Fiołek prychnęła pogardliwie, następnie ostentacyjnie odwróciła się i odeszła z dumnie podniesionym ogonem i głową oraz bardzo obrażonym wyrazem pyszczka.
Jedne pojedyncze przeprosiny i to tak skromne zdecydowanie nie wystarczą! Może za księżyc lub dwa szylkretka wybaczy kocurkowi, jeśli ten będzie każdego wschodu słońca przepraszał ją, wyciągał ciernie z jej posłania i przynosił najsmaczniejsze ryby z dziupli na zwierzynę.
“Co za niewychowany futrzak o mysim móżdżku”, dalej wyzywała Milczka w myślach, kierując się do Wełnianki i Lipieńka, którzy rzucali sobie piłkę z mchu niedaleko żłobka. Miała nadzieję, że zabawa z nimi pomoże jej zapomnieć o złości.
***
Miała naprawdę zły dzień. Nikt nie zwracał na nią uwagi, nikt nie miał dla niej czasu. Jej przyjaciele bawili się z kociakami, za którymi nie przepadała, więc nie chciała do nich dołączyć. Senna Łza rozmawiała z wojownikami, którzy wyraźnie nie mieli cierpliwości do ‘małego kociaka plątającego się pod łapami’ którym ją nazwali.
Zacisnęła mocno szczękę, żeby się nie popłakać. Nie chciała pokazywać swojej słabości. Jeszcze ktoś by ją wyśmiał, a Senna Łza pewnie przestałaby ją kochać.
Strzepnęła ogonem zirytowana, widząc Milczącą Łapę wchodzącego do obozu z myszą w pysku. Jeszcze go tu brakowało! Pewnie myślał sobie, że był teraz taki świetny i że był lepszy od niej. Na samą tę myśl szylkretce się nastroszyło futro. Chciała być od niego lepsza za wszelką cenę.
Milcząca Łapa był karmiony mlekiem Sennej Łzy, co robiło z niego przybranego brata Fiołki. Dlatego tak bardzo nie podobało jej się, że uczniowi dobrze szedł trening i tak bardzo chciała z nim rywalizować. Bała się, że karmicielka pokocha kocurka tak, jakby był jej prawdziwym, biologicznym synem. A skoro był lepszy od Fiołka, to może nawet będzie jej ulubionym dzieckiem.
Wiedziała, że nie mogła na to pozwolić, jednak nie wiedziała, co mogłaby zrobić w takiej sytuacji. Łapy ją swędziały z irytacji, kiedy docierało do niej, że musiała sobie odpuścić.
Właśnie dlatego nie lubiła Milczącej Łapy. Poza tym nadal nie zapomniała o tym, że ten ją podrapał, kiedy jeszcze był kociakiem. Fiołek potrafiła naprawdę długo chować urazę.
Zauważyła, że uczeń szedł w jej kierunku. No tak, stała na drodze do jego legowiska.
Wstała i spojrzała się na niego krzywo.
— I co, myślisz sobie, że jesteś taki fajny, bo upolowałeś myszkę? Pewnie chcesz, żeby Senna Łza cię kochała bardziej ode mnie, ale tak się nie stanie! I przestań ciągle być taki dobry we wszystkim! Podobno dobrze ci idzie trening, a ja nadal jestem kociakiem, to niesprawiedliwe! Zostaniesz mianowany wojownikiem przede mną i każdy pomyśli, że jestem gorsza! — wyrzuciła z siebie, nie mogąc już dłużej chować emocji.
Łezki napłynęły do jej zielonych oczu i za wszelką cenę próbowała je powstrzymać.
<Milcząca Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz