Był znudzony. Przebiśnieg spał zmęczony po jakiejś wizycie u medyczek, dlatego też Gąsior nie chciał go męczyć. A niech chłop odpocznie, co mu tam, aż taki wyrodny brat z niego nie jest. Machnąwszy ogonem, skoczył na Pszczółka, wbijając w niego swoje kiełki. Patyk poruszył się pod wpływem energicznych ruchów kocurka, jednakże nie wydał z siebie żadnego dźwięku, czego kociak bardzo żałował.
Stukot łap odbijających się od twardego gruntu zwrócił na siebie uwagę młodego. Liliowy podniósł łeb, obserwując kogo tym razem przywiało do kociarni. W wejściu stała jakaś kotka, trzymająca żarcie w pysku. Jak jej tam było? Słowicza Łapa? Chyba tak, nie znał jej i nie bardzo kojarzył. Jakoś nad tym faktem nie miał zamiaru ubolewać.
— Dzień dobry Cisowa Kołysanko, jak maluchy? — wywrócił oczami, kiedy kotki zaczęły między sobą plotkować. Phi, jak kociaki. Też coś, on był tuż obok, do tego nie spał, mogła się go durna baba zapytać bezpośrednio a nie jego stukniętej matki. Nie miał jednak zamiaru wtryniać się w ich wesolutkie ploteczki, niech gadają między sobą, to może chociaż nikt mu dupy nie będzie zawracać.
Cóż. Mylił się.
I to bardzo.
Cisowa Kołysanka stwierdziła, że to jest wręcz IDEALNY moment na mycie jednego z jej gówniaków. Ślepa kocica wzięła Gąsiora za kark, na co ten pisnął rozzłoszczony. Wiedział, że nie umiała nic zrobić porządnie, ale żeby zaciskać mocniej szczęki na jego skórze?! Wściekły kociak poruszył się niespokojnie, jakimś cudem wyrywając z pyska matki. Obrzucił obie kotki nieprzyjemnym spojrzeniem, nim wrócił do zabawy ze Pszczółkiem.
Stukot łap odbijających się od twardego gruntu zwrócił na siebie uwagę młodego. Liliowy podniósł łeb, obserwując kogo tym razem przywiało do kociarni. W wejściu stała jakaś kotka, trzymająca żarcie w pysku. Jak jej tam było? Słowicza Łapa? Chyba tak, nie znał jej i nie bardzo kojarzył. Jakoś nad tym faktem nie miał zamiaru ubolewać.
— Dzień dobry Cisowa Kołysanko, jak maluchy? — wywrócił oczami, kiedy kotki zaczęły między sobą plotkować. Phi, jak kociaki. Też coś, on był tuż obok, do tego nie spał, mogła się go durna baba zapytać bezpośrednio a nie jego stukniętej matki. Nie miał jednak zamiaru wtryniać się w ich wesolutkie ploteczki, niech gadają między sobą, to może chociaż nikt mu dupy nie będzie zawracać.
Cóż. Mylił się.
I to bardzo.
Cisowa Kołysanka stwierdziła, że to jest wręcz IDEALNY moment na mycie jednego z jej gówniaków. Ślepa kocica wzięła Gąsiora za kark, na co ten pisnął rozzłoszczony. Wiedział, że nie umiała nic zrobić porządnie, ale żeby zaciskać mocniej szczęki na jego skórze?! Wściekły kociak poruszył się niespokojnie, jakimś cudem wyrywając z pyska matki. Obrzucił obie kotki nieprzyjemnym spojrzeniem, nim wrócił do zabawy ze Pszczółkiem.
< Słowicza Łapo? >