BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Larwa x Traszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Larwa x Traszka. Pokaż wszystkie posty

23 czerwca 2023

Od Larwy CD. Traszki

Skierował wzrok w stronę Traszki i zawołał ją, lecz ta szybko umknęła spod jego wzroku, chowając się za drzewem. Zmarszczył czoło. O co jej chodziło? Odkąd został wojownikiem, bardzo chciał się jej tym pochwalić. Pamiętał przecież jak w młodości go zaadoptowała i robił za jej synka. Więc skoro była taką jego przybraną matką, to powinni porozmawiać. Złożyć mu gratulacje czy coś, powiedzieć, że jest z niego dumna. A ta zachowywała się... O właśnie tak. 
Nieco niepewnie skrócił pomiędzy nimi dystans, zaglądając dyskretnie za kryjówkę, jaką obrała uczennica. 
— Mamo? — zwrócił się do Traszki, uśmiechając się pod nosem, gdy spostrzegł jej przestraszony wzrok. 
Ha! Jeżeli sądziła, że odpuści to się myliła. — Co robisz? 
— Ja... Um... Czegoś szukam... — próbowała się wykręcić, ponownie obierając sobie za cel ucieczkę. 
Zatarasował jej drogę, zadzierając łeb w górę. Urósł i nie był już taki mały. Teraz musiała liczyć się z tym, że nie dało się go tak łatwo zgubić. 
— A czego? Mogę pomóc — zaoferował swoją pomoc. 
Spuściła wzrok na własne łapy, nie wypowiadając ani słowa. Naprawdę... dziwne. 
— Coś się stało? — nie dawał za wygraną, naciskając coraz bardziej. — Zachowujesz się... Jak nie ty — rzekł z troską. 
Może powinien ją przytulić? To zachęciłoby ją do zwierzeń? A co jeśli to co ją trapiło było na tyle poważne, że tylko pogorszy sytuację? No... W zasadzie nie dowie się póki nie spróbuje. Zbliżył się nieco i nim zdążyła zareagować, już była otoczona przez jego sierść. 
— Jeśli nie chcesz mówić... To nie mów. Ale wiedz, że ja zawsze będę cię wspierać, mamo. Jeżeli ktoś cię skrzywdził, to zaraz tego kogoś wyjaśnię. Nie pozbiera się, zobaczysz — obiecał, już wyobrażając sobie jak jakiś biedny wojownik kończy zlany na ziemi. Ha! Zabawna wizja. I oczywiście jak najbardziej do spełnienia. 

<Traszko?>

20 kwietnia 2023

Od Traszki CD. Larwy

—...Tęsknie za wami. — wbił w nią ogromne, smutne oczka.
Poczuła, jak rozpada się na milion małych kawałeczków. Złapała kociaka i przytuliła mocniej. 
— Oh ja za tobą też! Każdym dniem i nocą, mój mały Wróbelku! — zamiauczała, jak rodowita ciotka. — Jak urosłeś, jejku. Zaraz zaczną się za tobą panny rozglądać. 
Kociak zdawał się być zdezorientowany z lekka. 
— Jakie panny?
Traszka uśmiechnęła się głupio. 
— Nieważne, słuchaj! Treningi są zajebiste! Tyle się dzieje. Skaczemy, polujemy, biegamy wśród gałęzi drzew tuż przy gwiazdach... Na Wszechmatkę! Jest cudownie. Naprawdę nie mogę się doczekać aż dołączysz. Czuję w tobie wielką moc, me kocię. Szybko awansujesz. — puściła mu oczko.
Larwa otworzył szerzej ślepia.
— Naprawdę? — dopytywał nie wierząc. 
Traszka wygładziła dumnie futerko.
— Wszechmatka nigdy się nie myli. — wyszeptała tajemniczo. 
Kociak wesoło zatupał łapkami. 
— Ale super. Już nie mogę się doczekać. — miauknął, przytulając się do kotki. 
Pointka polizała go po czubku łebka. 
— Ja też. — przyznała.

* * * 

Nie spodziewała się, że skończy się to tak, że Wróbelek ukończy szkolenie przed nią. Oczywiście, była z niego bardzo dumna, a na mianowaniu jak najgłośniej umiała wiwatowała. Lecz gdzieś w środku było jej cholernie wstyd. Niegdyś była dla niego autorytetem, a teraz on ją prześcignął. Ten malutki do niedawna kociak, którego tuliła. Już był dorosłym wojownikiem, a ona wciąż uczniem. Miała ochotę zapaść się gdzieś głęboko pod ziemię! Słysząc głos Larwy, szybko schowała się za drzewem. Nie chciała by widział jak zżera ją zazdrość. 


<Wróbelku?>

[Przyznano 5%]

02 kwietnia 2023

Od Larwy CD. Traszki

 Przyglądał się swojej nowej rodzinie z zaciekawieniem. Oni również wydawali się zdziwieni tym, że ich siostra miała potomstwo, ale skoro jej mama go zaakceptowała, po chwilowym szoku, to liczył na to i ze strony wujków i cioć. No i na dodatek bardzo podobało mu się jego nowe imię. Brzmiało lepiej niż Larwa. Był od dzisiaj Wróbelkiem! 
— No jak to kto, głuptasku. — zaczęła niepewnie, jego mama, gdy została zapytana o ojca. — Lukrecja! — ogłosiła. — Przyszły lider naszego klanu. Widzicie, jak dobrze się ułożyłam? — miauknęła pewnie. 
Na pyskach wujostwa pojawił się szok i niedowierzanie. Za bardzo tego nie rozumiał. Jego tatą był w końcu Lukrecja, więc to chyba było jasne. 
Pokiwał główką na znak, że się z tym zgadza, ponieważ wierzył w to, że tata niedługo zostanie liderem. Nadawał się do tego idealnie. Bardzo go podziwiał.
— Jak to...? On? — zapytała zdumiona Gwiazdnica, kręcąc głową. — On jest za stary! 
— Aj tam za stary — Traszka machnęła na to łapą. — Każdy będzie kiedyś stary. 
Ślimak chyba za bardzo nie kontaktował ze światem, bowiem pokiwał tylko na to głową. 
Rozmowa trwała jeszcze przez jakiś czas, lecz skończyło się na tym, że został włączony do ich rodziny. Bardzo się z tego cieszył. 

***
*jeszcze dawno temu*

— Mamo, mamo! — zawołał do Traszki, która była już uczennicą, przez co nie odwiedzała go już tak często w żłobku i w sumie mniej spędzali razem czas. Dlatego też, gdy tylko dojrzał ją na horyzoncie, podbiegł do niej, przytulając się do jej coraz większej sylwetki. 
— Mamo! Wiesz, że niedługo też będę uczniem jak ty? — pochwalił się kotce z dumą. — Opowiesz mi co takiego robisz na treningach? Proszę! Chcę się przygotować i nie zawieść taty! Ostatnio... bywa jakiś taki... smutny... Czy u was wszystko dobrze? Wiesz czemu tak nie za często mnie odwiedza? Tęsknie za wami. — Wbił w nią ogromne, smutne oczka. 

<Traszko?>

09 marca 2023

Od Traszki CD. Larwy

Zatrzymała się i spojrzała uważnie na kociaka. Obeszła go z każdej strony. Powąchała po łebku. Zmrużyła ślipia.
— Wróbelek! — ogłosiła głośno. — Jesteś taki malutki i uroczy jak one. I dodatkowo nawet podobny! Podoba ci się?
Kociak energicznie pokiwał łebkiem, przytulając się do Traszki.
— Kocham cię, mamo. 
Kotka uśmiechnęła się, przyciskając kociaka do siebie mocniej. Chciałaby trwało to wiecznie. 
— Traszko, Traszko! Kogo tam masz? — przybiegła do nich Gwiazdnica. 
Pointka wyprostowała się, odsłaniając Larwę. 
— Patrz, to mój synek, Wróbelek. — ogłosiła.
Liliowa przekręciła łebek niezbyt rozumiejąc sytuację. Ślimak także do nich dołączył po paru uderzeniach serca.
— A to nie Larwa, syn tej... — urwał, bardziej zmuszony przez łapę Traszki. 
— Wcale nie! To Wróbelek. Mój ukochany synek! — wyjaśniła głośno i wyraźnie rodzeństwu. 
Larwa oderwał się od niej i spojrzał na nich. 
— Bardzo mi was poznać, wujku i ciociu. — miauknął kocurek. 
Gwiazdnica zmrużyła oczy. 
— Skoro jest twoim synem, a zawsze się mamusie i tatusia, to kto jest ojcem Traszko? — wysnuła liliowa, zerkając na siostrę zagadkowo.
Pointka zaśmiała się nerwowo. 
— No jak to kto, głuptasku. — zaczęła niepewnie, analizując znane jej kocury. 
Czyli tatę, brata i Larwę. O i Lukrecja. Nie poznała do dziś tego wspaniałego wojownika. Naprawdę musiał być pracowity i zajęty. Jak na przyszłą głowę klanu przystało. 
— Lukrecja! — ogłosiła. — Przyszły lider naszego klanu. Widzicie, jak dobrze się ułożyłam? — miauknęła pewnie. 


<Larwuś?>

04 marca 2023

Od Larwy CD. Traszki

*dawno temu*

To było takie nagłe, że dalej nie rozumiał co się dzieję. Dobrze mu się spało, a tu zaraz ktoś go poganiał do ruszenia się z miejsca. Spojrzał nieprzytomnym wzrokiem na Traszkę, ziewając i ocierając oczka łapkami. Zdawała się mieć tyle energii, która wręcz aż go zaskakiwała. Zamrugał jednak zaraz bardziej przytomniej, czując jak jej humor powoli mu się udzielał. Musiało coś się stać skoro tak nie mogła się czegoś doczekać. Nie wiedział jednak o co chodziło. 
— No wstawaj! Musisz poznać moją rodzinę! Moja mama jeszcze nie wie, że ma wnuka. — pognaliła go starsza, szturchając go delikatnie łebkiem. — No chodź, Larwuś. 
A więc o to chodziło! Już zapomniał, że przecież Traszka została jego mamą! A to oznaczało, że... Miał poznać swoją babcie! Uśmiechnął się pod noskiem, wstając na łapki i rozglądając się po otoczeniu. Maczek leżała nieopodal, więc dość szybko udało im się do niej dotrzeć, chociaż zdawało mu się, że mijało znacznie więcej czasu. Miał w końcu takie krótkie łapki i był wciąż mały. 
— Mamo, mamo! — zawołało do kocicy starsze kocię, a on usiadł tuż przy Traszce, która podekscytowana to spoglądała na niego to na królową. — Mam synka! Jesteś babcią! 
Mina kocicy była niesamowita. Spojrzała zaskoczona na córkę, by zaraz przenieść wzrok na niego, a następnie zaśmiała się melodyjnie. 
— Cieszę się z nowego członka naszej rodziny — miauknęła, posyłając mu ciepłe spojrzenie.
Uśmiechnął się zadowolony, przytulając do swojej mamy, która również zdawała się szczęśliwa z tego, że babcia zaakceptowała go w ich kręgu bliskich. 
— Mamo, a jak dasz mi na imię? — zapytał się koteczki, oczekując zaciekawiony na imię, które mu nada. 
Bo w końcu na tym polegała rodzina. Każda jego mama nazywała go inaczej i musiał przyznać, że mu to się podobało. Dawało mu to poczucie tego, że był wyjątkowy! Nikt w końcu nie miał tyle imion co on! Był już Meszkiem, Żabką, a nawet Larwą, a teraz? Kim będzie teraz? Był bardzo podekscytowany, więc bardziej przylgnął do Traszki, patrząc na nią wielkimi oczkami. 

<Mamo?>

25 lutego 2023

Od Traszki CD Larwy

Na samą wieść o tym, jak super kocurem jest ojciec Larwy nie wytrzymała tych buzujących w niej emocji i podskoczyła.
— Na Wszechmatkę. Ale chciałabym go poznać! Myślisz, że moglibyśmy zostać jego zastępcami?? — zapytała podekscytowana. 
Para błękitnych ślepi wbiła się w młodego kocurka, który uśmiechnął się pewnie. 
— Owszem. Tata nawet mi zdladził, że może Komal zgodzi się, by mnie sam szkolił! Będę wtedy taki jak on! — Uśmiechnął się szeroko. — Mogę mu o tobie powiedzieć. Pewnie się zgodzi, bo jest supel miłym kotem
Nie wierzyła normalnie w co słyszy. Nie wierzyła. Na wszelkie ptaki świata, że los się tak do niej uśmiechnął! 
— Nie mogę się doczekać! — podskoczyła znów, czując jak łapy ją świerzbią. — Kiedy przyjdzie?
Kociak zamyślił się, siadając.
— Ne wem. Telas poluje dla klanu i walcy ze złymi potwolami. Rzadko psychodzi, ale ma duzo placy — wytłumaczył jej to, zerkając mimo wszystko w stronę wyjścia, jakby nagle kocur miał się pojawić w zasięgu jego wzroku. — A twój tata? Jaki jest?
Na myśl o spokojnym czekoladowym wojowniku aż też klapnęła. Westchnęła teatralnie. Jak tu miała przedstawić pozytywnie swojego ojca po takiej petardzie jak Lukrecja. 
— Nie taki super jak twój. — wyznała z żalem. — Jest cichy, lubi nam opowiadać bajki. Nie lubi walczyć... ale często nas odwiedza! Dziś obiecał nam opowiedzieć bajkę o tym, jak pewien kocur skradł serce słońcu i dlatego zimą jest tak zimno.
Zielone oczka rozszerzyły się. Kocurek kulił się. 
— Ale jak to skladł? Ja nie lubie Poly Nagich Dsew. Jest bllll — Zadrżał cały. — Niech odda selce. Sce by było ciepło. Muse się tulić do kasdego, bo inacej tsęse się cały, a nie kazdy lubi...
Przestraszyła się lekko reakcją kociaka. Podeszła do niego bliżej. 
— Nie wiem, jak tata wróci to się dowiemy! — miauknęła. — Jak będzie ci zimno zawsze możesz przyjść do mnie! Ja jestem bardzo ciepła! Zobacz — rozłożyła łapki, czekając aż kociak się do niej przytuli.
Podszedł dość chętnie, przytulając się do Traszki. Przytuliła mocno kociaka. Jego mięciutkie futerko. Jeszcze pachniał słodkim zapachem mleka. Larwa westchnął, wtulając się w nią mocniej. 
— Już cię nie pusce — mruknął.
Zaśmiała się cicho, liżąc kociaka po łebku. 
— No to będziesz moim kociakiem. — miauknęła, tuląc małego kocurka. — Jesteś taki słodziutki!
Nie sądziła, że tak szybko zostanie matką, ale nic nie stało jej na drodze. I tak już siedziała w kociarni. Nikt nie mógł jej zabronić. A mama na pewno będzie przeszczęśliwa, że tak szybko została babcią!
— Twoim kociakiem? Sces być moją mamusią? — zapytał, patrząc na nią wielkimi oczkami.
Jakby mogła wykrzyczałaby "tak" całemu klanowi, lecz musiała się jeszcze upewnić. 
— A mogę??
Pokiwał łebkiem. Prawie nie powstrzymała się od podskoczenia z radości. 
— Ja ne mam mamy. — przypomniał jej, bo w sumie już ją o tym informował. — Więc moses. Nikt nie bęsie się gniewał.
Utuliła go mocniej. Nie chciała nawet myśleć o tym, jak to jest nie mając mamy. 
— Super! Zobaczysz ze mną zaznasz DUŻO miłości!
Uśmiechnął się do niej radośnie.
— Kocham cię mamusiu — Przylgnął do niej bardziej swoim małym ciałkiem, zapadając się w jej sierści. 

* * * 
*następnego dnia*


Traszka spojrzała na wschodzące powoli na niebo słońce. Zapowiadał się piękny dzień. Idealny na obwieszczenie rodzinie o nowym członku ich familii. Jej rodzeństwo jeszcze smacznie spało. Mama czekała na tatę, zerkając czasem na rozbrykaną Traszkę. 
— Larwo! Larwo! 
— podbiegła do małego kocurka. 
Jego kremowe futerko, nastroszone w każdą stronę, nie prezentowało się najlepiej. Definitywnie nie mógł tak pokazać się rodzinie! Pospiesznie zaczęła wylizywać kociaka, a przynajmniej parodiować sposób w jaki robiła to jej mama. Efekt nie był oszałamiający, ale liczyły się dobre chęci, prawda?
— Larwooo! — szturchała kremowego. 
Zielone ślepka otworzyły się niepewnie. Zaspane błądziły wokół niej. Ziewnął, mrużąc je ponownie.
— Co się dzieje? — zapytał nieprzytomnie. 
W Traszcze buzowała dzika energia. 
— No wstawaj! Musisz poznać moją rodzinę! Moja mama jeszcze nie wie, że ma wnuka. — pognaliła kociaka, szturchając go delikatnie łebkiem. — No chodź, Larwuś. 

<Larwo?>

17 listopada 2022

Od Larwy do Traszki

Przyglądał się Traszce z uwagą. Starsza kotka budziła w nim zazdrość. Miała mamę i mogła z nią spędzać dni na tulasach. Czasami widział, jak kotka jej coś opowiadała. To było takie niesprawiedliwe! On nie miał mamy. Dalia może i ją zastępowała, ale wiedział dobrze, że nią nie była i nigdy nie będzie. 
Zwiesił smętnie uszka, wzdychając i wlepiając wzrok w kulkę mchu. Ta jednak została pacnięta łapą przez Pasożyta i poturlała się pod łapki Traszki. Posłał bratu zirytowane spojrzenie, po czym skierował się w stronę kotki, dość chwiejnie, bo ledwo co nauczył się chodzić. Dostrzegając, że ta go zauważyła, przybrał niewinny wyraz pyszczka. Nie chciał w końcu ukazywać przed nią swojego niezadowolenia i zazdrości. 
— Cieść. Ja po sabawke — po czym nie dodając nic więcej, złapał kulkę w pyszczek zadowolony, że udało mu się ją dorwać.
— O, Wszechmatka połączyła nasze drogi! To znak, że powinniśmy się razem pobawić. — Przybrała pozycję do zabawy.
Jak Wszechmatka? Zamrugał, przekrzywiając głowę. Na chwilę odłożył przedmiot tuż przy swoich łapkach, by ocenić czego tak naprawdę pointka chciała. W zasadzie powiedziała mu, ale nie sądził, że ktoś będzie aż taki na to chętny. Teraz jednak, nie w głowie mu było bawienie się z kocięciem. Chciał dowiedzieć się o co chodziło z tą całą Wszechmatką. 
— Mama? Ja ne mam mamy — burknął cicho pod noskiem, nie rozumiejąc co ta do niego mówiła. Czyżby tak nazywała swoją mamę? 
— Jak nie? Wszechmatka jest matką wszystkich. Moją i twoją. Ptaków i mrówek. — miauknęła naśladując głos Jaskółki. — Wszyscy jesteśmy połączeni... Więc? — Wskazała łapką na kulkę mchu, podekscytowana.
To co mówiła, było bardzo ciekawe. Nie słyszał o czymś takim nawet z pyska Dalii. Widząc, że wskazuje na zabawkę, popchnął ją do niej, z otwartym dalej w szoku pyszczkiem. Matka ich wszystkich? Ale... Ale jak? Dlaczego w takim razie się nie pojawiała w żłobku, by mu o tym powiedzieć i zaopiekować się nim? 
— Mozemy się pobawić, ale później powiedz mi więcej o tym połączeniu — poprosił.
Traszka zmarszczyła brwi, kręcąc ogonem. 
— No wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną. Ja i ty. Moja mama i pan lider. Wszystkich łączy to, że Wszechmatka powołała nas do życia z misją. — wyjaśniła kociakowi. — Każdy z nas dostał od niej unikalne imię. Imię swojej duszy. — Dotknęła go w pierś.
Misja? Cały klan był jego rodziną? To nie miał tylko taty? Zamrugał. To brzmiało... ciekawie, ale i dziwnie. 
— Ja jestem Lalwa. To moje imię. Dostałem je od tej Wsechmatki? Myślałem, że od taty.
— Larwa? Jak robaki? — powtórzyła, kładąc po sobie uszy. — Czemu twój tata cię tak nazwał?
— Ne wem. Moje lodzeństwo to Padlina, Pasożyt i Tluchło. A to źle? Nie podoba ci się moje imię? — Położył również po sobie uszka.
— Nie, nie! — zaprzeczyła od razu. — Po prostu... jest nietypowe. Wyjątkowe!
Nie spodziewał się tych słów. Pointka zaskakiwała go co krok. Zdawał sobie sprawę z tego, że nazywał się dość nietypowo. Reakcja dorosłych mówiła sama za siebie, jednak skoro ojciec go tak nazwał, to nie czuł się z tego powodu źle. Możliwe, że mu pasowało... Będzie musiał zapytać go kolejnym razem, dlaczego wybrał akurat takie imiona dla nich wszystkich, skoro budziły takie w każdym zaskoczenie. Ale może tak miało być? Lukrecja najwidoczniej lubił zaskakiwać. 
— Och? Myślałem, że bzydkie. Wsyscy mi to mówią i pses to mi je zmieniają na inne, bo nie chcą tak na mnie wołać — podzielił się tym z kotką. — Dlatego myślałem, że jesteś kolejną, któla tes mi to powie.
— Jeśli tobie się podoba to nie widzę powodu, by je zmieniać. — miauknęła wesoło
— Nie pseskadza mi. Dostałem je w końcu od taty. A on jest supel! — Podskoczył radośnie. — Zna samego lidela i może sam zostanie nasym przywódcą! Wies, że to najsilniejszy wojownik w klanie? Każdy go podziwia!
Na pewno nie miała takiego ojca jak on! Kremowy był jedyny w swoim rodzaju, dlatego napawało go dumą to, że miał łatkę na oku i uchu, dokładnie tak jak wojownik! Szkoda tylko, że nie odziedziczył po nim koloru sierści... Ale oczy... Oczy mieli identyczne! 
— Wow, ale czadersko, zazdroszczę! Kim on jest? Jak się nazywa?
— Luklecja! — pochwalił się ojcem przed Traszką, pusząc się aż cały z dumy. — Supel wojownik Owocowego Lasu!

<Traszko?>