BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiecista Knieja x Pszczela Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiecista Knieja x Pszczela Łapa. Pokaż wszystkie posty

27 października 2024

Od Kwiecistej Kniei do Pszczelej Łapy

Od czasu rozmowy z Nornicą prześladowała jej jedna myśl, która nie pozwalała zasnąć i niestety nie należała ona do najprzyjemniejszych. Siedziała właśnie na upadłym potworze, machając ogonem względnie spokojnie, obserwując otoczenie. Wiedziała, że nieopodal jest patrol w którym przebywa Pszczela Łapa. Od samego rana obserwowała jak toczy się klanowe życie. Dla niektórych mogło wydawać się to nad wyraz dziwne, w końcu kotka pokazywała się zazwyczaj tylko rankami lub wieczorami, najczęściej poza obozowym gwarem. Nie mogła jednak odpuścić. Jej potrzeba przywalenia w czyjąś mordę była na tyle silna, że w międzyczasie zgłosiła się na kilka sparingów, by rozprostować kości. Wysiłek sprawiał, że jej mózg odpoczywał od ciągłego ścisku. Teraz natomiast, jej ciało aż się rwało, targając mocniej, gdy dostrzegła kremowe futro, którego szukała. Pszczoła. 
Jej pysk zadrżał, jednak nie ruszyła się z miejsca. Siedziała na potworze opierając głowę o swoją łapę i niezwykle spokojnie obserwowała ruchy ucznia. Jedynie jej ogon zdradzał poddenerwowanie. 
- Hmm, kogo mu tu mamy? Sierotka nie boi się chodzić sama? Oddzieliła się od patrolu? Kiedy w koło tyle niebezpieczeństw. - Odezwała się w końcu, ostatnie słowo akcentując, wywracając przy tym oczami, jakby była niezwykle znudzona samą koncepcją. Dojrzała, jak sierść Pszczelej Łapy się podniosła na nagły dźwięk, jednak gdy pokierowała wzrok w kierunku jego źródła i dostrzegła znaną kotkę, uspokoiła się lekko. Na nieszczęście dla niej, nie było ku temu powodu. 
- Kwiecista Kniejo? Nie spodziewałem Cię tutaj zobaczyć. - Powiedziała uczennica, próbując brzmieć spokojnie. - Zostałem posłany, aby sprawdzić pobliski trop. - Potrząsnęła się lekko głową. - A czemu ja się tobie tłumaczę? I tak powinienem już wracać.
- Czemu? O, świetne pytanie! Pomyślmy, z czego nasz kotek miałby się jeszcze wytłumaczyć. - wycedziła, schodząc ze swojego wcześniejszego tonu do zwykłego rozdrażnienia. Nie miała pojęcia, że jej cierpliwość skończy się tak gwałtownie, jedynie słysząc ton rozmówcy. A może nie chodziło o sam ton, ale też słowa, z jakimi się do niej odniosła? Jakby od samego początku wiedziała, że Kniejka nie ma dobrych intencji. Albo to po prostu z charakterem kremowego był problem. Jakim cudem był spokrewniony z Nornicą? Po chwili zeskoczyła z żelastwa, podchodząc do Pszczółki, która zaraz się odsunęła. 
-Wracać? Nie, nie, mogą sobie poczekać, nie uciekną. Uraczysz ich jakąś ciekawą historyjką, może o porwaniu, no, no, na pewno coś wymyślisz. - Rzuciła z agresywną, sztuczną czułością, a gdy ten zerknął za nią, w stronę patrolu, zaraz przysłoniła mu widok swoją głową, zaglądając w oczy. 
- Czemu się tam patrzysz? Tam nic nie ma, patrz na mnie - luźny, lecz zirytowany głos zabrzmiał w uszach obojga - Może jak wystarczająco skupisz na mnie swoją uwagę, to dotrą do ciebie proste wiadomości.
- Co w Ciebie wstąpiło?! - Kremowe łapy zaczęły trząść ze stresu. - Nie możesz mnie raz w spokoju zostawić?
- Mogłabym, naprawdę, gdyby twój jęzor nie był tak denerwująco długi - burknęła w odpowiedzi. Zgrywanie ofiary w tym momencie działało na Kniejkę jak płachta na byka. Przelotnie zerknęła na trzęsące się łapy. ,,Tchórz" przeszło jej przez myśl. ,,Jedyne co potrafi, to gadać." - Wiesz przez co mam to? - tu wskazała pazurem na ślad, ciągnący się po policzku - Z twojej winy, bo uznałam, że twoje dupsko jest warte ratowania. A w zamian dostaje w twarz, bo widać nie możesz utrzymać jęzora za zębami a rozpowiadanie plotek to jakieś twoje chyba nowe, ulubione zajęcie. Trochę wnerwiające, może pomóc ci je porzucić?
- Jeśli znowu Norniczy Ślad naopowiadała Ci głupot, to nie moja wina. - Ponownie zrobiła krok w tył. - Powinnaś przestać się z nią zadawać, bo ona lubi tylko przekształcać prawdę. Żadnych plotek nie rozpowiadam!
- A to o tym, że niby nie dostałam akceptacji to skąd wie? Ptaszki jej wyćwierkały? Zaczęła się nagle komunikować z drzewami? - sarknęła, czekając uprzejmie na odpowiedź. 
- Prawda... Zapytałem ją o to.... Jednak sama zaprzeczyłaś, że jest to prawda. Nie rozumiem twej reakcji. Co nagle obchodzi Cię jakieś kłamstwo rzucone przez Ważkowy Lot?
- I wszystkie koty w klanie są takie wysoko myślące, że nie uwierzą w bujdy wypowiedziane przez Ważkę, tak? - prychnęła w odpowiedzi.  - Bo akurat jak zaczniesz rozpowiadać na prawo i lewo, to nikt tego nie podłapie, nie?
- Nie rozpowiadam tego na lewo i prawo. Dwa koty to nie tak dużo... Poza tym nie jesteś moją mentorką ani matką, aby kontrolować moje życie. To ty popełniłaś błąd ratując mnie z łap Ważki, nie ja. - Niemal natychmiast futro lilowej powędrowało w górę. O, tak się bawimy? Stawiamy się? W takiej sytuacji? Niewdzięczny nieudacznik, siedzący wciąż na stanowisku ucznia, pomimo tylu księżyców. Zdawało się, że Nornica mówiła prawdę. Wszystkie kocury w jej rodzinie są genetycznie zepsuci. 
- DWA koty? - powtórzyła zaraz z naciskiem, chwilę później wykrzywiając pysk w grymasie i zanim zdołała powstrzymać swój dość... krótki temperament, jej łapa przygrzmociła w kremowy pysk Pszczółki, chociaż mało brakowało, by prócz bolesnego obicia, pozostawiła na nim również swoje pazury. - Mój ojciec jednak miał co do was rację. Skoro tak bardzo ci spieszno do grobu, to wyświadcz wszystkim przysługę i się pospiesz, zamiast rujnować innym życie. - wycedziła, tworząc dłuższą pauzę.  - I zanim mi odpyskujesz drugi raz, radzę się zastanowić. - Burknęła jeszcze, zbierając się do odejścia - Nie masz tu nikogo, kto by za tobą stanął.
- Obserwująca Gwiazda stanie w mej obronie... - odpowiedziała na to kremowa, jedynie dolewając oliwy do ognia. - A tym bardziej, jeśli dowie się co teraz czynisz. - Przewodniczka odwróciła głowę, wbijając w uczennicę swoje rozwścieczone spojrzenie z dołu. Czy to była... groźba? 
Nie myślała o możliwych konsekwencjach podczas tego, co zrobiła chwilę później. Jedyne, co przez nią przemawiało, to czysta wściekłość i... jakiś lęk? Lęk, który chciała zdusić, podobnie jak kota, który pod nią leżał, usilnie próbując odepchnąć drobnego, lecz upartego oprawcę, który skutecznie odcinał dopływ powietrza w kremowym ciele. Ciężko było stwierdzić, co takiego czuła, gdy starała się zgnieść krtań ucznia. Jedyne na czym się skupiała, to na utrzymaniu równowagi, by nie zostać zepchniętą. Nie czuła nawet ko końca kopnięć, które miały za zadanie ją odepchnąć. Była jednak na tyle świadoma, by być w stanie wyjść z tego zaślepienia. Gdy Pszczela Łapa zdawała się już tracić siły oraz chęć walki, nagle dostała nową dawkę powietrza. Ciało instynktownie zaczęło łapczywie łapać tlen, w przerwach pomiędzy kaszlem. 
- Potraktuj to jako ostrzeżenie. - Kniejka zniżyła się do pyska Pszczółki, by zasyczeć do jej ucha, już chwilę później się prostując. Jej ogon bił powietrze ze zdenerwowania. I po co ci to było? Wystarczyło powiedzieć, że przepraszasz i już więcej nie będziesz... Ale musiałaś odpyskować, prawda? Po prostu musiałaś. I kiedy już miała odejść, by uderzyć głową w pień pobliskiej sosny, z pobliskich traw wyszła znajoma, długofutra postać. 
- Hej Pszczółko, wpadłeś do jakiejś dziury, czy zapomniałeś drogi powrotnej? - Gradowy Sztorm zerknął na dwójkę kotów, lustrując sytuację z uniesioną brwią - A krewniaczce rozumiem, że nagle znudziła się rola kreta i zatęskniła za słońcem? - Kwitka prychnęła na te słowa, słysząc, jak Pszczela Łapa już stojąca od chwili na czterech łapach, ale wciąż próbująca złapać powietrze, zaczyna dochodzić do siebie. 
- O tak, mmm, słońce, kto by go nie lubił - odrzuciła luźno Kniejka, odpowiadając spojrzeniem na wzrok krewniaka - Poza tym, stęskniłam się za swoim przyjacielem, nie, Pszczela Łapo? - tu podeszła z uśmiechem do kremowej, szturchając ją nieco mocniej, po "przyjacielsku" w bok, ignorując jej drgnięcie. - Mieliśmy małą... sprzeczkę, ale już wszystko dobrze. Pogadaliśmy sobie, wyjaśniliśmy kilka spraw, prawda, Pszczółko? - uśmiechnęła się w stronę ucznia, chwilę później popychając go w przód, w stronę Gradowego Sztormu. - No, chodźmy, nie możemy kazać reszcie patrolu czekać. Wiesz, Gradowy Sztormie? Jakoś wzięło mnie na socjalizację. Dokończę z wami patrol, co? - miauknęła w jego stronę i nie czekając na odpowiedź, ruszyła w stronę reszty grupy, mijając szylkreta. Nie miała ochoty teraz zostawiać Pszczelarza samego, zwłaszcza, że może mieć teraz małe problemy z mówieniem. Z resztą, ich "rozmowa", zdawała sobie, że nie wyglądała normalnie, a Grada na pewno nie przekonała, patrząc na wygląd obu kotów. Na szybko wygładziła jeszcze pobieżnie sierść, powoli odczuwając kopnięcia w brzuch, oraz obicia, które otrzymała przez ratujący się, Pszczeli organizm. Mimo wszystko szła przed siebie, słysząc za sobą kroki Grada, oraz powoli docierające do niej informacje. Przesadziła. A może nie? Miała w końcu rację być wściekła i zaczęła się rzeczywiście zastanawiać, czy Pszczoła to nie jest kolejny Ważka, ale pod przykryciem. Aktorzyna, która miała zasiać zamęt w klanie. Tak... na pewno tak było. W końcu z jakiej racji miałby się tak zachowywać? Ah, wystarczyło normalnie pogadać, odpowiedzieć na kilka pytań... Ale korniszon musiał się stawiać. Może to tylko część jego prawdziwego ja, które zostało na moment ujawnione. Nie będzie jednak z nią tak pogrywał. Od tej pory, kotka będzie obserwować każdy ruch ucznia. Każdy posiłek, pory, w których wychodzi na spacery, na patrole, albo kiedy idzie się załatwiać, aż do momentu, w którym nie odkryje jego prawdziwych zamiarów. I być może, tylko być może, młoda przewodniczka po prostu nie chciała dopuścić do siebie myśli, że wszystko to robi ze strachu o swoją tajemnicę, której wyjawienie doprowadzi do jej bezużyteczności. 

<Pszczółka?>

10 października 2024

Od Pszczelej Łapy CD. Kwiecistej Kniei

 Pytanie Kwiecistej Kniei zaskoczyło kotkę. Nie sądziła, że nawet zacznie z nią jakąkolwiek rozmowę. Jaki miała w tym cel? Do czego dążyła? Przecież nikt z nią nie rozmawiał, chyba że miał do niej jakąś sprawę. Powróciła wzrokiem na przewodniczkę, nie wiedząc do końca jak zareagować. To przecież ona ocaliła jej życie. Ona zaatakowała wtedy Ważkę, mimo iż nie musiała.
 - Ważkowy Lot to dalej był mój brat. Nawet gdybym miał możliwość ataku go, to nie byłbym zdolny. Mimo wszystkiego, co powiedział lub zrobił, dalej był moim rodzeństwem i nic tego nie zmieni. - Odpowiedziała na pytanie kocicy, zastanawiając się, czy właśnie takiej odpowiedzi oczekiwała kocica. - Raczej ty również nie zaatakowałbyś swojego rodzeństwa, prawda?
 - Atakować nie, ale na pewno nie dałabym sobie skopać tyłka. - Stwierdziła kocica. - Ty to chyba nie masz wbudowanej asertywności, co?
 - Jakoś krzywdzenie Ważki, to nie jest czymś, co miałem w planach wykonać. Zważając, że był on jednym z niewielu kotów, które mnie tu lubią i chcą. - Powiedziała wymijająco uczennica. Przypomniała sobie nagle o czymś. Miała zapytać Knieję o jedną sprawę, która chodziła jej po głowie od pewnego czasu. Teraz zdarzyła się idealna sytuacja, aby to wykonać. - Em… Może źle, że tak pytam bez kontekstu, jednak chciałbym wyjaśnić jedną sprawę, z którą możesz mieć coś wspólnego. - Starała ułożyć się słowa, jak najlepiej potrafiła, aby nie urazić kotki, która uratowała jej życie. - Gdy byłem na rozmowie z Obserwującą Gwiazdą i Ważkowym Lotem, to nagle padł twój temat. Ważka wspomniał coś o ceremonii i wydało mi się to dziwne. Wiesz coś może o tym więcej? - Pszczółka dostrzegła, jak futro na grzbiecie szylkretki unosi się, a w oczach błysnęło coś obcego. Kniejka rzuciła szybko okiem dookoła. Popełniła błąd, pytając kocicę o to? Przecież po prostu chciała zrozumieć słowa brata.
 - Nie bardzo wiem, o co chodzi. - Rzuciła jej towarzyszka, która zmarszczyła czoło. Może powinna bardziej przedstawić sytuacje? Takim sposobem może otrzyma odpowiedź, której szukała.
 - Ważka wspomniał coś o nieudanej ceremonii, jednak Obserwująca Gwiazda zdawała się nie być nimi zaskoczona. Co wydawało mi się dziwne, a im dłużej o tym mówię, tym gorzej może to brzmieć. Przepraszam! - Rzuciła tylko, odwracając wzrok od rozmówczyni.
 - Masz problemy ze słuchem. - Syknęła nagle, rozdrażniona. - I nie pleć o tym po kątach. Jeszcze wezmą Cię za wariata. - Po tych słowach kocica wstała sztywno, wbrew sprzeciwom Skowronka kuśtykając na zewnątrz. Nie rozumiała jej zachowania. Czemu kocica nagle zareagowała agresją? Powiedziała coś złego? A może zrobiła coś, co ją zdenerwowało? Do końca nie wiedziała, ale po dłuższym przemyśleniu stwierdziła, że nawet nie chciałaby się dowiedzieć.

*****

 Widziała spojrzenia innych kotów, które padały prosto na nią. Obserwująca Gwiazda cofnęła jej karę po ucieczce brata, jednak wydawało się, że nie wszyscy byli z tego powodu zadowoleni. Zauważyła, że dwoma kotami, którzy wyróżniali się na tle innych, byli Nagietkowy Wschód oraz Szepcząca Pustka. Mogła dostrzec ich ostry wzrok za każdym razem, kiedy pojawiała się w zasięgu ich wzroku, jakby miała na nich sprowadzić nieszczęście. Musiała się przyzwyczaić do nowego porządku. Chociaż dużo nie zmieniło się w legowisku uczniów, z czego się cieszyła. Dalej zajmowali je Szafirkowa Łapa wraz z Modliszową Łapą oraz Pszeniczną Łapą, więc chyba nie miała czego się obawiać. Jedynie kociaki Płomiennego Ryku dołączyły do nich, ale raczej oni nie będą stwarzać problemu, prawda? Gorszą wieścią był brak jakichkolwiek wiadomości o stanie jej siostry. Martwiła się o nią. A co jeśli odejdzie do Klanu Gwiazdy przez zły wybór zwierzyny? Nie! Nie mogła znieść tej myśli. Właśnie dlatego, gdy ujrzała szylkretową przewodniczkę w zasięgu swego wzroku, ucieszyła się. Może ona coś wie o Norniczej Łapie. Nie raz przyłapała je razem, więc musiały się kolegować, prawda? A koleżanki na pewno wiedzą wszystko o sobie. Zmierzyła w jej kierunku, chociaż z początku się zawahała. Ostatnia ich rozmowa nie poszła za najlepiej, a nie chciała tego powtórzyć. Jeszcze straciłaby jedyne dostępne źródło informacji.
 - Witaj Kwiecista Kniejo. - Przywitała się, gdy znalazła się bliżej kotki, a jej oczy padły na uczennicę. - Wiem, że pierwsza nasza rozmowa nie zakończyła się dobrze, ale pomyślałem… Może wiesz, jak się ma Nornicza Łapa?

[659 słów]
<Kniejo?>

[przyznano 13%]

07 października 2024

Od Kwiecistej Kniei do Pszczelej Łapy


Ledwo weszła do obozu, a pierwszym co rzuciło jej się w oczy... czy może uszy, było małe zgromadzenie. ,,Oh, cudownie, trafiłam na jakieś mianowanie" przeszło jej przez myśl i już miała się wycofać, gdy do jej uszu dotarły szepty. Jeden, potem drugi, które wcale nie sugerowały pozytywnych wydarzeń. Nastawiła ucho, chwilę później wypatrując swoją rodzinę, do której podeszła. Przepiórczy Puch wyglądała na zaniepokojoną, natomiast ojciec... jakby coś właśnie układał sobie w głowie. Był zły? Czekał na coś? Poszukała wzrokiem przyczyny zamieszania, na całe szczęście nie musząc długo szukać. Na środku, przed skruszoną wieżą stała pechowa dwójka. Kotka przyglądała się scenie z zainteresowaniem, marszcząc przy tym lekko czoło. O co chodziło? Skierowała spojrzenie na Skowronkową Łapę, który stał przy wejściu z legowiska medyka. ,,Co się stało?" spróbowała mu przekazać, jednak widocznie nie wiedząc jak opisać wszystko na odległość, czekoladowy skierował znacząco wzrok na Obserwującą Gwiazdę, która pojawiła się w oknie niemal natychmiastowo, a z każdym kolejnym jej słowem, szylkretowe futro unosiło się ku górze. Mała Koszatniczka nie żyje? Z kotką nic ją nie łączyło, jednak jeśli chodzi o Norniczą Łapę, Kniejka poczuła, jak krew odchodzi jej z pyska. 
- Dobrze się czujesz? - dosłyszała głos Przepiórki, na którą wróciła na moment spojrzeniem, tylko po to, by zobaczyć jej zmartwiony pysk. 
- Ta - odpowiedziała krótko, szybko odwracając pysk by znów spojrzeć na Skowronka. Nie zauważył jej, chociaż tak bardzo teraz potrzebowała od niego informacji. Czy z Nornicą wszystko dobrze? Czy przeżyje? W jakim jest stanie? ,,Oh, Skowronku, spójrz na mnie wreszcie, na osty i ciernie!". Niestety przywoływania brata w myślach nie podziałały, a ona została sama ze swoją niepewnością. Mieli zdrajcę w klanie. To już wiedziała na pewno. Chwast, którego należało się pozbyć, nie z moralności, a ze zwykłej chęci działania. Dziecięcej potrzeby wymierzenia sprawiedliwości. A co, jeśli prócz Nornicy zatrułby się ktoś inny? Już straciła dziadka, co, jeśli miałaby stracić kolejną osobę z rodziny? Rodziców? Rodzeństwo? Czy Cykoria wie, że Nornica została otruta? Przewodniczka zaraz potrząsnęła głową, odganiając myśl ze złością. Nie, niech nie wie. Najlepiej, żeby dowiedział się ostatni i miał do siebie żal, że nie mógł być przy uczennicy. Ugh, po co w ogóle zaprząta sobie nim głowę? Wtedy, jak na zawołanie, Obserwująca Gwiazda wypowiedziała jego imię. Zaraz, że jak? Nie wrócił? Jak to możliwe? Spojrzała badawczo na Ważkowy Lot, który był widocznie w centrum tego zamieszania, jak i również zaślimaczoną kulkę obok niego, najpewniej będącą jego bratem. Nie wyglądało to dobrze, czy tamta dwójka się nie przyjaźniła? Czemu nagle po ich wyjściu jednego z nich nie ma, zostawiając za sobą krew? 
- Mówiłem, że tak będzie! - odezwał się nagle znajomy głos blisko niej. Odwróciła głowę w stronę swojego ojca, który wyrwał się z tłumu. Z jakimś uśmiechem satysfakcji spojrzał wpierw na liderkę, a potem na stojących na środku oskarżonych, których obdarzył zniesmaczoną miną. - Wszyscy tu wiedzieli, że larwy Widma wyrządzą jedynie więcej szkód, niż pożytku. Proponowałem wyrzucenie ich do innej grupy i wierzę, że nie tylko ja. Teraz macie dowód, że miałem rację! - Knieja była już teraz całkiem zdezorientowana. Po raz kolejny w swoim życiu, nie miała pojęcia co się dzieje. Czy kot który teraz przemawiał, na pewno był jej tatą? Wiedziała, że nie pałał sympatią do miotu Koszatniczki, zawsze starał się ich od nich odciągnąć i wyjawił powody swojej niechęci, jednak teraz miała wrażenie, że kocur na którego patrzy i którego zdawało jej się, że zna, jest kompletnie dla niej obcą i niezbadaną osobą. Zielone ślepia wojownika powędrowały na pomarańczowookie rodzeństwo, nad którymi ciążyło widmo morderstwa. 
- Ha-hah~... Już dawno powinniście sczeznąć, razem, ze swoim ojc-
- Szept! - Jego wywód został przerwany przez zdenerwowany głos Przepiórki. Już chwilę później można było dosłyszeć zagłuszoną, nerwową wymianę zdań. Nie podobało jej się to. Nie miała pojęcia co się działo, poza tym zaczynało robić się głośno. Wyprowadzono aktualnych już więźniów poza obóz, jednak kotka wciąż stała w miejscu, jakby przyrosła do ziemi. Jej wzrok powędrował kolejno po zgromadzonych, po wciąż kłócących się rodzicach, aż w końcu wylądował na Skowronku. Tak, Nornica! Korzystając z zamętu prześlizgnęła się obok ucznia medyka, znikając w lecznicy. Jak do tego doszło? Chwilę później obok zdezorientowanej Kniejki prześlizgnęły się dwa futra, należące do pierwszych dzieci Lwiej Paszczy, którzy skierowali się wprost do legowiska Obserwującej Gwiazdy. Już chwilę później, można było słyszeć stamtąd głośne krzyki, drażniące uszy przewodniczki. 

 ◃―‧▫☽﹡❇﹡☾▫‧―▹

- Nie jesteś prawdziwym przewodnikiem - syknął do niej Ważka, stojąc tam, przed nią, z raną na pysku. Zamarła. Wiedział. Jakim cudem, kto-? Cykoria. Nawet nie musiała się długo zastanawiać. Zdrajca wygadał się najgorszemu kotu z możliwych. Nie miała z Ważkowym Lotem dobrych relacji niemal od samego początku przebywania w wspólnym legowisku. Rywalizowali ze sobą, obrzucali wyzwiskami. Kocur był tak irytujący, że nie dziwiła się Norniczej Łapie, dlaczego tak bardzo na niego pluje. Nie sądziła jednak, że jej ojciec miał rację co do kociąt Widma, chociaż zakres ,,kocięta Widma" w głowie Kniei obejmował jedynie osobę Ważki. Nie dość, że otruł Nornicę, swoją matkę to jeszcze próbował zabić brata? Jakim cudem ktoś taki nie był do tej pory wygnany? Poczuła nagłą, nawracającą złość na byłego mentora, zapominając całkowicie o zaniepokojeniu, które czuła słysząc o plamie krwi przy granicy. Oraz gwałtownie rosnącą panikę. On wiedział coś, czego nie powinien. Trzymał w łapach informację, która może zrujnować całkowicie jej życie. Nie mogła na to pozwolić, nie chciała być do końca życia zamknięta w lecznicy, nie chciała siedzieć wśród starszyzny, nie będąc zdolną do funkcjonowania w klanie. Wszystko zepsuje, zepsuje wszystko, na co kiedykolwiek pracowała. Umysł Kniei pracował szybko, idąc prostymi, wręcz banalnymi drogami. Ważka jest zagrożeniem, które należało wyeliminować. Tylko to grało w jej głowie, gdy ten odwrócił się by zacząć uciekać. Tylko to pokierowało nią, by pobiec za nim. Własny interes i niepojęty strach, że wszystko się zawali z jego powodu. 

 ◃―‧▫☽﹡❇﹡☾▫‧―▹

- Nie mam pojęcia, jakim cudem chciałaś biec ze zwichniętą łapą. Z resztą, tylko pogorszyłaś sprawę, teraz jest bardziej opuchnięta, niż powinna. - słyszała głos Pajęczej Lilii która skończyła opatrywać jej kończynę, a zabierała się za ranę przy pysku. - O, a z tego na pewno będzie blizna - skomentowała, chociaż Knieja niezbyt się teraz przejmowała swoim wyglądem. A przynajmniej nie bardziej niż zwykle (czyli wcale). W jej głowie wirowała jedynie myśl, że całkowicie zepsuła sprawę i w każdej chwili ta wywłoka może wrócić i rozgadać. Po co? Skąd mogła wiedzieć? Po co do tej pory robił wszystkie te rzeczy? Był nieprzewidywalny, a kocica nie potrafiła znaleźć punktu, o który mogła się zaczepić, postanawiając w końcu, że jeśli kiedykolwiek znów zobaczy jego pysk, zwyczajnie mu przywali. Zerknęła na Pszczelą Łapę kątem oka, a gdy ich spojrzenia się skrzyżowały, kremowa szybko odwróciła wzrok, jakby zmieszana? 
- Twoje umiejętności walki są beznadziejne, jakim cudem nie byłeś się w stanie obronić przed tym chuchrem? - spytała Pszczołę, postanawiając jakoś zacząć temat, który nie był najwyższych lotów przez zwyczajny brak umiejętności komunikacji. Nie chciała jednak spędzić tu czasu w przytłaczającej ciszy, wraz ze swoimi irytującymi myślami. 

<Pszczoła?>