BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Burzy!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Owocowym Lesie!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 8 listopada, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płomyczek x Stokrotka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płomyczek x Stokrotka. Pokaż wszystkie posty

06 maja 2025

Od Bajkowej Stokrotki CD. Płomiennego Ryku

Śmierć Obserwującej Gwiazdy oraz kilku innych kotów wstrząsnęła całą społecznością. W końcu zmarła ich liderka. Jednak Bajka mogło zauważyć, że w szczególności dotknęło to jego brata. Płomienny Ryk znów był bardzo przygaszony, dokładnie jak po śmierci ich matki. Znów Stokrotka widziało, jak kocurowi było z tym wszystkim trudno. Nawet więcej czasu spędzał z Ognistą Pięknością, za której obecnością przecież nie przepadał. Stokrotka nie mogło patrzeć na niego w takim stanie. Tak bardzo chciało w jakikolwiek sposób pomóc bratu. Nie chciało, by kocur tak cierpiał. Gdy poraz kolejny Bajkowa Stokrotka zobaczyło zmartwioną Ognistą Pięknością, miarka się przebrała. Rude podeszło do partnerki jego brata, chcąc z nią chwilę porozmawiać.
– Jak jest z Płomykiem? – zapytała.
– Nie wiem już co robić Bajko! Nawet moje całusy nic nie dają! – zawodziła tak Ogień – Ty z nim pogadaj. W końcu jesteście rodziną – oznajmiła nagle ruda wojowniczka, wbijając wzrok w Stokrotkę. Ta od razu się zgodziła. W sumie taki był jej plan, ale najpierw chciała dowiedzieć się wszystkiego od Ognistej Piękności. Dlatego zaczęła zadawać kolejne pytania, do póki nie doszły razem do legowiska, gdzie znajdował się Płomienny Ryk.
– Widzisz! Nic już nie pomaga! – znów zaczęła gadać Ogień, na co Bajkowa Stokrotka pokiwała głową. Wtedy jej uśmiech znikł. Powoli zbliżyła się do brata, mając wrażenie, że ten w ogóle jej nie widzi. Dopiero gdy stanęła tuż obok, ten nagle się obudził.
— To moja wina... Przodkowie wysłali te lisy jako ostrzeżenie. Zawiedli się na mnie. Po raz kolejny ukarali. Jestem kolejnym zdrajcą... Takim jak wujek. Zdradziłem naszą krew... Moje dzieci zginęły lub okryły się hańbą z tego samego powodu. — Wziął głębszy oddech stając pyskiem w pysk z kocicą. —Nie wiem co robić... Moja siostro. Dzielisz ze mną krew. Powiedz mi... Co mam robić? Co zrobić, aby nasz czas powrócił? Wszystko się sypie. Władza ucieka nam spod łap. Klan Gwiazdy jest nam wszystkim przeciwny. Jak mamy odbudować nasze imperium, gdy wrogów jest tak wiele? – pytał, jakby to Stokrotka było wyrocznią. Prawie jak ci uczniowie na jednym ze zgromadzeń, którzy mówili, że używa jakiś zdolności z Klanu Gwiazdy. Jak medycy. Po chwili rude pokręciło głową, wyrzucając nieprzyjemne uczucie, które nagle zagościło w jego ciele i położyło ogon na barku brata. Co mu miało teraz powiedzieć? Samo nie wiedziało. Wzięło głębszy oddech i zaczęło coś mówić, a skoro głowa nic nie podpowiadała, wypowiedź ta była z serca.
– Płomienny Ryku. Nie jesteś zdrajcą, nigdy nim nie byłeś. Nie zawsze na wszystko w życiu mamy jakiś wpływ. Nie możemy kontrolować wszystkiego – zaczęło nieco niepewnie – Atak lisów nie był twoją winą. Jeśli traktujesz to jako ostrzeżenie to to znak, że musisz coś zmienić. To sam sobie mówisz, że musisz zmienić coś w sobie – na chwilę zamilkło – Władza nie jest nasza. Nie kontrolujemy wszystkiego, nie możemy. Ja wiem, że masz poglądy jak mama czy babcia, ale... Władza nie powinna należeć do nas. Widać było to w przeszłości i jeśli my nie zmienimy swojego myślenia, znów dla Klanu Burzy przyjdą mroczne czasy. Wystarczająco dużo już cierpimy przez błędy naszych przodków. Płomyku, wywyższając się nad nie rudymi, starając się bez opanowania dojść do władzy, nie jesteś w cale lepszy od tych lisów. Zabijasz i niszczysz... A ty taki nie jesteś – mruknęło i przesunęło się do brata, czując jak w kącikach oczu zbierają mu się łzy – Pamiętaj proszę, że zawsze możesz na mnie liczyć – dodało, łapą wycierając oczy pełne łez.
 
***
 
Ostatnio więcej myślała. Przypominała sobie to, co było. Wspominała dzieciństwo, starając się dojść do jakiś wniosków. Robiąc to zazwyczaj chodziła po terenach, a dokładniej samych granicach, wzrok kierując gdzieś daleko daleko w nieznane. Jej marzenie. Poznanie świata... Ale czy to na pewno był dobry pomysł? W końcu zostawiłaby dom. Rodzinę. Przyjaciół. Po prostu wszystko... Westchnęła cicho. Pewnie nawet nie będzie miała możliwość ruszenia w nieznane. Jakby była przywiązana do Klanu Burzy jakąś liną, czymś, co tak mocno ją trzyma. Oczywiście była to rodzina, którą kochała i nie chciała zostawić.
Powoli zaczęło wracać do obozu, ze zwierzyną w pysku. Przed nim szła reszta patrolu, którego było częścią. Już miało ich dogonić gdy kątem oka zobaczyło znajomy rudy odcień. Głowę przychyliło w tamtą stronę i ujrzało swojego brata.

<Płomienny Ryku?>

26 stycznia 2025

Od Płomiennego Ryku CD. Bajkowej Stokrotki

 Zrobił taką minę jakby kocica ogłosiła, że zmarła mu matka. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że partnerka prędzej czy później zacznie wysyłać do niego koty. Zresztą... Bajkowa Stokrotka powinna zauważyć, że się ukrywał, prawda? Po co te durne pytania? 
Otrzepał łeb, wzbijając w powietrze swoją gęstą grzywę. 
— Co z tego, że szuka? Ma na głowie teraz inne obowiązki. Nie muszę z nią tam siedzieć przez cały czas. Zresztą... Jestem zmęczony. Te dzieciaki są upierdliwe. Głowa mnie od nich boli. 
Siostra spojrzała na niego i głośno westchnęła. Rzucił jej niezbyt zadowolone spojrzenie. Doskonale wiedział jakie miała zdanie na ten temat. Jak tak bardzo jej zależało niech sama się zajmuje z Ogień bachorami. On musiał od tego odpocząć. 
— To co mam jej powiedzieć? — zapytała. 
— Że poszedłem na polowanie i wrócę późno. Ma rude dzieci, wyglądające jak ja i ona, niech do nich się klei skoro brak jej bliskości — to powiedziawszy zrobił szybki w tył zwrot i na powrót skrył się w legowisku wojowników. 
Usłyszał jak Bajkowa Stokrotka odchodzi za co dziękował z całego serca. Nie miał ochoty słuchać kolejnego umoralniania. Miał nadzieję, że wojowniczka przekaże te wieści jego partnerce, dzięki czemu zdobędzie chociaż chwilę wytchnienia od swoich rodzinnych obowiązków. 

***

To co odwalało się w klanie było dla niego jednym wielkim żartem. Gdyby miał siły, być może zacząłby się sprzeczać z wujem i siłą wymusił na nim uczynienie z niego lidera. W końcu... Zawsze tego pragnął. Klan Burzy pod jego rządami zakwitłby dobrobytem. Ale... Był w rozsypce. Nie potrafił zapomnieć o tym co się stało. Obserwująca Gwiazda nie żyła. Dosłownie zmarła mu przed nosem. Nie miał teraz chęci babrać się w polityce i spluwać na Królika za ukradziony mu tytuł. Czuł się martwo. Po raz kolejny świat sobie z niego drwił. Nawet z miłą chęcią znosił obecność Ognistej Piękności, która dawała mu to czego teraz najbardziej potrzebował. Bliskość i wsparcie. 
Kiedy Bajowa Stokrotka weszła do legowiska nie spostrzegł jej od razu. Kocica mogła dostrzec, że z bratem znów było źle, dokładnie tak jak wtedy, gdy śmierć poniosła Lwia Paszcza. Ognista Piękność szeptała coś do niej, czego nie usłyszał. W zasadzie to nawet nie chciał wiedzieć co o tym wszystkim mówiono. Dopiero kiedy siostra stanęła tuż przy nim, uniósł na nią wzrok. 
— To moja wina... Przodkowie wysłali te lisy jako ostrzeżenie. Zawiedli się na mnie. Po raz kolejny ukarali. Jestem kolejnym zdrajcą... Takim jak wujek. Zdradziłem naszą krew... Moje dzieci zginęły lub okryły się hańbą z tego samego powodu. — Wziął głębszy oddech stając pyskiem w pysk z kocicą. —Nie wiem co robić... Moja siostro. Dzielisz ze mną krew. Powiedz mi... Co mam robić? Co zrobić, aby nasz czas powrócił? Wszystko się sypie. Władza ucieka nam spod łap. Klan Gwiazdy jest nam wszystkim przeciwny. Jak mamy odbudować nasze imperium, gdy wrogów jest tak wiele? 

<Stokrotko?>

12 września 2024

Od Bajkowej Stokrotki CD. Płomiennego Ryku

Te słowa zdziwiły Stokrotkę. Mimo to rozumiało brata, w końcu to musiało być trudne zadanie, być kimś, kogo się samemu nie miało. Jeszcze bardziej zdziwiło go to, że Płomyk zwrócił się akurat do niego, a nie kogoś innego. Dalej pamiętało, jak im się nie układało, jednak teraz to nie miało znaczenia. Cieszyło się, że brat chyba się do niego przekonał. Dopiero po chwili zdało sobie sprawę, że siedzi w ciszy dłużej, niż zamierzało. Spojrzało na brata i wzięło głębszy oddech.
- Ja wiem, że to może być trudne, jednak mimo to nie powinieneś zostawiać wszystkiego na głowie Ognistej Piękności – mruknęła ruda – Nawet jeśli my nie mieliśmy ojca, nie znaczy, że one nie powinny mieć. Doskonale wiesz, jak to jest. A Ogień też może sobie czasem sama nie poradzić – zauważyło – I wiem, że przecież nie wiesz, jak się zachować jako ojciec, ale równie dobrze ona może nie wiedzieć, jak to jest być matką! To przecież nowa sytuacja i choć nie miałeś wzorców jak większość, możesz sobie poradzić i się nauczyć. A kocięta będą cię potrzebować – zakończyła, patrząc bratu prosto w oczy – W razie czego pamiętaj, że mogę wam pomóc, wystarczy przyjść – zaznaczyła jeszcze, uśmiechając się lekko. Miała nadzieję, że Płomienny Ryk nie zostawi samej Ogień z dziećmi. Nie powinien, nawet jeśli to trudne.
 
***
 
Cały obóz pokrył się śniegiem, którego tylko z każdym dniem przybywało. Jakby wszystko stało się białą krainą jak ze snu! Bajkowa Stokrotka naprawdę świetnie się bawiło w śniegu. Jednak w końcu przyszła pora również na obowiązki i inne rzeczy, a jedną z nich były odwiedziny w żłobku. Odkąd Ognista Piękność urodziła trójkę wspaniałych kociąt, Stokrotka częściej tam chodziło. W końcu to była rodzina! Co do rodziny... Płomienny Ryk chyba wziął odpowiedź Bajki do siebie. Co jakiś czas Stokrotka widziało brata w żłobku lub w okolicy, co było raczej dobrym znakiem. Przynajmniej taką miało nadzieję.
Powoli przemierzała ziemię, zasypaną śniegiem, chcąc dostać się do suchego legowiska. Po jakimś czasie już miała dość mokrego futra, właśnie przez śnieg. A choroba tak szczerze nie była najlepszym wyjściem. Gdy w końcu dostała się do środka, otrzepała się lekko i usiadła na ziemi. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że tak naprawdę znalazła się w żłobku. Szybko wypatrzyły ją oczy Ognistej Piękności, która z uśmiechem podeszła do wojowniczki.
- Hej Stokrotko! – przywitała się zadowolona Ogień, na chwilę zostawiając kociaki zajęte zabawą.
- Hej Ognista Piękności. Przepraszam, że tak nagle, pomyliłam legowiska – uśmiechnęło się – Jak się czujesz?
- Dobrze, ale mój króliczek nie pojawił się dzisiaj w żłobku. Jakby kompletnie o nas zapomniał! – poskarżyła się Ogień, kręcąc swoją rudą głową.
- Na pewno przyjdzie. Może chce upolować wam jak najlepszy posiłek? Pomyśl o tym z tej strony – oznajmiło Bajkowa Stokrotka, jednak w głębi było prawie pewne, że Płomyczek nie zrobi czegoś takiego i jak przyjdzie, to z pustymi łapami – Ale jeśli teraz jesteś głodna, mogę ci coś przynieść! W końcu nie wiadomo kiedy wróci twój ukochany – zaśmiało się cicho.
- Możesz pójść go poszukać! – oznajmiła Ogień i sama zwróciła się do swoich pociech. Stokrotka tylko pokiwało głową i wyszło ze żłobka, chcąc znaleźć swojego brata. Dopiero po chwili go zauważyło, niechętnie wyglądającego z legowiska wojowników. Szybko ruszyło w jego stronę, po drodze zahaczając o stos zwierzyny. Gdy znalazło się przy Płomiennym Ryku, już miało ze sobą królika, którego upuściło przy łapach wojownika.
- Hej Płomyk – przywitała się ruda, siadając obok brata – Twoja żona cię szuka – oznajmiła i spojrzała na wojownika.

<Płomyk?>

01 września 2024

Od Płomiennego Ryku CD. Bajkowej Stokrotki

— Zaskakujące, że to zrobiłaś — wyznał, bowiem nie spodziewał się, że siostra ocali go przed Ognistą Pięknością. Ba! Sądził, że ta zaraz ją do niego przyprowadzi i skończy się jego chwila wytchnienia, a zacznie kolejna tortura. Nie znosił w końcu jak ruda narzekała na to, że tak bardzo potrzebował od niej spokoju. Gdyby była na jego miejscu to zapewne nie dziwiłaby się, że to robił. Przyszła karmicielka była... była... strasznie irytująca, a ból głowy przez jej ciągłe paplanie coraz częściej go nawiedzał. 
Owszem, pamiętał, że złożyli sobie przyrzeczenie i przez ostatni czas zachowywał się jak wzorowy partner, aby nakłonić ją do zaciążenia, ale teraz, kiedy sprawa została potwierdzona, nie czuł potrzeby dłużej się tak upokarzać. 
Najgorsza część i tak przed nim, ponieważ nie znał się na wychowywaniu młodych, a tym bardziej ojcowaniu. To było dla niego jedną wielką zagadką. 
— Ale dziękuję — te słowa zapewne zdziwiły kotkę, bo spojrzała na niego zaskoczona. 
Ah, no tak... Zapomniał, że mało kto jeszcze słyszał jak zwraca się do kogoś kulturalnie bez darcia pyska i strojenia fochów. No, to Bajkowa Stokrotka mogła teraz ujrzeć efekty pracy Obserwującej Gwiazdy nad swym bratem, który od ostatniego czasu spokorniał. 
Siedzieli w ciszy, ponieważ siostra chyba bała się powiedzieć coś co mogłoby zaraz zniszczyć tą sielankową chwilę. Dlatego też, kiedy myśli powoli cisnęły mu się na język, zwrócił się do niej ponownie. 
— Stokrotko... Wiem, że nie układało nam się w młodości, ale jesteś moją siostrą... I jako jedyna jesteś w stanie mnie zrozumieć... Przynajmniej mam taką nadzieję... Chodzi o to... Że nie mieliśmy nigdy ojca, prawda? A ja... niedługo nim zostanę i obawiam się... że nie dam rady. — Zacisnął pysk, biorąc głębszy oddech. — Jak mam być kimś kogo sam nigdy nie miałem? Co to znaczy być ojcem? Może powinienem zostawić wszystko na głowie Ogień... Matka im powinna wystarczyć tak jak to było w naszym przypadku. Jak sądzisz?

<Stokrotko?>

30 sierpnia 2024

Od Bajkowej Stokrotki CD. Płomiennego Ryku

Nie wiedziało, czy się śmiać, czy płakać, na widok brata schowanego przed Ognistą Pięknością. Szybko jednak pokręciło głową, starając się wyglądać na kogoś poważnego.
- Wiesz, jest tym wszystkim podekscytowana – mruknęło Stokrotka – Może z nią o tym pogadaj? – zaproponowało, ale wzrok brata mówił dokładnie, że ten plan za nic nie wypali – W każdym razie nie możesz przecież tu siedzieć wiecznie, czy do narodzin kociąt – zauważyło.
- Nie zmienia to faktu, że chce odpocząć – odparł Płomyk, cofając się nieco dalej w cień. Bajkowa Stokrotka za to rozejrzało się, w poszukiwaniu Ogień. Idealnie wtedy kotka wyszła z legowiska, również się rozglądając. Bajka przeniosło wzrok na brata, który chyba nie był tym faktem zadowolony. Westchnęło cicho. Przydałoby się jakoś pomóc bratu, w końcu tego uczyła ich mama. Nawet jak kocur nie zawsze był przyjaźnie nastawiony do niego, czy Lilii. Odsunęło się od cienia, siadając gdzieś z boku, by być jak najbardziej na widoku. Ognista Piękność szybko zauważyła Bajkę. Z uśmiechem na pysku podeszła do niej. Ta odwzajemniła uśmiech. Mimo tego, że Płomienny Ryk może miał coś do swojej żony, ona lubiła z nią spędzać czas. W końcu się przyjaźniły.
- Cześć Ogień! – przywitała się wojowniczka.
- O cześć Stokrotko! – odpowiedziała młodsza – Widziałaś gdzieś mojego kochanego króliczka? Nie mogę go nigdzie znaleźć, a miał mi pomóc w wyborze imion dla maluchów. Słuchaj, on mnie w ogóle nie traktuje jak księżniczki! – poskarżyła się karmicielka, łapę teatralnie podnosząc lekko nad głowę, jak to robimy damy w opałach.
- Na pewno zacznie – zapewniła ruda – A co do jego pobytu, to go nie widziałam. Ale chyba wyszedł na patrol – skłamała, wstając – Niedługo wróci, ale ty nie powinnaś się przemęczać! Wracaj lepiej do żłobka, gdy tylko go spotkam, powiem mu, że na niego czekasz! – powiedziała, popychając lekko Ogień, w stronę legowiska – I sama też później przyjdę. Teraz muszę się jednak zająć treningiem z moim uczniem. Opowiem ci kolejną historię i przyniosę coś na ząb, ale teraz lepiej wracaj – mówiła, ciałem starając się zasłonić siedzącego dalej w cieniu Płomyka. Ta starała się protestować, ale w końcu się zgodziła.
- Tylko przyprowadź go prosto do mnie! – oznajmiła kotka, a Bajkowa Stokrotka się zgodziło. Gdy tylko młodsza zniknęła w żłobku, Stokrotka odetchnęło cicho. Ruszyło w stronę brata, który przyglądał się całej scenie.
- Masz szczęście, że cię nie zauważyła! A z twoim futrem to nie trudne – mruknęło Stokrotka, a Promienny Ryk zrobił wielkie oczy – Żartuje tylko. Chodzi o to, że widać nas często z daleka – wyjaśniło, ale mimo to brat nie wyglądał na przekonanego.
- Jesteśmy rudzi i powinniśmy się z tego cieszyć – przypomniał z odrazą wypisaną na pysku, a była ona skierowana do wcześniejszej wypowiedzi Bajki. A ono tylko kiwneło głową, nie mówiąc na ten temat żadnego słowa więcej. Nie uważało tak. Nie chciało być "lepsze" od innych. I przestało nawet tak się zachowywać. Stało się sobą, nie przejmując się opinią innych, a zwłaszcza rudych. Stawiało rudych i nierudych na równi. Mimo to czasem jeszcze czuło lekki strach, by sprzeciwić się w tej sprawie komuś z rodziny, a zwłaszcza babci. Często starało się udawać, że nie widzi rudej starszej, wyglądającej z legowiska, czy przy rozmowie z Pszczelą Łapą, podejrzliwie obserwując rozmowę. Czuło czasem, że nie pozbędzie się tego strachu. Zostanie z nim na zawsze. Jednak powoli znikał on z każdym dniem. A Stokrotka ze szczęściem to obserwowało, nawet jak czasem w to nie wierzyło. Nie było takie jak większość rudej rodziny. I nie chciało być. Mogło być sobą.
- Powiedziałam Ogień, że poszedłeś na patrol – oznajmiło, przerywając ciszę. Jego brat kiwnął głową. Gdy już był czas, by Stokrotka sobie poszło, ono usiadło na ziemi, obok Płomiennego Ryku.

<Bracie?>

18 sierpnia 2024

Od Płomiennej Łapy (Płomiennego Ryku) CD. Stokrotkowej Łapy (Bajkowej Stokrotki)

 Naprawdę miał dość tego dnia. Chciał wrócić już do obozu i zapomnieć o tej sytuacji. Co go podkusiło, aby ulec namowie mamy, aby zabrać siostrę do Ognistej Łapy? Jego zdaniem kotki nie musiały wcale się poznawać! Były okropne! Ciągle gadały o bzdurach, a on nie musiał to znosić! Jeszcze te dwie zaczęły go obgadywać... No koszmar! 
Dlatego też, kiedy jego cierpliwość się nareszcie skończyła, wstał. 
— Już późno, zaraz przyjdzie patrol i nas przyłapie — powiedział do rudej licząc, że ta wymówka przejdzie i nareszcie pozwoli mu odejść. 
Ognista Łapa zrobiła smętną minę, zastanawiając się nad tym, czy rzeczywiście było aż tak późno. Płomienna Łapa stał tam, rzucając siostrze ponaglające spojrzenie. Nie zamierzał zostawiać jej tu samej. Kto wie czy przypadkiem bardziej by się nie zaprzyjaźniły! To byłby dopiero koszmar! 
Stokrotkowa Łapa widząc jego spojrzenie, wstała. 
— Możemy zostać w sumie jeszcze trochę... — zasugerowała na co pokręcił stanowczo głową. 
— Nie. Już późno — zaakcentował te słowo, następnie przenosząc swój wzrok na wilczaczkę. — Spotkamy się jeszcze, więc nie rycz. 
— Nie ryczę! — Napuszyła się dumnie słysząc te słowa. — No dobrze. To życzę wam miłego i bezpiecznego powrotu do obozu — w końcu postanowiła ich puścić. 
Płomienna Łapa miał już odejść, kiedy Ognista Łapa chrząknęła. Ah, no tak. Wcale o tym nie zapomniał, jednak liczył na to, że go to ominie. Na dodatek... siostra patrzyła! To... to dopiero był wstyd, aby się całowali przy niej! 
— Nie zapomniałeś o czymś, króliczku? — Ruda podeszła bliżej, a następnie cmoknęła go w policzek. 
Wykrzywił swój pysk z odrazy i niechętnie powtórzył ten gest w stosunku do kotki. No... To skoro pożegnanie mieli już z głowy, czym prędzej odwrócił się od tych dwóch i ruszył szybkim krokiem w kierunku obozu, próbując ukryć jak zaczerwieniły mu się uszy. 
Stokrotkowa Łapa na szczęście nie skomentowała całej tej sytuacji, będąc zapewne zdziwiona, że dał się komuś pocałować... i to odwzajemnił. 

***

Ognista Piękność była w ciąży i niedługo miało dojść do cudu jakim był poród. Szczerze? To się bał tej chwili. Nie nadawał się na ojca. Nie czuł się gotowy, a mimo wszystko... mimo wszystko zapewniał partnerkę, że tego chciał. Ta cała presja, którą nakładała na niego rodzina była koszmarna! Czuł się zniewolony. Ten związek i to wszystko było dla niego przykrym doświadczeniem. Musiał jednak to znosić... Dla mamy. Nie mógł jej zawieść, chociaż czuł, że coraz bardziej wycofywał się z klanowego życia. Wolał samotność... Być może odpoczywał tak po tym, jak na co dzień Ognista Piękność zalewała go falą bodźców. 
Teraz też wyglądał jakby się ukrywał, schowawszy się w cieniu Skruszonego Drzewa. 
— Bracie? Co tu robisz? — usłyszał głos siostry. 
Spojrzał na nią, wzdychając. No tak... Musiało to być dziwne, bo większość czasu spędzał w towarzystwie swojej partnerki. 
— Odpoczywam. Głowa mnie boli od pisków radości Ogień. Ciągle męczy mnie imionami dla naszych kociąt. Mam tego dosyć. Wracasz od niej? — zapytał, bowiem wiedział, że te dwie się ze sobą przyjaźniły. Nie wiedział czy powinien się z tego cieszyć, czy może martwić. 

<Stokrotka?> 

21 kwietnia 2024

Od Stokrotki (Stokrotkowej Łapy) CD. Płomyczka (Płomiennej Łapy)

- Nie, oczywiście, że nie, nigdy! – pisnęła przerażona Stokrotka. Nigdy by tego nie chciała! To była tylko niewinna zabawa! Dlaczego więc ich mama tak zareagowała? No tak... Miało być małą damą. A małe damy nie bawią się ziemią.
- Stokrotko nie możesz tak postępować. Mogło wam się coś stać.
Kocię pokiwało głową. Dlaczego musiało mieć taką rodzinę? Jakby nie było rude, wszystko byłoby wspaniale! Spojrzało na zadowolonego barta. Płomyczek ewidentnie bardzo się cieszył z uwag ich matki, dotyczących zachowania siostry.
- Dobrze mamo – mruknęła na koniec Stokrotka i powoli poszła za Lwią Paszczą.
 
***
 
Ojejku! Ile się działo, odkąd została uczennicą! Miała wspaniałą mentorkę, która naprawdę ją słuchała. I nie zwracała uwagi na jego zachowanie! Mogło się zachowywać normalnie. No może tylko poza obozem, ale to i tak coś. Brzęczkowy Trel nawet czasem słuchała jego historii. Ale to nie był koniec ciekawych wieści. Obserwująca Żmija urodziła kociaki, więc może Stokrotka zdobędzie nowych przyjaciół. Gdzieś w głębi serca chciało się zaprzyjaźnić z jakimś kotem. W Klanie Burzy nie licząc rodziny, nie miała nikogo bliskiego. Ale te kociaki mógłby zostać jego przyjaciółmi. I jeszcze to. Okazało się, że Płomyczek znalazł sobie wybrankę! Stokrotkowa Łapa już naprawdę nie mogła wytrzymać z nadmiaru tych wszystkich emocji. Chciała po prostu skakać i krzyczeć ze szczęścia. Lecz damy tak nie robią. Musiało więc postarać się schować swoje nadmierne podekscytowanie, które tylko wzrosło z chwilą pojawienia się Płomiennej Łapy. Dziś Stokrotka miało poznać jego wybrankę! Tak bardzo było ciekawe, jaka ona będzie. Na pewno ruda. Płomyczek nie związałby się z mieszańcem albo, co gorsza dla niego, nierudym.
- Już idziemy? – zapytało podekscytowana uczennica, gdy tylko brat do niej podszedł. Syn Lwiej Paszczy pokiwał wolno głową i skierował się do wyjścia. Ruda uczennica popędziła za nim, nie mogąc powstrzymać fali pytań.
- Jaka ona jest? Czy naprawdę będziecie kiedyś parą? Podobno Klan Wilka kiedyś coś zrobił... Ona jest dobra? Ma ładne futerko? O! Zna jakieś historię? Albo lubi ich słuchać? Dlaczego wcześniej nie powiedziałeś? Musiałam się dowiadywać przypadkiem od mamy! Będziecie taką słodką parą! Będę wam kibicować z całego serca! – mówiła Stokrotka, skacząc obok barta. Płomyczek tylko jej się przyglądał, z wymalowaną na pysku odrazą. Wyprostował się dumnie i wyprzedził uczennicę.
- A no tak, dama... – mruknęło cicho i od razu się poprawiło – Bardzo przepraszam Płomienna Łapo, po prostu jestem strasznie ciekawa, jaka kotka zdobyła ten zaszczyt i zadomowiła się w sercu mojego kochanego brata – powiedziało uprzejmie, również się prostując – W końcu jesteśmy z rodziny Piaskowej Gwiazdy i musimy dobrze wybierać swoje sympatie! Jednak jestem pewna, że będzie to piękna, ruda kotka. W końcu inaczej byłby to trochę wstyd. My z jakimś plebsem. Wyobrażasz to sobie? – zapytało Stokrotka, a rudy tylko lekko się uśmiechnął.
- Nigdy – odparł. Kotka uśmiechnęła się. Wreszcie znalazła z bratem choć trochę tematów do rozmów. Może było to mało, w końcu wiedziała, że Płomienna Łapa nie przepadał ani za nią, ani za Liliową Łapą, ale jednak coś.
- Nie rozumiem, jak rude koty mogą się zadawać z takimi brudasami jak ten plebs! Na przykład ten Ostowy Pęd. Mógł sobie znaleźć kogoś lepszego, a wybrał twoją mentorkę, mieszańca! I teraz tylko jedno z tych kociąt ma futro w pełni rude. To okropne... – mruknęło i już chciało mówić dalej, jednak wtedy Płomyczek mu przerwał. Byli na miejscu, w najbardziej obrośniętej krzewami części Klanu Burzy. Rudy kocur usiadł na ziemi, rozglądając się uważnie, a jego siostra usiadła obok. Żałowała tylko, że nie było z nimi Liliowej Łapy, jednak dziś ich siostra miała ważny trening.
Siedzieli tak w całkowitej ciszy, aż w końcu w oddali pojawił się rudy kształt. To musiała być ona. Ognista Łapa podbiegła do granicy i z zadowoleniem wymalowanym na pysku przytuliła się do swojego wybranka. Płomyczek nie protestował, tylko dał się przytulić. Wymienili parę zdań i ruda nieznajoma zwróciła się w stronę Stokrotki.
- Witaj! Ty musisz być siostrą mojego króliczka. Jestem Ognista Łapa – przedstawiła się uczennica Klanu Wilka i podeszła do córki Lwiej Paszczy.
- Miło mi wreszcie poznać wybrankę mojego brata. Nazywam się Stokrotkowa Łapa – powiedziała i nim zdarzyła się obejrzeć, Ogień do niej podskoczyła i uważnie zaczęła się przyglądać.
- Masz tu strasznie poplątane futro! – powiedziała.
- Tak... Nigdy nie mogę go tu ułożyć. To istna katorga! – poskarżyło się Stokrotka. Uczennica Klanu Wilka podeszła bliżej i zaczęła bawić się futrem nowo poznanej.
- I... Już! – oznajmiła i odskoczyła od uczennicy Klanu Burzy. Ta tylko szerzej otworzyła oczy. Jak ona to zrobiła?
- Niesamowite! Bardzo ci dziękuję Ognista Łapo!
- Źle to robiłaś – wyjaśniła kotka i szybko pokazała, jak można temu zaradzić. Stokrotkowa Łapa przyglądało się temu uważnie, by jak najlepiej zapamiętać. Dzięki temu wreszcie mogło nie mieć problemów w obozie z futrem.
Gdy tylko Ogień skończyła swoją prezentację, zaczęła rozmowę. Co chwilę pytała o coś rudą uczennicę z Klanu Burzy, by dowiedzieć się jak najwięcej. Stokrotkowa Łapa bez większego problemu odpowiadała na pytania.
- Jak jest w Klanie Burzy? Zamierzam się tam przenieść, gdy tylko będę mogła. W końcu nie zostawię mojego króliczka! – zadała kolejne pytanie i cierpliwie czekała na odpowiedź.
- Bardzo przyjemnie. Mamy w klanie dużo rudych kotów, a na naszych wrzosowiskach rośnie pełno kwiatów! Powinno ci się spodobać – odparło siostra Nagietkowego Wschodu.
- To brzmi wspaniale! Na terenach Klanu Wilka nie ma tak wielu kwiatów.
- Lubisz słuchać historii? – zapytało.
- A są w nich piękne księżniczki i ich książęta?
- Mogę taką wymyślić! Bo wiesz, bardzo lubię wymyślić historię i potem opowiadać je innym. To moje ulubione zajęcie!
Ognista Łapa otworzyła szerzej oczy.
- Mogłabyś zrobić historię, gdzie ja i Płomyczek jesteśmy księżniczką i księciem! I tak całowałby mnie w łapę, jak prawdziwy dżentelmen. Nie wiem, czy wiesz, ale twój brat w ogóle tego nie robi! Nie daje mi prezentów, ani nic. Chyba nie przyswoił tyle manier. Ale kocury podobno wolnej dojrzewają – powiedziała córka Płonącej Duszy, na co Stokrotkowa Łapa cicho się zaśmiała. Jej brat serio musiał robić coś takiego? Chciała to kiedyś zobaczyć. To musiało wyglądać przekomicznie!
- Oczywiście. I mój brat jest dość... Specyficzny. Często taki jest. Maniery nie zawsze mu wychodzą – zaśmiała się i spojrzała na brata, który tylko mordował obie kotki wzrokiem – Ale spokojnie. Może kiedyś się nauczy. Na pewno będzie wspaniałym kandydatem na wybranka. A jeszcze jak przyjdziesz do Klanu Burzy, to już na pewno!
- Tak. Jak tylko do was dołączę, to się za niego wezmę. Bo teraz nie możemy widzieć się tak często... Moje serce się przez to łamie. Jednak miłość nie wybiera, a żeby być z moim księciem z bajki, muszę przejść do Klanu Burzy – powiedziała Ognista Łapa i spojrzała na tereny burzaków. Wtedy zauważyła swojego ukochanego, starającego się wycofać gdzieś na bok – Księciuniu gdzie idziesz? – zapytała. Po chwili ciszy podbiegła do kocura i go przytuliła. Stokrotka podeszło do nich, z zadowoleniem przyglądając się tej scenie. Jednak gdy tylko jego wzrok skrzyżował się ze wzrokiem Płomiennej Łapy, uśmiech momentalnie zniknął z jego pyska. Ten młody kocur wyglądał, jakby zaraz miał je pozabijać. Na szczęście to był tylko wygląd, a kocur mordował je tylko spojrzeniem. Nie podobała mu się jego partnerka?
- A co robisz najczęściej Stokrotkowa Łapo? – pytała dalej Ognista Łapa. Zastanowiło się chwilę. No bo co robiło najczęściej...
- Chyba właśnie wymyślam historię. Bardzo lubię to robić.
- A masz jakieś ciekawe plotki ze swojego klanu? – zapytała kotka z Klanu Wilka i sama zaczęła mówić o swoich podejrzeniach, jakiś ciekawych historiach i związkach. Ruda uważnie słuchała tej wypowiedzi, sama zastanawiając się nad swoją. Nigdy się czymś takim nie interesowała, ale teraz, by dalej ciągnąć tę rozmowę, musiała coś sobie przypomnieć, albo wymyślić. W końcu chciała zaprzyjaźnić się z wybranką swojego brata. Miałaby jakąś przyjaciółkę.
- Hm... Wiem na pewno, że kiedyś moja starsza siostra bardzo często rozmawiała z jakimś kotem. Może było tak jak u ciebie z tamtą dwójką?
- Macie jeszcze starsze rodzeństwo? – zapytała Ogień i spojrzała na swojego partnera, którego dalej trzymała w uścisku.
- Tak. Mamy jeszcze jedną siostrę, ale ona teraz ma trening i starsze rodzeństwo, Nagietkowy Wschód i Margaretkową Łapę. Margaretka jest mieszańcem... – urwała na chwilę, by udać obrzydzenie – ...i szkoli się na medyczkę.
- Grzebać w ranach i zadrapaniach pełnych krwi... Fuj! Można się od tego całkiem pobrudzić! – mruknęła nowo poznana kotka.
- Też tak myślę, ale szkolenie na wojownika też nie jest lepsze. Gdyby nasza babcia została przywódczynią, na pewno by stworzyła rangę damy, dla takich jak my! Wyjątkowych – odparło i podniosło głowę nieco wyżej.
- Zaraz musimy wracać – nagle wtrącił się Płomyczek, po raz pierwszy od dawna się odzywając.
- Ale już? Mój króliczku, ale przecież jest jeszcze wcześnie!
- Ktoś może zauważyć, że nas nie ma... I tak jesteśmy tu dość długo – powiedział Płomienna Łapa i znów wbił w siostrę to mordercze spojrzenie. Uczennica nie wiedziała, co go ugryzło. Cały dzień był jakiś taki... Obrażony. Może trafił na kolec w posłaniu?

<Płomienna Łapo? Ta twoja wybranka całkiem fajna>
[1416 słów]
[przyznano 28%]

04 marca 2024

Od Płomyczka CD. Stokrotki

 Jak ona śmiała go wybrudzić?! Wciąż czuł jak ta ziemia spływa mu po głowie! To było nie do pomyślenia! Będzie musiał teraz poprosić mamę, aby go umyła! On w końcu nie dosięgnie tak wysoko! Co z tego, że sam zaczął. Stokrotce należała się nauczka. Przesadziła ze swoją odmową. Jak mogła w ogóle się tak buntować! Miała go przeprosić! Tylko tyle żądał. Ale najwidoczniej jego siostra była zbyt tępa, aby zrozumieć jak powinna się zachowywać prawdziwa dama. Teraz jednak matka zauważyła, jak ta mu oddała, więc uśmiechnął się pełen satysfakcji. Chciał ujrzeć jak ruda kocica beszta swoją córkę za to co zrobiła, a on wychodzi z tego wszystkiego bezkarny. No bo... On był grzeczny! To Stokrotka rozrabiała! Na dodatek, gdy rzucał w nią tą ziemią, zauważył że się cieszyła! No nienormalna! Może lubiła brud? A fe! Na pewno dzisiaj w nocy się od niej odsunie, aby nie załapać od niej jakiegoś syfu. Kto wie czy się myła. Będzie musiał o tym wszystkim powiedzieć mamie! 
— Stokrotko! — Lwia Paszcza zbliżyła się do swoich dzieci, których o zgrozo futra zdobiły grudki ziemi. — Co ty najlepszego wyrabiasz?! Spójrz tylko na siebie... Jak ty wyglądasz. Jak nie moje kocię, tylko jakiegoś plebsu. — Skrzywiła pysk, w jej oczach dało się dostrzec odrazę względem córki. —  Wszystko w porządku, Płomyczku? — zwróciła się tym razem do syna, zmartwiona, że ziemia mogłaby mu wpaść do oczu — Dlaczego to zrobiłaś?
— Nie jest w porządku mamo! — zapiszczał tak jakby został potwornie skrzywdzony przez siostrę i usiadł tuż przy matce, aby pomogła mu w zmyciu z siebie tego odrażającego brudu. — Ona mnie pobrudziła i się z tego śmiała! Ona to lubi! To brudas! 
— To nie moja wina, to Płomyczek zaczął — powiedziała na swoją obronę, jednak w jej głosie dało się usłyszeć, że nie była przekonana co do własnych słów. Widział, że się denerwowała i napawał się tym widokiem, szczerząc się coraz bardziej i bardziej. Teraz siostra podkopywała się tą swoją wystraszoną postawą. Ha! 
— Wcale nie! — odrzekł oburzony. — To ona zaczęła! 
— Cisza! Nie interesuje mnie kto zaczął, a kto skończył i to byłaś ty Stokrotko. Czy tak się zachowują małe damy? — Strzepnęła ogonem. — Jeśli jest faktycznie jak ty mówisz, to dlaczego nie zdecydowałaś się przyjść z tym do mnie? Dlaczego się teraz kulisz i unikasz mojego spojrzenia? Wyprostuj się. — Nakazała dostrzegając, że kocię się lekko przygarbiło. — Jeśli dostrzeżecie u siebie zachowanie niezgodne z tym czego was uczę, macie mnie od razu o tym poinformować, czy to jasne? Nie zapominajcie o tym kim jesteście. Płynie w was krew Piaskowej Gwiazdy i nie życzę sobie, aby takie sytuacje miały kiedykolwiek jeszcze miejsce. Chyba, że chcecie, aby cała nasza rodzina okryła się hańbą i była uważana za bandę brudasów, co nas będzie stawiać na równi z plebsem. Czy do tego chcesz doprowadzić Stokrotko?

<Stokrotko?>

25 lutego 2024

Od Stokrotki CD. Płomyczka

Nie rozumiało zachowania brata. Dlaczego zawsze zabierał im zabawki? Jednak w końcu Lwia Paszcza zareagowała i upomniała swojego syna. Stokrotka uśmiechnęło się lekko i spojrzało na Płomyczka. Może dzięki temu się opamięta, a ona z powrotem dostanie piórko? Jednak tak pięknie być, nie mogło. Płomyczek zrobił się jeszcze bardziej czerwony niż zazwyczaj, co było dość zabawne. Podszedł do rudej kotki, z wypisanym na pysku niezadowoleniem.
- To twoja wina! Przeproś mnie! – powiedział Płomyczek. Stokrotka lekko się cofnęła. Nie miała zamiaru się z nim kłócić, w końcu tak nie wypada prawdziwej damie, ale nie miało zamiaru też przepraszać. Przecież nic nie zrobiło. To była wina tylko i wyłącznie bezmyślności rudego kocura.
- Płomyczku sam tego chcialeś. Ja nic nie zrobilam i nie przeprosę – oznajmiło kocię, uważnie przyglądając się bratu. Ten wyglądał, jakby zaraz miał wybuchnąć. Pewnie w środku cały się gotował, lecz to nie wystraszyło Stokrotki.
- Przepros mnie! – syknął maluch, jednak ruda tylko pokręciła głową. Odwróciła się plecami do brata i odeszła z gracją, jak na damę przystało. Było pewne, że kocurek da sobie spokój, ale ewidentnie się myliło. Nagle poczuła lekki ból gdzieś na głowie, jakby ktoś ją czymś rzucił. Odwróciła się w stronę Płomyczka i zauważyła przy jego przedniej łapie dziurę w ziemi. Dopiero po chwili zdało sobie sprawę, że jej brat właśnie rzucił w nią ziemią.
- Plomyzku co ty wyprawiaz? – zapytało, z nutą gniewu i małego rozbawienia w głosie. Ten jednak nic nie odpowiedział tylko, znowu rzucił ziemią. Jego oczy błyszczały satysfakcją.
- Musiz mnie przeprosic! – powiedział rudy, zagarniając na łapkę kolejną porcję amunicji. Tak szczerze taka zabawa podobała się kotce, jednak wiedziała, że mama obserwuje. Ale chwila... Czy na pewno obserwowała? Ruda odwróciła się w stronę matki, która właśnie w tej chwili zajmowała się Lilią. Uśmiechnęło się. Może i brat traktował to jako zemstę, jednak Stokrotka traktowało to jako zabawę. I to najwspanialszą dotychczas. Przecież to było o wiele lepsze od jakiś tam piór! Płomyczek znowu rzucił porcją ziemi, trafiając w bok Stokrotki. Rudo-białe kocię nie chciało być gorsze. Nabrało ziemi na łapkę i rzuciło w stronę kocura, lecz niecelnie. Jednak to nie zniechęciło kociaka. Zrobiło to samo i tym razem ziemia trafiła w głowę Płomyczka.
- Stokrotko! – usłyszało głos Lwiej Paszczy. Stokrotka odwróciła się w stronę matki, która właśnie szła w ich stronę. Przełknęło głośniej ślinę i spojrzało na Płomyczka, który z uśmiechem obserwował całą tę scenę.

<Płomyczku?>

24 lutego 2024

Od Płomyczka do Stokrotki

 Bawił się piórkiem, które sprytnie wykradł swoim siostrzyczką. Czemu to zrobił? A no dlatego, ponieważ nie lubił, gdy nowe zabawki wpadały w ich łapki. Wolał bawić się nimi sam, bez nich, bo mógł pokazać im, że patrzcie! Ja mam piórko, a wy nie! Haha! Zazdrość musiała je zżerać od środka. Tak, często tak się z nimi drażnił. Sprawiało mu to przedziwną wręcz satysfakcję. 
Podrzucił piórko w górę i obserwował jak opadało, zbliżając się niebezpiecznie w kierunku Stokrotki. Nim ta nawet zareagowała na to, że "rzucił" jej zabawkę, skoczył przed nią, porywając upierzenie w swój pyszczek. 
— Moje! — miauknął, a następnie odbiegł, nie czekając na jej reakcje. 
Czuł na sobie spojrzenie matki, która przyglądała się jego harcom, ale nie interweniowała. Pewnie sądziła, że to było nic takiego. Ot, bawił się. Ale tak naprawdę dręczył tym sposobem Stokrotkę, chociaż osobiście nie wiedział, czy kotka się tym denerwowała czy też nie. A zresztą... lubił się puszyć dumnie, więc tym bardziej ta zabawa podnosiła mu ego. W końcu... piórko było jego! Jego! 
— Płomyczku nie biegaj tak jak dzikus. Baw się z klasą — usłyszał głos matki, która zauważyła, że się zapominał. 
Od razu poczuł jak robi mu się gorąco na pyszczku, a fala wstydu przechodzi przez niego, aż po czubki uszu. No to się doigrał tym swoim kozaczeniem. Oburzony tym, że kocica ośmieliła się wypowiedzieć naganę - na niego! - przeniósł swój niezadowolony wyraz pyska w kierunku Stokrotki. Podszedł do siostry i zawisł nad nią niczym drapieżny ptak. Gdyby nie ona, mama nie powiedziałaby do niego takich słów! Byłby idealny! To jej wina! Jej! No bo oczywiście nie jego. Widać było, że w oczach miał do niej masę wyrzutów. 
— To twoja wina! Przeproś mnie! 

<Stokrotko?>