyjściu z kociarni ich szlaki się rozeszły a ona mogła znaleźć koty, z którymi będzie czuła się bezpieczna.
— Nie wiem, cokolwiek. Możemy się gdzieś przejść, możemy sobie po prostu tutaj pogadać…
Calico skrzywiła się ledwie zauważalnie.
Wrona i rozmowa?
Spacer?
Jakakolwiek interakcja z siostrą?
To wszystko brzmiało tak nierealnie, że Iskrzący Krok, pierwszy raz w swoim życiu, miała ochotę zaśmiać się komuś bezczelnie prosto w pysk. 
— Nie wiem.
Odparła zgodnie z prawdą, przyglądając się uważnie czarnej szylkretce. Ta przez kilka uderzeń serca sprawiała wrażenie smutnej, jednakże szybko ponownie wbiła swoje czekoladowe ślepia w sylwetkę Iskrzącej. Żółtooka poczuła się swego rodzaju... winna? Może jednak Wroni Wrzask nie była taka zła i chciała naprawić ich relację?
Iskrzący Krok poruszyła się nerwowo. W oddali dostrzegła Olchowe Serce, która uniosła brwi, widząc ją w towarzystwie siostry. Wyraz pyska rudej nie wyrażał ani grama radości, wręcz przeciwnie, wyglądała, jakby miała zaraz dopaść do wojowniczki i sprać ją na kwaśne jabłko. Iskrząca szybko jednak pokręciła głową, toteż pręgowana odpuściła swoje mordercze zapędy i zajęła się rozmową z bratem, który podszedł do niej z piszczką w pyszczku.
— Cóż, w takim razie, będę się zmywać.
Córka Lisiej Gwiazdy widząc, że najpewniej ze wspólnej rozmowy z siostrą nic z tego nie będzie, wstała, po czym odwróciła się, kilka uderzeń patrzyła w swoje łapy. Już miała odejść, jednakże Iskierka szybko ją zawołała.
— Wiesz, jeśli bardzo chcesz, możemy iść na ten spacer — zaproponowała, starając się lekko uśmiechnąć.

< Wronka? >

02 kwietnia 2021

Od Wroniego Wrzasku CD Iskrzącego Kroku

 Miała ochotę warczeć pod nosem na tą zarozumiałą smarkulę, kiedy patrzyła, jak ta była chwalona przez Lwią Grzywę. No też mi coś! I ujdzie jej to na sucho, mimo tego, że Wrona czuła, iż ta coś kręci. Przecież gdyby szła tylko na polowanie, widziałaby ją w wyjściu z obozu, w końcu całą noc musiała tu siedzieć. Z drugiej strony, może lepiej się nie przyznawać, że jej siostrze udało się wymknąć niezauważenie, bo byłoby na Wronę, że zawaliła i nie nadaje się na wojowniczkę… Więc tylko zniżyła rozeźlona łeb, machnęła dwa razy swoim puszystym ogonem i pozwoliła futrze na karku się zjeżyć. Jeszcze zobaczą…

***

Jednak jakoś tak wyszło, że Wroni Wrzask nieco się uspokoiła. Nie miała czasu fukać na innych tak często, jak to czasem bywało, a coraz częściej zdarzały się wschody słońca, kiedy zachowywała się całkiem znośnie. Może po części zasługę tu miał fakt, że nareszcie dostała swoją pierwszą uczennicę, która, zamiast denerwować swoim charakterem, częściej rozczulała Wronę uroczym zachowaniem. Ale oczywiście ona nigdy się do tego nie przyzna! I nie patrzyła już na to, że została tak lekceważąco pominięta kilka razy, a jej siostra, Iskrzący Krok, miała swoją okazję aby pomentorować, dużo wcześniej. Właśnie, Iskrzący Krok. Arlekinka już od jakiegoś czasu przestała nazywać ją Lisiczką, nawet w swojej głowie. Dlaczego? A, tak po prostu. Może zaakceptowała to, kim jest? A może nawet trochę żałowała swoich czynów wobec siostry i tego, że tak spartaczyła ich relację? W końcu ma tylko jedną taką siostrę. A wstyd przyznać, ale nigdy nie chciała całkiem odcinać się od rodzeństwa.
Tak więc wykorzystała pierwszą lepszą, niekoniecznie najdogodniejszą, sytuację. Podeszła do siedzącej samotnie, gdzieś na uboczu obozu szylkretki niby od niechcenia, ale oczy świeciły jej radośnie, czego już nie potrafiła ukryć. Zaszła ją od tyłu i otarła się o nią, jakby wręcz uwodzicielsko.
– Heeeej Iskierko~
Kotka, zaskoczona takim zachowaniem siostry, odsunęła się szybko i aż zjeżyła jej się sierść na karku. Nie potrafiła ukryć zdziwienia na pysku.
– Czego chcesz?
Wrona nie myślała, o tym, że Iskierce może się nie spodobać jej propozycja. Nie brała pod uwagę scenariusza, gdzie się nie zgadza. Nie wiedziała, że naprawianie relacji nie jest tak proste, jak jej się wydaje i że trzeba zrobić coś więcej, niż nagle zacząć zachowywać się w porządku, kiedy przez całe życie było się nieznośnym. Bo niby kto mógł jej to powiedzieć, wyjaśnić, nauczyć?
– Nie wiem, cokolwiek. Możemy się gdzieś przejść, możemy sobie po prostu tutaj pogadać…


<Iskierko? Pacz, co jej strzeliło>

26 stycznia 2021

Od Lisiej Łapy (Iskrzącego Kroku) CD Wroniej Łapy (Wroniego Wrzasku)

 Iskrzący Krok chyba najmniej podzielała cały ten cholerny entuzjazm. Owszem, życzyła siostrze dobrze, bo miała jednak dosyć jej wściekłym spojrzeń gdy grzała jeszcze stołek ucznia, jednak nie zamierzała ukrywać, że Wrona to kawał parszywej mendy, która z przyjemnością uprzykrzała by jej życie. Rzuciła siostrze znudzone spojrzenie, gdy ta w szczeniackim geście wytknęła jej język, po czym odwróciła się na pięcie i odeszła. Nie miała zamiaru bawić się w tą szopkę ani inne cholerne słowne przepychanki. Miała ważniejsze rzeczy na głowie, między innymi swojego brata, który nadal nie został mianowany i wobec którego irytacja Berberysowej Bryzy rosła z każdym uderzeniem serca. Zwyczajnie się bała, że jej braciszek zostanie wygnany z klanu a wtedy pozostanie jej już tylko Barwinek.
Wieczorem, gdy wszyscy spali a Wrona odbywała czuwanie, wymknęła się podkopem z tyłu obozu w umówione miejsce na skałach. Serce biło jej jak szalone, gdy z oddali widziała niewzruszoną sylwetkę Wroniego Wrzasku. Zaklęła cicho, przyspieszając kroku, jednocześnie starając się nie wydać żadnego większego dźwięku.
— Jesteś nareszcie — nastawiła uszu, gdy wyłapała pełen ulgi głos Wróbelka. Uśmiech na jej pyszczku pojawił się w zaledwie pół uderzenia serca, gdy otarła się o jego policzek, mrucząc — Myślałem, że zapomniałaś — buras wlepił w nią swoje zmęczone, błękitne ślepka.
— Ja? No gdzie — zachichotała, układając się na trawie i spoglądając w gwiazdy — A teraz chodź tu i dokończ opowieść! Obiecałeś! — żachnęła się, widząc speszenie na jego mordce. W końcu jednak cętkowany uległ jej namową i ułożył się obok, rozpoczynając opowiastkę jak to powstały kiedyś gwiazdy. Lisiczka zamruczała z aprobatą, przymykając ślepia.

* * *
— Gdzieś ty była? — rzuciła siostrze rozeźlone spojrzenie, gdy ta o świcie zagrodziła jej wejście do obozu. Bicolorka położyła po sobie uszy, prychając.
— Na polowaniu, nie widać? — odparła, ostentacyjnie machając trzema wiewiórkami, które trzymała w pysku za ich kity. Wroni Wrzask zmarszczyła brwi.
— Ty coś kręcisz...
— Ta, kółka na piasku. Przesuń się — syknęła, wymijając wojowniczkę, po czym przekroczyła wejście z uśmiechem. 
— Kolejne udane polowanie Iskrzący Kroku? — napuszyła się, słysząc pochwałę z ust Lwiej Grzywy — Nie mogę nadal uwierzyć, że chce ci się wstawać — kotka zaśmiała się pod nosem, po czym pogrążyła się w rozmowie z kocurem.

< Wrona? >

17 stycznia 2021

Od Wroniej Łapy (Wroniego Wrzasku) CD Iskrzącego Kroku

Słysząc pytanie koteczki, aż jej się śmiać zachciało. Ledwo powstrzymała się od parsknięcia gromkim śmiechem.
– Może – mruknęła, wykrzywiając pysk w szyderczym uśmiechu.
Jej ogon zaczął się delikatnie kołysać, jakby bardziej w rytm jakiejś melodii niż negatywnych emocji.
– O co ci chodzi? Chcesz się teraz kłócić? 
Wywróciła dużymi oczami z cichym, może tylko lekko naciąganym westchnięciem.
– Po prostu dziwię się, jak taka niedorajda jak ty zyskała stołek wojownika szybciej niż JA – położyła sobie łapę na piersi – i tyle. Nic wielkiego, prawda? – udawany niewinny głosik musiał drażnić Lisiczkę, było to widać.
A, nie, wróć. Iskrzący Krok.
Patrzyły sobie prosto w oczy. Żadna nie ulegała, wystarczyłaby iskierka, a buchnąłby ogień. Tylko że Wronia Łapa z uśmiechem, a jej siostra z grymasem, zaciskając zęby i tuląc uszy. Była pewna swojej pozycji, więc nie miała powodów do zdradzania teraz swojej wewnętrznej złości i urazy.
– No, odpuść. Chcesz się teraz kłócić? – mruknęła miękko, cytując słowa siostrzyczki.
Ta odwróciła wzrok. Wrona wygrała.

***

No, nareszcie! Mordercze treningi i zabójczy upór jednak na coś się opłaciły. Stała triumfalnie przy boku liderki, z wyższością spoglądając na zebrane wokół nich koty. Czekała na te słodkie, piękne słowa. Wreszcie, donośny głos kocicy rozległ się wśród reszty.
– Ja, Berberysowa Gwiazda, przywódczyni Klanu Klifu, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tą uczennicę. Trenowała pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam ją wam jako kolejnego wojownika. Wronia Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
– Przysięgam – odparła młoda, jakby to było oczywiste. Bo czyż nie było?
– Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Wronia Łapo, od tej pory będziesz znana jako Wroni Wrzask. Klan Gwiazdy cieni twój upór i wytrzymałość, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Klifu.
No, koniec regułki. Dotknęła barku Berberysowej, tak, jak nakazywała tradycja, jednak z lekkim grymasem na pyszczku. Nadstawiła uszu na koty, wykrzykujące jej nowe imię. Cóż, chyba pasowało. Nie mogła się powstrzymać, żeby wytknąć język w stronę Iskrzącego Kroku, którą dostrzegła stojącą gdzieś na uboczu.
Teraz nie masz już jak fikać.


<Iskrzący Kroku? Khy khy gnioot>

06 stycznia 2021

Od Lisiej Łapy (Iskrzącego Kroku) CD Wroniej Łapy

Uniosła brwi, słysząc głos swojej siostry. Co jak co, jednak nie sądziła, że taka księżniczka zechce jakkolwiek spróbować zagadać do takiego plebsu, jakim była ona. Przecież ulubienica tatusia, a jakże niby inaczej. Milczała przez kilka uderzeń serca, postanowiła jednak ostatecznie odezwać się, widząc zirytowaną minę siostry.
— Hej? — miauknęła niepewnie, przyglądając się arlekince z uwagą. Ta zdawała się jednak nie za bardzo słuchać młodszej siostry. Calico westchnęła cicho, owijając ogonem swoje łapki. 
— Heeej Lisku co rooobisz, nudzę się — szturchnęła ją łapą. Lisiczka zamrugała ślepiami, nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Kaszlnęła głucho, poruszając się nerwowo.
— Cóż, możesz iść się przejść. Albo na polowanie — miauknęła krótko. Zastanawiało ją, dlaczego w towarzystwie siostry czuła się tak niekomfortowo. 
— Ale ty nudziiiiisz — Wronka prychnęła niezadowolona. Lisiczka wzruszyła jedynie barkami, nie wiedząc, co ma zrobić.

* * *
Radość z bycia wojowniczką jeszcze z niej nie uleciała. Co prawda widziała wściekłe spojrzenia Wroniej Łapy, która najwidoczniej nawet nie zamierzała kryć się z tym, że jest zazdrosna o to, że jej siostra już zdążyła zdobyć swoje imię wojowniczki. Iskrzący Krok nie była z tego zbytnio zadowolona. Jaka arlekinka by nie była, to wciąż była jej siostrą, a oprócz niej miała jeszcze tylko Kwaśnego. Starszego rodzeństwa nie uznawała zbytnio za rodzinę, chociaż jej relacje z Cyprysową Szyszką nie były tragiczne, to jednak wolała podchodzić do niej jedynie jak do koleżanki z klanu.
— Masz jakiś problem? — fuknęła w stronę szylkretowej kotki, która na jej widok wydała z siebie wściekłe, niezadowolone prychnięcie.

< Wrona? Wybacz za gniota ;-; > 

07 grudnia 2020

Od Wroniej Łapy CD Lisiej Łapy

 – Cześć kupo futra – mruknęła, podchodząc do siostry. 
Hm, nie miała dzisiaj za dobrego humoru, jednak Szczawiowy Liść, jej mentor, powiedział jej z samego rana, że będą dzisiaj ćwiczyć wspinanie na skały razem z Lisią Łapą. A z Lisią łapą oznaczało również z Lisią Gwiazdą. I to napawało ją chęcią do działania. Była zmotywowana, aby zabłysnąć. 
Zerknęła na Lisiczkę. Widziała w jej żółtych jak popołudniowe słońce oczach… Strach? Tak, to chyba było to. W myślach wyśmiała ją, jednak nie okazała tego na zewnątrz. Po chwili zwróciła swoje spojrzenie w stronę niemałej góry, malującej się w całej swojej okazałości tuż przed nimi. Oczami wyobraźni już widziała siebie na samym szczycie, a z dołu gratulujących jej mentorów i siostrę. 
– Zaczynamy – głos któregoś z kocurów wyrwał ją z głębokiego zamyślenia. 
Wrona poderwała się na równe łapy wręcz natychmiastowo.
– Tak jest! – miauknęła z dobrze słyszalną pewnością siebie w głosie.
Bez dalszych, zbędnych słów czy wahań, wskoczyła na pierwszą skałę. Nie oglądała się za siostrą. Chyba nie były to wyścigi, ale nawet jeśli tak by było, Wrona była pewna, że ma większe szanse i wygrałaby bez problemu. W końcu co takie wystraszone stworzonko, jakim była Lisiczka, mogło osiągnąć? Na pewno mniej niż Wronia Łapa. Oczywiście tylko według niej samej. 
Niezaprzeczalnie szło jej całkiem nieźle.

*skip do czasu gdzie Lisiczka zdrowiała czy coś*

Jęknęła przeciągle, jakby z wyrzutem do całego otaczającego ją świata. Nudziło jej się niemiłosiernie, odkąd w klanie zapanowała epidemia tego całego czerwonego kaszlu czy czegoś. Zrezygnowana, podeszła do swojej siostry – Lisiej Łapy. Podobno było już jej lepiej, ale to niezbyt obchodziło Wronią Łapę. Chyba nie mogła za bardzo się do niej zbliżać, ale co jej tam. Chwila miłej albo niemiłej rozmowy nie zaszkodzi.
– Heeej Lisku co rooobisz, nudzę się – rzuciła, zauważając szylkretkę.


<Lisiczko? Wybacz gniota>

14 października 2020

Od Lisiej Łapy CD Wroniej Łapy

 *skip dużo do przodu*
Nie bardzo rozumiała co się zaczęło dziać w klanie klifu, jednakże jednego była pewna - ani trochę jej się to nie podobało. Miała zwyczajnie dosyć patrzenia na gromadę chorych leżących u Sokolego Skrzydła, który zmuszony został do przerobienia starszyzny na mały szpital. Berberysowa Bryza, Mysi Krok, Łabędzi Plusk, Kwaśny, Melonowa Łapa, Firletkowa Łapa, Miodowa Chmura, Lwia Grzywa Rumiankowa Pręga, Zroszona Łapa, Paskuda… każdy z nich coś miał, jedni zwykłe ugryzienie szczura, inni zachorowali na coś gorszego jak na przykład jej kochany braciszek - który był teraz tymczasowo głuchy na jedno ucho. To było… okropne, Lisiczka nigdy wcześniej nie widziała tylu chorych, aż serce jej się krajało. Nie wyobrażała sobie więc sytuacji, co musiało się dziać gdy klan był po wojnie. Przełknęła zaległą gulę w gardle, nie potrafiąc się uspokoić. Surowy wzrok ojca sprowadził ją jednak do parteru. Skuliła się odruchowo, podążając bez żadnego sprzeciwu za ojcem.
Czy to źle, że marzyła o tym, aby nareszcie zdechł? Żeby przestał się ruszać i zgnił w męczarniach? Czuła się jak zdrajca, gdy jej żółte ślepia wędrowały w kierunku klanu nocy. Była kociakiem półkrwi, co jeszcze bardziej powodowało, że podważała swoją lojalność wobec klanu klifu. Bez tej informacji i tak nie czuła się tu jak w domu. Zaś teraz… jeszcze bardziej miała ochotę odejść. Wiedziała jednak, że gdyby to zrobiła, Lisia Gwiazda dopadł by ją i zabił bez cienia wahania. 
— Dzisiaj ty i Wronia Łapa poćwiczycie wspinanie się na skały — mruknął ojciec tym samym, znudzonym tonem, jakiego używał codziennie. Lisiczka dosłyszała jednak w nim jeszcze złość oraz irytację. Pokręciła głową, starając się jakoś odrzucić od siebie złe myśli. Ani trochę nie miała ochoty włazić na tą cholerną górę, która stanowiła plecy ich terytorium. Owszem, wiedziała, że skoro to góra, to znajduje się tam wiele kryjówek, aczkolwiek, które mogą dać im schronienie w czasie ataku wroga jednak… bała się, zwyczajnie się bała. Może to paranoja, może lęk wysokości… To nie było ważne. Liczyło się tylko to, jak bardzo miała ochotę zejść na zawał, widząc ogromniastą skałę przed sobą. Jej szylkreowa siostra siedziała właśnie obok mentora, rzucając mu ukradkiem znudzone spojrzenie. 
Lisiczka przełknęła ślinę w pyszczku, ze strachem uświadamiając sobie, jak bardzo z budowy mordki oraz mimiki przypomina ona ich okropnego ojca. W pamięci miała też, jej zdaniem, chorą obojętność arlekinki na odejście jej matki, co już wtedy wydało się bicolorce niepokojące.
Bo co jeśli będzie jak ojciec?
Albo nawet gorsza?
Albo jeszcze gorzej - Wronka i ojciec będą robić coś okropnego razem?!
— Cześć kupo futra — miauknięcie siostry przywróciło ją na ziemię. Lisiczka zastrzygła uszami, spoglądając na uczennicę, która przyglądała jej się z przedziwnym błyskiem w oku.
— H-hej — bąknęła niemrawo, przysiadając na topniejącym śniegu i czekając, aż Lisia Gwiazda skończy rozmawiać ze swoim cholernym przydupasem.

< Wronia Łapo? >

Wyleczeni: Berberysowa Bryza, Mysi Krok, Łabędzi Plusk, Kwaśny, Melonowa Łapa, Firletkowa Łapa, Miodowa Chmura, Lwia Grzywa Rumiankowa Pręga, Zroszona Łapa, Paskuda

01 października 2020

Od Wronki (Wroniej Łapy)

*Bardzo, bardzo dawno temu*

Minęło już trochę czasu od momentu narodzin tych trzech, a właściwie czterech, klusek. Dzieciaki Lisiej Gwiazdy już dokazywały we wspólnych zabawach, nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa otaczającego ich świata. Po prostu żyły, zupełnie beztrosko.
A Wronka już wiedziała u kogo warto mieć dobrą opinię.
Na pierwszym miejscu stał oczywiście Lisia Gwiazda, jej ojciec. Kiedy tylko odwiedzał żłobek, Wrona nie mogła ukryć, że czuje pewnego rodzaju podziw do rodziciela. Czuła, że jest z niego kawał porządnego kocura, w końcu nie byle kto zostaje liderem! No i te rany na całym jego ciele, na pewno pokonał mnóstwo śmierdzących wrogów Klanu Klifu! A to dla małej Wronki wystarczyło, żeby polubiła rudzielca, który był postrachem większości innych kociąt... I nie tylko kociąt.
Na drugim, i zarazem ostatnim miejscu, z tych, którzy wzbudzali w szylkretce jakiekolwiek zainteresowanie, był… Meszek. Tak, ten wredny kocurek który nie lubi nikogo. Koteczka uważała, że był z niego twardziel. Że też bez skrupułów potrafi tak pyskować! Wronka też się tak nauczy, ale jeszcze nie teraz. Na razie potrzebowała więcej informacji.
Pozostałe koty w żłobku były jej zwyczajnie neutralne, może poza jej własną matką. Jej nie lubiła. Była brzydka i zbyt miękka, jak na kogoś, kto miał zaszczyt posiadać kocięta z samym liderem. No ale cóż, trzeba żyć, taką rodzinę dostała, więc w takiej musi żyć.

*Następnego dnia czyli nadal bardzo dawno temu*

Turlała sobie w łapkach niewielką kulkę mchu, znudzona już tym dniem. Monotonię przerwała jednak jej siostra Lisiczka, która stanęła nagle nad jej głową.
– Hm? – mruknęła dziecięcym głosikiem i podniosła zabawnie jedną brew, zastanawiając się, czego koteczka tym razem od niej chce.

<Lisiczko?>