— Witaj, młody! Jak mijają ci te piękne dnie u nas, wilków? — Na jego mordce malowało się rozbawienie, jednak Szczawikowi nie było do śmiechu. Widząc, że młodszy nadal nie był spokojny, delikatnie się pochylił.
— Nie bój się, my nie jemy swoich. Przynajmniej tak mi się zdaje, bo nie widziałem takiego przypadku. — Mrugnął do kociaka, który spojrzał na niego niepewnie. Lęk uciekał z jego oczu, a futro powoli układało się na grzbiecie.
— Skoro tak twierdzisz... — Szczawik nie był wcale pewny tego, że jest bezpieczny. Usiadł i zdobył się na odpowiedź.
— Nie jest najgorzej, chyba. Przynajmniej tak myślę. Dyni i Szczypiorkowi się podoba, ale ja nie jestem pewien, czy jestem bezpieczny, nie zrozum mnie źle, ale...
— Nie musisz się tłumaczyć. To pewnie dla ciebie ciężkie... Jestem Kosaćcowa Łapa! Jak pewnie wiesz, w klanach obowiązują nas różne role. Ja jestem uczniem, a moim mentorem jest Miodowa Kora. Akurat wyszedł na polowanie... — Wskazał ogonem w stronę wyjścia z obozu, za jego gestem podążyły oczy kociaka.
— Nadal nie rozumiem, na czym dokładnie polegają te wszystkie... Role. — stwierdził Szczawik, patrząc nadal na wyjście z obozu. Po chwili zwrócił wzrok znowu w stronę Kosaćcowej Łapy.
— Spokojna twoja główka, masz jeszcze dużo czasu, ale chętnie wytłumaczę ci, co i jak, jeśli chcesz. — stwierdził uczeń, patrząc przyjaźnie na kociaka.
— Jeśli to nie problem to chętnie. — Uśmiechnął się Szczawik.
— Nie bój się, my nie jemy swoich. Przynajmniej tak mi się zdaje, bo nie widziałem takiego przypadku. — Mrugnął do kociaka, który spojrzał na niego niepewnie. Lęk uciekał z jego oczu, a futro powoli układało się na grzbiecie.
— Skoro tak twierdzisz... — Szczawik nie był wcale pewny tego, że jest bezpieczny. Usiadł i zdobył się na odpowiedź.
— Nie jest najgorzej, chyba. Przynajmniej tak myślę. Dyni i Szczypiorkowi się podoba, ale ja nie jestem pewien, czy jestem bezpieczny, nie zrozum mnie źle, ale...
— Nie musisz się tłumaczyć. To pewnie dla ciebie ciężkie... Jestem Kosaćcowa Łapa! Jak pewnie wiesz, w klanach obowiązują nas różne role. Ja jestem uczniem, a moim mentorem jest Miodowa Kora. Akurat wyszedł na polowanie... — Wskazał ogonem w stronę wyjścia z obozu, za jego gestem podążyły oczy kociaka.
— Nadal nie rozumiem, na czym dokładnie polegają te wszystkie... Role. — stwierdził Szczawik, patrząc nadal na wyjście z obozu. Po chwili zwrócił wzrok znowu w stronę Kosaćcowej Łapy.
— Spokojna twoja główka, masz jeszcze dużo czasu, ale chętnie wytłumaczę ci, co i jak, jeśli chcesz. — stwierdził uczeń, patrząc przyjaźnie na kociaka.
— Jeśli to nie problem to chętnie. — Uśmiechnął się Szczawik.
<Kosaćcowa Łapo?>