Wiedziała, że niedługo ją zobaczy, wtedy kiedy zostanie mianowana na uczennicę. Żałowała tylko, że stanie się to pewnie, dopiero kiedy nadejdzie Pora Opadających Liści. Gdyby teraz stała się łapą, miałaby o wiele łatwiej. Widziała, ile zdobyczy wnosiły do obozu koty powracające z patroli myśliwskich. Zwierzyny zdecydowanie nie brakowało, co w połączeniu z przyjemną temperaturą sprawiało idealne warunki do szkolenia.
Zobaczyła kawałek dymnej sierści medyczki, a iskierki w jej oczach zamigotały z zadowolenia. Bardzo lubiła Gąbczastą Perłę, która często odwiedzała ją, Jasność i Senną Łzę w żłobku. Ruszyła w jej kierunku, po chwili jednak zobaczyła, że ta kierowała się do wyjścia z obozu, a chwilę później już jej nie było. Pewnie poszła zbierać zioła. Fiołek skrzywiła się z rozczarowaniem. Nie zdążyła zagadać do kotki.
Rozejrzała się więc po obozie, ponieważ poczuła to dziwne uczucie, które zawsze towarzyszyło jej, kiedy była zbyt długo sama. Coś jakby kłuło ją w klatce piersiowej, coś nie dawało spokoju, jakiś niepokój nie pozwalał jej usiedzieć w miejscu. Ledwo się powstrzymywała przed głośnym zamiauczeniem na cały obóz, aby ściągnąć na siebie uwagę innych.
Podeszła do grupki wojowników, rozmawiających w cieniu sumaka tworzącego legowisko Mandarynkowej Gwiazdy. Wśród nich był Błękitna Laguna, jego czarna gwiazdka na łapie, którą pokazywał coś swoim rozmówcom i krwistoczerwony znak lotosu na czole od razu rzuciły się koteczce w oczy.
— Ty, Zmierzchająca Falo, poprowadzisz patrol na wybrzeże niedaleko Bursztynowej Wyspy. Słyszałem, że ostatnio pływa tam dużo ryb, więc na pewno coś znajdziecie. — Te słowa doleciały do uszu Fiołka, kiedy podeszła bliżej i niezbyt dyskretnie usiadła między wojownikami, kiwając z powagą głową, jakby zastępca mówił do niej.
Dymny przytaknął i już chciał odejść, aby poszukać sobie chętnych do polowania, ale spojrzenie jego pomarańczowych oczu spotkało się ze wzrokiem koteczki.
— Ehm… Potrzebujesz czegoś, Fiołko? — zapytał życzliwie i opiekuńczo, co ściągnęło na szylkretkę uwagę reszty wojowników.
— Idę z wami na patrol! — oświadczyła zdecydowanym głosem i wstała, dumnie podnosząc ogon do góry.
Na chwilę zapadła niezręczna cisza, a Zmierzchająca Fala przestąpił z łapy na łapę, jakby niepewny co odpowiedzieć, aby jej nie urazić.
— Kociaki nie mogą chodzić na patrole. — Kropiatkowa Skórka włączyła się do rozmowy, spokojnie patrząc na nią swoimi ładnymi oczami. — Nie martw się, już niedługo zostaniesz uczennicą. A potem wojowniczką.
— Ale ja chcę teraz! — zawołała zezłoszczona.
Machnęła wściekle ogonem, a futro na jej grzbiecie się nastroszyło. Błękitna Laguna coś jeszcze powiedział tonem pełnym pogardy i krytyki do jej zachowania, jednak Fiołek już nie chciała tego słuchać. Ostentacyjnie tupiąc, skierowała się na środek obozu.
Nagle złość minęła, kiedy w jej głowie powoli zakiełkował plan. Już nie chciała iść na patrol. Teraz miała lepszy pomysł. Odczekała chwilę, aż wojownicy wrócą do swoich spraw i kiedy nikt na nią nie patrzył, powoli podeszła do źródełka. Pochyliła głowę i napiła się, chociaż wcale nie była spragniona. Rozejrzała się po obozie ostatni raz. Najbliżej stała Wężynowy Splot, która wylizywała swoje długie, szylkretowe futro i nie zwracała uwagi na koteczkę.
Nagle Fiołek przechyliła się i z głośnym piskiem na całą wyspę wpadła do źródełka. Planowała później powiedzieć klanowi, że ktoś ją wepchnął. Cała zanurzyła się pod powierzchnią wody, jej tylna łapka dotknęła dna. Spróbowała się odepchnąć, jednak jej pazurki ześlizgnęły się po kamykach i boleśnie wykręciły. Zawyła z bólu, tym samym nabierając wody do pyska. Poczuła kłucie w płucach. Potrzebowała powietrza! Zaczęła szybciej machać kończynami. Nie umiała jeszcze pływać! Co ona sobie wyobrażała?!
Na chwilę udało jej się wynurzyć pysk i głośno charcząc, wypluła wodę, a następnie zdążyła nabrać odrobinę powietrza, zanim znowu się zanurzyła.
Dlaczego była taka głupia?! Nie mogła pokazać się z gorszej strony! Teraz nikt jej nie będzie traktował poważnie, no bo co za Nocniak topił się w źródełku do picia?! I to wszystko tylko dlatego, że Błękitna Laguna nie chciał jej wziąć na patrol. No teraz to na pewno nie weźmie! Płuca bolały ją coraz bardziej, rozpaczliwie machała łapkami, czekając na ratunek.
<Wężynowy Splocie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz