Po opuszczeniu legowiska stróży, nim zdecydował się powrócić do legowiska medyka, zajrzał do kociarni, w której znajdowała się Drobinka wraz z trójką kociąt będących nowymi członami Owocowego Lasu. Łysiczka, Strusiek oraz Serduszko zostali znalezieni przez białą kocicę, Pieczarkę oraz Orchideę. Modrogończyk przywitał się z ich adopcyjną matką, po czym odłożył maleńką myszkę, którą udało mu się pochwycić ze stosu, nim zajrzał do żłobka. Upewniwszy się, że z kociętami jest wszystko w porządku i nie wymagają odwiedzin uzdrowiciela czy zielarza, a Drobinka nic więcej nie potrzebuje, zdecydował się im nie przeszkadzać, tym bardziej że dwójka z trójki kociąt zaczęła przygotowywać się do popołudniowej drzemki.
Przez swoją nieuwagę w wejściu do lecznicy zderzył się głową z kocurem o niebieskim futrze poprzecinanymi pręgami. Oto właśnie Pierścień we własnej osobie wpatrywał się z grymasem na pysku w Modrogończyka, który bez uprzedzenia zaczął badać czoło ucznia wojownika. I mimo że Modrogończyk najprawdopodobniej wyzbył się swojej fobii wobec kotów posiadających niebieskie oczy, chłód bijący z oczu Pierścienia zniechęcił go do kontynuowania badania.
— Ekhem, wybacz, Pierścieniu... — odkaszlnął, zabierając łapy z pyska brata Smoka. Nim jednak pozwolił sobie na danie przestrzeni kocurowi, zdecydował się jeszcze poprawić sterczący włos na czubku jego głowy. Machnięciem łapy dał znać, że Pierścień jest zdrów i nie wymaga powrotu do wnętrza legowiska. — Jak się miewają twoje poduszki? — zagadnął, nim srebrny zdołał umknąć Modrogończykowi. Pierścień z irytacją wymalowaną na pysku zatrzymał się w połowie rampy usypanej z ziemi. — No bo wiesz, ostatnio odmroziłeś je sobie Porą Nagich Drzew... Porą Nowych Liści, a tym bardziej Porą Zielonych Liści również powinieneś uważać, aby ich nie zranić. Na śmietnisku ostatnimi czasy jest bardzo dużo ostrych rzeczy, a oprócz tego jest tam dziwna, czarna i twarda trawa, która jak się na niej stanie jest za dnia bardzo gorąca... Uważaj na siebie, dobrze?
Przez swoją nieuwagę w wejściu do lecznicy zderzył się głową z kocurem o niebieskim futrze poprzecinanymi pręgami. Oto właśnie Pierścień we własnej osobie wpatrywał się z grymasem na pysku w Modrogończyka, który bez uprzedzenia zaczął badać czoło ucznia wojownika. I mimo że Modrogończyk najprawdopodobniej wyzbył się swojej fobii wobec kotów posiadających niebieskie oczy, chłód bijący z oczu Pierścienia zniechęcił go do kontynuowania badania.
— Ekhem, wybacz, Pierścieniu... — odkaszlnął, zabierając łapy z pyska brata Smoka. Nim jednak pozwolił sobie na danie przestrzeni kocurowi, zdecydował się jeszcze poprawić sterczący włos na czubku jego głowy. Machnięciem łapy dał znać, że Pierścień jest zdrów i nie wymaga powrotu do wnętrza legowiska. — Jak się miewają twoje poduszki? — zagadnął, nim srebrny zdołał umknąć Modrogończykowi. Pierścień z irytacją wymalowaną na pysku zatrzymał się w połowie rampy usypanej z ziemi. — No bo wiesz, ostatnio odmroziłeś je sobie Porą Nagich Drzew... Porą Nowych Liści, a tym bardziej Porą Zielonych Liści również powinieneś uważać, aby ich nie zranić. Na śmietnisku ostatnimi czasy jest bardzo dużo ostrych rzeczy, a oprócz tego jest tam dziwna, czarna i twarda trawa, która jak się na niej stanie jest za dnia bardzo gorąca... Uważaj na siebie, dobrze?
<Pierścień?>
[370 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz