BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czernidłak x Kajzerka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czernidłak x Kajzerka. Pokaż wszystkie posty

19 lipca 2025

Od Czernidłaka CD. Kajzerki

Zmarszczył nos, przekrzywiając pytająco głowę, gdy usłyszał kolejne słowa Kajzerki. Jednym, niedbałym ruchem pyska wygładził uniesioną sierść na karku, po czym zbliżył się do kocicy oraz Maślak, ogonem smagając powietrze.
— Wiesz, nie jestem pewien, czy dobrze usłyszałem, ale odnoszę wrażenie, że nie podoba mi się wasz… — Nie zdążył dokończyć, bo wojowniczka pacnęła go ogonem i razem z Maślak w podskokach ruszyły przed siebie, najwidoczniej czegoś szukając.
— No dalej, Czernidłaku! Chodź już, idziemy po kwiaty! — rzuciła Kajzerka przez ramię, zanim zbliżyła się do kępki jakichś niebieskich kwitków, których Czernidłak nazwy nie mógł sobie w tamtym momencie przypomnieć… Sówka wbijała mu do głowy wiedzę o drzewach i liściach, nie o kwiatkach, z czego po części był zadowolony — im mniej teorii, tym lepiej, i tej zasady trzymał się również przy szkoleniu Sajgona (chociaż czasami w jego duchu pojawiała się namiastką odpowiedzialności i zdarzało mu się, tak jak Sówka nakazała, paplać o różnych rodzajach drzew).
Poruszając wąsami zbliżył się do kotek, siadając na niebieskich roślinach, co spotkało się z niezadowoleniem Kajzerki.
— Złaź z tych kwiatów! — zganiła go, kręcąc głową. — I jak my ci mamy przyozdobić futro, skoro swoim zadkiem przygniotłeś większość nawroci!?
— No już, już wstaję — odparł zwiadowca, przesuwając się o długość zająca od wymienionych wyżej roślin.
Dopiero wtedy Kajzerka powiedziała coś do Maślak i obie pochyliły się, zębami zrywając błękitne płatki. Po chwili zbliżyły się do Czernidłaka, aby wpleść je w jego sierść, na co tylko zrobił zbolałą minę, ale nic nie powiedział.
— To co, już skończyłyście? — zapytał po chwili, przyglądając się im z zaciekawieniem.
— Jeszcze chwila! — zaświergotała wojowniczka, a jej córka ochoczo zawtórowała matce, z zapałem układając kolejne płatki na sierści kocura.
Dopiero po chwili Kajzerka odsunęła się od niego, unosząc łapy ku górze.
— Okej, gotowe! — miauknęła entuzjastycznie, a Maślak zachichotała i strzepnęła ogonem.
Na te słowa Czernidłak gwałtownie poderwał się z ziemi, tym samym sprawiając, że kilka kwiatów spadło z powrotem na trawę.
— Musisz bardziej uważać, bo wszystkie ci pospadają! — pisnęła Maślak, kiwając na boki głową.
— Ah… czyli nie mogę wrócić do polowania? — zapytał zwiadowca, przekrzywiając łeb. — No i obiecałem Sajgonowi, że wezmę go na trening. Jeśli chcecie, możecie do nas dołączyć — dodał.

<Kajzerko? Będzie super zabawa>

08 czerwca 2025

Od Kajzerki CD. Czernidłaka

dawno
Phi! Jeśli Czernidłak myślał, że ONA czegoś nie zrobi, to był w straszliwym błędzie! Czym prędzej dobrała się do grzyba, zatapiając w nim zęby, odgryzając kawałek i przeżuwając tak, jakby był to najlepszy posiłek, jaki zjadła w całym swoim życiu. Nie zamierzała w końcu łowić myszy dla jakiegoś byle jełopa!
Kocur dobił do niej i również skosztował przysmaku, chociaż nie obejmował tego ich zakład. Niepotrzebnie. Skłamała mu, że był dobry, by jej nie wyśmiał. Tak naprawdę smakował obrzydliwie...
— ...Kajzerka? Czernidłak? — Usłyszała zza pleców zdziwiony, może nawet zdenerwowany głos Kaczki. — Co wy..?
— Na osty i ciernie! Nikt wam nie mówił, że grzyby są trujące, wy mysie móżdżki?! — zawarczała na nich Leszczyna, która pewnie, gdyby nikt jej nie zatrzymał, sama wytrąciłaby ich wyszukany posiłek spod pysków. Na szczęście, była tu z nimi Kaczka, która wręcz odruchowo zagrodziła jej drogę. Trujące? To w głębi trochę zaniepokoiło Kajzerkę... Co szybko to zdusiła. Pff. Trujące. Gdyby było trujące to na pewno ktoś by już jej dawno o tym powiedział.
— Spokojna głowa, Leszczyno! Nic nam nie będzie — zapewniła kotkę i pośrednio też jej nieco zaniepokojonego kolegę. Nawet ostentacyjnie strzepnęła łapą. — Nie musisz się już tak o nas martwić.

Resztę dnia spędzili na rzyganiu. Czujne oko Świergot, Pumy i w szczególności Orzeszka nie opuszczało tej dwójki, dopóki dostatecznie nie uszczuplili składziku krwawnika w lecznicy. Mimo paniki, którą wyczuwała w szczególności po swoim przyjacielu, ona pozostawała spokojna, przynajmniej na tyle, na ile można było być spokojnym po zjedzeniu śmiertelnej trucizny. Wyglądała nawet na... Zadowoloną?

Już parę dni później z głupkowatym uśmiechem na pyszczku pałaszowała mysz, którą złowił dla niej Czernidłak. Tak. Było warto. Zdecydowanie.

***

Cieszyła ją ta dobra, ładna pogoda. Najbardziej podobał jej się powrót kwiatów na dotychczas błotniste, puste łąki. W końcu miała na czym zawiesić oko. Chociaż woda to był jej żywioł, nie przepadała za deszczami w nagie drzewa. Wolała już, gdy spadał miękki, śnieżny puch, bo nim chociaż można było się pobawić. Ten pierwszy tylko pogłębiał nieprzyjemny mróz.
Ostatnio... Nie spędzała tak dużo czasu z Maślak. W końcu jej córka była już dorosła – nie potrzebowała swojej mamy tak samo, jak kiedy była młodsza. Czy to podobało się Kajzerce? Oczywiście, że nie. Musiała to jednak jakoś znosić. Przecież Maślak dorównywała jej już wzrostem, nawet jeśli w głowie jej matki wciąż była tym puchatym, słodkim maleństwem.
Zdążyła już porozmawiać z córką o Orzeszku. Mówienie swojej córce, że miała kogoś nowego było dla niej trochę dziwne, lecz ta przyjęła to z uśmiechem na pyszczku. Nie miała z tym żadnych problemów (zresztą, dlaczego by miała mieć... Nigdy nawet nie poznała swojego ojca, więc trudno, by zrodziły się u niej z tego powodu jakieś pretensje). Kilka razy nawet porozmawiała ze swoim ojczymem, co rozczulało serce kocicy. Jej marzeniem było, by Maślak zaczęła traktować go jak prawdziwego ojca, choć czuła, że mogła być już na to trochę za stara. No nic. Nie chciała stawiać jej takich oczekiwań – samo to, że się dogadywali, było już dla niej wystarczające.
W końcu udało im się znaleźć moment na zacieśnienie więzów. Wybrała się z nią na zbieranie świeżych, wiosennych kwiatów – może to trochę dziecinne i oklepane, ale z pewnością nie dla Kajzerki, która to uwielbiała.
— Najpiękniejsze zawsze się kryją na leśnych łąkach — mruczała, truchcikiem przemierzając Owocowy Lasek. Kierowała się bliżej strumyka, ponieważ wiele roślin lubiło towarzyszącą mu wilgoć. Oczy kotki zalśniły, gdy zobaczyła kępkę kwitnących bluszczyków kryjących się w cieniu jednego z drzew. Poczekała, aż bzycząca, pobierająca nektar pszczoła odleci i czym prędzej dobiła do rośliny. Delikatnie odgryzała główki z kawałkami łodyg tak, by wygodnie wpleść je w swoją sierść.
— Śliczne — skomentowała Maślak, pomagając matce wybrać te najładniejsze i najbardziej otwarte. Kajzerka nie musiała nawet prosić jej o pomoc w przyozdobieniu futerka, ponieważ ta bez pytania zaczęła dekorować jej sierść. Uśmiechnęła się do niej ciepło.
— Jeszcze tutaj. — Wskazała ogonem na brakujące, "łyse" miejsce. 
— Nie ruszaj się tak — rzuciła do niej żartobliwie Maślak, gdy jeden z wsadzonych przez nią w futro kwiatów odpadł. Kajzerka stanęła w bezruchu... Na pewien czas... Najbardziej, jak tylko umiała, to na pewno. Gdy wszystko było skończone, podeszła do potoku i nachyliła się nad płynącą wodą. Przez kilka uderzeń serca kotka wpatrywała się we własne odbicie. Wyglądała ślicznie.
— No, teraz pora na ciebie! — miauknęła do córki, odwracając się w jej stronę.
— Bardzo ci do twarzy z tym fioletem... Myślisz, że jaki kolor by mi pasował? — zapytała podczas oglądania się wokół w poszukiwaniu własnej ozdóbki.
Kajzerka zamyśliła się na chwilę.
— Hm... Na pewno fiolet, tak jak mi, bo masz to po mnie. Ale lepiej będzie, jeśli znajdziemy ci coś innego — zaśmiała się. — Żółć i pomarańcz mogą się zlać... Hmm... To może czerwień? Ładnie ci podbije bure futerko — zaproponowała w końcu. Maślak skinęła głową.
— A wiesz, gdzie mogą rosnąć czerwone kwiaty? — Podążyła za matką, która wyglądała, jakby znała drogę. 
— Ja wiem wszystko! 
Wpadły na polanę. Oczy Kajzerki bacznie skanowały otoczenie w poszukiwaniu roślin w wyznaczonym kolorze, lecz w tym miejscu ich nie było, albo kryły się w zaroślach. Był natomiast jeden biegający wokół kos, który jeszcze nie zauważył dwóch wojowniczek.
Oraz swojego łowcy...
Nagle z drzewa powyżej jak piorun wypadł Czernidłak, rzucając się z pazurami na bezbronną ptaszynę. Niestety, zeskakując zaszeleścił liśćmi, co spłoszyło ją spłoszyło. Kos wzbił się w powietrze, pozbawiając kocura zdobyczy na stos.
Kajzerka, zamiast się jednak przywitać ze znajomym, znów zwróciła się do córki.
— Patrz, a jemu by tak dobrze niebieskie pasowały! Tamte nawroty, które mijaliśmy, miały taki sam odcień, co jego oczy! — miauknęła głośno, wystarczająco, by zdezorientowany zwiadowca ją usłyszał.
— O, prawda!
— ...hę?
— Kurczę, grzechem by było tak to zostawić. Chodź, Czernidłak! — zaprosiła go ruchem łapki. — Jak ciebie przyozdobimy, to na pewno twojemu chłopakowi się spodoba!

<Czernidłaku?>

23 marca 2025

Od Czernidłaka CD. Kajzerki

Czernidłak uniósł wzrok znad ziemi, posyłając Kajzerce pogodne spojrzenie.
— Ach, nie przejmuj się, już kończę. Wchodź, wchodź! — ponagliła wojowniczkę Świergot, ogonem smagając powietrze. — Coś ci dolega?
Pręgowana trygrysio rozejrzała się po legowisku, podchodząc nieco bliżej szamanki.
— Tak właściwie nic; liczyłam na towarzystwo.

⋆⁺。˚⋆˙‧₊☽ ◯ ☾₊‧˙⋆˚。⁺⋆

To się porobiło. Żagnica i Rokitnik dorobili się dzieci, i to nie byle jakich; iście walecznych, hardych (oraz zapewne bardzo upierdliwych) młokosów, które samotnie stawiły czoła borsukowi. Phi.
Oni w roli czułych, kochających rodziców? Przecież to samo się wykluczało. Równie dobrze mogliby wrócić do żłobka i pobawić się z tymi ich kociakami, bo pod względem inteligencji zapewne nie różnili się od nich szczególnie — a przynajmniej nie na tyle, aby móc ich odróżnić od faktycznego bachorka.
Szczerze mówiąc, wolał nie mieć nic wspólnego z tymi kociakami. Już wystarczyło mu pokrewieństwo między Pumą a Żagnicą.
Dlatego też nie był przygotowany na to, że po wielu księżycach od straty swojej ukochanej uczennicy dostanie nowego ucznia; a już na pewno, że tym terminatorem zostanie jedno z potomstwa znienawidzonych przez niego kotów; Sajgon.
Młody, pełen wigoru kocurek, który na pewno przysporzy mu mnóstwo kłopotów (czyli tego, czego nie chciał).
Nie miał nawet najmniejszej ochoty na trenowanie tego malucha, zwłaszcza zważając na fakt, iż Żagnica na pewno będzie miał o to do niego pretensję — ta wronia strawa zawsze ma problemy o byle co. Dlatego też przez najbliższe wschody słońca raczej unikał kontaktu z uczniakiem; nie miał też zbytnio okazji, aby lepiej go poznać. Mówiąc szczerze, oprowadził tylko malca po terenach, całkiem odwlekając rozpoczęcie prawdziwego treningu. Musiał później porozmawiać z Sówką; na pewno to wszystko było tylko zwykłą pomyłką, co nie?
— Hej, Kaczka — rzucił niedbale w kierunku czarnej kotki. — Mogę iść z wami na ten… Patrol?
— Nie powinieneś zająć się szkoleniem Sajgona? — zauważyła wojowniczka.
— Och, Sajgon… Odpoczywa sobie.
Wyszczerzył się i, nie czekając wiele, wysunął się naprzód, stając tuż przy wyjściu z obozu.
— To jak? Weźmiesz mnie?
— Powinieneś skupić się na swoich obowiązkach… Dobrze o tym wiesz.
Kocica przejechała łapami po ziemi, mrużąc oczy.
— Nie bądź taka, zaraz wrócę i się nim zajmę. Jeden dzień wolnego mu nie zaszkodzi.
— Będzie w tyle z treningiem, a chyba tego nie chcesz — rzuciła, wskazując łapą na jego klatkę piersiową. — Sówka wyznaczyła cię do jego szkolenia, więc powinieneś okazać trochę wdzięczności i się przyłożyć.
— Tak, tak. — Zwiadowca pokręcił łbem. — Przecież wiem. Idziemy?
Z gardła pręgowanej wydobyło się głośne westchnienie, jednak wstała i, dając reszcie patrolu znak do wyjścia, opuściła obóz.
Kocur uśmiechnął się promieniście, skocznym krokiem ruszając przed siebie. Słońce przyjemnie grzało jego ciemny grzbiet, a lekki, frywolny wiatr przemykał między gałęziami, niosąc ze sobą swoją zwyczajową melodię. W pewnej chwili wzrok niebieskookiego natrafił na znajomy, pogodny pyszczek. Czekoladową kotką, krocząca tuż przed nim była, rzecz jasna, Kajzerka.
— Kajzerko — zwrócił się do szylkretki, zrównując z nią krok. — Co tam u ciebie? Dawno nie rozmawialiśmy.
— Wiesz, jak jest; nic specjalnego. A ty? Dostałeś własnego ucznia! — Kotka uderzyła ogonem o tylne łapy, a jej oczy zabłysły figlarnie.
— Ta… Raczej nie cieszy mnie zbytnio wizja szkolenia ich dziecka.
— Czemu? Przecież będziesz super się bawić!
Czernidlak poruszył nerwowo wąsami, odwracając wzrok. No bo jak tu miał jej wyjaśnić, że miał na pieńku z jego rodzicami?
— Nieważne. Widzisz tamtego grzyba? — Wskazał paliczkami na jasną roślinę, uśmiechając się głupio w kierunku kotki. — Założę się, że tego nie zjesz.
— O co?
— Jeśli to zrobisz, będę wisiał ci dużą, dorodną mysz.
Starsza uniosła brew.
— A jeśli nie?
— Wtedy ty mi taką upolujesz.
Kajzerka zawahała się na moment, jakby zastanawiając się, czy to aby na pewno dobry pomysł, jednak po chwili na jej mordce znów zawitał szeroki uśmiech.
— Dobra!
Kocica zbliżyła się do grzybka i ostrożnie go obwąchała; uderzenie serca później przegryzała już duży kawałek jego kapelusza, mlaskając przy tym głośno.
— I co? Dobre? — Stanął obok znajomej, przechylając łeb w lewo.
— Całkiem… — wymamrotała z pełnym pyskiem, unosząc w jego kierunku łeb.
— Też chcę spróbować; zrób mi miejsce! — Niewiele myśląc przepchnął się między wojowniczką i dosięgnął grzyba, zatapiając w jego trzonie ostre kły.

<Ee, przyjaciółko?>

06 stycznia 2025

Od Kajzerki CD. Czernidłaka

Ucieszyła się na widok podchodzącego do niej kocura. Kajzerka uwielbiała, gdy nieznajome koty zaczepiały ją, by uciąć nawet krótką pogawędkę. Dzięki temu czuła się taka... Chciana? Lubiana? Mało który kot ośmielał się rzucić w jej stronę zgryźliwym komentarzem, nawet pomimo jej odmiennego pochodzenia. 
— Jest super! Wszyscy jesteście tacy mili, treningi też niczego sobie... — odpowiedziała z entuzjazmem na pytanie czarnego. Widziała go w obozie wiele razy, lecz nigdy nie miała okazji do poznania się z nim bliżej... Chwila! Jak przyglądała się mu dłużej, kocica spostrzegła pewne podobieństwo do opisu, który niegdyś podała jej Pieczarka. Wspominała czasem o swoim bracie – smukłym czarnym kocurze z charakterystycznymi białymi oznaczeniami i błękitnymi oczami. Bingo! To musiał być on. — Czekaj, jesteś Czernidłakiem, no nie?
— Tak? — miauknął, wyglądając na nieco zdziwionego jej nagłą zmianą tematu. — A co?
— A nic, nic. Czasem gadam sobie z twoją siostrą. Wiesz, to ona mnie tu zaprowadziła tak w sumie... — Już Kajzerka miała zacząć opowiadać, gdy się opamiętała. Przecież i tak o wszystkim wiedział! Ech, ona i jej mały móżdżek... — No, to powiedziała o tobie to i owo. Spokojnie, bez żadnych sekretów — dodała żartobliwie. 
Kocurowi zadrgały z rozbawienia wąsy. 

***

No... To się porobiło w tym Owocowym Lesie!
Przez długi czas doceniała względny spokój który panował w grupie, do której dołączyła. Odpowiadała jej ta sielanka, diametralnie różniąca się od rozlewu krwi i pogardy, z którą spotykała się w Klanie Nocy. Teraz jednak to wszystko nawarstwiało się i to w tak szybkim tempie...
Tu ktoś utonął, tu został brutalnie zaatakowany, tam zaginął, a oliwy do ognia dolewała tylko tragiczna śmierć samej przywódczyni i jej zastępcy. Dla Kajzerki było to zdecydowanie za dużo informacji do przyswojenia na jeden raz. Już powoli robił się jej od tego mętlik w głowie... Potrzebowała kogoś z kim mogłaby ponarzekać na to istne szaleństwo. Na jej nieszczęście nigdzie nie mogła znaleźć Malinki i Jeżyny, a Sówce i Pieczarce po tym wszystkim nie chciała zawracać zadka... Z braku lepszych pomysłów, kocica postanowiła zajrzeć do legowiska medyków. W końcu może zastanie tam Orzeszka? Może akurat nie mieli tam za wiele do roboty.
— Heja — wymruczała, przekraczając próg. Od razu zauważyła pewne różnice odnośnie jej poprzedniej wizyty w tym legowisku – nie dość, że znajdowała się w nim tym razem Świergot, wpadła w taki moment, że akurat byli zajęci... Zobaczyła, jak jeden ze zwiadowców pozwalał opatrywać sobie ranę na jednej z łap. Robiła to szamanka, a Orzeszek jedynie siedział blisko, podając jej zioła. Gdy usłyszał głos koleżanki, uniósł ku niej wzrok.
— Hej, Kajzerko — miauknął w jej stronę stróż, tym samym sprawiając, że w jej stronę obrócił się nawet sam pacjent. Czernidłak.
— Ups. Chyba wpadłam w złym momencie na pogaduszki... — Zrobiła już jeden krok w tył, zamierzając wyjść z lecznicy.

<Czerni?>

Wyleczeni: Czernidłak

22 listopada 2024

Od Czernidłaka do Kajzerki

Zamrugał kilka razy, starając się odgonić z powiek resztki snu i wzniósł oczy ku niebu. Szare, gęste chmury, snuły się po ponurym nieboskłonie, prawie całkowicie przysłaniając słońce. Co jakiś czas pojedynczy ptak przelatywał nad pyskiem zwiadowcy, aby po chwili z towarzyszącym temu krakaniem, zniknąć gdzieś na terenie Klanu Burzy. Czernidłak rozwarł szczęki w szerokim ziewnięciu i przeniósł swój wzrok w dół, lustrując otoczenie. Przypuszczał, że większość kotów już wstała, jednak nie był w stanie nic stwierdzić, przez gęstą mgłę, otulającą cały obóz i znacznie utrudniającą widoczność. Zapowiadał się ciekawy dzień. Grzybowy rozprostował zdrętwiałe kończyny i zeskoczył ze drzewa, przy okazji prawie się przewracając o własne, skryte we mgle, łapy. Z cichym westchnieniem zwiadowca ruszył do stosu ze zwierzyną. Przysiadł na wilgotnej ziemi i chwycił chudą nornicę w szczęki. Skuliwszy się nieco w kącie, odgryzł kawałek śniadania, powoli przeżuwając żylaste mięso. Gryzoń zdecydowanie nie należał do najsmaczniejszych, jednak zwiadowca dokończył posiłek i oblizując wąsy, wstał. Jego oczom ukazało się znajome, białe futro.
— Cześć, Pieczarko! — Przywitał się z siostrą, uderzając ogonem o tylne łapy.
— Och, witaj, Czernidłaku. — Zwiadowczyni posłała mu delikatny uśmiech. — Co porabiasz?
Czarno-biały poruszył uszami.
— Nic szczególnego, dopiero co wstałem. Może miałabyś ochotę przejść się na polowanie? Muszę rozprostować łapy. — Zasugerował kocur.
— Jasne, czemu nie. Tylko wyczyszczę sierść! Zaraz do ciebie przyjdę. — Po tych słowach zielonooka zniknęła we mgle, prawdopodobnie ruszając do legowiska zwiadowców, aby w spokoju zająć się swoją pielęgnacją.
Czernidłak w tym czasie odsunął się, napotykając zdenerwowane spojrzenie Żagnicy. Na ten widok przewrócił tylko oczami, odwracając wzrok.

── ✧《✩》✧ ──

Powoli stawiał łapy na wilgotnej, wyłożonej barwnymi liśćmi trawie, rozglądając się. Kątem oka widział Pieczarkę, która stąpała blisko niego, również wypatrując jakiejś potencjalnej ofiary. Mgła odrobinę zrzedniała, teraz unosząc się tylko blisko przy ziemi, zasłaniając jedynie łapy zwiadowców. W pewnej chwili do nozdrzy Czernidłaka dopłynął delikatny zapach wróbla, łaskocząc go w nos. Czarno biały przypadł brzuchem do ziemi, powoli zmierzając ku źródle zapachu. Jest. Brązowy ptak podskakiwał, co jakiś czas dotykając dziobem trawy, najprawdopodobniej w poszukiwaniu pożywienia. Niebieskooki nie czekał zbyt długo, odbijając się tylnymi łapami od ziemi i lądując tuż przed ofiara, jednym, celnym ruchem zakończył jej żywot. Z błyszczącymi oczami, kocur odwrócił się do siostry. Zwiadowczyni w pysku trzymała nornicę, również usatysfakcjonowana zdobyczą.

── ✧《✩》✧ ──

Powoli wkroczył do obozu, otrzepując się. Pożegnawszy się z Pieczarką, sprawnie odłożył upolowanego ptaka na stos, ruszając z powrotem do swojego legowiska, z zamiarem odpoczynku po polowaniu. Na swojej drodze dostrzegł jednak uczennicę Kaczki, Kajzerkę. Machnąwszy obojętnie ogonem, podszedł do niej. W końcu co miał do stracenia?
— Witaj! — Uśmiechnął się delikatnie, przechylając nieznacznie głowę w prawo. — Jak podoba ci się w Owocowym Lesie?

<Kajzerko?>