BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuklik x Miodunka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuklik x Miodunka. Pokaż wszystkie posty

17 lutego 2023

Od Kuklika CD. Miodunki

 Miodunka była przerażająca. Nie chciał obok niej być. W końcu, namawiała go do rozmowy z Agrestem a nie był na to gotowy! Zestresowany wbił wzrok w ziemię, odsuwając się od kotki. Znowu pewnie będzie bredzić jakieś głupoty.
- O-o c-co chodzi?
- Musimy popracować nad twoją wiarą w siebie i nad tym, jak łatwo odpuszczasz w sprawach sercowych - miauknęła bez ogródek. Co. Ona myślała, że po prostu zacznie sobie pracować nad jego charakterem? Była taka głupia czy na serio myślała, że coś zdziała?
- C-co?!- krzyknął.- Upadłaś na ł-łeb? Nie chcę n-nad niczym p-pracować! Weź s-spadaj na drzewo...
- Nie spadnę na żadne drzewo. Bo po pierwsze, nie wiem czy tak się da....przynajmniej coś takiego mówił ten kociak Borsuk...
Naburmuszył się nieco. Nie chciał rozmawiać z tą nawiedzoną kuzynką! Do tego nie mówił na serio a ona powoływała się na jakieś dziecko… Po prostu chciał, by sobie poszła. Dała mu spokój i czas na przemyślenia.
- O-odczep się i tyle!
- Nie. Nie póki ci nie pomogę.
- Zostaw mnie w spokoju!- powiedział twardo, przyspieszając kroku. Niestety również przyspieszyła. Czemu ona to robiła?! Nie mogła wyczerpnąć z tego korzyści ani nic, tylko ją irytował w kółko. Dalej chciała mu “pomóc”? Głupie zachowanie.
- Nie. - odpowiedziała prosto z mostu. Czyli go nie zostawi… Świetnie.
- T-to co chcesz n-niby z-zrobić?
- Sprawić, żebyś nabrał na tyle odwagi, żeby znów spróbować z Agrestem.
- Niby jak? Huh?
- Skoro się pokłóciliście, to przyjdź do niego i to sobie wyjaśnijcie. Nie daj się odgonić.
- N-nie umiem! O-on nie chce ze mną rozmawiać, n-nie rozumiesz?!
- Nie daj się przegonić! W tym rzecz! W końcu się otworzy. Na ciebie to podziałało. Powiedziałeś mi o swoim problemie. Nie daj się spławić, bądź uparty, przynoś mu kwiaty…
Tak, kwiaty! No świetny pomysł! Miał ochotę ją walnąć w pysk by się zamknęła i przestała mu proponować głupie rzeczy. Nie miała totalnie rozumu i strasznie go już irytowało to, że myślała inaczej niż inni. Nie mogła przyjąć do rzeczy, że to koniec? Dalej się trzymała swego i brakowało jej piątej klepki.
- N-nie b-będę t-tego robić. On... P-poza t-tym, on p-pewnie l-leci na k-kotki. I-i... N-niby... N-niby n-nią j-jestem, a-ale wiesz o co chodzi...
- Nieee, jak nie spróbujesz to się przecież nie przekonasz, co nie?
- P-przestań i tyle. T-to nic nie da.
- Da. Czemu niby nie spróbujesz? Co ci szkodzi? Najwyżej się rozczarujesz i tyle. Przynajmniej będziesz mieć pewność, a nie żyć w niepewności.
- N-no właśnie, rozczaruję się. N-nie chcę żyć w świadomości, że on... M-mnie o-odrzucił…
Takie trudne to było do zrozumienia? Wystarczyło POMYŚLEĆ. Niech go zostawi i przestanie powtarzać jedno i to samo, bo to było już strasznie nudne! Wolał sam sobie dreptać za innymi niż spędzać czas z tą psycholką!
- To wtedy...możesz zjeść kocimiętkę...a ból po jakimś czasie minie pewnie...
- N-nie b-będę ćpać! J-jesteś jakaś... Dziwna!
- Plusk by też ci dała. To po prostu jest na wielki smutek i choroby, nie masz się czego bać, raz a nawet kilka ci nie zaszkodzi.
- Z-zaszkodzi! T-to jest ćpanie! N-nie mogę swojego smutku zakopywać w ziołach!
- To w takim razie ziarna maku. Mniejsze ryzyko.
Co ona sobie myślała?! Nie będzie ćpać! To nie mogło być zdrowe ani w ogóle godzące się z jego moralnością! Sam sobie poradzi a nie chciał popadać w nałogi…
- C-co?! U-upadłaś na głowę, j-jesteś j-jakaś pojebana! O-odczep się ode mnie p-psycholko, n-nie b-będę s-słuchać twoich d-durnych r-rad!
- Nie. - odparła stanowczo. - sam do niego pójdziesz, albo cię tam zaciągnę i powiem to wszystko za ciebie.
- N-nie! N-nie b-będziesz mnie nigdzie ciągnąć! Chora psychopatko upadła na głowę! Dziwię się, że t-twój kochanek cię k-kocha!
Nie wiedział jeszcze do czego posunie się kotka.

***

Chciał w spokoju odpocząć na postoju. Poleżeć sobie, zjeść coś… Ale Miodunka miała inny plan. Kiedy oddalił się od innych, poczuł jak ta łapie go za kark i ciągnie gdzieś w las. Zaczął krzyczeć, machając łapami szybciej niż kiedykolwiek. Co ona miała plan robić?! To było tak nagłe i nieoczekiwane…
- C-CO TY ROBISZ, Z-ZOSTAW MNIE!
- NIF!
- Cz-czego t-ty chcesz?! C-co t-ty wyprawiasz?! Puszczaj!
Nie doczekał się odpowiedzi a jedynie skończył w dole. Zaczął z zapałem drapać ściany, próbując w desperacji uciec. Co to miało być?! Chciała go tu uwięzić i szantażować?!
- P-POMOCY! P-PSYCHOPATKA!!!
- Spokojnie. Uratuje cię twój anioł stróż Agrest! Już po niego idę!
- C-CO?! N-NIE, Z-ZOSTAŃ T-TU! N-NIGDZIE N-NIE IDŹ!
- A pójdziesz do Agresta i spróbujesz czy nie? - spytała. Oczywiście, że tego nie zrobi, ale nie mogła po niego iść! Upokorzy się i spali ze wstydu!
- O-oczywiście, ż-że nie! Z-zamknij się p-padlino j-jedna i w-wyjmij mnie stąd!

<Miodunka?>

14 stycznia 2023

Od Miodunki CD Kuklika

*dawno temu, w trakcie przeprowadzki, jak Miodunka była jeszcze uczniem*
- Co? Coś się stało...czy...czy coś między wami się popsuło? - spytała, otulając Kuklika swym ogonem, próbując go jakoś pocieszyć. Ten odepchnął ją łapą, z powrotem zanosząc się szlochem.
- P-przestań już! Idź d-do swojego k-kochanka!
- Nie mogę cię tak zostawić! - odparła - powiedz co się stało!
- N-NIC CI NIE P-POWIEM!- krzyknął.
W odpowiedzi po prostu usiadła przed pyskiem wojownika, wbijając w niego twarde spojrzenie. Chciała wiedzieć. Chciała pomóc mu w związku z Agrestem. Nie mogła pozwolić, by kolejna prawdziwa miłość tak po prostu umarła. Chciała, by Agrest i Kuklik byli szczęśliwi. Widać było w końcu, że byli sobie pisani, tak jak ona Niktusiowi!
Szylkret odsunął się do tyłu, odwracając wzrok.
- Z-zostaw mnie! I-idź sobie d-do ślimaka p-psychopatko!
Jeśli myślał, że taką upartą istotę jak Miodunka tak łatwo przegoni, to na swoje nieszczęście…wielkie nieszczęście…mylił się. Liliowa nie miała zamiaru bowiem odpuścić. Skoczyła mu przed pysk, nie pozwalając, aby nie patrzył wprost na nią.
Ten pisnął, próbując odsunąć się do tyłu.
- Z-zostaw mnie świrusko! I-idź sobie!
- Nie! - odparła - Nie odejdę, póki nie dowiem się, o co chodzi! - brnęła w to dalej, nie dając ani chwili wytchnienia czekoladowemu.
- J-jesteś chora na głowę! Idź sobie! N-nie b-będę ci mówić o-o moich problemach!
- A czemu nie? Nie jesteśmy czasem kuzynostwem, hm? - spytała.
Zamyślił się.
- A. Z-zapomniałem. A-ale i tak ci nie powiem!
Zapomniał o ich jakże ważnym pokrewieństwie poprzez babcię? No nie! Tak się nie robiło! Mimo jego głupoty i zapomnienia o ich więzach rodzinnych, i tak chciała mu „pomóc”.
Spojrzała mu prosto w oczy, z zaciętym wyrazem pyska prześwidrowując go spojrzeniem na wylot.
- Cz-czemu ci tak na tym z-zależy?...
- Bo chcę, by mój mentor był szczęśliwy z kotem, którego kocha, i który jest tak dobry, jak ty. - miauknęła.
Tortie speszył się trochę.
- M-my... P-pokłóciliśmy się. B-bardzo p-pokłóciliśmy- wymamrotał, nie widząc jak inaczej to określić.- Nic między n-nami nie będzie. Nie było, ani nie będzie. Słysząc to, zachmurzyła się.
- Naprawdę? A rozmawialiście po tej kłótni? - spytała - Cokolwiek?
Kuklik pokręcił głową, kładąc pysk na łapy.
- On nie chce mnie już znać.
- Nie możesz tak po prostu się poddać! Ja się nie poddałam, choć mnie odtrącał mój ukochany. A potem okazało się, że to dlatego, że po prostu...że po prostu sobie nie radził, miał problemy. Ale ja mu pomogłam i teraz jesteśmy razem. Może Agrest po prostu ma ciężki czas i dlatego się zdenerwował? Może targały nim emocje z powodu innych rzeczy?
- A weź przestań, nic z tego nie będzie – wymamrotał syn Kolendry, odsuwając się od uczennicy - M-może twój ukochany chce cię z powrotem, ale nie Agrest. Poza tym, o-on nigdy nie czuł do mnie niczego więcej, nie jest przecież gejem.
- Mi się wydaje, że jest. Zawsze patrzył na ciebie z miłością, tego się nie dało przeoczyć.
Prychnął znacząco, patrząc na kotkę pełen wątpliwości.
- Tak? W-wymyślasz i tyle. P-próbujesz mnie pocieszyć, ale ja znam prawdę.
- Ja też ją znam. I ty też ją znasz, tylko nie chcesz się przyznać. - odparła - Co, chcesz tak po prostu się poddać? Od tak?
- T-tak. T-to i tak nie miało sensu. I naprawdę, on mnie n-nie kochał. Wmawiasz to s-sobie.
Czemu tak się poddawał? Gdyby ona się poddała, byłaby samotna i smutna. To było przykre, że Kuklik tak po prostu postanowił odpuścić. Ona by tak nie zrobiła. To by było bowiem błędem. Strasznym błędem. Wiedziała, że Nikt jej potrzebował. I tak samo mogło być tutaj. Tak jak Nikt, Agrest mógł nie wiedzieć, że Kuklik to najlepsze co mógł dostać. Ale tutaj Kuklik także o tym nie wiedział, co utrudniało sprawę.
- Kiedyś przekonasz się, że poddanie się było błędem - odparła, odchodząc do swojego legowiska.
***
Szli i szli i szli. Końca nie było widać, ale czuła się szczęśliwa, bo Nikt nareszcie zaczął słuchać jej i zachowywać się tak słodko, jak dawniej! Postanowiła, iż wykorzysta to, iż tym razem to arlekin niósł ślimaka i podejdzie do Kuklika. Chciała pomóc mu w sprawie z Agrestem, czy tego chciał, czy nie.
Zrównała wzrok z czekoladowym szylkretem, obserwując go uważnie.
<Kukliku? :3>

03 października 2022

Od Kuklika Do Miodunki

 Wędrowali już stanowczo za długo! To zaczynało się już mu robić poniekąd dziwne. Mogli się nie zgadzać na tą wędrówkę, tylko sami poszukać lepszych terenów. Zmęczonym wzrokiem spojrzał na idącą przed nim Miodunkę. Podszedł do niej niepewnie. Nie rozmawiał z nią od kiedy... Czy kiedykolwiek z nią rozmawiał? Kojarzył ją z obozu, wiedział, że jest to jego kuzynka… Ale jakoś nie mieli okazji powymieniać zdań.
- Hej, jak... J-jak ci mija wędrówka?
Kotka skierowała wzrok na niego, lekko się uśmiechając. Ale… Co ona miała w pysku? Przecież to był…Zdziwiony spojrzał na ślimaka w jej pysku. Wcześniej nie zwrócił na to uwagi. Ona była jakaś chora? Czy co? Może była wariatką. Z przerażeniem spojrzał na nią, chcąc się odsunąć jak najdalej od psychopatki. W końcu, niosła ROBAKA. Po co jej był ROBAK? Ta zrobiła tylko smutną minkę. Przecież jej nie obraził! Nic nawet nie powiedział! Po prostu się trochę jej bał…
Przekrzywił delikatnie łebek.
- Uh... W-wszystko z-z t-tobą d-dobrze? P-pomóc... Ci n-nieść t-tego ś-śl... Ślimaka?
Ta natychmiast pokiwała twierdząco głową, po czym pokierowała ich poza tłum. Następnie delikatnie postawiła ślimaka na ziemi. To coś było naprawdę straszne! Obślizgłe! I w ogóle…
- Tak, bardzo proszę! Niosę go odkąd wyruszyliśmy, bo Nikt mnie unika i nie mam jak mu powiedzieć, żebyśmy się zamienili. - miauknęła - to Skorupek - dodała, wskazując łapą na ślimaka - przyjaciel Nikta.
Zdziwiony spróbował dotknąć tego ślimaka, ale się powstrzymał. Co jeżeli ta psychopatka się na niego rzuci? Bo skrzywdził stworzonko tego Nikta? A do tego nie był pewien czy chce zaznać dotyku śliskiego ciała tej istoty.
- Uh... Ale p-po co t-trzymasz t-tego ślimaka... A-a nie t-ten N-nikt?
- W sumie to...nie wiem...on po prostu jakoś tak mnie ostatnio unika, a musiałam wziąć ślimaka, bo wiedziałam, że będzie mu smutno, jak tego nie zrobię. - dodała - plus ja też się do niego przywiązałam, jest słodki - miauknęła, z uśmiechem patrząc na ślimaka.
- O-on s-słodki?!- pisnął przestraszony. Już miał nadzieję, że nie była jakaś opętana, ale jednak!- T-to... T-to j-jest ślimak!
- A czemu ślimak nie ma być słodki? No popatrz na to, jaki jest milutki i ma takie piękne czułki. - miauknęła, z powrotem kierując spojrzenie ciemno zielonych oczu na ślimaka, wychodzącego właśnie ze swojej muszelki z ostrożnością. Odsunął się do tyłu. To nie było normalne zachowanie! Przecież… To był ślimak! On był zwierzęciem, równego sortu co jakieś zwykłe robale, jak dżdżownice!
- O-on... J-Jest cały z-ze śluzem j-jakimś! T-to t-trochę... F-fuj...- wymamrotał, jednak spojrzał na jego rzekomo piękne czułki. Może były trochę… Słodkie?
- Tak, jest, ale...ale i tak jest słodki. Poniesiesz go przez chwilę? Do następnego postoju? Bo szczęka mi już trochę zdrętwiała. - miauknęła. - trzeba trzymać za muszlę, ale bardzo delikatnie, by nie przebić jej czasem zębami. 
Szczerze, to nawet zapomniał, że chciał go nieść. Był dość roztargniony. Niepewnie spojrzał na stworzonko, które poczęło wolno się poruszać na ziemi. O nie. Nie chciał tego trzymać w paszczy! To było dziwne!
- A-a j-jeżeli p-przebiję?
Spojrzała na niego z powagą, aż go zmroziło. Ona na serio była straszna.
- To Skorupek będzie ranny, a wtedy...jeśli Nikomu będzie smutno...to...nie ręczę ani za niego, ani za siebie - miauknęła. - Dzięki! - dodała, po czym ruszyła w stronę tłumu.
Z paniką spojrzał na odchodzącą kotkę. Co?! Zamierzała go zostawić z potworem?!
- N-nie! Cz-czekaj! P-pomóż mi a-a nie...- krzyknął, jednak po chwili odwracając wzrok w stronę ślimaka który coraz bardziej się do niego zbliżał. Serio musiał go brać? Delikatnie złapał go w zęby i podbiegł delikatnie do kotki.
- Widzę, że sobie radzisz! - miauknęła uradowana - oł, szczęka mi aż drży. Ale spokojnie, już tylko kawałek, jestem pewna, że postój będzie całkiem niedługo. - powiedziała.
Zaskomlał cicho, chcąc pokazać jej, że wcale nie chce go mieć przy sobie. Był obrzydliwy! Spojrzał na nią błagalnym wzrokiem. Czemu kazała mu nieść ŚLIMAKA?! 
- Spokojnie, na pewno ci się uda.
Spuścił głowę, ale jednak po jakimś czasie ucieszył się, gdy wszyscy zatrzymali się na postój. W końcu! Pobiegł w stronę najbliższego krzaka i postawił pod nim ślimaka. Może nawet ta opętana kotka go nie znajdzie i mu da spokój? Chociaż... Gdyby zauważyła że nie ma jej ulubieńca, pewnie by się wściekła.
Zestresowany ułożył się w pozycji chlebka, z paniką co chwilę patrząc się na Miodunkę, która ułożyła się dość blisko niego. Spłaszczył uszy, zastanawiając się nad tym, czy kotka jest psychopatą. Możliwe. Chodziła z ślimakiem i... Była straszna. Nawet nie chciał się do niej odzywać!
- Czemu odłożyłeś go, a nie zaczekałeś na mnie? - spytała się go po chwili, przyglądając mu się podejrzliwie.
- J-ja... U-uh... M-myślałem, że b-będzie miał tam cień i-i w ogóle... Z-znajdzie s-sobie dziewczynę... A-albo chłopaka... I...I...
- O...to bardzo...miłe z twojej strony, Kukliku - miauknęła, rozpromieniając się - i...co u ciebie? Jak tam ci idzie z moim mentorem? - spytała sugestywnie. Nagle aż go coś trafiło. O czym ona mówiła!? On z Agrestem… Nie!
- C-co?!- szybko spanikował.- A-ale c-co miałoby i-iść? N-nic nie idzie!
- Nie udawaj, widać, jak na siebie patrzycie! Dwa gołąbki z was! - miauknęła.
Zasmucił się nieco, przypominając sobie to, jak Agrest na niego nakrzyczał. Nie byli gołąbkami, tylko… Przez pewien czas przyjaciółmi. Teraz nawet nie rozmawiali ze sobą.
- M-my... Uh, nic między n-nami nie jest.
- Właśnie że jest. Kukliku, o takie uczucie trzeba walczyć, za wszelką cenę. Ja widziałam, jak on na ciebie patrzy...do teraz tak patrzy.
- N-nie p-patrzy na mnie. P-przestań już!- obruszył się nieco i odwrócił do niej tyłem, zwieszając smutno łeb.- Nic między n-nami nie jest i nie będzie.
- Ależ jest! Kukliku, ja to widzę, bo sama kogoś kocham! 
- P-przestań!- pisnął, zwijając się w mały kłębek.- M-może t-ty kogoś kochasz, a-ale między mną i Agrestem niczego nie ma, n-nie rozumiesz?- wydukał cicho, lecz po chwili zaniósł się płaczem. Wszystko runęło. On… Na pewno nie chciał go znać. Ich przyjaźń była chwilowa, kocur pewnie teraz znajdzie sobie partnerkę, założy rodzinę… Nie potrafił o tym myśleć.

<Miodunko?>