BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)

Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 6 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wąsatka x Gruby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wąsatka x Gruby. Pokaż wszystkie posty

27 stycznia 2026

Od Wąsatki (Wąsatkowej Łapy) CD. Grubego

— Ale skoro ci nie odpadł, może możemy go od nowa zrobić. Taki jaki ma Noc, tylko z... hm... — zastanowiła się, po czym podskoczyła podekscytowana w miejscu. — Wiem! Z ziemi! Ozdobimy go liściami, żeby był pomarańczowy, jak ty!
Gruby zamrugał parę razy.
— Wątpię, że to pomoże... — mruknął, podnosząc się z leża.
— Nie mów nie, dopóki nie spróbujesz! — rzuciła bojowo Wąsatka, na co Gruby pokręcił łebkiem i sam zaczął się rozglądać za liśćmi, które najbardziej pasowały kolorem do jego rudej szaty.
Młódka cieszyła się z faktu, że jej nowy kolega tak bardzo zaangażował się w poszukiwania materiałów na jego nowy pyszczek. Gdy już skończą, Gruby będzie wyglądał tak, jak inne kociaki w żłobku! A przynajmniej… ich większość, bo był tu jeszcze Chudy. Jemu chyba też kufa odpadła.
— Ej, Gruby! — odezwała się nagle, podnosząc uszy do góry, co nie działo się zbyt często, bo kotka zazwyczaj trzymała je wzdłuż głowy.
Rudy zwrócił głowę w jej stronę, ponownie nieco naburmuszony – a może raczej zrezygnowany. Wąsatki nie zniechęcił jednak jego zmieszany wyraz.
— Czy twojemu bratu też taki zrobimy? — zapytała, podchodząc bliżej kociaka. — Za niedługo zostaniemy uczniami! Na pewno łatwiej wam obu będzie ze zwykłymi pyszczkami. — Wąsatka spojrzała na liście, które już zebrali. — Chudy jest brązowy, jak ziemia. Nie musimy zbierać dla niego listków… no, chyba że znalazłbyś jakieś w kolorze jego futerka… — zastanowiła się, uciekając wzrokiem gdzieś w bok.
— To nie będzie konieczne. Chudy sobie poradzi — stwierdził rudofutry.
Wąsatka wzruszyła ramionami. Skoro Gruby tak mówił, to pewnie miał rację. W takim razie wszystko, co zebrali, może zostać wykorzystane, by zrekonstruować kufę pomarańczowookiemu! Kocur powinien cieszyć się z tego, że znalazł sobie tak kreatywną i dobroduszną koleżankę. Nie każdy byłby chętny na udzielenie pomocy biednemu kociakowi, który urodził się bez połowy pyska.
— Świetnie! — mruknęła w końcu czarno-biała, pochylając się nad zgromadzoną kupką ziemi i rdzawych liści. Po chwili wzięła jeden z nich i przyłożyła go do mordki Grubego, następnie przechylając łebek i mrużąc oczy. — Hm… ten całkiem dobrze pasuje do koloru twojego futerka!

* * *

Teraźniejszość

W żłobku może i udało jej się zdobyć kilku przyjaciół, ale jako uczeń… z kim miała się zadawać? Jasne – wciąż rozmawiała z Chudym i Grubym, ale nie mogła przecież przesiadywać w kociarni całymi dniami! Była już prawie dorosła, a to znaczyło, że powinna spać jak uczniowie, jeść jak uczniowie i żyć jak uczniowie.
Wąsatkowa Łapa słyszała już o jakiejś Makowej Łapie, ale rudofutra kotka wydawała się dosyć… stara. Czy wciąż powinna być uczniem? Oprócz niej była też Cykoriowa Łapa i Aksamitkowa Łapa. Wszystkie w czwórkę spały pod jednym sufitem, ale zazwyczaj nie odzywały się do siebie słowem. Może kotki były po prostu zmęczone po swoich treningach?
Wąsatka nie wiedziała, jak to wygląda u innych, ale jej na razie podobało się, gdy wychodziła z Pustułkowym Szponem z obozu, a ten pokazywał jej granice i opowiadał o Miejscu, Gdzie Brak Gwiazd. Była zafascynowana tą… wiarą, jak to określał czekoladowy. Gdy była młodsza, słyszała już o niej kilka słówek, ale nigdy nie przywiązywała do nich zbyt dużej uwagi. Pustułek jednak jasno określił, że Mroczna Puszcza jest bardzo ważna w ich życiu i jeśli będzie się starać, to przyszykuje dla niej jakąś niespodziankę z tym związaną. Wąsatka uwielbiała niespodzianki!
Teraz czarno-biała leżała na swoim posłaniu, obserwując śnieżycę szalejącą poza legowiskiem i ciesząc się z tego, że nie musi teraz ćwiczyć. Pustułkowy Szpon zabrał ją na trening już z samego ranka, więc teraz, wieczorem, mogła odpoczywać. I nie martwić się o to, że takie wichry mogłyby ją zwiać do innego klanu! Na przykład… Klanu Klifu czy Klanu Burzy – bo Pustułek mówił, że z nimi graniczą.
Uczennica zastanawiała się, kiedy uda jej się spotkać kota z innej przynależności. Czy wyglądali tak samo, jak oni? A może w niczym ich nie przypominali? Tak bardzo chciałaby się dowiedzieć!
Nagle do legowiska wkroczyła, dysząc ciężko, czekoladowa, pręgowana kocica. Miała wilgotne futro i łapy oblepione grudkami śniegu. Poruszała się powoli, jakby z trudem. Jej zmęczony, zdezorientowany wzrok błądził po różnych zakątkach legowiska, aż w końcu Cykoriowa Łapa opadła ciężko na swoje posłanie. Aksamitkowej Łapy i Makowej Łapy jeszcze tu nie było.
“Na krety! Co jej się stało?” – pomyślała Wąsatka.
Przez moment obserwowała uczennicę w bezruchu, dopóki nie zdecydowała się do niej podejść. Usiadła nieopodal, owijając ogon wokół łapek.
— Cykoriowa Łapo? — zapytała, trącając kotkę paluchem. — Co ci się stało? Wyglądasz jak wielka kula śnieżna! — burknęła.
Cykoriowa Łapa odpowiedziała jej jedynie ciężkim westchnieniem. Nie wyglądała na kogoś w najlepszym stanie…
Wąsatkowa Łapa przyłożyła łapę do jej pyska.
— Halooo! Umierasz? — buczała do ucha czekoladowej, która w końcu drgnęła.
Cykoriowa Łapa kłapnęła zębami tuż przy pysku Wąsatki, marszcząc nos.
— Ej, ej! Co tak agresywnie? — fuknęła Wąsatka, odsuwając się od starszej uczennicy.
— Idź sobie! — wychrypiała czekoladowa. — Potrzebuję odpocząć!
— Nie odpoczniesz w takim przemoczonym posłaniu! Ten śnieg zaraz stopnieje i co? — naciskała, podczas gdy jej ogon przecinał powietrze niczym bicz. — Będziesz pływać, a nie odpoczywać!
— Co cię to wszystko obchodzi!? Patrz na swój czubek nosa! — wycedziła przez zęby Cykoriowa Łapa, wsuwając pysk między łapy.
“Jaka ona uparta!” – myślała Wąsatka. Ciekawe, co jej się stało. Może poza obozem robaki ją pogryzły? O ile w Porze Nagich Drzew w ogóle istniały owady – czarno-biała zdążyła już zauważyć ich brak w powietrzu. Trochę ją to zdziwiło, ale jeszcze nie miała okazji zapytać o to taty. Jak to się działo, że gdy zaczynało się robić zimno, wszystkie muchy, komary i osy chowały się… no właśnie, gdzie? A gdy się ocieplało, nagle wracały?
A jeśli nie pogryzły jej robaki, to może poparzyły ją pokrzywy? Choć to również nie miało sensu. Wszelka roślinność przykryta była teraz grubą warstwą perlistego puchu. Zupełnie tak, jak Cykoriowa Łapa w tym momencie.
— Jesteś chora? — zapytała w końcu, jakby olśniona. — Tata mi mówił o medyce! Mogę cię do niej zaprowadzić. Czyni cuda! — oznajmiła, szczerząc swoje mlecznobiałe kiełki.
— Medyce? — wymamrotała zdziwiona, po czym pociągnęła nosem. — Chyba o medyku, pacanie. Nie potrzebuję go — uparła się starsza.
Wąsatka wiedziała już jednak, że musi jakoś zaciągnąć Cykorię do lecznicy albo… lecznicę do Cykorii. W zależności od tego, co będzie łatwiejsze – choć z nastawieniem pręgowanej chyba prostsze było to drugie.
— Na moje oko, to potrzebujesz.
— Które? Te zdrowe, czy te, które od ciebie ucieka? — Starsza ostatecznie podniosła głowę, załzawionymi ślepiami wpatrując się w Wąsatkę. Jej oddech był świszczący, jakby z trudem wydostawał się na zewnątrz. Sama kotka chrząkała co jakiś czas; była wyraźnie chora.
— Nie żartuj sobie! Nie dziwię się, że przegrałaś z Cienistą Zjawą, skoro chodzisz taka zmizerniała! Rusz wreszcie zad do lecznicy i weź zioła od me-… — przerwała, mrużąc oczy ze zirytowania. W końcu prychnęła, poruszając wibrysami. — Skoro chcesz być takim osłem, to sobie nim bądź. Tylko spróbuj nie nasmarkać na legowiska obok.
Nadęła policzki i wróciła na swoje leże, zawijając się w ciasną kulkę. Jednak najwyraźniej jej słowa podziałały, gdyż już po chwili pręgowana podniosła się z miejsca, a po legowisku uczniów rozniósł się dźwięk jej kroków. Wyszła na zewnątrz.
Wąsatkowa Łapa szybko przewróciła się na drugi bok, obserwując, jak starsza skręca w stronę lecznicy. Nareszcie! Przynajmniej nie będzie ryzykować tego, że się zarazi. Bardzo nie chciałaby chorować akurat po rozpoczęciu swojego treningu – Pustułkowy Szpon na pewno nie byłby zadowolony z takiego obrotu spraw. Zależy mu przecież na tym, by wychować swoją samozwańczą córkę na jak najdumniejszą wojowniczkę Klanu Wilka!

* * *

Może interakcje z innymi uczniami po prostu nie były dla niej. Na całe szczęście jeszcze tylko kilka dni, aż Gruby i Chudy dołączą do grona terminatorów i znowu będą mogli rozmawiać ze sobą wieczorami oraz lepić sobie nawzajem pyski z ziemi, a może i śniegu! Wąsatka co prawda nie wiedziała, czy dwójka braci za nią przepada, ale nie zwracała na to uwagi. Ważne, że to ona ich lubiła, nie?
Nawet jeśli teraz nie tolerowali jej obecności, to za jakiś czas zostaną zmuszeni, by się do niej przyzwyczaić, bo Wąsatka nie zamierzała odpuszczać sobie prób zaskarbienia ich zaufania w najbliższych księżycach! Poza tym… sama nie była też zbyt bystra, jeśli chodzi o emocje innych kotów. Chudy mógł na nią wrzeszczeć, mógł nawet marszczyć się jak ususzony liść, a ona i tak uważałaby, że to tylko jego sposób na okazywanie szczęścia.
Wąsatkowa Łapa wsunęła łebek do kociarni, by rozejrzeć się po zgromadzonych tam kotach. Dostrzegła Chudego, Noc, Kalinkę, Księżycka i, rzecz jasna… Grubego! Od razu się uśmiechnęła i, nie czekając na aprobatę Gąsiorkowego Trzepotu czy Jaskółczego Ziela, wparowała do środka.
— Cześć, Gruby! — przywitała się z kociakiem. — To takie ekscytujące, że jestem już uczniem i zyskałam nowe imię, co nie? Ciekawe, kiedy ciebie Zalotna Gwiazda mianuje! Tylko wiesz, musisz uważać, bo zanim to nastąpi, musisz odbyć samotną noc w lesie! — westchnęła, rozsiadając się obok pomarańczowookiego, jakby była panem tego miejsca. — Podczas takich mrozów to potwornie ciężkie, ale mi się udało! Myślisz, że sobie poradzisz? — zaczęła go wypytywać. — Musisz być tylko zdeterminowany i dobrze nastawiony, a ze wszystkim sobie poradzisz! Mówię ci!

<Gruby?>

[1439 słów]

[Przyznano 29%]

Wyleczeni: Cykoriowa Łapa

03 stycznia 2026

Od Grubego CD. Wąsatki

Obudził się z własnym, ostatnim tej nocy chrapnięciem w uszach. Westchnął głęboko, ziewnął i zamlaskał parę razy. Nie lubił pobudek. Przez fakt, że za krótka kufa utrudniała mu oddychanie, w nocy oddychał też przez pyszczek co wysuszało mu potwornie gardło. Zawsze musiał obudzić się z chrypą, która owszem, może i przechodziła po jakimś czasie, to wciąż była irytująca. Zamrugał parę razy by wyostrzyć wzrok, by zaraz się wzdrygnąć, zaskoczony nagłym pojawieniem się czarno-białej mordki centymetry od jego płaskiego pyska.
— Hej, cześć! — mruknęła półszeptem, starając się nie obudzić śpiących obok kotów. — Jestem Wąsatka, nie wiem, czy wiesz — przywitała się, siadając obok.
Gruby wpatrywał się w nią w milczeniu. Nie powinien oceniać innych po wyglądzie, w końcu jego samego cały czas goniły wzmianki o jego płaskim pysku, jednak na widok kotki na myśl przyszło mu jedno - jej rozjechane oczka. Ciekawe, czy widziała jego i podłogę na raz... pokręcił zaraz głową, karcąc się w myślach i gryząc w język. Nie powinien wyciągać pochopnych wniosków, a na pewno nie takich. Głupota.
— A w ogóle… co Ci się stało w pysk? Uderzyłeś w ścianę żłobka, jak byłeś mały…? — Przechyliła głowę. — I co z Chudym? On wygląda podobnie, prawda? Dlaczego tylko Noc ma normalną mordkę?
Skrzywił się na słowa kotki. Najwidoczniej nie powinien wcześniej się hamować z komentarzami, skoro kotka robiła sobie z niego jaja.
— Nie, wiesz, zaraziłem się choróbskiem, kichnąłem i odpadł gdzieś — prychnął, wywracając oczami, na co Wąsatka wyłupiła oczyska.
— To straszne! Może da się go jeszcze znaleźć? Pomogę Ci! — pisnęła przejęta i zaczęła się rozglądać energicznie po podłożu. Chwiejnym krokiem podbiegła do najbliższego legowiska i zajrzała pod nie, potem pod kolejne i kolejne. Gruby nieco zgłupiał na jej reakcję. Był przekonany, że Wąsatka się z niego nabija, a jednak na jej pyszczku nie widział tak znajomego mu obrzydzenia czy pożałowania, a teraz jeszcze oferowała mu pomoc? Tak za nic? Pomylił się wcześniej? Zrobiło mu się trochę głupio, patrząc na koteczkę.
— Ż-żartowałem... — burknął speszony, na co Wąsatka podniosła pyszczek z podłogi. — Zawsze tak miałem. Tak jak Chudy. Nie wiem czemu Noc ma inaczej — odpowiedział w końcu na jej pytania.
— Ufff! Nastraszyłeś mnie! — przetarła łapką czółko, oddychając z ulgą. — Ale skoro Ci nie odpadł, może możemy go od nowa zrobić. Taki jaki ma Noc, tylko z... hm... — zastanowiła się, po czym podskoczyła podekscytowana w miejscu. — Wiem! Z ziemi! Ozdobimy go liściami, żeby był pomarańczowy, jak ty!
Gruby zamrugał parę razy. Doprawdy niedorzeczny pomysł... ale gdzieś tam w serduszku cieszył się entuzjazmem kotki. Miła odmiana od tego, co dotychczas doświadczał od odwiedzających żłobek Wilczaków.
— Wątpię, że to pomoże... — mruknął, podnosząc się z leża.
— Nie mów nie, dopóki nie spróbujesz! — rzuciła bojowo Wąsatka, na co Gruby pokręcił łebkiem i sam zaczął się rozglądać za liściami, które najbardziej pasowały kolorem do jego rudej szaty, nawet jeśli myślał, że to idiotyczny pomysł. 

<Wąsatka?>

Od Wąsatki do Grubego

Tak oto nastał ten dzień. Gdy tylko rankiem Wąsatka otworzyła oczy, ustanowiła sobie za cel podejście do trójki braci, by się z nimi przywitać. Miała dosyć tej nudy! Dosyć polegania na Pustułkowym Szponie! Wojownik zbyt rzadko zjawiał się w żłobku, by miała okazję się z nim pobawić i zająć czymś na dłużej. A gdyby udało jej się zdobyć nowych kolegów… mogłaby się z nimi ganiać i rzucać kulkami mchu przez całe dnie! Nie dość tego – mogłaby robić to nawet całymi nocami! Oczywiście pod warunkiem, że żadna wkurzona tutejsza kocica nie zirytowałaby się hałasem i tym, że rankiem nie będą mieli już energii…
Jak się okazało, czarno-biała wybudziła się w żłobku jako pierwsza, więc musiała odczekać dobrą godzinę, zanim Gruby, Chudy albo Noc w końcu się obudzą. Nie skłamałaby, gdyby powiedziała, że przez cały ten czas po prostu się w nich wpatrywała i zastanawiała, czy – jeśli coś im się śni – widzą w tych snach, że ktoś ich obserwuje.
Jako pierwszy poruszył się Gruby; drgnął lekko, a zaraz potem otworzył oczy. Rudy kocurek wyglądał w oczach Wąsatki bardzo zabawnie. Wydawało jej się, że ma zupełnie płaski pyszczek! W dodatku jego ślepia często łzawiły, a sam kociak zdawał się mieć problem z oddychaniem. Od razu po jego przebudzeniu wygramoliła się cicho z posłania i w kilku susach znalazła się tuż obok niego.
— Hej, cześć! — mruknęła półszeptem, starając się nie obudzić śpiących obok kotów. — Jestem Wąsatka, nie wiem, czy wiesz — przywitała się, siadając obok.
Gruby wpatrywał się w nią w milczeniu, więc Wąsatka uśmiechnęła się szeroko i dodała:
— A w ogóle… co ci się stało w pysk? Uderzyłeś w ścianę żłobka, jak byłeś mały…? — Przechyliła głowę. — I co z Chudym? On wygląda podobnie, prawda? Dlaczego tylko Noc ma normalną mordkę?

<Gruby?>