- Srebrzyste Piórko! Co ty robisz!? - krzyknął Szkarłatny Wicher.
Spojrzała na kocura z ogniem w oczach. Znów musiałam skłamać.
- Ona chciała wtargnąć na nasze tereny! Chciałam ją powstrzymać! - powiedziałam.
Potem puściłam kotkę. Nagle niebieskawą kotkę przeszedł wstrząs. Wszyscy się na nią spojrzeli. Potem zaczęła zwijać się z bólu i piszczeć przeraźliwie. Szybko znów do niej podeszłam razem z pręgowanym kocurem.
- Co się dzieje Milcząca Gwiazdo? - spytał kocur lekko przerażony.
Kotka nie odpowiedziała. Zaczęłam badać ją wzrokiem, a po chwili powiązałam ze sobą dwa fakty. Wielki brzuch i wielki ból.
- Ona rodzi. - syknęłam.
Potem podeszłam do tyłu kotki.
- Co jej jest!? - spytał Szkarłatny.
Potem do mnie podszedł.
- Odsuń się! - syknęłam.
Kocur nie wykonał mojego polecenia, więc trzepnęłam go łapą i powtórzyłam:
- Odsuń się!
Kocur spojrzał na mnie i wstawił pazury. Już miał na mnie skoczyć.
- Przydaj się na coś i idź szukać jakiegoś patrolu czy coś! - powiedziałam wkurzona.
Przywódczyni Klanu Wilka jeszcze raz zadrżała, ale tym razem mocniej. Kocur się otrząsną. Wziął pozostałe koty i poszedł na tereny wrogiego klanu.
- Musisz się uspokoić. - starałam się mówić łagodnie - Słyszysz? Spokojnie.
Potem delikatnie położyłam swoją łapę na boku kotki i przesunęłam nią w geście uspokojenia kotki.
- Spokojnie. Musisz się uspokoić, jeśli chcesz, żeby twoje kocięta przeżyły. - powiedziałam najspokojniej jak umiałam.
Kotkę przeszedł kolejny dreszcz, ale tym razem mniejszy. Rozejrzałam się do okoła. Zobaczyłam dwa kwiaty maku. Szybko do nich podbiegłam i zerwałam. Potem wytrząsnęłam kilka ziaren obok pyszczka kotki.
- Zjedz je. Pomogą Ci. - powiedziałam cicho.
Potem lekko dotknęłam nosem głowy liderki. Nie lubiłam okazywać czułości ani innych podobnych rzeczy, ale to była sytuacja konieczna. Gdyby nie to, to umarłyby niewinne kocięta. Po chwili przyszła siódemka kotów. Szybko podbiegł do mnie jasno szary kocur o puszystym ognie i odciął mi dostęp do niebieskiej kotki. Wymieniliśmy się krótkimi syknięciami, potem kocur zwrócił się do kotki. Coś jej wyszeptał do ucha, a potem razem z innymi kotami pomógł wstać kotce i zabrali ją na terytorium Klanu Wilka. Milcząca Gwiazda spojrzała na mnie ostatni raz, a w jej spojrzeniu zauważyłam coś na znak podziękowania.
- Wracajmy do obozu. - powiedziała Jagodowe Futro.
Zaczęliśmy wracać. Po chwili Szkarłatny Wicher syknął mi do ucha:
- Pogadasz sobie z Płomienną Gwiazdą.
Rzuciłam mu mordercze spojrzenie, ale szybko odwróciłam wzrok.
***
Minęło ćwierć księżyca od tamtego zdarzenia. Przez ten czas prawie w ogóle nie mogłam wychodzić z obozu, a jeśli już to razem z kimś. Po tej sytuacji jeszcze bardziej mi nie ufali. W końcu Płomienna Gwiazda pozwolił mi na samotne polowanie. Nie wiedzieć czemu ruszyłam na miejsce zdarzenie. Po prostu jakaś siła kazała mi tam iść.
<Milcząca?>