BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ćmi Trzepot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ćmi Trzepot. Pokaż wszystkie posty

04 sierpnia 2018

Od Ćmiego Trzepotu

Ćmi Trzepot obudziły poranne promienie słońca, wpadające do legowiska wojowników. Niechętnie wstała, przeciągnęła się i wyszła na polankę. Podeszła do stosu zwierzyny, wzięła sobie małą mysz, po czym usiadła przed legowiskiem wojowników i zaczęła jeść. Szybko skończyła, zakopała więc szczątki piszczka i ruszyła na polowanie, bo chyba nie miała jak na razie nic lepszego do roboty. Wyszła z obozu i skierowała się na Północne Zbocze.

***

W końcu dotarła na miejsce. Szła dość powoli, przecież nigdzie jej się za bardzo nie spieszyło, bo było jeszcze wcześnie, a nie szła tego dnia na żaden patrol. Zaczęła węszyć w poszukiwaniu jakiegoś tropu zwierzyny. Po chwili takowy napotkała, był to świeży ślad królika. Szybko ruszyła za zapachem. Gdy zwierzę było już w zasięgu jej wzroku przypadła do ziemi i zaczęła się zbliżać. Gdy była wystarczająco blisko skoczyła na futrzaka. Ten nawet nie zdążył się odwrócić, aby zacząć uciekać, a już wisiał martwy w pysku wojowniczki. Zadowolona kotka zakopała go i ruszyła na dalsze łowy.

***

Było dość późne popołudnie, a Ćma wracała ze swoimi zdobyczami do obozu. Tego dnia naprawdę nieźle jej poszło. Złapała jeszcze jednego królika i dwie nornice. Po chwili była już na miejscu. Odłożyła zdobycze na stos zwierzyny, po czy wybrała z niego dosyć sporego królika i poszła do legowiska królowych odwiedzić swoją siostrę. Weszła do środka i uśmiechnęła się do Ciernistej.
- Proszę, to dla ciebie - Powiedziała, kładąc przed burą kotką królika. - Przecież musisz więcej jeść, żeby kociaki urodziły się zdrowe! - Na jej pysku pojawił się szczery, szeroki uśmiech.

<Cieeeerń?>

10 czerwca 2018

Od Ćmiej Łapy (Ćmiego Trzepotu)

Akcja opowiadania dzieje się przed śmiercią Lamparciej Gwiazdy
Ćmią Łapę obudziły promienie słońca wpadające do legowiska terminatorów. Był to jej ostatni dzień jako uczennica. Co prawda miała zostać wojownikiem już ponad księżyc temu, ale jakoś do tego nie doszło. Lecz tego dnia o zachodzie słońca w końcu miała otrzymać swoje wojownicze imię. Naprawdę cieszyła się, że w końcu dołączy do siostry. Koteczka przeciągnęła się i skierowała się do wyjścia, jednak zanim wkroczyła na polanę jeszcze raz spojrzała na dawne posłanie Błądzącej Łapy, który został parę wschodów słońca wcześniej zabity przez psa. Bardzo lubiła kocura i tęskniła za nim, ale szczególnie współczuła Pręgowanemu Piórku, która była matką zmarłego kocura. Dwójka jej jedynych dzieci zginęła w tak młodym wieku, jak zaledwie kilkanaście księżycy. Tęskniła tez za Rdzawym Ogonem, dawną mentorką Ciernistej Łodygi. Zdążyła ja bardzo polubić podczas wspólnych treningów z siostrą. Współczuła również jej dzieciom. Strata tak bliskiej osoby w tak młodym wieku musiała być bolesna. Ciało kotki zostało odnalezione tego samego dnia którego zginął rudy uczeń. Tego też dnia zniknął syn szylkretki, Trzepotek. Gwiezdni widocznie uwzięli się na Klan Burzy. Ćmia Łapa tylko westchnęła i wyszła. Przed opuszczeniem obozu, jak na ucznia przystało, poszła do mentora spytać się o pozwolenie. Gdy kocur dowiedział się, że Ćma chce wyjść z obozu, powiedział, że idzie z nią, na takie ostatnie wspólne polowanie mentora i ucznia. Szybko wyszli z obozu i skierowali się na północne zbocze. Po drodze rozmawiali o wszystkim i o niczym. W ten sposób minęła im cała trasa. Gdy już dotarli, ustalili gdzie się spotkają po polowaniu i rozdzielili się aby sobie nie przeszkadzać.

*-*-*

Pointka złapała już jednego królika i właśnie czaiła się na drugiego. Przypadła do ziemi, zrobiła jeszcze parę kroków i skoczyła na zwierzątko. Ofiara nie zdążyła uciec, więc królik już po chwili wisiał martwy w zębach terminatorki.
- Świetnie ci poszło! – usłyszała głos za sobą. W pierwszym momencie zaskoczona odskoczyła kawałek dalej, lecz od razu zorientowała się, że to tylko jej mentor.
- Kaczeńcowy Pazurze! Miałeś na mnie zaczekać przy Czterech Siostrach, a nie straszyć mnie na polowaniu!
- Oj nie przesadzaj, przynajmniej będziemy szybciej w obozie.
W sumie kocur tu miał racje. Ćma postanowiła się już więcej z nim nie wykłócać, więc razem z mentorem poszła po zakopana wcześniej zdobycz. Słońce świeciło na ich głowy, odrobinę już przechylone na zachód, gdy wracali do obozu. Nie mieli za bardzo jak rozmawiać, ponieważ oboje trzymali w pyskach zwierzynę. Gdy w końcu doszli do obozu słońce było w połowie drogi do zachodu. Gdy terminatorka i mentor odłożyli zdobycze, Ćmia Łapa wzięła małego królika i położyła się przed legowiskiem uczniów. Po chwili ktoś się do niej dosiadł, a był to jej mentor z myszą w pysku. Jedząc zaczęli rozmawiać, na początku o poważnych sprawach, a później się śmiali. I tak minęło im całe popołudnie.

*-*-*

Ćmia Łapa i Kaczeńcowy Pazur skończyli już jeść, lecz dalej rozmawiali ze sobą. Po chwili usłyszeli wołanie lidera. Kocur odwrócił się do swojej uczennicy.
- No cóż, nadszedł już czas – powiedział lekko smutno. – Będzie mi brakowało naszych treningów…
- Mi również będzie ich brakowało, Kaczeńcowy Pazurze – powiedziała liliowa. – Chciałabym, żebyś wiedział, że byłeś naprawdę wspaniałym mentorem. – dodała z uśmiechem.
Kocura te słowa widocznie wzruszyły. Odwzajemnił uśmiech, po czym oboje udali się pod podwyższenie terenu z którego przemawiał lider. Starszy czarny lider stał przez chwilę w milczeniu, czekając aż wszystkie koty się zbiorą, po czym przemówił.
- Ćmia Łapo, wystąp – powiedział lider. Koteczka pewnie wyszła na środek. – Ja, Lamparcia Gwiazda, przywódca Klanu Burzy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tą uczennicę. Trenowała pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam ją wam jako kolejnego wojownika. Ćmia Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
- Przysięgam – powiedziała pewnie.
- Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Ćmia Łapo, od tej pory będziesz znana jako Ćmi Trzepot. Klan Gwiazdy cieni twoją wytrwałość, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Burzy.
Lider podszedł do Ćmiego Trzepotu, dotkną świeżo mianowaną wojowniczkę nosem w głowę, ta natomiast dotknęła jego barku. Gdy tylko lider odsunął się o parę kroków klan zaczął wykrzykiwać jej nowe imię.
- Ćmi Trzepot! Ćmi Trzepot! Ćmi Trzepot!
Po całej ceremonii koty zaczęły się rozchodzić, parę podeszło i powiedziało krótkie „gratulacje”. Zaraz po tym kotka udała się do wyjścia z obozu, żeby czuwać przed nim w milczeniu przez całą noc.

*-*

W końcu obok niej przeszedł poranny patrol i wojowniczka mogła wrócić do środka obozu. Od razu podeszła do stosu zwierzyny i wzięła królika. Na początku nie za bardzo wiedziała, gdzie ma usiąść, gdy nagle zobaczyła swoją siostrę, jedzącą malutką, chudą mysz. Ćmi Trzepot od razu przysiadła się do Ciernistej Łodygi.
- Cześć! – przywitała się pogodnie.

<Cieeeeeeeeerń?>

08 maja 2018

Od Ćmiej Łapy

Kotka oderwała wzrok od dawnego posłania jej brata, gdy do legowiska ktoś wszedł. Jak się okazało, był to Błądząca Łapa. On tez stracił siostrę. Ćmia Łapa doskonale pamiętała Przepiórczą Łapę. Zawsze uśmiechnięta, pełna energii młoda kotka, lecz niestety, pewnego dnia na jej drodze stanął pies. Za nia Ćmia Łapa również tęskniła. Ona ożywiała to legowisko, sprawiała, że zawsze było tu wesoło. Teraz bez niej i Księżycowej Łapy, nie było ono już tym samym miejscem, co kiedyś. Liliowa uśmiechnęła się blado do rudego kocura. Ten odwzajemnił uśmiech i położył się na swoim posłaniu. Niebieskooka zwinęła się w kłębek i zasnęła.

*-*

Kotka obudziła się bardzo wcześnie. Słońce zaledwie muskało niebo jasną poświatą. Ćmia Łapa uznała, że i tak już dłużej nie pośpi, więc wstała przeciągnęła się i wyszła. Po obozie jeszcze nikt nie chodził, wszyscy spali. Podeszła do stosu zwierzyny, wybrała małą mysz i położyła się z nią przed legowiskiem terminatorów. Jedząc liliowa patrzyła, jak pierwsze koty wychodzą ze schronień. Gdy skończyła jeść zakopała szczątki zwierzątka i czekała, aż z leża wojowników wyjdzie Kaczeńcowy Pazur. Gdy tylko zobaczyła jego łeb, wstała i pobiegła w jego stronę. Spytała się, czy może iść sama na polowanie. Kocur zgodził się, ale oświadczył, że jeśli kotka znowu wróci następnego dnia, to nie ręczy za siebie. 

*-*

Polowanie poszło jej dosyć dobrze, Złapała dużego królika i dwie małe myszy. Zadowolona z siebie weszła do obozu. Odłożyła zdobycze, a sama wzięła sobie nornicę. Ćma zobaczyła jedzącą nieopodal swoją siostrę. Podeszła do niej i zaczęły rozmawiać. Zeszło im to do wieczora. Pożegnały się i poszły do swoich legowisk. Błądzącej Łapy jeszcze nie było. Położyła się, lecz nie chciało jej się spać, więc postanowiła poczekać na młodszego kocura. Po jakimś czasie rudy kocur wszedł do legowiska.

<Błądząca Łapo?>

Od Ćmiej Łapy

Ćmia Łapa obudziła się o wschodzie słońca. Na początku przeciągnęła się, jak gdyby nigdy nic i miała zamiar jeszcze spać, ale na szczęście uświadomiła sobie, że nie jest w obozie, w legowisku uczniów, tylko w krzaku przy Czterech Siostrach. Podniosła się jak poparzona i pognała w miejsce, gdzie poprzedniego dnia zakopała zdobycze. Gdy dotarła energicznie je wykopała, z trudem wzięła wszystkie w pysk i pognała do obozu. Wbiegła do niego równie szybko. Rzuciła zdobycze na stos, pognała w kierunku legowiska. Już miała schować się w nim i udawać, że nic się nie stało, ale tuz przed wejściem drogę zagrodziła jej siostra, Ciernista Łodyga.
- Wiesz jak się martwiłam?!  Gdzie ty w ogóle byłaś?!
- Dobra mamo, opowiem ci wszystko w środku – powiedziała sarkastycznie, omijając siostrę i wchodząc do legowiska. Ciernista weszła za nią. Później Ćmia Łapa opowiedziała o wszystkim burej. O tym jak poszła na polowanie, o tym, jak o zachodzie udała się na spacer do Czterech Sióstr, o tym, jak zmorzył ją tam sen i o tym jak rano jak poparzona pognała do obozu. Później jeszcze wykłócała się z siostrą, dopóki nie wszedł mentor liliowej, Kaczeńcowy Pazur. Było dokładnie tak samo jak z jej siostrą, tylko że do niego Ćma odnosiła się z szacunkiem. Najpierw miał pretensje, później opowieść, następne pretensje, zakończone przeprosinami niebieskookiej. Kocuj je przyjął, oznajmił ze zaraz idą na trening i wyszedł mamrocząc cos pod nosem. 

*-*

Ćmia Łapa dotarła z mentorem w miejsce, w którym miał się odbyć trening. Kaczeńcowy Pazur oznajmił, że będą trenować walkę. Zaczęli trening. Liliowa skoczyła na mentora, ale kocur zrobił unik. Odwróciła się błyskawicznie, odskoczyła w prawo i uderzyła go w bok, przez co się przewrócił. Pochwalił ją, a później trenowali dalej. Trening zakończył się o szczytowaniu słońca. Później uczennica wraz z mentorem wybrała się na krótkie polowanie.

*-*

Ćma wróciła do obozu z królikiem i myszą a jej mentor z dwoma nornicami. Kotka odłożyła zdobycz na stos zwierzyny i poszła do legowiska. Dopiero tam, gdy miała czas na rozmyślanie ogarnął ją smutek. Przynajmniej nie przeszkadza mi to już w treningach – pomyślała. Spojrzała na posłanie, na którym kiedyś spał jej brat. Nikt go nie uprzątnął. Uśmiechnęła się lekko kiedy przypomniała sobie, jak niebieski kocur na nim spał. Wydawało się, jakby to było wczoraj.

C.D.N

 

Od Ćmiej Łapy

Ćmia Łapa, wcześniej oczywiście pytając o zgodę mentora, wyszła na samotne polowanie. Chciała mieć trochę odpoczynku od wszystkich i wszystkiego. Skierowała się na Północne Zbocze, ponieważ było to najlepsze miejsce do łowów. Gdy niebieskooka była już na miejscu, zaczęła węszyć dookoła. Szybko złapała świeży trop królika. Zaczęła za nim iść. Gdy była już na tyle blisko, że królik mógłby ją usłyszeć, przypadła do ziemi i zaczęła się skradać. W końcu zobaczyła ofiarę. Królik był dość spory, i właśnie gryzł trawę. Zbliżyła się na minimalną odległość i skoczyła. Królik nawet nie zdążył pisnąć. Liliowa była bardzo zdziwiona tym, jak łatwo jej poszło, bo ostatnio polowanie przychodziło jej z wielkim trudem. Zakopała zdobycz, żeby wrócić po nią później i poszła polować dalej.

*-*

Tego dnia naprawdę dobrze jej szło. Wyszła z obozu z samego rana, a teraz słońce powoli zniżało się ku zachodowi, a ona złapała trzy zdobycze - dwa króliki i mysz. Przed powrotem, jako iż  nie była zbyt daleko i uznała, że zdąży przed zmrokiem, postanowiła wybrać się na spacer do Czterech Sióstr. W czasie drogi Ćmia Łapa miała czas na rozmyślanie. Zastanawiała się, czemu dzisiaj jakoś nie myślała o zmarłym bracie, ale jakoś nic nie przychodziło jej do głowy. Po krótkim czasie dotarła do jedynego skupiska drzew na terenach Klanu Burzy. Było już bardzo późno. Nagle liliowa poczuła senność... Nie! Nie mogła tutaj nocować. Wszyscy by się o nią martwili. Zniechęciła ją myśl, że musi jeszcze wrócić po zdobycze i niosąc je wrócić do obozu, który był po drugiej stronie terytoriów. Uznała, ze nic się nie stanie, jeśli wróci jutro z samego rana i nawet nikt nie zauważy jej zniknięcia. Ułożyła się więc przy jakimś krzaku i zasnęła.

C.D.N

Od Ćmiej Łapy C.D Ciernistej Łodygi

Nie miała ochoty dyskutować o tym z siostrą, więc wolała odrobinę zmienić temat, a właściwie ugryźć go trochę z innej strony. Albowiem miała pretensje do matki, która w ogóle ich nie wspierała, za to Ciernista Łodyga musiała wspierać ją. Naprawdę podziwiała za to siostrę, ale widziała też, że siła i cierpliwość powoli jej się kończą. Zamierzała poruszyć ten temat, bo Ciernista też przeżywała śmierć Księżyca, a nie miała prawie żadnego wsparcia i było jej najzwyczajniej trudno.
- Wiesz co? Biała Sadzawka powinna też nas wspierać. To nasza matka!
- Zrozum, że jej też jest bardzo trudno... Kiedy wróciła doznała naprawdę wielkiego szoku. -odpowiedziała spokojnie Ciernista.
- To mogła sobie nigdzie nie iść i być tu z nami! Wtedy byłaby przy śmierci swojego syna, mogłaby się z nim pożegnać! Poza tym, Ciernista Łodygo, widzę jak ci trudno być tą, co trzyma całą rodzinę w kupie. Musisz dawać wsparcie swojej matce, choć powinno być odwrotnie! - pointka była pewna, ze bura uważa tak samo, ale próbuje po prostu tego nie mówić. Bura otwierała kilka razy pyszczek, żeby coś powiedzieć, ale w końcu nic się z niego nie wydobyło. Obie bardzo tęskniły za bratem i to matka powinna je wspierać.
- Nie musisz już do mnie przychodzić. Dam sobie radę - powiedziała Ćmia Łapa z wymuszonym uśmiechem. Bura spojrzała na nią zaskoczona.
- Oczywiście, że muszę - Ćma już chciała coś powiedzieć, ale zielonooka ciągnęła dalej. - Ja za to widzę jak sztucznie się uśmiechasz, jakbyś nie umiała już się cieszyć.
Liliowa chciała zaprzeczyć, ale nie mogła, ponieważ była to cała prawda. Ostatnio nie umiała się jakoś tak prawdziwie uśmiechnąć, po prostu jej nie wychodziło.  

<Cieeeerń? wiem, że beznadziejne i krótkie :v>

06 maja 2018

Od Ćmiej Łapy

Od śmierci Księżycowej Łapy wszystko się zmieniło. Ona się zmieniła. Minęło trochę czasu od tego zdarzenia, Ćmia Łapa nadal się z tym nie pogodziła. Chociaż starała się jak mogła, żeby wysilić się na choćby jeden uśmiech, nie mogła. Wszystkie uśmiechy były wymuszone, sztuczne. Jej siostra została wojowniczką, a ona nadal tkwiła w legowisku uczniów. Chociaż Ciernista Łodyga przychodziła do niej najczęściej jak mogła, to nie było to samo. Gdy jej matka wróciła, dowiedziawszy się o śmierci swojego syna popadła w depresję. Liliowa chciała jak najszybciej zakończyć trening, żeby być chociaż w jednym legowisku z matką i siostrą, ale na treningach nie umiała się skupić. Jej mentor zaczął się o nią martwić. Mówiła wszystkim, że jest dobrze, że nie musza się o nią martwić i posyłała im sztuczne uśmiechy.

*-*

Ćmia Łapa obudziła się wcześnie. Szybko wstała, wyczyściła futerko, i wyszła z legowiska. Siedziała tak bezczynnie do momentu, w którym jej mentor nie wychylił się z legowiska wojowników. Po chwili wyszli z obozu, kierując się na Północne Zbocze. Po chwili byli na miejscu.
- Dobrze, więc zacznijmy. Co czujesz? - zapytał Kaczeńcowy Pazur. Kotka zawęszyła.
-Stary zapach myszy i świeży zapach królika.
-Dobrze, teraz zapoluj.
Kotka poszła tropem królika, myśląc o bracie. Mógł być świetnym wojownikiem, ale nie było mu to dane, ponieważ zginął jako uczeń. Niebieskooka bardzo za nim tęskniła. Sama nie wiedziała, czemu ciągle tak się tym przejmuje, nie może przestać o tym myśleć. Tak się zamyśliła, że nawet nie zauważyła, jak blisko już jest ofiary. Niestety otrząsnęła się za późno. W ostatniej chwili zamyślenia nadepnęła na gałązkę, która zachrupotała, przez co zwierzątko się spłoszyło. Próbowała go dogonić, ale ten uciekł do nory. 
Po całym dniu polowanie złapała tylko małego królika. Nie była z siebie w ogóle zadowolona. Jeśli miała stać się wojowniczką, musiała jak najszybciej wziąć się w garść. Z takimi myślami dodarła w końcu do obozu. Najchętniej położyła by się teraz na legowisku i leżałaby tak do końca świata, ale wiedziała, ze to jej nie pomoże. Odłożyła więc królika na stos zdobyczy. Sama nic nie wzięła, bo nie była głodna. Skierowała się do legowiska terminatorów. Weszła do środka i położyła się. Spojrzała na posłanie, które niegdyś zajmował Księżycowa Łapa. Tak jej go brakowało. Nagle do legowiska weszła siostra Ćmiej Łapy, Ciernista Łodyga.

<Cierń?>

02 kwietnia 2018

Od Ćmiej Łapy C.D Ciernistej Łapy

Kotka spojrzała na siostrę ze zdziwieniem. Była naprawdę zmęczona, a głowa nadal ją trochę bolała bo zderzeniu, ale propozycja burej naprawdę była kusząca. Ćmia Łapa lubiła rywalizacje, szczególnie kiedy ona wygrywała.
- Na wyścig zawsze mam ochotę! – Powiedziała mierząc Ciernistą Łapę wyzywającym spojrzeniem. – Dokąd się ścigamy?
- Do obozu, nie jesteśmy już daleko.
- W takim razie… start! – powiedziała liliowa, po czym pognała ile sił w łapach przed siebie. Odrobinę z tyłu była jej siostra. Po chwili jednak niebieskooka została nieco w tyle. Obóz był już w zasięgu wzroku, kiedy nagle Ćmia Łapa zahaczyła łapą o korzeń i upadła, podnosząc fale kurzu. Ciernista Łapa widząc to, stanęła i podeszła do siostry.
- Wszystko dobrze? – zapytała bura.
- Tak, nic mi nie jest – Odpowiedziała Ćmia Łapa podnosząc się z ziemi. Co prawda łapa ją trochę bolała, ale uznała, że nie ma po co zawracać głowy siostrze.
Kotki powolnym krokiem skierowały się do obozu. Kiedy do niego weszły, obie były zmęczone. Obie wzięły coś ze stosu zwierzyny i już miały pójść położyć się przed legowiskiem uczniów, kiedy ktoś je zatrzymał.
- Hej, zanim zjecie, powinnyście zanieść jedzenie starszym i sprawdzić, czy niczego im nie potrzeba! - powiedziała Pręgowane Piórko stając przed terminatorkami.
- Tak, Pręgowane Piórko - odpowiedziały jednym głosem, po czym obie skierowały się do legowiska starszych.
Blady Świt i Kwiecisty Wiatr rozmawiały ze sobą, a Mysi Nos drzemała w kącie. Siostry położyły na ziemi królika i nornicę. Starsze wojowniczki były tak pochłonięte rozmową, że nawet nie zwróciły uwagi na uczennice.
- Czy czegoś wam potrzeba? – zapytała Ciernista Łapa, przerywając rozmowę kotek.
- O, witajcie, nie zauważyłyśmy was jak wchodziłyście – odezwała się Blady Świt. – A i bolą mnie stawy. Czy któraś z was mogłaby pójść do Gradowej Mordki po coś na to?
- Ja mogę – odpowiedziała liliowa kotka, po czym skierowała się do wyjścia z legowiska starszych. Szybko pobiegła do medyka. Weszła do legowiska, gdzie zastała Burzową Łapę układającego zioła.
- O, witaj Ćmia Łapo. Co cię tu sprowadza? – powiedział kocur.
- Blady Świt bolą stawy. Masz coś na to?
- O, tak.
Mówiąc to wszedł w głąb legowiska. Po chwili pojawił się z zwiniętym liściem w pyszczku. Ćmia Łapa wiedziała, że w środku są nasiona maku, ponieważ czasem odwiedzała kocura, który opowiadał jej o różnych ziołach. Burzowa Łapa podał kotce medykament. Ta szybko wzięła zawinięty liść do pyszczka, powiedziała niewyraźne „dziękuję” i pobiegła do legowiska starszych. Gdy tak weszła, Mysi Nos już się obudziła i wyszła z kąta, a wszystkie starsze jadły to, co siostry im przyniosły.
- Proszę – powiedziała kładąc zawiniątko przed Bladym Świtem. Ta szybko zlizała nasiona maku z liścia. Po chwili odezwała się Mysi Nos.
- Może opowiedzieć wam jakąś historię? – zapytała. Uczennice uznały, że i tak nie mają nic innego do roboty, więc się zgodziły.
Mysi Nos opowiedziała historię klanów. Opowiadała o powstaniu klanów, mówiła o liderach wszystkich klanów, a mówiąc o Klanie Burzy wymieniała nawet zastępców, opowiadała o wojnie z Klanem Prawdy i ogólnie o wszystkich ważnych i ważniejszych wydarzeniach w historii. Siostry słuchały uważnie, ponieważ jako kociaki usłyszały tylko skrócona i niedokładną wersję wydarzeń opowiadaną przez Białą Sadzawkę. Po jakimś czasie starsza skończyła.
- Nie wiedziałam, że historia klanów jest aż taka długa! – wykrzyknęła Ciernista Łapa.
Po chwili uczennice grzecznie pożegnały się ze starszymi i wyszły z ich legowiska. Ćmia Łapa od razu skierowała się do stosu zwierzyny. Ciernista Łapa poszła w jej ślady. Siostry wzięły jednego, dość sporego królika na pół. Liliowa zjadła swoją część, weszła do legowiska i położyła się na swoim posłaniu. Zamknęła oczy i zasnęła.

~*~timeskip~*~

Ćmia Łapa obudziła się. Na posłaniu obok spała jej siostra, Ciernista Łapa. Niebieskooka podniosła się i trąciła nosem siostrę. Nic. Trąciła ją po raz kolejny. Tym razem bura kotka przekręciła się tylko na drugi bok. Trąciła ją po raz trzeci.
- Yhhhh, czego – burknęła zaspanym tonem.
- Wstawaj, szkoda poranka! – odpowiedziała trącając kotkę nosem po raz czwart.
- Dobra, dobra, już wstaje.
Bura kotka niechętnie wstała. Później siostry rozmawiały, głównie o zgromadzeniu, które odbyło się zeszłej nocy. Ćmia Łapa opowiedziała, co się na nim działo, a później kotki dyskutowały na jego temat. Po jakimś czasie pojawili się Rdzawy Ogon i Kaczeńcowy Pazur. Okazało się, że idą razem na patrol łowiecki. Po chwili czwórka kotów wyszła z obozu. Po drodze kotki nadal rozmawiały. Po chwili doszli na Północne Zbocze. Wtedy koty się rozdzieliły, żeby nie przeszkadzać sobie w polowaniu. Ćmia Łapa dość długo nie mogła niczego wywęszyć, a sprawę utrudniał śnieg, ale w końcu wyczuła królika. Trop był dość świeży, więc poszła jego śladem. Po krótkiej chwili zobaczyła zwierzaka. Przypadła do pozycji łowieckiej i zaczęła się skradać. Gdy była wystarczająco blisko skoczyła. Królik nie zdążył uciec, więc szybko skończyła sprawę. Zakopała zdobycz i poszła poszukać dalej.
Koce nie udało się już nic złapać. Wróciła po zakopanego wcześniej królika i poszła w miejsce, gdzie po polowaniu mieli się spotkać. Jak się okazało, wszyscy już tam byli. Siostrze liliowej udało się złapać mysz, Kaczeńcowy Pazur złapał sporego królika i nornice, a Rdzawy Ogon złapała małego królika. Patrol ruszył z powrotem do obozu. Po drodze Ćmiej Łapie udało się jeszcze złapać mysz, za co mentor pochwalił ją. Gdy weszli do obozu zostali dość ciepło przywitani, ponieważ stosu zwierzyny nie można już było nazwać stosem, a stosikiem. Ćmia Łapa, tak samo jak reszta kotów odłożyła zdobycz. Później wybrała sobie małą mysz i poszła przed legowisko uczniów. Zaraz przysiadła się do niej Ciernista Łapa. Przez chwile siedziały w ciszy, ale w końcu liliowa kotka się odezwała.
- Szkoda, że zostajesz już zaraz wojownikiem – westchnęła.
- Nie martw się, tobie tez już bardzo dobrze idzie i niedługo pewnie też zostaniesz wojownikiem.
- Kaczeńcowy Pazur jeszcze nic o tym nie wspominał…
- Na pewno niedługo wspomni – powiedziała Ciernista Łapa uśmiechając się.
- A ty cieszysz się, że zostajesz wojownikiem? Że będziesz mogła samodzielnie chodzić na polowania, prowadzić patrole, mieć ucznia…
- Oczywiście, że się cieszę, ale bez ciebie to już nie będzie to samo… - westchnęła bura. Siostry rozmawiały później dość długo, o rożnych rzeczach. W końcu Ćmia Łapa wpadła na pewien pomysł.
- Może odwiedzimy Burzową Łapę? – spytała.

<Ciernista?>

30 marca 2018

Od Ćmiej Łapy

Kotka przeciągnęła się. Był zimny, ale słoneczny poranek. Inni uczniowie jeszcze spali, więc postanowiła obudzić swoją siostrę, ponieważ z nią zawsze było o czym rozmawiać. Szturchnęła kotkę nosem. Ta przekręciła się tylko na drugi bok i spała dalej. Ćmia Łapa szturchnęła ją po raz drugi.
- O co chodzi? – burknęła bura zaspanym tonem. – Nie widzisz, że śpię? – Powiedziała po czym niechętnie wstała.
Siostry spędziły poranek na rozmawianiu o różnych rzeczach. W końcu jednak, nadszedł czas na trening. Pożegnały się ze sobą, po czym liliowa, wraz ze swoim mentorem, wyszła z obozu. Po chwili doszli w miejsce, w którym miał się odbyć trening.
- Dzisiaj trenujemy walkę – oznajmił Kaczeńcowy Pazur. – Na początek - unikaj moich ataków. Przygotuj się.
Po chwili kocur skoczył na kotkę. Ta w ostatniej chwili się odsunęła, przez co jej mentor wylądował na przykrytej śniegiem ziemi.
- Nieźle, ale musisz robić uniki szybciej. Jeszcze raz.
Powtórzyli ćwiczenie. Ty razem niebieskooka odsunęła się dużo szybciej, a jej mentor znowu wylądował w śniegu.
- Dobrze. Teraz spróbuj mnie zaatakować – powiedział.
Kotka zaczęła się zastanawiać, jak zaatakować. Wiedziała, że musi to zrobić z zaskoczenia, ale nie do końca wiedziała, jak. Po chwili jednak skoczyła na kocura. Ten odsunął się i zdążył uderzyć liliową w bok. Kaczeńcowy Pazur dał jej kilka rad i powtórzyli próbę. Tym razem Ćmiej Łapie poszło o wiele lepiej. Nie skoczyła znowu po linii prostej, ale w ostatnim momencie oskoczyła i uderzyła w brzuch mentora.
- Dobrze! – pochwalił ją.
Po treningu, jako iż nie było jeszcze późno, kotka wraz z mentorem wybrała się na polowanie. Jak na porę nagich drzew polowanie było udane, ponieważ jej mentor złapał dwie nornice, a kotka dość sporego, ale wychudzonego królika.
Po wejściu do obozu Ćmia Łapa odłożyła królika na stos zdobyczy, a sama wzięła z niego małą mysz. Udała się z nią przed legowisko uczniów. Tam przysiadła i zaczęła jeść. Jej rodzeństwo nie wróciło jeszcze z treningów, więc nie miała za bardzo z kim porozmawiać. Wtedy niebieskookiej przypomniało się, że jest przecież jest jeszcze uczeń medyka, Burzowa Łapa. Szybko skończyła mysz po czym poszła w kierunku legowiska medyka. Zajrzała do środka. Siedział tam Burzowa Łapa, układający zioła. Podeszła do niego. Ten był tak zajęty segregowaniem medykamentów, że zupełnie nie zwrócił uwagi na Ćmią Łapę.
- Cześć! – wrzasnęła kocurowi prosto do ucha. Ten niczego się niespodziewający, odskoczył przerażony.
- Cz-cześć – odpowiedział jeszcze w lekkim szoku.
- Co to? – spytała kotka wskazując na stertkę ziół leżącą obok jej łapy.
- To jest… em… - Zająkał się, widocznie zawstydzony tym, że tego nie wie.
- Rumianek – nagle do legowiska wszedł Gradowa Mordka.
- Tak… - odpowiedział zakłopotany uczeń medyka.
Kotka siedziała tak jeszcze dość długo, pytając o różne zioła i ich zastosowania. Ten temat bardzo ja interesował. Jako kociak nawet chciała zostać uczniem medyka. Rozmowa płynęła i płynęła, Ćmiej Łapie naprawdę dobrze się rozmawiało z kocurem.

<Burzowa Łapo?>

04 marca 2018

Od Ćmiej Łapy c.d Ciernistej Łapy

Kotka spojrzała na stworzonko które uderzyło w jej siostrę. Był to mały królik z jakąś dziwną twarzą. Oczy miał zamknięte, a pyszczek dziwnie wykrzywiony. Odbił się tylko od boku Ciernistej Łapy po czym zaczął uciekać w drugą stronę. Czwórka kotów spojrzała po sobie. Żadne z nich jeszcze takiego królika nie widziało.
- Upośledzony jakiś – powiedziała Ćmia Łapa, jeszcze raz odwracając się w stronę Północnego Zbocza.
Reszta kotów jeszcze chwilę patrzyła za dziwnym stworzeniem. Kaczeńcowy Pazur oznajmił, że na dzisiaj to tyle. Po chwili ruszyli w drogę powrotna do obozu. Słońce zaczęło powoli się zniżać ku zachodowi, gdy w końcu doszli. Ćma skierowała się do stosu zwierzyny i wzięła małą mysz. Kotka usiadła przed legowiskiem uczniów i zaczęła jeść. Po chwili dosiadła się do niej siostra. Przez chwilę siedziały w ciszy, ale w końcu odezwała się niebieskooka.
- Too jak było na zebraniu? – spytała Ciernistej.
- Nie ma o czym gadać… - odparła.
- Właśnie, że jest. – namawiała liliowa.
- Ech, no dobrze… - powiedziała z rezygnacją. – no to tak – odkąd przyszliśmy atmosfera była napięta… - zaczęła opowiadać kotka. Mówiła o całym zgromadzeniu. O tym, jak Lamparcia Gwiazda i Milcząca Gwiazda zaczęli kłótnie, jak Gradowa Mordka próbował załagodzić sytuacje i tym jak Klan Wilka odszedł w połowie zgromadzenia. Kotki nawet nie zauważyły, jak dosiadł się do nich Księżycowa Łapa.
- Ogólnie nie było za fajnie. – powiedziała ze smutkiem bura.
Niebieskooka wtuliła się w swoją siostrę. Reszta rozmowy minęła im raczej dobrze. Kotki opowiedziały bratu o dziwnym króliku którego spotkały, a kocur opowiedział im o swoim treningu. Było już ciemno, więc rodzeństwo weszło do legowiska. Ćmia Łapa szybko położyła się na swoim posłaniu i zasnęła.

-*-

Kotka obudziła się wcześnie, jeszcze przed wschodem słońca. Wyjrzała z legowiska. Trawy pożółkły, a gdzieniegdzie leżały przywiane z terytorium Klanu Wilka liście. Zaczęła się Pora Opadających Liści. Wojownicy jeszcze spali, więc na polanie było pusto. Ćma odwróciła się i ponownie weszła do legowiska uczniów. Szturchnęła siostrę łapą.
- Ciernista Łapo, śpisz? – szepnęła.
- Już nie – burknęła bura, leniwie otwierając oczy. – jest wcześnie, dlaczego mnie budzisz?
- Nie miałam z kim porozmawiać..
- Ych dobrze, chodźmy coś zjeść. – powiedziała zaspanym głosem zielonooka.
Siostry wyszły z legowiska. W raz z pierwszymi promykami słońca, pierwsi wojownicy budzili się i wychodzili na polankę. Obie wzięły po małej myszy, szybko zjadły, po czym skierowały się w stronę legowisk a wojowników. Kaczeńcowy Pazur siedział przed legowiskiem, a mentorka Ciernistej Łapy była jeszcze w środku.
- Znowu idziemy razem na trening? – spytała zielonooka.
- Tak – mruknął wojownik.
Po chwili Rdzawy Ogon wyszła z legowiska i znowu czwórką wyszli z obozu. Rdzawa kotka oznajmiła, że dzisiaj będą trenować polowanie i uczyć się rozpoznawania zapachów. Poszli w to samo miejsce gdzie wcześniej napotkali upośledzonego królika. Wojownicy wraz z terminatorkami oddalili się od siebie, żeby nie przeszkadzać sobie w treningu.
- Dobrze – powiedział Kaczeńcowy Pazur. – Czujesz to?
- Tak – odpowiedziała liliowa węsząc.
- To jest królik. Dla kotów Klanu Burzy są one głównym pożywieniem, więc musisz znać ich zapach i umieć na nie polować – oznajmił. – Więc obserwuj.
Mówiąc to opadł do pozycji łowieckiej i zaczął się skradać. Ćma obserwowała uważnie. Po chwili skoczył i zniknął w trawie. Po kilku uderzeniach serca wszedł niosąc królika w pysku. Kotka była pod wrażeniem.
- Teraz ty.
Kotka przełknęła ślinę. Zaczęła węszyć w poszukiwaniu królika. Po chwili wyczuła jednego. Przypadła do pozycji łowieckiej. Już miała zacząć skradać się w jego stronę, kiedy mentor ja zatrzymał.
- Bliżej ziemi – kotka spojrzała na niego pytająco. – Ty właściwie stoisz, bardziej przy ziemi.
Kotka obniżyła się trochę i zaczęła się skradać. Kiedy miała stworzonko prawie na wyciągnięcie łapy, skoczyła. Była pewna, że zaraz go złapie, już był jej ale... nagle w locie zderzyła się z czymś głowami. Jak się okazało, tym czymś była Ciernista Łapa.

<Ciernista?>

Od Ćmiej Łapy

Kotka, chociaż starała sie to ukrywać, bardzo cieszyła się, że została uczennicą. Chociaż nie znała wcześniej swojego mentora, Kaczeńcowego Pazura, pierwsze wrażenie zrobił na Ćmiej Łapie dobre. Nie mogła się już doczekać pierwszego treningu, który miał się odbyć nazajutrz.
Było już dość późno, więc kotka skierowała się do legowiska uczniów. Poza swoją rodziną nie znała prawie nikogo w Klanie Burzy, więc postanowiła wymienić parę słów z innymi uczniami. Kiedy weszła do legowiska, jej rodzeństo już tam było. Właściwie to wszyscy uczniowie już tam byli. Ćmia Łapa zajęła posłanie obok Cieristej Łapy. Nikt jeszcze nie spał. Ciernista Łapa odezwała się jako pierwsza.
- Too jak? Bycie uczniem jest... fajne? - spytała.
- To zależy od mentora, ale raczej tak - mruknął niebieski pręgowany kocur. - Na imię mi Deszczowa Łapa. - powiedział zwracając się do liliowej.
Kotka wymieniła z kocurem pare zdań, po czym polożyła się i zasnęła

***

Słońce już wstało, delikatnie oświetlając swoimi promykami futerko Ćmiej Łapy. Kotka otworzyła leniwie oczy. Zobaczyła wychodzącego Księżycową Łapę i budzącą się Ciernistą Łapę. Reszty uczniów już nie było w legowisku. Ćmia Łapa szybko wstała, wyczyściła futerko i wyszła z legowiska. Spojrzała w stronę wyjścia z obozu. Jej mentor już tam czekał. Podbiegła do niego.
- Wreszcie jesteś! - powiedział młody kocur. - Dzisiaj pokażę ci tereny Klanu Burzy.
Kotka spojrzała na siedzącą obok Rdzawy Ogon, czekającą na Ciernistą Łapę.
- Ciernista Łapa i Rdzawy Ogon idą z nami? - spytała liliowa z nadzieją.
Kocur kiwnął głową. Po chwili czarna kotka wychyliła głowę z legowiska uczniów i podbiegła do Rdzawego Ogona. Szylkretowa wojowniczka szybko powiedziała zielonookiej gdzie się wybierają po czym ruszyli. Skierowali się w stronę granicy z Klanem Wilka. Po dłuższym czasie doszli do granicy.
- To granica z Klanem Wilka - oznajmiła rdzawa kotka.
-z nimi niedawno była bitwa, prawda? - spytała niebieskooka uczennica.
- Tak - odparł Kaczeńcowy Pazur jakoś dziwnie spoglądając na Rdzawy Ogon.
Kaczeńcowy Pazur odświerzył ślad zapachowy na granicy i poszli dalej. Idąc wzdłuż granicy doszli do Czterech Sióstr, niewielkiej grupy drzew na terytorium Klanu Burzy. Później czwórka kotów ruszyła do miejsca zgromadzeń wszystkich klanów - Wielkiego Drzewa.

<Ciernista Łapo?>

03 lutego 2018

Od Ćmy

Ćma obudziła się. Obok leżała jej matka i Księżyc, lecz Ciernik już gdzieś poszła. Promienie słońca wpadały do żłobka przez wejście, trochę oślepiając koteczkę. Ćma wstała, po czym wybiegła ze żłobka. Na polanie było już wiele kotów, jedni wracali z polowania inni właśnie na nie wyruszali. Kotka zobaczyła swoją siostrę bawiącą się z Burzą. Przez chwile wahała się, czy do nich nie dołączyć, lecz postanowiła zostać tam gdzie była i się nie ruszać. Poszła trochę za żłobek, żeby ukryć się w cieniu. Zauważyła bardzo atrakcyjnie wyglądający liść, więc podeszła do niego i zaczęła go trącać łapką. Po jakimś czasie uznała to za nudne. Pomyślała że dość długo jej nie było i matka mogła się zacząć martwić, więc wróciła do żłobka. Położyła się obok matki i zamknęła oczy. Nie udało jej się jednak zasnąć. Po jakimś czasie bezskutecznego leżenia z zamkniętymi oczami zaczęło jej się nudzić. Wstała i wybiegła ze żłobka. Kotka uznała jednak, że w obozie nie ma nic ciekawego do roboty, więc postanowiła poszukać szczęścia poza obozem. Jednak ktoś jej przeszkodził.
- Ej, Ćmo, gdzie się wybierasz? – Jałowcowy Krzew zagrodził jej drogę.
- Idę się pobawić – odparła krótko kotka.
- Kociakom nie wolno tak po prostu bez opieki opuszczać obozu!
- Ale przecież nie jestem głupia, i nie wpadnę do jakiejś dziury! – prychnęła kotka niezadowolona. Kocur westchną. Chyba rozmowa z małą kotką go troszkę męczyła.
- Może i głupia nie jesteś, ale poza obozem czyhają inne niebezpieczeństwa od jakiś tam dziur.
-Niby jakie niebezpieczeństwa? – prychnęła kotka. Wojownik zaczynał już ją trochę denerwować. Przecież nie była jakaś tępa! Umiała się bronić i myśleć. A przynajmniej tak jej się wydawało.
- Dowiesz się jak będziesz starsza moja droga – powiedział biorąc koteczkę w zęby, na co ta tylko pisnęła z niezadowoleniem. – A teraz wracasz do Białej Sadzawki.
Nie dał już kotce nic powiedzieć, chociaż z chęcią by coś jeszcze dopowiedziała. Zbliżał się wieczór. Słońce już powoli zachodziło, wojownicy wracali z polowań i dzielili się językami. Kiedy Ćma została doniesiona do żłobka już oboje z jej rodzeństwa leżeli przy matce. Jeszcze nie spali, ale powoli zasypiali. Ćma również się położyła. Po chwili jej powieki zamknęły się, a ona zasnęła.

<Cierniku? Księżycu? Ktokolwiek z KB?>