BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysia Łapa x Pietruszkowa Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysia Łapa x Pietruszkowa Łapa. Pokaż wszystkie posty

04 grudnia 2024

Od Pietruszkowej Łapy CD. Rysiej Łapy

Czekoladowa uczennica spojrzała na rozmówczynię, czując rosnącą potrzebę powrotu do domu. Czas spędzony z Rysią Łapą był przyjemny, ale myśl o przekroczeniu granicy nie dawała jej spokoju. Pietruszkowa Łapa wciąż obwiniała się za złamanie kodeksu. W duchu modliła się do Klanu Gwiazdy, prosząc o przebaczenie. Wiedziała, że po powrocie do obozu powie o wszystkim swojej mentorce. Tylko jej mogła zaufać. Tymczasem kotka spojrzała na Rysią Łapę z wyraźnym wahaniem, a jej ogon zawinął się w kształt pytajnika.
— Chcesz zostać moją przyjaciółką? — zapytała uczennica Klanu Wilka, przechylając lekko głowę na bok.
Czekoladowa kotka aż otworzyła pyszczek ze zdumienia. Takie propozycje rzadko padały od innych w stronę Pietruszkowej Łapy. Kotka stała przez chwilę, analizując pytanie. Jej jedyną prawdziwą przyjaciółką była Zaćmiona Łapa, z którą dzieliła wspomnienia od dawna. Czy Rysia Łapa mogła tak szybko zasłużyć na takie miano? Może lepiej nazwać ją koleżanką… Pietruszkowa Łapa uśmiechnęła się ciepło, starając się, by jej odpowiedź była jak najbardziej delikatna.
— Wiesz, możemy zostać koleżankami — zaproponowała, spoglądając na młodszą kotkę. — Przyjaciółkami chyba jeszcze nie. Znamy się za krótko — wyjaśniła, marszcząc lekko nos.
Zauważając smutek w oczach Rysiej Łapy, Pietruszkowa Łapa poczuła niepokój. Rozejrzała się dookoła, machnęła niespokojnie ogonem i przestąpiła z łapki na łapkę. Nie chciała jej zranić.
— Ale wiesz co? Jeśli będziemy się częściej widywać, to możemy zostać przyjaciółkami! — dodała szybko, próbując pocieszyć młodszą kotkę. — Dla mnie przyjaciółka to ktoś, kogo znam dłużej niż jeden dzień. Ale wszystko może się zmienić, jeśli będziemy rozmawiać — dodała, przekraczając granicę i wracając na swoje terytorium. Otrzepała futro, próbując uspokoić myśli.
Słowa te wywołały uśmiech na pysku Rysiej Łapy. Szylkretowa kotka poruszyła radośnie wąsami i cofnęła się o krok, gotowa do powrotu.
— Jasne! Jeśli tylko wyczuję twój zapach, od razu cię dopadnę! — zaśmiała się wesoło. — A teraz już idę. Do zobaczenia, Pietruszkowa Łapo! — zawołała na pożegnanie, po czym odwróciła się i pobiegła w głąb terenów Klanu Wilka.
Pietruszkowa Łapa pomachała jej łapką, a potem, odwracając się, ruszyła spokojnym krokiem w stronę jaskini. W głębi serca nadal czuła ciężar swojej decyzji o przekroczeniu granicy. Choć udało się jej ukryć zapach kwiatami i jagodami, wiedziała, że jej błąd nie zniknął. Postanowiła, że następnym razem, niezależnie od okoliczności, nie pozwoli sobie złamać kodeksu.

<Rysia Łapo?>

[361 słów, trening wojownika]

[przyznano 7%]

02 grudnia 2024

Od Rysiej Łapy CD. Pietruszkowej Łapy

Brązowa kotka wskazała kierunek. Miałam bliżej, więc postanowiłam pójść. Chwila. A co jeżeli mnie zaatakuje? Coś mi podpowiada, że nie mogę jej ufać! Albo błyskawicznie popchnie mnie do rzeki! Dobrze Ryś! Ogarnij się bądź odważna. Nieznajoma przekroczyła rzekę i zaczęła na mnie czekać. Prędko przyspieszyłam i dotarłam do kotki. Była ona o wiele starsza ode mnie. Około 8 czy 10 księżyców? Tylko trochę starsza, prawda? Dobra nie o wiek. Ciekawe czego chcę.
— Witaj, jesteś uczennicą Klanu Wilka, prawda? Ja nazywam się Pietruszkowa Łapa, a ty? - Powiedziała nieznajoma. Nadal czułam niepewność. Od tego, co się stało na zgromadzeniu, z tym jasnym kotem. Wolę nie ufać kotom z Klanu Klifu, ale dobra skoro podeszłam. Głupio, by było uciec.
— Ja. — powiedziałam cicho. — Mam na imię Rysia Łapa! To prawda trenuje, by być wojowniczką Klanu Wilka! — powiedziałam pewniej. Jej półdługa sierść powiewała na wietrze. Chwila! Nawet nie zauważyłam, że na ziemi jest śnieg! Biały puch. Cudowne, ale chwila. Jak ja znajdę te zioła dla mamy! Z chwili na chwilę jest coraz gorzej! Musnęłam ogonem powierzchnię śniegu. Miałam ochotę zniknąć w kupce śniegu. Muszę wykopać tunele! Zabawne jest zakradanie się do kotów, jak cię nie widzą.
— Zatem. Co tu robisz sama Rysia Łapo? — spytała Pietruszkowa Łapa. Nie chciałam odpowiadać. A co jeżeli to podstęp? Nie Ryś już się przedstawiłaś! Nie ładnie odchodzić.
— Przyszłam poszukać ziół dla mamy! — mruknęłam. Pietruszkowa Łapa na chwilę się skrzywiła. No tak! Ich medycy nie mogą mieć dzieci. A my możemy, bo wyznajemy Mroczną Puszczę. Chociaż ja nie zamierzam jej wyznawać — Pomożesz mi ich szukać? — zaproponowałam.
— Co ty! Nie mogę wejść na wasze terytorium! Tak nie można to złe coś takiego proponować. — powiedziała skrzywiona.
— No weź!! Tylko na chwilę! — jęknęłam. Pietruszkowa Łapa zamilkła. Widać, że musiała pomyśleć. Jej pomarańczowe oczy w świetle słońca, wyglądały jakby, były różowe. Była wysoka, dziwię się, że nie jest wojowniczką.
— No dobrze, ale tylko na chwilę! I będziesz mi musiała obiecać rozmowę! — powiedziała kotka. Kiwnęłam głową.
— Tylko zmyj swój zapach czy coś! Żeby nikt cię nie rozpoznał. — poradziłam. Kotka przytaknęła. Zniknęła na chwilę, a po chwili wróciła. Już nie pachniała Klanem Klifu. I dobrze! Miałabym kłopoty, wprowadzając tu ją!
— Zatem idziemy! — powiedziałam. Pietruszkowa Łapa zastrzygła uszami. Czekała, aż ja coś zrobię. Po raz pierwszy jestem przewodnikiem! Raczej przewodniczką — Goń mnie! — mruknęłam. Błyskawicznie zniknęłam w kupce śniegu. Stworzyłam mały tunel, cały czas machałam łapkami, tworząc dalszą drogę. Kotka z Klanu Klifu podążała za mną. Czułam jej tupot łap. Taka jest szybka? To, co powie na to! Wyskoczyłam, z prowizorycznego tuneli i przewróciłam ją na śnieg.
— Mam cię! — rzuciłam. Pietruszkowa Łapa zaśmiała się i lekko mnie odepchnęła, by nie zrobić mi krzywdy. Nie ma prawa się nade mną litować! Wzdrygnęłam się.
— To jakich ziół tak właściwie szukamy? — spytała uczennica. No nie! Tak się przejęłam tą sprawą, że zapomniałam.
— Może wróćmy nad rzekę? — zaproponowałam. — Ja postaram się przypomnieć. Czekoladowa kiwnęła głową i zaczęła biec w stronę granicy.

— Rysia Łapo skup się! To takie proste — powiedziała Mama. Łatwo Ci mówić, ziół jest, tyle że nie da się zliczyć. Ja mam je zapamiętać? Bo siostra wygadała, jak zginęła Wieczorna Gwiazda? Wcześniej mnie nie wybrała. To po co teraz jej tak zależy? Dobra będę zgadywać.
— Liście dębu? — wyrzuciłam. Cisowe Tchnienie spojrzała się na mnie.
— Umm. Prawie dobrze! Tylko że to nie są liście, tylko kwiaty! — mruknęła. W jej oczach widać było gorycz i załamanie. Bardzo dobrze to ukrywa. Chciałabym naprawdę, ale nie wiem, co zrobię i tak tego nie pamiętam.
— Dobrze zacznijmy od początku! Co to jest? — spytała medyczka.
— Miodunka? Miodunka Plamista? — zająknęłam się.
— Świetnie, dobrze! — pochwaliła.


Co to za wspominki? Ja tu muszę pomyśleć. Czekaj! Tak Miodunka Plamista! Te beznadziejne lekcje, się do czegoś przydały. Bez sensu o nie prosiłam. Trudno zmarnowałam jedynie czas, ale przynajmniej mam zajęcie!
— Szukamy Miodunki Plamistej. — powiedziałam do siebie. Nie zdziwiłabym się, gdyby Pietruszkowa łapa ją znalazła.
— Rysia Łapo co tu robisz? — usłyszałam głos Pokrzywowego Wąsa. Wraz z kocurem w patrolu uczestniczyli Prążkowa Kita i Srebrzysta Łuna. Z zaciekawieniem przyglądali się mnie. Chwila? Patrol. Nie wiedziałam, że tu zajdą. Dobrze, że Pietruszkowa Łapa poszła na granicę. Bo inaczej byłoby kiepsko.
— Uh. Zostałam wysłana przez mamę, znaczy Cisowe Tchnienie! Żeby znaleźć zioła, które jej potrzeba. — Pokrzywowy Wąs kiwnął głową.
— Uważaj na siebie i wracaj szybko! — odparł kocur. Poprowadził dwójkę wojowników dalej. Odprowadziłam ich wzrokiem, czekając, aż znikną z moich oczu.
Otrzepałam futro i zaczęłam je starannie myć. Pietruszkowa Łapa poczeka, prawda? Wole na nią mówić Pietruszka. I chyba tak będę, co za długie imię! Kiedy doprowadziłam moje futro do stanu odpowiedniego. Zaczęłam biec w stronę rzeki. Pietruszka zaczęła rozglądać się za mną. A kiedy mnie zobaczyła, przyjacielsko skoczyła na mnie. Czułam jej ciepło. Przypomniałam sobie te dni w żłobku, kiedy futerko Lament, Skary i Miodka stykało się z moim. Czułam między nami więź, a poznałyśmy się dopiero dzisiaj. W tej chwili poczułam uczucie tęsknoty i rozżalenia. Będziemy musiały się niedługo pożegnać. Nie mogę uwierzyć, że byłam wobec niej taka nieufna.


* * *

— Serio medycy Klanu Wilka mogą mieć dzieci? — zapytała kotka. Przytaknęłam, nie chciałam dawać jej za dużo odpowiedzi. Mogłaby mnie zdradzić w każdej chwili. A jednak tego nie robi.
— To poszukamy tych ziół? — wymruczałam.
— Tylko żadnych patroli czy kotów z Klanu Wilka! — powiedziała. Słońce nadal lśniło na niebie. Odwróciłam od niego wzrok i zaczęłam szukać ziół.
— Tu są! — odpowiedziała Pietruszkowa Łapa. Zadowolona schyliłam się i wyrwałam roślinę z korzeniami. Ze szczęścia merdałam ogonem. ‘’Hej przestań!’’ Powiedziałam w głowie. Położyłam roślinę na ziemi.
— Odprowadzę cię do granicy. — zaproponowałam. Kotka pokiwała głową. Nie chciałam, żeby stąd poszła. Nawet ją polubiłam. Wzięłam roślinę w pysk i popchnęłam kotkę. Musnęłam ją ogonem i zaczęłam biec przed siebie. Pietruszkowa Łapa z łatwością mnie wyprzedziła. Na jej pysku widniał uśmiech. Ha! Umiem się zaprzyjaźnić z każdym oraz rozczulić im serca. Rzeka cały czas pozostała rwąca. Miałam nadzieję, że zamarzła. Chyba od poranku minęły wieki. Tak mi się zdaje. Pietruszkowa Łapa już miała przekroczyć granicę, ale jakiś głos w głowie nakazał mi, żebym coś zrobiła.
— Pietruszkowa Łapo czekaj! — zawołałam. Brązowa zatrzymała się ze zdziwieniem. Nie ukrywam! Jest piękna. — Chcesz zostać moją przyjaciółką? — zapytałam.

[1002 słów] 
<Pietruszka?>

[przyznano 20%]

01 grudnia 2024

Od Pietruszkowej Łapy CD. Rysiej Łapy

Czekoladowa uczennica przyglądała się jasnej kotce, która stała po drugiej stronie brzegu. Krzyczenie z takiej odległości nie było niczym dobrym. Drapieżniki tylko czekały na tak nieuważne koty. Pietruszkowa Łapa poruszyła uszami i spojrzała w stronę, gdzie tereny Klanu Wilka i Klanu Klifu się spotykały. Kiwnęła pyszczkiem, chcąc zachęcić szylkretkę, by podeszła we wskazane miejsce. Nieznajoma kotka chwilę się zastanawiała, ale w końcu kiwnęła wyraźnie głową i pognała w stronę lasu. Pietruszkowa Łapa wiedziała, że musi przebiec więcej niż kot Klanu Wilka, dlatego od razu ruszyła przed siebie. Jak tylko mogła, skróciła całą drogę aż do kamieni, które z łatwością przekroczyła. Otrzepała się, lądując na trawie, po czym ruszyła bliżej granicy Klanu Wilka. Rozglądając się czujnie, szukała wzrokiem nieznajomej. Gdy już ją dostrzegła, zbliżyła się powoli. Obie kotki stały koło granicy na otwartej przestrzeni i wpatrywały się w siebie. Zapach otaczający jaśniejszą kotkę jasno wskazywał na młody wiek, chociaż pomimo tego już teraz była wysoka. Czekoladowa klifiaczka podeszła bliżej.
— Witaj, jesteś uczennicą Klanu Wilka, prawda? Ja nazywam się Pietruszkowa Łapa, a ty? — zapytała pręgowana, siadając na zimnej trawie. Przez jej ciało przeszedł dreszcz. Szybko otuliła się ogonem, dalej przyglądając się kotce.
— Cześć! Jestem Rysia Łapa i tak, szkolę się na wojowniczkę Klanu Wilka! — oznajmiła wesoło, podchodząc bliżej oznaczeń zapachowych. Szylkretowa kotka powąchała powietrze, chcąc jak najlepiej wyłapać zapach Pietruszkowej Łapy.
Kotka z Klanu Klifu podeszła bliżej, by również powąchać kotkę. Pachniała spokojem, a nagły atak nie wchodził w grę. „To kotka z Klanu Wilka. Powinnam jej ufać?” — pomyślała, ale przyjemny zapach Rysiej Łapy od razu ją przekonał, że może jej zaufać!
— A więc, Rysia Łapo, co tutaj robisz sama? — zapytała, wiedząc, że nie każdy uczeń może ot tak wychodzić z obozu. Pietruszkowa Łapa miała taką możliwość, ponieważ mentorka na to jej pozwoliła.

<Rysia Łapo?>

[291 słów; trening wojownika]

[przyznano 6%]

29 listopada 2024

Od Rysiej Łapy Do Pietruszkowej Łapy

Od rana miałam pełno energii. Trening poszedł mi bardzo sprawnie! Walka z Lamentującą Łapą... Trudno, że przegrałam! Nie powinno tak być! Nie moja wina, że ona jest taka ''wielka''! Przynajmniej jestem lepsza niż ona we wspinaczce na drzewa! Ha! Jestem lepsza od wszystkich! No chyba... Trudno. Zdałam sobie sprawę, że siedziałam w legowisku medyka.
— Dobrze… Wiesz jak wyglądają? — mruknęła mama.
— Uhmm… Co proszę? — powiedziałam cicho.
— Ahm! Powiedziałaś, że przyniesiesz mi zioła, których mi brakuje! — rzuciła zirytowana Cisowe Tchnienie.
— Tak tak... — miauknęłam. Medyczka wskazała na roślinę, jedną jedyną. Miała ciemnozielone liście i jasne plamki. Gdzieś ją chyba widziałam... Nie jestem pewna, ale mam nadzieje, że wiem, gdzie rośnie. Kiwnęłam głową w stronę medyczki i wyszłam z legowiska. Prędko opuściłam obóz, chciałam zrewanżować się na Lamentującej Łapie. Tym razem postaram się wygrać! Ruszyłam przed siebie. Potok nie jest aż tak daleko, prawda? Zastanawiało mnie to, jak Klan Nocy pływa w wodzie. A co jeżeli się utopią? Mają jakieś zdolności pływania jak kaczki? Mniejsza o to! Zaraz będę! Potok, czy tam rzeka, jest dzisiaj wyjątkowo porywcza. Głupio, by było, gdyby ktoś w nią teraz wpadł. Nastroszyłam futro, poczułam coś! Takie jakby delikatne mrowienie? Chwila, światełko! Na chwilę przestałam myśleć. Moje kocie instynkty wzięły górę. Moje oczy się powiększyły i skierowały się na to światło, odbijane przez słońce. Kucnęłam i byłam gotowa na skok. Niezgrabnie wylądowałam na jednej łapie. Przeturlałam się przez trawę. Zmrużyłam ślepia; zobaczyłam brązową plamę po drugiej stronie rzeki. Przetarłam łapą oczy. Nie myliłam się! To plama! Albo jednak kot? Widać, że mnie obserwowała. Klan Klifu? No tak!! Było widać na jej pysku uśmiech. Była rozbawiona moim upadkiem... No nie! Narobiłam sobie wstydu. Spojrzałam na kotkę niepewnie.

<Pietruszkowa Łapo? Hej ty!!!>

[278 Słów]

[przyznano 6%]